FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Polana
Autor Wiadomość
Nieprawidłowy Element 
Uzdrowiciel Ziemi
Szewc bez butów



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Kapłanka Cienia
Partner: Kryształowa Łuska*
Wiek: 16
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 3251
Wysłany: 2017-10-01, 13:12   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,Skr,A,O,MA,MO,S,L,Pł,Śl,W,MP,B: 1| Lecz: 2|
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny, Zielarz; Wybraniec bogów


Daimon usłyszał wezwanie od jakiejś smoczycy z Cienistych, która wzywała uzdrowicieli z Ziemi. No cóż, uzdrowiciel był jeden, czyli on i zdecydował się odpowiedzieć na jej wezwanie. Właściwie to nie miał nawet wyboru. Jego obowiązkiem było leczyć i to nie tylko smoki ze swojego stada. Gdyby spotkał jakiegoś ognistego, czy nawet kogoś z Wody kto potrzebowałby jego pomocy- dałby mu ją. Co to więc mówić o członkach sojuszniczego stada. Co prawda jego te wszystkie sojusze i polityczne układy niezbyt interesowały.
Przybył na wezwanie pacjentki, ze swoją skórzaną torbą w, której niósł różne miseczki i szpatułki. Zioła przywoła dopiero, jak zobaczy rany poszkodowanej. A było ich całkiem sporo. Przede wszystkim masa skaleczeń zadrapań, delikatnych rozcięć, jakby wojował z nią naprawdę zadziorny pisklak, a ona się przed nim nie broniła. Widział też ranę, która z pewnością musiała być większa, ale była pod działaniem magicznego eliksiru. Były też dwie nieco większe. Daimon tak przyglądał się ranom samiczki, nie przedstawiwszy się wcześniej, ani nic. Przyleciał i patrzył na nią okiem fachowca. Dopiero, kiedy już wiedział jakie zioła ma przywołać, a była to spora ilość babki lancetowatej, jemioła i tasznik, przypomniał sobie, że powinien cokolwiek powiedzieć.
-Jestem uzdrowicielem stada Ziemi, przyleciałem Ci pomóc.- rzucił od niechcenia i zabrał się do leczenia. W pierwszym etapie, obmył jej rany zmoczoną chłodną wodą, skórką, by je wstępnie oczyścić. Następnie przeszedł do przygotowywania lekarstw. Wpierw jemioła, którą chciał zatamować krwawienie na klatce piersiowej smoczycy. Była tak pokiereszowana, że lepiej, by już nie traciła jej za dużo. Ususzone liście tego zioła wsadził do miseczki zalał wrzątkiem i gotował, aż do wytrącenia gęstego, mocnego wywaru. Ostudził go lekko. Niewielką część, jedną czwartą miseczki posmarował jej ranę na piersi. Resztę podał do wypicia.
-Dopij do końca.- polecił i zaczął przygotowywać opatrunki z babki lancetowatej. Wszystkie liście, a było ich sporo wsadził do miseczki i gniótł, aż puścił soki. Powoli i ostrożnie nakładał na wszystkie jej rany, oprócz tej na, które obecnie był wywar z jemioły. Kiedy zakrył już wszystkie, wziął się za przygotowanie korzeni tasznika. Zmiażdżył je drewnianym tłuczkiem, a następnie za pomocą magii sparzył gorącą wodą. Poczekał, aż chwilę ostygną i nałożył je na ranę na jej piersi, oraz na rozcięcie po lewej stronie jej barku, z którego zdjął już babkę lancetowatą. To powinno uśmierzyć największy ból.
Kiedy już zaaplikował jej zioła, mógł się zająć leczeniem magicznym.
-Teraz mi nie przeszkadzaj.- mruknął do niej, po czym położył otwartą dłoń na jej piersi, zamknął oczy i wysłał impuls maddary w jej ciało, by móc swobodnie się nią poruszać po nim i leczyć ją z jej dolegliwości. Zaczął więc od oczyszczenia rany na jej klatce piersiowej, pozbycia się resztek zakrzepniętej krwi i bakterii. Następnie regenerował i odżywiał naruszone naczynka krwionośne, przywracając im ich dawną świetność. Leczył uszkodzone mięśnie, łączył ze sobą rozerwane tkanki skóry i łusek, a tych co odpadły całkowicie, przyspieszył ich porost. Przesunął łapą wyżej, aż dojechał do jednej z ran pod krtanią, również i ją oczyścił, a następnie zaczął łączyć rozdzielone i pęknięte tkanki, wypełniając je z powrotem materiałem budulcowym. Pojechał łapą wyżej i podobnie postąpił z tą raną, również zajął się odbudowywaniem zniszczonych tkanek i regeneracją ich. Przejechał łapą na ranę na środku szyi i tutaj oczyścił ją z wszystkiego co niepotrzebne, zregenerował naczynka krwionośne, połączył ze sobą żyły i zasklepił ją. Nie zdejmując łapy z jej ciała, pojechał nią na ranę po lewej stronie barku. Tutaj rozcięcie było nieco większe i wymagało więcej wysiłku. Przesyłając w nią swoją moc, oczyścił ją, wyleczył nacięcia na mięśniach i skórze, łącząc ze sobą żyły, zregenerował to miejsce, przyspieszył na nim porost łusek i porządnie zasklepił tą ranę. Podobnie wyleczył też ranę, która teraz niezbyt dolegliwa, ale kiedyś dosyć porządna była. Połączył ze sobą rozerwane ścięgna, żyły i uzupełnił ubytki na jej ciele, kiedy już złączył ze sobą skórę, przeszedł do ostatniej rany, czyli śladów po wbitych pazurach. I tutaj zadanie było podobne, wyleczenie uszkodzonych komórek, zregenrowanie naczynek, uzupełnienie braków i zasklepienie rany. Mimo, że rany były niewielkie, a było ich sporo, każdej poświęcił sporo uwagi i nad każdą pracował jak najlepiej. Kiedy skończył już przesyłać magię w jej ciało, zdjął z niej łapę i przyjrzał się efektom.
_________________
Może jestem szaleńcem,
lecz te głosy wzywają,
wzywają mnie z głębi nocy,
z księżyca, z głębi ciszy w mym pokoju,
abym ruszył i przemierzył suchą stopą morze świata.


Może jestem czarownikiem,
który słyszy jak mówią soki drzew
i widzi poprzez drzewa,
czarownikiem który stracił
władzę zaklinania.



Ulubieniec
W połowie polowania/misji smok spotyka duszka lub boską manifestację. W przypadku polowań łowców/wypraw - raz na 2 tygodni
Niestabilny
Smok dostaje dodatkową kość podczas testów na magię, ma jednak +1 do ST takich akcji. W przypadku niepowodzenia, maddara smoka zadaje mu maksymalną ranę, na jaką pozwala ilość kostek, którymi smok dysponuje, ale nie poważniejszą niż rana krytyczna.
Zielarz
Raz na tydzień Uzdrowiciel napotyka na swej drodze poszukiwane przez siebie dorodne zioło. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia).
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-04, 22:57   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Ciągłe siedzenie w obozie po tak długiej podróży okazało się niezwykle nudne. Będąc za barierą cały czas byłem w ruchu. A to zwiedzałem, a to uciekałem przed niezbyt przychylnymi mi bestiami... No w każdym razie zawsze było coś do roboty. A teraz? Nawet nie miałem do kogo pyska otworzyć! Po tych paru dniach spędzonych w grocie w końcu musiałem z niej wyjść, bo bym się chyba udusił. Tak więc wybrałem się na spacerek. Z początku miała to być krótka przechadzka po terenach stada, ale tak jakoś w trakcie mi się odmieniło, że zawędrowałem aż na tereny wspólne. Nie mam pojęcia co mnie tam zaciągnęło, bo nawet pogoda nie dopisywała przechadzką, a dzień chylił się ku końcowi, ale nie miałem zamiaru zawracać. Nie teraz, kiedy na jednym z drzew dostrzegłem niezwykle miłą niespodziankę. Właśnie tam, wśród gałęzi siedziało malutkie rude stworzonko z cudownie puchatą kitką. Toż to wiewiórka! Na mój pyszczek od razu wpłynął uśmiech, kiedy dostrzegłem to małe puchate stworzonko, które o dziwo nie uciekło od razu po zobaczeniu mojego smoczego cielska. Czyżby to dlatego, że po księżycach nieobecności wciąż nie odnowiłem swojego ognistego zapachu? Teraz to już raczej nie ważne. Nawet nie wiem, kiedy w moje łapy dostał się dorodny orzech, który co chwilę pokazywałem wiewiórce mrucząc do niej słowa zachęty. Pomimo nikłych szans próbowałem zachęcić ją do podejścia do mnie i wzięcia z moich palców przekąski. Cały skupiony na leśnym zwierzątku nawet się nie zorientowałem, że gadający do drzewa smok może być dla ewentualnych przechodniów ciekawym zjawiskiem.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-04, 23:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Adept przechodził niedaleko, w sumie po całym dniu nauk wracał do swojej groty. Żadko kiedy bywał naa polanie, spojrzał w niebo, pogoda chyba nie dopisze tym razem. Kto wie, może zaraz zacznie padać. Co prawda deszcz nie był problemem, ale po co komu potem niepotrzebne przeziębienie. Mieszkał w dość nietypowym klimacie, w jego grocie było zimno, ale jak teraz zmoknie i jeszcze wróci w chłód to różnie może się to skończyć. Raptownie poczuł dziwny zapach, nigdy czegoś takiego nie czuł, ktoś nieznajomy był w pobliżu. W końcu do czujnego słuchu samczyka dotarł głos rozmowy, chyba monologu. Kiedy czarno łuski podszedł czekał go momentalny szok. Czy ten smok gadał z drzewem? Większość na pewno na jego miejscu wybuchła by śmiechem, ale Nocny zaczął analizować. Przecież to było niemozliwe by smok gadał z pniem. To byłby szczyt szaleństwa, to najpewniej był przedstawiciel stada ognia, jedynego stada którego jeszcze nie znał. Wszystkie zapach znał, a na przybłę nie wygladał. Wracając do przemyśleń to co on tak w ogóle robił? Może to smok jeden z tych do których lepiej nie podchodzić, co prawda adept nie znał nikogo obłąkanego, ale to nie znaczyło że nie pozna. W swojej wielkiej rodzinie miał wiele różnych braci i sióstr, ale nikogo nie w pełni myślącego jeszcze nie miał. Najpewniej właśnie tacy najbardziej potrzebowali pomocy. Myśląc drogą wskazaną przez ziemistego ten kto potrzebuje pomocy zawsze ją otrzyma kiedy tylko samczyk będzie w pobliżu. Jego kroki były ciężkie, źrenice świeviły się na srebrno w cieniu nadchodzącej nocy, popielaste ciało adepta ukazało się po drugiej stronie drzewa. Zmierzył ognistego ostrym spojrzeniem niczym dziwna zjawa z mroku. Cóż, Nocny nigdy nie musiał się starać by wyglądać strasznie, zawsze tak jakos wychodziło że wszyscy którzy go widzieli po raz pierwsi w głowie przez pare sekund mieli w wyborach ucieczkę. Samczyk nie miał w planach zbytnie podchodzenie, nie miał po ci siadać więc stał. Poczekał na reakcje drugiego smoka, dopiero wtedy przeanalizuje jego postępowanie i sam uczyni to co trzeba. Na razie to widać było lekki mroczny zarys, słychać było obicie mocnych szponów o przydrożne kamienie i te spojrzenie wbijające się w ciało nieznajomego jak najniebezpieczniejsze kły i szpony prawdziwej besti.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-05, 00:09   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Jak na upartego wiewiórka najwyraźniej nie miała zamiaru się ruszyć. Cały czas stała w tym samym miejscu co dotychczas i skutecznie ignorowała moje nawoływania. Cały czas pokazywała mi jak bardzo jestem jej niegodny poprzez drapanie swojego drobnego ciałka czy też jakieś inne pełne ignorancji ruchy. Jednak ja mimo to nie zamierzałem się poddać. To jej lekceważenie wręcz zachęcało mnie do dalszego działania. Już miałem zamiar wymyślić jakiś inny sposób, żeby ją podejść, kiedy ta nagle stanęła dęba, poruszyła parę razy w powietrzu noskiem i zeskoczyła z drzewa tak, że aż się za nią kurzyło.
- No hej! - krzyknąłem za nią w jednej chwili opierając się przednimi łapami o pień drzewa i kłapiąc zębami w powietrzu jakbym chciał ją złapać. A to przebrzydła kreatura! Najpierw gardzi znalezionym przeze mnie orzeszkiem, a teraz jeszcze ucieka bez wyjaśnienia.
- Weź chociaż to! - wydarłem się w jej kierunku i rzuciłem orzechem, który poturlał się i zniknął w trawie. Nie potrafiłem już ukryć ogarniającej moje ciało wesołości i po prostu głośno się roześmiałem. Teraz to już z pewnością wyglądałem jak jakieś głupiutkie pisklę. I w sumie trochę tak się czułem. Patrzyłem jeszcze chwilę za zwierzątkiem w nadziei, że zawróci i zabierze ze sobą mój prezent, ale najwyraźniej bardzo się jej spieszyło, bo jej kitka prędko zniknęła w krzakach, a orzech został ze mną na polanie. No cóż, może jakaś inna wiewiórka kiedyś się na niego skusi. Wciąż niemal krztusząc się śmiechem zdałem sobie sprawę, że zwierzątko nie mogło uciec od tak. Musiało mieć jakiś powód. I właśnie w chwili, kiedy to zrozumiałem do moich nozdrzy dotarł nieznany mi, ale z pewnością smoczy zapach. Wygiąłem szyję, żeby spojrzeć nad konarem na drugą stronę drzewa i od razu przestałem chichotać. Bynajmniej nie ze strachu przed samcem, ale przez sam fakt, że byłem obserwowany. Jednak po chwili odzyskałem formę i na mój pysk wpełzł uśmiech, który był na tyle szeroki, że odsłaniał białe kiełki.
- Witaj, nieznajomy! Mam nadzieję, że dotrzymasz mi towarzystwa w zamian za tę przestraszoną wiewiórkę - zagadałem z żartobliwym tomem w głosie, po czym przypomniałem sobie, że wciąż opieram się o drzewo. Z widoczną zręcznością opadłem z powrotem na ziemie i okrążyłem pień, żeby stanąć z ziemnym pysk w pysk.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-05, 11:03   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Adept fuknął kiedy wiewiórka jeszcze uciekała, przynajmniej wiedział że ten smok ma jeszcze resztkę rozsądku i nie gada z drzewem. Chociaż gadanie z zwierzętami w umyśle samczyka też było niecodzienne. Bezcelowy manewr był chyba w formie zabawy, bo nieznajomy śmiał się jakby oblepiła go tona łaskoczących piórek. Czy wszyscy ogniści są aż tak dziwni? Myśląc logicznie sam żywioł ognia jest szalenie niebezpieczny. Może dziwny smok tylko zgrywał takiego szalonego, a gdzieś w środku był dla niego zagrożeniem. Po takim smoku przecież nie można było się czego kolwiek spodziewać, są istoty które śmieją ci się prosto w twarz, a kiedy spóścisz je z oka to podżynają ci gardło. Nocny nigdy nie pytał o smoki z ognistych ziem. Wiedział że prędzej czy później pozna jakiegoś przedstawiciela stada. Może niesłusznie postanowił nie pytać, może powinien wiedzieć o czymś ważnym. Nikogo nie było w pobliżu, nieznajomy wyglądał na nie wiele młodszego od niego, przynajmniej wzrostowi, bo psychicznie to chyba czarny samiec przewyższał go o pare dobrych księżyców. Zmierzył nieznanego smoka wzrokiem jeszcze raz, niestety ten dziwaczny uśmiech odstraszał Nocnego jak pioruny walące o ziemie. Lubił wesołe smoki, ale to była już przesada, ten smok wyglądał na mądrego inaczej, z takimi nigdy nic nie wiadomo. Pomimo złych przeczuć nie drgnął z miejsca, stał niewzruszony z napiętą klatką piersiową, dumnie i poważnie jak przystało na reprezentanta Ziemi. W stadach były różne rozbierzności charakterów, może ten smok czuje się samotny z powodu swojej odmienności. Kiedy już tak adept przyjrzał się obcemu wyszło, że jest całkiem nie groźny, no bo co może mu zrobić taki duży pisklak. Aż świerzbiło go by sprowokować nieznajomego i popatrzyć na jego reakcje, ale wycofał się. Rany są zbędne, tym bardziej że jeden kleryk już zmarł. Po co kłopoty? Jeszcze przez moment czarny smok rozmyślał nad słowami smoka. Czyli, idąc jego tropem myślenia Nocny miał zostać tylko dlatego że uciekła mu wiewiórka. To było... śmieszne. Gdzieś w środku ziemistego odezwał się cichy śmiech, tylko to nie był śmiech szczery, to było podobne do zażenowania, że niektórzy umią się śmiać z byle czego. On nie potrafił się śmiać, nie miał w życiu nic do czego mógłby zachichotać. To niestety był przypadek smoka z sporym bagażnikiem przeżyć i doświadczenia. Świat jego zdaniem był za zimny i okrutny by można było szeroko otworzyć pysk i śmiać się z byle powodu. Mineło dobre pare minut, a tu nadal brak odpowiedzi na zaczepkę ognistego smoka. Kiedy Nocnemu udało się wszystko dokładnie przeanalizować odpowiedział chłodno, twardo z nutką żalu w głosie. "Nie przyjmuje rozkazów ani zobowiązań od takiego pisklaka, po drugie sto razy pomyśl nim coś palniesz bo inne smoki nie są tak łaskawe jak ja i już być nie żył." Ostre słowa rozniosły się po przestrzeni, dobra rada na przyszłość, adept dobrze pamiętał starszego smoka który opowiadał o żeźniach smoków na pustyni. Dla jego dobra będzie jak teraz weźmie słowa do serca i przestanie się śmiać, w sumie nie byłoby tu z czego się śmiać. Czarny był łagodny, ale w środku spało coś niewyobrażalnie niebezpiecznego gotowego zaatakować w każdej chwili. Na nauce maddary dowiedział się że jego maddara jest bardzo niestabilna. Oczywiście obcy był jak najbardziej bezpieczny, bo Nocny był opanowany i nawet jak przydarzyło mu się warknąć czy fuknąć dymem to i tak do większej interwencji nigdy nie dochodziło. Emocje utrzymywały się niezdrowo w powietrzu po tych słowach zniezmaczony smok pomału udał się w stronę jeziora na wschodniej części wspólnych ziem. Czy to tak się musiało skończyć? Czy dobrym pomysłem jest zatrzymywać tak rozczarowanego smoka? Od takiego możnaby było się wiele nauczyć... Tutaj płynęła nauka jak z każdego dnia, łatwo jest urazić słowem, prawdziwą sztuką jest wyjść z problemu od razu po jego stworzeniu. Przez chwile rzeczywiście Nocny myślał o odejściu, ale przypomniał sobie o ostatniej modlitwie. "Bogowie dajcie siłe... " Pomyślał i usiadł na trawie. Łuski pięknie zaszły na siebie tworząc pancerz, adept zawsze stawiał na wytrzymałość. Po chwili powiedział jeszcze bardziej poważnym tonem. "Jestem Shadows przyszły piastun ziemi. Jadłem już dzisiaj więc nie ma szans bym zrobił sobie z ciebie deser. Co sprowadza tak oryginalnego smoka o tej późnej porze?" Pierwsze słowa były najcięższe, ale od czegoś trzeba było zacząć. Nie mówił adepckiego imienia, bo zdawało mu się to być absolutnie niepotrzebne, może powie mu kiedyś kiedy mu zaufa. Nocny nigdy nie zapomniał swojej prawdziwej misji, zawsze dążył by proponować smokom braterstwo, wtedy na pewno byłoby mniej walk na tym zakrwawionym świecie. Jeżeli chcę się zaufania trzeba też samemu zaufać tej osobie. Pierwszy raz w życiu zapytał sam siebie czy na pewno chciałby mieć wszystkie smoki w swojej wielkiej rodzinie. Bardzo chciał obdażyć wszystkich smoczą rodziną, wszystkich.. wszystkich i jeszcze raz wszystkich. Czyli nawet tego rechota obok drzewa. To będzie coś ciekawego, coś innego niż zwykle. Nie czekając od razu przeszedł do rzeczy. "Myślałeś kiedyś o ideii wielkiej smoczej rodziny? Bez względu na wiek, rasę czy stado? Chciałbyś mieć kogoś kto na każde twe zawołanie wsparłby ciebie w parę chwil bez względu na sytuacje i konsekwencje? Szukam smoków które mógłbym właśnie tak obdarzyć. Nic nie oczekując w zamian. W rodzinie potrzebne są wszystkie smoki, myśle że to byłby początek czegoś wielkiego. Powiedź... Co o tym myślisz, jak brzmi twoja odpowiedź? " Tutaj samczyk ucichł czekając na odpowiedź, jaka kolwiek by nie była bał się odmowy i odrzucenia, pomimo wątpliwości zawsze proponował to nowym poznanym smokom. Zawsze będzie wierzył w słuszność swej misji. Dobro zawsze wygra, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-05, 14:41   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Cóż, szczerze mówiąc spodziewałem się jakiejkolwiek reakcji. Śmiechu, ucieczki, szydzenia. A ten tu samiec stał w bezruchu i zdawał się prężyć jeszcze bardziej niż w chwili, kiedy go dostrzegłem. A jednak ja wciąż czekałem, świadom, że owy smok w końcu musi coś zrobić. No bo przecież nie będzie stał do końca życia w jednym miejscu. No, a skoro się nie odzywał to postanowiłem lepiej mu się przyjrzeć. Zjechałem wzrokiem nieco niżej dostrzegając kilka, w tej chwili, dość istotnych rzeczy. Napięta klatka piersiowa, dumna postawa. To wszystko wskazywało na to, że samiec nie był ani trochę rozluźniony. Najwyraźniej był gotowy w każdej chwili jakoś zareagować. Nie wiedziałem tylko czy ma zamiar odejść i zostawić mnie samego czy jednak rzucić się na mnie z pazurami jak wskazywała na to jego mina. Jednak po chwili dostrzegłem coś znacznie gorszego. Spojrzałem na jego łapy i doznałem niemałego szoku. I nie, wcale nie chodziło o to, że ziemny posiadał tylko dwie nogi. Tu rozchodziło się o te łańcuchy, których pozostałości nosił na kończynach. No i w jednej chwili zrozumiałem, dlaczego ten samiec był taki poważny i nieskory do żartów. Najwyraźniej życie już nieźle dało mu w kość, a był dość młody, bo wyglądał na zbliżonego wiekiem do mnie. Aż zrobiło mi się wstyd za swoje zachowanie. Ponownie uniosłem łeb, na którym nie gościł już taki szeroki uśmiech, tylko raczej podchodzący pod nieco przepraszający i pełen żalu, po czym ponownie spojrzałem na jego pysk. A w tym czasie samiec zdawał się wykonać jakiś nieznaczny ruch jakby chciał stąd odejść, ale ostatecznie zmienił zdanie. Obserwowałem go, kiedy siadał i po chwili postąpiłem za jego przykładem. Tyle, że zachowałem odpowiednią odległość, żeby dać mu trochę przestrzeni. No i oczywiście nie zapomniałem o jego słowach. Po prostu starałem się nieco lepiej dobrać słowa, żeby znowu nie palnąć czegoś co go urazi.
- To nie był rozkaz tylko propozycja. Nie chciałem cię do niczego zmuszać i przepraszam cię za te słowa, które faktycznie nie brzmiały zbyt dojrzale. Oczywiście wezmę sobie twoje słowa do serca - odparłem, po czym skinąłem mu delikatnie łbem w geście szacunku. To były mądre słowa, prawda, ale ja doskonale wiedziałem jak się bronić w razie niebezpieczeństwa. Inaczej nie przetrwałbym nawet chwili za barierą, a jak widać wróciłem stamtąd cały i zdrowy, ale wolałem o tym nie wspominać nieznajomemu. I tak ten już wyglądał jakby siedział tu wbrew swojej woli i ledwo znosząc moje towarzystwo. A mimo wszystko ja nie chciałem zrażać go do siebie jeszcze bardziej, bo nie miałem pojęcia jakby zareagował. Wydawał się spokojny, ale wyglądał na takiego, co potrafi nieźle przywalić. Nie żebym się bał. Po prostu perspektywa zdobywania ran i wrogów nie przypadła mi do gustu. Zdecydowanie bardziej wolałem mieć w innych smokach przyjaciół niż gotowych do poderżnięcia mi gardła wrogów. Mruknąłem nieco zdziwiony, kiedy samiec podjął rozmowę. Zupełnie jakby to wszystko przed chwilą nie miało miejsca. Ale może to i lepiej? Teraz będę miał szansę na wywarcie na nim innych emocji. Chociaż pierwszego wrażenia i tak już nie odmienię.
- Za to mnie nazywają Obsydianem ze względu na barwę łusek. Szkolę się na łowcę. Miło mi cię poznać przyszły piastunie. Z tego co widzę pisklęta wyrosną przy tobie na wspaniałych ziemnych - powiedziałem w odpowiedzi na jego słowa. A moje stwierdzenie wcale nie było fałszywe czy na pokaz. Shadows wydawał się smokiem z twardą łapą do piskląt, ale też mającego dużo dobrego we łbie. Przy boku takiego piastuna nie da się zejść z dobrej drogi. Natomiast na wzmiankę o deserze kącik mojego pyska delikatnie się uniósł, ale nic po za tym. W moich uszach brzmiało to jak żart, ale samiec nie wyglądał na takiego który opowiada żarty, dlatego wolałem nie reagować zbyt wylewnie, bo jeszcze znowu zrobiłbym coś nie tak. Czasem jednak lepiej słuchać rozumu, niż serca i to raczej była jedna z tych chwil.
- Niedawno wróciłem z dalekiej wyprawy i siedzenie w grocie mi nie służy. Chciałem się przejść, znaleźć kogoś do kogo będę mógł otworzyć pysk, albo smoka, który nauczy mnie czegoś ważnego. Najwyraźniej dobrze trafiłem - dodałem jeszcze po chwili, bo z grzeczności wypadało mi nie zostawiać zadanego pytania bez odpowiedzi. No i warto też wspomnieć, że w moim głosie nie było ani krztyny kpiny. Naprawdę sądziłem, że dobrze trafiłem. Nie dość, że mam z kim rozmawiać, to ziemny daje mi jeszcze dobre rady na przyszłość i uczy mnie chować pod łuskami swój ognisty temperament. Normalnie układ idealny!
Następne słowa samca sprawiły, że zamilkłem na dłuższą chwilę. Czułem, że to pytanie było dla Shadowsa bardzo ważne, że to co odpowiem było istotne. A jednak pytanie nie należało do najtrudniejszych. Musiałem tylko odpowiedzieć zgodnie z tym co sam czułem.
- Co prawda nie myślałem o tym. Jak dotąd moją rodziną były smoki powiązane ze mną krwią, albo po prostu członkowie stada. Ale to o czym mówisz nie jest głupie. W twoich słowach jest coś cudownego i wyniosłego zupełnie jakbyś pragnął by tak wyglądał smoczy świat. Jakbyś marzył o tym od pisklęcia. I wiesz co ci powiem? Twoja idea jest naprawdę piękna. Każdy potrzebuje wsparcia i uczucia, że ma przy sobie kogoś kogo może obdarzyć bezgranicznym zaufaniem. Kogoś komu może powiedzieć wszystko nie bojąc się odrzucenia czy wyśmiania. No i co najważniejsze kogoś, kto zawsze mu pomoże i wesprze jego rację. Bo gdybyśmy byli sami nie moglibyśmy przeżyć długo. Każdy smok ma inne uzdolnienia. Nikt nie jest wspaniały we wszystkim. No bo przecież wielu łowców nie umie cudownie władać maddarą, a żaden wojownik sam nie uleczy swoich ran. Prawda jest taka, że wszyscy się wzajemnie uzupełniamy, a sami nie przetrwalibyśmy w dziczy w nieskończoność. W końcu byśmy padli. Z braku jedzenia, od ran, albo po prostu pokonałby nas ktoś przed kim nie bylibyśmy w stanie się obronić. Ale jeśli mogę spytać...jak ta smocza rodzina wygląda w twoich oczach? Chciałbyś znieść stada i żyć w jednej grupie? Czy chodzi w tym o coś innego? - zapytałem, spoglądając na niego z delikatnie przekrzywionym od ciekawości łbem.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-05, 15:56   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Adept nie spodziewał się w tej dziwacznej osobie aż takiej powagi. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze, ale nie wiele młodszy od niego smok szybko się wybronił z tej dziwnej sytuacji. Pewnie był z tych co prędko łapią nowe informacje. Sam po chwili był pod podziwem, nigdy nikt nie powiedział mu tylu dobrych rzeczy. Na prawdę robił aż tak doświadczoną posturę życiową? Samczyk lekko się uśmiechnął, coś mu się zdawało że dał młodemu nieźle do myślenia. W końcu ktoś musiał to zrobić, pierwszy raz spotkał się z smokiem który tak szybko wrócił na dobrą drogę. Był z niego bardzo dumny, no bo w końcu smok zaczął zachowywać się jak przystało na jego wiek. Wsłuchał się w każde jego słowo, nie było jakoś to zbytnio trudne, nie mieszał swoich myśli jak co poniektórzy których zna. Wbrew przeciwnie wszystko pod koniec złączyło się w piękną całość. To chyba na prawdę pierwszy smok który myślał, że jego idea jest słuszna. Zdziwił się, no na prawdę. Tak cała prawda, marzył o tym od pisklaka, sam postawił swoją misje i postanowił do niej dążyć puki jego serce biję. Pierwszy raz nie dostał kosza za szczerość, to na pewno znak z nieba. Znak, że rola piastuna to jego przeznaczenie. Co więcej nareszcie dowiedział się czegoś więcej o obcym, przyszedł tu by znaleźć kogoś komu powierzyłby swoje smutki i uśmiechy. Kogoś kto by go czegoś nauczył, czy to na prawdę przypadek? Nocny nie wierzył w przypadki, zawsze wszystko działo się w jakimś celu. Przeznaczenie...zagubiony smok spotyka nauczyciela...a może to wcale nie tak. Tu można by było wysunąć głębszą hipotezę. Dwóch zagubionych spotyka się wieczorną porą i ich życie od tej pory się zmienia. Gdyby czarny był zadufany w sobie to by odegrał takiego świetnego i idealnego, ale no...taki nie był. Nikt nie jest idealny, sam pod tą grubą powłoką krył wiele pytań, był zagubiony w swojej samotnej misji której nikt nigdy nie poparł...nie poparł aż do tej chwili. W tej sekundzie wszystko się zmieniło, on nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. A może to na prawdę znowu żarty. Najchętniej to by padł nieprzytomny myśląc czy nie nawąchał się po drodze tych dziwnych słodkich kwiatków. Minęło parę chwil i na prawdę wszystko wyglądało na szczere słowa. Szok, zawał, wylew, sam nie wiedział jaki piorun go trafił. Zaniemówił w szoku, zgłupiał totalnie. Nie...on potrzebował momentu by się z tego otrząsnąć. Niby parę słów, a rozwaliło go na maleńkie atomy. W końcu trzeba było odpowiedź na zadane pytania. Odetchnął głęboko myśląc już racjonalnie by odpowiedzieć na prawdę tak jak myślał. Nie wierzył że pierwszy plan zrobienia z świata swojej rodziny się uda, a co dopiero plan B w którym trzeba byłoby pomyśleć jak tak żyć. Po chwili jednak wiedział co odpowie ciekawemu poglądów ognistemu. "Idea wielkiej rodziny jest możliwa w zasadach naszych stad. Wcale nie mam zamiaru znosić stad, bo po co? To że żyjemy w oddzielnych grupach nie znaczy że nie możemy być rodziną. Gdybym usłyszał wołanie smoka nie obchodziłyby mnie granice, przeszedłbym przez najgorszą ognistą barierę bez względu na konsekwencje. To dzieli nas od zwierząt, uczucia które łączą nas w coś wielkiego i potężnego. Myślę, że kiedy większość smoków złączyłaby się na świecie zmniejszyłaby się ilość wylewanej krwi. Jeden smok w tym świecie mało znaczy, ale rodzina już bardzo wiele. Nigdy nie miałem swojej rodziny, znaleziono mnie. W oczach niektórych smoków w tym wypadku skazany jestem na samotność, bo uważają że rodzina to tylko wspólna krew. Ja pokaże im że nie mieli racji i każdy kto tylko zechce będzie miał właśnie taką rodzinę. To co ci zaproponowałem to tylko mała kropla w jeziorze, mogę ci obiecać wiedzę, wsparcie, pomoc, lojalność, a nawet życie. Bo za każdego członka rodziny jestem gotowy zginąć osłaniając go własnym ciałem. To wszystko zależy od ciebie, nikogo nie można zmusić. Nie masz nic do stracenia, ale pomyśl ile mógłbyś zyskać. Ja jestem w pełni świadomy każdego dnia i każdego dnia szukam. Jedyne co dostaje w zamian to uśmiech i to mi wynagradza wszystkie cierpienia które doznałem. Bo kiedy umrę pozostanę...w wspomnieniach mojej rodziny." W tym wszystkich pociągnęły go uczucia, ból wydobył się z tego dziwnego ciała w postaci załzawionych oczu. To było zaiste piękne marzenie, może i niemożliwe, ale kiedyś sam powiedział że jak coś bardzo się chce to żadna bariera nie będzie przeszkodą. Nie chciał się rozklejać, podał mu skrzydło zakończone małymi lecz ostrymi szponkami, gest tak bardzo ważny i tak prosty. Nocny nie musiał już nic mówić wystarczyło tylko podać swoją łapę. Jeżeli do tego dojdzie to bez dalszych zwątpień przytuli go drugim skrzydłem. Serca biją tym samym rytmem, każdy żyje z tej samej mocy w której niegdyś powstał. Nikt nie wie jak żyły dawne smoki, może były razem i coś ich podzieliło i wtedy zaczęły się mordy, konflikty i wojny. Czemu by do tego nie powrócić? Czyż życie nie byłoby prostsze? Nie tylko młodszy się w tej chwili uczył. Całe życie Nocnego było dla niego szkołą życia. Dziś pojął, że smoki kryją w sobie na prawdę wielkie tajemnice, wpierw są szalone, a po chwili już wypełnione szacunkiem. Robiło się coraz ciekawiej...co wydarzy się dalej?
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
Ostatnio zmieniony przez Nocny Kolec 2017-11-05, 15:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-06, 23:29   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Prawdą było, że czasem potrafiłem zaskakiwać, ale przy spotkaniu z Shadowsem nie czułem tego. Może i z początku mogłem się wydawać szalony i zbzikowany, ale taka była po prostu moja natura. Od pisklęcia byłem zawsze roześmianym i uwielbiającym świat przyrody smokiem, a wiewiórka o rudej kitce do niego należy. Właśnie dlatego nie potrafiłem się powstrzymać przed próbom pomocy jej. W końcu byłem świadomy, że nadchodzą pierwsze śniegi, a wtedy to leśne zwierzątko mogłoby polegać tylko na swoich zapasach, a nie wiadomo jakie zdołała uzbierać. No w każdym razie ja chciałem dobrze, a że świetnie się przy tym bawiłem to już druga sprawa. Ale jak każdy smok miałem też zestaw zgoła innych cech. Byłem spostrzegawczy, dlatego od razu zobaczyłem, że ziemnemu nie pasuje rozmowa pełna żartów. On po prostu był poważny i takiej pogawędki potrzebował. A że ja potrafiłem się do tego dostosować i powściągnąć żarty to wyszło mi to tylko na plus. W końcu w trakcie ceremonii, nauki, albo rozmowy z dużo starszymi smokami zawsze taki byłem. Wesoły, potrafiący zachować spokój, unoszący się entuzjazmem, ciągle uśmiechnięty, skupiony i zawsze odpowiadający zgodnie z prawdą. Sam też nie lubiłem głupich żartów. No, bo jak żartować to z umiarem. Właśnie, dlatego samiec mógł mieć pewność, że to co powiedziałem nie było jakimś durnym żartem, czy próbą zrobienia mu psikusa, a jedynie tym co sam uważałem o jego słowach. Szczera odpowiedz na szczere pytanie. Proste? Proste.
Mojej uwadze też nie umknęło to jak ziemny zareagował na moje słowa. Zupełnie jakby nie wierzył własnym uszom. Czyżbym naprawdę aż tak się wygłupił próbując nakarmić wiewiórkę? No cóż, pozostało mi tylko mieć nadzieję, że uda mi się to jakoś odkręcić. Tak więc z uwagą słuchałem słów Shadowsa, żeby przypadkiem nic mi nie umknęło. Pokiwałem delikatnie łbem w odpowiedzi na jego słowa. Nie trzeba znosić stad. No tu akurat też się z nim zgadzałem chociaż chyba wynikało to z zupełnie innych argumentów. Ja opierałem się o to co mówił Ateral na spotkaniu młodych. Każde stado miało inne zasady i rozumowanie, dlatego z połączenia ich mogłoby wyniknąć coś okropnego.
- Masz rację, uczucia mają wielką siłę. Potrafią popchnąć nas do działań, których nigdy nie podjęlibyśmy na trzeźwo, nie działając pod ich wpływem. Mają w sobie coś co pozwala nam kochać i nienawidzić, radować się i smucić. Świat bez nich nie byłby taki barwny. Bo co to za świat, kiedy smoków nie łączyłyby żadne więzi? Nie dałoby się tak żyć, a nawet jeśli to ja bym chyba wolał nie wykluwać się z jaja - powiedziałem kręcąc przy tym delikatnie łbem. Tych paru zdań byłem absolutnie pewny. I to nawet na swoim przykładzie. Gdyby tata mnie nie kochał to by mnie nie pilnował jak byłbym pisklęciem i najpewniej wcale bym nie dożył tylu księżyców. No bo przecież coś by mnie zjadło. Był oczywiście jeszcze instynkt, ale gdyby nie był podbudowany uczuciem to wcale nie byłby taki silny. Przynajmniej takie było moje zdanie.
- Nie było mnie na tych ziemiach, kiedy wybuchła wojna. Jednak mimo to wiem, że jest ona okrutna i pełna krwi. Dzieli smoki i nie pozwala żyć w zgodzie. Wielu teraz pewnie nie może spokojnie spać w grotach w obawie przed atakiem. To też nie jest dobre życie - odparłem na wzmiankę o wylewaniu krwi. Myśl, że tak wiele smoków oddało życie przez durny kaprys cienistych do tej pory mnie bolała. A najgorsze było to, że oni dostali drugą szansę od Aterala, a zmarli od strony Wody już nie. Jak ten bóg podejmował wybory? A może to nie on podejmował te decyzje. Może on tylko oddawał duszę umierającemu ciału?
- Każde pisklę ma rodzinę. To, że wyklułeś się z nieznanego jaja i nie wiążą cię tu z nikim więzy krwi nie znaczy, że jesteś skazany na samotność. Przecież ktoś na pewno cię przygarnął i wychowywał. Ten smok już jest twoją rodziną. Albo wszyscy twoi przyjaciele. Nikt nie jest sam ze względu na krew. Tu może chodzić tylko o indywidualny wybór - dodałem zaciskając zęby ze złości. Te słowa zabolały nawet mnie. Tego wyklutego w grocie biologicznego ojca. Sapnąłem ciężko nie potrafiąc zrozumieć takiego rozumowania. Kto potrafi być tak zimny i nieczuły, żeby rozpowiadać takie idee?
W następnej chwili uśmiechnąłem się delikatnie widząc zaszklone oczy samca. Widać było, że to o czym teraz mówi jest dla niego ważne. Że on potrzebuje takiego wsparcia i poczucia posiadania rodziny. Nie potrafiłem się nawet długo zastanawiać nad jego propozycją widząc go w takim stanie. Co prawda krótko się znaliśmy i nie wiedzieliśmy o sobie praktycznie nic, ale to jeszcze można było nadrobić. Teraz albo w przyszłości. Bez wahania podałem mu łapę zaciskając ją na błoniastym skrzydle po czym spojrzałem mu w oczy.
- Rodzina jest po to, żeby sobie pomagać. Każdy jej członek powinien być gotowy na poświęcenia dla innego smoka. Nie tylko jeden z nich. To byłoby nie sprawiedliwe. Dlatego chcę, żebyś wiedział, że jeżeli będziesz czegoś potrzebował to będę do twojej dyspozycji. Zawsze podzielę się z tobą jedzeniem, wspomogę radą. A nawet przybędę, kiedy usłyszę twój wołający o pomoc ryk. A jeżeli jako pierwszy odejdziesz z tego świata i będziesz migotał jako gwiazda to będę o tobie pamiętać. Już na zawsze wyryłeś się w moich wspomnieniach - na moim pysku pokazał się przyjazny uśmiech, a wszystko w moim umyśle krzyczało, że się nie zawiodę. Shadows wydawał się całkowicie szczery we wszystkim co robił i mówił, a takich emocji nie da się udawać.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-07, 05:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Ta chwila aż prosiła się o zapisanie na pierwszą kartke. Adept nigdy nie widział przed sobą tak dobrego smoka. I chociaż łza w oku nadal była, to była łza szczęścia. Kiedy mówił spojrzał w niebo, chyba bogowie chcieli że w tej jednej chwili na niebie rozbłysło tyle wspaniałych świateł. To prawda, gdyby ktoś odszedł spojrzałby w niebo, a pamięć w jego sercu nigdy by nie zgasła. Przez moment pomyślał o Daimonie, kleryku ziemi. Przez tyle księżyców o nim myślał, teraz już wiedział co i jak. Gwiazdy... Daimon... To była pierwsza ważna osoba której nie zdążył do końca poznać, pomimo tego była mu bardzo ważna. Zawsze będzie pamiętał ten leczący dotyk, nic tego nie zmieni. Teraz był pewien, że chce walczyć o pokój w stadach. Nikt nie powinien rozsiewać zła, w końcu po ostatnich słowach ognistego kiedy jego łapa zacisnęła się na skrzydle Nocnego wszystko się zatrzymało. Jakby czas nawet nie miał wpływu na to co ich tego wieczora połączyło. To obietnica z obu stron, obietnica nadzieji, że kiedyś w Wolnych Stadach zagości pokój. Dzięki takim jak ten ognisty młodzik przyszłe pokolenie zyska wspaniałych przywódców. Nocnego też to pewnie czeka i jedno było wiadomo...Będzie gotów kiedy ten czas nadejdzie. Lekki uśmiech nie znikał z jego pyska, pomimo tych wszystkich emocji które aż przez siły się o totalną dosłownie. Czy trzeba było jeszcze coś dodawać chyba nie. Wszystko zostało powiedziane. Szponki czarnego też lekko zacisneły się na łapie smoka z ognia. Robiło się późno, kiedyś już raz nocował pod gołym niebem, czemu tego nie powtórzyć. Nie było czego się obawiać, takich dwuch zaradnych chłopów na pewno nie wystraszy byle wilk czy żóbr. Nocny ziewnął ukazując pare ostrych kieł. "Nie wiem jak ty, ale ja tu dziś zostaje. Ten moment musi być upamiętniony, od dziś nawet ta ziemia będzie dla mnie symbolem pokoju i nowego początku." Odparł samczyk rozglądając się, był przyzwyczajony do zimnych pór. Przecież w jego jaskini było parę stopni poniżej przeciętnej. "Gdyby było ci zimno służę pomocą." Dodał kończąc swoją wypowiedź. Dla niego to była już podstawa, skoro ogrzał pisklaka to najpewniej i taki adept nie byłby problemem, chociaż tak emocjonalny smok to na pewno jest aż rozpalony po tym całym spotkaniu.Oby ta chwila trwała wiecznie, a smoki w stadach częściej ze sobą rozmawiały, bo to właśnie rozmowa jest kluczem do cnot tego świata...
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-10, 23:29   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Cóż, dla mnie ta chwila też była dużym przeżyciem. W końcu związałem się przysięgą z samcem, który jeszcze przed chwilą uznawał mnie za pisklaka i to w dodatku szalonego oraz zacofanego w rozwoju. Dodatkowo praktycznie go nie znałem i nie miałem pojęcia czy można mu ufać. Ale czy żałowałem? Raczej nie. Shadows wkładał w tę rozmowę tyle emocji, że to udzielało się aż mi, dlatego byłem pewny, że nie udaje ani nie ma jakiejś tajnej misji. No oczywiście nie takiej niszczycielskiej, bo swój cel już miał. Chciał pokoju i rodziny. A w tym byłem w stanie go poprzeć. Właśnie dlatego, kiedy poczułem, że ciemnołuski wkłada w uścisk łap coraz więcej siły, to miałem wrażenie, że moja decyzja była właściwa i że to wszystko może się udać. Wystarczy tylko znaleźć odpowiednie smoki. Po chwili zorientowałem się, że zrobiło się już naprawdę późno i widać już na niebie pierwsze migoczące gwiazdki. Wtedy wyplątałem swoją łapę z uścisku i oparłem się o pień w skupieniu zerkając na sklepienie. Szukałem wzrokiem tej jednej gwiazdy na której mi zależało, która coś dla mnie znaczyła. Niestety tak jak w te wszystkie księżyce do tej pory nie udało mi się jej rozpoznać. Wszystkie zdawały się takie same. Czy on nie mógłby dać mi jakiegoś znaku? Zamigotać jakoś mocniej? Albo coś w tym stylu? Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero głos ziemnego. Powoli przeniosłem na niego wzrok i pokiwałem delikatnie łbem na znak zgody. Ten moment musi być upamiętniony, dlatego nie miałem nic przeciwko nocowaniu pod gołym niebem. Co z tego, że nigdy tego nie robiłem.
- W takim razie ja też tu poleżę - mruknąłem, po czym wygodnie ułożyłem się na trawie. Ostatecznie wyglądało to tak, że leżałem na brzuchu z łbem ułożonym na przednich łapach i ogonem walającym się gdzieś za mną.
- To, że jeszcze nigdy nie nocowałem poza grotą nie znaczy, że od razu zamarznę. W końcu mam w sobie północną krew, która mogłaby się w końcu okazać użyteczna! A nie to, co w te upalne dni. Przecież wtedy można się ugotować! - powiedziałem z żartobliwą nutką żalu w głosie. Prawdą było, że bez ochłody w porach gorących niemal nie da się wytrzymać, ale byłem bardzo przywiązany do swojego futerka i za nic w świecie bym go nie oddał. Zresztą i tak pewnie nikt by go nie chciał, bo po odcięciu nie jest zbyt użyteczne.
- Ale możesz się położyć niedaleko mnie. Nie dość, że będziemy mogli konspiracyjnie szeptać to jeszcze wzajemnie będziemy się chronić przed wiatrem. No... tak częściowo - dodałem po chwili, zerkając na Shadowsa z zachęcającym uśmiechem. W końcu nie gryzłem! Pomimo imienia...
Potem na chwilę znowu ucichłem, a mój wzrok ponownie prześlizgnął się po nocnym niebie. Tyle gwiazd... i jak tu poznać tą jedyną?
- Powiedz... a czy tam w górze widzisz kogoś dla siebie ważnego? Czujesz, że ktoś nad tobą czuwa i obserwuje każdy twój ruch? - zapytałem cicho i z początku niepewnie. W sumie nie wiedziałem też jaką odpowiedz chciałbym usłyszeć. Przeczącą czy potwierdzającą?
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-11, 00:15   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Adept słuchał wypowiedzi brata, spokojnie mógł go tak już nazywać. Fajnie było, że postanowił spędzić z nim tą noc. Północna krew... To ciekawe, przynajmniej wiedział coś więcej o jego pochodzeniu to by tłumaczyło obecność tak nietypowego futerka. Słuchając dalej dodał w międzyczasie. "Zawsze na granicy z cieniem dokładnie na pustyni temperatura dosięga 30 czasami nawet 50 stopni. Z moimi łuskami iść tam na dłużej to samobójstwo, z futrem jeszcze gorzej... Najlepiej to umieć władać maddarą, wtedy możesz ochłodzić się wodą. Powiem ci szczerze, że ostatnio brat mnie właśnie w taki sposób ochłodził. I następna znakomita ciekawostka względem rodziny, zawsze ci pomoże... " Uśmiechnął się lekko, ale znacząco. On na prawde nie wiedzial co by zrobił w tym ukropie gdyby nie Krwisty Kolec, byłoby cienko. On nie lubił gorąca, żył w zimnej jaskini i wolał bardziej zime niż lato. Druga sugestia samca zmusiły Nocnego do przeanalizowania, blisko... czyli ile? Skoro chciał to proszę. Shadows położył się tuż obok tak w zasięgu przednich łap, skrzydeł i ogonów. Te towarzystwo chyba na prawde mu przypadło do gustu, już się nie spinał. Było w porządku, noc całkiem znośna, oby tylko nie lało. Puki co niebo było nieskazitelnie czyste, to pewnie przez nadchdzący mróz. Spojrzał w niebo, wysłuchał pytania i odpowiedzial bez negocjowania o co kolwiek. "Jeden z kleryków ziemi jest już najpewniej na niebie, był członkiem rodziny, więc tak jest dla mnie ważny. Wierze w bogów, gwiazdy to cuda wyśnione i stworzone przez nich. Wiem że czuwają nad wszystkim co się rusza. Modle się co księżyc, nie raz doświadczyłem ich dobroci. A ty... Jak myślisz... Co jest po śmierci? Gdzie chciałbyś trafić? Jak oceniłbyś swoje życie... " Sporo pytań, ale to spostrzegawczy smok na pewno sobie poradzi. Miło było tak sobie poleżeć, nawet kiedy leżał jego postura była dumnie szlachetna. Było tak cicho i spokojnie, tak bardzo mu się to podobało. Co za spotkanie, na prawde wartościowe...
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-11, 21:39   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Zerknąłem na Shadowsa kątem oka, kiedy zaczął mówić o pustyni. Sam nie miałem pojęcia jak taka wygląda, bo nigdy na żadnej nie byłem. Posiadałem o nich tylko podstawowe informacje takie jak to, że są z piasku i słońce niezwykle na nich grzeje. Ale nie sądziłem, że aż tak! Tyle stopni...aż zadrżałem na myśl o takim upale. Gdybym miał podróżować przez jakąś pustynię to najpewniej padłbym nim przemierzyłbym chociażby jej połowę. Ach, futro czasami naprawdę utrudniało życie.
- No. Maddara jest naprawdę przydatną i piękną sztuką. Jak to dobrze, że bogowie postanowili nam ją podarować, skoro nawet na pustyni nie bylibyśmy w stanie bez niej przetrwać - powiedziałem w odpowiedzi na słowa ziemnego. Chwilę później ten już leżał obok mnie. No, co prawda zdziwiłem się, że przysunął się aż tak blisko, ale nie zamierzałem protestować. Dzięki temu naprawdę było mi znacznie cieplej, a bez bicia przyznam się, że uwielbiam ciepełko.
- Za to ja co noc wypatruję wśród gwiazd mojego zmarłego dziadka. Cały czas liczę, że da mi jakoś znać, że zamigocze jakoś mocniej, ale nic takiego się nie dzieje. A ja po prostu żałuję, że nie zdążyłem się pożegnać, a teraz nie potrafię go nawet rozpoznać. Ostatni raz widziałem go żywego, kiedy wynosił mnie do rangi adepta, a już parę księżyców później tata ogłaszał mi, że dziadek opuścił ten świat - westchnąłem ciężko na wspomnienie pustych oczodołów Buchającego. O to co robi ze smokami wojna. Kaleczy i niszczy. A mój dziadek poczuł to na własnej skórze. Za to jeżeli chodziło o tego wspomnianego przez Shadowsa kleryka ziemi...nie znałem go, ale musiał być młody skoro wciąż był klerykiem. A nikt nie zasługuje na przedwczesną śmierć. Mruknąłem cicho słysząc zadane przez samca pytania. One były trudne, naprawdę. Musiałem się porządnie zastanowić nim odpowiedziałem.
- Ktoś mi kiedyś powiedział, że smoki po śmierci stają się gwiazdami albo wracają na ziemię pod inną postacią nie pamiętając swojego wcześniejszego życia. I...ja w to wierzę - powiedziałem unosząc delikatnie pysk, żeby zobaczyć reakcję Shadowsa.
- A ja? Ja po śmierci chciałbym zasilić szeregi gwiazd. Wraz z nimi migotać nad głowami żyjących i bezustannie obserwować ich poczynania. Wraz z nimi się smucić, kiedy ci z dołu robią coś źle i radować, kiedy czynią dobrze. I oczywiście obserwować swoją rodzinę. Patrzeć jak się rozwija, rośnie i maleje. Nawet po śmierci chciałbym dzielić z nimi wszelkie smutki oraz radości i mam nadzieję, że bogowie mi to umożliwią - odpowiedziałem szczerze na drugie pytanie. Zostało jeszcze tylko trzecie. Ale czy nie ono było najtrudniejsze?
- Nie przeżyłem jeszcze zbyt wielu księżyców, ale wydaje mi się, że moje życie jest dobre. Mam kochającego ojca, stado i rodzeństwo. Poznałem wiele ciekawych smoków, widziałem przeróżną zwierzynę i zaznałem życia za barierą. W międzyczasie było oczywiście kilka złych chwil, ale zawsze unosiłem łeb i szedłem dalej na spotkanie nowych przygód albo kolejnego cierpienia. Ale tak już jest i tego nie zmienimy. Raz wiatr pomaga nam w locie, a za drugim razem robi wszystko żebyśmy połamali skrzydła - zakończyłem zerkając na ziemnego. Cóż, teraz chyba jego kolej na powiedzenie kilku słów.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-11, 22:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Adept słuchał uważnie słów towarzysza, było ciekawie...na prawdę było o czym posłuchać. Pomyślał nad każdym spostrzeżeniem smoka, teraz przydałoby się pokazać swój punkt widzenia. Co prawda pytanie nie padło, ale skoro już brat wykazał się szczerością to nic nie zaszkodzi odpowiedzieć tym samym. Tym bardziej że ziemisty bardzo lubił się zwierzać, bardzo rzadko z kolei miał na to szanse. Mało smoków było godne jego zaufania, większość lubiło tylko krytykować. Może to ta różnica wieku, albo zmiana pokoleń. Wszystko w koło się zmienia i taka jest kolej życia, inny umierają, a drudzy się rodzą. Żyjemy aby umrzeć u umieramy aby nadal żyć. Widząc uczucia z którymi opowiada o swoim dziadku szybko go pocieszył, na pewno przecież kiedyś coś się stanie, popatrzył w niebo i zauważył swoją szczęśliwą gwiazdę która była inna niż reszta. "Popatrz na lewo...czyż nie zdaję ci się że ta gwiazda świeci o wiele mocniej niż inne?" Kiedy naprowadził smoka na trop myślenia skrycie się uśmiechnął. Sam pomyślał o wspomnianym kleryku, kto wie może to pomoc od niego. Miło by było... Co do następnego spostrzeżenia odpowiedział pewnie jak zawsze. "Wierze, że po śmierci smoki o dobrych sercach świecą na niebie inni wybrani przez bogów idą obok ich świetlistych dusz by pomagać zbłąkanym, jeszcze inni zaś wracają na ziemie by poprawić się w następnym żywocie, a reszta? Tego nikt nie wie...co by nie było, nigdy nie zapomnę o rodzinie. Nie ma takiej siły która zamazałaby kogo kolwiek z mojego serca." Spojrzał na młodego, i to cała prawda, odpowiedź pełna szczerości i uczuć tak pięknych jak jego ideały. "Po śmierci mógłbym pomagać zbłąkanym, mógłbym też wspierać jako gwiazda tych co kocham...smoki chciałyby i chciały, ale to wszystko zależy od bogów. Nigdy nie będziemy na tyle czyści by osądzać siebie czy innych.." Znowu ciekawostka, jakieś spojrzenie na świat. Czy mądre? Czy trafne? To już tylko smok słuchający będzie mógł ocenić. I w końcu nadszedł ten czas, by odpowiedzieć na ostatnie pytanie...szczerze samemu sobie i nie tylko. "Jestem bardzo surowy dla samego siebie, wymagam bardzo wiele...Moje życie obrasta w grzechy i niedopatrzenia, ale zawsze się starałem czynić zgodnie z biciem serca. Nic nigdy nie robiłem wbrew sobie. Starałem się...staram się...i będę się starać. Puki nie zabraknie mi tlenu, siły zawsze będą. I nawet jeśli o mnie wszyscy zapomną, a moje ciało będzie się przewracać pod ziemią to i tak będę się starać pomagać. Zawsze będę na tym świecie, jako duch, jako inna istota... wszystko jedno. Nie poddam się aż po kres tego świata i jeszcze dużej" Czyżby następna obietnica? Żadnej nigdy nie zhańbił, niczym prawdziwy wojownik zawsze z tarczą. Tarcza...by bronić innych, ciało...nigdy by nie bronił się innymi. Głupota? Szaleństwo? Nie...Odwaga i miłość zalewająca jego słowa, jego gesty...jego...serce.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 762
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-11-15, 21:40   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Skierowałem wzrok na lewo zgodnie z sugestią Shadowsa i aż wstrzymałem oddech. Ta gwiazda faktycznie świeciła zdecydowanie mocniej niż inne. Do tego ładnie migotała i błyszczała. Była duża i piękna. Aż dziwne, że wcześniej jej nie zauważyłem. A może tej nocy pierwszy raz zawisła na niebie?
- Myślisz, że to może być on? - spytałem szeptem, wpatrując się w gwiazdkę jakby była jakoś szczególnie niezwykła. Jakbym za jej pomocą mógł znowu na chwilę zobaczyć dziadka i jak maleńkie pisklę wtulić się w jego łuski. Jakby dawała mi szansę na pożegnanie z nim. Na te kilka ostatnich słów, których nie zdążyłem wypowiedzieć nim było za późno.
- Najwyraźniej nasze poglądy jakoś bardzo się od siebie nie różnią - mruknąłem na tyle cicho, że samiec mógł nawet tego nie usłyszeć zajęty opowiadaniem o sobie. Teoria o wybranych przez bogów duszach była bardzo ciekawa i unikalna. Wcześniej nie słyszałem, żeby ktoś wyznawał taki pogląd, dlatego słuchałem z naprawdę dużym zainteresowaniem
- Myślę, że ze wszystkich smoków które do tej pory spotkałem to ty najbardziej zasługujesz na wybranie przez bogów. Na pewno świetnie byś sobie poradził z wskazywaniem drogi zbłąkanym duszom - powiedziałem pełen przekonania co do własnych słów. Naprawdę sądziłem, że Shadows nadawałby się do takiej roboty. Przecież był pełen miłości do innych smoków i był w stanie zrobić dla nich wszystko. Włącznie z oddaniem ostatniego tchu.
- Niestety niektórzy tego nie rozumieją. Osądzają czyny innych nie znając nawet ich całej historii. Nie wiedząc co dany smok musiał przeżyć i jak wiele bólu zdążył zadać mu okrutny los - dodałem jeszcze po chwili zamyślenia. Z tym stwierdzeniem również mogłem się zgodzić. Wszak smoki nie są wszechwiedzące i nie mogą wiedzieć jakie inni mają spojrzenie na świat, dlatego jak na mój gust ta ciekawostka była jak najbardziej trafna.
- Rozumiem. Mam nadzieję, że powiedzie ci się ta misja bratania smoków - rzekłem, uśmiechając się do samca. Może i był dla siebie bardzo surowy, ale robił też przy tym wiele dobrego. No, przynajmniej tak wynikało z jego słów.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 417
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-11-15, 22:00   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Czarny popatrzył na niebo i odpowiedział bez chwili zwątpienia. "Oczywiście, jestem pewny że świeci dziś specjalnie dla ciebie" Nasycanie innych nadzieją było mądrym posunięciem. czasami wiara ratuje smoki przed obłędem. Pomoc nie zawsze oznacza dotyk, jest przecież tyle różnych sposobów by wesprzeć zbłąkaną duszę. Czasami wystarczy pokazać kierunek, a ona sama znajdzie swoją drogę. To samo robił Nocny, ukazał młodemu ognistemu światełko w tunelu i jeszcze coś ważniejszego... wybór. Tak, smok mógł spokojnie przemyśleć wszystko co usłyszał. Adept rozmyślając błądził wzrokiem po niebie, martwił się o tych których kocha i tych których jeszcze nie zna. Widać było zamyślenie smoka, adept rozmyślał czy jak umrze to pozostanie po nim ślad. Może wszyscy zapomną, a co jeżeli po śmierci nic nie ma? Tylko uczucie że się rozpadasz i znikasz w nicości. Ogon czarnego zacisnął się blisko jego ciała. Pomimo dorosłości i wielkiego doświadczenia brakowało mu ciepła. Kiedy ten koszmar się skończy? Kiedy minie chłód, ból i cierpienie? Miewał czasami chwilę słabości, teraz było to wyraźnie widać. Ile by oddał by po prostu ktoś się do niego przytulił i powiedział, że wszystko się ułoży. To miłe ze strony nowego brata, że próbował go wspierać. Nocny na prawdę to doceniał, szkoda tylko że nie dawał sobie samemu chwili na łzy, niestety nikt nie jest idealny i niekiedy lepiej jest pościć pare łez niż zrobić sobie nieświadomie krzywde. Po tych paru chwilach samczyk był taki cichy, jakby wszystko w nim umarło. Wysłuchał słów ognistego i położył pysk na ziemi, walczył sam ze soba by nie okazać litości.. żalu... skruchy... które tak go od środka katowały.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 11