FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Polana
Autor Wiadomość
~ Moderator
Smoków Wolnych Stad


Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 20048
Wysłany: 2014-01-10, 19:32   Polana

Polana to tak naprawdę spory teren niedaleko Błękitnej Skały, gdzie jest tylko piach, został nazwany polaną tylko dla tego, że nie ma tu drzew, równie dobrze można by to miejsce nazwać pustkowiem, gdyż jest co do kawałka pozbawione roślinności.
 
 
Inna Łuska
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 12
Płeć: Samica
Opiekun: Zachwycająca Piękność*
Mistrz: Niestety brak.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 27
Wysłany: 2014-01-12, 09:40   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 3
   U: B,S,L: 1| Skr: 2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka


Adeptka Ziemi spacerowała po terenach wspólnych, choć trudno nazwać było to spacerowaniem. Biegała, skakała, ślizgała się po oblodzonej ziemi, po czym wpadała w śnieg. Potem podnosiła się i biegła dalej, skacząc i piszcząc radośnie. Dla kogoś kto obserwował to z boku mogło wyglądać to jak walka z jakimś niewidzialnym potworem czy czymś takim. Zielonofutra natomiast wcale nie przejmowała się tym co ktoś mógł pomyśleć i wciąż kontynuowała swoje dziwne podskoki, otrzepując się ze śniegu za każdym razem gdy wpadała w góry białego puchu.
_________________
Atuty:
-gr. 1 Spostrzegawczy
-gr. 2
-gr. 3


"Dzieci mają wręcz cudowną moc, aby zmieniać się we wszystko, w co tylko zapragną."
 
 
Cisza Wyklęta 
Łowca Ognia


Stado: Ognia
Płeć: Samica
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 158
Wysłany: 2014-01-12, 13:27   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| I: 2| P: 3| A: 1
   U: O,A: 2| B,L,Pł,S,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 3


Co napadło Ciszę, by wyjść na tereny wspólne? Spacer! I chęć spotkania NieOgnistych. Rzecz jasna, by trochę zacząć się zastanawiać co i gdzie powinna robić. Przymrużała oczy, by często je zamykać. Bazowała na swoim słuchu, stawiała ostrożne, ciche kroki i badała maddarą podłoże.
Jednak spacer nie był taki wspaniały. Cisza usłyszała w oddali dźwięki, które mogły oznaczać walkę, czyli drapieżnika. A ona nie była w stanie walczyć. Ustawiła głowę na sztorc i zaczęła nasłuchiwać, czy to aby te dźwięki. Wysłała przed siebie maddarę ostrożnie, powoli, tak, by była niewidoczna, aby objąć to stworzenie, lub stworzenia, które tak się miotało, ale samica nie mogła go uchwycić by zbadać. Dopóki nie zacznie szarżować w jej stronę sama nie będzie uciekać, być może to pisklak i jest bliżej niż się wydaje...
 
 
Inna Łuska
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 12
Płeć: Samica
Opiekun: Zachwycająca Piękność*
Mistrz: Niestety brak.
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 27
Wysłany: 2014-01-13, 15:56   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 3
   U: B,S,L: 1| Skr: 2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka


Inna zdziwiła się, gdy poczuła coś. Nie była pewna co to jest, lecz znieruchomiała i uniosła uszy, by móc usłyszeć jakiś dźwięk.
-Dzieńdobry? Jest tam ktoś? -spytała, rozglądając się.
Stała w miejscu, gotowa na to by ujrzeć innego smoka czy coś podobnego. Była raczej przyjaźnie nastawiona do nieznajomego, który gdzieś tu chyba był. Była raczej zaciekawiona, ewentualnie odrobinę zaniepokojona. Nie bała się jednak zbytnio i chciała się pobawić z tamtym czymś. Dodatkowo nie wiedziała czy może się ruszyć, a jej futro było cale w śniegu, a tego Inna nie lubiła.
_________________
Atuty:
-gr. 1 Spostrzegawczy
-gr. 2
-gr. 3


"Dzieci mają wręcz cudowną moc, aby zmieniać się we wszystko, w co tylko zapragną."
 
 
Cisza Wyklęta 
Łowca Ognia


Stado: Ognia
Płeć: Samica
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 158
Wysłany: 2014-01-13, 17:04   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| I: 2| P: 3| A: 1
   U: O,A: 2| B,L,Pł,S,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 3


Tak, śnieg topił się na ciele ciepłych smoków, to dobrze, że północna nie lubi być mokra. Świetnie po prostu. No, nawet bez podtekstów i sarkazmów. Kiedy Cisza usłyszała głos, który ją, naturalnie, uspokoił, rozluźniła swoje ciało.
~ Tu jestem! Wymagasz pomocy? ~ Nie umiała zakwalifikować tego głosu jako przestraszony, ale raczej spokojny nie był, i młody. Gdy tworzyła źródło swojego głosu zrobiła to tak, by można było ją znaleźć z łatwością. Nasłuchiwała uważnie chcąc znów odnaleźć młodą samicę, którą słyszała, poczuć jej zapach, rozpoznać.
 
 
Mrucząca Łuska 
Adept Ziemi
Are you scared?



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 2147483647
Płeć: Samica
Opiekun: Teraz ja opiekuję się żywymi.
Partner: Złudzenie Życia, na dole.
Wiek: 20
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 717
Skąd: okolice Iłży
Wysłany: 2014-01-24, 21:58   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,P,W,MA,MO: 1| MP: 2| A,O,Skr,Śl,Kż: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka


    Rozgwieżdżony szedł powoli, ze spuszczonym łbem, powłócząc łapami. Zamierzał poćwiczyć nieco swoje umiejętności ataku i obrony fizycznej, chociaż po ostatnim treningu bolały go łapy.
    Adept dotarł w końcu na miejsce; uznał, że najlepszą formą treningu będzie przeplatanie ze sobą ataków i obron, polegających na sile i zręczności. Możemy więc zaczynać.
    Samiec uniósł się na tylne łapy, wbijając ich pazury w podłoże; sztywnym ogonem zaparł się z tyłu o ziemię, by się nie przewrócić. Szyja była lekko wygięta, łeb opuszczony - na tyle, by móc swobodnie widzieć przeciwnika, ale też na tyle, by chronił gardło w czasie ewentualnego ataku. Wyciągnął przed siebie jedną z przednich łap, prawą i uniósł ją w górę, rozcapierzając srebrne, ostre, lśniące lekko w świetle słońca pazury. Na jego pysku pojawił się lekki, drapieżny uśmiech, będący odbitym echem sygnałów jego drugiej, głęboko ukrytej osobowości, instyktu zabójcy.
    Łapa uniosła się jeszcze bardziej, po czym błyskawicznie przecięła powietrze, zadając nieistniejącemu przeciwnikowi rany, rozcinając jego łuski - bądź futro, skórę i ukryte pod nią mięśnie. Druga łapa zrobiła dokładnie to samo, dodając oponentowi dodatkowe obrażenia. W wyobraźni Adepta ten zaś warknął gardłowo i obrócił się, długim, biczowatym ogonem najeżonym kolcami celując w łapy Rozgwieżdżonego, z celem podcięcia go i wywrócenia na ziemię, raniąc go przy tym.
    O nie, nie ma tak dobrze - pomyślał rozbawiony, po czym błyskawicznie ugiął kończyny, unosząc ogon i gwałtownie je wyprostował, wybijając się do tyłu; dzięki temu wyobrażony ogon przemknął pod i przed ciałem Rozgwieżdżonego. Ten zaś wylądował bezpiecznie na ziemi, ryjąc w niej pazurami tylnych łap i pochylając nisko łeb. Teraz dzięki swojej pozycji mógł zaatakować, i miał już nawet pomysł w jaki sposób to zrobić. Uniósł wyżej ogon i usztywnił go, przycisnął oba błoniaste skrzydła do boków, po czym ugiął mocno łapy i wyskoczył do przodu. Miał to ułatwione dzięki temu, że uprzednio zaparł się szponami o grunt. Teraz biegł szybko ku przeciwnikowi, a gdy był już blisko, odepchnął się mocniej i wyciągnął prawą przednią stopę, rozcapierzając szeroko srebrne szpony. Podczas owego 'lotu' wyciągnął je przed siebie, przejeżdżając smokowi bo boku. W swojej wyobraźni czuł już, jak skóra i zielone, drobne łuski ustępują pod jego atakiem i rozcinają się, może nawet mięśnie i niektóre żyły, a z rany tryska gorąca, szkarłatna krew i brudzi mu pazury. Niemal czuł, jak ostry, metaliczny zapach posoki uderza go we wrażliwy nos; to wyobrażenie podsyciło tylko dziki instynkt zabójcy i adrenalinę będącą wynikiem niby-walki. Pchnięty nagłą rządzą walki, zadał jeszcze jeden cios. Mianowicie cofnął się o parę kroków i wygiął szyję, niczym wąż szykujący się do ataku; potem wziął głęboki haust powietrza, a gdy wypełnił nim płuca, ścisnął gruczoły przy szczęce. Te uwolniły do paszczy specjalną substancję, powodującą zamarzanie powietrza i gwałtownie zionął nim na wyobrażoną ranę. Spomiędzy jego kłów wystrzelił niesamowicie zimny, migoczący strumień lodu, już na zewnątrz formując się w ostre igiełki, cały zaś lód miał barwę jasno-błękitną, połyskującą tu i ówdzie białymi i lazurowymi plamkami, migoczącymi matowo i srebrzyście w lekkim świetle. Gdyby oponent Adepta był realny, mroźny strumień trafiłby prosto w ranę na boku, powodując zamarznięcie krwi, a co za tym idzie - dodatkowy ból, a nawet zatkanie przepływu krwi... czyli śmierć. Jako że jednak zielonołuski był tylko wytworem wyobraźni Kolca, lód opadł na śnieg, zagłębiając się w nim. Teraz pora na jego obronę, bo oponent już szykował się do wściekłego ataku.
    I on użył jako narzędzia niosącego śmierć smoczego oddechu, tyle że ten jedynie był słupem tańczących, morderczo gorących pomarańczowych płomieni, skierowanych prosto w łeb Rozgwieżdżonego, a konkretnie w jego srebrne ślepia. Ponownie na pysku młodego Adepta pojawił się drapieżny uśmieszek, kiedy srebro oczu zapłonęło, a całe ciało przygotowywało się do uniku. Łapy rozsunęły się i lekko ugięły, skrzydła ciaśniej przylgnęły do futrzastych boków, długi, biczowaty ogon uniósł się i usztywnił. Wyczekał odpowiedni moment, po czym wyprostował gwałtownie obie prawe łapy, jednocześnie uginając obie lewe; upadł na lewy bok, po czym podkulił do brzucha kończyny, uprzednio odepchnąwszy się prawym skrzydłem od ziemi. Przetoczył się lekko na grzbiet, potem zaś na prawy bok, aby wyciągnąć łapy i zatrzymać się. Wbił pazury w ziemię i dźwignął się w górę, ponownie przybierając pozycję gotowości. Oblizał w podnieceniu gadzie wargi i uśmiechnął się drapieżnie, ukazując lśniące, perłowe, ostre kły. Teraz pora na jego atak, jego ruch. A może teraz będzie polegać na sile? Nie był silny, to nie była jego domena, ale w końcu to tylko trening, realny przeciwnik na razie nie istniał. Rozgwieżdżony zaczął przebierać łapami, sadząc długie kroki i balansując ogonem, przycisnął skrzydła do ciała. Gdy był już blisko, rozwarł szczęki, zamierzając wgryźć się mocno i szarpnąć, wyrywając kawały mięsa i zadając możliwie jak największe obrażenia. Zarył pazurami w zmarzniętej ziemi, wyskakując do przodu i wyciągając szyję. Oczywiście, zęby nie zacisnęły się na niczym, a Kolec wyprostował łapy i zaparł się nimi o ziemię, wzbijając tuman śniegu przy hamowaniu. Jeszcze raz! Tym razem uniósł jedną z przednich kończyn i wziął nią mocny, szeroki zamach, po czym silnie uderzył w nieistniejący łeb przeciwnika. Gdyby był materialny, istniałaby spora szansa, że połamie czaszkę, bądź w najgorszym dla Adepta przypadku spowoduje tylko małe pęknięcie. Teraz pora znowu na jego obronę, też polegającą na sile, w końcu tę cechę też mógł poćwiczyć. Powiedzmy, że czarnołuski smok sięga ku niemu łapą z rozcapierzonymi pazurami barwy krwawej czerwieni, w celu przejechania nimi po ślepiach Rozgwieżdżonego, zadania mu bólu i oczywiście oślepienia. Adept dźwignął się na tylne łapy, podpierając z tyłu ogonem o ziemię, by nie stracić równowagi i nie przewrócić się; dla większej stabilności wbił jeszcze szpony w zmarznięty grunt. Gdy wyobrażona kończyna przeciwnika była dostatecznie blisko, samiec uniósł swoją prawą i przednią łapę i szarpnął ją do góry, by uderzyć tamtą i zbić ją z toru swojego lotu, by nie dosięgnęła srebrnych ślepi Kolca. Później zaś opadł z powrotem wszystkimi czterema łapami w śnieg. Odetchnął głęboko, był zmęczony, ale to jeszcze nie koniec treningu, jeszcze trochę musi poćwiczyć. Westchnął i zabrał się za swój atak.
    Ugiął mocno łapy, szpony przednich wbijając w ziemię dla większej stabilności. Warknął cicho pod nosem, wczuwając się w nastrój prawdziwej walki. Cóż, na arenie w ten sposób walczyć nie będzie, bo szkolił się na Czarodzieja, ale to dobry sposób by się wyżyć, wyładować, oczyścić z negatywnych emocji; ruch zawsze tak działał. Teraz zaś ugiął tylne łapy i zarzucił zadem, biorąc zamach długim, giętkim ogonem, który teraz działał jak bicz. Szarpnął nim mocno, a ten poleciał w bok, zmierzając ku niewidzialnym łapom drugiego smoka. Gdyby istniały naprawdę, mknący ogon podciąłby je, przewracając właściciela i uderzyłby z dość dużą siłą, nawet łamiąc kości przy odrobinie szczęścia. Rozgwieżdżony pozwolił ogonowi sunąć dalej, a gdy w jego ślady poszedł zad i cała tylna część ciała, po prostu upadł w śnieg. Leżał tam dłuższą chwilę, odpoczywając i zbierając siły do kontynuowania treningu.
    Nie mógł tak leżeć w nieskończoność, podreperował nieco swoje siły; mimo to i tak były one dość małe. No cóż, nic nie poradzi - już niedługo trening dobiegnie końca. Ciężko dźwignął się na łapy, cały oblepiony śniegiem; otrzepał się, jak pies wychodzący z wody. No, do roboty, trzeba to dokończyć i będzie miał wolne. Ugiął łapy, przyciskając oba skrzydła ciasno do boków, ogon uniósł i usztywnił, dokładnie tak samo jak parę razy wcześniej. Zaparł się tylnymi kończynami o ziemię, po czym pochylił lekko łeb i rzucił się do przodu, ku wielkiej kupce śniegu leżącej przed nim, a która to doskonale wręcz imitowała smoczy grzbiet. Biegł, sadząc długie kroki, by być przy swoim celu jak najszybciej. Gdy był już dostatecznie blisko, wybił się do skoku, pomagając sobie ogonem i rozstawił szeroko łapy, wysuwając ostre, srebrne szpony. Wylądował na owej kupce, po czym wbił w nią mocno pazury i szarpnął, rozwarł szczęki i mocno wgryzł się w śnieg. Zaraz... moment. Samiec znieruchomiał, po czym ostrożnie puścił zwał zimnego puchu, którym miał wypełniony również cały pysk. Prychnął raz, drugi, trzeci, łapą pomagając sobie w usunięciu efektu swojej głupoty spomiędzy zębów. No, ale zawsze była to jakaś forma ataku, zgadza się? Dobrze, że nikt tego nie widział, Rozgwieżdżony stałby się największym pośmiewiskiem całych Wolnych Stad... To teraz jeszcze raz poćwiczy odskok i może to być koniec treningu na dzisiaj.
    Kolec ponownie przyjął postawę gotowości: łapy, skrzydła, ogon i tak dalej. Ugiął mocno kończyny w stawach, te z prawej strony bardziej, po czym wyprostował je gwałtownie, wybijając się do góry i na prawo. Gdy jego łapy dotknęły ziemi, zgiął je ponownie, wytracając siłę skoku, pomógł sobie balansowaniem ogonem, by nie stracić równowagi. Odetchnął głęboko, padając pyskiem w śnieg. To już koniec! Wreszcie koniec... Odpocznie tu chwilę, później wróci do obozu. Zamknął oczy, słuchając wiatru i ciężko oddychając.


[ Dodano: 2014-01-29, 15:11 ]
    Rozgwieżdżony kołował na niebie nad Terenami Wspólnymi, wypatrując miejsca, w którym umówił się na naukę z jednym z Wodnych wojowników. Zastanawiał się, czy i on będzie tak ponury i wyprany z emocji jak matka i ojciec... miał nadzieję, że nie, chyba że byłby wyjątkiem z całego Stada. Dostrzegł je w końcu, niewielką polankę pod Błękitną Skałą i zaczął obniżać lot, szybując na zimnym wietrze. W końcu wylądował i rozejrzał się, wypatrując Krwiożerczego Obłędu. Nie dostrzegł jednak nigdzie czarnołuskiego olbrzyma, toteż przysiadł na śniegu i owinął łapy ogonem, czekając.
_________________
Widzę was, choć wy nie widzicie mnie...

Zapraszam do Galerii.
 
 
 
Krwiożerczy Obłęd
Gracz
Sheridan Waleczny



Rasa: Skrajny
Księżyce: 80
Płeć: Samiec
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 464
Wysłany: 2014-01-29, 19:01   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 1| A: 2
   U: P, W, MA, MO, MP: 1 | Kż: 2 | Śl, B, Skr, L, S: 3 | A, O: 5
   Atuty: Wytrwały; Oporny Magik; Czempion; Wybraniec Bogów; Poświęcenie


Zaraz po otrzymaniu wezwania zjawił się on. Krwiożerczy Obłęd. Duży, masywny, barczysty i czarny smok, do którego jednak zręczność wcale nie pasowała. Siła to owszem, ale zręczność? W żadnym wypadku, ale patrząc na zbliżającego się wodnego, nie można było się pomylić. Jego kroki były zwinne, zręczne, i choć za bardzo się ostatnim czasy rozleniwił, to i tak był to urodzony drapieżnik. Taka duża i smocza wersja kota. - Co wiesz o kamuflażu, adepcie? Czym jest ta nauka? - być może się pomylił a być może i nie, ale akurat go to najmniej obchodziło, ale Rozgwieżdżony nie wyglądał na dorosłego smoka. Raczej właśnie na adepta, bo nie był aż tak wyrośnięty. Pisklakiem również nie mógł być, bo w jego głosie - ryku konkretnie - próżno było szukać śladów najmłodszych lat. Nie. Na pewno był adeptem, choć jego futro mogło go nieco zmylić. Bo futro zawsze nieco każdego powiększa. Zatrzymał się ogon od adepta, oceniając go. Jego ślepia, centymetr po centymetrze, badały jego sylwetkę. Choć i tak za dużo to i tak sie, niestety, nie dowiedział. Stał - w pozycji gotowości - i czekał.
_________________
Atuty postaci:

Oporny Magik
(Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.)
Czempion
(Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
Wybraniec Bogów
(Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule).
Poświęcenie
Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
Ostatnio zmieniony przez Krwiożerczy Obłęd 2014-01-29, 19:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mrucząca Łuska 
Adept Ziemi
Are you scared?



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 2147483647
Płeć: Samica
Opiekun: Teraz ja opiekuję się żywymi.
Partner: Złudzenie Życia, na dole.
Wiek: 20
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 717
Skąd: okolice Iłży
Wysłany: 2014-01-29, 19:11   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,P,W,MA,MO: 1| MP: 2| A,O,Skr,Śl,Kż: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka


    Zauważył już z daleka wysoką, barczystą i masywną sylwetkę czarnego smoka, Wojownika, znanego jako Krwiożerczy Obłęd. Gdy ten zbliżył się już na dostateczną odległość, skinął mu głową, a w jego oczach zamigotało uznanie. Takie rzeczy lubił, od razu przechodził do konkretów.
    Pochylił delikatnie łeb, zastanawiając się przez moment nad odpowiedzią, po chwili zaś odpowiedział.
    - Co wiem o kamuflażu...? Cóż, służy do tego, by móc skutecznie się przed kimś ukryć, najczęściej przed zwierzyną na polowaniu. Do skutecznego kamuflażu możemy użyć wszystkiego, co mamy pod łapą, błota, śniegu, traw i liści... - rzekł spokojnie, patrząc uważnie w ślepia czarnego smoka. Nie bardzo miał pomysł, o czym jeszcze powiedzieć, więc liczył, że Wojownik zada jakieś konkretniejsze pytania... jeśli nie, dalej będzie się męczył.
_________________
Widzę was, choć wy nie widzicie mnie...

Zapraszam do Galerii.
 
 
 
Krwiożerczy Obłęd
Gracz
Sheridan Waleczny



Rasa: Skrajny
Księżyce: 80
Płeć: Samiec
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 464
Wysłany: 2014-01-29, 19:26   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 1| A: 2
   U: P, W, MA, MO, MP: 1 | Kż: 2 | Śl, B, Skr, L, S: 3 | A, O: 5
   Atuty: Wytrwały; Oporny Magik; Czempion; Wybraniec Bogów; Poświęcenie


Kiedy skończył oceniać adepta, zwęził nieco ślepia. To równiez, tak jak pozycja gotowości, była dla niego typowa. - Starte kwiaty, sproszkowany kamień, muł rzeczny, piasek - wymienił jeszcze to, czego Kolec albo nie zdążył wymienić albo mu się nie chciało. - jak zamaskujesz swój zapach? - Jak zamaskujesz swoj zapach? Czego użyjesz? - wodny na prawdę nie tracił czasu. od jednego pytania, no nie licząc krótkiego objaśnienia lub uzupełnienia, przechodził do następnego. Co prawda łowiectwo nie było jego dziedziną, ale coś tam jednek wiedział. Głównie samą teorię, choć i kilka lekcji praktyki zakosztował.
_________________
Atuty postaci:

Oporny Magik
(Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.)
Czempion
(Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
Wybraniec Bogów
(Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule).
Poświęcenie
Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
Ostatnio zmieniony przez Krwiożerczy Obłęd 2014-01-29, 19:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mrucząca Łuska 
Adept Ziemi
Are you scared?



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 2147483647
Płeć: Samica
Opiekun: Teraz ja opiekuję się żywymi.
Partner: Złudzenie Życia, na dole.
Wiek: 20
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 717
Skąd: okolice Iłży
Wysłany: 2014-01-29, 19:44   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,P,W,MA,MO: 1| MP: 2| A,O,Skr,Śl,Kż: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka


    Czuł się nieco niepewnie pod taksującym spojrzeniem płomienistych ślepi Wojownika, i musiał to przyznać, choć z niechęcią. Nie dawał jednak tego po sobie poznać, mimo wszystko, i siedział wyprostowany, spokojny i rozluźniony, na tyle, ile mógł w obecności tak wielkiego smoka.
    - Zapach można zamaskować czymkolwiek o równie silnym zapachu, co nasz, czyli silnie pachnącymi roślinami, błotem, ziołami, nawet tarzając się w śniegu częściowo maskujemy naszą woń, chociaż to nie jest dobry pomysł - futro zwilgotnieje i będzie pachnieć jeszcze wyraźniej... chociaż dla ciebie to raczej nie będzie problemem, masz łuski - mruknął, wskazując na mocny, czarny pancerz wojownika. On sam nie narzekał na swoje futro, nie marzł w śniegu aż tak... a poza tym, już go zmieni, nawet gdyby chciał.
_________________
Widzę was, choć wy nie widzicie mnie...

Zapraszam do Galerii.
 
 
 
Krwiożerczy Obłęd
Gracz
Sheridan Waleczny



Rasa: Skrajny
Księżyce: 80
Płeć: Samiec
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 464
Wysłany: 2014-01-29, 20:21   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 1| A: 2
   U: P, W, MA, MO, MP: 1 | Kż: 2 | Śl, B, Skr, L, S: 3 | A, O: 5
   Atuty: Wytrwały; Oporny Magik; Czempion; Wybraniec Bogów; Poświęcenie


Przytaknął. Bo cóż on miał niby zrobić, skoro odpowiedź Kolca była poprawna? jedynie tylko skinąć głową, choć i tak robił to z musu. Albo jakiegoś dziwnego nawyku, nad którym nie bardzo się nad tym zastanawiał. - To kolejne pytanie. Co Cię może zdemaskować? - jeśli odpowiedź adepta będzie poprawna, to zada tylko jeszcze jedno pytanie, i będzie koniec. No chyba, że się w międzyczasie rozmyśli i zrezygnuje z tego pytania. Taka opcja także była dostępna.
_________________
Atuty postaci:

Oporny Magik
(Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.)
Czempion
(Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
Wybraniec Bogów
(Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule).
Poświęcenie
Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
Ostatnio zmieniony przez Krwiożerczy Obłęd 2014-01-29, 20:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mrucząca Łuska 
Adept Ziemi
Are you scared?



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 2147483647
Płeć: Samica
Opiekun: Teraz ja opiekuję się żywymi.
Partner: Złudzenie Życia, na dole.
Wiek: 20
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 717
Skąd: okolice Iłży
Wysłany: 2014-01-29, 20:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,P,W,MA,MO: 1| MP: 2| A,O,Skr,Śl,Kż: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka


    W duchu uśmiechnął się, bo wygląda na to, że odpowiedź była poprawna. Teraz jednak musiał zastanowić się nad odpowiedzią na kolejne pytanie. Hmm... co może mnie zdradzić?
    - Na pewno to, kiedy nie przyłożymy się do swojego kamuflażu. Niestarannie nałożone błoto poodkleja się i popęka, trawy czy liście pospadają. No i oczywiście nieodpowiedni rodzaj owego ukrycia może nas zdradzić, gdy obkleimy się piaskiem i tak wejdziemy do lasu, to nam raczej nie pomoże - odparł, kołysząc lekko w zamyśleniu ogonem. Czuł się coraz swobodniej przy wojowniku, chociaż tamten nie był bardzo rozmowny.
_________________
Widzę was, choć wy nie widzicie mnie...

Zapraszam do Galerii.
 
 
 
Krwiożerczy Obłęd
Gracz
Sheridan Waleczny



Rasa: Skrajny
Księżyce: 80
Płeć: Samiec
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 464
Wysłany: 2014-01-30, 10:14   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 1| A: 2
   U: P, W, MA, MO, MP: 1 | Kż: 2 | Śl, B, Skr, L, S: 3 | A, O: 5
   Atuty: Wytrwały; Oporny Magik; Czempion; Wybraniec Bogów; Poświęcenie


Teraz nieco zmrużł slepia, ale cały czas miał na oku sylwetkę ziemnego. - Jeśli nie przyspieszy się twardnienia błota magią, to ono zacznie Ci odpadać, pozostawiajac "mokre ślady", które od razu zauważy śledzący. Jeśli wdepniesz w takie bajoro to automatycznie, nawet całkiem nieświadomie, pozostawisz wyraźny odcisk łapy, który także naprowadzić szukającego na twój ślad. Choć i pierwsza część i druga jest powiązana ze sobą, zresztą jak widać. Jesli planujesz ukryś się w wysokiej trawie, zrób to tak, tak, aby źdźbła trawy nie były ani połamane ani pogięte. O wiele lepiej będzie jak obejdziesz swoją kryjówkę dookoła. Zapach także może Cię zdradzić, jeśli go nie ukryjesz. Choć, nalezy pamiętać, aby dostosować go do otoczenia. Jak las, to leśne zapachy. Jak równina to zapach traw, i tak dalej i tak dalej. Co jeszcze? Aha. Wystający ogon czy skrzydło również może Cię zdradzić. Ogólnie rzec biorąc w kamuflażu należy mieć oczy dookoła głowy. - być może to się mijało z tym czego się tu smoki uczą, ale on wyniósł to wszystko z własnego doświadczenia. Nim tu przybył, jakoś musiał te 15 księzyców spędzić zdany tylko na siebie, a jako, że potrafił obserwować, to dowiedział się tego i owego.
//raport
_________________
Atuty postaci:

Oporny Magik
(Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.)
Czempion
(Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
Wybraniec Bogów
(Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule).
Poświęcenie
Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
Ostatnio zmieniony przez Krwiożerczy Obłęd 2014-01-30, 10:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szczyt Potęgi 
Wojownik Ognia
The Mountain



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Mistrz: Jad Duszy
Partner: Zimowa Aria
Wiek: 30
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 697
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2014-02-04, 16:54   
   A: S: 5| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: L,Pł,Kż,Skr,B,S,MP,MA,Śl,W,A,O,MO: 1| O:2| A:3
   Atuty: Silny; Oporny magik; Czempion; Nieulękły


Jedzenie, jedzenie, jedzenie... czasami odnosiło się wrażenie, że wszystko sprowadzone jest do jednego- jedzenia oraz wydalania nieczystości. Tak przynajmniej w sporej mierze wyglądało moje życie. Spać, zjeść, pomędrkować na skałach pokoju, a potem walnąć cielsko w jaskini i spać dalej.
Jeszcze nieco ospały przyszedłem na umówione spotkanie z Nieposkromionym. Nie wiem jakim cudem ale ostatnio na ziemiach Wolnych Stad ciężko było o znalezienie jakiegoś łowcy, który mógłby mnie posilić swoim jadłem, więc musiałem krążyć od smoka do smoka byleby coś dorwać.
W końcu dorwałem.
Usiadłem na zielonej trawie wspierając swoje cielsko o kosturze cierpliwie czekając na przybycie czarodzieja.
_________________
Atuty:
I- Silny
II- Oporny magik (Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem. )
III- Czempion (Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. )
IV- Nieulękły (Bez znaczenia czy smok wyzwał na pojedynek czy został zaskoczony przez drapieżnika na polowaniu, to do niego należy pierwszy ruch)




P.S- Nie, nie lubię Cię *^*
 
 
Znamię Chaosu
Gracz
Kazik, Bóg Wojny



Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Partner: -
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 994
Wysłany: 2014-02-04, 16:58   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 1| A: 1
   U: W: 1| B, L, Pł, S, MP, MO, MA, Skr, Śl, Kż, M: 3| O, A: 5
   Atuty: Zwinny; Oporny magik; Czempion;


Nieposkromiony pojawil sie juz niedlugo po tym, jak na Polanie zjawik sie Prorok. Nie trzeba bylo mowic, ze smok ten byl gigantyczny i trudno go przeoczc? No wlasnie, wiec Pasterz nawet z daleka mogl rozpoznac sylwetke Przywodcy Wody. Gdy Ocean znalazl sie na odpowiedniej wyskosci, wyladowal ciezko na snieznobialym sniegu, tak bialym, jak luski na jego lapach i bokach. Martwe spojrzenie lodowych slepi przeslizgnelo sie po wywernowym, po czym Nieposkromiony skinal lekko glowa w gescie przywitania. Nie bawil sie w zbedne rozmowy, po prostu przywolal to, co potrzebowal Prorok. Czyli porcje miesa ze swojego skladziku (4/4), ktora pojawila sie dokladnie pod lapami starego, choc wygladajacego w kwiecie wieku, smoka.
_________________
Bądź jak skała, a gdy Cię skruszą, jako pył niesiony przez wiatr wpadnij im w oczy, oślepiając swą ukrytą siłą.
- Znamię


Usiądź, opowiem Ci jak bardzo Cię zranię, w które miejsce wbije kły, gdzie najmocniej zaboli. Usiądź, pokażę Ci, jak długo potrafisz umierać i jak głośno potrafisz krzyczeć, opętany bólem płakać. Usiądź, otworzę Ci bramy do piekła raju...Spocznij, nim wyrwę Ci ostatnie tchnienie z krtani...


W Cieniu zrodzony Tranhorn Nieugięty...



Atuty:
- Zwinny
- Oporny Magik ~ Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.
- Czempion ~ Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Znaczek by Piękna, Znaczek by Nathi, Znaczek by Spalony
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 15