FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Diamentowe źródełko
Autor Wiadomość
Samiec 
Pisklę
Nikt



Stado: Cienia
Rasa: Morski
Księżyce: 52
Płeć: Samiec
Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lip 2016
Posty: 784
Wysłany: 2017-02-09, 21:23   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Skr,Śl: 1| W,A,O,MP,MO,MA,Kż,Pł: 2| M,B,S,L: 3
   Atuty: Inteligentny,Chytry Przeciwnik


Widząc wyczyn swojego towarzysza Samiec powrócił myślami do swojego trenowania głosu. Śmiech nieszczególnie mu wychodził, brzmiał nawet gorzej niż jego niski, gruźliczy ryk. A jednak szkoda, bo chętnie parsknąłby, żeby pokazać Młodemu jakim jest geniuszem.
-Mam wrażenie, że użyłeś maddary - takie rzeczy się wyczuwa - ale cokolwiek zrobiłeś, jest chyba odrobinę niewidoczne!- rzucił do niego nie kryjąc rozbawienia -Weź pod uwagę, że oboje wyobrażamy sobie tego smoka, więc zrób mi przysługę i stwórz taki atak, który będę mógł ocenić-
Wiedział, że ciemnołuski nie radzi sobie ze źródłem i magia bardzo go wyczerpuje, ale nie mógł nic na to poradzić -Teraz ćwiczysz. Nawet jeśli nie będziesz walczyć w przyszłości to walcz teraz. Twój twór nie musi mieć dużej objętości, wystarczy że dobrze go przemyślisz- wyjaśnił spokojniej, mając nadzieję że tym jakoś zmobilizuje ucznia -Powiedzmy, że twój atak się nie powiódł i- - poderwał się nagle, niczym spłoszone zwierzę i odepchnął od brzegu, cofając się na środek źródełka -Jest coraz bliżej!- sapnął wystraszony i pyskiem wskazał w stronę nieistniejącego napastnika -Nadbiega, zaraz będzie miał cie na wyciągnięcie łapy, gotów szponami przeorać ci pysk!-
_________________

♥ Głos ♥
×

[color=#99CC99]
 
 
 
Kreatywny Kolec 
Adept Ognia
Drzewoskoczek



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samiec
Wiek: 18
Dołączyła: 15 Sty 2016
Posty: 430
Wysłany: 2017-02-14, 11:25   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Sk,L,MP: 1| W: 2| A,O,Kż,Skr,Śl: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka


Nurt nie miał już sił aby coś wymyśleć, jednak coś musiał skoro "smok biegbie i zaraz go zaatakuje". Nie czuł się zadowolony ani komfortowo, jednak jak już coś zaczął to trzeba to skończyć. Uderzył ogonem w ziemię czując frustrację, to nie było podobne do malowania...Chociaż przy tym miał dużo cierpliwości. Porozgladał się po okolicy i...Znalazł coś.
Wyobraził sobie tego smoka że jest jakieś 2 ogony od niego. Nagle przez łapami tego smoka miała się pojawić w ziemię duża wyrwa, głęboka i szeroka na tyle aby zmieścić tam smoka. Brązowa ziemia poorana kamykami i korzeniami, zbita twardo i porządnie. Niby banał ale on dodał jeszcze jeden myk. Na dnie i ścianach tej pułapki, pojawiły się małe ale liczne kolce, zbudowane z szarego materiału dwa razy twardszego niż kamień. Miały może po sześć szponów długości, na tyle twarde i ostre, mające kształt stożka, że bez problemu wbiją się w łapy, podbrusze i szyję smoka. Nie powinno go to zabić ale porządnie uszkodzić. Tchnął w to resztki sił i czekał na efek
 
 
Samiec 
Pisklę
Nikt



Stado: Cienia
Rasa: Morski
Księżyce: 52
Płeć: Samiec
Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lip 2016
Posty: 784
Wysłany: 2017-02-24, 18:05   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Skr,Śl: 1| W,A,O,MP,MO,MA,Kż,Pł: 2| M,B,S,L: 3
   Atuty: Inteligentny,Chytry Przeciwnik


Gdyby mógł, sam chętnie przebiłby mu czaszkę jakimś soplem. Pokręcił łbem i podpierając się przednimi łapami o brzeg, opuścił swoje przyjazne środowisko. Podszedł w milczeniu do ciemnołuskiego i usiadł u jego lewego boku, wpatrując się z niesamowitym skupieniem przed siebie. Nawet powieki szerzej otworzył, ukazując więcej ze swoich ogromnych złotych ślepi.
-Eemm...- zatrzepotał grzebieniami i ponownie przymknął powieki -Teraz maddara ledwie z ciebie uleciała, może jakbyś chciał coś zrobić, ale tego nie doprecyzował. Może po prostu nie za bardzo znasz jej zasady co?- wstał i przeszedł mu przed nosem machając za sobą bezgrzebieniowym ogonem -Maddarą tworzysz. Nie możesz nią na przykład niszczyć albo wykorzystać jej do zmiany jakiegoś kształtu. Gdybyś miał przypuśćmy kamień, magią możesz w nim rzeźbić, ryjąc wytworzonym przez ciebie narzędziem, ale nie możesz sprawić by wyglądał tak jak ty chcesz. Nie możesz też... noooo mam nadzieję, że tego nie zrobiłeeeś?- zatrzymał się, tym razem przy jego prawym boku i wskazał na odległy punkt przed nimi -Nie możesz też dematerializować tego co istniejące. Nikt- wypowiedział z naciskiem i powagą ostatnie słowo -Żaden smok, nie ma takiej mocy- uśmiechnął się do niego pokrzepiająco i kontynuował znów rozbawiony -Może jednak zdecydujesz się na stworzenie czegoś widzialnego? Możesz kombinować, ale w granicach rozsądku hm? Złoty smok jest...- rozejrzał się -Już wyciągnął łapę w kierunku twojego pyska. Właśnie teraz o, jest ona zawieszona nad twoimi nozdrzami- wskazał łapą na przestrzeń przed uczniem, jakby wskazywał na zatrzymanego w czasie drapieżnika.
_________________

♥ Głos ♥
×

[color=#99CC99]
Ostatnio zmieniony przez Samiec 2017-04-22, 17:15, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-03-27, 15:45   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Zdarzają się takie dni, że nawet Łowcę chwyta głód.
Od kilkunastu wschodów i zachodów Złotej Twarzy, Mistycznej dawało się nawet w miarę uporać z głośnym burkiem i ściskiem co rano. Jednak dzisiaj.. Jej organizm powiedział "Stop". Ostatnimi czasy działo się wiele, aż za wiele. Sojusz Wody i Ziemi został rozwiązany, stosunki między smokami też uległy znacznemu nadszarpnięciu.. Jednak Mistyczna w Ziemi miała rodzinę. Rodzinę z którą łączyła ją wyjątkowa więź i której mimo takiego obrotu spraw nie chciała niszczyć.
Nie, nie dopuści do zniszczenia jej.
Dzisiejszy dzień był na prawdę przyjemny więc Mistyczna wybrała się pieszo w stronę Dzikiej Puszczy. Napawała się cudownymi woniami, próbując ignorować głód. Szczerze - bez brzucha wypełnionego jajami przechadzki były dużo przyjemniejsze! Gdy dotarła na miejsce wysłała mentalny impuls do swojej Mistrzyni Opoki Ziemi z grzecznym zapytaniem czy nie mogłaby jej nakarmić. Łowca prosi łowcę.. Ale czasem i takie sytuacje się zdarzają!
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Opoka Ziemi 
Przywódca Ziemi
Przywódca Miłości



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 64
Płeć: Samica
Opiekun: Chłód Życia i Azyl Zbłąkanych
Mistrz: Dziki Agrest [*]
Partner: Piórko Nadziei
Wiek: 15
Dołączyła: 20 Mar 2016
Posty: 2739
Skąd: Miejsce Piastowe
Wysłany: 2017-03-28, 13:59   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: Pł,MO,MA,S,M,MP,L,B,O,W: 1| A,Skr,Kż,Śl: 2|
   Atuty: Spostrzegawczy, Chytry Przeciwnik, Poszukiwacz, Znawca Terenów, Wybraniec Bogów


Mistyczna nie musiała długo czekać na przybycie Łowczyni, choć sama Opoka teraz niezbyt chętnie spotykała się z jakimikolwiek smokami Wody, czy to rodziną czy innymi. Skoro oni widzą ich jako zdrajców, to dlaczego ona ma im pomagać lub się z nimi bratać? Dali wyraźnie do zrozumienia, że nie traktują ich tak samo jak kiedyś.
Sama myśl, że ktokolwiek z Wodnych jest na tyle zdesperowany, aby prosić ją o pomoc, była dla niej nie do pomyślenia, jednak nadal miała iskierkę nadziei, że są małe wyjątki co do "stadnych poglądów". Czyżby młoda smoczyca była właśnie takim pięknym wyjątkiem? Cóż, Ziemista nie przekona się, dopóki nie zobaczy na własne ślepia.
Zielonofutra podeszła spokojnym krokiem do adeptki, po drodze dyskretnie się rozglądając. Może to była pułapka, zastawiona przez Wodnych, bez wiedzy Sekrecika? Zachowywała ostrożność na każdym kroku, bo jakoś nie przypadła jej do gustu wizja udanej, rzekomej pułapki Wodnych.
- Witaj - Jej głos był inny niż zazwyczaj, nie był już tak ciepły jak kiedyś.
Po krótkim przywitaniu, Łowczyni przywołała mięso ze swego składzika. Chwilę później, adeptka mogła zobaczyć u swych łap porcję mięsa [4/4].
- Smacznego
_________________

Poszukiwacz
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu klejnot, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Następne użycie na polowaniu 24 września.

Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał)

Następne użycie na polowaniu 4 września

Wybraniec Bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Następne użycie na polowaniu 7 sierpnia

Deidara
S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 1| A: 1
Skr: 1| A,O: 3

KK


 
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-03-28, 14:26   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Czuć było w jej tonacji iż wszystko na co obie pracowały dotychczas zaczęło się łamać. Rozpadać jak domek z kart. Jej łeb zwrócony był cały czas w stronę Nefrytowej.. Tak, znała ją od pisklaka, dlatego dla niej zawsze będzie Nefrytową. Wstała i ugięła jedną z łap mocniej, pochylając też niżej głowę niż zazwyczaj. Tak jakby oprócz szacunku pokazywała również skruchę i pokorę. A przecież, o ile pamięć zgromadzonych na zebraniu nie myli - Sekret stanęła po stronie ziemi. I chciała teraz mimo wszystko to przypomnieć. Czuła taką potrzebę.
- Witaj Przywódczyni. I.. Dziękuje Ci bardzo za fatygę. - jej ton natomiast był taki jak zawsze. Czym prędzej przystąpiła do spałaszowania porcji [4/4] mięsa, zachowując przy tym jednak jakieś zasady etykiety. Po skończonym posiłku oblizała się tylko i podniosła łeb. Z pełnym brzuchem może rozmawiać.
- Gdybym mogła to chciałabym Cię przeprosić za to całe zebranie... Wiedz że z mojej strony.. żadne z uczuć się nie zmieniło. Jeszcze raz dziękuje za jedzenie. Jestem Ci dłużna.. Moja mistrzyni.. - mały potok słów wydobył się z jej gardła. Czy taka smoczyca naprawdę byłaby zdolna zaraz rzucić się na Opokę?

[ Dodano: 2017-04-06, 18:19 ]
// No to można tutaj myślę.

Ostatnimi księżycami, Mistyk czuła się jakoś.. dziwnie. Potworny kaszel i ucisk w gardle towarzyszyły jej od wschodu do zachodu Złotej Twarzy. Na samym początku było to dziwne i nawet dało się do tego przyzwyczaić.. Ale z czasem Mistyczna odczuwała skutki coraz bardziej i bardziej, a kiedy zaczęło przeszkadzać jej to w polowaniach, to tym bardziej. Śnieg - ich stadny Kleryk (a w zasadzie to prawie uzdrowiciel) jeszcze się szkolił, także smoczyca wyruszyła w daleką podróż.. To znaczy w podróż na tereny wspólne, w poszukiwaniu kogoś, kto byłby tak miły ją wyleczyć. Szła leniwie, kaszląc tak głośno że płoszyła chyba każde najmniejsze zwierzę, nawet dżdżownice zapewne uciekały przed nią w popłochu. Zrezygnowana w końcu przysiadła na zadzie, tuż przy Diamentowym źródle...
I co dalej?
Zakaszlała tak kilkanaście razy aż w końcu ostatkami siły ryknęła zrozpaczona, chcąc dać komuś jakiś znak.. A kaszel, jaki towarzyszył rykowi i komicznie go zniekształcił, pokazywał sam na sobie że z Górską nie jest najlepiej.
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 763
Wysłany: 2017-04-06, 18:51   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


W okolicy przebywała akurat Zaraźliwa. Zadziwiające, jak często smoki znajdowały się w pobliżu tych, którzy akurat ich potrzebowali. Usłyszała ryk z daleka i w pierwszej chwili zamierzała go zignorować. Poem jednak dosłyszała w nim rozpacz i dziwne chrypienie. Zaintrygowana ruszyła w kierunku, z którego dobiegało wezwanie. Wkrótce dostrzegła smoczycę, która w jej mniemaniu nie wyglądała najlepiej. Ostrożnie podeszła bliżej wodnej - pierwszej wodnej z wyjątkiem Śnieżnego Kolca, która miała okazję spotkać.
- Witaj - powiedziała, przyglądając się smoczycy czujnie, ale i niezwykle badawczo. Oj tak, nie wyglądała najlepiej. Na dodatek te oczy... Ale to chyba było wrodzone, nic na to nie poradzi. W jej stronach smoczyca już byłaby martwa.
- Nazywam się Zaraźliwa Łuska, kleryczka Ognia. Wybacz, ale wydaje mi się, że z twoim zdrowiem jest coś nie tak. Pozwól, że cię zbadam - powiedziała, przekrzywiając lekko głowę. Podeszła bliżej wodnej, przyglądając się jej uważnie i szukając ran. Nie było, więc miała do czynienia z chorobą. Sądząc po ryku była to choroba gardła.
- Otwórz pysk - powiedziała, a gdy smoczyca to zrobiła(zakładajmy, że zrobiła) zajrzała do środka, by potwierdzić swoje podejrzenia. Dotknęła delikatnie jej głowy, aby zbadać, czy temperatura jej ciała nie była podwyższona
- To Czarny kaszel - stwierdziła i z zapasów Wody przysłała odpowiednie zioła. Lubczyk, na zwalczenie infekcji. Podlała również po kamienna miseczkę i trochę wody. Wodę zagotowała i wrzuciła do wrzątku liście lubczyku, tworząc z nich napar. Podstawiła parującą miseczkę pod pysk Mistycznookiem.
- Wdychaj głęboko - powiedziała, robiąc inhalacje. Przesłała również odrobinę miodu. Gdy napar wystygł dodała do niego trochę miodu, aby osłodzić nieprzyjemny smoka i podała miseczkę wodnej.
- Wypij to - powiedziała, czekając, aż smoczyca wykona polecenie. Gdy to zrobiła położyła łapę na piersi Mistycznookiej.
Posłała do jej ciała impuls z maddary, aby zlokalizować ognisko choroby. usunęła wszystkie bakterie wywołujące kaszel oraz flegmę, jaka się tam tworzyła. Zregenerowała wszystkie uszkodzenia pęcherzyków płucnych, jakie udało jej się znaleźć, a także wszystkie naczynka krwionośne, które mogły pęknąć w wyniku choroby. Następnie oczyściła oskrzela smoczycy i zregenerowała śluzówkę gardła. Po wszystkim zabrała łapę i odstąpiła krok w tył, przerywając przesył maddary i przyglądając się wodnej badawczo.
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
Ostatnio zmieniony przez Morowa Zaraza 2017-04-06, 20:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-04-09, 13:48   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Zapewne zakaszlałaby się na śmierć, gdyby nie oderwał jej jakoś od tego czyjś głos. Poczuła jak dochodzi do niej woń ognia jednak łeb odwróciła dopiero po słowach nieznajomej. Na pysku wodnej samicy widać było grymas wstrzymywanego kaszlu. Połknęła ochotę na to po czym powiedziała szybko
- Witaj. Jestem Mistycznooka, Łowczyni Wody-- - odwróciła gwałtownie łeb by kaszlnąć mocno jeszcze raz. Co za..
Kiedy Zaraźliwa się przedstawiła, Mistyk poczuła ulgę. Kleryk! Cudownie! I jeszcze zaoferowała swoją pomoc! Chyba Bogowie są przychyli. W gardle nastąpiła chwila ciszy, więc wypadałoby to wykorzystać prawda?
- Oj, byłabym wdzięczna! Ekhm. To znaczy.. proszę, zbadaj mnie.. Jak możesz - powiedziała nieśmiało. W prawdzie Ognista sama się zaoferowała.. ale dziwny początek znajomości. Potem poszło z górki, kazała jej otworzyć pysk to otworzyła. Czarny kaszel? Nie brzmiało to za dobrze.. Jednak może smoczyca wie co robi.. Nie, na pewno wie co robi! W końcu jest klerykiem. Trzeba przyznać, że przez swoje doświadczenia z Zielarkami, które obejmowały podobne stanowiska co uzdrowiciele na Wolnych stadach, w jej rodzinnym stadzie.. Mistyczna dosyć niechętnie stosowała się do zaleceń. Wszystko co dostawała najpierw starannie obwąchiwała, czy czasem nie ma tam chmielu albo czegoś innego. Inhalacja jakoś przeszła jednak napar musiał poczekać chwilkę a i tak mimo przyjemnego posmaku miodu, cedziła go przez zęby jakby był kwasem. Z połykaniem też się męczyła ale udało się!
..I Kleryczce też się udało! Mistyk poczuła jak niesforny kaszel ją opuszcza i może oddychać swobodnie. Wzięła głęboki wdech i zaśmiała się radośnie, po czym wzięła kolejny wdech! Jak pisklak.
- O Bogowie! Jesteś cudowna! Wreszcie mogę oddychać!! - zakrzyknęła radośnie by potem odchrząknąć i próbując chować swój zawstydzony wyraz pyska. Troszeczkę ją poniosło.. - Em.. To znaczy... Dziękuje Ci bardzo za pomoc.. Odwdzięczę się jak coś.. Mięsem oczywiście.. - trochę nie wiedziała co powiedzieć. Znowu się ośmieszyła...
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Zaciekły Kolec 
Adept Cienia


Stado: Cienia
Rasa: Północny
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Opiekun: Czerwień Kaliny
Partner: Mistycznooka
Wiek: 24
Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 681
Wysłany: 2017-04-22, 16:05   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 2| A: 1
   U: S,L,Skr: 1| M,Pł,Kż,B,MP: 2| W,Śl,A,O: 3
   Atuty: Inteligentny; Nieparzystołuski;


Dzisiejszy dzień wydawał się być idealnym na ćwiczenia. Złota twarz zajaśniała na horyzoncie, ogrzewając starannie wszystkie tereny pod barierą, jednak nie było za gorąco za sprawą zbawiennego działania wiatru. Idealny czas na trening, prawda? Szczególnie że przez ostatnie księżyce zaniedbało się swoje umiejętności. Było tyle spraw... Nieważne.
Przyszły wojownik wylądował delikatnie na terenie Dzikiej Puszczy, a dokładnie przy Diamentowym Źródełku. Dzisiaj obrał sobie za cel poćwiczyć śledzenie.
Siadł na zadzie i dokładnie rozejrzał się wokoło, próbując namierzyć wzrokiem coś, co świadczyłoby o znajdującej się gdzieś zwierzynie. Dzisiaj nie miał zamiaru polować, jednak dla treningu dobrze będzie wyśledzić jakieś żyjątko. Szukał jakiś śladów a gdy nic nie wpadało mu w oko, wiedział że musi się poruszyć. Wstał więc i od razu przyjął pozycje - Łapy szeroko rozstawione i ugięte nieznacznie w stawach, ogon uniesiony lekko nad ziemią tak, by nie przeszkadzał a skrzydła dociśnięte do ciała, na tyle swobodnie by nie uciskały go zbytnio, jednak na tyle silnie by nie zahaczyć o nic podczas śledzenia. Jego łeb uchylił się do samej ziemi a nos starał się łapać jak najwięcej zapachów. Uspokoił swój oddech, by nie spłoszyć zwierzyny, jeżeli by na nią wpadł i co jakiś czas zatrzymywał się aby zaciągnąć zapach na linii jego wyprostowanego do góry łba. Po jakimś czasie wyczuł coś - Pewien osobliwy zapach, coś co przypominało mieszankę świeżych roślin z mokrym futrem. Postanowił podążyć ostrożnie za tą wonią, po drodze zastanawiając się do jakiego zwierzęcia mogłaby należeć. Woń pochodziła od wschodu, tam też więc podążył. Idąc ostrożnie na ziemi dostrzegł odbite na błocie kopytka. Zatrzymał się i przypatrzył śladom - Były dosyć małe i niezbyt zagłębione w ziemi, to też drogą dedukcji doszedł do wniosku że trafił na trop sarny. Wiatr zaczął rozdmuchiwać jej zapach, a więc tropy były dosyć dużym ułatwieniem dla Cienistego. Szedł bokiem, obok nich, powoli i dalej ze zniżoną głową. Im dalej szedł tym bardziej zagłębiał się w dróżkę usłaną trawą. Trawa miała w sobie wgniecenia, co świadczyło o tym że tropione zwierzę tędy przechodziło. Wiatr delikatnie się uspokoił jednak zapach zwierzyny zaczął się ulatniać. Adept przyspieszył więc, by nadrobić trochę drogi, cały czas kierując się wonią jaką znów dane było mu poczuć, jak i tropem znajdującym się na ziemi. W pewnym momencie swojej drogi, zachowując cichy oddech i mimo wszystko poruszając się z gracją, samiec poczuł krew. Zatrzymał się i dostrzegł, że droga zaczyna się zwężać. Na samym jej początku dało się zauważyć wystający szpiczasty głaz, na którym znajdowało się trochę krwi. Z uwagą podszedł i zaczął obwąchiwać znalezisko. Pasowało to do mieszanki zapachów, którą poczuł na samym początku swojej wędrówki! Idzie dobrze. Wyminął z uważnie pułapkę, by samemu się nie nadziać i szedł dalej. Najwyraźniej jego zwierzyna zraniła się o to i spłoszyła, co mógł zauważyć po kolejnej serii odbitych śladów w błocie. Zapach zaczął być naprawdę silny jednak nie dane było mu dostrzec nigdzie ofiary. Dalej trwał w pozycji - Łapy rozstawione dosyć szeroko, ugięte w stawach, skrzydła dociśnięte do siebie a ogon uniesiony lekko do góry by nie przeszkadzał. Łeb zaś uniósł się delikatnie w górę gdy poczuł że źródłem zapachu był kawałek futra leżący na dosyć "przytulonych" do siebie małych drzewkach. Zobaczył że można je obejść, więc tak też zrobił po czym jego oczom z oddali kazała się dosyć mała sarna. Zobaczył że jej lewy bok lekko krwawi, a ona drepta niespokojnie w miejscu. Nim zdążył cokolwiek zrobić ta zobaczyła go i do razu pohasała gdzieś w dal. Szczerze? Nie chciało mu się jej gonić - Swoje zadanie wykonał. Wyśledził? Wyśledził. Czas wracać więc do Obozu Cienia.

~

Wcześniejszy trening nie był aż tak męczący, dlatego smok postanowił że dzisiaj zrobi sobie jeszcze jeden. Bo czemu nie? Zanim wzbił się w powietrze do Obozu, postanowił zostać, by poćwiczyć dla wprawy kamuflaż. Dzika puszcza była idealna do tego!
Skupił się na otaczającej go woni. Dominował tutaj w dużej mierze zapach roślinności z przewagą takiej rozkładającej się. Samiec wpadł więc na pomysł że doskonale uda mu się połączyć zatęchłe błoto, które dostrzegł ogon od siebie po lewej stronie z innym typem rozkładających się roślin. Przystąpił więc do działania. Futro nie będzie zadowolone z tego działania.. Ale mus to mus, czyż nie? Podszedł do małego bagienka błota. Zapach rzeczywiście było dosyć intensywny, a szczerze powiedziawszy to śmierdział on niesamowicie. Cienisty jednak przełamał się i zaczął tarzać w cuchnącej zawiesinie dokładnie - najpierw grzbiet i skrzydła, potem łapy, pysk, tylne łapy i na końcu ogon. Gdy zebrał się na cztery łapy, poczuł jak błoto weszło w każdy zakamarek jego ciała i jak przez to jego ciało stało się ociężałe. Chciał już ruszyć do innych środków kamuflażu, gdy usłyszał szelest. Niewiele myśląc ugiął wszystkie łapy i zarył o podłoże swoim brzuchem. Uspokoił oddech, by był całkowicie niesłyszalny i nierozpoznawalny przy czym starał się nie udusić podczas leżenia i robienia za kupę błota.Okazało się że intruzem był jakiś dzik. Przeszedł nieopodal samca, całkowicie nie zauważając jego obecności. Stopienie się ze śmierdzącą mazią dało efekty! Kiedy zwierzę sobie poszło, smok zerwał się, kaszląc przy tym niemiłosiernie. Nie, musiał z siebie to zmyć, już teraz. Niedaleko dojrzał źródełko, do którego wskoczył i zaczął się obmywać. Zajęło mu trochę czasu zmycie z siebie tego wszystkiego, jednak udało się! Z wciąż mokrym futrem wrócił do wcześniejszego miejsca i postawił na to by zamaskować się roślinami. Tym razem nawet przeszedł się trochę by wybrać takie najbardziej odpowiednie. Wyrwał trochę mchu, przy samej nasadzie i wokół by nie było widać że ktoś ruszał rosnącą tutaj kupkę, rozgniótł w gorącej łapie i zaczął się nim nacierać. Zaraz po mchu, pozbierał kępkę obumarłej i rozgniecionej trawy i ze starannością zaczął wplątywać je w swoje futro. Do swojej plątaniny, dodał jeszcze kilka korzeni, które wykarczowane leżały porozrzucane po terenie i mocno ubłocone liście. Stwierdził że jego barwa, która przebijała przez czarno-zgniłozielone otoczenie nie będzie podejrzana. Gdy upewnił się, że zamaskował swój zapach i przypomina otoczenie dosyć dobrze położył się w miejscu do którego swoim zdaniem pasował najlepiej, znów uspokajając oddech i bacznie obserwując otoczenie. Za jakieś dwadzieścia pięć uderzeń serca, przeszła koło niego sarna, która również zdawała się nie wiedzieć o jego obecności. Czekał. Pokręciła się trochę po czym poszła dalej. Udało się! Ależ miał dzisiaj szczęście! Teraz pozostawało się tylko umyć z tego kamuflażu..
 
 
 
Czarci Kolec 
Adept Ognia
Your personal bully



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec, Przedwieczna Siła
Mistrz: Gorączka Ognia(?)
Partner: Wyrzuty sumienia.
Dołączył: 06 Lip 2014
Posty: 434
Wysłany: 2017-05-18, 00:48   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 2
   U: Kż,Skr: 1| A,O,M,B,L,Pł,S,Śl,MP: 2| W: 3
   Atuty: Szczęściarz, Oporny Magik


Urokliwe miejsce dla każdego stworzenia. Piękne, pierwotne, nieskażone, świetliste w swej nienaruszonej perfekcyjności. Zwyczajnie wspaniałe by na chwilę uciec od obowiązków, pobyć samemu, utopić smutek w migotliwym źródełku, czy potrenować, zadeptać ziemię zawiłymi układami kroków. Miejsce spokoju, nadziei, żałoby, odkupienia, determinacji... Albo i zwykłej nienawiści. Nienawiść się wszędzie wepchnie. I wszędzie będzie pasowała.
Kolejna próba zebrania strzępków subordynacji względem własnego losu i poderwania się na łapy by coś zrobić z życiem - jak zwykle zawiodła. Upoluj coś, zacznij z pełnym żołądkiem nowe życie, trąceniem małego kamyczka rozpętaj lawinę. I co mu z tego przyszło? Jedynie pusty brzuch i jeszcze bardziej znaczące uczucie napęczniałej w umyśle pustki, wyszywanej kłębkiem nawet czarniejszych myśli. Ślady, nie, psikus runa leśnego, pęknięta gałązka, znów nie, złamana przez zwalone nieopodal drzewo. Rzygać mu się chciało. Nie z głodu. Z żrącej go w podniebienie mieszanki odrazy, złości i beznadziei. Wszystko na siebie. I wszystko do świata.

- Nienawidzę... - mruknął w przestrzeń, robiąc sobie przerwę w węszeniu i unosząc rogaty łeb. Ten natychmiast rąbnął o niewzruszony konar, rogi zaklinowały się między wieloma mniejszymi drewnianymi gałęziami. Wyszarpnął się z pułapki, bez krzty litości. Posypały się drzazgi.
- Nienawidzę.... - wycedził przez zęby. I, najwyraźniej, niewystarczająco przekonująco.
Krok następnej łapy wpadł na nierówność terenu, na mały, krzywy, złośliwie ustawiony wprost na drodze, zdradliwy dołek. Wygięty nieludzko staw zajęczał w gwałtownej męce i trzasnął mokro, przynosząc chwilę ciszy i spokoju zaciśniętych kurczowo szczęk. Przeszywający ból wbił się strzykawami na całej kulejącej kończynie.

- NIENAWIDZĘ...
I wtedy zaburczało mu w brzuchu. Nie głośno, nie jakoś znacząco, lecz z wystarczająco dobrym wyczuciem czasu, a także z wystarczającą, elegancko dobraną ilością niepodważalnej perswazji, by naraz skręciły mu się dokładnie wszystkie kiszki przewodu pokarmowego, formując jeden, bardzo nieprzyjemny, pulsujący nieopisaną radością supeł organizmowej miazgi.
To właśnie, drogie dzieci, przelało czarę goryczy.

Tej nocy z serca Dzikiej Puszczy jeszcze długo unosił się gęsty słup oleistego, czarnego dymu, nim nocny wiatr porwał go i rozwiał na cztery strony świata. Jednakże świadectwo tego, co zaczęło się późnym popołudniem ów pechowego, nieszczęsnego dnia, przez długie stulecia nie rozwieje nikt.

Dostrzegł ją niedaleko Diamentowego źródełka, uciekając przed konsekwencjami swojej przerośniętej, niestabilnej natury. Głupio zrobił, głupio. Wcale mu nie ulżyło. Jedynym co osiągnął, były pełznące po karku wyrzuty sumienia i jeszcze bardziej skręcający się żołądek, gdy już zupełnie osłabiony kulał w pośpiechu pomiędzy ogromnymi drzewami. To nie on, nie on, to ktoś inny, ktoś inny to zrobił...
Zataczającym się krokiem trzech łap zmienił kierunek i jakby nigdy nic, podszedł bliżej ów błekitnołuskiej górskiej smoczycy, którą dopiero przed chwilą dane było mu zauważyć dzięki nieopisanej opatrzności boskiej. A fakt, że ów smoczyca z pewnością wiedziała o jego obecności na długo przed jego jej odkryciem, zwyczajnie pominął. Nie pomyślał. Albo pomyślał, ale zwyczajnie zignorował.

- Ty - warknął pogardliwie i władczo, dla próby stawiając czwartą łapę na ziemi, by dodać sobie animuszu, pokazać, że to on kontroluje sytuację. On, ten wielki, niemal półtora razy większy od niej samiec, teraz czujący się jednak gorzej, niż czmychający spod łap gryzoń.
- Tak, ty. Podziel się ze mną strawą jaką posiadasz.
Bez kompromisów, nakaz, larum, żądanie. Tak, dobrze, tak trzymaj. Grunt Ci się pali pod łapami, nie masz czasu na ładne proszenie. W końcu ją znasz. Stawia się, ale wystarczyło, by Cię dotknęła, a już straciła wtedy cały rezon...
Ja... Ja z resztą też.
...Mniejsza. Nie widzi, jakie robisz miny. Wyprostuj się, rozciągnij struny głosowe. Tak, odważnie. Bez wahania.
A jeśli nie jest łowczynią? A co, jak po prostu nie będzie się chciała podzielić?
...
Wtedy proś.

Został więc w takiej pozycji, w jakiej przystanął, szybkim, niespodziewanym manewrem zwracając możliwie jak najwięcej uwagi Mistycznej Łuski na siebie, na swoją naglącą potrzebę, swój nieposkromiony nakaz. Zaskoczenie, chaos, nagła zmiana. Jego jedyna broń, z którą rzucił się na nią, prawdopodobnie zwyczajnie zażywającej skromnej chwili, kiedy zwyczajnie nikt nie zawracał jej głowy.
_________________
"Na samym początku gdy nie było jeszcze niczego, ja już byłem." - podpisano Chaos.


> Szczęściarz [W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek]
> Oporny Magik [Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST]
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-05-18, 01:49   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Ktoś kiedyś powiedział.. Powiedział? Nie, to raczej zawsze było jakoś tak w Wolnych stadach że Łowcy magicznie zawsze znajdowali się w pobliżu wygłodniałych smoków. Może to woń porcji mięsa, którą nosili przy sobie "Na wszelki wypadek" wabiła biednych, zmaltretowanych i głodnych a może Bogowie popychali umierające z głodu smoki ku Łowcą, aby Ci czuli się potrzebni. Cholera wie, jedno jest pewne - Ten smok nie będzie więcej głodował!
Była Łowczynią, jak zakładał moloch, tak tak. Szkoda tylko że smoczyca.. Była jakaś nieobecna. Co ona tutaj robiła? Siedziała przy Diamentowym Źródełku, bez żadnego ruchu jakby była tylko takim smoczym pomnikiem. Bez słowa a łeb miała skierowany gdzieś daleko nie patrząc nigdzie bo nie mogła.. Ze względu na swoją przypadłość.
Nieobecna!
Wyłączona z otaczającego ją świata Smoczyca nie poruszyła się na pierwsze warknięcie.
Odezwij się czasem
Zarejestrowała jakieś "Tak,Ty.", co można było zauważyć po ruchu uszu. Po ruchu klatki piersiowej również, bowiem smoczyca nabrała dużej dawki powietrza. Słychać było już wcześniej że jej oddech był.. płytki. Jak na siedzącą spokojnie smoczycę.
Ciekaw jestem
gdzie i z kim teraz

Końcówka ostrego polecenia dotarła do serca Łowczyni, jakby teraz jej truchło przejęła powinność łowcy a sama Mistyczna była..
umierasz.
Odwróciła łeb gwałtownie, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że ktoś coś do niej powiedział. Ze ktoś stoi za nią i właśnie rozkazuje jej a ona.... Kim ona była....
Na pewno nie była to smoczyca, którą poznał i którą ratował. Jednak czy obecna interakcja nie idzie w dwie strony? Samiec chyba też nie był tym którego poznała. Byli w stanie się nad tym teraz rozwodzić?
Z siatki obok, Górska wydobyła bez słowa [4/4] mięsa. Bardzo przyjemne dla wygłodniałej, wielkiej bestii - Krwiste i tłuste. Położyła je delikatnie a mimo to ochłap plasnął, roztaczając krew wokół. Smacznie.
Kilka kroków w tył.
- Smacznego.. - rzuciła żałośnie, jak gdyby miała zaraz sama się położyć i zdechnąć. Miała taka ochotę. Cud że była teraz w stanie kontaktować się na tyle z przestrzenią by wypełnić swoje obowiązki. Powołanie jednak czasem pomaga się.... Uaktywnić.


// Dla zainteresowanych - Użyłam fragmentu wiersza J. Borszewicza "Rozmowa z Nieobecna" bo mi tu pasował mimo że post jest słaby ale nie chciałam by Czarek głodował, Amen.
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

Ostatnio zmieniony przez Mistycznooka 2017-05-18, 01:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Czarci Kolec 
Adept Ognia
Your personal bully



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec, Przedwieczna Siła
Mistrz: Gorączka Ognia(?)
Partner: Wyrzuty sumienia.
Dołączył: 06 Lip 2014
Posty: 434
Wysłany: 2017-05-18, 15:20   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 2
   U: Kż,Skr: 1| A,O,M,B,L,Pł,S,Śl,MP: 2| W: 3
   Atuty: Szczęściarz, Oporny Magik


Od dawien dawna żaden karmiący ex-ognistego łowca nie odwołał się do użycia magii, aby zaspokoić najprostszą potrzebę wygody i ukrócenia ciężkiej harówki. Portal, dematerializacja, materializacja, załamanie kontinuum czasoprzestrzennego, przesłanie ochłapu martwego białka z miejsca na miejsce. Proste, skuteczne. I obce. Otrzymać od bogów dar magii i wykorzystać go tylko po to, by próbować stać się niemal jak i bogowie, miast usłużnie żyć dalej życiem śmietelnika, ledwie ciesząc się nowo otrzymaną zabawką.
Pycha. Kto rzuca wyzwanie Najwyższym, ten zawsze źle kończył.
Podważał łomem tą wersję wydarzeń, w której swoje serce jeszcze spokojnie biło.
Jednak boskie prawa przyzwalają na takie oszustwa. Smoki musiały się czymś wyróżniać, czymś wywyższać, lśnić chwalebnie na tle innych przemierzających ziemię ras. To nie to uniwersum, gdzie samo wyrażenie "latający gad" wywoływało u humanoidów napady niekontrolowanej sraczki.
Przymrużył ślepia podejrzliwie. Nie oczekiwał takiej reakcji - większość zamyślonych smoków otrzepała by się z zamyślenia, uśmiechnęła na przywitanie, bądź zerwała z miejsca i zrugała go za tak ostre, despotyczne słowa, śmiące zakłócać błogosławioną ciszę tego bajkowego zakątka. Lecz nie ona. Nieobecna, apatyczna, niczym bezmyślny, bezwolny golem, szarpany bez ustanku cienkimi sznureczkami kontrolującej go kanwy magii. Ugiął delikatnie łapy i pochylił przekrzywiony badawczo łeb. Zwątpienie. Przelewająca się wściekłość ustąpiła. Zabawne, ile wystarczyło, by zaspokoić potrzeby rozszalałego samca. Perspektywa żarcia i jedna zapłakana samica.
Po co używać skomplikowanej magii, skoro świat potrafi być taki prosty?
Przełknął ślinę i bez słowa nieporadnie dokulał do podrzuconego ochłapu [4/4 mięsa], natychmiast zatopiwszy w nim kły, siekające zbite wiązania elastycznych tkanek na łatwe do przetrawienia strzępki. Cisza, wypełniona mlaskaniem, przełykaniem, trzaskiem pękających kości oraz obślizgłym zlizywaniem śluzu z wnętrzności, krwi i tłuszczu. Odgłosy prymitywnej bestii, ubranej w ideologiczny frak szlachetnego bytu.
Skończył, otarł zbryzgane łapy o trawę, kopnął gdzieś resztki i oblizał pysk. Wolnym, nieskładnym krokiem trzech kończyn podpełzł do Wodnej, pewny siebie, władczy, ale równie nietutejszy jak zagubiona smoczyca. Wysięgnął łbem, rozwarł buchające smrodem szczęki i gwałtownie capnął od boku jej szyję, głęboko, jakby była zaledwie kolejnym kąskiem gotowym trafić do jego żołądka. Napiął żuchwę, ostre kły nacisnęły na elastyczną łuskę, naparły na zwarte pod nią organy, mięśnie i tętnice. Ćmiący, dławiący ból nabrzmiał w otumanionym umyśle Wodnej, ślepej, zrozpaczonej, niepewnej.
Jeden długi kieł przebił się przez pancerz i po nieskazitelnym, niebiańskim błękicie spłynęła cienka, szklista strużka gęstego szkarłatu.
Żyj.
Pobudka.

Przytrzymał... I puścił. A potem odsunął się, zebrał do drogi i odkulał w sobie znaną stronę, coraz odważniej stąpając na nadwyrężonym stawie.
Aż wiatr wywiał jego zapach, nawiewając tylko nowym, odległym swądem świeżej spalenizny.


Ślicznie użyłaś tego wiersza. Ale nie, żeby ktokolwiek patrzył.
_________________
"Na samym początku gdy nie było jeszcze niczego, ja już byłem." - podpisano Chaos.


> Szczęściarz [W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek]
> Oporny Magik [Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST]
Ostatnio zmieniony przez Czarci Kolec 2017-05-20, 14:49, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 765
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-10, 12:34   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Nie miałem pojęcia jak długo już tu siedziałem, ale nie miałem zamiaru się ruszyć. Złote promienie słońca uparcie grzały moje czarne łuski, a ja jedynie spoglądałem w niebo mrużąc oczy. Jakoś nie potrafiłem oderwać wzroku od tego błękitnego nieba po którym od czasu do czasu przepływała chmurka. Niby gdziekolwiek byłem patrzyłem na ten sam błękit, ale dopiero wracając tutaj pod barierę czułem, że naprawdę jestem tam gdzie mnie oczekiwali. Więc dlaczego siedzę tutaj zamiast na terenach Ognia? To chyba dlatego, że nie chcę tam wrócić w takim samym stanie zanim stamtąd odszedłem. Oczywiście jestem trochę większy, ale po za tym nie nauczyłem się niczego nowego, co przydałoby mi się w życiu stadnym. Tak więc siedziałem tutaj i czekałem, aż napatoczy się jakiś smok mając nadzieję, że będzie na tyle miły, żeby pomóc mi w zdobyciu jakiejkolwiek umiejętności.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Deszczowa Kołysanka 
Czarodziej Cienia
Chaos Nieustępliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Kapłanka Cienia, SAP
Mistrz: mistrza brak
Partner: poszukuję
Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lis 2016
Posty: 1055
Wysłany: 2017-07-10, 13:13   
   A: S: 1| W: 3| Z: 2| I: 4| P: 2| A: 1
   U: Kż: 1| O: 2| B,L,Pl,S,W,A,MP,Skr,Sl,M: 3 | MA,MO: 4
   Atuty: Inteligentna; Pamięć Przodka; Mistyk


Ciepły słoneczny dzień.. Niezbyt dobry na wychodzenie z groty dla północnych, ale upały nieco zelżały, więc nie przeszkadzało to już tak bardzo jak wcześniej. Leciała ponad terenami, wracając na ziemie Cienia. Po drodze postanowiła obniżyć nieco lot, z zamiarem wylądowaniu przy źródełku, aby się trochę ochłodzić. Na ogół nie pływała, ale też samo ochlapanie chłodną wodą nie zalicza się do pływania. Jej uwagę jednak zwróciła sylwetka smoka młodszego od niej. Po wzroście podejrzewałaby adepta, no ale kto to wie..
Wylądowała i podeszła do źródełka, zanurzając łapy po kostki.
-Cześć.
Uśmiechnęła się do nieznajomego na powitanie. To jego sprawa czy będzie chciał pogadać, aczkolwiek nie miała nic przeciwko. Można było nawet powiedzieć, że była w dość dobrym humorze.
_________________

A T U T Y
~Inteligentna~

Jednorazowo +1 do Inteligencji

~Pamięć Przodkiń~

Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie)

~Mistyczka~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

S H A N N O N
Karta Postaci, Wygląd, Kolorek: #aab5c0
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
A: 3| O: 3| Śl: 2| Skr: 1| Kż: 1


Jeśli przez dłuższy czas gdzieś nie odpowiedziałam - wyślij przypominajkę ^^
Stoi przed Tobą WYZNAWCZYNI CIENI. Strzeż się, Śmiertelniku.

Teczka Postaci
wypowiedzi: pisklę i adeptka ~ czarodziejka #8eaaff / #2f4980 ~ mentalki ~ myśli ~ myśli i słowa Jaspisu ~ motyw muzyczny pisklęcy ~ motyw muzyczny i głos ~ motyw muzyczny 2 ~ Drzewo genealogiczne Cienia ~
>>Aktualna Lista Fabuł<<
Posiadane mechaniczne: Żeton Srebrny
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 765
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-11, 14:46   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Jakież to szczęście, że spoglądałem w niebo, bo w innym wypadku pewnie nawet nie zauważyłbym tej szarej smoczej sylwetki i dałbym jej się zaskoczyć. A tego nie chciałem, bo już dawno nauczyłem się, że to zazwyczaj nie wróżyło niczego dobrego. Jednak ta smoczyca już od początku wydawała się przyjaźnie do mnie nastawiona. W końcu w innym wypadku pewnie nie miałaby tak dobrego humoru...
- Cześć - odpowiedziałem na jej przywitanie z niemałym zaskoczeniem obserwując jak brodzi łapami w wodzie. Doskonale rozumiałem, że może być jej gorąco, zważywszy na to, że jest cała pokryta futrem, ale ja raczej zanurzałbym się cały, żeby się ochłodzić. No, ale to raczej jej sprawa.
- Jestem Obsydian, a ty? - dorzuciłem jeszcze po chwili, żeby podtrzymać rozmowę i skłonić ją do zostania tutaj. Dodatkowo, żeby się czegoś dowiedzieć o tej smoczycy przysunąłem się trochę bliżej i w miarę dyskretnie powąchałem powietrze. Przekrzywiłem delikatnie łebek czując zupełnie nowy, nieznany mi zapach i zacząłem się przyglądać samicy z zainteresowaniem.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 14