FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Samotny pagórek
Autor Wiadomość
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-10-18, 12:26   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


Aro podskoczył zaskoczony, gdy w złotych łapach, znikąd zmaterializował się niewielki, jasny kształt. Od razu wyrosły z niego długie, pomarańczowe nitki, które sięgnęły nozdrzy samczyka, pobudzając jego apetyt. Młody poluźnił uchwyt grotu, rozmarzając o jedzeniu, które spodziewał się zastać w domu, kiedy już do niego wróci. O ile wróci...? Odgonił tę przerażającą myśl i ponownie skupiwszy się na otoczeniu, dostrzegł jak dorosły wstaje i powoli odchodzi, jakby znudziło mu się towarzystwo ciemnej kluski. Zaintrygowany pisklak wstał o drżących łapkach i trzymając podarowany mu naszyjnik w pyszczku, podreptał za większą postacią.
Jeśli złoty zwracał uwagę na coś poza swoją pracą, mógł dostrzec jak Aro śledzi wzrokiem, każdy jego ruch, poruszając przy tym wargami, jakby do wszystkiego miał jakiś komentarz, którym nie zamierzał się podzielić. W rzeczywistości mruczał słowa niezrozumiałe nawet dla siebie, co robił zawsze, kiedy działo się coś interesującego. Nie lubił zmian, a zbyt gwałtowne ruchy zawsze go przerażały, ale rzemieślnictwo, którym zajął się złoty, było wyjątkowo łagodne, przez co przenikało przez skomplikowane filtry pisklęcego umysłu. Słysząc komentarz o sznurku, samczyk skinął odruchowo łebkiem i choć nie miał pojęcia o co chodzi, czuł jakby tymi paroma słowami, złoty wdrożył go w tajniki robienia naszyjników. Ślepia gadziątka, aż zaszkliły się ze wzruszenia, chociaż z pyszczka nie zniknęła poważna, analizująca każdy ruch mina.
Mistrz zwieńczył swe dzieło skomplikowanymi kreskami, których przeznaczenia Aro nie potrafił sobie wyjaśnić, więc uznał je za dodatek, mający uczynić przedmiot bardziej niesamowitym. Zachwycał go nie tyle sam wygląd kościanego grotu, jak sam fakt, że był obecny przy jego powstawaniu, co znacznie zwiększyło jego wartość. Pozyskany wcześniej grot nie był już tak interesujący, ale młody położył go, między swoje przednie łapy, jakby wciąż sądził, że należy do niego i dopiero potem sięgnął po wynalazek.
-
Aaaaa!- skomentował, gdyż nie znał żadnych komplementów, którymi mógłby podzielić się ze złotym. Nie trzeba było jednak odznaczać się specjalną znajomością piskląt, żeby poznać, że popiskiwanie w trakcie obmacywania przedmiotu jest oznaką aprobaty.
-
Szneeeek-sznuee-sznureek- mówił, obracając go w łapkach -Podooomię! Podobamy-się, ładnyy, ładnyyy!- zaskoczył w końcu, gdy obracając ozdobę, dotarł do wyrzeźbionej kości, która nie była może tak gładka jak szary grot, ale za to o wiele ładniejsza i wciąż, mimo wymycia, unosiła się wokół niej pomarańczowo, żółta, kusząca aura.
-
Co teas?- zapytał, przytykając sobie przedmiot do szyi, jakby oczekiwał, że po prostu przylepi się do jego łuski.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
Ostatnio zmieniony przez Aro 2017-10-18, 12:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-10-23, 09:18   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


A więc młodemu spodobał się naszyjnik! Mógł się teraz czuć spełnionym rzemieślnikiem, co prawda jego dzieło "oceniał" pisklak, ale mimo wszystko cieszył się, że jego wysiłki zostały docenione. Pozostał jednak jeszcze jeden problem, zguba nie wiedziała jak takowy naszyjnik zakłada się na szyję. Widząc jak młody próbuje przycisnąć kościany grot do szyi, licząc że jakimś cudem przyklei się on do niej, uśmiechnął się delikatnie, ledwo widocznie.
- Teraz musisz go założyć. - Powiedział łagodnie, po czym nieco przybliżył się do młodego. Wyciągnął do niego łapę, bardzo powoli i bez gwałtownych ruchów. - Nie bój się. - Dodał spokojnie i spróbował chwycić naszyjnik i o ile młody pozwolił mu na to i nie uciekł przy tym, to bardzo ostrożnie założył mu go na szyję. Zdążył już zauważyć, że nie jest to do końca normalne pisklę, więc starał się też podchodzić do niego... nieco inaczej.
Było to dość ryzykowne, tym prostym ruchem mógł znowu wprowadzić pisklę w stan wyjściowy. No, ale nie chciał, żeby młody zgubił naszyjnik, miała to być dla niego pamiątka, a sam wiedział jaką takowe mają moc. No i jego duma rzemieślnika trochę ucierpiałaby też na tym.
No i tak właściwie był w miejscu, którym zastał zgubę, jeżeli chodzi o rozwój tej całej sytuacji. Chociaż teraz było już nieco lepiej. Bo młody był o wiele spokojniejszy i przestał płakać, chyba że jego próba założenia naszyjnika coś w tym zmieniła.
Nadal nie chciał zostawić pisklęcia bez wcześniejszego zadbania o to, by szczęśliwie wrócił do swojej groty. Jednak ciągle nie wiedział jak do tego dojść, w końcu zguba nie była zbyt rozmowna i gubiła się przy jakichkolwiek próbach nieco dłuższej komunikacji. Nie pomagał w tym fakt, że młody nie przypominał mu żadnego z wcześniej poznanych smoków Ognia. Teoretycznie znał jedną smoczycę bez skrzydeł, ale cała reszta się nie zgadzała. Próba stworzenia maddarowych sylwetek potencjalnych rodziców odpadała. Chociaż sam pomysł był całkiem sprytny, trzeba przyznać.
Czyli pozostała tradycyjna metoda... próbować jakoś się dogadać za pomocą prostych słów.
- Mama, tata... jak się nazywają? Jacy są? - Powiedział w końcu, cały czas zachowując dość łagodny ton głosu, licząc na to, że to chociaż w małym stopniu pomaga w tym wszystkim. Jeżeli dowie się czegoś o jego rodzicach... no to cóż, będzie o wiele prościej. Być może nawet uda mu się z nimi skomunikować poprzez impuls mentalny. No naprawdę chciał uniknąć wzywania tutaj Płomienia.
_________________
 
 
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-10-27, 16:28   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


Zgodnie z tym czego mógł spodziewać się dorosły, delikatne, płochliwe stworzenie cofnęło się, gdy ten wyciągnął do niego łapę, ale choć chwilę trwało nim pozwoliło odebrać sobie wykuty przedmiot, w końcu ustąpiło. Nie tylko cierpliwość złotego pozwoliła mu osiągnąć swój cel, ale także ufność Aro, że osoba która mu coś dała, nie będzie oczekiwała zwrotu. Mógł tak myśleć, dzięki temu że spokojny dorosły nie podjął jeszcze próby odzyskania swojej własności, która na moment znikła pod łapkami pisklaka, kiedy ten zbliżył się, by ułatwić zakładanie mu naszyjnika. Gdy kość stuknęła w końcu o jego łuskę, dyndając na starannie wykonanym, trawiastym sznurku Aro wymamrotał coś, z należytą czcią głaszcząc jej powierzchnię. Delikatne muśnięcia, których dorosły nie mógł uniknąć podczas przewlekania naszyjnika przez fikuśne rogi, nie były przyjemne, ale samczyk był na tyle skoncentrowany na podarunku, że ledwie zdołały go zaniepokoić.
-
Mama?- podchwycił, nie spuszczając wzroku z wyszlifowanego grotu -Co to mama?- podobieństwo jednego i drugiego słowa nic mu nie sugerowało, bo prawdę mówiąc, nie wiedział nawet czym jest "tata", oprócz tego, że to określenie z jakiegoś powodu zostało przypisane do jego opiekuna. Poza jego funkcjonalnością jako synonimu, którego mogę teraz używać w narracji, "tata" nie zajmował w sercu Aro żadnego specjalnego miejsca -Ta-ta to zieooone kopki, jess biaaały, cały biaały- wypuścił ozdobę i odstawił łapki, żeby podeprzeć się na nich, podczas nieokreślonej potrzeby kiwnięcia. Jakiekolwiek płyny musiały przemieścić się w czaszce Aro, żeby mógł dokładniej zgłębić wygląd opiekuna, przechylenie się do przodu i nagłe cofnięcie, które naraziło jego wątpliwą równowagę, sprawiło, że przypomniał sobie dokładnie wszystko co o nim wiedział -Ma sierś i zieoone -apki, zzsyydła i pjuka- mówił szybko, nie zastanawiając się nad brzmieniem, zaledwie jedno czy dwukrotnie usłyszanych słów. Po skończeniu swojego wybitnie precyzyjnego opisu zwiesił wzrok, skupiając się na swoich ciemnych szponach.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
Ostatnio zmieniony przez Aro 2017-10-27, 16:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-10-31, 22:02   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Słowa pisklaka jasno wskazywały na to, że nie ma, lub po prostu jeszcze się nie widział ze swoją matką. W pewien sposób to rozumiał, w końcu sam swojej matki nigdy nie poznał.
Z kolei opis ojca młodego... no nie był jakiś bardzo dokładny. Jednak i te skąpe informacje coś mu dawały. Niestety, nie kojarzył żadnego smoka z Ognia, który choć odrobinę przypominałby wyglądałem to, co opisał młody. Ani zielonych kropek, ani zielonych kropek, czy łapek.
Zawsze jednak może spróbować wysłać sygnał mentalny do tego nieporadnego ojca, który nie potrafił upilnować własnego pisklęcia. Co prawda szansa, że dotarłby do niego byłaby dość mała, jednak mógł też zawsze zrobić to w inny sposób. Chociażby przez kontakt z innym Ognistym. Sytuacja więc... w pewien sposób była opanowana. Najwyżej zrobi z siebie głupa przekazując wiadomość "Witaj, szukam smoka z zielonymi łapkami i kropkami, no i białym futrem".
Spojrzał na zgubę... w pewien sposób go nawet polubił, chociaż wydawał mu się tak bardzo inny od pisklaków, które wcześniej poznał. Chociażby od samego Amoka, jego syna. Zawsze jakoś tak lubił pisklaki, nigdy nie odmawiał im chociażby nauk, czy rozmów.
No i wpadł na pewien pomysł... genialny czy nie, jakiś był. Nim spróbowałby wezwać tu kogoś z Ognia, mógłby trochę pobawić się z młodym, problem w tym, że nie za bardzo znał zabawy dla piskląt... zwłaszcza takich dość specyficznych. Co prawda, miał jakieś tam doświadczenie ze swoim synem, ale no... to były bardziej nauki niż konkretne zabawy.
- Tak właściwie, to jak Ci na imię? Mi możesz mówić Złotko. - Powiedział do młodego, po czym na chwilę przerwał i wyraźnie się nad czymś zastanawiał. - Co powiesz na jakąś zabawę? Znasz jakąś? Pewnie twój tata wiele takich wymyślał. - Uśmiechnął się. Cóż, jeżeli było inaczej... to pewnie coś wymyśli. W końcu to może być wszystko. Może słynna "gra w kółka", chociaż nie... to raczej odpadało.
_________________
 
 
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-11-08, 14:40   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


Tata nie był zabawowym stworzeniem, ani szczególnie rozgarniętym opiekunem, choć nie można było go winić, jeśli smoki przywykły, do młodych potrafiących rozwijać się samodzielnie, bez dwu, trzy, czy czterokrotnego tłumaczenia jednej i tej samej rzeczy. Nie to, że Aro nie pamiętał, albo był zbyt nieposłuszny, żeby się dostosować, a po prostu często nie miał wpływu na to jak odbiera rzeczywistość.
Nie mieli szansy się dogadać, zapracowany łowca i wymagający stałej opieki i cierpliwości przybłęda.
-
Zotko- powiedział z nierozumnym wyrazem pyska, a potem uśmiechnął się krzywo, ukazując bordowe kły -Moimie, mo-je-i-mie. Aro- przedstawił się, jakimś cudem dobierając do strefy w mózgu, gdzie przechowywał informacje na swój temat i żeby dla Złotka wszystko było jasne, wskazał jeszcze na siebie i powtórzył -A-ro-
Następne pytania smoka - swoją drogą wielce inteligentne imię sobie dobrał - nie było już taką sielanką. Nie wzbudziło może mentalnej wojny samczyka, ale z pewnością wylały na jego wyimaginowany trawnik, obrazujący spokój wewnętrzny, trochę kwasu, którego gryzący zapach zachwiał niewzruszonym ciałkiem potworka. W skrócie, przejął się, że nie znał żadnych zabaw.
-
Ummm....ummm...- buczał, starając się przekonać samego siebie, że jest zdolny do wymyślenia czegoś kreatywnego, co jak już zapewne wiadomo, było mało możliwe w jego obecnym położeniu.
Zwiesił główkę i obiema łapkami chwycił wyrzeźbiony grot, niczym amulet wiedzy, niestety wyładowany.
-
Uhhhh- kontynuował pochyliwszy się do przodu. Samiec z pewnością dostrzeże, że jego tłuste fioletowe mięso stężało, to znaczy mięśnie napięły się od wewnętrznego wysiłku, a łapki zaczęły delikatnie drżeć.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
Ostatnio zmieniony przez Aro 2017-11-18, 17:26, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-11-11, 20:03   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


A więc Aro. Dosyć proste, ale ładne imię. Nie posuwało ich to bliżej rozwiązania problemu, ale przynajmniej wiedział już jak młody się nazywa.
Gdy Aro zaczął rozmyślać nad pytaniem, nie wyglądało to najlepiej. Na początku myślał, że po prostu młody zastanawia się nad potencjalnymi zabawami, które znał. Jednak gdy dostrzegł jak napięły mu się mięśnie, a łapy zaczęły drzeć... od wysiłku? Wyglądało to, jakby miał zaraz zemdleć.
Autentycznie zrobiło mu się z tym źle. Wiedział, że trzeba z młodym postępować inaczej, niż z innymi pisklakami, jednak nie spodziewał, że proste pytanie sprawi mu takie trudności. Chciał nieco umilić mu czas, a teraz jakby poddawał go torturom.
No cóż, musi działać, bo faktycznie młodemu coś może się stać z tego całego wysiłku.
No i wpadł na pewien pomysł, na szczęście pod presją łatwiej mu było coś wymyślić. Sam podsunie mu pomysł na zabawę. Jednak nie mogła być ona zbyt trudna, jednocześnie musiała być interesująca. No i coś takiego znalazł, a przynajmniej tak mu się wydawało.
Sięgnął do swojego źródła maddary i zaczął wymyślać twór. Miała być to kulka, wielkości pięści dorosłego smoka, błyszcząca i lśniąca, co miało zwrócić dodatkowo uwagę. Całość miała być troszkę jak lód. Jednak nie miała być przezroczysta, a biała, bo to jeszcze wystraszyłoby pisklę. Nie była też do końca gładka, a miejscami bardziej chropowata. Przez co miała być nieco milsza w zabawie. Zapach... ciężko mu było to określić, ale stwierdził, że dobrym pomysłem będzie nadanie jej charakterystycznej woni Stada Ognia. Aro powinien to kojarzyć ze swoim domem. Chyba.
Kula miała się znaleźć dokładnie przed Aro, jednak miał w zamyśle jeszcze jej nie zauważyć. Przynajmniej tak mu się wydawało, bo przecież skupiał się na swoich myślach.
Przelał maddarę w swój twór.
Nie był to jednak koniec. Zauważył, że młody wpatrywał się w podarowany mu talizman, jednocześnie trzymając go łapkami, jakby miał mu to w czymś pomóc. I pomoże. Tak jakby.
Wysłał mu przekaz mentalny, jednak nie zawierał on słów, a obrazy. Przedstawiały Aro, który bawił się łapami kulką. W przeróżnych formach, jednak mało skomplikowany. Wszystko musiało pozostać proste.
- Hej, patrz! Widzisz to coś? - Rzucił młodemu, wskazując łapą na stworzoną przez siebie kulę.
Był dosyć dumny ze swojego "planu", miał jednak tylko nadzieję, że zadziała. Bo jeżeli nie... no może nie być zbyt dobrze. Jeszcze zamiast pomóc zgubie, to wyrządzi mu jakieś trwałe szkody. No... na pewno się postarał. Pytanie jednak, czy jego "zabawa" zaciekawi to specyficzne pisklę.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-11-11, 20:07, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-11-18, 18:05   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


Wdarcie się do umysłu pisklęcia nie było najlepszym pomysłem. Wspomniany trawniczek, na który Złotemu udało się już wylać parę litrów trujących cieczy, był miejscem bardzo ważnym dla Aro. Gdy otoczenie stawało się zbyt straszne w swojej jaskrawości i głośności, uciekał właśnie tam, lub przynajmniej próbował, ponieważ koncepcja mentalnego azylu była jeszcze nowa i niewykształcony emocjonalnie malec nie zawsze potrafił odciąć się od smutku. W każdym razie, choć wyimaginowane miejsce nie było jeszcze specjalnie zamieszkałe, nawet przez jego twórcę, od początku najważniejszym założeniem stało się, że należy tylko i wyłącznie do bezskrzydłego, a każda próba dostania się tam, jest jak gwałt na jego umyśle i potrzebach do zachowania bezpiecznej przestrzeni. Obraz był na szczęście łagodniejszą formą niż słowa, ale mimo swojej niedojrzałości, młody nie miał problemu z rozpoznaniem, że ukazane w jego głowie myśli nie należą do niego. Zupełnie jakby ktoś sugerował, nie, zmuszał samczyka do wykonania przedstawionych w nim czynności.
Fioletowy wyprostował łapki i cofnął się gwałtownie, odsłaniając leżący na ziemi, grot Złotego. Jego amulecik, w którego działanie w rzeczywistości nie wierzył, poruszony nagłym manewrem, stuknął w łuskę na jego piersi, wzbudzając jeszcze większy lęk.
Smoczę zaczęło się rozglądać, jednak mimo nerwowości, robiło to wyjątkowo oszczędnie, jakby obawiało się dostrzec tego, czego poszukuje wzrokiem. Nie wiedział kto był sprawcą jego dyskomfortu, bo choć w pobliżu znajdywał się jedynie Złoty, Aro nie zdawał sobie sprawy, że smoki były zdolne do wpływania na czyiś umysł. Nie odnalazłszy żadnego zagrożenia, jęknął cichutko, ale tak żałośnie, jakby był właśnie w stanie jakiejś fizycznej agonii. W pewnym sensie była to prawda, bo lęk ściskał mu trzewia i jednocześnie rozgrzewał je, wręcz podpalał żywym ogniem, na co Aro nie miał żadnego wpływu.
Rzeczywiście dyskomfort odczuwany przez Aro nie jest żadnym bólem, ale ani ja, ani ten pokurcz nie odnaleźliśmy jeszcze słów które byłyby w stanie lepiej określić tę przypadłość.
-
Mmmmm- wymruczał chorobliwie, choć mimo całego nieszczęścia jakiego doświadczył, zdołał utrzymać się na pulchnych, chyboczących się łapkach.
Wytworzona przez samca kulka zaistniała gdzieś w jego świadomości, lecz w chwili, gdy smoczę próbowało przyprowadzić się do porządku, była jeszcze zbyt odległa. Aro usiadł i znów chwycił za podarowany mu grot, którego kiwając się, gładził pazurkami.
Może gdyby samiec zainteresował go czymś i jednocześnie z łaski swojej trzymał magię z dala od jego umysłu, zabawa wyszłaby im nieco lepiej.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-11-19, 21:20   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Jego plan wydawał się świetny, wręcz genialny i przemyślany w każdym możliwym szczególe. Bo przecież tworzył kulkę, która to powinna służyć jako idealny przedmiot do zabawy dla młodego. Potem podsuwa mu myśl, tak żeby uważał, że to on na to wpadł, lub magiczny amulet mu w tym pomógł. No... tak przynajmniej mu się wydawało, dopóki nie zaczął wprowadzać swojego planu w życie.
Skąd miał jednak wiedzieć, że pisklę zareaguje w ten sposób na pokazany obraz? Poprzednią wiadomość mentalną odebrał dość spokojnie, jakby nie odróżniając jej od zwyczajnych słów. Tym razem reakcja była inna, widział, że Aro wystraszył się, nie wiedząc do końca co się dzieje. A kulka... chyba kompletnie o niej zapomniał.
Poczuł się z tym... no źle, jakby naprawdę wyrządził młodemu jakąś krzywdę, a przecież nie to było jego zamiarem. Nie uważał siebie nigdy za dobrego opiekuna piskląt, dlaczego też mógł pomyśleć, że uda mu się jakoś zająć takim dość specjalnym malcem?
Nie mógł jednak jeszcze zrezygnować. Jeszcze nie. Postanowił, że spróbuje ostatni raz coś zrobić. Odpadało wpływanie na Aro za pomocą maddary, czy po prostu sprawienie, by zaczął bawić się sam z siebie. Zakładał też, że jeżeli skieruje do zguby swój twór, to on po prostu się wystraszy, a no tego nie chciał. Postawił więc na najbardziej łagodny i neutralny sposób. Czyli jakoś go zachęcić, jednak bez żadnych sugestii.
Sięgnął łapą po znajdującą się dalej w tym samym miejscu kulkę, następnie chwycił ją i zaczął... turlać, do przodu, następnie znów chwytając ją, przesuwając do następnej łapy, a później zmieniając kierunki turlania. Wpatrzony był w swój twór, starając się sprawiać wrażenie jakby to co robił mu się naprawdę podobało. Jemu samemu to raczej za bardzo nie odpowiadało, ale przecież zabawa nie była stworzona dla niego.
Gdyby ktoś teraz zapuściłby się na samotny pagórek, ujrzałby dwójkę smoków. Dorosłego, bawiącego się dziwaczną kulką i zdającego się do tej czynności przykładać, oraz malca, zapatrzonego w amulet, jakby zobojętniałego na wszystko inne.
Jeżeli faktycznie ktoś by ich teraz zobaczył... miałby pewnie spory ubaw, bo był to widok dość komiczny.
- Aroo, zobacz. - Przerwał dość długą chwilę ciszy, zwracając się do zguby, dosyć spokojnym i łagodnym tonem. Starał się w jakiś sposób zwrócić jego uwagę, jednocześnie ciągle kontynuując turlanie kulki. Jeżeli to nie odniosłoby żadnego skutku, to zapewne kontynuowałby próbę zwrócenia się do Aro, aż do skutku. Jeżeli ten kiedykolwiek miałby nadejść oczywiście, bo jeżeli tak by się nie stało, to po prostu dałby sobie spokój. Jednak miał nadzieję, że pisklę mimo wszystko porzuci przyglądanie się amuletowi i zainteresowane podejdzie bliżej jego samego.
Miał nadzieję, że młodego zaciekawi wykonywana przez niego czynność, a gdy ten by już do niego podszedł... no byłoby o wiele łatwiej. Wtedy po prostu dalej bawiłby się kulką, próbując jeszcze bardziej zwrócić uwagę zguby. Ale najpierw musi poczekać na rozwój sytuacji.
Tym razem jego plan wydawał się nieco lepszy... i oby wypalił. Bo ciężko byłoby mu wymyślić coś lepszego.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-11-21, 11:58, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-11-24, 09:46   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


// Nie minął tydzień, jest dobrze xD....

Jeśli kiwające się katatonicznie pisklę oraz turlającego kuleczką dorosłego samca można było określić mianem interesujących, obraz ten zasługiwał na przystanięcie i przeanalizowanie, gdyż niczym zainscenizowane wydarzenie, trwało, jakby zamrożone w czasie, do niczego nie prowadząc.
W końcu Aro warknął, czy też chrząknął do siebie - czymkolwiek była ta czynność, brzmiała bardzo dziwnie - co zwiastowało zakończenie jego transu regeneracyjnego. Niefizyczny ból nie pozostawiał po sobie żadnych śladów, dlatego kiedy odszedł, młody mógł wrócić do rzeczywistości, jak gdyby nic mu się nie przytrafiło. Powoli uniósł wzrok, mrucząc niezrozumiale pod nosem i z ciekawością przechylił łeb, gdy już skupił się na scenie przed sobą.
-
Co to?- zapytał, zbliżając się o jeden oszczędny kroczek i wyciągając ciemny szpon w stronę błyszczącego, chropowatego obiektu. Wokół jego jasnej powierzchni latały, jak muchy wokół truchła, zielone kropeczki, przypominające mu o grocie ojca, do której powinien wrócić. Nie zamierzał jednak skupiać się na swoim zagubieniu, póki nie pojmie skąd w łapach złotego taki przedmiot.
Chciał podejść bliżej, co dorosły mógł bez problemu zauważyć po jego chwiejnym ruchu do przodu, niby przygotowaniu do następnego kroku, który jednak był stale udaremniany przez ostrożność młodego. Może nie przypisywał starszemu "zasług" związanych z jego krzywdą, ale nie potrafił powstrzymać instynktu nakazującego mu trzymać się z dala od miejsca, w którym coś wdarło się do jego myśli.
Oh jak bardzo miał ochotę dotknąć tego czegoś i zbadać własnymi łapkami.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
Ostatnio zmieniony przez Aro 2017-11-24, 09:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-11-26, 17:17   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


// Dum dum! Trafiłaś na dzień odpisów! xD

Warknięcie Aro było dla niego oznaką, że no... coś się dzieje. Niestety nie był w stanie rozszyfrować co też mogło oznaczać, nie brzmiało jak typowe warknięcie. Nie było czuć w nim złości, czy poirytowania, brzmiało dosyć naturalnie, chociaż dziwnie. Czyżby była to jednak oznaka, że jego plan się nie powiódł? W końcu nie mógł przypisać temu odgłosowi innej genezy, niż brak zainteresowania kulką.
Jednak o dziwo... Aro zaczął się do niego zbliżać i wpatrywać w turlającą się kulkę, jednocześnie coś tam mrucząc. Czyli jego genialny plan się powiódł! Skąd jednak wynikało to pojedyncze warknięcie młodego? Podejrzewał, że nawet i samo pisklę tego nawet do końca nie wiedziało.
Pytanie zguby jeszcze bardziej potwierdziło fakt, że naprawdę zainteresowała go ta jakże interesująca zabawa. Teraz tylko wystarczyło tego nie zepsuć.
- To kulka, którą można się bawić. Fajna, prawda? - Powiedział, pamiętając o tym, by w miarę możliwości dobierać dość proste i nie skomplikowane słowa, do tego najlepiej krótkie. Jeszcze młody zamyśliłby się nad znaczeniem któregoś z nich i cały wysiłek poszedłby na marne.
Zaczął od kontynuowania swojej czynności, z jeszcze większym "zapałem" niż wcześniej, starając się trochę bardziej zaciekawić młodego. Tak, by sam zechciał później spróbować. Turlał kulkę, tak jak wcześniej, jednak czasami decydował się chociażby na delikatne podrzucenie jej.
Widok ten również był godny zatrzymania się i dokładnego przeanalizowania tej całej sytuacji.
No i najważniejszy moment. Teraz musiał w jakiś dobry sposób przekazać kulkę pisklęciu, jednocześnie nie strasząc go przy tym, czy po prostu nie wprawiając go w dyskomfort.
Taki według niego wywołałoby zwykłe podsunięcie tworu do Aro, dlatego postanowił zrobić nieco prostszy ruch. Zatrzymał kulkę na ziemi, w taki sposób by kompletnie się zatrzymała. Następnie zrobił kilka kroków do tyłu, tworząc swego rodzaju "przestrzeń" dla pisklęcia.
- Śmiało, możesz jej dotknąć, albo nawet zrobić to co ja. - Powiedział łagodnym głosem, starając się zachęcić Aro do zabawy, albo chociaż do dokładnego zbadania tworu. Jego genialny plan póki co sprawdzał się doskonale. Jednak wszystko zależało od tego, co zrobi zguba. Czy dotknie dziwnego przedmiotu, czy może z jakiegoś powodu tego nie zrobi?
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-11-26, 17:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Aro 
Pisklę
Specjalnej Troski



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Vosumi
Wiek: 20
Dołączyła: 01 Wrz 2017
Posty: 90

Wysłany: 2017-11-30, 11:31   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3


bez specjalnej przesady, trzeba przyznać, że złoty radził sobie z pisklęciem lepiej niż jego opiekun, który choć nie miał złych intencji, często ignorował postawę młodego, traktując go jak przeciętne pisklę mogące znosić wzrok, dotyk, czy trudne słowa, bez ich wyjaśniania. Możliwe, że ten błyszczący samiec sprawiłby się nawet lepiej jako przybrany tata, lecz wyglądu ani opiekunów w pierwszych księżycach życia, nie dane było wybierać. Aro nie spuszczał wzroku z turlanego czy podrzucanego przedmiotu, zafascynowany jego odstającą od otoczenia powierzchownością.
-
Kuka, którrrą mosze się bawić- powtórzył po jakimś czasie, gdy samiec cofnął się od obiektu, rozsądnie dając młodemu czas i miejsce na interakcję. Nie wszystko w tym chaotycznym, jaskrawym świecie będzie działo się po jego myśli i pewnego razu nadejdzie dzień, by jeszcze boleśniej niż dotychczas przekonał się o tym na własnej łusce, ale na szczęście nie miało się to wydarzyć teraz, czy w najbliższych minutach, które fioletowy tłuścioch miał zamiar poświęcić na badanie przedmiotu.
Ostrożnie, na lekko zgiętych łapach przysunął się i ułożył łapę na jego chropowatej powierzchni. Cofając kończynę, zaskoczony zorientował się, że na ciemnych blaszkach nie zachowała się woń kuli, którą przy takiej intensywności, spodziewał się dostrzec. Z drugiej strony skały również nie odciskały się zbyt wyraźnie, więc kulka musiała mieć z nimi jakiś związek.
-
Kuu-lll-kaaa- pisnął, układając na niej dwie swoje łapki, a potem unosząc na wysokość pyska. Nim sięgnął do niej językiem, wyślizgnęła się z jego kalekiego uścisku i potoczyła parę szponów, w kierunku jej wynalazcy. Aro próbując udaremnić jej tę ucieczkę schylił się i miast zagrodzić jej drogę łapą, spróbował chwycić ją w zęby, co oczywiście poskutkowało jeszcze żwawszym oddaleniem się przedmiotu. Na szczęście młody nie zdezerterował i pełen entuzjazmu wyprzedził uciekiniera, darując mu cios prosto w przemieszczające się bebechy.
Zdzielona prosto w trzewia kulka odskoczyła, tak przejęta bólem, że nawet nie pisnęła, lądując prosto w kupce kamieni, które ją unieruchomiły. Aro zatriumfował.
Widząc, że przeciwnik jest bezwładny, podszedł do niego i teraz już bez przeszkód zaczął językiem i kłami badać jego właściwości. Nie zrażał się tym, że zęby zjeżdżały po jego grzbiecie, wydając chrobotliwe dźwięki, bowiem liczył, że w końcu przedrze się przez cwanie zaprojektowaną osłonę i dobierze do miękkiego i pachnącego mięsem wnętrza.
Ah tak, swoją drogą nadal był głodny.
_________________

[color=#59476b]
[color=#666600] - 1-9
[color=#999900] - 9-19
Ostatnio zmieniony przez Aro 2017-11-30, 11:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-12-05, 17:19   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Początkowo wszystko wyglądało, jakby zabawa kulką faktycznie spodobało się Aro. Zaczął od dokładnego zbadania tworu, a potem no cóż... bawił się nią, na swój sposób. Nie była to co prawda forma zabawy jakiej oczekiwał od młodego, była to bardziej szaleńcza pogoń za kulką, ale nie mógł być z tego faktu nie zadowolony. W pewnym sensie chodziło mu właśnie o znalezienie jakiegoś zajęcia dla fioletowego tłuściocha.
Przez chwilę myślał już, że może nie jest z niego wcale taki tragiczny opiekun. Całkiem nieźle sobie w końcu poradził. No... radość ta nie trwała jednak dłużej niż kilka uderzeń serca.
Aro postanowił... zjeść kulkę? Albo przynajmniej spróbować, bo skutek starań młodego nie był zbyt udany.
Według jego ustaleń twór miał być dość twardy, to też ugryzienie go nie było tutaj odpowiednie. Kły Aro zapewne natrafiły na spory opór, no i zapewne każde inne pisklę zrezygnowałoby z takiej "zdobyczy". No, ale młody raczej nie odpuszczał, nadal próbując skosztować kulki, pomimo tego, że chociażby mógł sobie połamać, lub mocno uszkodzić kły. Oczywiście nie chciał, żeby uzębienie Aro na tym ucierpiało, więc musiał coś wymyślić.
Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby po prostu "zniknięcie" kulki. Jednak... i tak zbyt dużo namieszał w umyśle pisklęcia, to też coś takiego mogłoby jeszcze bardziej w nim namieszać. Fakt... mogłoby to nie zrobić żadnego wrażenia na Aro, który później po prostu by o tym zapomniał, ale no wolał nie ryzykować.
Postawił więc na prostsze rozwiązanie, po prostu jeszcze raz przelał maddarę w kulkę, tym razem jednak zmieniając jedynie jej właściwość. Czyniąc ją "nieco mniej twardą", co sprowadzało się do tego, że Aro nadal nie będzie mógł dość skutecznie jej ugryźć, jedynie tworząc niewielkie ślady za pomocą kłów i przy okazji sobie ich nie łamiąc.
- Kulka jest niedobra. Ona jest do zabawy... nie do jedzenia. - Powiedział dość krótko do młodego, pamiętając, by nie używać zbyt skomplikowanych słów. Jednak wątpił, że te słowa cokolwiek tutaj dadzą. No i właśnie... Aro musiał być głodny, a przynajmniej mógł tak stwierdzić po próbie zjedzenia twardej kuli. Pisklę nie wyglądało mu na takie, które pożywienia by potrzebowało. Jest łowcą więc... zna się na tym. Fioletowy tłuścioch wyglądał mu na przykład naprawdę dobrze odżywionego smoka, któremu w tym momencie jedzenie tylko by zaszkodziło. Jednak... no jego zachowanie wskazywało inaczej. I tak musiał go jakoś odciągnąć od gryzienia tworu, które było w tym momencie pozbawione sensu.
Przywołał ze swojej groty kawałek mięsa, resztę, która została po złowionym przez niego ostatnio żubrze. Było to udo, a przynajmniej jego część. Nie było tego zbyt dużo, ale powinno starczyć na posiłek dla pisklęcia. Mięso postawił tuż przed sobą, a następnie cofnął się nieznacznie. Tak... pamiętał by pozostawiać przestrzeń dla tłuściocha.
- Zobacz, to jest o wiele lepsze! I bardzo dobre! - Rzucił po krótkiej chwili, mając nadzieję, że i tym razem wszystko choć częściowo pójdzie po jego myśli i słowa zainteresują zgubę. A jeżeli tak się nie stanie... zapach w końcu powinien sam zwrócić jego uwagę, prawda? No... przynajmniej na to liczył, a jak to wszystko wyjdzie, to była już inna sprawa.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 18