FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Prastare Drzewo
Autor Wiadomość
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-24, 19:38   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Wstałem rano z groty, bardzo wcześnie. Było dosyć chłodno, ale słońce jak zwykle dostarczało wiele ciepła. Miałem spotkać się z ognistym, chciał nauczyć się skoku. Wyglądał na dużego dałbym mu jakieś piętnaście-szesnaście księżyców, a nie potrafił skakać. Świadczyło tylko o tym, że pewnie mu się nigdy nie chciało. Rozumiem ten ból.
Wyleciałem z groty, lecąc prosto do prastarego drzewa. Najpierw byłem nad dziką puszczą, a kiedy zauważył tego żółtego, prawie świecącego jak świetlik smoka zapikowałem nad nim i miękko wylądowałem. Trochę mu zajęło znalezienie odpowiedniego miejsca do treningu, ale ja zawsze mogłem użyć maddary do nauki. Oby tylko nie oszukiwał, aż przypomniało mi się jak uczyłem melodię i ona zaczęła szybować zamiast skakać, a nie tego chciała się przecież uczyć.
Usiadłem przed smokiem i spojrzałem prosto w jego niebieskie oczy z uśmiechem na pysku.
- To ty jesteś Świetlik? Pasuje ci to imię muszę powiedzieć. A więc chciałeś się nauczyć skakać? Od razu mówię, że moje nauki wymagają dosyć dużego wysiłku fizycznego,
ale jeśli ci się uda to będzie umiał skakać perfekcyjnie
- odpowiedziałem z zadowoleniem w głosie i czekałem na jakąkolwiek reakcję ze strony ognistego.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 106
Wysłany: 2017-08-24, 19:47   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Błękitne ślepia dostrzegły nadlatującego, czerwonofutrego smoka. Świetlik natychmiast poderwał się na równe łapy, a jego ogon wesoło kiwał się na boki. Zazwyczaj nie chciało mu się wyłazić z ciepłej groty i męczyć się robiąc cokolwiek, ale tym razem musiał zrobić wyjątek - w końcu dopóki nie nauczy się skakać, nie nauczy się tez walczyć. A to odwleka w czasie jego awans do kolejnej rangi.
Skinął głową do Ziemnistego, gdy ten wylądował.
- Tak, to ja. Cześć! - odezwał się do niego - A ty jesteś Krwisty Kolec, prawda? I tak, jestem już przygotowany na naukę!
Ogon wciąż wesoło kołysał się na boki, pokazując zniecierpliwienie samczyka. Chciał już zacząć i nauczyć się tego co potrzeba, w końcu tak długo czekał na jakąś okazję. Teraz musiał ją wykorzystać!
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-24, 20:00   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Obserwowałem złoto łuskiego cały czas. Widać było jego zapał do nauki. Chciał już to umieć i mieć to z głowy, rozumiałem to doskonale. Wstałem ociężale i przyglądałem się mu, a kiedy stwierdziłem, że skończył mówić i już nic więcej nie chce rzec pokiwałem głową i przystąpiłem do nauki. Ugiąłem i rozstawiłem łapy. Ogon podniosłem, a łeb obniżyłem. Skrzydła przyłożyłem do grzbietu i jednym szybkim ruchem wyprostowałem je, co spowodowało wybicie się. Potem spojrzałem na Świetlika czy wszystko uważnie obserwował. Podskoczyłem do góry i upadłem miękko na ugiętych łapach.
- Mów mi Grzmot, wolę moje pisklęce imię. Teraz przejdźmy do nauki. Skok to nie jest nic trudnego. Możesz go wykorzystać do szybszego przemieszczania się nad obiektami jeśli kogoś gonisz, bądź uciekasz. Możesz też skoczyć z niższego miejsca do wyższego, co jest znacznie szybsze niż lot. Aby skoczyć musisz zrobić to co ja przed chwilą, jeśli uważnie patrzyłeś. Ugnij i rozstaw łapy, ogon podnieś trochę wyżej, żeby w trakcie lotu utrzymywać nim równowagę. Łeb troszkę niżej, ale też nie tak, żeby leżał na ziemi, a skrzydła przyłóż do grzbietu. Teraz jeśli wszystko będziesz miał dobrze zrobione to musisz się wybić wyprostowując szybko i mocno wszystkie łapy - poczekałem, aż smok przetworzy wszystkie informacje wziąłem wdech i rzekłem dalej. - Potem wyskoczysz do góry i jeśli będziesz już spadał na ziemi, to w trakcie upadku ugnij łapy, aby zamortyzować upadek i wtedy po prostu nie będzie bolało, jeśli tego nie zrobisz to możesz nawet złamać łapy przy większej wysokości, więc pamiętaj o tym zawsze przy skakaniu. Rozumiesz?
Odczekałem chwilę i dałem mu czas na zastanowienie się nad ciągiem słów, który przed chwilą wypowiedziałem. Z ciekawością obserwowałem młodzika, ciekawe jak sobie poradzi.
- Spróbuj teraz ty.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 106
Wysłany: 2017-08-24, 20:11   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Kiwnął łbem, gdy usłyszał pisklęce imię adepta. Zdążył zauważyć, że wiele smoków przywiązywało się do swoich pierwszych imion i to właśnie tak mówiły na nich inne smoki. Ciekawe, że w przyszłości on także pozostanie Świetlikiem, podczas gdy będzie już dorosłym wojownikiem? Jeszcze się okaże.
Młodzik zauważył, że Ziemny nie zrzucił na niego obowiązku tłumaczenia do czego może przydać się skok i odpowiadania na inne pytania z tym związane. Jednocześnie nieco go to zdziwiło - bo w trakcie innych nauk starsi tego od niego wymagali - a z drugiej strony był całkiem zadowolony. Sam nie musiał jakoś bardzo się wysilać, a wiedza była ta sama, choć w sumie było to coś czego by się domyślił. W końcu to skok! A do czego skok się może przydać? Do tego żeby na coś wskoczyć albo coś przeskoczyć. Proste.
Bystre ślepia cały czas obserwowały sylwetkę starszego, co pozwoliło złotołuskiemu dostrzec cały "przebieg" skakania. Rady dotyczące postawy także mu pomogły, a jako że wysłuchał ich dokładnie i postarał się je zapamiętać, to jego zadanie było zdecydowanie ułatwione.
Postanowił przybrać odpowiednią postawę, dlatego wzorując się na Krwistym, łapy, które do tej pory miał wyprostowane lekko ugiął, jednak nie zbliżał się do ziemi jak przy skradaniu. Wszystko musiało być z umiarem! Następnie lekko je rozstawił, jednak nie przesadzał - w końcu musiał jakoś się odbić, a nie "rozjechać" się przy próbie odepchnięcia. Ogon nie był całkiem sztywny, a lekko napięty, cały czas pilnowany przez samczyka żeby nie stykał się z ziemią, ale nie był też uniesiony wysoko - ot na odpowiedniej wysokości, po prostu nie stanowił dla niego żadnej przeszkody. Skrzydła także musiały mieć w tym swoje miejsce, a dokładniej zostały przytulone do Świetlikowych boków i wygodnie ułożone, żeby nie utrudniały mu ruchów, ale też nie znalazły się przypadkiem w innym miejscu podczas skoku. Ostatni był łeb - Ognik nieco go pochylił, wzorując się na tym jak zrobił to Grzmot.
A potem... odbił się. Wszystkie cztery, krótkie łapy jednocześnie się wyprostowały, przy okazji odpychając się od ziemi, co sprawiło, że młodzik prawie natychmiast znalazł się w powietrzu. Nie trwało to długo bo mimo, że skok o dziwo już za pierwszym razem wyszedł całkiem dobry, młodzik już po chwili ponownie znalazł się na ziemi. Na szczęście pamiętał o radach starszego smoka i gdy tylko znalazł się w górze, natychmiast ugiął łapy, co pozwoliło mu miękko wylądować, bez żadnego ryzyka, że przypadkiem się uszkodzi.
Powrócił do postawy początkowej, a uśmiech na jego pyszczku nieco się poszerzył. Pierwsze zadanie zaliczone, co będzie kolejne?
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-24, 20:40   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Młodzik przygotował się po chwili do skoku. Przyjął odpowiednią pozycję. Wszystko poszło perfekcyjnie tak jak mu kazałem. Nogi miał ugięte i rozstawione. Ogon podniesiony, pamiętał o wszystkim. Potem wyskoczył i przy lądowaniu ugiął łapy. No to skok w górę mamy zaliczony. Teraz na boki i do przodu, i do tyłu.
- Bardzo dobrze, pozycja przybrana perfekcyjnie, skok też ci poszedł nie najgorzej jak na pierwszy raz. Teraz zobaczysz jak wyglądają skoki w boki, do przodu i do tyłu - powiedziałem po czym przyjąłem pozycję i odczekałem chwilę, żeby upewnić się czy młodzik obserwuję moje poczynania. Po chwili wybiłem się mocno z tylnych łap i poleciałem do przodu. Przy lądowaniu ugiąłem łapy i znowu przygotowałem się do skoku. Tym razem wybiłem się z przednich łap i poleciałem do tyłu lądując tuż przy Świetliku.
Odczekałem chwilkę, żeby mógł przyjrzeć się uważnie i znowu wybiłem się tylko tym razem z lewych łap, a potem z prawych i wróciłem do pozycji wyjściowej.
- Jak widzisz te skoki to nic trudnego. Pozycję przybierasz tą samą tylko jak skaczesz do przodu to wybijasz się z tylnych łap, jak do tyłu to z przednich. Kiedy chcesz skoczyć w prawo to z lewych łap, a jak w lewo to z prawych. Rozumiesz? - odczekałem chwilę, zawsze dawałem czas, żeby uczący się miał szansę na zrozumienie tego co powiedziałem. Dokładną analizę zdań w głowie.
- Jeśli wybijesz się dość mocno, możesz też się poślizgnąć, więc ogonem utrzymuj równowagę i uginaj łapy. To w sumie tyle co trzeba pamiętać. Więc spróbuj teraz ty skoczyć do przodu, do tyłu i na boki, a potem przejdziemy do ćwiczenia - odsunąłem się kawałek dając mu pole do popisu, no to zobaczmy jak pójdzie mu ten trening. A potem najwyżej wyczaruję kilka kłód i kamienie, wtedy w sumie to będzie wszystko z nauki skoku.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 106
Wysłany: 2017-08-24, 20:52   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Świetlik nie był już pisklęciem. No, biorąc pod uwagę jego rangę to był (jeszcze!), ale był już zdecydowanie starszy niż większość pisklaków, dlatego nie można było się dziwić, że nauki podstaw szły mu dobrze. Potrafił już odpowiednio kontrolować swoje niemałe ciało jak i w pełni rozumiał wszelkie polecenia, więc nie miał żadnych problemów z ich wykonywaniem. Gdyby to wszystko działo się kilka księżyców wcześniej to cała nauka zapewne wyglądałaby inaczej.
Po skończonym zadaniu znów skupił się na obserwowaniu swojego nauczyciela, który przedstawiał mu każde ćwiczenie i dokładnie opisywał co młodzik ma zrobić, więc warto było to wszystko zobaczyć i zapamiętać. Niebieskie ślepka obserwowały jak czerwonofutry wykonuje każdy skok po kolei - skoki do przodu czy w tył nie wydawały się być trudne, choć wizja skakania do tyłu, czyli w miejsce, którego się nie widzi mogła być nieco przerażająca. A skoki na bok? To było w sumie prawie to samo. Wszystko zależało od łap, których się używało.
Po poprzednim skoku wrócił do początkowej postawy, dlatego nie musiał ponownie jej przybierać. Jedynie dopilnował szczegółów - skrzydła nieco poprawił, tak samo ułożenie szyi jak i łba, kończąc na ogonie, który w międzyczasie mógł zbliżyć się niebezpiecznie blisko ziemi. I był gotowy do dalszej części.
Zaczął od skoku do przodu, bo ten wydawał mu się najprostszy ze wszystkich przedstawionych. Mocniej ugiął łapy w stawach, gotowy do kolejnego odbicia, lecz tym razem nie prostował wszystkich, a jedynie tylne, które miały wybić go do przodu. Chwilę po nich w ruch poszły także przednie, które sprawiły, że młodzik wyleciał jeszcze wyżej, a następnie wylądował na lekko ugiętych kończynach kawałek dalej.
Nie decydował się nawet ich prostować - pozostał w takiej pozycji w jakiej znajdował się po wylądowaniu i przygotował się do kolejnego skoku. Tym razem na odwrót - pierwsze były tylne łapy, do których miały dołączyć przednie. Tym razem w trakcie skoku dużą rolę odgrywał ogon, który pomagał młodzikowi utrzymywać równowagę, ale jednocześnie był największą przeszkodą - nie mógł zahaczyć o ziemię, ani w nią uderzyć przy lądowaniu, dlatego złotołuski był jeszcze bardziej ostrożny niż zazwyczaj. Starał się także nie wybijać zbyt mocno, ale nie robił też tego zbyt słabo - chciał po prostu wykonać zwyczajny, prosty skok, bez nadmiernego kombinowania.
Gdy ponownie znalazł się na ziemi musiał przejść do kolejnej części - skoki na bok. Zaczął od lewej strony, dlatego po ugięciu łap oraz przypilnowaniu skrzydeł i ogona, najpierw ruszyły się kończyny z prawej strony. Wyprostowały się, pozwalając młodzikowi odbić się od ziemi i ponownie znaleźć się w powietrzu. W sumie to było to zabawne uczucie - prawie jakby latał, ale też nie do końca. A biorąc pod uwagę całokształt - samo to, że młodzik potrafił latać, a nie zajmował się jeszcze skokiem było dość śmieszne. Wracając, będąc w górze ugiął wyprostowane wcześniej łapy, po czym na nich wylądował i nie czekając ponownie się odbił - tym razem przy pomocy lewych kończyn, co miało mu pozwolić na skok w prawo. Ogon balansował w powietrzu, sprawiając, że utrzymanie równowagi było dużo łatwiejsze, a duże cielsko Świetlika ponownie przeleciało kawałek nad ziemią, spokojnie lądując niedaleko po udanym skoku.
Tak, to było zdecydowanie proste i zdecydowanie prostsze niż to, co robił w trakcie nauki lotu. Wtedy bał się o własne życie, a teraz? Chyba tylko małe pisklę mogłoby mieć problem z czymś takim!
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-24, 22:20   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Świetlik doskonale sobie radził ze skakaniem. Kiedy wydałem mu polecenie skoków w różne strony, zrobił to bezproblemowo. Uginał łapy i utrzymywał równowagę swoim ogonem. Poczekałem, aż skończy i spojrzałem na niego.
- Dobrze teraz będzie coś trudniejszego - powiedziałem i wyobraziłem sobie trzy pieńki dosyć wysokie, żeby trzeba było się wysilić przy skoku i nie zbyt szerokie. Stały mniej więcej w tych samych odległościach. Tak żeby miał szansę wylądować wziąć rozbieg i skoczyć dalej. Na wszystko było miejsce.
- Widzę, że dobrze ci to idzie. Teraz coś trudniejszego. Będziesz biegł i skakał nad tymi pieńkami. Kiedy to zrobisz przejdziemy do ostatniego ćwiczenia. Tutaj nie muszę ci nic tłumaczyć. Jedyne co mogę poradzić to, żebyś wybijał się tylnymi łapami pod kątem w górę, żeby przeskoczyć to i polecieć do przodu.
Skinąłem głową, że może zaczynać i przyglądałem się jego poczynaniom.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 106
Wysłany: 2017-08-25, 10:04   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Świetlik po części cieszył się, że nadeszła pora na trudniejsze zadanie - to na pewno pozwoli mu lepiej poćwiczyć samą umiejętność, a być może nie będzie miał z tym sporych problemów. Jeśli coś pójdzie nie tak to najwyżej spróbuje jeszcze raz.
Błękitne ślepia obserwowały jak w pobliżu obu smoków pojawiają się pieńki stworzone z maddary, a na pysku młodego pojawił się uśmiech. Tak, magia była zdecydowanie czymś ciekawym i przydatnym. Nieco zmartwiły go słowa Krwistego na temat biegu - to było coś, co złotołuski musi jeszcze trochę poćwiczyć z Dir, ale skoro w trakcie lotu dał sobie radę, to dlaczego teraz miałoby coś pójść źle?
Ustawił się w odpowiedniej odległości przed przeszkodami, gdzie przybrał odpowiednią pozę, ale nie miał zamiaru od razu skakać - lekko rozstawił i ugiął łapy, podczas gdy uniósł szyję razem z łbem, skrzydła ułożył na bokach, a ogon uniósł - po czym ruszył przed siebie.
Jego bieg przypominał raczej szybszy chód, ale było to raczej wystarczające - ważne, że rady dotyczące skrzydeł jak i ogona od Dir się przydawały, dzięki czemu młodzik nie tracił równowagi co kilka kroków, tym bardziej, że musiał teraz skupić się na czymś innym. Dlatego gdy tylko zbliżył się do pierwszej przeszkody, jego łapy wręcz natychmiast się ugięły, podczas gdy spore ciało przechyliło się do przodu. Tylne kończyny mocno odbiły się od ziemi, a po chwili dołączyły do nich przednie, a ogon w międzyczasie robił swoją robotę, dzięki czemu samczyk utrzymywał równowagę. Przeleciał nad pieńkiem, jednocześnie uginając łapy żeby miękko wylądować zaraz za przeszkodą.
Ruszył dalej i z kolejnym pieńkiem miał zamiar zrobić dokładnie to samo. Poprawił skrzydła, które w międzyczasie zjechały trochę niżej, a jego nóżki wciąż dzielnie dreptały do przodu. Gdy był w odpowiedniej odległości od przeszkody, ugiął łapki i odbił się tylnymi, ponownie przelatując nad przeszkodą. Tym razem wyszło nieco gorzej - mimo usilnych prób upilnowania ogona, ten swoją końcówką zahaczył o przeszkodę, ale młodzik zdążył w porę nad nim zapanować, dzięki czemu nie wyrąbał się na ziemię. Zamiast tego wylądował - nieco mniej idealnie niż wcześniej, a niesforny ogon uderzył swoim końcem o podłoże przy lądowaniu, ale prawie natychmiast wrócił do poprzedniej pozycji, pozwalając młodzikowi kontynuować.
Z ostatnim skokiem nie było problemów - ugiął łapy, odbił się, poleciał, tyle. Oczywiście pamiętał o pilnowaniu postawy i wszelkich jej elementów, a skok zaczął od odbicia się tylnymi kończynami, kiedy cała reszta jego ciała lekko przechyliła się do przodu. Tym razem upilnował też ogon żeby nie robił mu więcej problemów, a całość zakończył spokojnym lądowaniem na cztery, lekko ugięte łapy.
Zadowolony z siebie odwrócił się w stronę Krwistego.
- Chyba wyszło całkiem dobrze, nie? - odezwał się.
Nie wiedział czy adept ma w zanadrzu jeszcze jakieś ćwiczenia, ale jak na razie było w porządku. Młodzik już wiedział na czym polega skakanie i jedyne co mu pozostało to nieco to poćwiczyć w wolnym czasie.
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-25, 22:12   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Obserwowałem uważnie Świetlika kiedy ten zaczął skakać. Widać, że jeszcze nie wiedział jak dokładnie biegać. Cóż prędzej czy później się nauczy. Teraz ważne było, że udało mu się wykonać ćwiczenie.
Poczekałem, aż wróci i uśmiechnąłem się. Pieńki magicznie zniknęły i zamiast nich pojawiły się trzy skały. Pierwsza była najniższa, druga wyższa od pierwszej, a trzecia najwyższa.
- Bardzo dobrze ci poszło. Widziałem jak zahaczyłeś gogonem, ale sprytnie utrzymałeś równowagę i za drugim razem nie popełniłeś tego samego błędu - powiedziałem i podszedłem do skał stając przy najniższej.
- Teraz skacząc wejdziesz na najwyższą skałę, a potem po kolei na nich zeskoczysz. Jedna po drugiej. Tutaj mała rada im bliżej staniesz krawędzi tej bliższej do następnej skały tym masz więcej szans, że dolecisz, a zeskakując musisz stanąć dalej tej bliższej krawędzi, żeby nie przelecieć skały. Wiem, że może to być skomplikowane, ale zrozumiesz o co mi chodzi - skinąłem łbem, że moze zaczynać, ale nagle coś przyszło mi do głowy. - A i jeszcze jedno nie zapomnij uginać łapy szczególnie przy zeskakiwaniu, im większa odległość do podłoża tym mocniej je uginaj. I to w sumie tyle możesz zaczynać.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 106
Wysłany: 2017-08-29, 15:00   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Podszedł bliżej skał i przyjrzał się im dokładnie, próbując dokładniej ustalić jak powinny wyglądać jego skoki, gdy spróbuje zmierzyć się z tą przeszkodą. Wydawało się to być trochę bardziej skomplikowane niż podczas poprzedniego zadania, ale czy to znaczy, że sobie nie poradzi? Musiał spróbować?
Ustawił się przed pierwszą skałą, pilnując odpowiedniej odległości, która pozwoli mu na wskoczenie na przeszkodę. Przyjął postawę, uginając łapy, poprawiając skrzydła a także szyję oraz łeb, po czym przechylił się do przodu i mocno odbił tylnymi łapami, a następnie przednimi. W powietrzu natychmiast ugiął kończyny, przygotowując się do lądowania na kamieniu. Nie było to najprzyjemniejsze, ale co mógł poradzić?
Zrobił krok do przodu, żeby znajdować się bliżej krawędzi, po czym powtórzył to co wcześniej - starał się nie wkładać w skoki zbyt dużo siły, żeby nie przeskoczyć nad skałami, a wylądować idealnie na kolejnej, żeby móc kontynuować ćwiczenie. Pamiętał o balansowaniu ogonem jak i o tym, żeby uginać łapy - nie chciał ich sobie połamać przy lądowaniu, tym bardziej, że skakał po kamieniach, które do najmiększych nie należały.
Stojąc na drugiej skale ponownie zbliżył się do krawędzi i zerknął na kolejną i przygotował się do skoku - ostatniego, który miał wykonać w ten sposób. Nie było to ciężkie, ze względu na to, że pamiętał o wszystkich zasadach. Przygotował się, skoczył, ugiął łapy i wylądował. To wszystko.
Przy zeskakiwaniu wziął sobie do serca to, żeby stanąć z dala od krawędzi, żeby nie przeskoczyć skał, na których miał wylądować. Dlatego ustawił się tam gdzie trzeba, ugiął łapy, po czym odbił się tylnymi. W locie balansował ogonem, a skrzydła trzymał blisko siebie. Kończyny ugiął jeszcze mocniej niż zazwyczaj, żeby nie zrobić sobie krzywdy.
Spokojnie wylądował, po czym wykonał kolejne dwa skoki, dokładnie w ten sam sposób. Nie było to ciężkie, skoro cały czas powtarzał ten sam schemat. Starał się dopilnować swojej postawy, po czym odbijał się, przechylając do przodu całe ciało, a następnie lądował na ugiętych łapach. Wszystko wychodziło tak jak trzeba.
Z zadowoleniem lekko wylądował na ziemi, po czym wyprostował łapy i z uśmiechem spojrzał na czerwonofutrego. Chyba zaliczył kolejne zadanie!
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1755
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-29, 22:16   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Uważnie obserwowałem Świetlika przy skokach. Dobrze mu poszło. Przypomniało mi się jak ja uczyłem się skakać, też mi chyba dobrze poszło. Ostatnio doszły mnie słuchy, że moja nauczycielka umarła. Polubiłem ją, szkoda że już jej więcej nie zobaczę.
Z dumania wyrwał mnie upadek smoka na ziemię. Wszystko dobrze mu poszło bez zarzutów. Zniknąłem skały i uśmiechnąłem się do smoka.
- Dobrze ci poszło nie udało mi się wypatrzeć jakiś błędów. Jedyne co to musisz poćwiczyć i powinno ci to iść perfekcyjnie, chociaż w sumie po co ci będę tłumaczył. Po wzroście stwierdzam, że masz prawie taki sam wiek co ja - spojrzałem na ognika i wtedy znowu zacząłem mówić. - Chciałbyś nauczyć się czegoś jeszcze?

// raport ze skoku I i II
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Znamię Burzy 
Czarodziej Wody
bóg prawdy



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Ciche Wody
Mistrz: nikt i wszyscy zarazem
Partner: Tęcza
Dołączył: 06 Maj 2016
Posty: 2022
Wysłany: 2017-10-08, 20:24   
   A: S: 1| W: 4| Z: 2| I: 5| P: 2| A: 1
   U: S,A,O,L,Skr,Śl,B,Pł,MP,W,M: 1| MO: 2| MA: 3
   Atuty: Inteligentny,Niezdarny Wojownik,Mistyk, Wybraniec Bogów, Magiczny Śpiew


Ostatnio Wzburzony częściej bywał na terenach wspólnych. Otrząsnął się już po powrocie do Wolnych Stad, to na pewno. Może gdzieś podświadomie zaczął szukać towarzystwa wśród smoków?
Tylko dlaczego nie zadowalała go obecność jego stadnych braci... a także smoków z sojuszu?
Może tereny wspólne dawały pewne odetchnienie. Przypominały, że życie nie toczy się jedynie wokół jednej sprawy, że istnieją inne smoki, inne stada, inne problemy, inne tragedie. Dawały moment odpoczynku od własnych kłopotów. Bo przecież tutaj, chociażby w Dzikiej Puszczy, problemy go nie dotyczyły, prawda?
Chciałby, żeby tak było.
Wylądował już dość dawno i sporo na zachód stąd. Swe kroki od początku kierował w stronę Prastarego Drzewa, jednak tempo spaceru było nadzwyczaj powolne. Wzburzonemu towarzyszył Deimos, który nie był już tak zachwycony wolnym chodem Znamienia. Latał dlatego po lesie, rozglądając się wokół. Poznając dotychczas nieodkryty teren. A nóż trafi na jakiś kamyk albo tropy...?
Wzburzony mógł jedynie z politowaniem przyglądać się kompanowi. Na pysku maga pojawiał się co jakiś czas przelotny uśmiech, gdy widział, jak bardzo zaangażowana jest puma. I tak tutaj nic nie znajdzie, zwierzyna nie lubiła tych terenów, a wszystkie kamienie smoki już dawno znalazły.
Smoki... podejrzewał, że w końcu na jakiegoś trafi. Tereny Wspólne były małe, a przylatywało tutaj dużo różnych smoków. Niemal zawsze trafiał.
_________________
Inteligentny
Jednorazowo +1 do Inteligencji

Niezdarny wojownik
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Mistyk
Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.

Deimos | puma
KP
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A, O, Skr: 1

Avatar od Bzu Imiennego
Avatar od Szkarłatnej
Avatar od Łzawego

#0066ff
 
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 38
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5596

Wysłany: 2017-10-08, 21:10   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Amarilla czuła się nieco wypoczęta po długiej wędrówce, która zwieńczyła się tym, do czego szkolone były wszystkie jej przodkinie do trzech pokoleń wstecz. Dotarła tutaj, tak jak nakazywała jej przysięga.
Spotkała się raptem wczorajszej, czy też dzisiejszej nocy z Kamanae Cienia, zawarła pakt.
Życie jednak tutaj będzie wymagało od niej wiele zaangażowania, jak i poświęcenia. Nie nawykła do egzystowania na otwartym terenie. Ogromne połacie nieba nieodmiennie budziły jej nieufność, nawet lęk, gdyż miała wrażenie, że niebo zaraz ją pochłonie.
Nawet mieszkając za Nienazwanymi Szczytami rzadko opuszczała jaskinie, miała swoje zadanie w górach, a nie poza nimi.
Teraz, gdy odespała część wyczerpania, a pełny żołądek nie wypełniał trzewi bólem, ruszyła poznać te ziemie.
Za dnia obeszła północną część równin oraz lasów w jej nowym Plemieniu, wiedziała jednak, że minie kilka księzyców, nim zbada je wszystkie, dlatego też późnym popołudniem, blisko wieczoru, postanowiła udać się w tajemnicze miejsce, które Kamanae zwała Terenami Wspólnymi. Aby tam dotrzeć musiała nadłożyć sporo drogi, gdyż nie latała. Nie potrafiła jakoś przekonać się do tego sposobu przemieszczania. Krótkie łapy nie ułatwiały też wędrówki, jednak nie wydawało się, aby spędzało to spokój z sennego wejrzenia bursztynowych ślepi.
W końcu weszła między pierwsze drzewa jakiegoś lasu. Tutaj zapach Cienia zacierał się, a za to pojawiało się wiele innych.
Woń sprzymierzeńca nowego domu znała, ale pozostałe były dla niej zagadką. Nie była pewna, który zapach należy do którego Stada. Miała dopasować to do ich żywiołowych nazw? Czy te jednak nie miały wiele wspólnego z nimi samymi?
Szła tak, biało beżowa plama, która znacznie stapiała się z tłem. Od ziemi odrywały się pierwsze pasma mgły. To zjawisko zdawało się fascynować flegmatyczną nieco smoczycę. Wodziła spojrzeniem za wirującymi wstęgami, czasem unosiła łapę i mieszała w tym niewidzialnym kotle, a na jej kanciastym pysku można było dostrzec mgliste wspomnienie uśmiechu.
Wtedy też posłyszała szelest. Zaciekawiona, ale i niepewna tego, co lub kto się tu znajduje, nadstawiła ucha, jednak to czułe powonienie "lustrowało" zapachy do niej napływające.
Wyczuwała wyraźną woń dojrzałego samca, tej nie dało się z niczym pomylić, była jednak nieco inna, niż ta do której nawykła. Bardziej... cywilizowana? Czyste piżmo, lekki posmak wilgoci, której nie potrafiła zidentyfikować, bo i nie wiedziała też, czym są moczary czy jeziora. Ale była też ostra woń... kotowatego. To wzbudziło nieco jej nieufności, gdyż w jej wspomnieniach kojarzyło się to z niebezpieczeństwem.
W rzadkich wypadkach, gdy wyruszała na łowy, gdy Karmiciele nie mogli, natykała się na dziwne skalne kociska, które atakowały ją, jak równego sobie.
Buzdygan na końcu ogona drgnął. Niebiezpieczeństwo? Czy temu samcowi coś grozi?
Postanowiła to sprawdzić. Nie nadawała się do walki, ale jeżeli w pobliżu był drapieżnik, dobrze byłoby zaalarmować nieznajomego tubylca.
Dlatego też ruszyła za zapachem samca ze zdziwieniem zauważając, że zapach kota przecina często jego własną woń.
Zamrugała powiekami i wtedy go dostrzegła - niemal go nie przegapiła! - miedziano brązowy smok, może piżmowy, szedł przed siebie. Kota nie widziała, musiał zniknąć w zaroślach.
- Nieznajomy samcze, psst, tu gdzieś jest kot... uważaj - szepnęła swoim dziwnie chrapliwym nosowo gardłowym głosem, cichym, spokojnym, niemal zupełnie bezuczuciowym. Przynajmniej takie odnosiło się wrażenie.
Bursztynowe ślepia zatopione w czerwieni jednak bystro, sennie patrzyły na niego. Pokazywała też swoją postawą, że nie ma złych zamiarów, po prostu przysiadła między krzewami, cichutko, na tyle na ile potrafiła.
_________________
 
 
 
Znamię Burzy 
Czarodziej Wody
bóg prawdy



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Ciche Wody
Mistrz: nikt i wszyscy zarazem
Partner: Tęcza
Dołączył: 06 Maj 2016
Posty: 2022
Wysłany: 2017-10-08, 23:25   
   A: S: 1| W: 4| Z: 2| I: 5| P: 2| A: 1
   U: S,A,O,L,Skr,Śl,B,Pł,MP,W,M: 1| MO: 2| MA: 3
   Atuty: Inteligentny,Niezdarny Wojownik,Mistyk, Wybraniec Bogów, Magiczny Śpiew


Deimos zaalarmował Znamię dużo szybciej, niż smok w ogóle zauważył czyjąś obecność. W sumie Wzburzonego przestawało to dziwić, dawno już uznał wyższość swojego kompana, jeżeli chodzi o czułość zmysłów.
Puma najpierw dostrzegła ruch. Nieokreślony, ale nienaturalny. Deimos nie wiedział, co zbliża się w ich kierunku, ale... czuł czyjąś obecność. Nie przejął się tym jednak nazbyt, po krótkim postoju dalej ruszył w swoją niezobowiązującą przechadzkę.
Podobnie Wzburzony. Ten nie zawahał się ani na moment, szedł dalej przed siebie. Bardzo powoli. Rozglądał się wokół nieco baczniej, aż po kilku sekundach dostrzegł rozmazaną sylwetkę. Nie zatrzymał się.
Aż do momentu, kiedy usłyszał szept. Wtedy uniósł lekko brew, a na jego pysk wstąpił jakby nieśmiały uśmiech. Pomimo tego, że nie obrócił się w stronę głosu, wiedział, gdzie znajduje się jego posiadaczka, wiedział, że wcale się przed nim nie kryła. Więź była cudowną rzeczą.
Dyskretnie wciągnął powietrze w nozdrza. Tak jak się spodziewał, smoczyca nie pochodziła ani z Ognia, ani tym bardziej z Wody. Ziemia lub Cień? Zapach tego drugiego stada pozostawał bardzo niewyraźny, był jak złudzenie. Czuł tę woń przez ułamek sekundy... i sam nie miał pewności, czy to wyobraźnia nie spłatała mu figla.
Ale chyba był to Cień. Spotkanie zapowiadało się wybornie.
- Kot? - rzucił cicho, zaś jego uśmiech zastąpił jakby wyraz czystego zaciekawienia. Jednocześnie obrócił pysk w stronę samicy. - Taka puma? - dorzucił, gdy zza jego grzbietu wyszedł kompan, który jednocześnie zaczął skracać dość niepewnie dystans do smoczycy. Spoglądał na nią bardzo podejrzliwie, zbliżał się do niej nie na wprost, a obchodząc ją jakby wokół. - Nazywa się Deimos. Nie musisz się go obawiać, nie skrzywdzi cię. Przynajmniej nie bez powodu. Jakkolwiek to teraz wygląda - westchnął, po czym obrócił się całym ciałem w kierunku samicy. Jego puma miała opory, aby wyzbyć się swoich drapieżnych pobudek w stosunku do smoków. Dlatego często poznawanie Deimosa nie należało do najbardziej komfortowych. - Przybyłaś tutaj niedawno, jeśli się nie mylę? - powiedział, spoglądając to na kompana, to na towarzyszkę rozmowy.
Jakby nie patrzeć... on również przybył tutaj niedawno. Jednak ciągnął za sobą brzemię historii. Brzemię wspomnień.
_________________
Inteligentny
Jednorazowo +1 do Inteligencji

Niezdarny wojownik
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Mistyk
Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.

Deimos | puma
KP
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A, O, Skr: 1

Avatar od Bzu Imiennego
Avatar od Szkarłatnej
Avatar od Łzawego

#0066ff
Ostatnio zmieniony przez Znamię Burzy 2017-10-08, 23:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 38
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5596

Wysłany: 2017-10-10, 13:11   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Fakt był faktem, smoczyca bardziej pachniała Ziemią, niźli Cieniem, gdyż w tym drugim spędziła zaledwie noc.
Bursztynowe oczy obserwowały przez chwilę samca, który właśnie postanowił jej odpowiedzieć, jednak kiedy zza jego pleców wyszła puma, drgnęła. Nie bardzo wiedziała, co zrobić. Ten kot nie atakował go? Dlaczego? I dlaczego teraz szedł ku niej?
Jak się okazało, nieznany samiec pospieszył z częściowym wyjaśnieniem. Deimos, ten kot miał imię! Nie miał zamiaru jej krzywdzić.
Chyba to zapewnienie sprawiło, że smoczyca nieco się rozluźniła, jednak spokojne, nieco senne spojrzenie z uwagą śledziły każdy krok pumy, chyba jednak nie całkiem dowierzała w posłuszeństwo kota.
- Deimos... czyli to jest twój... pupil? Widziałam, jak krasnoludy wykorzystują niektóre zwierzęta, kozy, barany, z rzadka coś podobnego do wilka, jak sprawiasz, że cię słucha? - spytała, kierując wzrok na swego rozmówcę.
Słysząc pytanie, mrugnęła powoli powiekami, a potem uśmiechnęła się łagodnie.
- Tak, wczoraj, a raczej już dzisiaj. Nocą dotarłam do gór, ty za to jesteś tutejszy, czyż nie? Zabawnie pachniesz, nie czułam jeszcze takiej woni, nawet nie potrafię jej nazwać... piżmo, wilgoć, chyba coś związanego z drzewami. Przyjemna woń. Nie należysz do Ziemi, prawda? - zagadnęła z zaciekawieniem.
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11