FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Cichy Wąwóz
Autor Wiadomość
~ Moderator




Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 8916
Wysłany: 2014-01-10, 19:36   Cichy Wąwóz

    W samym sercu Dzikiej Puszczy znajduje się duży zielony wąwóz o stromych zboczach. Jest to bardzo spokojne miejsce, nazywane z tego powodu wręcz cichym. Dno wąwozu jest wyścielone miękkim mchem, rośnie tu również kilka wysokich drzew i rozłożystych krzewów. Dobre miejsce na naukę lub wypoczynek.
 
 
Dyktatorska Łuska 
Pisklę



Stado: Cienia
Rasa: Drzewny
Księżyce: 20
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Partner: hahaha
Wiek: 23
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 98
Wysłany: 2014-01-11, 10:39   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 4 | P: 2 | A: 1
   U: S,P,O,W,M: 1 | B,L,A,MO,MA,MP,Skr,Śl: 3


Zapadał już zmrok, gdy Dyktatorska Łuska postanowiła wybrać się na kolejny trening. Księżyc, skryty za granatowymi chmurami nie dawał wiele światła, ale samicy to nie przeszkadzało. Przywykła do takiego stanu rzeczy. Spojrzała w niebo szukając jakiejś gwiazdki, jednak, jak widać chmury nie pozwoliły przebić się malutkim, srebrzystym punkcikom. Westchnęła ciężko. Panujący wszędzie spokój był dla niej kojący. Złość, która nie ustępowała cały dzień teraz znalazła ujście, dzięki czemu samica poczuła się lepiej. Cień, który spowijał tereny Wolnych Stad sprawił, że poczuła się pewniej. Pozwoliła sobie nawet na delikatny, szczery uśmiech. Pokazywanie uczuć komukolwiek byłoby z jej strony głupotą, dlatego też szybko uśmiech znikł tak samo szybko jak się pojawił. Rozkoszując się mroźnym powietrzem, ciszą i spokojem stała przez moment w bezruchu. Miała potrenować atak. Nigdy nie czuła się dobrze w fizycznej walce, w ogóle w jakiejkolwiek walce. Tak, to prawda, jest żadna władzy, chełpliwa, nieprzyjemna i wredna, alienuje się od innych smoków, ale robienie komukolwiek krzywdy…. jakoś ją do tego nie ciągnie. Mimo to umiejętności te posiadać musi, jeśli chce cokolwiek w życiu osiągnąć.
Tak więc opanowana, jak nigdy, stanęła naprzeciw starego, spróchniałego drzewa. Gdyby nie to, że jej wzrok jest przystosowany do ciemności, zapewne dostrzegałaby tylko kształt grubego, wysokiego pnia i przypominających macki, odchodzących od niego gałęzi. Mogła jednak zobaczyć znacznie więcej. Kora drzewa była wilgotna, w niektórych miejscach odpadła od drzewa, a tuż pod koroną znajdowała się niewielka dziupla.
Samica wzięła głęboki oddech i przepuściła pierwszy atak na biedne drzewo. Pierwsze co przyszło jej do głowy, to zionąć ogniem. Wzięła głęboki wdech, aż poczuła jak w płucach zbiera jej się nieprzyjemny posmak siarki. Wypuściła głośno powietrze, a wokół zapanowała jasność. Niebieskawo czerwone płomienie oświetliły okolicę. Języki ognia pognały w kierunku drzewa, rozlały się po grubym pniu. Lizały wilgotne drzewo podpalając je. Samica zamknęła pysk, ale ogień zdołał się utrzymać i przez chwilę błądził po najniższych partiach korony, niszcząc pomniejsze gałęzi, aż w końcu wypalił się pozostawiając czarne, osmolone zgliszcza drzewa. Wypaliła niezłą dziurę.
Doskoczyła do pnia i wyskakując w górę wykonała solidny zamach ogonem. Celowała w najbardziej spalone miejsca. Malutkie haczyki znajdujące się na ogonie w walce ze smokiem zapewne mogłyby wbić się głęboko w skórę raniąc boleśnie. Jeśli chodzi jednak o drzewo, odłamały się od niego niewielkie części kory, Dyktatorska wbiła się w pień dość głęboko, a wyszarpując ogon wyrwała jeszcze więcej spróchniałego drewna pozostawiając sporej wielkości dziurę. Drzewo zakołysało się niebezpiecznie.
Samica opadła lekko na ziemię. Oddech nieco jej się przyspieszył, chłodny wiatr owiewał ją, gdy szykowała się do kolejnego ataku. Wyskoczyła w górę, zrobiła dwa szybkie, mocne ruchy skrzydłami i zamknęła je pozwalając, by grawitacja pociągnęła ją w dół. Ustawiła ciało w taki sposób, że spadając wycelowała tylnymi łapami w korę nad zrobioną poprzednio dziurę. Uderzyła całym ciężarem ciała. Odepchnęła się mocno tylnymi łapami od drzewa powodując, że to zachwiało się, po czym nie wytrzymało i zniszczone poprzednimi ciosami runęło na ziemię. Huk upadającego drzewa zniknął, zagłuszony przez śnieg. Samica opadła na ziemię wraz z kłodą i patrzyła teraz jak biały puch wzbił się w powietrze pod wpływem uderzenia. Płatki wirowały chwilę unoszone wiatrem, po czym opadły łagodnie na zniszczoną kłodę, jakby chciały ją otulić.
Następny atak jaki przeprowadziła samica nie był zbyt skomplikowane. Gdyby walczyła ze smokiem spróbowałaby jakiegoś uniku. Może odskoczyłaby w prawo, po czym zmieniła szybko kierunek i doskoczyła do lewej strony, jednak walcząc z martwą materią jakoś nie siliła się na takie manewry. Zamiast tego jednym susem doskoczyła do pozostałości drzewa wystających nad ziemią. Pozostał spory kawałek pnia sięgający samicy, gdzieś do połowy. Zamachnęła się łapą i przejechała ostrymi pazurami po mokrym drewnie. Poczuła jak pazury wbijają się w korę. Przejechała pazurami w dół zdrapując próchno, które zostało jej za pazurami. Wyszarpnęła łapę i szybkim ruchem wykonała ten sam manewr drugą. Na ciele smoka, czyli na drzewie pozostały długie głębokie szramy. Smokowi zapewne by się to nie spodobało. Bolesne rany zapewne pozostawiłyby po sobie blizny. Mimo to atak nie wydaje się być śmiertelnym.
Samicy brakło pomysłów. Nigdy nie była dobra w te klocki. Wymyślanie magicznych ataków, owszem, ale fizycznych! To dopiero wyzwanie. Przez moment stała w bezruchu. Wszędzie panowała cisza i spokój tylko jej przyspieszony oddech zakłócał ogólny nastrój. Spojrzała na kłodę leżącą w śnieżnej zaspie. Gałęzie korony połamały się na drobne patyczki. Obraz nie był zbyt piękny, wręcz odwrotnie. Samicy nie spodobało się wcale to, czego dokonała, ale musiała jeszcze poćwiczyć, dalej nie czuje się dobra w tej sferze.
Doskoczyła do martwego drzewa leżącego w zaspie odepchnęła się mocno łapami i będąc w powietrzu ustawiła się tak, by z całej siły opaść na kłodę. Chciała zmiażdżyć biedne pozostałości drzewa, dlatego postarała się, by siła z jaką uderzy była naprawdę duża. Zamachnęła się dwa razy w powietrzu skrzydłami, by zwiększyć wysokość z jaką opadała w dół i gdy w końcu jej łapy napotkały mokrą korę, ta nie miała szans. Dyktatorska usłyszała jak pod jej łapami drewno pęka i poczuła, że nie stoi na kłodzie, a w zimnej, śniegowej breji. Jak widać atak się powiódł. Tylko ta wiadomość jakoś nie usatysfakcjonowała samicy.
Ostatni atak, jaki przeprowadziła na drzewo był banalny. W jednej chwili stała w zgliszczach drewna, a w drugiej już była przy pozostałościach wystających z ziemi. Wyskoczyła do góry i w powietrzu wygięła się tak, by wykonać obrót. Zgrabny piruet wykonała na takiej wysokości, że jej ogon wbił się w drewno jak w masło. Haczyki w jej ogonie siały spustoszenie. Duże kawałki kory odrywały się od drzewa niczym płaty skóry od kości. Opadały na śnieg i znikały w zmarzniętej, brudnej breji.
I w ten sposób samica zakończyła swój niechlubny wyczyn. Spojrzała w niebo, westchnęła ciężko i powędrowała w ciemność.
_________________
KP

Przedmioty posiadane:
ametyst
akwamaryn

Atuty
Inteligentny Jednorazowo +1 do Inteligencji.
Niezdarny wojownik Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-17, 00:04   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny leciał wysoko nad gęstą puszczą, gdy wreszcie natrafił na miejsce idealne do tego co zamierzał zrobić. Złożył skrzydła do połowy i zapikował w dół nurkując wgłąb wąwozu. Dalej już musiał nieźle się nagimnastykować, żeby lecieć z tą prędkością robiąc szybkie zwroty i obroty aby nie wypaść z ciasnych zakrętów. Uwielbiał takie slalomy i szybkie loty. Ale nie po to tutaj przybył...
Nagle rozłożył skrzydła w pionie i zahamował wzbijając w powietrze tumany lekkiego śniegu.
Gdy opadł na łapy, odczekał najpierw nim śnieg opadł na ziemię i mógł się dobrze przyjrzeć miejscu w którym przebywał. Było to niezbędne, żeby wezwać do siebie pewną smoczycę. Esencja Maddary otrzymała już wezwanie Pustynnego Kolca, który teraz cierpliwie na nią czekał.
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-17, 16:00   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Faktycznie, dostałam jakiś czas temu wezwanie od młodego kleryka Ziemi, który, jak wiedziałam, już dawno mógłby uzyskać pełną rangę. Czemu tak się nie stało? Nie wiedziałam i nie zamierzałam wnikać w cudze sprawy. Byłam przygaszona po rozmowie z Nieposkromionymi Wodami Oceanu, ale jednocześnie sytuacja stała się klarowna, a w mym umyśle rodził się plan, jeszcze nie jasny, jeszcze mętny, ale zapewne za jakiś czas zrozumiem, co sama zechcę zrobić. Na razie o tym nie myślałam, nie chcąc zawracać sobie tym głowy i zadawać sobie jeszcze więcej bólu, niż to było potrzebne. Leciałam wysoko nad drzewami Dzikiej Puszczy, wypatrując czarnymi ślepiami Cichego Wąwozu. Zniżyłam lot i czekała mnie ciężka praca, aby lawirować pomiędzy konarami drzew i na żaden nie wlecieć. W końcu wyhamowałam i opadłam z gracją na ziemię, mając rozłożone jeszcze przez chwilę potęzne, pierzaste skrzydła. Strzepnęłam nimi i ułożyłam je po bokach, a nastepnie rozejrzałam się za Klerykiem. Dostrzegłam jego jasną sylwetkę kilka ogonów od siebie, dlatego ruszyłam ku niemu, przedzierając się umiejętnie przez śnieg i strosząc futro, aby zatrzymać nieco ciepła w swym ciele. Stanęłam u jego boku i wygięłam długą, pasiastą szyję, uśmiechając się nieznacznie.
- Witaj, Pustynny Kolcu. Wzywałeś mnie - odezwałam się cichym, przygaszonym głosem, a przynajmniej wypranym z wszelkiej emocji. Nie miałam już ochoty do dalszego życia i jedynie świadomość, że mogę jeszcze komuś przekazać swą wiedzę, by ta nie przepadła wraz ze mną, trzymała mnie wśród żywych.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-17, 19:28   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny obserwował ze skupieniem lot i lądowanie Esencji. Smoczycy musiało być ciepło w tym futrze - pomyślał. Kiedy podeszła do niego i była już na wyciągnięcie łapy. Zrobił krok ku niej i z przyjaznym uśmiechem przywitał się z nią po swojemu, czyli potarł się policzkiem o jej szyję. Wcale nie stronił od kontaktu fizycznego z innymi smokami. Takie gesty wnosiły miłą atmosferę w spotkaniach.
- Witaj, Esencjo. Miło, że przyleciałaś. Chciałem cię zapytać o naukę leczenia. Co prawda umiem już dużo, ale wciąż nie czuję się pewnie i nie widzę siebie jako uzdrowiciela... Stąd moja prośba do ciebie
Przed błękitną samicą pojawił się czerwony jak kropla krwi - rubin, krystalicznie czysty diament i podobny do barwy jej futra - akwamaryn. Pustynny popatrzył na Esencję prosząco.
- Chcę wiedzieć wszystko o leczeniu, to co ty wiesz i umiesz...
Rzekł szczerze. Dość miał wegetatywnych nauk. Czas wziąć się ostro do pracy.
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 16:34   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Uśmiechnęłam się nieznacznie, patrząc na młodego kleryka. Wysłuchałam jego słów, owijając przednie łapy długim, pasiastym ogonem. Zastrzygłam pręgowanym uchem i skinęłam wolno głową. Gdy pojawiły się przede mną dwa kamienie, spojrzałam na nie zaskoczona, ale nie zamierzałam wybrzydzać, na pewno mi się przydadzą, dlatego też odesłałam je do swej groty.
- Dobrze, ale co powiesz na to, abyśmy tą naukę połączyli z Magią Precyzyjną? Nie będzie tak monotonnie, a do tego będzie nam szło sprawniej? Te kamienie w takim razie byłyby za leczenie i magię precyzyjną, tak powiedzmy do piątego kręgu wtajemniczenia - odezwałam się po chwili, mrużąc lekko powieki.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-19, 17:40   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny nie miał w tej kwestii wiele do powiedzenia, bo nie wiedział o fachu uzdrowicielstwa tak wiele jak starsza smoczyca.
- Zgoda. To możemy zacząć od razu - uśmiechnął się do Esencji.
To, że Maddara, mistrzyni uzdrowicielstwa zgodziła się mu pomóc i go nauczać.
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 18:02   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Uśmiechnęłam się nieznacznie, odpowiadając na uśmiech młodego samczyka. Poruszyłam lekko ramionami skrzydeł, zastanawiając się, od czego powinnam zacząć. W końcu skinęłam krótko głową i spojrzałam w jego oczy, oczy Białej Ćmy, mówiąc:
- Powiedz mi zatem na sam początek, co wiesz już o leczeniu i magii precyzyjnej - poprosiłam spokojnym, cichym głosem, przekrzywiając delikatnie łeb na lewo, a jasne rogi odbiły promienie Złotej Twarzy.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-19, 18:27   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


- Leczyć można sposobem tradycyjnym, czyli ziołami lub za pomocą właśnie magii precyzyjnej. Można łączyć te dwie metody, aby uskutecznić leczenie. Lecząc ziołami trzeba pamiętać, aby w przypadku niektórych ziół, takich jak na przykład dziurawiec pospolity, nie przesadzić z ich ilością lub stężeniem. Magią precyzyjną można naprawiać uszkodzone kości, łączyć je na nowo i uzupełniać ubytki. Przyspieszyć odrost łusek lub futra... - odetchnął cicho.
Popatrzył na Maddarę. Teraz czas na podstawy.
- Przy leczeniu smoka, trafionego na przykład kamiennym kolcem. Trzeba użyć najpierw babki lancetowatej, a potem napar z chmielu, żeby zasnął i nie przeszkadzał w leczeniu. Wstępnie należałoby uwarzyć gęsty napar z jemioły. Trzy czwarte naparu nałożyć na ranę, a resztę dać ostrożnie do wypicia nieprzytomnemu smokowi. Potem wpuścić swoją maddare w ciało smoka i usunąć wszelkie brudy, martwe tkanki i skrzepy z jego ciała. Następnie należałoby zacząć łączyć naczynia krwionośne, mięśnie i ścięgna. Uzupełnić ubytki jeśli trzeba i połączyć je odpowiednio. Wszystkie połączone elementy powinny mieć takie same właściwości i spełniać te same funkcje co ich pierwowzory. Nie można pominąć unerwienia. Nerwy też trzeba połączyć. Na końcu dopiero pokryć to wszystko skórą i łuską lub futrem.
Uśmiechnął się do Uzdrowicielki. Nie wiedział, czy coś pominął, ale o leczeniu można by było mówić przez długie księżyce. A co dopiero jeśli dyskutują o metodach i sposobach dwaj uzdrowiciele? Niech Immanor ma ich w swej opiece!
- Magia precyzyjna to magia, którą można coś stworzyć i wykorzystać w sposób wymagający od nas precyzji. Dbałość o szczegóły i pomyślność takich czarów to przede wszystkim jej zadanie. Uzdrowicielom jest ona najbardziej potrzebna, bo oprócz wiedzy o tym co mają zrobić i jak... potrzebują szczególnie sprawnej magii, aby ich zabiegi były dokładne i bez pominiętych szczegółów...
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 19:18   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Zastrzygłam długim uchem, nachylając się lekko w stronę samca, mimowolnie słuchając go z uwagą. Cóż, nie mogłam pozwolić mu na błędy, ponieważ później może to zaważyć na życiu lub zdrowiu jego pacjentów. Skinęłam leciutko głową, mrużąc srebrne powieki.
- Tak, masz rację. Wszystko zależy od stopnia zagrożenia. Usypiać możemy już od średniego stopnia zagrożenia życia, ale można też zamiast tego przygotować coś uspokajającego. Może wywar z melisy, czy mięty, lub podać gałązki lawendy do żucia - opowiedziałam.
Zamruczałam cicho, wpijając szpony w śnieg i skupiłam się na Maddarze. Przed samce pojawiła się drobna samica, porośnięta jednolitym, lawendowym, gęstym futrem. Skrzydła były o kilka tonów ciemniejsze, ozdobione gęstymi piórami. Miała długą, fioletową grzywę i łagodne, niebieskie ślepia. Na szyi smoczycy znajdowała się dosyć głęboka rana, jakby jakiś drapieżnik odgryzł fragment mięśni, tuż przy obojczyku. Krwawiło dosyć obficie.
- Powiedz mi, jaki jest sotpień zagrożenia dla zdrowia, jakich ziół byś użył, a następnie ulecz tą ranę - odezwałam się, a przed samce pojawiły się wszystkie rodzaje ziół, z których mógł skorzystać.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-19, 21:04   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny uśmiechnął się szeroko do Esencji. Takiej wiedzy potrzebował. Ale przede wszystkim praktyki pod okiem doświadczonego uzdrowiciela. W przypadku Esencji - lepiej trafić nie mógł.
Podszedł do tworu magicznego. Aż nie mógł uwierzyć, że Esencja była w stanie utworzyć... smoka. Ale starał się skupić na zadaniu.
- Po pierwsze... To mi wygląda na ranę średnią. Wszystkie narządy są nienaruszone, kości całe i główne arterie są nienaruszone – powiedział i spojrzał na Uzdrowicielkę. – Tak więc leczenie zacząłbym od podania środka uspokajającego. Na przykład napar z melisy wystudzony i gotowy do wypicia. Potem poleciłbym jej się położyć na lewy bok, żebym miał lepszy dostęp do jej prawej strony szyi. Następnie podałbym… – przyjrzał się tworowi Esencji. Tak, to samica, na pewno. – ... jej, wywar z topoli czarnej, przyrządzony z ugotowanej kory. To powinno powstrzymać ewentualne zakażenie i wyeliminować gorączkę wywołaną szokiem po zranieniu.
Powiedział i zamyślił się. Patrzył kolejno na wszystkie zioła, jakie przedstawiła mu Maddara. Wskazał łapą na jemiołę.
- Tak jak mówiłem wcześniej. Sporządziłbym gęsty wywar z jemioły i trzy czwarte nałożyłbym na szyję, a resztę podałbym smoczycy do wypicia.
Popatrzył niepewnie na Esencję. Chyba teraz pora na test z maddarą, zatem wstał i podszedł do rannej samicy.
Uniósł łapę i położył ją na zdrowym barku smoczycy. Skupił się w duchu i przywołał do siebie maddarę, którą wlał w ciało smoczych. Zaczął od razu od usuwania bakterii i zarazków, które nie zostały zlikwidowane przez topolę. Potem usunął skrzepniętą krew, martwą tkankę. Gdy już rana była oczyszczona, maddarą nakazał naczyniom krwionośnym połączyć się na nowo. Ubytki uzupełnił tworząc nowe naczynia krwionośne. Tak samo drożne, wytrzymałe na wysokie ciśnienie krwi i elastyczne jak te z którymi je połączył. Potem przeszedł do łączenia mięśni i ścięgien. Połączenia powinny być równe i silne jak przedtem. Ubytki mięśni i ścięgien uzupełnił nowymi, silnymi, odpornymi na zerwanie, mogącymi się skurczać i rozkurczać. Potem zajął się zerwanymi i wybrakowanymi połączeniami nerwowymi. Ich było bardzo wiele, dlatego zajęło mu to dużo czasu, ale w końcu gdy się z tym wszystkim uporał, wyobraził sobie, jak pokrywa to wszystko dobrze ukrwioną skórą, która na brzegach łączyła się ze starą w sposób równomierny i estetyczny. Tak, że po ranie nawet nie było blizny. Maddara miała uczynić ją dobrze unerwioną i elastyczną jak poprzednio.
Pozostała ostatnia część, czyli odrost futra. Tutaj nie powinno być już kłopotów. O ile maddara go dobrze słuchała i nie zapomniał o żadnym szczególe, kolejny impuls powinien być tylko formalnością. A impuls miał przyspieszyć odrost futra. Miało być delikatne, zdrowe, długie i o takiej samej barwie jak reszta wokół.
Kiedy skończył, pozostało mu już tylko przelać w swoje wyobrażenie maddarę i zaczekać na efekty jednocześnie kontrolując każdą zmianę w ciele rannej.
Spojrzał niepewnie na Esencję. Znowu to samo… Znowu nie wierzył w swoje siły, ale to może mu przejdzie.
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 21:39   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Nie mogłam się nie uśmiechać, mając za towarzysza tą szczesliwą istotę, którą był ów młody samiec. Był takim... promieniem Złotej Twarzy. Mało było takich smoków. Zastrzygłam uchem, słuchając jego słów i skrzywiłam się odrobinkę przy ostatnim ziole, jaką była jemioła.
- Nie, nie, nie. Trzy części dajesz do wypicia, a pozostałą jedną część nakładasz na ranę - porpawiłam go cichym, kojącym głosem. Cóż, zdarzało się nawet najlepszym, dlatego na pewno nie byłam zła za ten drobny błąd, ale po to się uczyliśmy i utrwalaliśmy sobie wiedzę o ziołach i ich zastosowaniu, aby w przyszłości tych błędów się wystrzegać.
Skupiłam się na swym tworze, czując, jakie zmiany zachodzą w realnej iluzji. Musiałam przyznać, że samiec radził sobie bardzo dobrze, o niczym nie zapominał. Kiedy iluzuryczna samica wstała cała i zdrowa, uśmiechnęłam się i skinełam ku niemu z aprobatą.
- Bardzo dobrze, właśnie o taki efekt mi chodziło - pochwaliłam.,
Samiczka zniknęła, a na jej miejscu pojawił się średniej wielkości samiec, górski, z mnóstwem kolców wyrastających z jego ciała o głębokiej barwie granatu i pasami szarości na grzbiecie i łapach. Właśnie przednia prawa łapa była ranna, wygięta była w nienaturalną stronę, a kość piszczelowa przebiła skórę. Mocno krwawiła, chyba została uszkodzona jedna z głównych żył. W środku było mnóstwo odłamków.
- No to ponownie, stopień zagrożenia, zioła, które tym razem przygotuj i podaj, a nastepnie leczenie właściwe - poleciłam i skinęłam mu lekko głową.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-19, 22:38   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny opuścił łeb w geście przeprosin za swój błąd. No tak… nerwy trochę go poniosły. Ciągle bał się, że coś zrobi źle, a to powodowało stres i niepewność. Pocieszyła go pochwałą za udaną operację z maddarą.
Kiedy wyczarowana samiczka wstała zdrowa miał ochotę coś do niej powiedzieć, ale otrząsnął się z tego zamysłu, bowiem przypomniał sobie, że była tylko tworem maddary Esencji. Na Immanora! Ależ ona była realistyczna.
Popatrzył z zakłopotaniem na Esencję, lecz oto pojawił się kolejny twór. Tym razem to samiec, ale najeżony jak jeż! Niech go…
- No tak… Na początku ogoliłbym go z tych z tych kolców… – zaśmiał się i spojrzał na „ochotnika”. Miał nadzieję, że nie będzie mu za złe tego żartu. – A tak na poważnie, to ta rana jest groźna. Kość uszkodziła ważną arterię i smokowi grozi wykrwawienie… Zakwalifikowałbym to jako ranę ciężką…
Nim dokończył zdanie podszedł szybko do ziół jakie miał obok. Dla bezpieczeństwa zdecydował, że użyje chmielu dla uśpienia rannego. Wyobraził sobie jedną kamienną miseczkę ze wrzącą wodą. Wcielił w życie swój czar, a gdy miska utworzyła się przed nim, wsypał do wrzątku cztery szyszki chmielu. Odczekał chwilę aż woda nasiąkła właściwościami kwiatu chmielu. Kiedy wywar był już gotowy, ostudził wodę za pomocą maddary i podał rannemu samcowi do wypicia. W oczekiwaniu, aż smok zaśnie, już zaczął tworzyć kolejną kamienną misę z wrzątkiem, do której wrzucił kilka listków. Gdy napar zaczął wrzeć i gęstnieć Pustynny podszedł do samca i obrócił go na lewy bok, aby miał lepszy dostęp do prawej łapy. Przywołał do siebie misę z naparem z jemioły. Szybko go ostudził i podzielił na dwie części. Trzy czwarte ostrożnie wlał smokowi do gardła uważając, żeby się nie zakrztusił. Pozostałą, jedną czwartą cześć nałożył na ranę. Następnie podał śpiącemu do przełknięcia trzy jagody jałowca. Ostrożnie. Uważał, żeby trafiły do przełyku. Potem odwołał dwie kamienne miski i utworzył, ostatnią, nową, z czystą, wrzącą wodą, do której wrzucił korę topoli czarnej. Odczekał chwilę, aż wywar będzie gotowy. Ostudził wodę i podał lek do wypicia smokowi, tak jak poprzednio, uważając, żeby się nie udławił. Topola powinna wypłukać z organizmu samca zakażenie i zabezpieczyć go przed gorączką.
Kiedy już leczenie ziołami miał za sobą. Odesłał w nicość kamienną misę i oparł łapę na szyi rannego nieznajomego. Skupił się na swojej maddarze i zadaniu jakie miał dla niej.
Najpierw chciał usunąć wszystkie resztki kostne, które odłączyły się od piszczeli i utkwiły gdzieś w mięśniach. Potem przyszła pora na bakterie, nieczystości, zakrzepy i martwe tkanki. Wszystko to usunął z chorej łapy. Następnie z pomocą maddary wystająca kość miała powrócić na swoje poprzednie miejsce i złączyć z resztą, prawidłowo ułożoną w łapie. Ubytki kostne uzupełnił nową kością, a nadając jej właściwości kierował się tymi samymi, co reszta kości, która była nietknięta. Pamiętał, żeby połączenie było silne, twarde i tworzyło jednolitą mocną kość. Resztą powinna zająć się krążące już w żyłach lecznicze właściwości jałowca.
A skoro już pomyślał o żyłach. Od razu zajął się mocno uszkodzoną żyłę. Ustawił ją na początek na swoje miejsce i połączył ze sobą. Nie widział, żeby miała ubytki, więc skupił się na jej dobrym połączeniu dbając o drożność, elastyczność i wytrzymałość. Na ściankach żyły nie powinno być żadnych zgrubień i nierówności. Potem zajął się odbudową przerwanej sieci mniejszych naczyń krwionośnych i nerwów. Mięśnie połączył ze sobą na nowo. Niewielkie ubytki uzupełnił nową tkanką o odpowiednich właściwościach. Mięsień miał być mocny, silny i bez żadnych nierówności, aby poruszanie kończyną nie było w żaden sposób ograniczone bardziej niż przez złamaniem. Potem połączył przerwaną skórę pamiętając o tym, żeby nie pozostawić na niej śladu uszkodzenia. Skóra miała być elastyczna, odpowiednio gruba i czuła na dotyk. Ostatnią rzeczą, jaką miał uczynić, to pobudzić do szybszej produkcji łuski odpowiednie mieszki ukryte pod skórą. Nie było wiele tych łusek, ale nie miał serca zostawić samca z taką „golizną” na łapie.
Kiedy uznał, że to wszystko co mógł uczynić, przelał swoją instrukcję w maddarę, która już krążyła w ciele górskiego smoka.
Jakże by był szczęśliwy, gdyby i ten wstał całkowicie zdrowy! Jego niecierpliwe oczekiwanie powiązane z napięciem mu towarzyszącym miało swe odbicie w ruchach jego ogona, który wił się ze zdenerwowania jakby szukał przeszkody wokół której mógłby się owinąć.
_________________

 
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 22:52   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Zamruczałam cicho widząc, że samiec zniża łeb, zakłopotany własną pomyłką. Mrugnęłam do niego porozumiewawczo. Nie powinien się tak zamartwiać. Błędy zdarzały się każdemu, a on radził sobie naprawdę dobrze. Drobny błąd w nauce nie przekreślał go jako Uzdrowiciela, po to ćwiczyliśmy, na Erycala. Słysząc wzmiankę o ogoleniu kolców, zaśmiałam się rozbawiona, zaś twór samca warknął nisko, podwijając górną gadzią wargę, ukazują ostre rzędy zębisk. Nie, jemu zdecydowanie nie podobało się to, że ktoś chciał tykać jego ukochane kolce!
Skinęłam leciutko rogatym łbem, słysząc dalszego jego słowa i obserwowałam w milczeniu, jak przygotowuje napary, wywary i okłady. Następnie skupiona na swym tworze nadzorowałam procesy, jakie zaczęły w niej zachodzić. Usuwanie odłamków i niezdezynfekowanej krwi i uśmiechnęłam się z zadowoleniem. Dalsze procesy gojenia również przebiegały bez zakłóceń i już po tym, jak Pustynny odjął łapę od ciała górskiego samca, ten zatrzepotał niebieskimi powiekami i łypnął na Kleryka żółtym ślepiem z cichym pomrukiem. Dźwignął się ciężko z ziemi, potrząsając kolczastym łbem z cichym klekotem. Był nieco ogłupiały po naparze z chmielu, który był bardzo mocny, następnie skinął głową Pustynnego i rozpłynął się w powietrzu, migocząc lekko.
Jego miejsce zajęła skrajna samiczka. Miała długie łapy, przystosowane do gorącego pisku, ale także gładkie ciało porośnięte drobną łuską o barwie szczerego złota. Do tego można było dostrzec niezwykle długi, chwytny ogon i niezbyt duże, błoniaste skrzydła. Spojrzała na nas zaskoczonym zielonym wzrokiem, ale zaraz skrzywiła się lekko, gdy poruszyła ogonem. Tuż u jego nasady, przy zadzie, znajdowała się spora rana, a dokładniej ogorzelina, jakby ktoś zionął ogniem, a może kwasem, w jej zad. Plama sięgała do połowy pleców i ogona, nachodziła na umięśnione uda. Szpony smoczycy wpijały się w śnieg. Brakowało w zadnie sporego fragmentu mięśnia, po prostu był zwęglony, ukazywał aż kości kręgosłupa i prawą część kości miedniczej. Dookoła powstały bąble z płynem surowiczym.
- Znasz już kolejność pracy, a więc do dzieła - rzuciłam z uśmiechem.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Bremor 
Pisklę



Stado: Waham się
Rasa: Drzewny
Księżyce: 6
Płeć: Samiec
Opiekun: Jaksiniowy Kolec
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 436
Wysłany: 2014-01-19, 23:55   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 3
   U: B: 1


Pustynny był bardzo szczęśliwy widząc jak samiec podnosi się z ziemi i porusza łapą nie krzywiąc się z bólu. Maddara go słuchała i nareszcie odzyskał pewność siebie. Skinął głową magicznemu tworowi i nie zdążył nic powiedzieć, gdy jego miejsce zajęła następna pacjentka.
Z początku zastanawiał się co jej jest, bo na pierwszy rzut oka nic w niej nie dostrzegł. Kiedy zaś nieznajoma się skrzywiła, on zrobił to samo. Obszedł ją dookoła, a kiedy był już przy jej zadzie uderzył go w nozdrza zapach spalonego mięsa. Może mu nie przeszkadzał, ale w połączeniu z widokiem strasznej rany i świecących na biało kości, był tym wstrząśnięty.
Popatrzył na cierpiącą samicę i od razu zabrał się do pracy.
~ Rana ciężka. Samicy grozi gorączka spowodowana szokiem pourazowym i zakażenie. Ponadto może stracić władanie w ogonie jeśli martwica pójdzie dalej.
Rzekł do Esencji telepatycznie. Od razu sięgnął po chmiel zwyczajny. Wyczarował z pomocą maddary kamienną misę ze wrzątkiem i wrzucił do niego kilka (nie więcej niż cztery) szyszki chmielu. Nie bawił się w środki przeciwbólowe, ani uspokajające. Smoczycę należało od razu uśpić i działać! Gdy wywar był gotowy, ostudził go maddarą i podał samicy do wypicia. Gdy zasypiała był przy niej, aby dodać jej otuchy. To głupie, bo wiedział, że to tylko wytwór maddary, ale takie miał odruchy. Nie każdy był tak silny psychicznie i każda forma dająca choremu czy rannemu uczucie bezpieczeństwa, wpływała dobrze na organizm, który często walczy i odrzuca leki jeśli jest silnie zestresowany.
Gdy smoczyca zasnęła odetchnął głośno i spojrzał na zioła. Postanowił od razu wykorzystać macierzankę. Wziął największe z najsoczystszymi liśćmi tej rośliny gałązki i zmiażdżył je w łapach, aż wypłynął z nich sok. Uważnie ułożył je na miejscach owrzodzonych z poparzeniami. To powinno pomóc na skórę, którą jeszcze da się odratować magicznie.
Pustynny przywołał z pomocą maddary kamienną misę ze wrzącą wodą i wrzucił do niej korę z topoli czarnej. Delikatnie podniósł głowę samicy i ostudzony, gotowy wywar wlał jej powoli do gardła. Robił to ostrożnie, żeby się nie zachłysnęła. Potem powoli położył łeb nieznajomej i odwołał misę w nicość.
Na końcu swojego leczenia zastosował opatrunki ze zmiażdżonych liści babki lancetowatej. Układał je ostrożnie na zwęglone części uda i pleców, a także na zadzie. Starał się to czynić dokładnie, a jednocześnie nie ociągał się. Czas był na wagę złota.
Wszystkie zioła już powinny działać, więc czas je wspomóc swoją magią. Biały samczyk podniósł prawą łapę i położył ją na szyi samiczki. Następnie skupił się i powrócił do źródła swej maddary, którą wpuścił w ciało smoczycy.
Najpierw nakazał jej przede wszystkim usunąć całą martwą, zwęgloną tkankę i zanieczyszczenia. Jeśli znalazłyby się tam resztki po kwasie – też by je usunął. Krew, ta zakrzepła, też powinna być wydalona z ciała rannej. Dopiero teraz zająłby się mozolnym, ale wdzięcznym zajęciem jakim było odtwarzanie mięśni i ścięgien. Na początek skupił się na kręgosłupie i odsłoniętej części miednicy. Pokrył je odpowiednimi tkankami, a później mocnymi i elastycznymi mięśniami, które mogły się skurczać i rozkurczać. Nie zapomniał o uszkodzeniach na boku ogona i na zadzie. Tamte ubytki również odtworzył odpowiednimi warstwami mięśni splatając je w odpowiedni sposób i łącząc ze zdrowymi pozostałościami. Mięśnie i ścięgna miały być równe, odpowiednio grube i długie. Na połączeniach nie zostawił żadnych nierówności czy zgrubień. To niedopuszczalne! Gdy to skończył, wziął się za odtwarzanie i łączenie układu krwionośnego. Stworzył sieć małych i większych naczyń krwionośnych, którą połączył z istniejącymi już żyłami i co mniejszymi naczynkami. Połączenie miało być drożne i elastyczne, a jednocześnie wytrzymałe na zmiany ciśnienia krwi. Następnie zabrał się za skomplikowane odtwarzanie układu nerwowego. Dbał o to, żeby każdy mięsień był połączony ze wspólną siecią nerwów, które ostatecznie zmierzały ku kręgosłupowi, a tam łączyły się z głównym rdzeniem kręgowym. Nie bawił się w eksperymenty. Wszystko co odtwarzał miało być takie jak wcześniej.
Kiedy to było już skończone Pustynny kolejnym impulsem maddary odtworzył skórę, która miała być odpowiednio gruba i elastyczna. Dobrze ukrwiona i unerwiona. Połączenie ze starą skórą miało być niewidoczne i nie pozostawić po sobie żadnych blizn. Na końcu wziął się za odrost maleńkich, złotych łusek.
Wysłał swoje wyobrażenie do maddary w ciele samiczki, a gdy skończył, cofnął się do tyłu wpatrując się w zad samicy. Bynajmniej trochę go to krępowało w tej sytuacji, ale musiał to ukryć. Co w tym dziwnego? Był młody i jeszcze nie do końca panował nad swoimi odruchami. Ale najważniejsze dla niego było w tej chwili to, żeby leczenie się powiodło. Dopiero teraz na chwilę oderwał na chwilę wzrok od niej i spojrzał na Esencję. Czy i tym razem wszystko zrobił dobrze?
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11