FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Skalny zakątek
Autor Wiadomość
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-19, 14:05   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Szczerze mówiąc bardzo ją ciekawiło w jaki sposób mogłaby dokładnie kogoś podejść i zaatakować czy po prostu podsłuchać. Przecież to dawało tyle możliwości. W dodatku sam fakt przybierania wyglądy otoczenia też jej się spodobał. Wiele zwierząt niekoniecznie korzystało z kamuflażu w sensie przybierania liści na głowę, ale i sierść była tak dopasowana do otoczenia, że czasem ciężko je było zauważyć fascynujące. Machnęła bezwiednie ogonem na boki słysząc pierwszą odpowiedź Zmory, a jej ślepia zamigotały. Nie dość, że smoczyca była łowczynią to jeszcze szpiegiem? To brzmiało niezwykle... podniecająco! Ciekawe czy do tego zadania trzeba było być łowca czy nie.
-Udało ci się kiedyś do kogoś tak podkraść?- nie mogła się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. Poza tym faktycznie Zmora miała też godną pomocą po swojej stronie. Demonica była imponującej siły, a kary pegaz mógłby siedzieć pod legowiskiem piskląt i straszyć je w nocy. Och był dostojny, ale jego aparycja zwiastowała jakby... nieszczęście? Ciężko rzec. Wracając jednak do kamuflowania, Dirlilth zamyśliła się marszcząc brwi. Musiała o to również zapytać.
-Czy jedynie łowcy mogą być szpiegami?- nie wiedziała jeszcze jak przebiegają treningi na poszczególne umiejętności... czy na przykład wojownik mógł być dobry w kamuflowaniu się? Bo jeśli nie to coraz mniej podobało jej się, że musiała iść ścieżką obrońcy stada.
Przyjrzała się uważniej swojej nauczycielce gdy ta się wyprostowała. Sama Dirlilth również usiadła bardziej dumnie strosząc z lekka swoje czarne kolce. Taka mała, nic a nic nie podoba kopia!
-Czyli jednak nie zawsze wychodzi na to, że zwierzę czy smok nie mogą się bronić przed atakiem z ukrycia. Szkoda... ale dobrze to wiedzieć. Bo gdyby tak się dało, że jestem zakamuflowana i się zbliżam do kogoś i potem atakuję, to włożyłabym w taki atak całą swoją siłę chcąc mieć pewność, że powalę tego kogoś do kogo podeszła.- powiedziała na głos swoje wątpliwości.
Skinęła głową na dalsza część wypowiedzi Zmory. Faktycznie to miało trochę sensu... gdyby nałożyła kamuflaż na początku polowania to pod koniec nic już by z tego nie zostało. Poza tym taki kamuflaż mógłby przeszkadzać czy tam hałasować. Zapamiętała sobie by dbać też o poprawienie go co jakiś czas. Nie powinno być chyba aż tak źle. Już się nie mogła doczekać kiedy sama mogłaby spróbować użyć kamuflażu by podejść jakiegoś smoka. Nawet miała pomysł którego. Uśmiechnęła się złośliwie pod noskiem do samej siebie. Rzuciła okiem na jad który skapnął z pyska Zmory. Wow! Może i zaczęłaby się bardziej przyglądać ale tak jakby była w środku lekcji...
-Zawsze staram się być cicho. Postarałabym się żeby mój kamuflaż nie był za duży czy ciężki czy głośny. Czyli najpierw kogoś śledzę... a jak już zobaczę to czego szukałam to znajduję cichy zakątek i przybieram kamuflaż i dopiero wtedy ruszam skradając się do ofiary. Prawda? I nadal muszę dbać o to by skradać się uważnie... chyba zapamiętam.- powiedziała marszcząc brwi, jej pyszczek wyrażał niezwykły upór. Widać, że już by poleciała sama na polowanie, no ale nie wiedziała jeszcze wszystkiego o kamuflażu.
Zadane pytanie jednak nieco ją ostudziło, nie należało do najłatwiejszych.
-Zacznę więc od czarnego...- odchrząknęła dumając poważnie nad odpowiedzią.
-Czarnego smoka skierowałabym na polowanie na pewno nocą. Zwłaszcza jeśli akurat nie byłoby dużego księżyca bo wtedy słabo cokolwiek widać. Reszta też nocą mogłaby sobie nieźle radzić, ale czarnego smoka w ogóle nie byłoby widać to na pewno pomogłoby mu w kamuflowaniu się. Dobrym dla niego teren nocą byłby las czy step z wysoką trawą, moczary albo... kamieniste wąwozy. Wtapiałby się w tło bez większej pracy potrzebnej do stworzenia kamuflażu, no ale coś musiałby zrobić więc zaproponowałabym mu głównie... umazanie się w błocie by połysk jego łusek ewentualnie nie wpadł nikomu w oczy. W lesie mógłby użyć gałązek krzewów, przytwierdzić je do rogów czy między skrzydłami może? Na stepie na pewno by ma trawa na głowie i grzbiecie pomogła bo tak najczęściej widać plecy i głowę smoka. W wąwozie pozostaje pył i błoto. Chodzenie blisko kamieni może pomóc bo wygląda się wtedy jak taki kamień. Za dnia trochę ciężej by się czarnemu smokowi polowało wśród traw bo jego czerń łatwo widać, ale las i wąwóz czy moczary nadal pasują chyba. Trzeba zadbać o ciemne błoto, a na moczarach na przykład o takie zabawne długie liście co rosną na brzegu i przyczepić je jakoś do boków ciała.- powiedziała wyobrażając sobie tą sytuację.
-Zielony smok miałby łatwo wiosną i początkiem lata na stepie bo tam jest dużo zielonej trawy, to samo z łąką. Łatwo by było mu się tam schować. I jeszcze jakby przytwierdził sobie nieco trawy do rogów i grzbietu to by było mu jeszcze łatwiej. W lesie też taki zielony smok by sobie poradził bo mógłby wyglądać jak jeden z krzewów jakby użył odpowiednich gałązek i stanął koło takiego krzaka z zamkniętymi ślepiami. To znaczy nie jestem pewna ale skoro las jest zielony zazwyczaj to zielony smok mógłby się tam łatwo schować. Chyba, że jakaś inna pora by przyszła niż lato to chyba nie bo wtedy chyba nie jest już zielono.- Dirlilth nie słyszała dotąd dokładnego opisu pór roku więc nie wiedziała do końca czy mówi prawdę.
-Zielony smok przy wodzie też by mógł się kamuflować bo jego łuski się mocno by mieniły tak jak woda. Tylko musiałby umieć pływać. No i takie moczary też by pasowały do niego, ale już nie kamieniste podnóża gór czy suche wąwozy. Czerwone smoki mają trudno bo są mocno wyróżniające... ale chyba jakby odpowiednio się zakrył pyłem to chyba na pustyni mógłby się ukryć. No i jeszcze teraz widzę, że trawy przybierają kolor podobny do moich łusek to taki czerwony smok też by całkiem nieźle się mógł w takich trawach ukryć z odpowiednim kamuflażem. Czerwony smok i biały smok chyba mają najmniej takich miejsc gdzie by mogły się dobrze skryć... biały smok... czy mógłby się skryć dobrze na pustyni? Nie jestem pewna Zmoro. Ale może tam wysoko w górach.- pokazała łapą w górę gdzie nad ciemną puszczą malowały się szczyty.
-Tam widziałam jest trochę bieli to może taki biały smok tak jak i czarny mógłby sobie poradzić w górach albo w wąwozie? Ewentualnie w wodzie z na przykład tymi liściami szerokimi przytwierdzonymi do głowy. Hm...- na prawdę ciężko jej było wymyślić coś odpowiedniego dla białego smoka.
-A niebieskie to mogą też w sumie w lesie i na moczarach się łatwo ukryć bo jak jest cień to one łatwo by się zlały z tłem. No i mając odpowiedni kamuflaż na przykład z błota i liści występujących na moczarach, bagnach czy w lesie. Najbardziej chyba trzeba dbać o nasze głowy i plecy czy ogon bo to najbardziej by wystawało. No i niebieskie smoki mogą jeszcze w miarę łatwo schować się do wody zwłaszcza takiej ciemniejszej jak w jeziorze, wtedy ich nie widać. Z liściem na głowie w razie gdyby musiał zaczerpnąć powietrza.- podrapała się po brodzie zmuszając umysł do wysiłku.
-Chyba smoki które mają nieco więcej kolorów łatwiej się ukrywają. Tak patrzyłam na przykład na brązowoczarne sowy to ich w ogóle nie widać... albo zające albo lisy. Chociaż lis jest rudy, a i tak w miarę nieźle się ukrywa w lesie.- to było cięższe niż sądziła...
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-19, 18:43   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Wywerna spodziewała się kolejnych pytań. I zdecydowanie nie była zawiedziona. Dirlilth wyrażała zainteresowanie nauką. To dobrze, dzięki temu wyciągnie z niej wszystko, co tylko się dało. I przy okazji dowiadywała się czegoś więcej o swojej nauczycielce i innych smokach. To też plus, będzie lepiej obeznana z różnymi informacjami.
___- Owszem. Do adeptki ze stada Ognia, Brutalnej Łuski. To było już po ostatniej, wielkiej wojnie. Zaatakowałam ją z zaskoczenia, zdołała się częściowo obronić... Ale po kilku wymianach ciosów rozszarpałam jej ślepia, przez co straciła wzrok. Chociaż zapewne już go odzyskała, o ile udała się do tutejszej... Świątyni, by uzyskać uzdrowienie. - Odpowiedziała, z wyraźną niechęcią wspominając o tutejszej świątyni. Celowo też próbowała wyjaśnić sytuację w sposób na tyle zrozumiały, by nie musieć wspominać o Erycalu. Jej nienawiść do tutejszego panteonu sięgała tak daleko, że samo wymawianie imion tutejszych bóstw powodowało u niej dreszcze.
___- Nie, nie tylko oni, chociaż zdecydowanie mają do tego największe predyspozycje. Ale pamiętaj, to nie jest oficjalna ranga... Co najwyżej dodatek. Łowcy są najlepsi w bezszelestnym poruszaniu się, analizowaniu i podążaniu za tropami, atakowaniu z zaskoczenia. Dlatego też sprawdzają się dobrze jako potencjalni szpiedzy. Co nie zmienia faktu, że będąc wojownikiem, czarodziejem, uzdrowicielem czy nawet piastunem można pokusić się o takie urozmaicenie życia, jeżeli kogoś to interesuje. - Zmora uśmiechnęła się delikatnie, na swój, raczej nieprzyjemny sposób. Nie umiała inaczej, nie miała na kim zaobserwować szczerego uśmiechu. Dlatego też jej ciało nie wiedziało, jak taki z siebie wydobyć. Gdy Dirlilth spytała się, czy dobrze zrozumiała to, co usłyszała, samica skinęła głową twierdząco. Tak, kamuflaż lepiej jest nakładać już po znalezieniu celu. Byle tylko w trakcie tego nie stracić go z zasięgu wzroku.
___- Smok czerwony dobrze by się maskował na tle zachodzącego słońca, które przybiera wtedy niemalże czerwoną barwę. Biały ma ułatwione zadanie zimą, kiedy niemal wszystko jest pokryte śniegiem i skute lodem. Niebieskie łuski z kolei dobrze maskują się na tle nieba. Ktoś, kto patrzy z dołu mógłby nie dostrzec takiego osobnika, zakładając, że odcień owego błękitu faktycznie pasowałby do koloru nieboskłonu. - Zakończyła, po czym skupiła się i zmrużyła ślepia. Po kilku dłuższych chwilach otoczenie wokół uległo drastycznej zmianie. Wszystko zakryła iluzja - a Zmora i Dirlilth znalazły się na bezkresnej pustyni. Nie było na niej praktycznie nic oprócz piaskowych wydm oraz kilku kaktusów. Było południe, wnioskując po położeniu Złotej Twarzy.
___- Spróbuj się tutaj ukryć.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-19, 18:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-19, 22:53   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Siedziała spokojnie obserwując starsza smoczycę z zainteresowaniem. To jak jej fioletowe błony skrzydeł leniwie poruszały się na letnim wietrze czy też jak światło księżyca pada na ciemne łuski, które zaczynały wtedy połyskiwać barwą podobną do tej ze skrzydeł. Smok nocą wyglądał zupełnie inaczej niż za dnia... Zmora za dnia, ciekawe jak w świetle słońca mieniła się jej łuska. Co jakiś czas czarny jęzor badał otoczenie co tylko zaintrygowało młodą jeszcze bardziej. Z zamyślenia i dzięki bogom, nieco niekulturalnego wgapiania się w smoczycę, wyrwała ją jednak krótka opowieść o tym jak szpieg Cienia, czyli obecna tu Zmora dopadła i dotkliwie zraniła członka stada Ognia. Czarne kolce z białymi znaczeniami podobnymi do tych co u jeżozwierza nastroszyły się dość zauważalnie, a jasny ogon uderzył kilka razy o runo zapadniętego w ciemnościach nocy lasu. Dirlilth pragnęła usłyszeć bardziej szczegółowy opis zdarzenia, ale przecież miała teraz lekcję kamuflażu... Zacisnęła śnieżnobiałe, ostre zęby i w końcu wypaliła.
-Opowiesz mi po nauce całe zdarzenie? Proszę Zmoro.- rzuciła z pałającą z czarnych ślepi ciekawością. Jeśli jej odmówi to samiczka będzie musiała podejść bliżej i niemal oprzeć pysk o szyję Zmory gapiąc się wciąż na nią błagalnym spojrzeniem.

Dopiero później wysłuchała spokojnie już wyjaśnień na temat łowców i wojowników, a bycia szpiegiem. Z byciem szpiegiem szło oczywiście uzyskanie biegłość w posługiwaniu się kamuflażem. Skoro jednak ranga łowcy sporo ułatwiała w takich zadaniach szpiega to chyba Dirlilth będzie musiała to sobie odpuścić. Nie oznacza to jednak, że nie będzie używała kamuflażu podasz patroli. Zmora wyjaśniła jej już, że jeśli zauważyłaby obcego smoka na granicy mogłaby użyć kamuflażu i podejść bliżej. Użyteczna umiejętność... a szpiegiem no cóż, nie każdy mógł być profesjonalnie.
Widząc nieprzyjemny uśmiech nauczycielki również się uśmiechnęła tylko... cieplej? W porównaniu do Zmory, Dirlilth miała nieco więcej styczności z uśmiechami i wiedziała jak robić to tak by nie sprawiać, że pisklęta w nocy zaczynały płakać. Spędziła z nią jednak wystarczająco długą część nocy by zauważyć pewne subtelne różnice. Na przykład na początku ich spotkania uśmiech był o wiele bardziej zdystansowany i wredny, a teraz?

Wracając jednak do nauki... samiczka ułożyła sobie we łbie to co wymieniła Zmorze, a ta skinęła na wiedzę twierdząco głową. Niemały kamień spadł jej z serca, a pewność siebie nieco podskoczyła. Zawsze miło jak nauczyciel się z tobą zgadzał.
-Skoro mówisz, że czerwony dobrze by się ukrył na tle zachodzącego słońca... a niebieski na tle nieboskłonu to w sumie biały też by mógł, prawda? To znaczy jakby biały wzbił się w powietrze i leciał tak by jak ktoś podnosi pysk ku górze to oślepia go słońce. Biały smok mimo iż jest spory i rzuca cień to jednak nie byłby chyba tak dobrze widoczny białym blaskiem słońca.- powiedziała zastanawiając się ile w jej słowach było prawdy tym razem. Zaskoczenie jakie wymalowało się na pysku samiczki było aż zanadto widoczne. Jeszcze nigdy nie widziała by ktoś na taką skalę używał maddary. Rozejrzała się wokół widząc najprawdziwszą pustynię i słońce! Słysząc, że ma się ukryć na otwartym terenie zmarszczyła brwi, ale nawet się nie zająknęła. Wstała na równe łapy i ruszyła przed siebie by powolnym krokiem zrobić małe kółko i dokładnie zbadać teren. W sumie nie było tu wiele do oglądania. Piasek, kaktusy, słońce. Uniosła łeb widząc jasne promienie po czym spojrzała na swoją pomarańczowo-piaskową łuskę. W sumie to nie miała tak źle... tylko trzeba było wymyślić jak to wykorzystać. Wydawało jej się, że po pierwsze musiała zniwelować błyszczenie się łusek. Stonować kolorystykę tak by nie rzucała się mimo wszystko w ślepia. Położyła się więc na ziemi unosząc skrzydła nieznacznie do góry i najpierw obsypała piaskiem przednie i tylne łapy. Potem posypała boki ciała i złożyła skrzydła by móc przetoczyć się na plecy i zacząć się tarzać w piachu. Dość sporo pyłu uniosło się do góry, ale to też mniej więcej chodziło. Opadając również osadzi się na niej. Choć chęć otrzepania się teraz była wielka to zacisnęła kły i wstała powoli na równe łapy. Wszystkie jej łuski były teraz pokryte piachem i pyłem. Żadnego błyszczenia i matowy kolor w połączeniu z jej naturalnymi kolorami wyglądała chyba całkiem nieźle.
Wtedy też stało się coś... niezgodnego z planem. Dirlilth nie zacisnęła nozdrzy odpowiednio mocno i kilka uderzeń serca później zaczęła dziwnie przymykać ślepia i się krzywić wciągając powietrze pyskiem. Na bogów... przecież... była w środku ćwi... i kichnęła w stronę Zmory zwalając z siebie niemal połowę swojego kamuflażu. W sumie cenna lekcja... pracując z piaskiem dbaj o swój nos. Zerknęła na nauczycielkę i uśmiechnęła się zakłopotanie pokazując wszystkie swoje kiełki. Odsunęła się o krok i czym prędzej znów wróciła do tarzania się w piachu. Tym razem jednak zacisnęła nie tylko ślepia, ale i nozdrza. Usiadła oceniając efekty i poprawiła w kilku miejscach ilość pyłu na łuskach, po prostu biorąc do łapy piach i obsypując dane miejsce. Trochę czasu jej to zajęło, ale chciała by wszystkie płytki były pokryte pyłem. Przycisnęła skrzydła do boków ciała i rozejrzała się szukając jakiejś nierówności wyczarowanego terenu bo przecież musiały jakieś być. Chociaż maleńka nierówność na przykład przy kaktusach gdzie piach zatrzymywał się pchany przez wiatr. Takie miejsce byłoby odpowiednie by się tam przyczaić i stać mało widoczną. Podeszła do takiego powoli by nie zrzucić swojego kamuflażu. Zapewne pomogłoby gdyby potrafiła dobrze używać magii precyzji, ale dopiero ją szlifowała... wtedy za pomocą magii mogłaby się upewnić, że piach na pewno szybko nie opuści jej łusek. Ułożyła się na piachu koło kaktusa uprzednio jednak rozgarniając nieznacznie piach by być nieco niżej w terenie. Poruszyła ogonem by wkopać go w ziemię, położyła też głowę na piasku i również nią poruszyła by nieco zagłębić dolną szczękę w pustyni. Najważniejsze i tak było by to nos był na wierzchu by mogła spokojnie oddychać. W końcu nie mogła sapać i pozwolić by jej klatka piersiowa w tak odkrytym terenie za bardzo unosiła się i opadała. Oddychała więc powoli i spokojnie. Przymknęła ślepia by czarna twardówka nie rzucała się tak w oczy. Znieruchomiała niczym moloch straszliwy w piaskach pustyni i czekała na opinię nauczycielki zerkając na nią teraz.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-19, 23:13   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Samica nigdy nie spotkała się z kimś, kto byłby nią zainteresowany w takim stopniu... I w takim sensie. Gonitwa była inną sprawą. Je łączyła innego typu relacja. Tymczasem córka Heulyn wydawała się być zaintrygowana tym, jak Zmora się porusza, jak działa jej ciało, czym różni się od innych smoków. Nie można było powiedzieć, by wywernie to schlebiało. Podchodziła do tego zupełnie neutralnie. Dirlilth była jeszcze młoda. Gdy dorośnie, będzie miała - zapewne - zupełnie inny pogląd na świat, a młodzieńcze obiekty zainteresowania powoli osuną się w cień.
___- To dosyć ryzykowne posunięcie. Biały smok byłby bardziej bezpieczniejszy na tle zachmurzonego nieba. - Odpowiedziała, co nie oznaczało jednak, że tok myślenia młodej Cienistej był błędny. Dobrze kombinowała, widać było, że używa wyobraźni i próbuje łączyć różne aspekty w logiczną całość.
___Zmora nie powiedziała już nic więcej, tylko obserwowała to, co robiła jej uczennica. No i cóż... Źle nie było, ale dobrze też nie. Coś pomiędzy. Nie mogła ona jednak oczekiwać cudów, skoro młoda dopiero się uczyła i było to jej pierwsze zastosowanie kamuflażu w prawie-praktyce. Gdy ta nagle kichnęła, łowczyni instynktownie lekko się zjeżyła. Dzikie instynkty nadal były w niej silne, więc każda nagła reakcja sprawiała, że jej mięśnie się spinały, a ciało przygotowało do obrony. Nie ruszyła się jednak z miejsca, powoli się rozluźniając. Nie odwzajemniła uśmiechu, jedynie w jej liliowych, świecących ślepiach pojawiła się jakaś rozbawiona, drwiąca iskierka.
___Młoda zapewne męczyła się z pewnym kluczowym problemem - piasek nie trzymał się na niej zbyt dobrze. Ale dlaczego? Ciągle się zsypywał, jedynie część zostawała na ciele. Wskutek czego kamuflaż nie wyglądał zbyt efektownie.
___- Rozejrzyj się. - Odezwała się samica po pewnym czasie, wskazując głową na kaktusy nieopodal. - Jeżeli ostrożnie je rozetniesz, omijając kolce, wypłynie z nich sok. Postaraj się nim pokryć swoje ciało, wtedy posyp się piaskiem. Będzie się lepiej trzymał. - Poleciła, czekając na poprawki i ostateczne efekty.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-20, 14:00   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Co też mogła rzec jako swoją obronę? Była młoda i interesowało ją wszystko wokół? Zmora na ten przykład była jednym wielkim ciekawym zjawiskiem! To jak chodziła, jak wysuwała język, jaki kolor miały jej zębiska, jej dziwny niepasujący do sytuacji uśmiech... sporo tego można by było zebrać i dlatego też czasem Dirlilth nieco zbyt intensywnie wgapiała się w nauczycielkę. Co będzie jak dorośnie? Cóż, to się okaże... wiedziała tylko jedno, nie wiedziała czy chce do końca iść w ślady kochanej matki jeśli chodziło o ilość piskląt.
Skinęła głową rozumiejąc co też smoczyca miała na myśli. Faktycznie wyobrażając sobie teraz sytuację gdy miała unieść łeb i spojrzeć w niebo... taki smok jednak mógł częściowo zasłonić sobą słońce i przez to sam siebie ujawnić. Takie chmury na ten przykład wydawały się bardziej logiczne. Szarawe gdy smok był srebrny czy białe gdy gad miał białe łuski. Uśmiechnęła się pod nosem do siebie zadowolona z własnych wniosków.
Pierwsze o czym myślała to przydatność magii precyzji w takim przypadku, a tu okazuje się, że nie potrzebnie. Słysząc polecenie by się rozejrzała podniosła się z piasku i to tez zrobiła. Czego miała wypatrywać? W jej ślepiach odbił się delikatny niepokój choć nie okazała tego po swoim ciele. Wystarczyło jednak uderzenie serca, a Zmora po prostu wskazała łbem kaktus. Kaktus? Ale po co... zmarszczyła nos przyglądając się badawczo roślinie. Zaskoczyło ją to co usłyszała. W środku był sok? Przysiadła sobie obok i zabrała się więc do pracy. Uniosła łapę z wygiętym jednym paliczkiem i szponem w kierunku skórki kaktusa. Teraz powoli i delikatnie... tylko żeby nie wbić sobie tych iluzorycznych bądź co bądź kolców w łapę. I tak jak mówiła tak wbiła sobie kilka kolców. Zacisnęła jednak mocno paszczę i cięła roślinę dalej. Po pewnym czasie w końcu parę długich pasów skórki kaktusa leżało już na ziemi, a to co zobaczyła pod spodem było niesamowite. Jasne nieco gąbczaste wnętrze pokrywało mnóstwo kropel jakby rosy. Zgarnęła je na łapę i zaczęła rozprowadzać po przednich łapach. Następnie woda trafiła na pysk i szyję. Tylne kończyny i ogon również zostały umazane substancją. Jeszcze tylko plecy i skrzydła... zbliżyła się ostrożnie tyłem do kaktusa stojąc na dwóch łapach i potarła plecami o roślinę niczym niedźwiedź o drzewo. Nie napierała jednak mocno by nie złamać kaktusa. Skrzydła wymazała tylko po zewnętrznej stronie. Teraz należało znów pokryć ciało piachem i pyłem. Padła na iluzoryczny piach i zaczęła się w nim intensywnie tarzać. Pył uniósł się na dobry ogon w górę, jednak kiedy powoli opadł Dirlilth stała już na równych łapach. Tarzanie się nie było przecież byle jakie! Najpierw plecy z rozwalonymi na boki skrzydłami, potem przeturlała się na brzuch zanurzając przednie i tylne łapy w piachu. Musiała przyznać, że było całkiem zabawnie. Po procesie pokrywania się pyłem pustyni wróciła w miejsce które wcześniej sobie upatrzyła. Delikatnie wgłębienie zaraz obok kaktusa. Padła tam na brzuch zanurzając przednie łapy w piachu, podobnie jak i ogon. Przysunęła skrzydła blisko ciała i położyła łeb na ziemi. Przymknęła ślepia i zerkała teraz na Zmorę. Czy było lepiej? Sama nie mogła raczej ocenić.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-20, 14:49   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Zmora nadal obserwowała, sprawdzała, jak młoda podchodzi do jednego z kaktusów i ostrożnie próbuje go obrać, odciąć kilka pasków. Samica miała wrażenie, że młoda się ukłuła, ale to nic specjalnego. Prawdopodobnie uderzenie demonicy sprawiło Dirlilth więcej bólu, niż kilka igieł wbitych w łapę. Nakładanie na siebie lepkiego soku zajęło jej nieco czasu, nie dało się pokryć nim całego ciała, bo i nie było go zbyt dużo. Ale piasek faktycznie dobrze trzymał się ciała. Adeptka narobiła trochę hałasu i zamieszania, radośnie tarzając się w piasku, niczym młode pisklę, które pierwszy raz w życiu zobaczyło biały śnieg. Wywerna westchnęła cicho, kręcąc lekko głową. Nie powiedziała jednak ani słowa, dopóki jej uczennica ponownie nie ucichła, najwyraźniej czekając na opinię.
___- Narobiłaś zbyt dużo bałaganu. Gdyby przechodziło tędy jakieś stworzenie, od razu zauważyłoby nienaturalnie porozrzucany piasek, ślady tarzania się, niewyraźne ślady odcisków łap. Następnym razem rób to ostrożniej. - Powiedziała beznamiętnie, po czym znowu się wyciszyła. Pustynny kamuflaż z ciała młodej zniknął, tak samo jak otoczenie, które znowu uległo zmianie. Tym razem młoda znalazła się na górskim szlaku, kilkadziesiąt ogonów nad ziemią. Wokół było pełno skał, głazów, żwiru, trochę piasku i całkiem sporo śniegu. Słońce zachodziło za horyzontem.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-20, 14:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-20, 18:14   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Nie widziała reakcji swojej nauczycielki na wesołe tarzanie się w piachu dlatego też kontynuowała zabieg dopóki nie uznała, że starczy. Odetchnęła nieco zmęczona gwałtownymi ruchami, ułożyła tam gdzie miała i dopiero wtedy gdy jej wzrok padł na ślepia Zmory zdała sobie sprawę, że chyba coś nie do końca jest tak jak należy. Zastanawiała się o cóż też chodziło i wtedy też smoczyca się odezwała. Dirlilth rozejrzała się okolicy, zwłaszcza zwróciła uwagę na miejsce w którym się tarzała. No może faktycznie... troszeczkę przesadziła. Pomyśleć, że tylko na chwileczkę zapomniało jej się, że to poważna sprawa, a nie zabawa. Wstała i pochyliła łeb unikając automatycznie spojrzenia Zmory. No troszkę wstyd się jej zrobiło. W końcu miała już prawie 10 księżyców, a nie 5...
Rozejrzała się znów zaskoczona nagłą zmianą scenerii. W dodatku piach z jej łusek zanikał tak delikatnie jakby ktoś go zdmuchiwał! Czyli tym razem będzie musiała jakoś dostosować się do kamienistego otoczenia? Zmarszczyła brwi, to zadanie było już nieco trudniejsze kolor jej łusek raczej jej nie pomoże.
Najpierw postanowiła przejść się po otoczeniu i sprawdzić co też mogłaby wykorzystać jako część kamuflażu. Nauczyła się już, ze wilgoć pomaga przytwierdzić do łusek na przykład pył, ale tu? Skały, głazy, żwir, znów troszkę piasku i... co to, to białe. Śnieg? Podeszła do hałdy puchu i zanurzyła w nim łapę chcąc zbadać jego strukturę. Gdyby tylko mogła się pocić pewnie teraz kilka kropelek wystąpiłoby na jej czole. Ależ korciło ją by rzucić się w to coś! Czyżby Zmora celowo robiła jej jeszcze test na powstrzymywanie się przez robieniem głupot? W każdym razie kiedy uniosła łapę do góry zobaczyła, że jest całkiem wilgotna. Problem z czymś mokrym miała więc rozwiązany. Swoją droga ciekawe czy mogłaby się po prostu schować w tym białym puchu? Z drugiej strony mogłaby też spróbować zrobić coś z ziemią wokół... zmoczyć łuski i może wytytłać się w brudzie by nie były tak jasne? Potem wskoczyć za jedną ze skał i zaczekać na wyimaginowanego przeciwnika. To brzmiało chyba całkiem sensownie... Spojrzała kątem oka na Zmorę. Ten teren nie miał chyba zbyt wielkich możliwości. Wtedy też wpadła a kolejny pomysł. Postanowiła je jednak najpierw skonsultować ze starszą.
-Mam kilka pomysłów, ale do jednego z nich potrzebowałabym dobrej znajomości magii precyzyjnej. Najpierw w oczy rzuciło mi się to białe.- wskazała pyskiem.
-Wydaje się być całkiem miękki ale zostawia się też w tym bardzo wyraźne ślady. Dlatego zastanawiałam się czy mogłabym na przykład zajść to z drugiej strony i po prostu wkopać się pod spód. Mogłabym wysunąć pysk po stronie z której zwierzę czy smok by nie nadchodziło więc nie mogłoby zauważyć mojego ślepia czy nosa. I w ostatniej chwili wyskoczyć z tego białego i rzucić się na smoka. Tylko, że w dotyku to też jest bardzo zimne... nie wiem ile bym wytrzymała pod tym. Drugą opcją byłoby natarcie się tym białym bo zostawia wilgoć na łuskach i wtedy mogłabym na przykład pokryć się pyłem który jest naturalną częścią żwiru i piachem. Dzięki temu nie byłoby tak bardzo widać moich jasnych łusek, a sama mogłabym ukryć się wtedy wśród tych większych głazów o tam.- znów poruszyła pyskiem.
-Nie powinno być mnie widać jeśli ktoś szedłby tą ścieżka. Chowanie się w żwirze tak jak w tym białym nie brzmi chyba zbyt rozsądnie bo jestem już nieco za duża. A co do magii precyzji... zastanawiałam się czy mogłabym to znaczy jeśli miałabym magię opanowaną w nieco lepszym stopniu niż teraz... na przykład stworzyć sobie coś jakby bezzapachową bardzo dużą skórę koziorożca bądź czarnego niedźwiedzia. Mogłabym wtedy spróbować się tym nakryć i zakamuflować swój zapach i schować wśród głazów. Wtedy nie byłoby mnie widać chyba bardziej niż jeśli bym się obkleiła pyłem. No i czy magia w sumie może zablokować rozchodzenie się mojego zapachu? Tak sobie myślę, że to chyba bardzo by pomogło podczas kamuflażu. Bo tu w górach wiatr jakoś często kierunek zmienia i jak już wieje to wieje bardzo mocno i niesie zapach niezwykle daleko. Nawet taka ukryta za skałami czy pomiędzy nimi... mój zapach mógłby po prostu zostać wypchnięty i przekazany zwierzynie.- zmarszczyła brwi dumając nad czymś jeszcze ale myśl postanowiła jej umknąć.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-21, 09:37   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Zmora nie sądziła, że Dirlilth postanowi się z nią skonsultować, co też było pozytywnym zaskoczeniem. Uczniowie rzadko kiedy pytali o rady, wskazówki, a przecież mieli do tego pełne prawo. Od tego była nauka, od tego był nauczyciel. On był skarbnicą wiedzy w tym momencie i jego zadaniem było przekazać jej jak najwięcej uczniowi.
___- To białe i zimne to śnieg. Spada z nieba, tak jak deszcz, gdy nadchodzi pora Białej Ziemi. Wtedy pokrywa niemalże cały teren. - Wyjaśniła, uśmiechając się nieznacznie. Na swój sposób. Ach, brakowało jej śniegu. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz miała z nim styczność. Prawdziwym, nie stworzonym za pomocą zaawansowanej iluzji. W głębi duszy chciała zacząć przeklinać to cholerne lato, to ciepło i ostre promienie słońca. Pod tym względem w Cieniu było jeszcze znośnie - niemal cały teren pokrywała mgła i ciemność, którą zawdzięczało się wysokim pasmom górskim. A przynajmniej tak wyglądała sytuacja w obozie.
___- Pomysł z obsypaniem się śniegiem, a potem skalnym pyłem miałby szanse powodzenia. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie jest się smokiem o łuskach czy futrze w kolorach beżu, szarości i bieli to jest to niezwykle trudny teren do kamuflowania się. Tak, jak sugerowałaś, można by było skorzystać z magii, co wydaje się być najrozsądniejsze. Można dzięki niej nałożyć dowolny kamuflaż, tak samo jak zamaskować swój zapach, chociaż wymaga to wprawy i umiejętności, bo ingerujesz we własne ciało, a nie otoczenie. - Wyjaśniła, po czym zamyśliła się na moment. Tutaj nie było sensu próbować praktyki, skoro i tak wszystko zostało wyjaśnione. A Dirlilth prawdopodobnie nie miała umiejętności magicznych dopracowanych na wystarczająco wysokim poziomie, by próbować kamuflować się z pomocą maddary. Dlatego też teren znowu uległ drastycznej zmianie. Nie była to już pustynia ani górski szlak. Tym razem adeptka znalazła się nad brzegiem rozległego jeziora. Był wczesny świt, a pod wodą widać było mnóstwo różnej wielkości ryb.
___- Spróbuj zakamuflować się z użyciem tego, co znajdziesz pod wodą. - Poleciła samica. To już będzie nieco trudniejsze. Na dnie było jednak sporo rzeczy, które można wykorzystać. Muł, piasek, wodorosty i najróżniejszego rodzaju wodne rośliny.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-21, 15:52   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Czekała na odpowiedzi i dostała nawet nieco więcej niż wytłumaczenie czemu coś się nie nadawało do kamuflażu. Śnieg. Śmieszna nazwa, ale teraz rozumiała czemu biały smok mógłby się w tym bez problemu skryć. Tylko te odciski łap, ciężko byłoby ich uniknąć. Pokiwała głową dając znać, że rozumie. Swoją drogą nie mogła się już doczekać kiedy zobaczy wszystkie ziemie w tym białym czymś... to znaczy śniegu.
-Ech tak właśnie sobie pomyślałam... bo tak widzę twoje łuski na tle kamieni i swoje. Mnie widać z kilku ogonów i nawet z pyłem byłby mi ciężko całkowicie się nim zakryć. Do rogów chyba tak chętnie się nie przylepia brud, prawda?- w sumie to nie potrzebnie akurat o to pytała. Mogłaby sprawdzić sama, ale skoro już tu były...
-Czyli jeśli podszkolę się w magii precyzyjnej to wtedy mogłabym po prostu sobie stworzyć kamuflaż? A mogłabym zmienić sobie kolor łusek? Zawsze mnie to ciekawiło, a Sen mi nie opowiedziała. A jak bym mogła to znaczy, że łatwiej byłoby mi się ukryć w terenie górskim.- rzuciła dumając nad możliwościami magii.
Odczekała chwilę widząc jak samica przymyka ślepia. Czyżby znów zamiana scenerii? Nie pomyliła się widzą jak góry rozwiewają się, a na ich miejscu pojawia się jezioro. Dirlilth mimowolnie uśmiechnęła się widząc o wiele przyjaźniejsze otoczenie. Chociaż nadal najbardziej lubiła pustynię. Podeszła na skraj jeziora by przyjrzeć się rybom i roślinności. Słysząc polecenie nauczycielki nie czekała już więcej. Słowa mówiły jasno co ma zrobić więc nie widziała potrzeby by dopytywać szczegółów.
Wsunęła łapy do wody po czym wlazła cała. Dzięki Heulyn, że potrafiła pływać... Zacisnęła nozdrza i nabrała powietrza w płuca po czym zanurkowała z głośnym plaskiem ogona o lustro wody. Oczy miała otwarte więc zbierała z dna jeziorka głównie roślinność, dzięki temu stworzy sobie ciekawy kamuflaż i siądzie gdzieś na brzegu bądź w samej wodzie. W każdym razie zerwała nieco wodorostów i wyrzuciła je na brzeg. Wróciła do wody i dobrała też czegoś co wyglądało jak podwodny krzaczek to całkiem nieźle zasłoni rogi. Rzuciła na brzeg i teraz zostało jej najbardziej mozolne zajęcie. Wyłowienie chociaż nieznacznej ilości mułu z dna. Po cóż jej to było? Roślinnością nie pokryje przecież całej siebie, a przykrycie swoich jasnych łusek i usadowienie się na brzegu powinno pomóc. Chyba, że obok rósł jakiś tatarak, wtedy nie było rozmowy! Proste, ze po ubraniu kamuflażu skoczyłaby w pałki wodne i siedziała cicho. Mając już wszystko odetchnęła ciężko i usiadła na brzegu. Była już solidnie zmęczona. Nabrała mułu w łapy i po krótkim namyśle nałożyła go na pysk i w jakimś stopniu rogi. Przycisnęła skrzydła do boków ciała by nie przeszkadzały jej podczas zadania. Muł trafił też w większym lub mniejszym stopniu na kończyny, zwłaszcza jej przednie niemal białe łapy i szyję. Umorusana w mule westchnęła ciężko i spojrzała na rośliny. Czy powinna aż tyle tego używać? Nie chciała znów przesadzić. Zawinęła sobie kilka wodorostów wokół kolców na grzbiecie tak by przykryły plecy. Kępka dziwnego krzaczka wylądowała jej między rogami. Pozostało jej coś jeszcze? Chyba nie. Spojrzała na Zmorę i już miała coś powiedzieć... o tym, że ma dwa pomysły, ale może lepiej wykonać jeden i dać się ocenić? Weszła do wody obserwując jak muł się rozmywa wokół jej łap. Nie to nie miało sensu. Jak się położy w wodzie to wszystko się zmyje. Wróciła na brzeg szukając jakiegoś tataraku w który mogłaby wleźć.
-Myślałam, że tu będzie łatwiej ale otoczenie nie chce ze mną współpracować.- rzuciła marszcząc brwi.
-Jak ułożę się na brzegu to od razu będzie można mnie wypatrzeć. Jak wchodzę do wody to muł się zmywa. Może powinna głębiej wpłynąć? Wtedy jednak nie będę widziała tego do kogo się skradałam.- dodała niezadowolona ze swojej nieporadności. Chyba, że jednak faktycznie znalazłaby pałkę wodą wtedy wskazałaby na nią łapą.
-Tam chyba jest jedyne miejsce gdzie można się schować i korzystać z kamuflażu.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-21, 21:04   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


[Piszesz długie posty, także myślę, że napiszesz jeszcze jeden i od razu będziesz mogła składać raport. Kamuflaż I, II.]

___Łowczyni uważnie wysłuchała kolejnych pytań. Były intrygujące, smoki zazwyczaj nie były aż tak dogłębnie zainteresowane przerabianym tematem. Fioletowołuska pokiwała nieznacznie głową, ale nie było to raczej gest aprobaty, tylko zwyczajny odruch.
___- Zależy, jakie masz rogi. Są smoki, które nie mają ich gładkich, jak szpony, tylko o bardziej chropowatej strukturze. Wtedy wszystko lepiej się na nich trzyma. Większość smoków ma jednak gładką powierzchnię rogów i innych rogowych wypustek, więc owszem, ciężej jest coś do nich przylepić. - Odpowiedziała mrukliwie. Długi ogon Zmory wił się powoli po ziemi, żłobiąc w niej delikatne zawijasy, zupełnie jakby wcześniej pełzał po tym terenie jakiś wąż.
___- Mogłabyś nałożyć na siebie jakąś przezroczystą warstwę o właściwościach umożliwiających zmianę ubarwienia. Ale jak mówiłam, jest to trudne i wymaga doświadczenia. - Kolejna odpowiedź na kolejne pytanie. Następnych już nie było, Dirlilth zabrała się do pracy, więc wywerna uważnie obserwowała jej poczynania. Wzięła muł, co było dobrym posunięciem. Gdy ten nieco wysechł, trzymał się na łuskach w miarę dobrze i umożliwiał poprzyczepianie do siebie różnych mniejszych roślin. Po wejściu do wody samiczka częściowo zamaskowała też swój zapach. Cóż, czuć było od niej różne wodne zapachy.
___- Nie ma sensu próbować chować się pod wodą, nie będąc smokiem morskim. Wkrótce musiałabyś wyjść na brzeg by zaczerpnąć oddechu, a to zniweczyłoby szanse na udane podkradnięcie się do ofiary. Słusznie zauważyłaś, że najlepiej jest szukać jakiejś roślinności tuż nad wodą. - Podsumowała, ale zanim Cierniowa mogła próbować coś zdziałać, jej kamuflaż znowu zniknął. A otoczenie ponownie się zmieniło. Ostatni raz, ostatnia próba. Tym razem samice znalazły się nigdzie indziej, jak w lesie. Była jesień, wszędzie było kolorowo. Mnóstwo liści, błota, krzewów... Można by rzec, że najłatwiejsze Zmora zostawiła na koniec.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-23, 10:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-23, 11:42   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


To co mówiła w sumie miało sens. Postanowiła zapamiętać te informacje na wypadek gdyby to ona miała kiedyś kogoś uczyć. Tak więc ze swoimi rogami nie powinna mieć aż tak wielkich problemów. Uśmiechnęła się lekko bardziej do siebie niż do nauczycielki. Czuła jak z każdym księżycem wiedziała więcej o otaczającym ją świecie. No i kamuflaż był tak intrygujący!
Informacja o magii ją nieco zaskoczyła. Nie wiedziała, że nie da się tak po prostu zmienić koloru łusek. Chyba Sen w swoim wprowadzeniu do magii nie napomknęła jej o tym.
-Może kiedyś uda mi się ta sztuka. Dziękuje.- powiedziała i skinęła głową. Załapała, że jest to trudne i nie zamierzała robić tego podczas polowania. Gdzieś, kiedyś na sucho może podczas treningu magii precyzji coś sobie stworzy.
Informacja o chowaniu się pod wodą była w sumie zgoda z tym co podejrzewała. Ciężko było kogoś śledzić z kamuflażu który próbował cię udusić... Ucieszyła się jednak, że powiedziała prawidłowo o roślinach nad wodą. Machnęła nawet ogonem na boki czując małą dumę rosnącą w sercu. A wszystko dzięki obserwacji terenu! I nim zdała sobie sprawę z tego co się dzieje znów zmieniła się okolica. Zamrugała widząc teren wręcz stworzony po to by taki smok jak ona mógł się w nich ukryć. Te liści i krzewy... i wszystko tak kolorowe i utrzymane jednocześnie w tonacjach jej łusek. Ślepia jej się świeciły. Czyli tak wygląda okolica gdy przemija pora Gorejącego Słońca? Spojrzała najpierw na Zmorę, a potem na okolicę.
Mając już doświadczenie zebrane z ukrywania się na pustyni ruszyła do błota. Nałożyła je tylko w pojedynczych miejscach przy swoich kolcach rogach oraz jasnych łuskach na piersi. Tam poprzyklejała różne liście. Wyglądała jakby ktoś założył jej szal i koronę ze złotego listowia. Musiała zaczekać też chwilę by błoto zaschło i lepiej trzymało rośliny przy łuskach samiczki. Wcześniej chyba zrobiła błąd z tym mułem bo jakoś niezbyt chętnie rośliny się jej trzymały. Teraz odczekała chwilę i dopiero mając pewność, że wszystko jest na miejscy zbliżyła się do jednego z krzewów. Całą operację wykonała w ciszy, starając się ostrożnie stąpać po okolicy. Pamiętała jak Zmora zwróciła jej uwagę na pustyni, że za bardzo hałasowała. Zgarnęła nieco liści tak by wyglądały jakby pchnął nimi wiatr. Usypała niewielką górkę i umościła się w nich pod krzakiem. Sprawdziła też wcześniej czy nie stworzyła przez to jakiś łysych plam przez które widać było ziemię. Nie chciała by ktoś zauważył, że ktoś inny zagarniał liście. Ułożyła się płasko zasypując nieznacznie liśćmi i znieruchomiała zerkając czarnymi ślepiami na nauczycielkę.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
Ostatnio zmieniony przez Ukryta Intencja 2017-08-23, 12:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-23, 11:53   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Intryga spokojnie przyglądała się poczynaniom Cierniowej. Radziła sobie dobrze, pamiętała o poprzednich uwagach i wskazówkach, dzięki czemu bez większego problemu udało jej się zakamuflować. Trzeba przyznać, że złote i pomarańczowe liście na tle jej łusek wyglądało dosyć efektownie. Samo umaszczenie Dirlilth ułatwiało jej zadanie. Będąc jesienią w lesie zapewne dobrze będzie sobie radzić na polowaniu... Albo skradając się do niczego niespodziewających się wrogów.
___- W porządku, to wystarczy. - Powiedziała, unosząc lekko rogaty łeb. Kamuflaż młodej zniknął, a otoczenie wróciło do normy. Znowu obie były w Skalnym Zakątku. Keezheekoni zastanowiła się, co jeszcze mogłaby przerobić z młodą.
___- Umiesz walczyć i bronić się z pomocą magii? - Zapytała, przekrzywiając bardzo subtelnie łeb i wpatrując się liliowymi ślepiami w adeptkę, czekając cierpliwie na jej odpowiedź.

[Raport: Kamuflaż I, II.]
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-23, 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-23, 14:43   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Uśmiechnęła się lekko i machnęła ogonem na boki obserwując jak wszystko wokół niej znika. Subtelne zmiany atakowały złote liście, aż las nie przybrał swojej zacienionej postaci Skalnego zakątka. Dirlilth westchnęła gdy wszystko wróciło do starego porządku. Trochę szkoda jej było tych kolorów i listowia na ziemi. Oby pora Gorejącego Słońca jak najszybciej przeminęła.
-Dziękuje.- rzuciła po słowach nauczycielki. Już się nie mogła doczekać do chwili kiedy będzie mogła wykorzystać kamuflaż podczas patrolu. Przymknęła ślepia i odczekała chwilę. Zmora odezwała się w porę bo młódka już zaczęła wpadać w dziwny osowiały trans. Czyli nic innego jak zmęczenie pchające ją w objęcia snów. Magia? Otwarła czarne ślepia i zamrugała kilkukrotnie.
-Sen pokazała mi jedynie podstawy magii precyzji. Nie miała... czasu na walkę za pomocą maddary.- westchnęła skupiając wzrok na Zmorze.
Da jeszcze radę, przecież była silną smoczycą. Wykrzesa z siebie jeszcze trochę energii i nauczy się magii. Wstała na równe łapy, lepiej by nie siedziała i otrząsnęła łeb.
-Muszę tylko powiedzieć, że moja maddara czasem... jest uparta, to znaczy moje źródło.- dodała pod nosem. Trochę wstyd się było do tego przyznawać.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-23, 16:49   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Czyli Chaos nie zdołała nauczyć Cierniowej wszystkiego. No cóż, w takim razie trzeba nadrobić zaległości. Dobrze by było, by Dirlilth jak najszybciej została wojownikiem i wzmocniła stado. Będzie mogła sama uczyć kolejne pokolenia, które obiorą tą samą drogę, co ona. Czy wojownik nauczany przez łowcę nie jest może gorszy od innych? Nie, z pewnością. Ale lepiej, by mistrz faktycznie zajmował się tą samą profesją.
___- To dosyć normalne, wiele smoków zmaga się z tym problemem. Zwłaszcza, gdy nie jest się czarodziejem albo uzdrowicielem, bo rzadziej korzysta się z maddary i poświęca mniej czasu na panowanie nad nią. - Wyjaśniła, wzdychając cicho. No dobrze. Powinno pójść dosyć sprawnie. Zmora była teraz w pełni sił, ale widziała, że późna pora i spory wysiłek sprawiał, że Cierniowa nieco przysypiała. Oby tylko nie trzeba było jej zanosić do obozu.
___- Przy tworzeniu magicznych ataków i obron należy pamiętać o szczegółach, bo tutaj mogą one ratować lub odbierać życie. Temperatura, specjalne właściwości, kształt, twardość, materiał, położenie, szybkość lotu, działanie. Musisz uwzględniać to wszystko. Broń się przed moimi atakami i od razu wykonuj swoje, przeprowadzimy walkę treningową. - Intryga od razu zabrała się za tworzenie pierwszego ataku. Był to płomyczek wielkości smoczej dłoni, więc niewielki. Stworzony był jednak nie z ognia, a lodu, stąd też jego jasnobłękitna barwa. Mimo, iż wiał w niego wiatr nie rozwiewał się, trzymał w całości. Był dwukrotnie zimniejszy od klasycznego lodu, pojawił się pół ogona przed Cierniową i miał uderzyć ją w prawą pierś, powodując silne odmrożenia.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-25, 14:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-25, 14:43   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Skinęła głową pokazując, że w pełni rozumie nauczycielkę. W sumie sama Chaos jej tego nie powiedziała... cóż może przez to, że była czarodziejem nie patrzyła na to z tej strony co wojownik czy łowca. Przymknęła ślepia starając się zapamiętać wszystko to co mówiła do niej Zmora. Wydawało się to takie samo jak podczas nauki magii precyzji tylko tym razem musiała na szybko stworzyć sobie coś co ją obroni lub coś co zaatakuje. Dobrze więc, że chociaż ruch przedmiotów miała opanowany na w miarę dobrym poziomie.
Walkę treningową czas jednak było zacząć. Mimowolnie i z przyzwyczajenia samiczka rozstawiła lekko łapki gotując się na atak Zmory. Ten przyszedł nagle i miał chyba uderzyć gdzieś w jej pierś, bardziej od prawej. Zimny płomyk to już zdążyła poczuć. Czy wystarczy stworzyć coś z wody w takim razie by on zgasł? Nie była pewna zwłaszcza, że płomyk był zimny, może nie zareagowałby na wodę. Lepiej więc może było postawić na jakiś kamienny twór?
Przywołała w swojej wyobraźni najpierw najzwyklejszy kamień jaki mogła dać światu natura. Był szary i wyglądał jakby ktoś znalazł go w górach. Dla łatwości przy tworzeniu wybrała by był gładki. Tyle już zdążyła zauważyć, że im mniej skomplikowany twór to łatwiej się go przywoływało z wyobraźni. Tak więc miała kamień, szary... kamień jak to kamień miał być twardy. Dirlilth bardzo chciała by ogień uderzył w niego i po prostu się rozpłynął dlatego też niezależnie od siły uderzenie kamień musiał to wytrzymywać. Wyobraziła więc sobie bardzo twardy kamień. Teraz nadać mu jakiś kształt... niech więc będzie okrągły niczym księżyc w pełni, ale też płaski. Może nie jak liść, ale tak na szpon. Średnica jej okrągłej "tarczy" miała mieć długość od połowy jej szyi po połowę przednich łap. Miała już więc twardą, kamienną, okrągłą i płaską tarczę. Powinna nie mieć zapachu, ani smaku bo po co. Temperatura taka jak otoczenie, no może nieco cieplejsza ale bez przesady. Westchnęła dumając nad tym co jeszcze jej dać. Powinna być zawieszona na wysokości piersi samiczki, bardziej prawej niż lewej. Niech płomień uderzy w kamień i zniknie. To było to. Odległość od piersi... może jakieś dwie łuski? Tak dwie łuski. To chyba tyle.
Dirlilth przywołała swoje źródło które znów ujawniło jej się jako czarna dymiąca postać jej samej. Bardzo niechętnie użyczyła młodej maddary i rozpłynęła się. Dirlilth dotknęła w wyobraźni swojej tarczy, ta zadymiła na czarno i w końcu miała pojawić się w świecie rzeczywistym.
Jeśli tylko obrona jej wyszła... a nawet jeśli nie! To był jej czas na atak. Znów zmrużyła ślepia chcąc się skupić. Jako pierwszy atak znów wybrała coś mało skomplikowanego bo nie chciała przesadzać. Kamień! Tak, nieśmiertelny kamień którym również posługiwała się podczas lekcji magii precyzji. Tym razem jednak kamień miał być czarny. Wyglądał jak wyłowiony z rzeki otoczak. Gładki prawie jak lustro wody bo skoro to magia to Dirlilth chciała by kamień był gładziutki. Twardy nie dający się zbyt łatwo rozłupać. Twardy i czarny... Niech będzie jednak okrągły niczym ptasie jajko, ale o średnicy pięciu szponów. Tak więc de facto kształt nie był owalny, a okrągły ale samiczka nie znała w przyrodzie nic dokładnie okrągłego... chociaż może oko takie było? Będzie musiała kiedyś jakieś wydłubać. Okrągły czarny kamień miałby pojawić się koło lewego uda Zmory. W odległości dziesięciu szponów od jej ciała. Atak polegać miał na tym, że kulka miała bardzo szybko pomknąć ku łuskom i uderzyć w ciało. Bez zapachy, smaku o temperaturze takiej jak teraz wokół nich. Zmarszczyła brwi uznając, że to chyba tyle.
Znów sięgnęła do swojego niezwykłego źródła, które tym razem przewróciło ślepiami i niemal jej umknęło spod łap! Złapała jednak cząstkę maddary i wprowadziła ją do swojej wyobrażonej kuli. Ta powinna niebawem pojawić się na swoim miejscu i ruszyć.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 16