FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Skalny zakątek
Autor Wiadomość
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3526
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-25, 15:01   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Dirlilth z pewnością była już zmęczona i najchętniej wróciłaby do swojej jaskini, więc... Czarowanie mogło w obecnej sytuacji przysparzać jej pewne problemy. Ale może myśl, że gdy nauczy się tych ostatnich umiejętności, będzie w końcu mogła zostać wojownikiem nieco ją ocuci? Była tak blisko uzyskania pełnej rangi, zmiany imienia, nowych możliwości i oczywiście obowiązków. Gdy wróci teraz do swojej groty, pozostanie jej czekać na ryk wzywający stado nad Zdradliwe Urwisko. Nie była to interesująca perspektywa?
___Kamienna tarcza była tworem dosyć dużym i wymagającym sporą ilość maddary, zwłaszcza od niedoświadczonego smoka. Potrzeba było trochę czasu, aby ta się zmaterializowała. Na początku pojawiła się ona w postaci iluzji, zamigotała niepewnie, aż w końcu zyskała na materialności. W ostatniej chwili - lodowy płomyk uderzył w nią i rozlał się, znikając zupełnie.
___Przed stosunkowo niegroźnym atakiem w postaci kamienia samica obroniła się, tworząc przezroczystą błonę, pokrywającą zagrożoną część ciała. Była niemal tak twarda, jak diament, dzięki temu po uderzeniu kamienia, samicy nic się nie stało. Miała ona jednak pewną uwagę.
___- Gdyby była to prawdziwa walka, powinnaś nadać atakowi bardziej niebezpieczne właściwości. Większą twardość, może jakąś niebezpieczną dla zdrowia temperaturę. Bo to, co stworzyłaś teraz, to po prostu duży kamień, który w najlepszym, a i tak dosyć mało prawdopodobnym wypadku uszkodziłby mi kość. - Wyjaśniła, po czym stworzyła kolejny atak. Tym razem był to kolec w kształcie stożka o długości dwóch szponów i średnicy u podstawy trzech. Stworzony był z kamienia, dwukrotnie jednak twardszego niż zwykły, szarego i chropowatego. Stożek pojawił się pół ogona nad młodą i miał z prędkością galopującego konia spaść centralnie na nasadę jej ogona, w jego najgrubszym punkcie, zostawiając po sobie głęboką dziurę.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-26, 17:23   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Chciało jej się spać to jasne, ale nie padła jeszcze na pysk prawda? Zacisnęła zęby, potrząsnęła łbem i uparła się bo właśnie tak chciała iść przez życie. Z uporem nawet jeśli była zmęczona czy coś źle poszło. Może i mogłaby uważać, że Zmora ją męczy, ale przecież nie musiała. Za każdym razem pytała czy czegoś jeszcze młodej trzeba. Ona sama wyliczała jakiej wiedzy jej brakuje. Zacisnęła i otworzyła ślepia skupiając się na treningu. Lepiej było nie oberwać żadnym magicznym zaklęciem w zadek.
Rozluźniła się nieznacznie czując, że na szczęście jej tarcza powstała. Z początku nie miała takiej pewność bo czuła jedynie jak powietrze drga. Może powinna dawać obronie więcej maddary by była silniejsza. Jej atak z kolei okazał się być przeciętny... nie chciała zbytnio wydziwiać, ale skoro kula pojawiła się tak jak chciała. Tym razem postara się o coś ciekawszego. Zwłaszcza po wsłuchaniu słów Zmory. Kiwnęła głową i znów czekała na atak ze strony nauczycielki.
Spory kamienny kolec nie wyglądał najlepiej. Tym razem samiczka znów postanowiła wybrać sobie coś podobnego do tarczy. Nie chcąc być jednak monotematyczną tym razem weźmie inny kruszec. Chciała by jej tarcza zbudowana była z cytrynu. Miała cichą nadzieję, że to nie rozczaruje jej mentorki, ale mała jakoś nie widziała innego sposoby niż bronienie się za pomocą tarcz. Cytryn był żółty i lekko przeźroczysty. Dokładnie wyobraziła sobie ten kamień. To jak można spojrzeć przez niego na drugą stronę, a obraz był wtedy zniekształcony. Mając już kamień wyobraziła sobie, że ma być o wiele twardszy niż diament. Nie mogło się przez niego nic przebić tym bardziej szybko spadający, twardy i ostry obiekt który stworzyła Zmora. Jej tarcza tym razem miała być kwadratowa o boku długości pół ogona. Grubość tworu miała mieć pięć szponów. Cytrynowa tarcza miała być delikatnie pochylona w stronę ogona tak by kolec ewentualnie odbił się w stronę z dala od ciała samiczki. Miał pojawić się w odległości szpona od nasady jej ogona. Nachylony mniej więcej tak jak opadał jej ogon. Bardzo twarda tarcza była już chyba mniej więcej gotowa. Nie miała rzecz jasna smaku ani zapachu, temperatura powietrza. Dirlilth sięgnęła do swojego nieposłusznego źródła. Wyrwała z niego nieco więcej maddary niż wcześniej. Dymiąca czernią magia owinęła tarczę i sprawiła, że ta pojawiła się w świecie smoków.
Zaraz po obronie samiczka znów miała atakować więc zmarszczyła brwi wyobrażając sobie pięć wici wierzbowych. Musiała wszakże przedmiot który dobrze znała. Wici miały łuskę średnicy i pół ogona długości każda. Co dalej? Otóż wici miały splątać się ze sobą bardzo ciasno i przez to utworzyć jedną grubsza wić. Naturalnie wzmocniona wić dostała jeszcze dodatkowej wytrzymałości bo tak tego chciała Dirlilth. Zlepione ze sobą wicie miały lekko leśny zapach, temperaturę taką jak powietrze no i nie miały smaku. W środku były tak samo brązowe jak na zewnątrz bo nie chciała wdawać się w szczegóły. Najważniejsze by nie dało się tego łatwo rozerwać. Co dalej z jej splątaną wicią? Miała pojawić się tuż pod pyskiem Zmory na szyi. W odległości pięciu szponów od jej łusek. Chwilę po pojawieniu się Dirlilth chciała by jej twór zaczął się zaciskać niczym jakiś żywy wąż. Miał poddusić jej nauczycielkę. Dużo raczej z tego nie wyjdzie, ale w końcu miała stworzyć coś ciekawszego niż... kamień. Znów wyrwała ze swojego źródła nieco maddary i wsunęła w swoje wyobrażenie.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3526
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-26, 17:41   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Zmęczenie chyba dawało się adeptce we znaki bardziej, niż mogłaby tego chcieć, lub chciałaby przyznać. Tarcza z cytrynu owszem, pojawiła się. I była, trzeba przyznać, całkiem ładna. Zupełnie, jakby kilkadziesiąt kamieni przelano w jeden, wielki twór, tworząc coś niebywale cennego i cieszącego oczy. Jedyny problem był taki, że przez ospałość twór zmaterializował się odrobinę zbyt późno. Zawisnął nad ciałem młodej w takim momencie, że przeciął lecący w kierunku jej ogona kolec na pół. Jedna połowa poleciała gdzieś w bok, ale druga, ta ostro zakończona, została nieco zbita z toru lotu i ostrym krańcem przejechała po udzie młodej, zostawiając na nim cienką, ale długą ranę, z której wkrótce zaczęła sączyć się krew.
___Jak jednak można było się spodziewać, Zmora nie zareagowała w żaden sposób. Obrażenia były normalną częścią smoczego życia, a adeptka będąca przyszłym wojownikiem tym bardziej musiała do tego przywyknąć. Rana i tak byłą absolutnie niegroźna, raczej dokuczliwa, nic poza tym. Aby obronić się przed uduszeniem, samica stworzyła wokół swojej szyi, od gardła aż po początek klatki piersiowej coś w rodzaju kawałka ludzkiej zbroi, stworzonej z mocnego i grubego na szpon kamienia. W ten sposób atak nie uczynił jej krzywdy, jedynie owijając się wokół kamiennej tarczy. Oba twory wkrótce rozpłynęły się w powietrzu, a od dołu, celując dokładnie w brzuch młodej, samica stworzyła małą kulkę czarnego, silnie żrącego kwasu, który miał wypalić łuski, skórę i mięśnie, uszkadzając nawet wnętrzności. Oczywiście, o ile byłaby to prawdziwa walka.

[Jak wcześniej, rana jest fabularna: 1x rana lekka [wąskie i długie rozcięcie, ciągnące się przez całą długość prawego uda, rana jest płytka i krwawi, towarzyszy jej pieczenie i dyskomfort przy poruszaniu się]
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-27, 11:20   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Jak najlepiej było kogoś ocknąć? Walnięcie w pysk dawało niezłe rezultaty, z kolei cios rozcinający łuski? Młoda syknęła, jej udo zadrżało bo mimo tego, że rana nie była groźna i tak szczypała. Prychnęła nozdrzami i zwęziła ślepiami nic jednak nie mówiąc. To pomogło jej chociaż na chwilę przywrócić pełnię przytomności.
Obserwowała uważnie jak Zmora broni się przed jej atakiem wyciągając odpowiednie wnioski. Nie to żeby kiedykolwiek chciała bronić się magią przeciwko magii... ale warto było znać kilka trików. Czarodzieje właśnie w taki sposób mogliby chronić swoje szyje przez jej zębami. Będzie musiała uważać. Oblizała białe zęby czując zbierającą się pod jej brzuchem maddarę Zmory.
Postanowiła odciąć się od tego ataku, cokolwiek to miało być nie mogło tym razem jej tknąć. W jej głowie zrodziła się myśl przestawiająca obsydian, piękny jednolicie czarny i niezwykle wytrzymały kamień. Miał być twardy i nie do przebicia czy też przeżarcia przez substancje w stylu ognia czy kwasu. Jego zagęszczona maddarą struktura miała być godnym przedstawicielem użytkowania magii obronnej. Gładka powierzchnia nie pachniała, ani nie posiadała smaku. W dotyku miała mieć temperaturę leśnego strumienia czy chłodną. Mając już podstawowe cechy samiczka zabrała się za tworzenie obrony właściwej. Obsydian miał utworzyć kopułę o grubości pięciu łusek. Wysokość kopuły miała sięgać bezpośrednio podbrzusza samiczki. Co z szerokością u podstawy? Miała sięgać od jej tylnych łapach do przednich. Nie wchodzić na nie rzecz jasna. Kopuła z obsydianu miała jednym słowem pojawić się pod jej ciałem i wbić podstawą w ziemię tak by cokolwiek nie stworzyła Zmora utknęło pod nią nie robią Dirlilth najmniejszej krzywdy. Chciała odciąć się od niebezpieczeństwa. Odetchnęła zbierając odpowiednią ilość maddary ze swojego upartego źródła, które jakimś cudem użyczyło jej go bez większych problemów. Może faktycznie musiała po prostu częściej używać magii... Przelała energię w swój pomysł który wkrótce miał się pojawić w świecie.
Drugim co musiała zrobić był oczywiście atak. Był już zaciskanie i był już kamień, może powinna wybrać tym razem jakiś żywioł? Niech więc będzie magmowa kula! Wyobraziła sobie kulę o średnicy sześciu szponów. W całości miała być zrobiona z roztopionych skał jednym słowem magmy. Gorąca, parująca substancja leniwie poruszała się w obrębie wymyślonym przez Dirlilth. Nie mogła przecież rozlewać się na boki, a być kulą dopóki nie uderzy o ciało Zmory. Dlatego też całości chroniła niewidzialna dla oka warstewka magii o grubości łuski która miała puścić dopiero przy zetknięciu z innym materią... na przykład łuskami czy obroną smoczycy. Kula była czerwono czarna. Jej struktura była ruchoma jak to przystało na lawę, leniwie przemieszczające się kolory czerwonego i czarne. Całość parowała i miała temperaturę nieco wyższą od smoczego oddechu ogniem. Kula miała pojawić się na dziesięć szponów nad grzbietem samicy. Pomiędzy jej ramionami tworzącymi skrzydła. Magma miała spaść zaraz po tym jak się pojawiła. Uderzyć o ciało i rozpłynąć się po plecach parząc i wypalając łuski. Dirlilth zacisnęła zęby biorąc kolejną porcję maddary. Energia wpłynęła do jej wyobrażenia, a to wkrótce pojawiło się nad Zmorą.
Upór na pysku samiczki na chwilę zwyciężył ze zmęczeniem.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3526
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-27, 11:32   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Możliwe, że ta drobna i piekąca rana nieco ocuciła Dirlilth. Prawdopodobnie pod wpływem nasilonej determinacji maddara chętniej usłuchała się adeptki, bowiem kopuła z lśniącego, czarnego obsydianu pojawiła się w odpowiednim momencie, przyciskając utworzony przez Zmorę atak do ziemi. Wkrótce oba twory zniknęły, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów. Teraz to łowczyni musiała się jakoś obronić. Magmowa kula była dosyć duża i wymagała sporych nakładów magii, więc gdy się pojawiła, najpierw niepewnie zamigotała, ale ostatecznie odniosła skutek. A przynajmniej tak by było, gdyby nie to, że wywerna wykorzystała tą chwilę zawahania ze strony tworu i w porę utworzyła odpowiednią obronę. Była to ułożona poziomo, gruba na trzy łuski ściana stworzona z czystego, jasno lśniącego diamentu, lekko zawijającego się ku górze, niczym płaska miska. Dzięki temu magma rozlała się w tworze, jedynie jedna, mała kropelka zdołała spaść na prawy bark Zmory. Łowczyni syknęła niemal niesłyszalnie, czując piekący ból na swoich zimnych łuskach.
___- To powinno wystarczyć. - Powiedziała po tym, jak twory się zdematerializowały. - Wracajmy do obozu. Przyda ci się odpoczynek. - Dodała, ruszając w kierunku ziem Cienia. Wolała potowarzyszyć Cierniowej, tak na wszelki wypadek. Zmęczona, młoda członkini Cienia mogła wyglądać jak łatwy cel dla kogoś, kto za Cienistymi nie przepadał, a tych obecnie nie brakowało.

[Raport: MA I, MO I.]
[zt]
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-27, 11:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 480
Wysłany: 2017-08-27, 11:59   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Niespecjalnie nawet usłyszała ciche syknięcie smoczycy podziwiając jak wielka, diamentowa misa pochłania jej twór, a potem oba znikają. Uśmiechnęła się lekko pod nosem nie czując już użytkowania maddary, czyżby ich lekcja już się zakończyła? Po całej nocy spędzonej w Skalnym zakątku razem z tą smoczycą Dirlilth poczuła, że chyba jakoś udało jej się to nie zbliżyć. Ile w tym było prawdy? Cóż to niej jej było oceniać bo ona mogła czuć zupełnie co innego niż Zmora.
Słysząc spokojne słowa młódka odetchnęła rozluźniając się całkowicie i opuszczając łeb. Zmęczenie zaczęło szarpać jej ciałkiem niczym stado rozwścieczonych hien. Mięśnie które musiały spinać się i rozluźniać co chwila... zaczynając od postaw śledzenia, a na walce z demonicą kończąc. Nie mówiąc już o umyśle który pracował na najwyższych obrotach by pojąć i przeanalizować wszystko co Zmora chciała jej przekazać. Wisienką na torcie była walka za pomocą magii...
-Dziękuje Keezheekoni...- rzuciła ciepłym głosikiem.
Starała się nie powłóczyć łapami, była jednak wdzięczna, że Keez jej towarzyszyła podczas drogi powrotnej. Starała się trzymać jednak w trakcie pochodu smoków i kompanów samiczka po prostu padła na ziemię po tym jak opuściły las. Jej energia właśnie się wyczerpała i młoda udała się w objęcia pewnie jakiegoś gada który opiekował się snami wszystkich.

/zt (jakoś!)
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
Ostatnio zmieniony przez Ukryta Intencja 2017-08-27, 12:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-10, 18:12   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Młoda dreptała sobie zadowolona ze świątyni, jak gdyby nie zrobiła niczego strasznego. Małe pisklę, które nie umie walczyć.. Ale lubi poznawać. I to powinno być wystarczającym powodem do tego, by Bogowie jej chronili. To znaczy tak.
Mała zatrzymała się w pewnym momencie, rozstawiła szeroko łapy i ugięła je mocniej, zniżyła również łeb na linię barków a ogon pozostawiła półsztywno nad ziemią. Energicznie rozprostowała wszystkie kończyny i rozłożyła skrzydła, histerycznie nimi machając.. i wyrżnęła w efekcie na ziemie.
Jęknęła.
No jak się kurcze robi ten "lot"?!
_________________

 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1742
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-09-10, 18:21   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Siedziałem sobie w dzikiej puszczy. Co robiłem? To o zwykle leżałem i odpoczywałem, ostatnio wiele walk się zadziało i żadnej nie wygrałem. Dlaczego taki pech musiał przydać się akurat mi? Do moich nozdrzy dotarł zapach cienia, ciekawe któż tym razem to był? Leżałem sobie na kamieniu zakryty drugim kamieniem, który dawał mi cień, tam gdzie nie pada słońce jest chłodniej i to mi się tutaj podobało.
Słyszałem kroki nieznajomego lub nieznajomej i ukradkiem spojrzałem co robi. Był to mały pisklak, co ona tu robi? Nie jest za młoda na chodzenie po wspólnych? Obserwowałem jej poczynania. Próbowała eeee... latać?
- Tak się chyba nie lata, musisz być w powietrzu wysoko i coraz wyżej się unosić, a nie spadać na ziemię! - krzyknąłem do smoczycy i wyskoczyłem zza skał stając przed nią. Uśmiechnąłem się i patrzyłem pytająco na smoczycę.
- Co tu robisz?
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-10, 18:57   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Fia przeturlała się na plecki, odgarniając od razu burze czarnych, pokręconych loków. Przyglądała się dokładnie nieznajomemu i nie odpowiedziała od razu, jednak na jej pysku było widać żywe zainteresowanie jegomościem.
- Masz bardzo ładne futerko! O i te kolory się tak dopełniają! Ładnie ładnie! - rzuciła najpierw ważniejszą sprawę, siadając na zadzie. Znów głupia grzywa opadła jej na oczy więc ze zdenerwowaniem odgarnęła ją do tyłu.
- No mooże, nie znam się na lataniu. Tylko o tym słyszałam wiesz? I tak wracam teraz ze świątyni i sobie myślę - A spróbuje ale nie idzie. A Ty się znasz na Tym? Jestem Fia tak w ogóle! A jak się znasz to ten! Nauczysz mnie?
_________________

 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1742
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-09-10, 19:22   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Młoda szybko przeturlała się i stanęła na łapach lekko zdziwiona tym, że tak nagle się tu znalazłem. Czasami zaskakiwałem, ale była na terenach wspólnych tu trzeba być gotowy na wszystko. Skomplementowała moje futerko i wtedy grzywa opadła na jej na twarz, szybko ja odgarnęła i zaczęła mówić o lataniu. Nie wychodzi, bo robi to źle.
- Ja nazywam się Krwisty Kolec, ale mów mi Grzmot. Mogę nauczyć cię latać jeśli chcesz, umiesz skakać i biegać? Będzie to ci potrzebne. - powiedziałem po czym spojrzałem na nią, no tak od czego by tu zacząć. No tak przygotowania.
- Przy lataniu nie ma za dużo gadania tak jak w innych lekcjach na przykład do czego jest skradanie i bla bla bla. Tutaj liczy się to co robisz i jak robisz. Na początku rozłóż skrzydła i pomachaj nimi, przy wszystkich lekcjach pewnie miałaś je przy grzbiecie, więc musisz je wyczuć. Potem jak już skończysz tak sobie machać pobiegnij tam prosto po tej skale i skocz,
kiedy będziesz w powietrzu rozłóż skrzydła i trzymaj je tak rozłożone w bezruchu. To spowoduje, że zaczniesz szybować i powoli opadać na ziemię, kiedy to zrobisz wróć do mnie.
Teraz ci pokażę jak to ma wyglądać i potem ty to zrobisz. Pamiętaj też o ogonie, żeby utrzymywać nim równowagę w powietrzu!
- powiedziałem po czym pobiegłem kawałek i wyskoczyłem w górę ze skały. Rozprostowałem skrzydła i zacząłem pomału opadać w dół i tak cały czas trzymałem skrzydła lecąc na dół. Kiedy już wylądowałem pobiegłem do cienistej i usiadłem przed nią uważnie ją obserwując.
- Jeśli coś by nie wyszło to krzycz przybiegnę ci pomóc.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-15, 17:58   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


- A ja Fia, miło mi Panie Grzmot! - odpowiedziała od razu no a potem przeszli do nauki bo przecież to najważniejsze, nie?
Młoda wysłuchała wszystkiego i pokiwała lekko łebkiem. Nie wydaje się to trudne, więc młoda szybko pokiwała główką, w geście że rozumie.
Dobra to najpierw rozgrzewka, tak? Dobrze. Młoda rozłożyła swoje skrzydła poziomo, odklejając je od ciała. Rozłożyła dumnie, trzymając je jak najbardziej prościej a potem znów mocno doklejała do ciała. Najpierw powoli, z uwagą potem coraz szybciej i szybciej a kiedy się zmęczyła, dała sobie chwile na złapanie oddechu. Potem znów wyciągnęła je i zaczęła energicznie machać - góra dół góra dół. Chyba się rozgrzała!
Umiała biegać i skakać! Zaraz mu to pokaże! No doobra..
Odwróciła się w stronę skały, nieustraszenie, ugięła mocniej łapki w stawach jednak nie tak aby przyciskać się zbytnio do ziemi i rozstawiła je stabilnie i szeroko. Ogonek podniosła półsztywno nad ziemie a skrzydełka przycisnęła na czas rozbiegu bo.. chyba tak to miało wyglądać. Cofnęła się delikatnie w tył.. I zaczynając energicznie przebierać łapami, patrząc by się czasem nie potknąć zaczęła rozbieg. Burza loków powoli zostawała z tyłu, przez wiatr który tworzył się przy nabieraniu tempa. Gdy widziała że krawędź coraz bliżej przelała ciężar na wszystkie swoje łapki a w momencie zetknięcia się z krawędzią ugięła mocniej wszystkie łapki, gwałtownie je prostując, na sztywno odbiła się od ziemi. Gdy poczuła że jest w górze, rozłożyła szybko skrzydełka, sztywno i pionowo trzymała je w bezruchu. Przycisnęła wszystkie łapki do siebie i starała się w miarę równo trzymać swoje ciało aby nie chybotać się na boki i nie dajcie Bogowie zaryć gdzieś z boku. Gdy widziała, że zbliża się powoli do ziemi stwierdziła że to już czas aby lekko wysunąć łapki. Tak jak przy lądowaniu od skoku lekko je zgięła i tak jej się wydawało opadła z gracją. Zważywszy na włosy było to trochę trudne ale dała radę. Odgarnęła je.. Wow.. Żołądek podszedł jej do gardła ale było super!
- Aaa! Ale było super! I to tak się lataaa? - spytała.. w sumie krzyczała gdy tak energicznie wracała do Grzmota na trzech łapach, bowiem jedną trzymała sobie te głupie kudły!
_________________

 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1742
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-09-15, 22:30   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Fia przedstawiła się i zabrała za szybowanie. Widziałem jak macha skrzydłami rozgrzewa się, w sumie dobrze, bo tak to by mogła polecieć i nieprzygotowane mięśnie mogły wywołać jakieś dolegliwości podczas lotu czy coś.
Rozgrzewka nie trwała zbyt długo i młoda pobiegła latać, wzięła rozpęd i skoczyła rozstawiając skrzydła. Szybowanie się rozpoczęło, nie było jej dosłownie chwili i zaczęła biec w moją stronę. Zaśmiałem widząc jak biegnie trzymając się za włosy, śmiesznie to wyglądało.
- To nie był lot tylko szybowanie, które świetnie ci poszło! Aby latać musisz zrobić to samo tylko teraz machaj skrzydłami góra, dół. Ważne jest by machać nimi równomiernie, kiedy lewe skrzydło idzie do góry to prawe też. Im szybciej machasz tym wyżej lecisz. Na początku najważniejsze jest dobranie do siebie odpowiedniego tempa. Teraz weź rozbieg i zacznij lecieć machając skrzydłami góra i dół. Leć prosto i nie skręcaj, a jeśli będziesz chciała lądować znowu wyprostuj skrzydła i nimi nie ruszaj, wtedy zaczniesz opadać, czyli powtórzysz szybowanie, a lądując ugnij łapy i wróć do mnie - ciekawe jak teraz poradzi sobie ten mały lotnik.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-18, 21:23   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Lądowanie? E pff, w życiu!
Fia tylko szybko potrząsnęła łebkiem i zaraz zabrała się do tego całego "prawdziwego" latania. Rozstawiła łapki szeroko, tak jednak żeby się nie rozjechać od razu. Ugięła je mocniej, ogon uniosła półsztywno a łebek zniżyła na linię barków, skrzydła teraz trzymała przy ciele... No i pyk, jedziemy. Zaczęła najpierw spokojnie przebierać łapka za łapką by w normalnym tempie nabrać pożądanej prędkości. Z tego truchciku przeszła do szybkiego truchtu a na samym końcu biegu. Znów, będąc przy krawędzi znów przelała ciężar na wszystkie łapki, ugięła je mocno i sprężyście rozprostowała dopiero na skraju górki. Jej łapy odbiły się od końcówki podłoża, a smoczyca rozłożyła właśnie wtedy, trzymając je w bezruchu jak przy szybowaniu. Szybko jednak, machnęła wcześniej rozgrzanymi skrzydełkami w górę i w dół. Ale kolejno - Najpierw w dół oba skrzydełka zagarniały powietrze a potem w górę odpychały, o tak, chyba jest dobrze! Jeden rytm! Nie przesadzała z siłą by się za szybko nie zmęczyć jednak czuła że rzeczywiście wzbija się w górę! Łapki docisnęła do siebie mocno jakby bojąc się o coś zawadzi nimi!
Nie chciało jej się lądować a będąc w powietrzu zapomniała na dobrą sprawę o Bożym świecie.. Grzmot chyba będzie musiał ją zdjąć z tego nieba siłą.
_________________

 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1742
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-09-18, 21:38   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Młoda szybko zabrała się do kolejnej lekcji. Wzięła jak poprzednio rozbieg i wyskoczyła. Zaczęła machać skrzydełkami góra i dół. Wszystko fajnie i w ogóle, ale kiedy miała wylądować to tego nie zrobiła. Poczekałem chwilę może w końcu zleci, ale wyraźnie było widać, że wolała polatać. Westchnąłem cicho i uśmiechnąłem się. Pisklaki wszystkie takie same. Wziąłem rozbieg i skoczyłem z półki. Machnąłem mocno skrzydełkami i nadrobiłem dzielącą nas odległość. Byłem nad nią. Rozłożyłem skrzydła do szybowania, łapy podkuliłem, skrzydła schowałem i skierowałem się w dół. Zacząłem lecieć na nią z niebywałą prędkością, a kiedy byłem blisko znów rozłożyłem skrzydła i wyrównałem lot. Leciałem obok niej co jakiś czas machając skrzydłami.
- Z tego co widzę to nie chcesz wylądować?
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-18, 21:49   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Odwróciła się zadowolona, wcale nie przestraszona obecnością Grzmota. Chociaż nie spodziewała się że tak szybko za nią poleci! Odwróciła lekko łebek w jego stronę, tym razem głupie loki jej nie przeszkadzały, oh wietrze jakiś ty genialny! Jaki lot w ogóle jest genialny, ja nie mogę!
- Nie, jeszcze nie! Tu jest tak fajnie! - zawołała głośno, machając tym razem skrzydełkami w dół. Lotki na nich dawały dużego kopa i były dużą pomocą. Przyjrzała się dokładnie Krwistemu, jego postawie w locie by jak coś się poprawić. Poprawiła to jak dociska do siebie kończyny oraz częstotliwość machania skrzydełkami.. Ale coś jeszcze było przeca!
- Ej a co to to skręcanie całe o czym mówiłeś a ziemi? - zagaiła z ciekawością. Lekko rozejrzała się też czy w coś nie walnie jak tak się skupi na Krwistym.. Ostrożność musi być nawet w powietrzu!
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 3,65 sekund. Zapytań do SQL: 13