FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Szumiąca polana
Autor Wiadomość
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-10, 12:49   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Skryłem się w tym miejscu, które bez problemu zakrywało moją sylwetkę przed wzrokiem gapiów pomimo tego, że wcale nie chciałem być sam. Po prostu było tu zbyt pięknie by obojętnie ominąć tę polankę, więc położyłem się wśród traw i od czasu do czasu spoglądałem w niebo, które od pewnego czasu coraz częściej przyciągało mój wzrok. Nie robiłem tu w zasadzie nic konkretnego chociaż gdzieś we wnętrzu łba kołatała mi się myśl, że chciałbym kogoś spotkać. Kogoś miłego i gotowego spędzić trochę czasu w towarzystwie czarnego podrostka z Ognia, zanim ten zdecyduje się wrócić na tereny wśród których się wychował.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-10, 18:00   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Znów chodził sobie po Szklistym Zagajniku, jego ulubionym miejscu na terenach wspólnych. Co jakiś czas po prostu lubił sobie tu pochodzić, tak właściwie bez większego sensu, lubił tą ciszę i spokój, no i to miejsce miało też po prostu swój urok.
Szedł właśnie przez Szumiącą Polanę, w tym miejscu akurat jeszcze jakimś cudem go nie było, a bardzo zależało mu na tym, by zwiedzić tu wszystko. Polanka była dość niewielka, choć urokliwa. Widział sporo zarośli, kwiatów, traw i... coś czarnego. Podszedł zaciekawiony i przyjrzał się temu czemuś, okazało się że był to jakiś młody smok, zapewne pisklak. Po woni stwierdził, że pochodził ze stada ognia, chociaż zapach był trochę słaby i ciężko było to wyczuć na początku. Już drugi raz spotyka w Szklistym Zagajniku pisklaka, choć ten wydawał się mniej miły i puchaty niż poprzednie dwa, które widział ostatnio. Ciekawość nie pozwoliła mu tak po prostu odejść, jak kogoś widział, to zawsze musiał zapytać co tu robi. Później by go to dręczyło, może nawet nie umiałby spać po nocach.
- Hej, mały. Co tu robisz? Nie zgubiłeś się czasami? - Zapytał dosyć spokojnym głosem. Zawsze jak widzi pisklaka na terenach wspólnych to od razu właśnie to nasuwa mu się na myśl. Chociaż zazwyczaj okazuje się, że po prostu zwiedzają sobie tereny.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-11, 15:45, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-11, 14:19   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Miałem zamknięte oczy, kiedy usłyszałem pierwszy szelest. Jednak był on na tyle odległy, że postanowiłem go zignorować. Tyle, że potem dźwięków było jeszcze więcej, a każdy kolejny był głośniejszy jakby ktoś się do mnie zbliżał. Jako przyszły łowca nie powinienem ignorować takich sygnałów, dlatego poderwałem łeb w górę i rozejrzałem dookoła w poszukiwaniu źródła dźwięku. To zadanie akurat nie było trudne. Złote łuski smoka pozwoliły mi bez problemu wypatrzeć go wśród zieleni roślin. Okazało się, że faktycznie złotołuski zmierzał w moim kierunku, więc wyprostowałem się, a na mój pysk wstąpił uśmiech. W końcu chciałem kogoś spotkać, a ten osobnik najwyraźniej postanowił ze mną porozmawiać. No i się nie myliłem. Tyle, że pierwsze wypowiedziane przez niego słowa sprawiły, że mój pysk wykrzywił się w grymasie.
- Nie jestem mały - zaprotestowałem, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że to nie brzmiało zbyt poważnie i faktycznie czyniło ze mnie upartego młodzika, który brzmi jak trzyksiężycowy pisklak, który wymknął się z groty. Żeby naprawić to pierwsze niezbyt pozytywne wrażenie postanowiłem odpowiedzieć na kolejne pytania, które zadał nieznajomy.
- Siedzę. Odpoczywam. Sam nie wiem. Chyba czekam aż napatoczy się ktoś chętny na pogawędkę, a jeszcze lepiej do podzielenia się swoimi wiadomościami. Bo wiesz, ostatnio wybrałem się na wycieczkę, ale nie przyniosłem z niej żadnej ważnej wiedzy, a nie chciałbym żeby wyszło na jaw, że obijałem się przez prawie trzy księżyce. To raczej nie byłoby godne pochwały - powiedziałem patrząc mu prosto w oczy. W zasadzie nie miałem nic do ukrycia, ale takie monologi dotyczące mojej osoby raczej nie zdarzały mi się zbyt często. Przecież ja sam niemal się przed nim przyznałem, że potrzebuję od niego czegoś konkretnego! I to tak nie dyskretnie. Przydałoby się chociaż poprosić...
- I nie, nie zgubiłem się. Jestem Obsydian, a ty? - dodałem jeszcze po chwili zastanowienia, żeby nie wyjść na nieuprzejmego.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-11, 16:40   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Uśmiechnął się delikatnie gdy tajemniczy młody pisklak leżący w trawie zbulwersował się gdy ten nazwał go małym. No aż taki mały to on nie był, ale do dużego to mu raczej sporo brakowało. Chociaż gdy on sam był młodszy, to też nie przepadał za tym jak inni właśnie tak go nazywali.
- No przyznaję, taki całkiem mały to nie jesteś, ale nie przesadzałbym znowu z nazwaniem Cię dużym. Bo na takiego też raczej nie wyglądasz. - Powiedział uśmiechając się.
Późniejsze słowa jednak trochę go zaciekawiły, w dziwny sposób ten "mały" smok szukał osób chętnych do pogawędki. Schował się w trawie i czekał aż to ktoś akurat będzie przechodził. No cóż, ale czy pomysł faktycznie był taki zły? W końcu go tutaj znalazł, więc jak widać przynosił efekty. Po tym co mówił mógł wywnioskować, że szuka kogoś kto mógłby czegoś go nauczyć. Ale starał się przekazać jakoś tak... dyskretnie, może się wstydził? A może chciał zapytać później?
- A więc jakiego rodzaju wiedzy poszukujesz? - Zapytał spokojnie. Też wprost nie mówił, że może mu w tym pomóc. A jeżeli faktycznie młody potrzebuje jakiejś nauki, to raczej nie widziałby w tym problemu. W końcu ostatnio pomógł dwóm młodym smokom ze Stada Ziemi i nauczył ich latania. Zresztą oni też objęli taką samą strategię jak Obsydian. Czekanie aż ktoś będzie przechodził.
Zdziwił się, że młody od razu się przedstawił. Mogło to znaczyć, że chcę rozpocząć jakąś dłuższą rozmowę. Samo imię do niego pasowało. No w końcu był czarny jak sam obsydian.
- Nazywam się Pozłacane Milczenie. Jestem Łowcą Wody. - Powiedział dumnie unosząc lekko pysk w górę. Tak, był z tego dumny i lubił wszystkim o tym mówić.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-11, 16:45, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-12, 18:01   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Nie mogłem odmówić temu samcowi racji. Nie byłem mały, ale nie byłem też duży. On sam był ode mnie zdecydowanie większy, więc mógł mnie za takiego uważać. Co nie zmieniało faktu, że nie czułem się dobrze określany tym przymiotnikiem.
- Więc możemy iść na kompromis. Jestem mały ciałem, ale duży sercem - powiedziałem hardo spoglądając mu w oczy. Jednak gdyby ten się lepiej przyjrzał mógłby dostrzec, że mój pysk jest wykrzywiony w figlarnym uśmiechu. W końcu z moich oczu nie wyczyta żadnych informacji nawet gdyby tego chciał, więc musiał szukać innych wskazówek. Najważniejsze, że to nie moja wina, że moje oczy są równie czarne i nieprzeniknione jak łuski. Tę jedną rzecz mogę zrzucić na geny.
Jego kolejne słowa sprawiły niemały mętlik w moim łebku. Do tej pory nie zastanawiałem się jakiej wiedzy poszukuję, więc zapytany wprost nie potrafiłem odpowiedzieć. W końcu przez całe życie wszystkiego uczył mnie ojciec i to on decydował co i kiedy mi przekaże. Jednak, kiedy usłyszałem, że jest łowcą ożywiłem się. Może nawet za bardzo.
- Jesteś łowcą! Więc będziemy kolegami po fachu! Powiedz mi, powiedz mi proszę, jak to jest całymi dniami polować? Jak wiele gatunków zwierząt już zobaczyłeś? Czy te wszystkie drapieżniki są tak piękne na jakie wyglądają z daleka? I, i jak udaje ci się podejść zwierzynę? Przecież jesteś cały złoty i strasznie lśnisz w słońcu! Nawet ja byłem w stanie cię zobaczyć! I to ze znacznej odległości - niemal krzyczałem nie mogąc usiedzieć w jednym miejscu. Mój ogon przemieszczał się z jednej strony na drugą ukazując moje żywe zainteresowanie. Nie potrafiłem nawet ukryć entuzjazmu i rozpierającej mnie energii. W końcu pierwszy raz na własne oczy widziałem łowcę! Jakoś średnio przejmowałem się tym, że zasypałem Pozłacanego gradem pytań.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-12, 21:25   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Rozśmieszyły go słowa Obsydiana, ale nie dawał po sobie tego poznać. Na jego pysku widać było tylko delikatny uśmiech nad którym nie potrafił zapanować.
- No powiedzmy. - Potwierdził po czym idąc za przykładem malca sam spojrzał mu w oczy. Niestety ciężko było coś z tego wyciągnąć. Oczy były tak samo czarne jak sam młody. Można powiedzieć, że wręcz w pewien sposób wyglądało to trochę upiornie.
Spodziewał się, że młody będzie mu zadawać pytania, ale nie spodziewał się, że aż tyle. Mimo wszystko postanowił, że zaspokoi ciekawość malca i odpowie na jego pytania, a przynajmniej spróbuje.
- Uczysz się na łowcę? No, to świetny wybór! - Zawołał radośnie. No, przynajmniej Obsydian miał gust do wyboru profesji, a jeżeli poszukiwał wiedzy związanej właśnie z tym tematem, to trafił idealnie.
- Jak to jest? Cóż... ciężko to powiedzieć, na pewno jest to coś bardzo pozytywnego. Ale musisz sam tego doświadczyć. Po prostu. - Powiedział ze spokojem. Czy takiej odpowiedzi młody oczekiwał? Zapewne nie, ale to naprawdę doświadczyć samemu, a nie słuchać jak ktoś inny o tym opowiada.
- Gatunków zwierząt widziałem już dosyć sporo. Kozy, krowy, sarny, żubry, tury, borsuki, dziki i wiele więcej! Sporo jest też takich... niezwykłych przypadków. Na przykład ostatnio spotkałem królika, i to nie zwyczajnego. Zresztą może jeszcze kiedyś ci o tym opowiem, bo to dosyć długa historia. Ogólnie zwierząt jest naprawdę sporo, a sam jeszcze wielu nie odkryłem. Co do drapieżników... na pewno są piękne i majestatyczne, na przykład gryf. Podobno jest naprawdę piękny i do tego bardzo niebezpieczny! Niestety ja póki co spotykałem tylko te... nieco mniej urodne. Na przykład koboldy czy chochliki. - Odpowiedział, lekko unosząc pysk w górę. Tu również czuł dumę. W końcu mógł się wreszcie czymś pochwalić. W tym przypadku zwierzętami, które spotkał. Na koniec zostawił sobie ostatnie pytanie, czyli te dotyczące kamuflażu! Czyli jednej z jego ulubionych czynności, w końcu właśnie dzięki temu zazwyczaj udaje mu się podejść zwierzynę.
- Stosuje kamuflaż. Zazwyczaj nakładam na siebie siatkę, a potem przyczepiam do niej wszystko co się nadaje. Jakieś gałązki, liście, kwiaty, trawę. Za pomocą takiego kamuflażu udaje mi się zamaskować swoje złote łuski i zmylić zwierzynę. Ty na przykład ze swoim czarnym kolorem też nie miałbyś zbyt łatwo. Do tego wszystkiego oczywiście jeszcze nacieram się błotem, mchem czy nieco bardziej pachnącymi liśćmi i kwiatami, żeby dodatkowo zmylić zwierzęta zapachem. Kamuflaż to chyba moja ulubiona część polowania! No, przynajmniej jedna z ulubionych. - Powiedział radośnie, nie ukrywał tego że tak bardzo to lubi. O kamuflażu mógłby gadać przez cały dzień, no o ile znalazłby się ktoś odważny, zdolny wysłuchać tego wszystkiego.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-12, 21:31, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-13, 20:42   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Z satysfakcją zauważyłem, że wywołałem uśmiech na pysku Pozłacanego Milczenia. Zawsze lubiłem sprawiać, żeby inni się uśmiechali, dlatego był to dla mnie pewnego rodzaju sukces. Sam odwzajemniłem jego nikły uśmieszek. Już chwilę później mój pyszczek wykrzywił się jeszcze bardziej pokazując ostre kiełki. Rzadko który smok patrzył mi w oczy, ale ja lubiłem kiedy to robili. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie są w stanie nic z nich wyczytać i, że bywają trochę straszne. W końcu kto widział smoka o oczach czarnych jak dwie otchłanie? Bez oddzielonych od siebie źrenic, tęczówek i twardówek? Ja na przykład nie miałem takiej przyjemności. Chyba, że liczyć te nieliczne chwile, kiedy stawałem nad jakimś spokojnym jeziorkiem i przyglądałem się swojemu obliczu. Jednak to raczej nie to samo co na żywo.
- Oczywiście, że świetny wybór! W końcu tylko ta profesja daje tak duże poczucie wolności! Może nas nie być cały dzień w grocie, a inni nie będą mogli mówić, że się obijaliśmy. Przecież jesteśmy na polowaniu! I to bez dodatkowych oczu pilnujących każdego twojego ruchu - powiedziałem dalej uśmiechając się szeroko. W tych paru zdaniach pokazałem Pozłacanemu, dlaczego uważam, że profesja łowcy jest dla mnie najlepsza. Tylko pytanie czy on miał podobnie. Może został łowcą z zupełnie innego powodu?
- Sam. No jasne! Przecież musi być tak świetnie, że nawet nie potrafisz tego opisać! Szkoda tylko, że będę jeszcze musiał trochę poczekać zanim pozwolą mi ruszyć samemu w las - odparłem krzywiąc pysk ze zdegustowaniem. Oczywiście rozumiałem, że nie posiadam jeszcze wystarczających umiejętności i, że to wszystko z troski o mnie, ale ja chciałbym jak najbardziej to przyspieszyć. Już nie mogłem się doczekać!
- Och, też chciałbym już spotkać te wszystkie stworzenia. Ale jeszcze kiedyś cię dogonię! Albo nawet przegonię! Co z tego, że masz tak dużą przewagę! - dodałem z zaciętą miną, ale samiec po drganiach kącików mojego pyska mógł się domyślić, że jestem bliski wybuchnięcia śmiechem. W końcu to brzmiało jakbym rzucał mu wyzwanie! A może on to nawet tak odbierze?
- Niezwykłe przypadki? Brzmi super! Musisz mi o tym opowiedzieć! Ale skoro kiedyś to kiedyś. Przypomnę ci o tym przy naszym następnym spotkaniu! - obiecałem spoglądając na niego radośnie. Naprawdę miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy, bo wychodziło na to, że on już sporo przeżył. A ja uwielbiałem słuchać niezwykłych historii!
-Gryf? A nie wiesz może jak najłatwiej takiego znaleźć? Bo to jego truchło muszę przynieść dziadkowi. To znaczy Buchającemu Płomieniowi! - dodałem poprawiając się szybko. W końcu gdzieś na końcu umysłu cały czas kołatała mi się myśl, że muszę znaleźć i zabić tę bestię. Oczywiście dla chwały Ognia i dla mojej łowieckiej kariery!
- To jest właśnie wiedza której poszukuję, Pozłacany! Naucz mnie proszę jak posługiwać się tym całym kamuflażem! Proszę! - powiedziałem nie kryjąc tego jak bardzo mi na tym zależy. W końcu chcąc być dobrym łowcą musiałem być w stanie podejść do zwierzyny, a z moimi czarnymi łuskami faktycznie będzie ciężko tego dokonać. Właśnie dlatego musiałem się jak najwięcej dowiedzieć o tej sztuce. A ten samiec wydawał się dobrze obeznany w tym wszystkim i to lubi, więc nie powinien mieć problemu z przekazaniem tej wiedzy mi. I w dodatku świetnie się z nim rozmawiało!
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-14, 21:22   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Widział, że mały był entuzjastą łowiectwa tak jak on. Już go polubił. Niewielu łowców tak naprawdę kocha to co robi, większość po prostu wybiera tą drogę, bo na taką jest zapotrzebowanie. Albo dlatego, że nie chce im się walczyć czy leczyć. W tym momencie młody wprawił go w naprawdę dobry nastrój.
- Dokładnie tak, mój przyszły kolego po fachu. Takiej swobody nie ma nigdzie indziej. Jako taki Uzdrowiciel chociażby już swobody nie masz, a wręcz przeciwnie! No ale to nie jedyna zaleta bycia Łowcą. Na przykład samo polowanie, nigdy nie wiadomo co się na nim stanie. Raz walka z gryfem, innym razem walka z kotołakami na czubku drzewa, kiedyś też ci może o tym opowiem. No i fakt, będziesz musiał trochę na to wszystko poczekać, ale naprawdę warto. - Odpowiedział spokojnie. Ahh ta walka z kotołakami, nigdy tego nie zapomni. Był wtedy wycieńczony i bardzo głodny, gdyby nie drzewne geny, to nie miałby wtedy szans na dostanie się do stworów. Na szczęście udało się.
Gdy Obsydian powiedział, że go przegoni... cóż, starał się jakoś nie okazywać rozbawienia. Ale miał ochotę zaśmiać się w tym momencie. Udało mu się nad tym zapanować, dlatego widać było na jego pysku tylko delikatny uśmiech. Mały przynajmniej wie czego chce.
- No zobaczymy. Powiedzmy, że nawet życzę ci w tym powodzenia. - Odpowiedział dosyć szczerze. Miał nadzieję, że będzie naprawdę dobrym łowcą. Oczywiście nie tak dobrym jak on sam.
Następne słowa Obsydiana bardzo go zaciekawiły. Wychodzi na to, że jest on wnukiem Przywódcy Ognia. No, tego się nie spodziewał. Zamyślił się chwilę. Cóż, jeżeli Buchający zlecił mu tak ciężkie zadanie... to albo naprawdę jest obiecującym łowcą, albo po prostu coś przeskrobał. Jeżeli to pierwsze, to może faktycznie kiedyś go dogoni. Oczywiście dogoni, a nie przegoni!
- Nigdy nie udało mi się żadnego wytropić, bo też nigdy nie miałem takiego zamiaru, ale moja siostra... kiedyś miała zadanie na rangę i musiała takiego upolować, tak jak ty teraz. Wytropić można go jak każdego innego drapieżnika czy zwierze. Po śladach i zapachu. Tutaj też można dodatkowo liczyć na to, że zgubił jakieś pióra. No, i trzeba ich szukać na terenach górskich i podgórskich, bo tam najczęściej występują. - Wyjaśnił. Kiedy młody poprosił go o naukę kamuflażu... no nie mógł się nie zgodzić. Gdyby to jeszcze była nauka magii czy wiedzy, albo coś innego, to mocno by się nad tym zastanowił. No ale kamuflaż? Po prostu kochał uczyć tego innych! Może nawet będą mieli szczęście i napatoczy się jakiś dorodny dzik, który mógłby służyć jako sprawdzenie umiejętności.
- Chętnie pokaże ci jak się kamuflować. Uczenie kogoś umiejętności łowieckich sprawia mi naprawdę sporą przyjemność! - Radośnie oznajmił młodemu, po czym zastanowił się od czego by tu zacząć. Chyba najlepszą rzeczą na początek nauki będzie po prostu pogłówkowanie. Na szczęście jeszcze jakieś doświadczenie w nauczaniu jednak miał. Może nie takie duże, ale zawsze.
- Trochę już ci o tym powiedziałem wcześniej, ale teraz nieco to uzupełnię. Dzięki kamuflażowi stajemy się jednością z otoczeniem, tak żeby przypominać teren na którym się znajdujemy. Tak jak mówiłem, wykorzystujemy do tego różne elementy otoczenia jak chociażby liście czy kwiaty. No dobra, na początek coś prostego... Załóżmy, że znajdujesz się w jakimś lesie, wszędzie pełno krzaków, bajorek, kwiatów, ogólnie wszystkiego. Chcesz stać się jednością z otoczeniem, stworzyć kamuflaż, co robisz? - Wyjaśnił, a na końcu zadał dosyć proste pytanie. Jeżeli młody odpowie na nie, to będą mogli przejść do jego ulubionej części nauki. Czyli dziergania siatki.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-14, 21:30, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-16, 23:54   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Sam również cały czas uśmiechałem się podczas tej rozmowy. Przybywając tu naprawdę nie spodziewałem się, że spotkam smoka dzięki któremu będę w aż tak dobrym nastroju, bo jeszcze chwilę wcześniej zamartwiałem się na zapas. A teraz całkowicie zapomniałem o tym co mnie czeka i skupiłem na rozmowie z tym wodnym łowcą. Jakie szczęście mnie spotkało, że to on właśnie przechadzał się po okolicy!
- Och, warto, warto, ale ja jestem niecierpliwy! A jak cię tak teraz słucham to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie potrafiłbym się odnaleźć w żadnym innym zawodzie! Wolność, swoboda i przygody! Przecież to wszystko czego szukam! A pomyśleć, że do tej pory nawet nie wiedziałem, że na zwykłych polowaniach aż tyle się dzieje! - powiedziałem szczerząc kiełki w szczerym uśmiechu. Jednak jak tak teraz o tym pomyśleć to nawet nie miałem jak się o tym dowiedzieć. W końcu wszystkie wiadomości jakie mam o łowcach, uzyskałem od mojego taty, a on wcale łowcą nie był! I w dodatku jako uzdrowiciel nawet nie chodził na polowania! A z tego wynika, że sam o tych przygodach nie mógł wiedzieć. Ale się zdziwi jak mu kiedyś o tym opowiem. A tym bardziej jak usłyszy o moich przygodach! W końcu na mnie też muszą jakieś czekać, prawda?
- Dzięki, Pozłacany! W takim razie ja życzę ci dalszych przygód. Tak wiesz, żebyś miał o czym opowiadać! - dodałem szczerząc się serdecznie. W końcu wychodziło na to, że złotołuski przeżył już dwie przygody o których chętnie by opowiadał. W końcu niemal mi obiecał, że opowie mi o nich przy naszym następnym spotkaniu. Więc lepiej, żeby do tego czasu przeżył ich jeszcze więcej! A ja już doskonale wiedziałem, że chodząc po terenach wspólnych będę wypatrywał błysku jego łusek.
Słuchając informacji o gryfach gołym okiem było widać, że wyraźnie się uspokoiłem. Akurat ta wiedza w przyszłości może mi się bardzo przydać. To było dla mnie oczywiste. Jednak w tej wypowiedzi bardziej zaciekawiła mnie pewna wiedza.
- Masz siostrę? Ale ci fajnie! Ja tam mam tylko dziadka, tatę i Charona. No co prawda Charon to cień, a z nimi nie można pogadać, ale za to tworzy piękne twory z maddary. No i nie da się go skrzywdzić, a jego dymek przyjemnie łaskocze po łapkach! Wiesz jakoś tak zawsze zastanawiałem się jak to by było mieć rodzeństwo. Przez pewien czas nawet liczyłem, że w grocie pojawi się kolejny młody smok, ale kiedy podrosłem zorientowałem się, że to niemożliwe. W końcu oprócz mojego rozbitego już jajka nie było tam żadnego innego. A szkoda - powiedziałem opuszczając nieco łebek. Co prawda nie mógł mnie zbytnio boleć brak rodzeństwa, bo nie wiedziałem jakby to było je mieć, ale zawsze mnie to zastanawiało. Wyobrażałem to sobie jako jedną wielką wspólną zabawę. W moim mniemaniu Pozłacany musiał mieć strasznie radosne dzieciństwo. No moje też nie było złe, ale jednak, kiedy tata i jego kompan wybywali z groty nie miałem do kogo otworzyć pyska.
Po usłyszeniu zgody na naukę wstąpiła we mnie na chwilę porzucona dawna energia. Ponownie uniosłem łeb z wdzięcznością spoglądając na samca. Czekała mnie już druga nauka czegoś potrzebnego w łowiectwie! Naprawdę trudno było mi ukryć entuzjazm. No i chyba niespecjalnie mi to wychodziło.
- Dzięki, Pozłacany! Nawet nie wiesz jaki to wielki krok zrobiony w stronę mojego pierwszego polowania! - po tych słowach już całkowicie skupiłem się na czekającym mnie zadaniu. W miarę utrzymując spokój wysłuchałem historyjki i przez chwilę zastanawiałem się nad odpowiedzią. To nie wydawało się trudne, ale kto wie jak ostatecznie to wyjdzie.
- Skoro mam przypominać las to na początku uważnie rozejrzałbym się dookoła. Obserwowałbym wszystko co znajdowałoby się w moim pobliżu, a w takim razie także prawdopodobnie przyszłej ofiary, i korzystałbym jedynie z tego. Pozbierałbym leżące dookoła mnie patyczki, liście, mchy i wszystko inne co wpadłoby mi w łapy i złożyłbym to w jednym miejscu. Potem chyba poszedłbym do najbliższego bajorka i wytaplałbym się w nim, żeby pokryć łuski błotem. No dzięki temu zakryłbym ich kolor i pozbyłbym ich blasku. W końcu byłyby brudne więc nie powinny świecić. No, a potem szybko wróciłbym do pozbieranych przeze mnie roślinek, bo zależałoby mi na czasie, żeby błoto nie zdążyło zaschnąć i obsypałbym się tymi rzeczami, żeby upodobnić do otoczenia.
Ostatnio zmieniony przez Gryzący Kolec 2017-07-16, 23:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-18, 18:50   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Aż sam czuł się lepiej gdy widział Obsydiana podekscytowanego tym całym polowaniem. Przypomniał mu się wtedy... on sam, kiedy był młodszy i też nie mógł się doczekać polowania, wręcz wyczekiwał tego momentu, a gdy już nadszedł było już tylko lepiej.
- Tak dzieje się i to ile! Ahh i dzięki, nowe przygody będę mieć na pewno, na polowaniach jest o nie łatwiej niż się wydaje. - Odpowiedział, jak zwykle z delikatnym uśmiechem. Lubił takie rozmowy, naprawdę wprawiały go w dobry nastrój. A co wprawiałoby go jeszcze bardziej? Rozmowy o łowiectwie oczywiście! A tu ma i to i to. No tak, to może rozmawiać.
Jednak następne słowa trochę go zasmuciły, ale tylko trochę. Zdążył już się z tym wszystkim pogodzić. Tak właściwie to jego rodzina była teraz jeszcze mniejsza niż ta Obsydiana. Jemu została już tylko dwójka braci, jeżeli nie liczyć jego ojca z którym nie wie co teraz się dzieje.
- Ehhh, tak właściwie to miałem siostrę... teraz została mi tylko dwójka braci, ale nie narzekam, cieszę się że ich mam. To jakoś podnosi mnie na duchu. - Odpowiedział po czym westchnął, nie chciał już za bardzo rozwijać tego tematu, wolał gadać o czymś nieco bardziej dla niego wesołym. A czymś takim na pewno jest rozmowa o kamuflażu! A raczej nauka, cieszył się że Obsydian bardzo się do tego przykłada. No i mu wychodziło! Teoretyczny kamuflaż wyszedł mu całkiem dobrze, nie zapomniał o niczym ważnym. Jednak musiał mu jeszcze powiedzieć o kilku innych sprawach, na które zazwyczaj nie zwraca się uwagi, a są mimo wszystko dosyć ważne.
- No, ładnie to wymyśliłeś! Dodam jeszcze tylko, że warto zwracać uwagę skąd bierze się materiał na kamuflaż. Jeżeli na przykład zbierasz liście jak popadnie z jednego krzaku, to zwierze może stwierdzić, że coś jest nie tak przez co się wystraszy. Zwierzęta są dosyć sprytne i zwracają na takie rzeczy uwagę. Najlepiej brać listki ze spodu i jeżeli to możliwe, to z różnych źródeł. Z kolei jakieś rośliny czy mech też lepiej zbierać z różnych miejsc. No i też pamiętaj, że na przykład zimą już będziesz mieć trochę trudniej. Wtedy najlepiej przykryć się śniegiem, a to dosyć nieprzyjemne. - Wytłumaczył po czym od razu odszedł kawałek dalej. Zbierał trawę z różnych miejsc, ciekawiło go czy Obsydian już domyślał się o co chodzi. Potem z kolei zaczął szukać korzeni, chwilę mu to wszystko zajęło. Kiedy zebrał już wszystko czego potrzebował, to wrócił do młodego.
- No dobra, teraz nauczę Cię jak się robi siatkę. To naprawdę ważne, bo dzięki niej szybciej można się zakamuflować, po prostu przyczepiając do niej wszystko co pasuje. Teraz patrz jak... dziergam. Ja zacznę, a potem ty zrobisz resztę. - Wytłumaczył spokojnie i zaczął dziergać. Wziął zebrane wcześniej korzenie i trawę, a następnie nawijając je na szpon zaczął przeplatać, robiąc małą siatkę z oczkami. Po chwili miał już gotowy kawałek siatki, wręczył to co udało mu się zrobić Obsydianowi, żeby dokończył. Ciekawiło go jak sobie poradzi, no pierwsza siatka nie musi być idealna, ale raczej nie powinien mieć problemów.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-18, 18:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-19, 12:46   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


O tak, byłem podekscytowany i to bardzo! Słuchając o tym wszystkim co dzieje się na polowaniu niemal nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. Najchętniej to już pobiegłbym gdzieś dalej pokazując wszystkim swoją ekscytację, ale udało mi się przed tym powstrzymać. Chociaż z niemałym trudem. Teraz po usłyszeniu tych wszystkich ciekawych rzeczy będę jeszcze bardziej niecierpliwy jeżeli chodzi o polowania. Chyba będę nawet liczył mijające księżyce na palcach! I oby udało mi się je zliczyć na jednej łapie, bo dłużej to chyba nie wytrzymam!
Pomimo tej całej radości udało mi się dostrzec zmianę u Pozłacanego. W jednej chwili był równie radosny co i ja, a już chwilę później na jego pysku zagościł cień smutku. Kiedy zaczął mówić wlepiłem w niego zszokowany wzrok. Że niby jego siostra... nie żyła? Czy może jednak go zostawiła i odeszła za barierę? Najwyraźniej samiec nie chciał o tym mówić, a ja nie zamierzałem naciskać. Jednak osobiście wolałbym tę drugą opcję. W końcu śmierć była dla mnie czymś odległym. Nie przeżyłem wojny, a co lepsze nawet o niej nie słyszałem, więc nie miałem pojęcia o tych wszystkich krzywdach, które sobie wzajemnie zadaliśmy i dziwiłem się, że po naszych ziemiach chodzi tyle okaleczonych smoków. Zresztą nawet nie wiedziałem, że mój dziadek był bliski śmierci i, że pamiątką właśnie po tym wydarzeniu jest jego ślepota. Przecież jakby wtedy umarł to nawet bym go nie poznał. On nie byłby przywódcą Ognia tylko ktoś inny. Może jakiś tyran i moje stado nie wyglądałoby tak jak teraz? Może żyłbym w zupełnie innym świecie? Nawet wolałem o tym nie myśleć. A tym bardziej o tym co by było gdybym stracił ojca! Przecież to był jedyny smok, którego kochałem nad życie! Całe szczęście, że Milczenie po chwili zmienił temat, bo zacząłem już sobie wymyślać jakieś okropne scenariusze.
Słysząc, że teoretyczny kamuflaż dobrze mi wyszedł uśmiechnąłem się radośnie i nadstawiłem ucho, żeby posłuchać dalszych słów samca.
- Ale chyba powinienem też pilnować, żeby te rośliny były ze środowiska życia danej zwierzyny, prawda? Bo jakbym przystroił się jakąś rośliną rosnącą nad jeziorem będąc w lesie to nie wyglądałoby to zbyt realnie. A skoro, tak jak mówisz, zwierzęta są sprytne to chyba zauważyłyby że coś jest nie tak - powiedziałem spoglądając na samca z zainteresowaniem. Starałem się też zapamiętać jego wskazówki. Jak na razie to wszystko nie wydawało się jakieś trudne. Różne rośliny i liście ze spodu. A jeszcze wracając do kamuflażu w trakcie zimy. Niestety żadnej jeszcze nie przeżyłem, więc musiałem wierzyć Pozłacanemu na słowo, że ten cały śnieg mnie zakryje. Czymkolwiek to coś było.
- Okej - mruknąłem przysuwając się nieco do samca i z zainteresowaniem obserwując jak bierze w łapy te wszystkie trawy i korzenie i zaczyna je zaplatać. Jego pazury poruszały się dosyć szybko, dlatego zmarszczyłem brwi, żeby za tym nadążyć. Minęła dłuższa chwilka nim łowca przekazał mi zaczętą robotę, ale nie byłem do końca pewny, czy zapamiętałem te wszystkie jego ruchy. Właśnie dlatego zamiast brać się od razu do roboty, wziąłem siateczkę w łapy i zacząłem się jej przyglądać. Co prawda to wszystko to był dopiero początek pracy, ale juz byłem w stanie dostrzec jak dużą Wodny musi mieć w tym wprawę. Każde zrobione przez niego oczko było takie precyzyjne. Aż zacząłem się zastanawiać czy na pewno sobie poradzę! No jednak w końcu musiałem wziąć się do roboty. Ostrożnie chwyciłem siatkę i nachyliłem się nad nią, żeby wszystko dobrze widzieć. Potem chwyciłem jedną z wystających traw i nawinąłem ją sobie na szpon. No nie powiem wyglądało to dosyć interesująco. Dalej nie tracąc więcej czasu wcisnąłem szpon w jedno ze zrobionych wcześniej przez samca oczek i przeplotłem trawę upewniając się, że będzie się trzymać. Potem chwyciłem kolejną trawę i zrobiłem to samo. I tak cały czas przeplatałem roślinę aż dostrzegłem pierwsze zrobione przez siebie oczko. No, co prawda nie było najpiękniejsze, a powiedział bym raczej, kanciaste i nierówne, ale jednak to zawsze coś. A potem poszło już raczej z górki. Po prostu cały czas przeplatałem trawę, a gdy ta się kończyła sięgałem po nową i wplatałem w siatkę. Na początku szło mi mozolnie i oczka nie były jakieś najpiękniejsze, ale z czasem zaczęły robić się bardziej okrągłe i zbite. Kiedy w końcu skończyłem robotę upewniłem się, że siatka jest mocna i się nie rozerwie, po czym wstałem i zacząłem rozglądać się po okolicy. Zbierałem listki, mchy i kwiatuszki pamiętając o tym by były z różnych miejsc, po czym wróciłem na swoje miejsce i zacząłem to wszystko wplatać w siatkę. Gdy skończyłem uśmiechnąłem się triumfalnie i podałem robótkę Pozłacanemu. Byłem nawet zadowolony z efektu końcowego!
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-20, 21:46   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Słuchał odpowiedzi Obsydiana po czym pokiwał mu głową. No rzadko zdarza się uczeń, który jeszcze dodawałby coś od siebie. Trzeba przyznać, że młody miał zapał i prawdziwą chęć do zostania łowcą, co zresztą było widać... aż cały chodził..
- Dokładnie! Kamuflaż musi pasować do miejsca w którym się znajdujesz, jeżeli jesteś w lesie to musi składać się z elementów lasu. Kamuflaż zrobiony dajmy na to z roślin rosnących na polanie, nie za bardzo będzie się nadawać do lasu. Dlatego często trzeba robić nowe siatki, albo czyścić te wcześniejsze i nałożyć na nie coś innego. - Wytłumaczył spokojnie. No cóż, młody kombinuje, tego mu odmówić nie można. No, to teraz czas na dzierganie.
Przyglądał się jak Obsydian radzi sobie z siatką, to było dosyć trudne zadanie więc dobrze by było gdyby wychwycił jakieś ewentualne błędy. Początek nie wyszedł mu za bardzo, oczka były dość nierówne i kanciaste. Na szczęście im dalej tym lepiej mu szło, oczka miały coraz bardziej okrągły kształt, szło mu też nieco szybciej niż wcześniej. Pod koniec były już całkiem podobne do tych, które on sam robił. Po chwili siatka była już gotowa, chciał obejrzeć ją jeszcze raz, ale Obsydian gdzieś poszedł. Nie zatrzymywał go bo po chwili dostrzegł, że zaczyna nakładać na siatkę elementy otoczenia. No cóż, to miało być następne zadanie, ale skoro młody poradził sobie już z tym teraz, to raczej nie było z tym problemu. Gdy wrócił i wręczył mu gotową siatkę, przyjrzał się. Listki, mech, kwiaty, ogólnie wyszło całkiem nieźle. Jednak zapach mógłby być troszkę bardziej wyczuwalny.
- No i świetnie! Siatka co prawda pod względem oczek najpiękniejsza nie jest, ale to kwestia wprawy. Te ostatnie oczka wyszły ci naprawdę dobrze, myślę ze twoja druga siatka będzie już naprawdę dobrze. Co do elementów siatki, też nie mam do tego większych zastrzeżeń, wszystko co przyczepiłeś jak najbardziej pasuje. No dobra, zostań tutaj. W międzyczasie możesz wyczyścić tą siatkę, albo wydziergać drugą. Ja znajdę ci jakieś zwierze. - Powiedział do młodego, nawet z pewną nutką dumy w głosie. Po czym ruszył kawałek dalej, szukając jakiegoś zwierzęcia, które pomogłoby mu w nauce. Chwilę mu to zajęło, ale udało się. Dostrzegł w oddali dwie sarny, jedną mniejszą, drugą nieco większą. Obie zmierzały w kierunku Polany. Poczekał trochę, po czym wrócił po cichy do Obsydiana.
- No dobra, zmierzają do nas dwie sarny, widzisz? Tam w oddali obok tamtych krzaków, za chwilę powinny już być. Umiesz już nakładać elementy otoczenia na siatkę, ale tym razem będzie trudniej, bo już nie "na sucho". Pozbieraj jakieś rośliny, przyczep do siatki, a potem zamaskuj jakoś swój zapach. Na koniec skryj się gdzieś. Najważniejsze żeby zwierzęta nie zauważyły, że się tu znajdujesz. Potem wrócę do ciebie i spróbujemy jeszcze raz, ale dla odmiany bez siatki.- Wytłumaczył szeptem, wskazując mu tym samym miejsce w którym znajdowały się sarny, na północ od nich, po czym cofnął się kawałek w lewo, żeby sarny nie mogły go zauważyć. Znajdował się w zakątku z którego jednocześnie miał widok na całą sytuację, dlatego będzie mógł nadzorować ruchy Obsydiana.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-20, 21:49, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-07-23, 21:54   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Uśmiechnąłem się z satysfakcją, kiedy Pozłacany zgodził się z moimi słowami. Naprawdę lubiłem mieć rację i normalnie cieszyłbym się dłużej tym własnym małym zwycięstwem gdyby nie to, że teraz miałem zdecydowanie ważniejsze sprawy na głowie. A dokładnie jedną, która mogła zaważyć na mojej łowieckiej karierze. Właśnie dlatego skupiłem się głównie na słowach wodnego łowcy, a resztę myśli starałem się stłumić. No, ale to niestety nie było takie proste. Dlatego jedynie skinąłem łbem, kiedy pochwalił moją siatkę i rozsiadłem się wygodnie, kiedy wstał i udał się na poszukiwanie jakiejś zwierzyny. W między czasie chwyciłem robótkę w szpony i bardzo powoli i delikatnie zacząłem ją czyścić ze wszystkiego co wcześniej do niej przyczepiłem. Może i była to mozolna praca, ale przynajmniej pozwoliła mi zabić nudę do czasu powrotu Pozłacanego. Zresztą kiedy on wrócił siateczka była już jak nowa. Nie było na niej nawet śladu po poprzednich przykrywających ją roślinach. Już ja o to zadbałem! Właśnie dlatego byłem już gotowy na następne postawione przede mną zadanie i bez problemów czy zbędnego rozpraszania mogłem wysłuchać wszystkich słów łowcy. Już od kiedy wrócił starałem się być cicho, bo to oznaczało, że gdzieś w pobliżu jest zwierzyna, dlatego na jego wypowiedź jedynie skinąłem potwierdzająco łbem. W następnej chwili chwyciłem siatkę w szpony i ruszyłem parę kroków we wskazanym kierunku. Już z oddali zauważyłem wcześniej wspomniane sarny, dlatego nie podszedłem bliżej, żeby przypadkiem mnie nie zauważyły. Zamiast tego zająłem się siatką. Teren na którym się znajdowaliśmy to była najzwyklejsza w świecie polana. Jedynymi znajdującymi się tu roślinami były różne rodzaje traw i kwiatów oraz nieliczne krzaki. Ja potrzebowałem części każdej z tych roślin, żeby właściwie zamaskować się w tym miejscu. Tak więc upewniłem się, że zwierzęta nie zauważą mnie z miejsca w którym się znajdowały i zacząłem zbierać potrzebne mi roślinki. Krążyłem po dość dużym obszarze zbierając wszystko co wpadło mi w łapy i nadawało się na siatkę. Były to przeróżne kępki traw, mchów czy kolorowych kwiatuszków. Nie zapomniałem też o liściach, które zbierałem z krzewów. Oczywiście z ich dolnych części. Tak jak mówił Pozłacany. W czasie tej zbieraniny miałem też oko na sarny i co jakiś czas upewniałem się, że nie ruszają się zbyt daleko ze swojego miejsca i wciąż jestem w stanie je dostrzec. Na moje szczęście najwyraźniej nie miały zamiaru na razie się stąd ruszyć. Właśnie dlatego wziąłem ze sobą wszystkie zebrane roślinki i usiadłem przy siatce do której zacząłem to wszystko przyczepiać. Dopiero, kiedy upewniłem się, że wszystko mocno się trzyma, nie odpada i wygląda w miarę nie podejrzanie wstałem i zająłem się maskowaniem zapachu. Tego jeszcze nie robiłem, dlatego okazało się to najtrudniejszym zadaniem. Po chwili wyruszyłem w losowym kierunku i zacząłem szukać bardzo wyraziście pachnących kwiatów, a także mchu czy błota. Na moje szczęście to wszystko znajdowało się niedaleko tego miejsca, dlatego dość szybko udało mi się to wszystko znaleźć. Umorusałem się błotem, natarłem mchem oraz mocno pachnącymi kwiatami. Kiedy się powąchałem już praktycznie nie czułem swojego zapachu, dlatego uznałem, że to wystarczy. Jak na razie dość zadowolony z efektu wróciłem do zostawionej wcześniej siatki i dość zgrabnym ruchem nałożyłem ją na siebie. Teraz to dopiero czułem się jak prawdziwa roślinka! Tak przygotowany przyjąłem wcześniej wyuczoną pozycję do skradania i powoli ruszyłem w kierunku zwierząt. Pamiętałem o tym by poruszać się cicho, patrzeć pod nogi i kontrolować oddech. Starałem się też chować za wszelkimi mijanymi krzakami, a także szedłem tak, żeby wiatr mi sprzyjał. W każdej chwili byłem też gotowy zastygnąć w bezruchu, gdyby jakaś sarna zechciałaby spojrzeć w moim kierunku. W ten sposób dotarłem do ostatniego krzaczka, który dzielił mnie od saren i przykucnąłem za nim, żeby skryć się przed wzrokiem zwierzyny. Będąc tam starałem się być jeszcze ciszej niż poprzednio i trwałem tam w bezruchu obserwując sarny. To było naprawdę niesamowite, bo jeszcze nigdy nie widziałem tych zwierząt z tak bliska! O dziwo były jeszcze piękniejsze niż mi się początkowo wydawało. Ze spokojem czekałem, aż złotołuski każe mi zakończyć obserwacje i do niego wrócić.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-07-30, 20:06   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Ze swojej pozycji dokładnie widział Obsydiana, oraz sarny oczywiście. Widział, że stosował się do jego rad, dobierał odpowiednie rośliny i starał się brać je ze spodu. Ogólnie, to nie miał tutaj jakiegoś wielkiego pola do popisu, znajdowali się na polanie, więc było tutaj o wiele biedniej niż w lesie czy puszczy. Mimo wszystko ilość zebranych roślin wydawała mu się wystarczająca. Po tym gdy przyczepił to wszystko do siatki myślał, że zapomniał o dość ważnym elemencie czyli zapachu.
Ale nie! Obsydian pamiętał i o tym, z tej odległości nie był za bardzo w stanie go wyczuć, ale sarny póki co nic nie zauważyły. Co oznaczało, że zapach musiał być bardzo dobrze ukryty.
Same zwierzęta szzły sobie dosyć powoli, aż w pewnym momencie zatrzymały się przy dość wysokiej trawie, by się posilić. Sarny co jakiś czas zmieniały pozycje, nadal nie dostrzegły małego ukrywającego się za krzakami. Jednak w pewnym momencie usłyszały jakiś jakby szelest... prawdopodobnie wtedy gdy kiedy ukrywał się za jednym z krzaków. Większa sarna podniosła łeb i poruszała uszami, w tej pozycji stała przez chwilę, ale wróciła do tego co robiła wcześniej czyli jedzenia roślin. Po jakimś czasie obie poszły dalej. No i pierwsze ćwiczenie zaliczone. Podszedł do młodego.
- Brawo, nie zauważyły cię! Idź się teraz obmyj, gdzieś tutaj widziałem jakieś bajorko na zachód stąd. Ja znajdę ci jakieś kolejne zwierzęta. - Powiedział dosyć radośnie do młodego i poszedł... szukać. Jak powiedział tak też zrobił. Przed tym oczywiście dokładnie poznał jego zapach i upewnił się w tym, że to również poszło mu naprawdę dobrze, było od niego czuć głównie naturą.

Nie minęło wcale dużo czasu i znalazł, była to jakaś rodzinka borsuków, składająca się z dwóch młodych i dwóch większych, prawdopodobnie rodziców. Wesoła gromadka szła w jego kierunku, ale znajdowała się dość daleko, jednocześnie tak, że mógł je widzieć.
~ Mam coś, zostaw siatkę tam gdzieś obok bajorka, nie będzie ci póki co potrzebna. Są też takie sytuacje, że po prostu nie ma czasu na zrobienie jej, więc warto przećwiczyć taką ewentualność. Siatkę weźmiesz sobie jak będziesz się znowu obmywać, potem jeszcze się przyda. Bez siatki będzie trochę trudniej, ale myślę, że sobie poradzisz. - Wysłał wiadomość do młodego, razem z lokalizacją swoją i borsuków. On sam oddalił się kawałek, żeby borsuki go nie widziały, ale jednocześnie by mieć dość dobry widok na całą sytuację, gdy Obsydian już przyjdzie. Póki co nie mówił mu, że będzie musiał "zmierzyć" się z nimi. Tak właściwie są one nieco trudniejsze od saren, mogą chociażby wślizgnąć się gdzieś między krzaki.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-31, 12:26, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 770
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-08-06, 15:15   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Wypuściłem przez chwilę wstrzymywane powietrze widząc, że sarny już poszły i obróciłem się w kierunku Pozłacanego, który dość szybko się tu pojawił. Uśmiechnąłem się szeroko słysząc jego słowa i zgodnie z poleceniem pognałem na poszukiwanie bajorka. Na szczęście znalazłem jedno, które znajdowało się niedaleko nas i wykąpałem się w nim. Oczywiście siatkę zostawiłem gdzieś przy brzegu, żeby się nie zamoczyła. Dopiero kiedy pozbyłem się z łusek wszelkich brudów i zapachów wyszedłem ze źródełka i przysiadłem przy robótce czekając na kolejne zadanie. Nie minęło dużo czasu, kiedy usłyszałem pod czaszką słowa wodnego łowcy i miejsce w którym czekały na mnie borsuki. Zgodnie z poleceniem nie wziąłem ze sobą siatki chociaż ciężko było mi ją tam zostawić. W końcu coś może przyjść i ją rozszarpać, a ja się napracowałem przy jej tworzeniu. W końcu dotarłem do miejsca z którego już prawie można było dojrzeć zwierzęta i wziąłem się za przygotowywanie kamuflażu. Na początku uważnie rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu czegoś co pomoże mi w ukryciu. Niestety okazało się, że to nie takie proste i faktycznie z siatką byłoby znacznie łatwiej. Jednak w końcu rzuciło mi się w oczy coś co mogłoby mi pomóc. Błoto. Wciąż zachowując ostrożność ruszyłem w kierunku tej kałuży. Jak się okazało była dosyć spora, więc bez problemu mogłem się w niej ubrudzić. A zrobiłem to dosyć porządnie, bo zadbałem o to, żeby od moich łusek nie bił żaden blask oraz żeby warstwa błota była na tyle gruba żebym mógł przyczepić do niej roślinki. Zresztą ich też sobie nie poskąpiłem. Obchodząc całą polankę dookoła zrywałem trawę, liście, mchy i kwiaty, które przyczepiałem sobie do grzbietu albo łap. No w sumie wszędzie gdzie się trzymały. W końcu musiałem mieć pewność, że to wszystko nie odpadnie, bo nie dość, że narobiłoby hałasu, to jeszcze straciłbym kamuflaż i borsuki zapewne by mnie zauważyły. Na sam koniec zostawiłem zapach, który zresztą udało mi się już w miarę porządnie przykryć samym kamuflażem. W końcu błoto i to co do niego przyczepiłem już wydzielało swój własny zapach. Jednak dla wszelkiej pewności poszukałem jeszcze paru kwiatów, które pachniały szczególnie mocno i wtarłem je w miejsca, które nie były przykryte błotem. Tak przygotowany przyjąłem pozycję odpowiednią do skradania i powolutku ruszyłem w stronę borsuków. Nie spuszczając wzroku z tych zwierzątek, pilnowałem swojego oddechu oraz łap, żeby na nic nie nadepnąć. Starałem się też poruszać cicho i nie zahaczać o krzaki obok których przechodziłem. Sprawdziłem też kierunek wiatru, dlatego zbliżałem się do borsuków od tej strony z której nie mogły wyczuć mojego zapachu. Byłem też gotowy w każdej chwili zastygnąć w bezruchu. W ten sposób przemieszczałem się między roślinnością za którą się chowałem, aż znalazłem się dość blisko, żeby móc się schować. Wybrałem do tego jeden z większych krzaczków i po prostu przysiadłem za nim tak, żeby nie było mnie widać. Stamtąd obserwowałem poczynania zwierząt w nadziei, że mnie nie zobaczą i nie postanowią się zbytnio zbliżyć.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 19