FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:45
Lustrzany las
Autor Wiadomość
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-08-05, 21:26   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Na warknięcie smoczycy, a raczej próbę warknięcia zareagował delikatnym uśmiechem, ledwie widocznym, na początku jednak dość niepewnym. Czyżby przesadził? Po liźnięciu i spojrzeniu stwierdził, że raczej jej się podobało.
Nagle dostrzegł pewną zmianę w jej zachowaniu, zrobiła się jeszcze bardziej pewna i zdecydowana, wygięła szyję, zbliżając się do niego i... ugodziła go w żuchwę.
Zacisnął wargi, czując lekki ból i szczypanie. Po chwili, wraz z jej liźnięciem, prawie już tego nie czuł. Uśmiechnął się, przez chwile nie odrywając wzroku od jej lazurowych oczu.
A więc to tak?
Wyglądało to jakby chciała go... sprawdzić? Zobaczyć czy się wystraszy, czy może jednak zostanie? Został, nawet łapa mu nie drgnęła. Czyżby zdał test?
Pozwolił jej na następne ruchy i po chwili sam zaczął się o nią ocierać, przejechał delikatnie od żuchwy, aż po po prawy bark, przy którym zatrzymał łeb. Przyłożył pysk i powoli ukąsił ją, odpowiadając na jej poprzedni ruch z jego żuchwą. Ogonem delikatnie przejechał w pobliżu jej pachwiny, po czym przycisnął ją bliżej do szklanego drzewa.
Coś się w nim zmieniło. Jeszcze przed chwilą szedł przez Lustrzany Las, przygnębiony swoim życiem, niczym chodzący smutek. A potem pojawiła się ona... Na początku czuł strach i niepewność, to wszystko było mu obce.
Ale jakaś jego część sprawiała, że nie potrafił tak po prostu odejść. Im dłużej z nią pozostawał, tym bardziej cały ten smutek, to wszystko... znikało. A on nie potrafił przestać spuszczać z niej wzroku, z jej oczu i ruchów.
Potrzebował tego, bardzo tego potrzebował, tej bliskości.
To wszystko było dla niego ucieczką, nie pamiętał żeby kiedykolwiek czuł się tak jak teraz.
I po chwili zrozumiał, pożądał jej. To było to co na początku nie pozwalało mu odejść, to było to co sprawiało, że nie uciekł zwyczajnie gdy obca smoczyca zaczęła się o niego ocierać. Również wtedy gdy ukąsiła go w żuchwe. Teraz to wiedział.
Znów spojrzał się na nią i przez chwilę tak patrzył w milczeniu. Od kiedy się przedstawił nie wypowiedział żadnego słowa. Nie musiał.
A potem chwycił ją za barki, delikatnie wbijając pazury, tak by tylko poczuła. Przycisnął ją jeszcze troszkę do szklanego drzewa i zrobił to na co oboje liczyli.

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 38
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5596

Wysłany: 2017-08-08, 14:24   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Uśmiechnęła się, czując jego zęby na swym ciele, potarła polikiem o jego polik, ale łagodniej, delikatniej, chcąc wchłonąć w siebie odrobinę jego ciepła, młodzieńczości.
Nie opierała się, gdy przyparł ją do drzewa, spojrzała poważnymi, wiekowymi ślepiami w jego niebieskie oczy, a potem połączyli się.
Owinęła swój ogon wokół jego własnego.
Oddawali się tej prozaicznej odwiecznej ucieczce, zmaganiom obu ciał, aż nie pozostało nic, poza nimi dwojgiem.
Gdy polowanie dobiegło końca, ułożyła się spokojnie na prawym boku, oddychając głęboko, spokojniej, przeciągnęła się lekko, nadal splatając ogon z jego końcówką.
Patrzyła na niego spod półprzymkniętych powiek, uśmiechała się lekko, jakby do własnych myśli.
~ Czasem to jedyny wybór. Jedyne, co można zrobić, aby odegnać na chwilę samotność - szepnęła w jego umyśle.
_________________
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-08-11, 00:35   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


I on również uśmiechnął się w jej stronę. To całe polowanie trochę go wymęczyło, ułożył się zaraz obok niej. Zauważył, że ich ogony nadal są splecione, tak jak przed chwilą.
Czy faktycznie jest to jedyny sposób, by chociaż przez chwilę przestać czuć się samotnym? Ten moment mógłby dla niego trwać wiecznie, ale wiedział że to niemożliwe. Dawno na jego pysku nie gościł uśmiech i szczęście. Jednak wiedział, że to tylko chwilowe, samotność zaraz wróci, że znów na jego pysku będzie widać tylko smutek i nic poza tym. Ale on już nie chciał być samotny. Ostatnio próbował jedynie uciekać od tego, z marnym skutkiem oczywiście. Ale czy musi uciekać? Może da się temu zaradzić. Czasami wystarczy po prostu towarzystwo, obecność drugiej osoby.
- Nie musimy być już dłużej samotni. - Odpowiedział smoczycy, również szeptem, po naprawdę długim czasie, bez żadnego słowa. Wcześniej nie musiał, słowa nie były potrzebne, ale teraz? Teraz były konieczne. Milczenie jest złotem, ale nie zawsze.
Wypowiadając swoje słowa, wiedział że jest naiwny, wiedział, że tak musi właśnie być. Że takie życie przygotował dla niego los. Naiwnie liczył, że nie będzie już samotny. Jednak on nie chciał żeby smoczyca odchodziła.
Przeniósł swój wzrok, znów na jej lazurowe oczy.
_________________
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 38
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5596

Wysłany: 2017-08-12, 11:39   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Heulyn nie zamierzała nigdzie odchodzić.
Nie spieszyło jej się wracać do Obozu, tak po części to cieszyła się z towarzystwa młodego samca. Był ukojeniem dla jej bólu Tak, to było egoistyczne, ale Heulyn chyba zawsze taka była i dopiero na stare księżyce uświadomiła sobie, jak bardzo.
Przymrużyła lekko złote powieki, może z rozbawieniem, a może w zamyśleniu.
~ Tak naprawdę nigdy nie jesteśmy samotni, tylko zapominamy o tym co jakiś czas, przez całe nasze życie. Stado powinno być nam rodziną, przyjaciółmi, bliskimi. Czasem jednak nawet pośród swoich ciężko odnaleźć... to, co by nas pociągało - odpowiedziała powoli, patrząc na niego.
Czy dobrze zrozumiała jego słowa?
Przecież mógłby być jej wnukiem, tyleż wokół pełno pięknych młodych samic.
Ty hipokrytko, ale nic nie przeszkadzało ci wykorzystać tego młodzieńca - pomyślała.
Pogładziła szponem wierzch jego łapy.
_________________
 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-08-15, 00:28   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Spodziewał się takiej odpowiedzi, no chociaż może nie do końca? Ta chwila... bardzo dużo mu dała, on nie chciał znowu wracać do tego co było wcześniej, zanim poszedł do Lustrzanego Lasu.
Stado powinno być rodziną... faktycznie tak powinno być, ale ostatnio tak nie jest. Od dłuższego w stadzie brakuje jakoś tak połowy smoków. Ale czy ta reszta jest dla niego bliska? Może niektórzy. Przez chwilę stał tak zamyślony, nie mówiąc nic.
- Stado... nie potrafi zabić bólu i samotności. Potrafi tą samotność jedynie przytłumić, czasami bardziej, czasami mniej. Ale nie za wiele to daje... wiem coś o tym. - Odpowiedział po chwili, nadal trochę zamyślony. Przeniósł wzrok na jej szponem, którym dotknęła jego łap.
Co do jego słów... chyba nie tylko on tak uważał, ale też po części ona. Była zapewne równie samotna jak i on, co znaczyło że i ona nie znajduje oparcia i pocieszenia nigdzie indziej, w swoim stadzie, czy bliskich. Ciężko jest pokonać samotność, a jeszcze trudniej próbować z nią walczyć.
Na pogładzenie jego łap odpowiedział po prostu wzrokiem, patrząc się na jej oczy. Wysunął jeden ze szponów i otarł go o ten, którym pogładziła jego łapę, nadal jakby w zamyśleniu.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-08-15, 00:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-08-25, 13:33   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


// ponoć tu zt jest, więc wbiję

W końcu puścił jego ogon gdzieś na brzegu lasu.
- Uaah! Żem się zmęczył, no! Tyle rzeczy muszę robić, żeby jakiś, kurde, żółtodziób mi tu nie zszedł bo nie umie wdychać kadzideł!... Bo... bo nie zszedłeś mi, nie, Złotko? BOŻE powiedz, że Ty żyjesz! ZŁOTKO! HALO! Ocknij się! No powiedz coś! Bogowie, zaraz zacznę ryczeć! Aaaa Złotko, błagam, ja przepraszam za wszystko! Ja... Ja... Nie wiem co zrobiłem, ale przepraszam! Tylko ocknij się, ja... JA TAK cholernie tęsknię za Tobą! O bogowie, co ja narobiłem!... - i zalał się łzami i oparł łeb przy jego pysku.
- ... Chwila chwila co? Ty ... Ty oddychasz!! TAK! Ty żyjeeeesz! Wiedziaaałem, żeś twarrrdy jak sam Immanor! Bo w końcu to jego wcieleniem jesteś, nie?! Hahaaaa! Taak! O jeny, jak super! Tak się cieszę, ooooh! N-no dobra, tylko... Skoro sobie śpiiiisz, to... może ja nie będę Cię budził?... Czy mam Cię budzić? Mam się martwić czy nie?... Boże, co ja mam zrobić? EJ! ZŁOTKO! - i zdzielił go w pysk. Potem pomruczał coś nosem... albo to było burczenie jego pustego brzucha po wymiotach?
Potem włożył mu pięść w oko. Szpona w nos. Polizał ucho.
- Słooooonkooo... Kochaaaniee...
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-08-26, 13:36   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Dziwna aura zniknęła, tak samo jak i wszystko w jego śnie, nie było już żadnych królików, ani dziwacznych stworzeń. Ostatnie co pamięta, to ten olbrzymi stwór, który ciągle go gonił. Próbował od niego uciekać, do tego ciągle słyszał jakby ktoś krzyczał "Uciekaj!", więc tylko to próbował robić, no i pewnie by mu się to udało... gdyby nie to, że w pewnym momencie przed łapami pojawił mu się olbrzymi pieniek o który się potknął. Świetnie. Jak nie na prawdziwym polowaniu, to w swoim własnym śnie.
No i potem poczuł, że coś nagle go uderzyło, nie miał pojęcia co... próbował się wyrwać, tak to pewnie ten sapiący potwór, musi uciekać. A przynajmniej próbował.... bo chwilę później poczuł, że coś gryzie go w ogon, królik? Nie, to było coś innego, chyba... żubr? Nie... też nie, jakaś dziwna mieszanka, której nie był w stanie stwierdzić, ta dziwna aura jakby znowu wróciła, ale po chwili po raz kolejny zniknęła, a na miejsce dziwnego stworzenia pojawił ten stwór, który go gonił.
Próbował zareagować, ale wszystko nagle zrobiło się ciemne.

I znów poczuł ból, coś musiało mu się stać w pysk. Wszystko cały czas było przed nim ciemne, nie widział nic. No i poczuł jak coś liże go po uchu. Powoli znów zaczął dostrzegać to co się wokół niego dzieje. Widział... nie, nie może być. Lustrzany Las? Nagle przez oczami przeleciał mu fragment... no kogoś, ale ze względu na to, że nadal był skołowany i nie najlepiej widział, to nie poznał.
- Kha... Kal...ina? - Wymrukał ledwo co.
Czy to kolejny sen? Tak, to jedyne wyjście. W tym lesie był wcześniej tylko raz, a nie pamiętał żeby udawał się do niego ponownie. Ostatnie co pamiętał to kadzidła, był chyba w jakimś zagajniku. Dlatego właśnie uważał, że to jakiś kolejny sen w którym wraca wspomnieniami do tego miejsca. No bo skąd inaczej mógłby się tu wziąć.
Chwilę leżał jeszcze w bezruchu słysząc jak coś do niego mamrocze. Chyba "kochaaanie"? Spróbował wstać, ale łapy mu się trochę osunęły, więc po prostu siadł na zadzie, nieco się jeszcze chwiejąc. Chwilę mu to zajęło, no ale w końcu się udało.
Spróbował się rozejrzeć, no i faktycznie był to Lustrzany Las. Chwilę później dostrzegł obok siebie smoka, jednak nadal nie potrafił go rozpoznać. Jednego był pewien, nie była to Kalina.
Po chwili wzrok nieco wrócił mu do normy i wiedział już, że to Raziel. Tak... był przy nim gdy wdychał kadzidła, ale nie pamiętał żeby szli razem do tego miejsca.
- Raziel... to ty? To chyba już nie sen, prawda? - Zapytał nieco niepewnie, a jego głos się jeszcze trochę załamywał. Ale czy to na pewno już nie jest sen? Przed chwilą widział baaardzo dziwne rzeczy, a mimo to wydawały mu się jakoś bardziej prawdziwe niż to co się dzieje tutaj. Podsumowując, jest w miejscu w którym nie wie jak się znalazł, do tego jeszcze cholernie boli go ogon i pysk. No i nadal jest jakiś skołowany... co tu się stało?
- Razieel... co się stało? Czemu jesteśmy tutaj? I dlaczego mnie wszystko boli... ostatnie co pamiętam to te palące się kadzidła. - Zapytał już nieco bardziej zdecydowanie, trochę już mu się chyba polepszyło. Dotknął łapą swojego pyska... no może nie jest to jeszcze pełna sprawność, no ale na pewno jest już lepiej. Nadal bolał go też łeb, ale nie wiedział od czego, no i jeszcze troszkę mu się zawracało.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-08-26, 13:51, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-08-26, 17:31   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Skrzywił dziób, gdy Pozłacany ochrzcił go "Kaliną".
- ...co. Nie, nie jestem żadną roślinką, debilu!... M-może i mam kolor kaliny, aaale-- ooh a co jeśli ja faktycznie jestem kaliną? ZŁOTKO! Masz obowiązek sprawdzić teraz, czy jestem kaliną! YYy ugryź mnie! ALBO NIE, będzie mnie to boleć przecież! N...nie, nie jestem KALINĄ! Złotko! Tyś to głupi jednak, wiesz? Tak, jak te wszystkie smoki, które nie umieją kadzideł robić! PFF. Jak ich można nie umieć robić? To jest tak naturalna rzecz jak... yy jak... jak siusiu! Chce Ci się siusiu? Rozkraczasz się i siusiasz! Chce Ci się kadzideł? Zbierasz te cholerne kadziła i zapalasz! No nic prostszego... Raz-- TAK. Olśniło Cię Złotko, jestem Raziel! ... Jestem... RAZIEL! Czyli nie jestem kaliną! Eeeej ej ale jak to skąd to wiesz? Widać to po mnie czy jak? Bo ja nie wiem, no weź! Jeny, Ty to masz nadprzyrodzone rzeczy po tych kadzidłach. Przeszłość widzi i jeszcze... co? Żee czemu tu jesteśmy?... bo ZEMDLAŁEŚ! Chciałem Cię przenieść w jakieś zacienione miejsce, booo bo... wiesz? Kiedyś ja sam zemdlałem! I to całkiem niedawno! Wtedy, jak te upały takie były! I wiesz, co mnie obudziło? MISTYCZNOOKA! Oblała mnie wodą czy coś i wtedy też byłem w cieniu! I... pomyślałem, że Ciebie też w cień przeniosę! Tylko... wody nie miałem, ale to mniejsza! Ważne, że żyjesz i nic Ci nie jest! A czemu Cię boli wszystko... a ja wiem? Może się potłukłeś? Trochę Cię po kamieniach wlokłem, tak Ci łeb łomotał góra dół, góra dół haha! Ej, to było śmieszne, tak Ci skakał fajnie tak tup tup! Hahah! Ej Złotko, masz mięso? - zapytał baardzo poważnie. Nic go więcej nie interesowało?
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-08-26, 19:33   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Cóż... cieszył się jednak, że nie będzie musiał sprawdzać czy Raziel jest Kaliną, czy nie jest. Oj no pomylił się, nic nie widział oprócz kryształowych drzew, jeszcze to lizanie po uchu. Myślał, że to jakiś kolejny sen czy coś.
Na jego stwierdzenie o tym jak to banalne i powszechne jest robienie kadzideł, nieco się zdziwił. No bo, kto tak właściwie je palił? Oprócz samego Raziela, wiedział jedynie że Mistyczna od czasu do czasu coś popala, nie było to więc niczym powszechnym. A czy było to proste? Oczywiście sam nie wiedział jakie ziele należy ze sobą połączyć, by wyszło coś takiego, zapewne gdyby poprosił Mistyczną, to by mu powiedziała, no ale nigdy jakoś nie był zainteresowany tą kwestią.
Na następne stwierdzenie zareagował jednak jeszcze większym zdziwieniem, on zemdlał? Z tego wszystkiego wybałuszył oczy ze zdziwienia, co było sygnałem, że bardziej się go zaskoczyć nie da. Przecież to było niemożliwe... wdychał te kadzidła, było nawet całkiem wesoło, bo zaczął faktycznie widzieć jakieś obrazy, no ale potem, nie pamiętał już nic. Jeszcze dziwniejsze wydawało mu się ściągnięcie go tutaj, no bo po? Równie dobrze mógł go obudzić w zagajniku. Słuchał dalej jego relacji i dowiedział się kilku rzeczy, na przykład, że ciągnął go przez jakieś kamienie, co tłumaczyłoby dlaczego jest taki obolały.
- Jak to? Przecież ja nie mógłbym po prostu zemdleć! Wdychałem te kadzidła i wszystko w porządku było. Chociaż no... innego wytłumaczenia chyba nie widzę, więc chyba coś musi jednak w tym być. Emmm, dzięki że mnie tu przywlokłeś mój wybawco, ale mogłeś trochę bardziej na mnie uważać. Czuje, że zaraz mi prostu odpadnie ogon. Zaraz... znasz Mistyczną? - Powiedział do swojego wybawcy, a potem przypomniało mu się, że coś wspominał właśnie o Mistycznej. Może to ona pokazała mu jak się te całe kadzidła pali? To że go znała akurat jakoś bardzo go nie dziwiło, no bo kto by jej nie znał?
Ostatnie jego słowa znów go zadziwiły, znaczy nie sam ich sens. Opowiadał o tym co się działo podczas gdy podobno stracił przytomność, a tu nagle nigdy nic przeskoczył na zupełnie inny temat, jakby poprzedni przestał go już interesować. No cóż... składzik miał na szczęście pewny, nie wiedział ile go tak ciągnął, ale musiało go to wyczerpać, więc no czemu nie?
Zastanowił się co mógłby mu dać, chyba ostatnio były to jakieś sarny. Może... coś chyba mu wspominał o jakimś łaciatym koniu. Może krowa? Chyba powinna mu smakować.
Przywołał więc ze swojej groty to zwierze, dające łącznie 4/4 mięsa, po czym przysunął ją bliżej Raziela.
- Mam, mam. Nie wiem co lubisz, więc masz takiego oto "łaciatego konia". Aha i ten... nie mów nikomu, że zemdlałem, dobra? - Powiedział do Ognistego, nadal z nieco zmieszanym wyrazem pyska. Oczywiście na końcu musiał się upewnić, że to zostanie między nimi.
W czasie gdy Raziel miał spożywać krowę, on starał dojść do siebie, a musiał przyznać, że łatwo nie było. Nie wiedział co on tam w sumie jeszcze dodał do tej sosny, ale musiało to być naprawdę mocne.
_________________
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-08-26, 19:56   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Raziel patrzył na niego i nie dowierzał. Brakowało tylko pokręcenia łbem ze zrezygnowania.
- ... no jakiś Ty GŁUPI, to ja Ci mówię! Jak... nie wiem co! Jajaaa ja Ci opowiem jak to było! Naaaajpierw sobie palisz, porządnie, jak Raziel przykazał, potem nagle słyszę od Ciebie RAAAZIEL KHHY khhy i umierasz. No i Cię po prostu nie ma! To znaczy... jesteś, bo ten... istniałeś, i tam leżałeś, ale... umarty byłeś! No ducha w Tobie nie było! Więc stwierdziłem "eee, to pewnie przez kadziła, że się nie przyzwyczaiłeś". No ale ja tak sobie leżę, Ty to dalej wdychasz tam, no i nagle co?! ŚWIECISZ! Zacząłeś tak koszmarnie nawalać mi po ślepiach, że myślałem, że mi gały wypłyną! No to wstaję, gadam do Ciebie a Ty nic! Zero! Jak Cię nie było, tak ni ma! Się zacząłem zastanawiać co ja Twojej matce powiem! No i wtedy Immanor mnie oświecił wspomnieniem, żeby Cię w cień zabrać iii ii oto jesteś - i wywalił szczęśliwy jęzor, zadowolony najwyraźniej z tego, że uratował smoka.
- Czyy znam Mistycznooką? PFF! Haha! Proszę Cię, Złooootko! To moja porąbana siostra! Wiesz? Ona jest ŚLEPA! I nazwała się Mistycznooką! Haha! Ona zawsze takie pośmiewisko z siebie robi? Czy jest głupia? No bo ja nie wiem, serio! Jak można się tak skrzywdzić, bogowie! Ja współczuję jej dzieciom, wiesz? Ej, ona to w ogóle ma jakieś? Nie, nie, czekaj! Ja sam odpowiem sobie na to pytanie! Hmmmnnn hnnngh... nnnnie! Nie ma dzieci! Bo nikt jej nie chciał, przez to jej głupie imię! Bogowie! W ogóle wiesz, jakie ona beznadziejne kadzidła pali? Hańba dla mojego stada! Ja Ci opowiem! Bo ja to Ci już mówiłem, że w moim domu to my mieliśmy takie panie smoczyce, które uczyły nas ziół i innych, nie? Kadzidła zawsze paliliśmy jak się modliliśmy, bo to wtedy tak... wtedy to się ŁĄCZYSZ z tymi bogami i oni to doceniaaająąą. No! I te zielarki nam mówiły "mieszaajcie tylko tee i tee zioła, wtedy będzie fajnie"! No to ja, wieerrrrny tradycji, palę te kadzidła i się czuję wspaniale! A ta Mistycznodziwoląg mi nagle wmawia, że ja to nie umiem palić i się do niczego nie nadaję! UOH! Jakim ja zły na nią! Mam ochotę ją UGRYŹĆ w zadek, aż chrupnie! Tak bym ją sprał, Złotko! No! - i tupnął łapą i wtedy poczuł, że pazurami zahaczył o ... mięso, o którym już zapomniał.
Zachłysnął się powietrzem.
- CZY TO jest... Łaciaty koń?! O BOGOWIE! Niech Ci, kochanie, Immanor w dzieciach wynagrodzi! Oooooh toć to delicje, oooaaah! Ej, wiesz? Bo ja to w ogóle, jak Cię cuciłem jeszcze w tym zagajniku, to w sumie to się porzygałem i ten... wyleciało mi całe jedzenie z żołądka i dlatego znowu bym wtrynił konia z kopytami! No i takiego konia mi dałeś! Niech Ci wielkie będą dzięki, no! No jak ja Cię kocham, no daj pyska, nie wstydź się Raziela! Noo! Nie uciekaj, dawaj pyska! - i go bez pardonu liznął od nosa po samo czoło. Potem drepcząc w miejscu niemal rzucił się na 4/4 porcję mięsa i w trybie natychmiastowym zaczął zżerać krowę... faktycznie w całości. Próbował zjeść nawet kości, ale coś marudził, że kły go bolą. A potem świńsko mu się odbiło i zerknął ucieszony jak pisklak na Złotka.
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-09-05, 21:42   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Siedział na zadzie i słuchał, jak to dokładnie się wydarzyło. No... faktycznie pamiętał, że w pewnym momencie zrobiło mu się słabo, zapewne właśnie wtedy zemdlał. Cóż... przyciągnięcie go tutaj chyba nie było najlepszym możliwym pomysłem, no ale Raziel coś zrobił.... a to już coś.
- No tak... chyba faktycznie mi się trochę zemdlało. Tam u was... wszyscy tak na to reagowali, czy naprawdę jestem jedynym, który po prostu padł na ziemię?- Skomentował całą opowieść swojego Ognistego towarzysza, nie chciał już do tego wracać. No bo dla takiego smoka jak on, zemdleć od palonej sosny i jakiegoś tam innego ziela, to... no był trochę wstyd. Chociaż na swoje usprawiedliwienie mógł dodać to, że cholernie mocna była ta mieszanka.
No i kolejny raz Raziel go zadziwił, Mistyczna jest jego siostrą? No w sumie... oboje są górscy i palą kadzidła, a jedyne osoby, które to robiły to właśnie oni. No i wszystko już jest teraz jasne.
Na szczęście jednak nie wszystko ich łączyło, ostatnie czego by mu brakowało, to tego by Mistyczna miała gadkę i sposób bycia jak jej brat. Widział już, że chyba nie za bardzo się lubią, czyżby właśnie poróżniły ich kadzidła? Był kilka razy w grocie Mistycznej i czuł zapach kadzideł, wydawały mu się o wiele lepsze. Jednak co dla Ognistego to znaczy? Jeżeli lepsze są te mocniejsze, to faktycznie... nie ma tu sobie równych.
- Ma dzieci i nie przesadzaj, takie złe to imię nie jest. No a kadziła... nie znam się, ale to od twoich zemdlałem, chociaż nie wiem czy taki nie miał być zamiar. Swoją drogą... ty palisz same takie mocne? - Powiedział, po czym znów spojrzał się na swój ogon. Nadal trochę go bolał, ale chyba przechodziło, ciekawiło go w jaki sposób on go tutaj zaciągnął? Czyżby... właśnie za ogon?
No i wyjaśniła się sprawa z jedzeniem... wychodzi na to, że i Raziel nie zniósł tego najlepiej. Co prawda zwrócenie pokarmu nie było porównywalne do stracenia przytomności, no ale cieszył się, że nawet "mistrzowi" mogło się zdarzyć.
Łaciaty koń, którego wręczył ognistemu, szybko zniknął. Miał nadzieje, że ten posłuży mu nieco na dłużej. Chociażby do... następnego palenia kadzideł.
No i znowu poczuł liźnięcie. Spróbował odsunąć pysk, ale chyba jeszcze bardziej pogorszył sprawę.
- Niee, zostaghh! Ehhh... mógłbyś to sobie darować, wiesz? Tam w waszym stadzie wszyscy sobie tak wdzięczność okazywali? - Zapytał, nieco zdziwiony jego bezpośredniością. Dziwnie tak lizać po pysku każdego, kto w jakiś sposób mu się przysłuży. No zdarzało się, że smoki, które karmił były bardzo wdzięczne za pomoc, były też takie, które ledwo co odkiwnęły głową. No ale żaden jeszcze nie zaczął go lizać. To było dziwne.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-09-05, 21:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-27, 19:45   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Fia czuła się zagubiona.
Jakoś tak dziwnie zagubiona po tym wszystkim. Nie widziała nigdzie dla siebie jakiegoś miejsca.. Jej pisklęca radość zgasła. Szczerze to już nawet zwątpiła w swoją drogę życiową - Bo gdzie tutaj iść kiedy nie ma przy Tobie autorytetu? Mamy nie ma.. Nie będzie mamy.. A Tiernan? Jego też spotkał ten sam los? Młode serduszko przysięgało coś na Zdradliwym Urwisku jednak teraz nie widziała w tym głębszego sensu. Źle się czuła z tym że nie było jej tam, gdzie mama.. Umierała. Może mogłaby jej pomóc? Nie docierało do niej że jest za mała, że nie zna się na leczeniu i jeszcze zapewne pogorszyłaby sprawę. Ale może przy łucie szczęścia Erycala udało by jej się ją uratować? Dla kogo ona teraz żyła? Dla stada.. Ale czy ona odnajdzie się teraz w tym wszystkim? A co dopiero jej młodszy braciszek?.. Będzie musiała się nim niezwłocznie zająć, nie ma opcji, nie zostawi go samego w tym bagnie.. Bagnie.. Teraz jest zdana sama na siebie.. Uniosła łebek ku niebu, wypatrując Gwiazd. Było już ciemno, bardzo ciemno jednak nie chciało jej się wracać.. I tak już nikt jej nie pilnował ani nie ograniczał.
Mamo.. Pomożesz mi, prawda? Powiedz Erycalowi o mnie dobre słowo.. Żeby już nikt nigdy nie odchodził..
Odetchnęła głęboko, ugięła mocno łapy po czym uniosła łapę.. I.. co ona miała zrobić.. Eh.. Nawet nie umie się obronić. Czy zaatakować.. Co z niej za drapieżnik?
_________________

 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-09-27, 20:11   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Lustrzany Las był najdziwniejszym miejscem jakie w życiu widział. Najdziwniejszym i najbardziej niepokojącym. Wcale nie zamierzał długo tu zostawać, miał po prostu przejść przezeń i już, ale dostrzegł wśród upiornych pni jasną plamkę, która doskonale odcinała się na tle bladej łuny drzew.
Przystanął nieopodal skupiając wzrok na drobnej postaci w oddali. Złudzenie, czy prawdziwy smok? Może jedynie dziwny blask odbijający się od jednego z drzew? Wyciągnął szyję, przymknął oczy i posmakował wiatru, który... niósł obcą woń. A jednak. Smok z... Cienia. Pisklę ledwie. Więc jednak nie iluzja.
Ruszył ku samiczce, ale powoli, ostrożnie i cicho, nie chcąc, by go usłyszała. Dopiero kiedy był bardzo blisko, przystanął, przyglądając się jej nieporadnym ruchom. Pisklę i to do tego puchate, w barwach tak kompletnie niesprzyjających polowaniom czy ukrywaniu się. Bezbronne.
Wysunął się zza jednego z pni, niebezpiecznie blisko przysuwając pysk do głowy małej i oświadczył swoje przybycie słowami.
- Już na wstępie masz złą pozycję i co ty chcesz zdziałać tą łapką, hm? Możesz nią co najwyżej pogłaskać się po zadku. - Jego głos o niskiej, mrukliwej barwie brzmiał niepokojąco wśród dziwności Lustrzanego Lasu, a długi pysk wykrzywiony złośliwym uśmiechem raczej zwiastował kłopoty niż miłą pogawędkę. Oczy samca, błyszczące w półmroku chłodnym błękitem patrzyły na pisklę z mieszanką kpiny i pobłażliwości.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 20
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 123
Wysłany: 2017-09-27, 20:43   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Mała wiedziała już na czym polega skradanie, jednak trzeba przyznać że Samiec zakradł się do niej bezszelestnie. Mimo wszystko, kiedy poczuła jego oddech na karku trochę ją zmroziło. Strach.. No tak, naturalne to było dla pisklęcia prawda? Miedziana nie tak dawno ją tak wystraszyła gdy się do niej skradała, oh ile z tego śmiechu było ile z tego było potem zabawy. Ale nie. Młoda wystawiła się teraz na niebezpieczeństwo i nie ma Riromiego który ją obroni i wezwie mamę.. A więc będzie musiała sobie poradzić sama.. dorosnąć..
Odwróciła łeb w jego stronę.. Pachniał tą całą Wodą.. Fii się to nie spodobało, to przez nich mama nie żyje, oni zabili ją w taki bestialski sposób.. Ale.. Czy aby na pewno była to wina wyłącznie wodnych? Przecież mama nie musiała tam iść. To nie ich atakowali a.. Może mama miała tylko uzdrawiać? Nigdy nie zdobyła się na odwagę by oto zapytać. Czy jeszcze się nie zdobyła..
Odwróciła łeb po tym gdy odetchnęła lekko. Jej wyraz pyska miał ukrywać strach.. Jednak drżenie łap lekko ją zdradzało. Oh, delirka w tak młodym wieku? Teraz zgrywanie chojraka. Położyła łapę na jego pysku i wkładając w nią trochę siły odsunęła pysk samca.
- Dystans. - rzuciła krótko a potem dla bezpieczeństwa sama odsunęła się o jakieś dwa kroki. Próbowała opanować drżenie łap i rozstawiła szeroko łapy znów, ugięła je w stawach i podniosła ogonek, oraz docisnęła do siebie skrzydła a łeb obniżyła na równi z barkami.
- Umiesz zrobić lepszą? - spytała beznamiętnie, jednak z nieukrywaną w tonie ciekawością.
_________________

 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-09-27, 21:07   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Odsunąć, to ona mogła co najwyżej siebie, bo pysk samca ani drgnął kiedy naparła na niego małą łapką. Uśmiechnął się do niej wtedy, szeroko, drapieżnie i kłapnął zębami dla przestrachu gdy tylko zabrała pazurki.
Dla niego nie miało znaczenia z jakiego była stada. Ich wojny... nie dotyczyły go, nie dotykały w żaden sposób. Nie bał się też, że przez swoją obecną przynależność wpadnie w kłopoty. Jeśli tak by się stało, zapewne poważniej pomyślałby o odejściu. Na razie jednak tkwił w dziwacznym układzie niby będąc częścią Wody i nie będąc nią jednocześnie.
- Mylisz odwagę z głupotą. - Sarknął, powoli podnosząc głowę. Spojrzał na nią z góry dosłownie i w przenośni, leciutko mrużąc błyszczące ślepia. - Nikt cię nie nauczył, że nie należy pyskować do większych i silniejszych bo może się to dla ciebie źle skończyć? - Uśmiechnął się złowróżbnie, ale tak naprawdę wcale nie obchodziło go wychowanie piskląt... jakichkolwiek. I nie zależało mu szczególnie żeby się czegoś nauczyła dzięki spotkaniu z nim, teoretycznie większym i silniejszym. Lecz skoro już zaczął...
Sceptycznym okiem omiótł sylwetkę samiczki kiedy tak pewnie ustawiła się w wyjściowej pozycji do ataku. Musiała podpatrzeć to u kogoś starszego, bo dzięki strachowi instynkt zadziałał lepiej i mała ustawiła się naturalniej.
- Oczywiście, że tak. Mam nieco więcej księżyców na karku niż ty, pisklaku, a więc i więcej praktyki. - W jego mrukliwym głosie dało się wyczuć rozbawienie. Potem stanął na przeciw młodej i wsunął łapę pod jej pysk, naciskiem lekko unosząc jej głowę.
- Za nisko, nie odsłaniaj karku bo ci go ktoś przetrąci. - Rzucił i odstąpił o krok, oceniając. - Lepiej. I nie bądź taka spięta, łapy muszą pracować. - Mówiąc to sprężyście ugiął i rozprostował własne kilka razy, by na koniec pozostać w pozycji sugerującej wstęp do walki. - No dalej, pokaż co potrafią te łapki do głaskania zadków. - W półmroku błysnęły jego kły. Uśmiechał się, ale nadal uśmiech ten nie miał w sobie nic z łagodności.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 14