FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:43
Zagajnik
Autor Wiadomość
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-06-12, 16:47   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Zderzenie się z nową wiedzą zawsze w śmieszny sposób zatyka Raziela. Jakby zupełnie nie mógł uwierzyć w to, co mówią smoki.
A potem zrobił kroczek w bok i spojrzał mu się bezwstydnie między tylne łapy.
- ... khm CO to za debilne zwyczaje, że Łuska to dla samicy? A jakbyś chciał się nazywać Złocista Łuska, bo to... odzwierciedla Ciebie, to nie możesz, bo byłbyś samicą?! Ja nie wiem, kto te Wasze bańkowe zasady wymyśla?! Który smok to taki żartowniś? Bo ja to mam nerwy na tego, co to wymyślił, łoh! Wiesz? Mi też kazali wybrać sobie imię, jakieś... adepckie! Z Kolcem! I wiesz, jak musiałem się nazwać?! PROFETYCZNY! Śmiech na sali! To znaczy, Profetyczny jest caałkieem łaaadne... Ale wolę Raziel! Mama mnie urodziła jako Raziela, to jako Raziel umrę! I nikt mi nie zmieni imienia! - a sam nadaje innym pseudonimy...
- Aaaah Rybka! Rybka mówił, że umie czarować! Nawet mi to pokazał, wiesz? Mówił mi, że mnie nauczy! I WIESZ co zrobił?! Pokazał mi źródło i sobie poszedł! Tak w siną dal! Puf, odechciało mu się! Ja nie wiem, no przecież przyjaciół się tak nie zostawia w potrzebie, nooo... Byłem załamany! Dłuuuugi czas, mówię Ci! Wypaliłem stosik ziół, pospacerowałem sobie i mi dopiero wtedy przeszło! OOOH pytasz, skąd jestem? Jak cudownie! Wiesz? Daaaaaaaaawno dawno temu, jakiś smok spod bańki wyleciał za bańkę, doleciał do miejsca mojego domu i założył osaadę. Taką ze smokami! I sobie byliśmy taką jeedną, wieelką rodziną, potem urodziłem się ja! No i mój tato dziwnie mnie kochał, wiesz, pokazywał mi to przez łamanie kości! Łoh! No i taaam każdego uczą dokładnie wszystkiego o ziołach! Ja pamiętam tylko te, które są moje ulubione... Aaaaale to i tak dużo! No i pewnego dnia ci mi tam wręczają jakiś soczek w takiej misce, no to ja niucham - śmierdzi jak sam byk! Bogowie! Ale moczę w tym pyska, nagle słyszę, jak taki mój kolega się drze, wytrąca mi misę z łap i każe uciekać! No chory! I inni się na nas rzucili nagle, no mówię Ci, szaleństwo! Ja nie wypiłem a innym odbija! Ale no nic, uciekłem im, bo ja to szybki jestem! Za szybki jak na te wolne żółwie, haha! I tak sobie leeeciaaaałem aż doleciałem tutaj! - wyszczerzył ząbki.
- Nnno to teraz Twoja kolej!
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1536
Wysłany: 2017-06-16, 18:09   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Gdy Raziel zaczął spoglądać mu między tylne łapy zrobił wkurzoną minę, dokładnie taką jak Wzburzony gdy coś mu się nie podoba. Gdyby to jeszcze jakaś piękna samica była, to by się nie obraził no ale...
Potem słuchał wspaniałej historii Raziela. W sumie ciężko było zrozumieć coś z tego wszystkiego, ale było w miarę ciekawie. Dziwne plemię w którym wszyscy palą zioła i piją wywary z byków, no przynajmniej z czegoś co pachnie jak byk.
- Ja tych zwyczajów nie wymyślałem i w sumie nawet nie pytałem się czemu tak jest. Jednym pasuje bardziej Łuska innym Kolec, ale jakoś mnie to nie martwi, bo zaraz i tak będę już po ceremonii, wtedy można już mieć dowolne imię, no... tylko że dwuczłonowe. W sumie to dziwna sprawa z tym Rybką, zostawił cię samego, a ja też go już od dawna nie widziałem. To co mówiłeś wydaje się ciekawe, w sumie masz interesującą przeszłość. Aha i... wspominałeś o swoich ulubionych ziołach, ciekawi mnie które to? A może to jakaś tajemnica, w takim razie nie wnikam. Opowiedziałbym ci swoją historię, ale szczerze mówiąc to nudniejsza od mojej może być tylko historia niewyklutego jaja. W skrócie, urodziłem się, kazali mi się uczyć, matki nigdy nie znałem, chociaż tata mówił mi że była w stadzie ognia, nie wiem czy kojarzysz Krwawą Krucjatę. Potem z kolei miałem sobie wybrać jakąś profesje, no to wybrałem łowcę, potem moja mistrzyni Mistycznooka nauczyła mnie wszystkiego o byciu łowcą. Nie wiem czy ją znasz, chociaż wyglądasz mi na takiego co zna wszystkich. Potem miał upolować dwa kotołaki, więc błądziłem po lesie niemal umierając z głodu, ale w końcu mi się udało, walczyłem z nimi na szczycie drzew, to było coś. No i teraz oczekuję na swoją ceremonie, no i tyle. Jak widzisz żadnych ziół, pościgów czy ucieczek w niej nie było. - Powiedział do Raziela, trochę się rozgadał, jak widać źle na niego wpływał.
_________________
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-06-25, 17:07   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Prychnął niezadowolony i pomarudził coś pod nosem.
- Noo no no i to jest to, o czym właśnie mówię! Co chwilę Wam każą zmieniać imiona! Ja Ci coś, Złotko, powiem. Smok traci SENS, gdy każą zmieniać mu imię! Traci część siebie! To... to jakby sprzeciwiać się wyborom matki i ojca, to jak uznać, że Niieeee, nie podoba mi się imię! Dla mnie to jest haniebne, mówię Ci! A... Rybka? Rybka ZNIKNĄŁ?! NIE nie nie nie, kłamiesz mnie! Ja WIEM, że on pewnie siedzi w wodzie i teraz dowodzi resztą rybek! Może... może zapomniał Wam powiedzieć! Ja dobrze znam Rybkę, on by tak po prostu sobie nie odszedł! Zaufaj mi, Złotko. On WRÓCI! Ja to widzę, bogowie to widzą i mi mówią! EJ w ogóle wiesz?! Ja to czasem mam taki stan, że przepowiadam przyszłość! Pamiętam, jak kiedyś miałem wizję, że mój kolega będzie kaszlał! I wiesz co robił następnego dnia? Kaszlał! Niesamowite, nie? I to nie pierwszy raz już tak, uwierz mi! Tylko... że ja nie umiem nad tym zapanować... Iii mi smutno! Bo ja nie lubię, gdy nie mogę nad sobą zapanować! Ale WIEM, że za niedługo będę miał wizję o Rybce! I będą to dobre rzeczy! Zobaczysz! Powiem Ci, a kolejnego dnia to się stanie!
OoOH moje ulubione zioła?! To... ja to w sumie nie mam jednego ulubionego, ale po prostu KOCHAM mieszankę lawendy i sosny! Jest... jest mi wtedy tak DOBRZE! Czuję się taki... uspokojony, złączony z bogami a jednocześnie czuję, jak rozpiera mnie ich energia! Tylko zawsze wtedy duszki robią sobie ze mnie żarty i udają, że mnie atakują, no a ja wtedy padam! Padam jak trup i nie mogę się ruszać ze strachu! Łoh, katorga... Wiesz, ile razy mi się przez to serce zatrzymało?! 14!! 14 razy serca nie czułem! Ja nie wiem, ja nie wiem po prostu... ...wiesz? W sumie to Ty masz takie... nudne to życie
- wykrzywił pysk w zniesmaczeniu.
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1536
Wysłany: 2017-06-27, 19:05   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Słuchał co stojący obok niego Raziel tym razem miał do powiedzenia. Kiedy mówił o Wzburzonym i o tym, że na pewno powróci... Doszedł do wniosku, że to chyba niemożliwe. Cóż, on też jak mogłoby się zdawać znał go dobrze, nawet bardzo dobrze, bo to w końcu jego ojciec, ale ostatnie co przyszłoby mu do głowy, to to że po prostu pewnego dnia, ot tak ich wszystkich opuści, bez słowa. Ogarnął go smutek... Już w pewnym sensie pogodził się z tym wszystkim, z tym całym odejściem, ze stratą innych bliskich, ale no znowu to wszystko wróciło.... Nigdy nie miał matki, a teraz jeszcze opuścił go ojciec. A z takich wypraw za barierę raczej rzadko się wraca.
Przypomniał sobie Mistyczną, ona też borykała się z problemami, ale jakoś sobie radziła. Może to przez te całe kadzidła? Może to jest odpowiedź na jego problemy?
- Zniknął, zniknął. Pewnego dnia poleciał sobie za barierę, nawet nic mi o tym nie powiedział rozumiesz? Własnego syna zostawił bez słowa! Nawet się nie pożegnał, ani nic... Wiesz? Masz rację, nudne to moje życie i jeszcze do tego smutne. Ale mam pomysł... dałbyś mi trochę tej twojej mieszanki lawendy i sosny? Może wtedy będzie ciekawsze? Ja bym sobie trochę dzięki temu odpoczął, a ty mógłbyś w tym czasie też trochę wziąć i mieć te swoje "wizje" o Rybce. - Powiedział do Raziela, jakby nie do końca będąc pewnym swoich słów. Czy to na pewno jest dobry pomysł?
No w sumie lepsze to niż nic, oczywiście nie wierzył w żadne wizje ani temu podobne, nie wierzył w magiczną moc palonych ziół, chociaż gdyby miał wizje w której ktoś kaszle, to całkiem prawdopodobne że spełniłaby się. Mimo wszystko wierzył z kolei w moc uspokajającą, oczywiście jeżeli można to w ten sposób nazwać. Może dzięki temu chociaż na chwile zapomni o tym wszystkim? No, o ile ta cała sosna z lawendą mu nie zaszkodzi i nie wyjdzie na tym wszystkim gorzej.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-06-27, 19:34, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-07-02, 14:46   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Wywalił ślepia jak kamulce i nie dowierzał. On zresztą nigdy nie jest w stanie uwierzyć w coś za pierwszym razem.
- Co za... ŚLEDŹ, nie ryba z niego! Immanorze dobry, cóżeś Ty za niewdzięcznika spłodził! Bogowie, syn marnotrawny!! A wiesz Ty co?! Bogowie NIE LUBIĄ takich smoków, co się od nich odwracają, więc... Więc...! Lepiej, żeby tu nie wracał! Booo bo jak bogowie źli będą, to zły będę i ja! I wtedy JA Rybce pokażę, co robią złe smoki, łoh! Spiekę mu tyłek tak, że będzie czarny! I nim nigdy już nie zatrzęsie, pff! Będziesz miał ojca bez zadka i żadnej macochy, bo... Bo która by chciała takiego zwęglonego trzęsizadka? ŻADNA! Uwierz mi, Złotko, mordko Ty moja przepiękna, ja się ZNAM na samicach! One lecą na nasze zadki! Aaa aaa ooo BOŻE tak!! Wiesz co?! Ja ja... TERAZ lecę zebrać sosnę, boo... lawenda jest za daleko, a sosna jest bliżej! O, widzisz?! Tam, tam tam jest, widać ją stąd! Dobra kochanie, jaaa ja lecę, zapalimy sobie iii Ty będziesz szczęśliwszy i ja będę szczęśliwszy! - no i zerwał się z miejsca, klepnął Złotka po ramieniu i poleciał w siną dal.

***

I szybko również wrócił. W pysku niósł tyle suchych gałązek sosny, że nie było widać jego ślepiów. Przez to kilka razy zaliczył wywrotkę, ale poza oczami Wodnistego. Doleciał na miejsce, krzyknął "EFFEM" i wypluł pokaźną ilość przyszłych kadzideł. Od razu zabrał się do przygotowywania, przy czym mruczał i wyzywał pod nosem, że coś mu nie wychodzi.
Zrobił niewielką kupkę kadzidła z kory i żywicy sosny, wrzucił kilka igiełek, poszukał jakichś dwóch kamyków, wziął je w łapę i wykrzesał z nich iskierkę ognia, która zajęła ususzoną kupkę kadzideł. Potem Raziel dmuchnął w ogień, by kadzidła się tliły.
- ..MWAH! O bogowie, jak za tym tęskniłeeeem... Połóż się, połóż się, Złotko! O, na tym boku, pysk w taki sposób daj! I teraz leeeż i się zaciągaj... Zaraz poczujesz się lepiej, uwierz mi! Napłynie w Ciebie TAKA energia, TAKIE pozytywne myślenie, że łoh! I będziesz się czuł duuużo, DUŻO lepiej! No normalnie, jakby Ci się nowy świat ukazał! Dobra dobra, nie gadajmy tyle! - i kłapnął pyskiem i napawał się zapachem sosny.
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1536
Wysłany: 2017-07-05, 21:20   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Zaśmiał się gdy Raziel opowiadał jak to spaliłby tyłek Wzburzonemu, nawet wyobraził sobie jak musiałoby to wyglądać. No z perspektywy Wzburzonego nie za wesoło. Nie znał się za bardzo na spalonych zadkach więc oprócz tego śmiechu, to nie skomentował całej wypowiedzi.
W oddali faktycznie widać było sosnę, chociaż ledwo co. Ciekawiło go jak taka sosna może mieć aż takie ciekawe właściwości, jeżeli chodzi o lawendę to się nie dziwił, no ale sosna? No cóż, usiadł sobie i czekał aż powstaną te kadzidła. No no, kora, żywica i igiełki sosnowe. A więc to jest to receptura? Skomplikowanie to to raczej nie wyglądało. Tym bardziej dziwił się, że może mieć to jakikolwiek wpływ, na jakieś małe zwierzątko to jeszcze, ale smoki są trochę większe. Mimo wszystko położył się na boku, a pysk dał w stronę palących się kadzideł. No i leżał tak sobie, aż w końcu zaciągnął się. Póki co nic nie czuł... no oprócz charakterystycznego zapachu sosny, takiej spalonej oczywiście. Zaciągał się dalej i powoli coś zaczęło się dziać. Jakoś tak... dziwnie się poczuł. Nie był w stanie opisać tego uczucia, ale należało raczej do tych przyjemnych. Zrobił się taki jakby... odprężony? No, teraz mu się spodobało. Cały zgromadzony w nim smutek po prostu... zniknął, a zastąpiło go coś innego.
- No, chyba coś zaczyna działać. I to jak. Dawno się tak dobrze nie czułem! No po prostu czuję się taki... rozluźniony, szczęśliwy i w ogóle. Już wiem czemu Mistyczna ma tyle kadzideł w swojej grocie. No to jest coś! Czemu ja wcześniej sobie takich kadzideł nie robiłem? - Powiedział zadowolony, szczerząc ząbki.
Niestety po chwili coś go tknęło żeby zaciągnąć się jeszcze bardziej. Tylko tym razem zrobił to chyba najmocniej jak tylko umiał. Od razu zaczęło mu się zawracać w głowie. Może to nie był najlepszy pomysł?
Sam nawet nie dowierzał, ale po chwili ujrzał przed oczami obraz. W którym widział... kaszlącego smoka. Cóż za ironia.
- RAZIEL, ja widzę. Tak widzę, jakiegoś rogatego smoka, i on przypomina ciebie! Zaraz... to chyba ty. Tak, to na pewno ty! Nie zgadniesz co robisz w mojej wizji... Ty KASZLESZ! TAK, kaszlesz! Chyba... chyba też potrafię widzieć przyszłość. A może to przeszłość, kaszlałeś wczoraj? Może ja przeszłość potrafię widzieć, no to by było dopiero! - Powiedział znów szczerząc ząbki. Może to tak ta sosna na niego działa? Zazwyczaj to najwyżej się uśmiechał, a tu od razu ząbki całe pokazuje.
Ta wizja jednak po chwili zniknęła, ale on chciał więcej! No może faktycznie dzięki tej sośnie można patrzeć w przyszłość. A gdyby tak... gdyby tak zobaczył gdzie teraz jest Wzburzony? Normalnie nie wierzyłby w coś takiego, no ale ta cała mieszanka sosny, kory i żywicy robiła swoje. Znów potężnie się zaciągnął od razu czując przypływ czegoś nowego. I znów po chwili obraz mu się pojawił przed oczami. Podniósł łeb, a następnie podparł się łapami. Zaczął wpatrywać się w tą wizję, czy co to tam było. I od razu dostrzegł w niej miedzianego smoka. To musiał być jego ojciec! Spróbował wypatrzyć co też on robił i gdzie się znajdował. Ale chyba nie było mu to dane. Zaczęło mocno mu się zawracać w głowie. Ta cała wizja zaczęła znikać, a on sam naprawdę źle się poczuł. Wszystko co widział nagle zaczęło się ściemniać, aż po chwili już nic nie widział.
- RAZIEL!... ghyh... ghyy... ghyy - Wymamrotał resztkami sił po czym osunęły mu się łapy, łeb padł z powrotem na ziemie, a on sam stracił przytomność.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-05, 21:31, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-07-20, 21:02   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


Raziel tymczasem napawał się przecudnym dla niego aromatem kadzideł. I czuć ich jeszcze nie poczuł... bardziej wmawiał sobie fazę.
- ...no rany boskie Złotko, kochanie moje!... MÓWIŁEM, że to Ci pomoże! Będziesz się czuł odprężony i szczęśliwy jak ranny ptaszek!... To znaczy wiesz, taki... poranny! A nie ranny, że wiesz, że uszkodzony... bo takie nie są szczęśliwe, wiesz? No bo ja to kiedyś sobie hodowałem takiego ptaszka! Był maleńki, no prawie do pyska mi się mieścił! I sobie coś w swoje skrzydełko zrobił i nie mógł latać, wiesz? Więc siedział mi tak na rogu i nawet się nie ruszał, ino mi czasem jakieś dziwne, czerwone coś ściekało do oka... I WIESZ, co się okazało? Ptaszyna się nadziała na moje rogi! Zdajesz sobie sprawę, jak mi było przykro?! No to była tragedia, ja to BARDZO przeżyłem wewnętrznie... Co? Co Ty tam Złotko paplasz? Że kaszlę? No Ty kochany wariacie, ja wiem, że mam taki głos, jakbym kaszlał, ale ja MÓWIĘ! Tyyy... ale wiesz co?! Ja kilka księżyców temu kaszlałem! To była kolejna tragedia w moim życiu, no płucami plułem!... o bogowie SKARBIE, Ty przeszłość widzisz!! OOO jak ja Ci zazdroszczę!... Dobra, ale spokooojnie Złotko, spokojniee, to na peeewno nie konieec... Eeej... Złotko... A wiesz, że... Złotko? No, no tak, Raziel, Raziel. Co Ty tam?-- ...oh, no wziąłeś i zemdlałeś. Bogowie, Ty mi prawie w te kadzidła spadłeś. Wiesz Ty co?! W ogóle rozumu nie masz. Spaliłbyś się i inne rzeczy. O, czekaj, Ty zemdlałeś... Eeeeeeh. Panikujesz, Złotko. Przeeeejdzie Ci zaraz... - i wziął głebszy wdech, żeby napawać się kadzidłami i ze zmrużonymi ślepiami patrzył na Złocistego.
_________________
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1536
Wysłany: 2017-07-30, 23:04   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


No i cóż. Leżał tak sobie, nieprzytomny. No i za bardzo nic się nie działo, czasami tylko coś pomrukiwał przez sens. Mógł jedynie liczyć na to, że Raziel go jakoś uratuje, znaczy nie mógł bo spał. Ale gdyby wiedział, to na pewno by na niego liczył! No więc leżał tak sobie DO MOMENTU.

Nagle się obudził, chociaż tak naprawdę nadal leżał nieprzytomny i nieruchomy jak kłoda. Od razu zobaczył, że znajduje się w lesie, który wyglądał dość znajomo. Las Naksary? Ale jednak był trochę inny, drzewa kołysały się na wszystkie strony. Nie wiedział za bardzo co ma robić, no ale jest w Lesie Naksary.... czyli musi polować! Tak... musi szukać, ale czego... ŚLADÓW! Tak, śladów! Niestety... okazało się, że on sam też kołyszę się tak jak drzewa przez co wszystko wydawało się trudniejsze. Szukał więc mimo wszystko, rozglądał się wszędzie jak to ma w zwyczaju, podchodził do kęp traw, które sprawiały wrażenie jakby chciały go wciągnąć, to też ograniczył się do patrzenia na ziemie. I nie potrafił nic znaleźć. Cóż za ofiara losu, nawet zmyślonych śladów nie potrafi znaleźć, a co dopiero tych zmyślonych tropów nie zgubić. No więc szedł tak, a tropów nadal nie było widać.
I nagle usłyszał dźwięk, a tak dokładniej to szelest. Dochodzący z krzaków, pobiegł tam od razu czym prędzej. Gdy doszedł już do krzaczka do powoli łapami rozsunął gałązki i liście i zobaczył... nosek, różowy nosek i kawałek białego futra. To mu nie wyglądało na żubra, a białe futro? Zazwyczaj zwierzęta miały takie futro dopiero zimą. Tak, może i był po wdychaniu kadzideł, a teraz spał i miał jakiś dziwny sen. Ale nie odebrało mu to zdrowego rozsądku, oj nie!
I nagle coś wyskoczyło z tego krzaka. Było całe białe, z wyjątkiem wielkich, czerwonych i upiornych oczu, przypominających oczy jakiegoś demona. Do tego to coś z całą pewnością przypominało królika. Nie może być!
- To ty Króliku!? Nie widziałem Cię od... od jakiegoś czasu! - Zawołaj radośnie, a Królik podniósł łapy do góry, a następnie przywalił nimi w ziemie, jak jakiś stąpający koń. Takie przywitanie? Jednak on mu nie odpowiadał, zaraz. Powinno go to dziwić? Chyba nie. Za to poszedł gdzieś do przodu jak ostatnim razem. Chciał chyba żeby szedł za nim. Zrobił więc tak. Szli przez jakieś krzaczory, drzewa i no... ogólnie długo szli. I nagle poczuł, że coś w sumie zimno mu w łapy. I nagle rozejrzał się... A tu zima.
I tak w sumie zaczął żałować tych myśli o zimowym futrze zwierząt. W śnie wszystko mu się wydawało takie normalne... nie widział kompletnie nic dziwnego w tym co się właśnie stało.
Szedł więc, a zimno mu było jak nigdy. Aż cały się trząsł. I po chwili królik ustał i zaczął tupać nóżką, pokazując mu ślad. Nie był w stanie za bardzo rozszyfrować co to... A to mu się jeszcze nigdy nie zdarzyło, tym bardziej zaciekawiony starał się iść tymi śladami. Niestety nadal był w tym wszystkim tragiczny, więc gubił zmyślone ślady. Musiał mu więc pomagać jego zmyślony Królik. I tupał łapką wskazując mu coraz to kolejne tropy, no i dotarł w końcu do swojej zdobyczy!
Znów się zadziwił, to co właśnie zobaczył było stadkiem dziwnych zwierząt, wyglądy jak skrzyżowanie królika, sarny i żubra. Miało wielki króliczy łeb z wielkimi oczami, dolną część łap była jak u sarny, z kolei środkowa była jak u żubra, tylko biała i plamkami, znowu jak u sarny. I to również wydawało mu się całkiem zwyczajne jakimś cudem. Najdziwniejsze było jednak to, że te... cosie, widzą go. A wręcz wpatrują się w niego tymi swoimi oczkami wielkimi. Co więc zrobił? Rzucił się na nie! Ale im się to nie spodobało i zaczęły jakoś gniewnie ryczeć.
- Ehhh, nawet z czymś takim sobie poradzić nie umiesz. Uciekaj! - Powiedział jakiś głos dobiegający od Królika, czyżby umiał mówić?
Posłuchał się go i biegł ile sił w łapach, czując że żubro-króliko-sarny go gonią. Jak widać nie potrafi sobie nawet wymyślić zwierząt, które mógłby złapać. I tak biegł, że kilka razy się wywalił, las coraz bardziej zaczynał falować, chociaż śnieg nie spadał z drzew. On sam też zaczął falować, aż wywrócił się nawet kilka razy.
I w końcu dostrzegł jakieś miejsce, tym razem znów wyglądało inaczej. Wszystko takie zielone i... kwitnące. Zima zniknęła, a pojawiła się wiosna. Przynajmniej uciec mu się udało.
- Króliku, to ty potrafisz mówić? Czekaj... gdzie ty jesteś? - Zapytał, ale po chwili zorientował się, że go tu nie ma. Jak to możliwe? Wydawało mu się, że był tuż za nim. Teraz musiał go odszukać... chyba.
I szedł, szedł. W sumie większość czasu spędzał w tym śnie na chodzeniu, gdyby chociaż wiedział że to jest sen. Szedł dalej i dalej, aż w końcu natknął się na królika, ale nie Królika tylko królika. W sensie zwykłego, był malutki i szary, ale to chyba był jakiś dobry znak.
Szedł dalej, aż w końcu dostrzegł coś... no bardzo dziwnego. Nawet jemu wydało się to dziwne, choć wcześniejsze rzeczy wydawały mu się całkiem normalne.
Oto stał przed nim jego ojciec, Wzburzony. A raczej jego głowa i ogon, bo reszta była przysypana... królikami, które otaczały go ze wszystkim stron, tworząc jakby górę. Wyglądało to jakby siedział w dosyć sporej warstwie śniegu, a wystawał z niej tylko łeb i wystawiony ku górze ogon.
- Emmm, tato. Czy to ty? Dlaczego jesteś cały w... królikach? Co się z tobą stało? - Zapytał zdziwiony, no to naprawdę było nienormalne. A potem dostrzegł coś jeszcze dziwniejszego, na czubku łba jego ojca pojawił się Królik, ten duży i biały co niedawno mu pomagał w szukaniu tropów. I patrzył się na niego. I nagle jego ojciec przemówił.
- Jestem Wzburzone Wody, jestem przywódcą Wody. - Powiedział Wzburzony dumnie patrząc się na niego. No tak, co też innego on mógłby powiedzieć, gdyby go kiedyś obudził w środku nocy, to zapewne wypowiedziałby te słowa.
Chciał już mu odpowiedzieć, ale... nagle wszystko zaczęło drżeć, jeszcze bardziej falować. Musiał więc... uciekać, znowu. Przynajmniej tak mu się wydawało. Leciał więc znowu jak tylko potrafił, a za sobą słyszał jakby kaszlanie i ochrypnięty głos. Nie miał pojęcia co go goniło, ale musiało być to chyba groźne prawda?
- Tutaj jestem! - Znów usłyszał głos Królika dochodzący z... no daleka. Pobiegł więc dokładnie tam. Chyba nie miał większego wyboru. Nadal czuł, że to wielkie, sapiące i kaszlące coś ciągle go goni.

A co w międzyczasie działo się z nim naprawdę? No leżał, nieprzytomny i nieruchomy. Oczywiście nie wiedział o tym więc był pewien, że wszystko co teraz widzi było prawdą. Niestety zemdlał pyskiem ustawionym w stronę kadzidła, więc im dłużej śpi tym jednocześnie coraz więcej dymu z kadzideł wdycha. Co za tym idzie, jego sen robi się coraz dziwniejszy.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-07-30, 23:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-25, 11:45   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Odkąd znalazł schronienie w Ogniu, nie czuł się tak źle. Pomimo iż nie utrzymywał z nimi żadnych szczególnych kontaktów, minie trochę czasu zanim na dobre się tutaj zadomowi.
Co jak co, ale nie należał do Ognia, a jedynie w nim przebywał. Ognisty przywódca był dla niego uprzejmy, czego raczej Feomathar nie spotykał.
Ostatecznie jaszczur postanowił się przejść po obcych terenach i nieco poobserwować. Może dzięki temu lepiej zapamięta gdzie co jest, chociaż ja na tereny otoczone barierą, było tutaj całkiem sporo miejsca.
Gad przysiadł na zadnich łapach, unosząc łeb ku górze i przymykając pomarańczowe ślepia. Promienie słoneczne grzały znacznie słabiej, niż na wiecznej pustyni na której żył. Mimo to wiedział, że musi się przyzwyczaić.
Ognisty Bóg nie będzie zadowolony, jeżeli zawiedzie. Misja do łatwych nie należała, ale była możliwa do wykonania. Co jak co, ale to stanowiło dla Feomathara priorytet.
_________________
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 414
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-08-25, 12:00   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Młody adept po długim wyczerpującym dniu przyszedł w nowe ciche miejsce by odpocząć. Pogoda dopisywała i nie zanosiło się na deszcz. Te poznawanie smoków było cięższe niż mu się zdawało. Może jego życiowa misja była za ciężka do udźwignięcia przez czarnego łuskowatego samczyka. Chciał wziąć cały świat pod skrzydła i pomagać wszystkim kogo zna i nie zna bez względu na płeć, rasę czy pochodzenia smoka. Po spotkaniu na barierze z Cieniem wiedział, że ma przed sobą jeszcze daleką drogę. Szedł całkiem nie świadomy kogo tym razem spotka. O jego lekko srebrne ślepia obiła się ciemna sylwetka dość wielkiego smoka, jeszcze nie widział aż tak dorosłego samca. Po ślepiach poznał że to pewnie smok z klanu ognia, słysząc o tym klanie nie bardzo spieszyło mu się by ich poznać, ale puki była okazja to mógł się przekonać ile w plotkach było prawdy. Położył się na mięciutkiej trawie parę metrów od nowego przybysza. Przeleciał go wzrokiem parę razy potem ziewnął i wygrzewał łuski w promieniach słońca. Jego wzrok padł przed siebie na smoka, potem lekko na lewo i na prawo, w górę i w końcu w ziemie gdzie został tam parę minut. Przecież nie mógł się wiecznie patrzeć na smoka który mógł to odebrać za brak taktu. Był cicho jak kamień do którego kolorystycznie i budową trochę przypominał. Nikt go nie uczył kultury, ale od pobytu u nowego medyka starał się oddawać szacunek starszym od siebie smokom. Był poważny, nie tylko dla tego że miał taki charakter, ale też z powodu obfitego zmęczenia.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Profetyczny Kolec 
Pisklę



Stado: Ognia
Rasa: Górski
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2017
Posty: 88
Wysłany: 2017-08-25, 13:26   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,O,A,Śl,Skr,MP,MA,Kż:1
   Atuty: Inteligentny; Pamięć przodka


// ja tu tylko jednego posta wbiję, bo chciałam poprzednią fabułę skończyć ;)

A Raziel patrzył dalej na niego. I patrzył, i patrzył...
- Hnn... Złotko... eeej-- O Immanorze, ja Cię nie mogę, jak Ty świecisz!... Razisz mnie w ślepia! Uaaah! - i majgnął się na drugi bok. - ...Ej no ale zaś kadzideł nie czuję! Boooże, no nie dogodzisz, nie dogodzisz!... Wszystko psujesz, Złotko! Albo.. SŁONKO! Tak! Przez to, że tak świecisz, teraz będziesz moim Słonkiem! Ooo idealnie, no kochałbym kogoś, gdyby mi tak dał na imię!... ...zaraz, ja nie lubię, gdy mnie ktoś przezywa! SŁONKO! NIE! Nie mów tak do mnie! Laalalaaa nic nie słyyszęę, nieee.... NIE MÓW do mnie po maddarowemu!! No przecież Ci...! Uooohh chodź tu, no chodź! Nie uciekaj ode mnie! Słooonkooo! Gdzieżeś Ty się schował? No! Chodźże tu!... Słonko? Złotko?? O bogowie GDZIE Ty jesteś?! AA! Pomocy, przyjaciela zgubiłem, aaaaahaha! On pewnie teraz zginął, tak, jak ten... Ten... Śledź, ta Rybka! Pewnie poszedł go szukać! Matko przenajświętsza, muszę go znaleźć! RAZIEL! Zbieraj zad iii w drogę! - i wstał, przypadkiem kopiąc leżącego Złocistego. - OOPS coś nadepnąłem!... o bogowie, Słonko! To Ty! Tak! Wróciłeś! Ja wiedziałeeeem, że Ty nigdzie mi nie ucieeekniesz!... Dobra, to wstawaj! Już chyba... chyba dość tych kadzideł! Wiesz? Coś mnie ostro mdli, no jakbym zaraz miał zwymiotować! I co ja wtedy zrobię? Będę miał pusty brzusio, będzie mi z tym źle i... w ogóle... - a jednak nie wytrzymał i puścił pawia. Nie na Złocistego, ale na kadzidła, sprytnie je przy tym gasząc. A potem puścił drugiego pawia przez smród wymiocin zmieszanych z zapachem kadzideł.
- Uooooh... bo..gowie.. Tyle... tyle KADZIDEŁ zmarnowałem! Ghhh... Zaraz znowu rzygnę! ZŁOTKO! Wstawaj! Idziemy stąd, bo jeszcze w Ciebie trafię! Już, już! Hop! Immanor Ci nóżek nie dał? Halo, HALO! Synu Rybki! Mówię do Ciebie! Reaguj na moje plaskacze! Uooh!... Co ja mam teraz zrobić?! On zemdlał! Chyba ... chyba nie obudzę go w żaden normalny sposób! ... WIEM! Przeniosę Cię! W ... w cień Cię przeniosę! Tylko... aaa dobra, trzymaj się! - i podleciał do jego zadka, złapał go zębami za ogon i ciągnął... w stronę Lustrzanego lasu. Przez słońce.

// przejście tutaj: http://dorlana.webd.pl/sw...p=209062#209062
_________________
 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-27, 11:37   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Odpoczynek dobrze mu zrobił. Gad poruszył ogonem na boki i zmarszczył pysk, gdy wyczuł zapach innego smoka. Napiął mięśnie, działając odruchowo. Nie za bardzo przepadał za niespodziankami, lecz pamiętał słowa Zmory. Tutejsze smoki są po prostu inne, więc nie ma się czego obawiać. Uniósł łeb, spoglądając na dosyć niewielkiego smoka, który bacznie mu się przyglądał.
Jaszczur z pewnością zignorowałby go, gdyby nie ten nieustanny wzrok na nim. Sapnął przeciągle, widząc jak ten się kładzie kilka ogonów dalej. Obiecał sobie, że nie będzie takim gburem jak zawsze.
- Czemuż to tak mi się przyglądasz? - Mruknął do niego gardłowym, ponurym głosem. Jego ślepia spoczęły na jego ciemno szarych, gdzie niegdzie czarnych łuskach. Czerwone kolce oraz inne charakterystyczne elementy budowy, które rzucały się w oczy. Wyglądał jak kolorwa pisanka, choć ostatecznie wzrok samca skupił się na jego dziwnych elementach na łapach.
Cóż, chyba tutejsi nigdy nie przestaną go zadziwiać.
_________________
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 414
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-08-27, 14:14   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Młody spojrzał na samca jak tylko ten się odezwał. No i było tak jak się obawiał widocznie jego ciekawość była zbyt widoczna otaczających go smoków. "Nie mogę się nadziwić twojej wielkiej postury i pewnie też wieku jakie za sobą niesie. Na pewno wiesz dużo, ale jeżeli ci przeszkadzam to sobie pójdę." Bardzo chciał poznać smoka, ale szacunek przede wszystkim może samiec przyszedł tu by odpocząć, a nie słuchać młodych adeptów co najczęściej nie widzą nic poza czubkiem własnego pyska. Młody nie podchodził bliżej by nie ograniczać wolnej przestrzeni obcego. Miał nadzieję że uda mu się jednak poznać smoka, ale jeżeli samiec odmówi to się też przecież nie obrazi, odejdzie z myślą o następnym spotkaniu. Czarno łuski usiadł czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Wyprostował się, był przecież jednym z przedstawicieli Ziemi musiał sprawiać dobre wrażenie. Jego głos był miły dla uszu smoków w końcu jego życiową misją było nieść pokój i zawierać przyjaźnie. "Jeżeli potrzebowałbyś pomocy będę niedaleko jeszcze jakiś czas." Dodał z uśmiechem na pyszczku.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-28, 12:42   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Samiec zmrużył ślepia i przyjrzał się uważniej Nocnemu, kręcąc przez chwilę łbem na boki.
- Twe słowa są miłe. I czemu miałbyś stąd iść? To nie moje tereny, toteż nikomu nie będę zabraniał odpoczynku. - Wyznał poważnym głosem, wzruszając lekko barkami. Raz jeszcze spojrzał na dużo mniejszego samca, który przysiadł. Taki młody za pewne nie miał pojęcia jak życie potrafi zaskoczyć i choć Feomathar nie przepadał za pisklętami, zmienił trochę swoje podejście. W końcu nie wiadomo jak mogą wyglądać jego rodzice.
Czy gad czuł się przedstawicielem Ognia? Nie, był gościem, który obserwował sobie stado. Być może z czasem do niego dołączy, ze względu na przyjazne tereny i zapał do wojaczki innych smoków. Co jak co, ale wolał być tam gdzie czuł się dobrze. Na następne słowa smoka z ziemi przechylił nieznacznie łeb ku bokowi i mlasnął.
- Pomocy? A w czym mógłbyś mi pomóc? - Zapytał, oddychając głęboko i kierując na niego swoje płomienne ślepia. Cóż, kolejna otwartość z jaką się spotkał. Doprawdy mieszkańcy tych terenów byli dziwni i zaskakujący, znacznie różnili się od gadów z równin z którymi porozmawiać się nie dało.
_________________
 
 
Nocny Kolec 
Adept Ziemi
Zmiennoskrzydły



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Krwawa Żądza
Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2017
Posty: 414
Skąd: Suwałki (Wieczny Mrok)
Wysłany: 2017-08-28, 13:51   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 3
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,M: 1|
   Atuty: Ostry Wzrok, Kruszyna


Młody cieszył się że samiec spytał. Nie trzymając go długo w niepewności odpowiedział "Postaram się pomóc we wszystkim w czym tylko mogę, będę starał się dopóki nie skończę danego zadania. Możesz poprosić mnie o wszystko, a ja dołożę największych starań, dla mnie każdy smok na świecie jest rodziną. Jestem gotów oddać życie..." Młody poszedł bliżej polubił ognistego przyjaciela. Jego głos, każde jego słowo było największą mądrością jaką kiedy kolwiek dało mu było słyszeć. Był przekonujący, w końcu mówił zawsze szczerze, a jego słowa zawsze płynęły z serca. "Chciałbym pokazywać że jeżeli coś na prawdę się chcę i się w to wierzy to nawet niemożliwe staję się osiągalne, zrozumiałem że jeżeli świat będzie moją rodziną już nigdy nie będę sam. Jeżeli będziesz chciał...będziesz od dziś moim bratem, a ja nie spocznę puki nie poczujesz się dobrze, bezpiecznie, syty, dopóki będzie jakiś problem będę obok." Dodał patrząc w ślepia smoka. "Ja wyciągnąłem łapę, a odpowiedź jest tylko jedna" No i wyciągnął skrzydło z szponkami w stronę smoka jako gest pokojowy. Za każdym razem bał się, że smok odmówi, raz już tak było, ale ile razy by nie oberwał za wyciągnięcie łapy on wstawał i dalej wyciągał. Nie spocznie puki wokół siebie nie będzie miał wszystkich jako bliskich....najbliższych jego sercu, za których będzie walczył dopóki te ciepłe serce bije w ciele samczyka.
_________________
Nie oglądaj się...
Nie zatrzymuj się...
Bo jedynym wrogiem jesteś ty sam...

______________________________________



Atuty:
ostry wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzrok [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość)
kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.

Jeżeli w tym temacie nie ma (zt) to znaczy że fabuła nadal trwa więc napisz do mnie nim zaczniesz pisać pod moim wpisem.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 14