FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Szmaragdowe ustronie
Autor Wiadomość
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-11, 20:51   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    To miejsce... Było idealne. To tutaj zacznie się Plan, rozpocznie Oczyszczenie. Myśli rolnika biegły daleko naprzód, gdy łapy rozsypywały sól po ziemi, a długie szpony zakopywały ją, by stała się niemożliwa do wyczucia. To miejsce, ten wieczór... To była ostateczna próba wszystkiego, czego się nauczył i co zaobserwował. Bo oto nadszedł dzień, gdy odbierze swoją cząstkę duszy.
    Myślami uciekał do niewyraźnego obrazu brązowej smoczycy i jej demona, gdy łapy szykowały scenerię. Płonęło ognisko, rzucając na wodę kolorowe błyski, choć nie mógł ich dojrzeć. Biała przepaska kryła ślepe oczy, ale to nie spowalniało ruchów. W pysku tkwił pęk białej szałwi, tląc się lekko, przenikając świętym dymem przez trawę i ziemię. Dwie gliniane misy wypełnione krwiście czerwoną cieczą stały w pewnej odległości od ognia. Jedna z nich, oznaczona opartym o nią makiem, zawierała coś więcej, niż trunek. Mocny owocowy smak alkoholu zabijał lekki posmak mandragory - wedle tradycji, wykopanej o północy i o korzeniu przypominającym ludzkie dziecko, a w rzeczywistości będącym wyjątkowo krzywą pietruszką. Niedaleko w ziemię wbił krzywy kij głogowy, który szczególnie mocno okadził szałwią. Sól, niewidoczna wśród traw, rysowała okrąg mający zamknąć demona wewnątrz. Na ogniu leniwie piekły się dziwne, morskie owoce, rozsiewając smakowity zapach - zupełnie, jakby zaprosił wiedźmę na kolację.
    Słowem, zrobił wszystko, by pozbawić wiedźmę mocy, gdy się zjawi. Pozostawało słowami uśpić czujność - a przecież to słowa były jego najmocniejszym atutem.
    Nie był pewien, jak odbierze jej swoją duszę, gdy będzie miał ją już w swej mocy. Ale liczył, że jak to się stanie, to będzie wiedział. Zakończywszy przygotowania, uniósł pysk do słońca, którego nie mógł dostrzec i ryknął głośno.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-12, 19:22   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


Zaczęło się od tego, że ruszyła na wyprawę. Na południowy - zachód od obozu Ziemi, szła przez cały czas ku Terenom Wspólnym. Kerrigan, dziś nad wyraz leniwy, przelatywał jedynie z gałęzi na gałąź i rozglądał się wokół. Niezbyt starannie i niezbyt szybko, nawet nie szukał ziół. Niby wypatrywał kamieni... Ale jednak nie. W ten oto sposób, Szamanka szybko oddaliła się od kompana. I nazbyt mocno się tym nie przejęła. Przerwa od tego ptaszyska mogła jej tylko wyjść na dobre. Bo ile można z nim siedzieć w jednym miejscu i tłumaczyć, że lawenda i melisa to dwa różne zioła, a ona i tak i tak nigdy mu nie pozwoli wyleczyć choć jednego smoka?
Dotarła na granicę. Nie tą z Cieniem, lecz z Terenami Wspólnymi. Ziemią niczyją, gdzie nie szukało się ziół. Z resztą, nie było nawet takiej potrzeby - ich tereny były rozległe i obfite w lecznicze rośliny.
Ale tym razem nie zawróciła z powrotem. Przerwa od kruka... To może też przerwa od wypraw. Spacer dla samego spaceru. Przyjemność, a nie obowiązek? Korzystając z tego, że ptaszysko i tak nie miało na to ochoty...
Więc ruszyła przed siebie. Tym razem na zachód, zbliżając się do Szklistego Zagajnika. Nie wychylała często łba poza tereny stada, ale gdy już jej się zdarzało, często padało właśnie na to miejsce. Takie spokojne...
Takie pozorne.
Ale nie dziś. Ryk wydawał się tutaj nie na miejscu. Smoczy ryk. Nie raz już słyszała ten dźwięk. Zawsze było to albo wezwanie na Ceremonię albo... Ranny smok. A tutaj raczej żadne stada się nie zbierały, prawda? Czyli coś musiało się stać...
Albo raczej się stanie? Nikt by nie pomyślał...
Mijała drzewa coraz szybciej. W gorączkowym slalomie ich pnie zaczęły się zlewać w jedno. Zapomniała nawet o tym, by wezwać do siebie Kerrigana. Bo wciąż pamiętała. Daimon... Evya...
Skalny Gigant. I tak już zawiodła.
Ale to nie znaczy, że dalej powinna iść tą droga, prawda? Bo owszem, musiała iść dalej, ale najpierw powinna z powrotem zejść na odpowiednią ścieżkę.
Dlaczego odpowiednia ścieżka musiała być taka ciężka? Wieczne przeszkody. Ta druga wydawała się prostsza. Na swój sposób gorsza, dalsza od jej celów, ale...
To nie był ranny. Elesair gwałtownie zahamowała, nieświadomie zatrzymując się tuż przed kręgiem z soli.
No dobrze, to nie wyglądało... Normalnie? Była raczej dziwne. Może też nieco niepokojące, bo nie widziała nigdy smoka, który tworzyłby podobne rzeczy. Hmh... A Yish? Czy on tam czasem czegoś nie kombinował?
Mniejsza z tym. Skupmy się na chwili obecnej. Smok... Znała go? Na pewno gdzieś już go widziała. Był z Wody... Mignął jej gdzieś przy Gigancie.
Nie, to nie wszystko. Musiało być coś jeszcze...
Maestria? Chyba tak. Tamtego dnia wezwała ją, by wyleczyła nieznanego jej gada. Nie wiedziała nawet, czy należy do jakiegoś stada. A Cisza przybyła, wyleczyła go... I poszła. W tamtej sytuacji uznała, że lepiej pozostawić młodych samych. Nie było z resztą czym już się martwić, bo rany zostały wyleczone.
Ale tym razem nie było rany. Dziś również by odeszła.
Jednak tego nie zrobiła. Coś jej podpowiadało, że ta sprawa jednak jej dotyczy. Tylko wciąż nie widziała, co tu się w ogóle dzieje...
I może nie chciała wiedzieć?
Wbiła w Wodnego pytające spojrzenie. Niepokój, który gdzieś tam narastał, nie dorósł jeszcze do rozmiarów alarmujących. Sama już nie wiedziała, kiedy pozbyła się tej kompletnej nieufności wobec innych. Pewnie gdy została Kleryczką...
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-12, 19:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Nie mógł jej zobaczyć. Nie mógł dostrzec pytającego spojrzenia. Jednak czujne uszy wychwyciły szelest schnących już w oczekiwaniu na jesień traw, delikatne stąpnięcia łap. Nosdrza pochwyciły zapach, wywęszony ledwie raz, a zapamiętany. Czarne kły błysnęły w uśmiechu, tak złudnie przyjaznym.
    - Miałem nadzieję, że wysłuchasz mojego wezwania, Feerio. - gdy chciał, umiał sprawić, że jego głos zdawał się wibrować. Mówił cicho, jednak w intonacji było coś, co niosło jego słowa na odległość wystarczającą, by wiedźma go dosłyszała, zrozumiała.
    Pochylił łeb z szacunkiem, postępując dwa kroki w jej stronę, trzymając się daleko od granicy wyznaczonej przez sól; cudowną substancję, mającą moc powstrzymania czarnej magii.

    - Nigdy nie miałem okazji podziękować za to, co dla mnie zrobiłaś. Czy zrobisz mi ten zaszczyt, i swym towarzystwem umilisz ten wieczór?
    Szerokim gestem wskazał piekące się nad ogniem specjały oraz misy pełne owocowego wina. Dobrze pamiętał słowa Maestrii; tu uzdrowiciele byli traktowani jak ktoś ważny, choć niesamowicie rzadko naprawdę doceniani. Chciał, by poczuła się doceniona, by to, jak wiele dla niej przygotował zrobiło wrażenie. By przyjęła zaproszenie, napiła się z nim, poczuła bezpiecznie.
    Tak będzie najłatwiej ją schwytać.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-12, 22:00   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


Czyli pod tym jednym względem się nie myliła - rzeczywiście chodziło o nią oraz znała tego smoka. Choć wciąż nie wiedziała o nim wiele.
To dlatego w przerwie między jego cichymi słowami zaczęła mu się uważniej przyglądać. I dostrzegła pewną rzecz - opaska na ślepiach.
Jako, że z rangi była Uzdrowicielką, jej myśli natychmiast zaczęły to analizować. Przecież to mogło się wiązać z jakąś chorobą czy urazem, prawda? Tylko... Wiele właściwie nie było widać. Poza tym, dlaczego smok miałby to robić? Nie łatwiej byłoby od razu pójść do Uzdrowiciela?
Może chciał zatamować krwotok? Tylko nie było widać śladów krwi... Dlaczego musiała stać tak daleko? Może z bliska zauważyłaby więcej szczegółów, które powiedziałyby jej coś konkretnego?
Dopiero po chwili dotarł do niej sens słów Wodnego.
Podziękowanie? Tego się... Nie spodziewała. Owszem, smoki okazywały jej wdzięczność, ale nie robiły tego w tak podniosły sposób. Po co to wszystko? Nie rozumiała. Przecież to był jej obowiązek. Wymagało to od niej wiele wysiłku... Ale to wciąż było coś, o co w jej mniemaniu nie trzeba było robić tyle szumu.
Trochę niezręcznie.
Ale skupmy się na rzeczywistym problemie tej sytuacji - nie miała jak mu odpowiedzieć. Mimika, gesty oraz rysowanie run raczej na wiele się nie zda...
Cisza musnęła mentalnie umysł Kerrigana. Wezwała go do siebie, choć nie miała pojęcia, jak szybko kruk tutaj dotrze. Pomijając fakt, czy w ogóle ruszy się z miejsca, bo skoro nie było wokół krwi, czy czegoś ciekawego, to co będzie ruszać zad...? Był przecież tak daleko. To tyle lotu do nadrobienia...
Co zaś z Wodnym? Elesair nawet nie znała jego imienia. Hmh... Wiadomości mentalne? Chyba tylko to jej pozostawało. Czy ktoś ją kiedyś pytał o imię? Kopiowanie czyiś słów zawsze było łatwiejsze, niż tworzenie własnych... Ech, mniejsza z tym! Ptaszysko powinno dolecieć. Kiedyś. Chyba.
Być może by się nie zgodziła, by pozostać tu z obcym. Rzuciła mu przeczącą odpowiedź i odeszła. Ale te oczy... Może właśnie o to chodziło? Sądząc po ich ostatnim spotkaniu, czy też raczej po słowach Maestrii, nie pochodził stąd. Mógł nie wiedzieć jak podejść do Uzdrowiciela i poprosić go o leczenie. Może o to tyle zachodu? Chciał zrobić jakiś ładny wstęp do tego? Do leczenia oczu...?
Smok mógł poczuć jak do jego głowy nienatarczywie wdziera się wiadomość mentalna. Nie były to słowa, lecz uczucie - zgoda. Twierdzenie.
Feeria nie zamierzała jednak czekać. Zrobiła kilka kroków w przód, zbliżając się do Wodnego. Przy okazji pewnie znalazła się w środku kręgu... Szczegół. Tego i tak nie mogła wiedzieć. A potem jeszcze kilka kroków, aż znalazła się na wyciągniecie łapy od czarnołuskiego. I to właśnie zrobiła - wyciągnęła łapę, by sięgnąć do opaski, zahaczyć o nią szponem i choć lekko odchylić, by zobaczyć oczy, które się pod nimi kryły. Delikatnie, bo mogły się tam kryć jakieś rany.
O ile oczywiście, udało jej się dojść do tego etapu. Nigdy nie wiadomo jak ślepy zareaguje na zbliżające się do niego szelestu... A sądząc po natychmiastowej reakcji gada, musiał mieć czuły słuch. Bądź, co bądź, Cisza chodziła... Cicho.
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-13, 08:40   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Poczuł, jak ciemna moc dotyka jego umysłu. W pierwszym odruchu pragnął paść na ziemię, przesłonić uszy łapami i w pewnym sensie zatkać łeb, nie pozwalając by ukradła mu myśli. Jednak... To byłoby podejrzane. To mogłoby nawet zaprzepaścić jego plan! Dlatego też jedynie zacisnął szczęki na moment, zaciskając też niewidome ślepia pod opaską i myśli popchnął ku czemuś, co nie wzbudzi jej obaw. Konkretnie, zaczął rozważać najlepsze sposoby na doprawienie pieczonego płaskorostu.
    Odetchnął dopiero, gdy ten atak się skończył. Choć z perspektywy smoczycy zapewne nie trwał długo, samiec miał wrażenie, jakby całe wieki tkwił w tym stanie, usiłując chronić swoje tajemnice przed jej ciemnymi mocami.
    Jego uszy drgnęły nieznacznie, gdy ruszyła. Pozwolił jej się zbliżyć; przecież do tego od początku dążył. Gdy się zatrzymała, sam uczynił jeden krok w jej stronę, ten, którego brakowało, by mógł nosem dotknąć jej szyi. Nie mógł zobaczyć łapy, wyciągniętej by dotknąć jego chorych ślepi, nic więc dziwnego, że nie zareagował. Zajęty był teraz czymś innnym - nosem miał przesunąć ostrożnie od dotkniętego punktu w dół, do miejsca, gdzie szyja łączy się z barkiem. Tam zapach wiedźmy powinien być najczystszy, najmniej mówiący o tym, gdzie była, a najwięcej o tym, kim dokładnie była. Zapachy niosły całe mnóstwo informacji; to badanie mogło mu powiedzieć wiele o tym, jak najłatwiej będzie ją podejść. W jej zapachu będzie mógł odczytać, czy jest głodna, czy czuje się bezpiecznie, albo czy szykuje się do walki, a te informacje były teraz na wagę złota. Znaczy, oczywiście jeśli ona mu na to pozwoli.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-13, 20:08   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


Łapa była już tuż tuż. Już prawie. Ślepia całkowicie skupione na opasce, próbowały coś odczytać. Tak, to definitywnie musiała być jakaś choroba...
Ale nie zdjęła opaski. Nie dlatego, że nagle pomyślała o tym, że mogło to byś niegrzeczne, że drugi gad sobie tego nie życzy... Nie. Po prostu poczuła dotyk.
Łapa zastygła. Każdy mięsień na chwilę zastygł w miejscu. Nie ze strachu, ale ze zdziwienia. Nie spodziewała się tego.
Tego... Co to miało na celu? Może to tylko kwestia tego, że w tej chwili samiec był ślepy - taki sposób badania przestrzeni, gdy idziesz przed siebie i nie chcesz wpaść na drzewo? Tylko po kij chciał iść do przodu wiedząc, że ktoś już tam stoi? Ech... Mniejsza z tym.
Łapa opadła na ziemię.
Elesair nie było ciężko wytrącić z równowagi. Najpierw dziwna sceneria, teraz ten dziwny gest. Przez dłuższą chwilę nie wiedziała jak zareagować.
Łapa zrobiła krok w tył, a tuż za nią poszła reszta kończyn oraz całe ciało smoczycy. Niewielki krok w tył, byleby przerwać już ten kontakt łuska do łuski. Z jednej strony... To nie powinno być dziwne. Przecież była Uzdrowicielką, więc w czasie leczenia prędzej czy później właśnie to było potrzebne.
Ale to nie było leczenie.
Uhh, ślepe smoki są dziwne... I w tej właśnie chwili postanowiła się ograniczyć jedynie do obserwacji. Nie czuła głodu, nie zamierzała też atakować. Nawet niepokój, który powoli narastał, wciąż nie był silny. Ta sytuacja była po prostu dziwna. Niecodzienna.

//W końcu krótki odpis. Udało się! xD
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-13, 20:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Lekkie zaburzenie rytmu oddechu, które musiało instynktownie nastąpić przy spięciu mięśni, również przekazywało informację. Równie wyraźnie, jak cofnięcie się; dzięki bogu nie daleko. Nie poza zasięg kręgu, który powstrzyma jej ciemne moce. Smok czytał bodźce, jakie mógł otrzymać, analizował, starał się zrozumieć. Na jego pysku zagościł przepraszający uśmiech.
    - Wybacz, nie chciałem cię wystraszyć. - rzekł lekkim tonem, choć w myślach biczował się mentalnie za nieostrożny ruch - W ten sposób mogłem na ciebie spojrzeć. Nos zastępuje mi oczy. - powiedział, ruchem łapy poprawiając opaskę, nim jego głos przeszedł w ciche mruczenie - Uważam, że naprawdę ładnie pachniesz.
    O dziwo, ostatnie zdanie, choć niewątpliwie miało uśpić jej czujność, było prawdziwe. Jej łuski niosły przyjemną woń ziół, nienatarczywą, o barwie stonowanej, jasnej zieleni. Z tym przeplatała się woń jej ciała, wplatając w obraz jaśniejsze pasma o piaskowym odcieniu, niezbyt gęste jednak, sugerujące spokój, ale i niepodatność na jego urok - jeszcze! Ciemna, jakby gęsta zieleń przemieszana z brązem mówiła, że samica rzadko opuszcza terytoria swojego stada; ale i jej kontakty z innymi są dosyć sporadyczne. A mdląca, metaliczno-żółta nuta podpowiadała, że jej ostatnim posiłkiem było mięso, choć nie było to zdarzenie świeże.
    Nie były to twórcze informacje, ale zawsze jakieś. Coś, co pozwoliło zorientować się lepiej w sytuacji, zaplanować dalsze kroki. Niespiesznie podszedł do ogniska, by obrócić prowizoryczny rożen z płaskorostami, po czym sięgnął po misy, tą przeznaczoną dla niej przesuwając delikatnie w jej stronę.

    - Zechcesz skosztować? To sok owocowy, poddany odpowiednim przeróbkom. Tam, skąd pochodzę, piło się go z okazji spotkań i dobrych wydarzeń. Rozgrzewa ciało i wypędza jesień z umysłu.
    Zamoczył pysk we własnej misie, pociągając nieduży łyk; na tyle spory, by pokazać, że napój jest zupełnie bezpieczny, dość niewielki jednak, by zawarte w nim procenty wpłynęły na niego jakkolwiek w tej chwili. Potrzebował czystości umysłu, by ją spętać, omamić.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-13, 22:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


O, to wiele wyjaśniało. Zobaczyć poprzez węch... No tak. Ona miała swoją mimikę, gesty oraz runy. Ślepy smok żył innymi zmysłami. Na przykład węchem. A skoro Wodny potrafił ją w ten sposób "poznać", to znaczy, że musiał mieć naprawdę ostre zmysły.
Ładny zapach? Nie odpowiedziała (bo i jak...?), ale sama przy okazji sobie przypomniała ze śmiechem... Że wiele księżycy temu go nie lubiła. Czy też raczej, dusiła ją woń ziół. Często uciekała z groty, w której mieszkała z ojcem i siostrą... Ale koniec końców przyzwyczaiła się. Ba! Zioła kojarzyły jej się z domem. Czymś dobrym i bezpiecznym. Znanym. Kochała ten zapach.
No dobrze, zapowiadało się na dłuższe spotkanie. Cisza przysiadła w miejscu, w którym stała, z zaciekawieniem obserwując poczynania Wodnego. To wciąż... Nie wydawało się normalne. Z reguły smoki po prostu mówiły "dziękuję", czy skłaniały łby w podzięce i ulatniały się. A to...? Z powodu jednej rany? Ciekawe, czy robił tak za każdym razem, gdy jakiś Uzdrowiciel go wyleczył...
Właśnie wpatrywała się z powątpieniem na podsunięty trunek, gdy na polanę wtargnął Kerrigan. Wszelkie napięcie od razu zniknęło i brązowołuska rozluźniła mięśnie. To dziwne, ale... Przy kruku czuła się bezpieczniej. Dlaczego? Przecież gdyby zaatakował ich drapieżnik, ptaszysko na wiele i tak by się nie zdało... Nie żeby ona była wytrawnym wojownikiem. Epizod z królikami dobitnie o tym zaświadczył. Ale i tak pewnie była lepsza w walce, niż kruczopióry.
Ale byli kompanami od wielu księżycy. Dobrze się znali i jednak - niemalże przez cały czas byli jedno obok drugiego. Uzupełniali siebie nawzajem nie tylko fizycznie, ale też mentalnie.
- Co to za czarna msza? - rzucił kruk z łopotem skrzydeł lądując na pobliskim drzewie. Jego bystre ślepia od razu zaczęły analizować sytuację. Nie żeby go to coś szczególnie interesowało... Przybył, bo zapowiadało się na to, że Feeria chciała z kimś pogadać. A on i tak nie miał nic do roboty, więc skoro Szamanka chciała mówić, to czemu by nie poprzekręcać jej słów? Z chęcią.
No, ale zostawał jeszcze ten trunek... Fakt faktem był - Elesair nie dbała o siebie tak mocno, jak powinna. Na przykład zapominała o własnym głodzie, przez co jadła w ostatniej chwili... Do tego często dopiero wtedy, gdy Łowca sam się o nią zmartwi i przyjdzie z jedzeniem. Już Kerrigan się bardziej przejmował jej pustym żołądkiem... Który i tak zapełniała niewielkimi porcjami jedzenia.
Ale teraz, niezależnie od głodu, chyba wypadałoby wziąć choć kilka łyków? Wodny musiał się napracować... Jak dobrze, że jednak miał tę opaskę. Kto jak kto, ale Cisza swoich emocji ukrywać nie potrafiła. Wciąż z nieco wątpiącą miną, wzięła kilka łyków trunku.
Nie pomyślała o procentach... A może powinna. Bo spójrzmy na to leczenie, gdy Yish dał jej nieco chmielu - nie kontaktowała do końca jeszcze przez długi czas.
Ale od czego miała Kerrigana? Anioł stróż pierwsza klasa...
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-13, 23:25   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Uszy Smoka drgnęły ponownie, kierując się w stronę, z której dobiegł łopot skrzydeł.
    A więc demon przybył.
    Czułe zmysły odnotowały, że kij, mający służyć za lądowisko, został przez straszliwego ducha wzgardzony lub niedostrzeżony... Cóż, bywa. I te słowa... Czarna msza. Smok ostrożnie pokręcił głową, szybko w niej też kalkulując, zastanawiając się, czy zdoła oszukać bestię.

    - To nie czarna msza, nie dzisiaj. - rzekł, na pysk przywołując uśmiech - W tradycji, według której się wychowałem, wspólny wypoczynek to oznaka szacunku.
    Dźwięk przełykania upewnił go w myśli, że Feeria dała się wciągnąć. Teraz pozostawało tylko utrzymać jej poczucie bezpieczeństwa i ufność wystarczająco długo. Mandragora w napoju według wierzeń ludzi pozbawiała mocy, przynajmniej na jakiś czas. A i alkohol miał swój wpływ, zwłaszcza na nieprzyzwyczajoną smoczycę.
    Wyszczerzył w uśmiechu czarne kły, kierując pysk w jej stronę.

    - Mam nadzieję, że moje zdolności kulinarne przypadły ci do gustu.
    Starał się unikać wypowiadania pytań. Zdążył już zauważyć, że nie chciała, lub nie mogła mówić, dlatego też, by czuła się bardziej komfortowo, budował zdania tak, by nie musiała na nie odpowiadać.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-13, 23:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


O ile wcześniej na polanie mogła panować przyjemna cisza, tak teraz nie było sensu na nią liczyć. Póki był tu Kerrigan, można się było spodziewać wszystkiego. No, a przynajmniej jeśli idzie o rozmowy... Nie raz i nie dwa Feeria się zastanawiała, czy kruk nie paplał tyle tylko po to, by ją zirytować. Wiedział doskonale, że brązowołuska była smokiem lakonicznym. Nie znosiła długich monologów i preferowała raczej krótkie planowanie i działanie. Nic z resztą dziwnego, skoro sama nigdy mówić nie mogła... To chyba więc logiczne, że długie rozmowy ją tak nudziły i drażniły?
Ale Kerrigan był nad wyraz gadatliwy. Zdążyła już się do tego przyzwyczaić.
- Nieee...? - spytał czarnopióry z rozczarowaniem. Jak to tak, że nie będzie czarnych mszy... - No i co, będziecie tak ciągle siedzieć? Aż się ciemno zrobi i jeszcze dłużej? A nie lepiej poszukać jakiś chwastów? Wiecie, pójdziecie sobie do lasu, poszukacie tych takich ziółek, odpoczniecie i przy okazji zrobicie coś pożytecznego! - zaczął przekonywać. Feeria wbiła w niego zaskoczone spojrzenie. Z reguły to właśnie kruk był tym, który protestował najgłośniej, gdy trzeba było nazbierać ziół. A i tak, gdy dochodziło co do czego, szukał tylko kamieni... I znajdował same zioła. Cisza była na nie chyba kompletnie ślepa, bo niewiele udawało jej się znaleźć za każdym razem. - O, to świetny plan! Wy poszukacie chwastów, a ja jakiś kamieni, o! Albo możemy pozastawiać pułapki na tasznika!
Czasami miała ochotę coś mu zrobić. Cokolwiek... Z reguły kończyło się na chmurce czarnego dymu wypuszczonego z nozdrzy. Skuteczna metoda uciszania Kerrigana... Która jednak działa jedynie wtedy, gdy siedział na jej rogach. Czyli bardzo często. Ale nie w tej chwili.
To jednak nie wszystko, bo kruk jeszcze nie skończył się znęcać. Cisza patrzyła, jak ptaszysko zrywa się ze swojej gałęzi i w dobrym humorze zlatuje na ziemię, tuż u jej łap. Zachowywał się tak, jakby to on z ich dwójki pił... Choć i Feeria nie miała się najlepiej. Nie dość, że nie była przyzwyczajona, to jeszcze była podatna na rzeczy tego typu i z natury cierpiała na słabą koncentrację. Tylko w czasie leczeń, czy z rzadka potrafiła skupić się na kilku rzeczach na raz... Z reguły potrafiła skupić się tylko na jednym.
Teraz z resztą też. Całkowicie pochłonęło ją martwienie się tym, co teraz zamierzał stworzyć kruk.
Który uniósł łapę i zanurzył ją w trunku przygotowanym przez smoka.
- O, co to to jest? - Po czym trzepną łapą, rozsypując wszędzie kropelki. Łapą, którą nie wiadomo gdzie wcześniej sadzał... Elesair obiecała sobie, że już nie będzie pić z tej piski. I że nigdy więcej nie będzie dopuszczać kruka do tego, co właśnie je lub pije. I że już raczej nie będzie go wzywać, gdy będzie chciała z kimś pogadać.
A mogła zostać przy wiadomościach mentalnych... Co ten kruk brał przed przylotem?
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-14, 11:57   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Smok skrzywił się lekko, słuchając tyrady demona. Zaraz jednak ponownie przywołał na pysk uśmiech, zastanawiając się, jak może go uspokoić, lub najlepiej przegnać gdzieś daleko. Mimowolnie wsunął pazur pod obrożę, jakby próbował ją poluzować, choć było to niemożliwe. Złota, wysadzana obręcz z księżyca na księżyc dusiła coraz mocniej. Dotykanie jej jednak uspokajało, pomagało się skupić...
    - Wybacz, wspaniały demonie, ale chciałem spędzić trochę czasu z twoją panią. Rozumiesz, zapewne. Wieczór jest piękny, jeden z ostatnich ciepłych przed nadejściem zimy. Ale mimo tego przyznasz, że jest nieco zbyt ciemno, by dało się szukać czegokolwiek. Z przyjemnością potowarzyszę w chwytaniu tasznika w pułapki, lecz myślę, że najlepiej będzie zrobić to innym razem.
    Blefował. Nie miał pojęcia, czy było ciemno, czy też nie było. Jego świat od dawna spowijała wieczna noc.
    Słysząc zgrzyt pazurków na misce, uśmiechnął się nieco szerzej.

    - Może spróbujesz? - rzucił niewinnie.
    Nie był pewien, czy na demona działać będzie alkohol zawarty w trunku. Ani czy wpłynie na niego w jakiś sposób mandragora, której sokami doprawił napitek. Jednak zawsze należało spróbować! Pijany demon sprawiłby mniej kłopotów... A jeśli ma cokolwiek wspólnego z przybraną przez siebie postacią, zaliczy nazajutrz straszliwego kaca.
    Zaraz jednak skierował pysk ku wiedźmie. Ona była jego celem, nie demon, choć z radością sprawdziłby, czy ptasia postać oznacza również, że piórka są łatwopalne. Pozwolił sobie skrócić dystans, siadając obok niej nie na tyle blisko, by ją spłoszyć, dość jednak, by bez trudu wyłapywać jej woń, może nie na tyle dokładną co przy pierwszej próbie, ale wystarczająco czystą.

    - Masz bardzo energicznego kompana. Potrzeba wielkiej siły woli, by nad takim zapanować... Im więcej się o tobie dowiaduję, tym większe robisz na mnie wrażenie, Feerio. - zamruczał.
    Jego nosdrza drgały delikatnie, gdy badał jej zapach, szukając charakterystycznych elementów barwnych, mogących potwierdzić, że jego słowa jakkolwiek na nią oddziałują. Uszy jednak kierował ku kruczemu demonowi, licząc że usłyszy, jak ten pije. Potraktowany dawką procentów obliczoną na dorosłego smoka, długo nie utrzyma się na łapkach... Przy założeniu, że w ogóle jest na te procenty podatny.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-14, 20:09   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


Widząc ruch Wodneyo, Cisza poświęciła więcej uwagi jego obroży. Nie często smoki nosiły jakąś "biżuterię". A to... To chyba było dla niego zbyt ciasne? Powinien to zdjąć. Niby w tym wieku nie powinien już rosnąć... Ale i tak mógł się kiedyś udusić. Tylko jak taką obrożę zdjąć?
Maddara. Maddara mogła rozwiązać wiele problemów.
Nim jednak Cisza doszła do jakiegoś konkretniejszego pomysłu, samiec znów się odezwał. I choć słowa były skierowane do kruka, brązowołuska wybuchnęła śmiechem. Oczywiście, Wodny nie mógł go usłyszeć. Smok bez głosu, to smok śmiejący się bezdźwięcznie. Ale co tak właściwie rozbawiło Szamankę?
Wspaniały demonie. Widać, czarnołuski kompletnie nie znał Kerrigana, skoro tak mówił. Demon? Tak, z tym jeszcze szło się zgodzić. Ale wspaniały? Chyba tylko Kerrigan mógł uważać Kerrigana za wspaniałego. Ale co ona tam wiedziała...?
Nieco zbyt ciemno? Rzeczywiście, jak tam samiec o tym wspomniał, to panował już półmrok. I tyle z dzisiejszej wyprawy. Niedługo będzie musiała się zbierać... Czy zapadającą noc można wyczuć? A może po prostu ślepiec coś widział przez te opaskę?
No właśnie. Co w końcu z tymi oczami? Skoro już miała przy sobie swój Głos, mogła go poprosić o to, by zadał obcenu to jedno, ważne pytanie. Blask ogniska powinien być wystarczający, ażeby Cisza dała radę go wyleczyć.
- Spróbować? Tego? - rzucił z powątpieniem napuszony kruk. W przeciwieństwie do swej kompaki, nie był zbyt kulturalny. A to, że najpierw ktoś wychwalił jego wspaniałość - chciwy, zadufany w sobie kruk anarchista, czyli kompan roku! - a potem zaproponował jakąś podejrzaną, barwioną wodę wcale nie sprawi, że Kerrigan się tego czegoś napije. - Sorry, wolę mięso.
Smok przestał rozmawiać z krukiem, toteż ptaszysko straciło zainteresowanie nim. Jak chce sobie podrywać, to niech to sobie robi. Kerrigan nie był pewny, czy zauroczenie Feerii byłoby w ogóle możliwe. Znał ją długo i wiedział co nieco o tym, jak patrzy na wszystko po tym swoim nieszczęśliwym pisklęctwie. Nawet nie szukała partnera, a znalezione pisklę prędzej by komuś odniosła, niż sama wychowała.
Elesair wstrząsnęła kolejna fala śmiechu. Że niby ona kontrolowała swojego kompana? Czy inni naprawdę tak myśleli? Chyba tylko smoki Ziemi mogły się domyślać... Tak, jakby nad tym krukiem w ogóle się dało zapanować!
To pewnie dlatego pochwała smoka spłynęła po brązowołuskiej jak po kaczce. Nie wzięła jej na poważnie, bo też znała prawdę. Ale chyba lepiej, by Wodny pozostał w niewiedzy, niż żeby kruk mu opowiedział o tym, jaki to jest nieokiełznany i wspaniały....
Ale mógł powiedzieć co innego.
- A ten, te opaskę to czemu nosisz? Jakaś rana? Choroba? Jesteśmy Uzdrowicielem, więc możemy to wyleczyć - rzucił propozycję Feerii Kerrigan.
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-15, 17:54   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Czułe uszy wyłapały zaburzenie w miarowym oddechu smoczycy, choć umysł nie pojął przyczyny. Przyjęły za to z ulgą, że kruk się zamknął. Nareszcie. Może i nie dał się skłonić do skosztowania alkoholu, ale milczał! To już wiele.
    Woń samicy wciąż nie niosła tak pożądanego zagęszczenia jaśniejszych pasemek, które by zdradziły, że w jakimkolwiek stopniu jej jasność umysłu została zachwiana. Nie zrażał się... miał w zanadrzu jeszcze kilka sztuczek.
    I ponownie, ten sam zagadkowy niuans, to samo zaburzenie w równym oddechu. Tym razem niosące więcej danych przez swą pozornie mniejszą przypadkowość. Czy mógł odebrać tą delikatną zmianę jako oznakę rozbawienia? Jeśli tak - był z pewnością na dobrej drodze!
    Zapytany o opaskę, zastrzygł lekko uszami, udając że wcale nie nadstawia ich tak uważnie, jak w rzeczywistości; jakby to przerwanie ciszy go zaskoczyło, choć oczekiwał na dźwięk, widząc doskonale, że demon nie umie milczeć.

    - Noszę ją, bo nie widzę. Głupio byłoby umrzeć od nadziania się na patyk... Poza tym wciąż w jakimś stopniu reaguję na światło, przeszkadza mi ono. Ale nie trzeba tego leczyć... Myślę, że to dar od świata dla mnie. Nie muszę patrzeć, jak przelewana jest krew.
    Nagłe zmieszanie, gdy seria skojarzeń podsunęła obrazy, po których zrozumiał, że wzrok bywa przekleństwem. Na wpół wyraźne wspomnienie z czasów, gdy i wzrok był na wpół wyraźny. Ona? Nie ona? Tu mógł poczuć się bezpiecznie, sól powstrzyma ją przed władaniem ciemnymi mocami. Jednak mimo braku pewności poczuł, że stanowczo nie chciałby, żeby kładła mu łapę na piersi...
    - Każdy ma coś, co go wyróżnia z tłumu. Ale to w jakiś sposób wpływa na to, kim jesteśmy, więc czy jest sens to zmieniać? Dzięki naszym niewielkim wadom jesteśmy wyjątkowi. - zamruczał, uśmiechając się do niej.
    Pytanie tylko, czy zdołał ją przekonać?
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Feeria Ciszy 
Starszy Ziemi
Szamanka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 117
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Partner: Żer Zwierząt
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 1261
Wysłany: 2018-10-15, 22:27   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,MO,MA,Skr,Śl,Kż,M:1| W,MP:2| Lecz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec bogów, Opiekun


Nie trzeba tego leczyć? Ale można? Najwyraźniej jednak, samiec tego po prostu nie chciał. Feeria znów wbiła uważniejsze spojrzenie w jego pysk. A tak konkretnie - w jego oczy. Podejrzewała, że chodzi o zwykłą jaskrę...
Dar od świata? Że niby nie musi widzieć rozlewu krwi? Dalej mógł ją przecież wyczuć. Zwłaszcza z tak wrażliwym nosem... Ale nie zamierzała się z nim spierać. Na swój sposób go rozumiała - sama przecież nie użalała się nad swoim brakiem głosu. Nie przez cały czas... Ba! Czasem nawet się z tego cieszyła. Miało to swoje zalety.
Może to ze względu na to pozorne zrozumienie, może ze względu na to, że nawet te kilka łyków trunku wystarczyło, by odporność Feerii się zachwiała i smoczyca słyszała jakiś dziwny szum w głowie... Ale Szamanka pozwoliła sobie na jeden bardziej ekspresywny gest względem tego dziwnego, obcego smoka. Jej ogon na krótką chwilę oplótł ogon czarnołuskiego. Delikatnie i ostrożnie, by nie skaleczyć go ostrymi kolcami, które Cisza posiadała na swej kończynie. A potem krótki uścisk.
Gest trwał tylko chwilę. Potem ogon wrócił na swoje miejsce, czyli po prostu leżał swobodnie za Ziemistą.
Kolejne słowa... Brzmiały... Uhh, czy ten smok próbowała zmienić jej światopogląd?
No dobrze, może i zgadzała się z nim po części...

Kerrigan obserwował wszystko ze swego miejsca. W końcu jednak zauważył, że nie zapowiadało się na to, ażeby Feeria chciała coś powiedzieć. On sam z resztą nie zamierzał się mieszać w te dziwne filozoficzne rozmowy... Ptaszysko z prychnięciem wzbiło się w powietrze i znów przysiadło na gałęzi pobliskiego drzewa. Stamtąd zaczęło rozglądać się wokół, próbując wypatrzyć w zapadającym mroku coś ciekawego.
_________________

KRUSZYNA
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa.

SZCZĘŚCIARZ
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/leczeniu (tylko w jednym etapie).

ZIELARZ
+2 sztuki do zbieranych ziół.

WYBRANIEC BOGÓW
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji. [13.09.]

OPIEKUN
-2 ST dla kompana.




#24853F
#5C3839

1x srebrny za konkurs świąteczny 2018
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-16, 16:48   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Jednocześnie zdawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, jak i docierało do niego, że właściwie nie wie, jaki ma plan. W pierwotnej wersji miał wiedźmę upić i spalić, lub też utopić. Teraz, gdy demon zniweczył ten plan... Smok nie był pewien, co właściwie uczynić powinien. Niemniej i na niego działał trunek, a te dziwne podchody bawiły. Dotknięcie samicy, nieprzewidziane i o tak straszliwie groźnym potencjale, nie uczyniło mu żadnej szkody, a przyspieszyło bicie serca, spowodowało że wzdłuż kręgosłupa przeszedł dreszcz.
    Samiec odsłonił kły w uśmiechu. Gestem tak naturalnym, jakby absolutnie nic dziwnego nie było w naruszaniu przestrzeni osobistej wiedźmy, przysunął pysk do jej szyi, gorącym powietrzem delikatnie dmuchając w kark, tuż za uchem, w miejscu gdzie łuski były cieńsze i bardziej czułe, a kręgosłup cienki i możliwy do zmiażdżenia jednym ugryzieniem. Następnie cofnął łeb, jak gdyby nigdy nic. I tylko uniesione uszy sygnalizowały, że jest czujny i czeka na reakcję.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 10