FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:43
Łąka głazów
Autor Wiadomość
Bławatek
Pisklę
Dobra Dusza


Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 4
Płeć: Samica
Wiek: 16
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 731
Wysłany: 2014-05-21, 19:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 3
   U: W,B: 1


Czy intnieją ataki, niebezpieczne dla atakującego? Najwyrazniej istnieją. Eliksir postanowiła tym razem zastosować kontrtak. Gdy ogon Zachodzącej Łuski owinął się na jej łapie, Elikir zaparła się całym ciałem w miejscu, wbijając przy tym szpony w śnieg. Szybko pochyliła łeb, rozdziawiła szczękę tam gdzie był ogon adeptki i...kłapnęła. Chciała mocno wgryść się w ciało Ognistej. Do krwi, brdzo boleśnie. Oby przeciwniczka ją d tego puściła.Ale nawet jak puści, to Euforia nie zamierzała przestawać gryść. Własny ogon także miała już przygotowany do nowego ataku. Ciekawiło ją jak ta walka się dalej potoczy.

//Po twoim poście złóż raport. Nie wiem czy tyle wystarczy, ale spróbuj.
_________________
''Chciałabym być ptakiem, umieć odlecieć dalej niż inni,
Ponad szarość
dnia i codzienność,
Wspinając się na górę i już nigdy z niej nie
spadać,
Przerwać pasmo niepowodzenia.
Chciałabym
uzdrawiać z samotności,
Darować
uśmiech,
Zmienić
świat i bezwzględną rzeczywistość.
Chciałabym by
łzy nie istniały,
By słońce tylko
wschodziło,
I swoimi promieniami
cieszyło by to o czym marzę,
Snem się tylko nie okazało,
Kiedy otworzę
oczy.''


Atuty

~
~
~
~
Ostatnio zmieniony przez Bławatek 2014-05-21, 19:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agresja 
Pisklę


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 2
Płeć: Samica
Opiekun: Jad Duszy
Dołączyła: 18 Kwi 2014
Posty: 560
Wysłany: 2014-05-25, 00:39   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: W: 1


Ingmar przelatywał nad terenami wspólnymi, szukając odpowiedniego miejsca na trening. Już myślał, że nie uda mu się to w tym życiu, jednak niedługo potem, gdy już miał się poddać, zauważył łąkę głazów. Była idealnym miejscem do nauki skoków!
Zadowolony nawet nie zwracał uwagi na smoki, które już się tutaj znajdowały, po prostu wylądował gdzieś niedaleko. Najpierw tylne łapy, później przednie, obie pary ugięte. Odwrotnie, jak przy skoku i... ha, udało mu się! No cóż, następne w kolejce do treningu było latanie, ale je będzie musiał sobie odpuścić, przynajmniej dopóki wiatr się nieco nie uspokoi.
- Skok przydaje się nam podczas wielu czynności. Jest niemal nieopisaną pomocą, gdy chcemy czegoś dosięgnąć, a nie potrafimy lub nie możemy latać. Gdy musimy ominąć jakąś przeszkodę, ale nie da się jej przejść... Również, gdy chcemy zacząć latać. - usiadł, rozluźniając się. Poprzedni trening biegu nieco dał mu się we znaki i dopiero dochodził do siebie, a już chciał się brać za następny trening... musiał sobie narzucić takie tempo, w końcu tyle czasu się lenił... - Może się przydać również podczas biegania w terenie, polowania, ataku, bądź też obrony. - tak, definicja i użycie skoku wydawały mu się głupie, ale chciał jeszcze chwilę odpocząć, zanim zacznie trening...
Najpierw, jak zawsze, pozycja startowa! Wstał. Miał rozstawione, ugięte łapy. Tylne nieco bardziej. Ogon wisiał luźno, jednak utrzymywał się na jednym poziomie z prostym kręgosłupem oraz nieco pochylonym łbem. Skrzydła mocno docisnął do boków, cały czas myśląc o tym, że to nie trening lotu, tylko skoku. Skrzydła musiały być nie rozłożone, ale jednocześnie nie mogły być zbyt blisko boków, żeby nie krępowały ruchów.
Ingmar postanowił zacząć od krótkiej rozgrzewki. Kilka skoków powinno wystarczyć... ugiął tylne łapy jeszcze bardziej, patrząc przed siebie. No, miał tam trochę miejsca. W pewnym momencie mocno odbił się łapami od ziemi, po czym wyciągnął przed siebie przednie łapy. Wyglądał teraz, jakby chciał dotknąć gwiazd... dopóki nie zaczął spadać. Wtedy to pochylił ciało ku dołowi, a przynajmniej jego przednią część. Ugiął przednie łapy i wylądował na nich miękko. Zaraz również tylne, ugięte łapy były na ziemi. Ogonem cały czas, oczywiście, balansował, aby być w powietrzu jak najdłużej, a jego wyciągnięte ciało pozwalało mu skoczyć jak najdalej. Postanowił spróbować czegoś nowego. Stojąc w pozycji startowej ugiął mocniej nie tylne, a przedni łapy, i to właśnie z nich się wybił. Nie mógł patrzeć do tyłu, a więc zrobił to wcześniej, starając się zapamiętać teren, aby na nic nie wpaść. Teraz pozostało mu tylko balansowanie ogonem, by wylądować w tym miejscu, z którego zaczął. Tym razem najpierw tylne, a dopiero później przednie łapy dotknęły ziemi. Oczywiście były ugięte, aby zapewnić Cieniowi bezpieczne lądowanie. Wylądował nieco bliżej niż punkt, w którym zaczął, ale nie przejął się tym. Poprawił pozycję, ustawiając nieco lepiej skrzydła oraz ogon, po czym spojrzał w lewo. Czysto. Ugiął mocniej prawe łapy, aby zaraz wybić się z nich. Ogonem balansował na każdy możliwy sposób, machając nim dziwacznie, byle tylko udało mu się skoczyć jak najdalej. Instynktownie już ugiął lewe łapy, lądując na nich, a prawe niedługo po nich dotknęły ziemi, uginając się jeszcze w powietrzu. Pisklak postanowił powtórzyć ten manewr, tylko, że w drugą stronę. Po poprawieniu pozycji ugiął mocno lewe łapy, po czym wybił się z nich, kierując cały swój ciężar ciała na prawą stronę. Przygotował się do lądowania uginając wszystkie łapy, po czym wylądował - najpierw prawe, a później lewe łapy dotknęły ziemi. Ogon nieco go bolał od tych manewrów, a to przecież dopiero początek...!
Zobaczył przed sobą jedną z mniejszych skał. Za nią było jeszcze kilka, zupełnie, jakby ktoś porozrzucał je tutaj, idealnie dla treningu Cienia! Postanowił najpierw przeskoczyć tą skałę. W tym celu ustawił się w odpowiedniej pozycji, uginając łapy, unosząc ogon, obniżając łeb i przyciskając skrzydła do ciała, po czym ruszył biegiem. Spokojnie, nie galopował, ale też nie truchtał.. Będąc blisko przeszkody ugiął mocniej tylne łapy, wybijając się z nich. Wyciągnął się w górę, przednie łapy kierując właśnie w tę stronę. Nie poczuł bolesnego uderzenia kamienia, co było dobrym znakiem. W pewnym momencie, gdy zaczął spadać, przechylił się w dół, by wylądować na ugiętych, przednich łapach. Tylne również były ugięte, ale one później dotknęły ziemi. Ingmar odwrócił się, po czym spojrzał na kamień. No, teraz czeka go skok wzwyż... a właściwie, to seria skoków wzwyż. Ugiął mocniej tylne łapy, chociaż te przednie również były nieźle ugięte, a w pewnym momencie wybił się z nich wysoko, jak najwyżej, używając naprawdę dużej części swojej siły. Aby sobie jeszcze pomóc, wyciągnął przednie łapy w górę, a gdy cały był już nad kamieniem, przechylił je dół. Ugięte przednie, a później znacznie mocniej tylne łapy dotknęły ziemi, ale nie było czasu na odpoczynek. Ingmar, gdy tylko jego tylne łapy dotknęły ziemi, wybił się z nich, ponownie wysoko, cały czas pilnując, aby nie stracić balansu. Ogon grał tutaj niezwykle ważną rolę... Oraz łapy, również łapy, które pomagały przy skoku. Kolejny kamień nie był bardzo wysoko, a raczej dość daleko, więc Ingmar musiał wyciągnąć ciało w przód. Wylądował najpierw przednimi łapami, a później tylne znalazły się na kamieniu. No, jeszcze kilka takich kamieni i wystarczy... Ah, no tak, gdy tylko tylne łapy Cienistego opadły, od razu mocno ugiął je, by skoczyć w przód, na kolejny z kamieni. Tam wylądował; przednie, a później tylne łapy dotknęły gruntu, jednak to nie był koniec. Tym razem to lewe łapy musiały mocniej się ugiąć, ponieważ Ingmar przeskakiwał w prawo. Wybił się z lewych łap, balansując ogonem i kręcąc nim dziwne koła, aby skoczyć jak najdalej. Niemal wykonał coś w rodzaju smoczego szpagatu w powietrzu... ale w końcu wylądował na kamieniu obok. Prawe, ugięte łapy, a później dopiero lewe były na ziemi. No, właściwie to na głazie... Na ziemi dopiero miały się znaleźć. Zeskoczenie? Tego jeszcze nie próbował!
Młodziak stanął na 'krawędzi' kamienia, po czym ustawił się w odpowiedniej pozycji. Zrobiwszy to, ugiął tylne łapy i zaraz mocno wybił się z nich, patrząc przed siebie i nieco w dół. Znalazł odpowiednie miejsce na lądowanie! Musiał teraz tylko dobrze balansować ogonem, by tam trafić. Przekręcił się nieco w prawo, po czym ugiął mocno przednie łapy, lądując na nich. Tylne zaraz po nich dotknęły ziemi, a Ingmar wylądował na twardym gruncie cały i zdrowy, w co sam nie chciał za bardzo uwierzyć.
No, udało się!, pomyślał, po czym jeszcze raz ugiął łapy i skoczył w górę. Zaczął machać skrzydłami, by utrzymać się na odpowiedniej wysokości, po czym odleciał w stronę terenów Cienia. Później jeszcze trochę potrenuje... został mu już tylko lot.
No, i cała masa innych umiejętności, ale jeśli chodzi o doszkalanie się na jego poziomie, uznajmy, że został mu tylko i wyłącznie lot.
 
 
Zwiastująca Łuska 
Adept Cienia
Khyouki



Stado: Cienia
Rasa: Górski
Księżyce: 15
Płeć: Samica
Partner: -
Dołączyła: 24 Cze 2014
Posty: 611
Skąd: Pradawne Góry
Wysłany: 2014-07-18, 10:16   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 4| P: 2| A: 2
   U: W: 1| B,S,L,P,A,O,M,MP,MA,MO,Skr,Śl,Kż: 3
   Atuty: Inteligentny;


Po namyśle samica postanowiła zająć się kwestią atakowania magią. Nie przedłużając i zamykając ślepia, a zarazem otwierając swój umysł zaczęła wyobrażać sobie dwa bliźniacze kolce, niezbyt skomplikowane więc idealne na pierwsze ćwiczenie. Miały się pojawić w odstępie ogona, skierowane ku środku pod odpowiednim kątem, same unosząc się na wysokości najbardziej preferowanej przez samicę, czyli klatki piersiowej. Ich położenie względem jej było z kolei około jedne czwartej ogona do ich liny równoległej. Wykonane z diamentu, ostro zwężając się ku dołowi i o płaskiej podstawie - takie wyobrażenie utrzymywało się w umyśle. Jednak samo rozłożenie uwagi na dwa obiekty było trudne, zwłaszcza że robiła to w pewnym "oddaleniu" by uchwycić oba jednocześnie, co się przyczyniło do trudności w opracowaniu szczegółów. Została jeszcze jednak jedna kwestia i Zwiastująca starała się utrzymywać jasność umysłu do końca nie zrażając się trudnościami. Wyobraziła sobie jak kolce poruszając się w tym samym momencie, od razu rozpędzone jakby akcja była jedynie zatrzymaniem czasu po odpowiednim rozpędzeniu i... roztrzaskują się o siebie. Tak chciała sprawdzić swoją synchronizacje, jednak testu nie przeszła specjalnie pomyślnie, gdy po tchnięciu maddary prawy odrobinę wyprzedził co poskutkowało tym, że lewy roztrzaskał go jedynie na pół. W reakcji adeptka prychnęła czując wyraźną irytacje co poskutkowało zniknięciem obu obiektów i rozmazaniem się ich wyobrażeń. To także nie było zbyt motywujące, ale po uspokojeniu się zdołała odtworzyć twór, nadal mając go gdzieś w swojej pamięci.
Siedziała tak cały czas powtarzając tą samą akcje do upadłego i przestawiając umysł na najwyższe obroty. Choć próby były na pozór monotonne starała się podczas każdej wykorzystać całość skupienia, ale mimo tego jakieś błędy wkradały się ciągle do ćwiczeń lub efekt był niedostateczny. Czasem kolcom udało się odpowiednio uderzyć, ale wtedy zaniedbywała siłę i jedynie upadały wytrącone z toru. W sumie oprócz samych umiejętności był to raczej też trening na jej cierpliwość. Zwiastująca podczas błędów coraz mniej zaciskała szpony zamiast tego wykorzystując chęć wyładowania na kolejne próby choć oczywiście bardziej kontrolowanie. No, ale w końcu się udało. Rozpędzone twory uderzyły w siebie nie ześlizgując się, a roztrzaskując nawzajem na kawałki, które jeszcze w locie znikły po odcięciu maddary. Ale to nie wszystko. Ostatnim zadaniem było ponowne odtworzenie tworów, jednak trochę w innej wersji. Jeden miał być z ognia, drugi z wody. Chyba nie trzeba wyjaśniać, jaki miał być efekt tego działania. Ustawiając kolce naprzeciw siebie, na jednej, prostej linii z zatrważającą prędkością pędziły ku sobie, aż w końcu się zderzyły. Ogień już na pierwszy rzut oka przegrywał walkę z wodą, która bez problemu pochłonęła zabójczy żywioł, sama po chwili wyparowując. Samicę bolała trochę głowa, więc wszystko znikło, a ona sama postanowiła wrócić do groty.
_________________
Atuty
Zręczna
Jednorazowo +1 do Zręczności

Chytry Przeciwnik
W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST

Przedmioty
Mięso: 0/4
Owoce: 0/4
Kamienie szlachetne: Szafir, onyks, 2x topaz, ametyst
PH: 0

Walki
Wygrane: 0
Przegrane: 0

So much fire that it burned my wings.
Her heat was amazing.
Now I'm dreaming of the simple things.
Old ways, erased.
If love was a word, I don't understand.
The most simple sound.
With four letters.


Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa;
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
Wejdźmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi

 
 
 
Pradawna Łuska 
Adept Cienia
Riluaneth



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samica
Opiekun: Saherreris
Partner: -
Dołączyła: 12 Wrz 2014
Posty: 115
Wysłany: 2014-09-15, 15:41   
   A: S: 5| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: W: 1| B,S,L,Pł,MA,MO,MP: 3
   Atuty: silny, chytry przeciwnik


Smoczyca jak każdy wojownik nienawidziła magii. Zamknęła oczy i postarała się odciąć od świata zewnętrznego. Odsunęła od siebie zbędne myśli oraz niepotrzebne emocje. Skupiła się na odszukaniu w sobie źródła maddary. Chwilę jej to zajęło, dłużej niż zwykle, ale poczuła to ciepło, bijące od niej. Mocno uchwyciła się tego ciepła, irytując się nim. Miała wrażenie, że cała jest spowita w źródle, bo w sumie nie czuła, gdzie konkretnie je ma, choć na pewno blisko serca oraz mózgu. Może calutkie ciało stanowiło pojemnik dla źródła maddary, a jedynie w niektórych miejscach było jej więcej? Kto wie, kto wie. Może bogini magii, Naranlea? Tak czy siak, gadając nie nauczy się tworzyć przy użyciu tej energii. Wyobraziła sobie jak tuż przed jej nosem tworzy się kamień. Cały kolorowy, jak tęcza. W niektórych miejsach był pokryty zielonym mchem, miłym w dotyku. Ogólnie miał kształt kostki, a tam gdzie nie było owej burzy barw był gładki, ciepły i miękki. Następnie przeniosła nieco swojej maddary w to co sobie wyobraziła, a następnie, tuż po otwarciu oczu, zauważyła jak jej plan urzeczywistnił się. Kostka stała się prawdziwa, a nawet unosiła się w powietrzu. Dotknęła jej swą lewą łapą i przekonała się, iż naprawdę jest taka sama jak ją sobie wyobraziła. Ponownie wróciła do krainy wyobraźni, myśląc nad tym, co jeszcze mogła zrobić z tą rzeczą. Ach, oczywiście! Wyobraziła sobie jak zaczyna się kręcić wokół własnej osi, z początku wolno, a potem coraz szybciej, na końcu już rozmywając się. Doszło też do tego robienie kółek wokół Plugawej, która sapała ze złości, że musi uczyć się magii. Magia to jednak magia. Nieważna która jej część, i tak jest tragiczna. Przelała w to znowu energię i tak też się stało. Obserwowała ruchy kostki, która robiła tak, jak planowała. Co by tu jeszcze... Mowa mentalna! Nie miała w pobliżu jakiegoś smoka, a raczej nie mogła stworzyć świadomości w tej kostce, ale przesłać coś do niej mogła. Raczej tego nie odbierze, ale co tam. Wyobraziła sobie przezroczystą nić, łącząca jej umysł z kostką. Wiedziała, że smoki zazwyczaj nie lubiły rozmów mentalnych, bo to było uczucie jakby ktoś wtargnął do naszego mózgu. Po owej nitce, miał przejść impuls, który zawierał słowo ‘maddara’. Kostka miała to odebrać, a następnie każdą swoją ściankę zmienić tak, aby widniał na niej wypukły napis, zawierający przesłane słowo. Przeniosła ciepło maddary w ten plan i obserwowała efekty. Stało się tak jak planowała. Przejechała pazurem po jednym z napisów, zastanawiając się nad kolejnym zadaniem. Zmiany. Tworzenie czegoś to błahostka, zmienianie to inna sprawa. Wyobraziła sobie jak owa kostka przestaje być kostką. Staje się małą piramidką o równych bokach. Mech znika wraz z napisami, a kolor zostaje zmieniony na żółty, poprzecinany małymi żyłkami, jak gdyby ta figura była żywa. W owych żyłkach płynęła woda, pompowana przez magię. Na czubku piramidy zaczęły powoli pojawiać się krople wody, wypływające z wnętrza. Plugawa jeszcze raz zaczerpnęła magii, a potem przelała ją w plan i znowu zaczęła obserwować swój twór. Dotknęła końcówką szpona wyciekającej wody. Niby iluzja, a wszystko to wydawało się takie prawdziwe. Mogło nawet wyrządzić szkody. Wzięła nieco swojej energii i dodała do piramidki, nakazując jej kręcić się na czubku, z którego kapała bardzo wolno woda, wprost na łapy Azlopei, która uśmiechnęła się drapieżnie pod nosem. Założyła przezroczystą, mentalną linkę łączącą ów czubek z umysłem Łuski. Przesłała po niej obraz swojej matki, która zginęła wiele księżyców temu. Miała żółte łuski i błękitne, ciepłe ślepia. Obraz miał pojawić się on na podstawie figury, zawierając wszystkie detale oraz pełną ostrość. Przelała w to maddarę i już po chwili oglądała obraz tego co miała przed chwilą wyobrażone. Magia nie miała granic. No, jakieś tam miała, ale była bardzo rozległa i pozwalała na wiele. Adeptka przestała się skupiać i podtrzymywać iluzję, a piramidka zniknęła z równą szybkością, co pojawiła się.
_________________
Atuty
Zręczna
Jednorazowo +1 do Zręczności

Chytry Przeciwnik
W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.

Obrazek jest autorstwa Skysealer

 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-03, 16:52   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


Łąka głazów... Kolejne miejsce do zwiedzenia. Szedłem powoli rozglądając się po całym terenie wokół. Ładnie tu... Można się było rozpłynąć w tym krajobrazie. Powoli podszedłem w bardziej zacienione miejsce i się położyłem. Tylko, żeby nikt mi nie przeszkadzał.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Gliniany Kolec 
Adept Ognia
Mokradło



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samiec
Opiekun: Ćmienie Maddary
Mistrz: Niepamięć Świtu
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 107
Wysłany: 2014-10-03, 20:03   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,S,Skr: 1| W: 2


Trawa była miękka i przyjemnie się po niej chodziło. Mokradło rozejrzał się wokoło, przyglądając się głazom... W głowie pisklaka pojawiło się już milion wizji zabaw w chowanego turlanie... Ale szybko odleciały, jakby z kolejnym delikatnym podmuchem wiatru. Bardzo podobało mu się to miejsce. Mokradło wziął głęboki oddech i przeturlał się się powoli. Mimo wszystko był dzisiaj jakiś spokojniejszy.
Całkiem niedaleko leżał jakiś smok. Pisklak podszedł bliżej... Hmm, czyżby... Ktoś z Życia? Podobnie jak jego przyjaciółka!
- Witaj! - przywitał się wesoło i usiadł tuż obok smoka. - Jestem Mokradło. - przedstawił się i uśmiechnął.
 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-03, 20:18   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


To, że będę tu siedział spokojnie było cudem, który nie miał prawa mieć miejsca. Gdy zobaczyłem pisklę od razu pomyślałem o Łusce. Trochę mi było szkoda, że zostawiłem ją w grocie. - Witaj. A więc to ty. Moja siostra- Lilia dużo mi o tobie mówiła.- Powiedziałem lekko wyszczerzając kły w uśmiechu. Ciekawe jak zareaguje pisklak.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Gliniany Kolec 
Adept Ognia
Mokradło



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samiec
Opiekun: Ćmienie Maddary
Mistrz: Niepamięć Świtu
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 107
Wysłany: 2014-10-03, 20:31   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,S,Skr: 1| W: 2


A więc jednak! Ktoś z Życia! I dodatkowo od Lilii! Mokradło bardzo się ucieszył to słysząc.
- O, jesteś bratem Lilii! Mówiła, że ma mnóstwo sióstr i brata. I... i tyle pamiętam. - powiedział wesoło.
- Jak masz na imię? - zapytał z ciekawością. - I co Lilia opowiadała ci o mnie? - dodał po chwili.
Przyjrzał się smokowi - och, czy każdy nowo poznany musi być tak duży?
 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-04, 08:06   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


Uśmiechnąłem się do małego smoka. Ostatnio lubiłem towarzystwo pisklaków. Może dlatego, że zostałem ojcem. - Jestem Zapomniany Kolec, ale możesz mi mówić Nake. Lilia mówiła, że jesteś bardzo miłym smokiem.- Powiedziałem do małego z uśmiechem. Może będzie chciał się czegoś nauczyć.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Gliniany Kolec 
Adept Ognia
Mokradło



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samiec
Opiekun: Ćmienie Maddary
Mistrz: Niepamięć Świtu
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 107
Wysłany: 2014-10-04, 14:25   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,S,Skr: 1| W: 2


- Zapomniany Kolec, Nake, bardzo ładnie! Mój przyjaciel też się nazywa Kolec! I podobno każdy smok prędzej czy później będzie się tak nazywać. - Powiedział rezolutnie. Nake na pewno o tym wiedział, ale Mokradło lubił wspominać o prostych rzeczach.
- Zapomniany Kolcu, a może mi coś pokażesz? Starsze smoki zawsze potrafią coś ciekawego! A ja bardzo lubię obserwować. - powiedział wesołym tonem.
 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-05, 17:58   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


Jak dawno słyszałem swoje dawne imię. Uśmiechnąłem się do małego i pomyślałem co mogę mu pokazać. Pokaże mu to co pokazuje najczęściej czyli magię. Spojrzałem do niego i nagle obok mnie pojawił się drugi ja. Ciekawe jaką będzie jego reakcja, pewnie się ucieszy.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Gliniany Kolec 
Adept Ognia
Mokradło



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samiec
Opiekun: Ćmienie Maddary
Mistrz: Niepamięć Świtu
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 107
Wysłany: 2014-10-05, 18:39   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,S,Skr: 1| W: 2


Pisklę otworzyło szeroko oczy, spojrzało na jednego smoka, potem na drugiego...
- Ooo! Jest was dwóch! - podszedł do Zapomnianego z lewej, potem do tego z prawej. Spróbował dotknąć obu.
- Ha, ty jesteś prawdziwy! - uśmiechnął się - Świetna umiejętność! Na pewno jest bardzo przydatna. Podoba mi się! - powiedział wesoło i usiadł z powrotem, ale wpadł na pewien pomysł i aż wstał z podekscytowania. - Zapomniany Kolcu, a nauczyłbyś mnie czegoś? Czegoś fajnego!
 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-05, 19:13   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


Uśmiechnąłem się kolejny raz do małego Mokradła. To zawsze działa na pisklaki. Gdy zadał mi pytanie utkwiłem w zamyśleniu. Co według niego może był łajne... Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. - A czy skok będzie czymś fajnym?- Spytałem z lekką niepewnością w głosie. Jeśli nie to wymyślimy wspólnie coś innego.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Gliniany Kolec 
Adept Ognia
Mokradło



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samiec
Opiekun: Ćmienie Maddary
Mistrz: Niepamięć Świtu
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 107
Wysłany: 2014-10-05, 19:21   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,S,Skr: 1| W: 2


- Będzie czymś niesamowicie fajnym! - powiedział podekscytowany. Właściwie, to nie wiedział czy będzie to fajne... Ale na pewno będzie! Nauki zazwyczaj takie są. Szczególnie, że Mokradło uwielbia obserwować i powtarzać. Usiadł sobie myśląc o skokach... tak, słyszał parę razy, pewnie i widział, ale nie zamiaru siedzieć i rozmyślać. Trzeba działać!
- Bardzo chętnie się nauczę! - uśmiechnął się do Zapomnianego.
 
 
Niebieski Kolec 
Adept Ognia
Pamiętasz mnie?



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Popielaty Kolec [*]
Wiek: 17
Dołączył: 13 Maj 2014
Posty: 1310
Skąd: Leśna
Wysłany: 2014-10-05, 19:30   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 3
   U: W,S,B: 1
   Atuty: Spostrzegawczy


Miałem kolejny powód do uśmiechu. Skok może być, a więc nie mam czym się martwić. Jednak na początek czeka go zmora wszystkich uczniów czyli... teoria. - Dobrze, a więc wytłumacz mi czym jest skok i do czego nam służy.- Powiedziałem posyłając małemu pokrzepiający uśmiech. Tylko żeby się nie zniechęcił tym pytaniem.
_________________
Jeżeli nie odpiszę przez 24 godziny nie bój się wysłać przypominajki ;)
Atuty:
I. Spostrzegawczy: Jednorazowo +1 do Percepcji
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13