FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Skała
Autor Wiadomość
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-07, 15:54   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Samiec miał słuszność. Może i byli dla bogów tylko narzędziami do osiągnięcia pewnych celów, a może istnieli po prostu dla ich rozrywki - nie zmieniało to faktu, że gdyby śmiertelnych zabrakło, wtedy i ci mieszkający w innym wymiarze nie mieliby co robić. W pewnym momencie zaczęliby walczyć między sobą i wyniszczyli siebie nawzajem... Aż w końcu nie pozostałoby nic. Ale to były tylko luźne spekulacje.
___- Każde miejsce rządzi się swoimi prawami. - Odparła jedynie, zaś kpiący, delikatny uśmiech nie opuszczał jej fioletowego pyska. - Czasem jest ich więcej, czasem mniej, są logiczne, lub jedynie przeszkadzają swoją bezsensownością. Ale zawsze są... Z czego czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy.
___Tak jak sądziła, nie otrzymała odpowiedzi na swoje pytanie. Cóż, nie mogła powiedzieć, by ją to zdziwiło, nie była też zawiedziona tym faktem. Sama też nie dzieliła się szczegółami swoich planów, a była tutaj już całkiem długo. O pasmach niepowodzeń też wolała dyskutować wyłącznie z samą sobą... Czy też raczej głosem matki, siedzącej w jej łbie.
___- Nie wykluczam. - Mruknęła w odpowiedzi. - Każda poznana istota niesie ze sobą pewną wiedzę, mniej lub bardziej przydatną bądź interesującą, a ja lubię poszerzać swoje horyzonty. A to, że masz między tylnymi łapami coś innego niż ja nie ma wiele do rzeczy. Płeć tak naprawdę nie jest wyznacznikiem czegokolwiek. Na loterii genetycznej nikt nie jest przegranym, ani zwycięzcą.
___Póki co udało jej się skonstatować, że samiec zdecydowanie nie pochodzi z cywilizowanych ziem. Zapewne jego życie ograniczało się jedynie do tego, by przeżyć i przekazać swoje geny następnym pokoleniom. Proste i w pewnym sensie urokliwe, ale na dłuższą metę... Strasznie ograniczające.
___- Zamierzasz dołączyć do jednego z tutejszych stad, czy też wolisz włóczyć się samotnie po ziemiach niczyich? - kolejne pytanie. Bo i czemu nie? Jak już wspomniała wcześniej, lubiła dowiadywać się czegoś więcej. O kimkolwiek i czegokolwiek.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-08-07, 15:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-07, 16:40   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Walki bogów z pewnością do najłagodniejszych nie należą, toteż zazwyczaj od nich są poplecznicy. Jeżeli Feomathar miałby z kimś walczyć, to zrobiłby to nie zadając żadnych pytań. Jest typem wojownika, który wykonuje tylko swoją misję. Może i było to ograniczające, ale taki już był. Jakoś niespecjalnie mu to przeszkadzało.
- Być może masz rację, ale ode mnie jej nie usłyszysz. - Odparł mrukliwie, odrzucając rogaty łeb do tyłu. Ukrywał zaskoczenie, towarzyszące mu przy rozmowie ze smoczycą. Różniła się od tych, które spotykał. W pewien sposób go to zadowalało, ale nie zmieni to faktu, iż był nie przyzwyczajony.
- Z pewnością coś w tym jest, jednakże prawdą jest, iż natura każe nam rozprzestrzeniać nasz gatunek. Raczej nic w tym złego, ale Tobie wydaje się to nie odpowiadać. Mam rację? - Zapytał, unosząc łuk brwiowy ku górze.
Jego prostota polegała na tym, że niczego nie ukrywał. Żył jak gad, którym go stworzono. Jeśli Bóg Ognia zapragnie czegoś więcej, to Feomathar będzie gotów przyjąć dar. Póki co jednak niczym się nie wyróżniał, ani nie zamierzał niczego zmieniać. Bo i po co?
Naprężył lekko mięśnie, zastanawiając się nad jej słowami.
- Moja samotnicza natura tutaj mi się nie przyda. Dołączę do jednego ze stad gdy będę gotów. Nie przywykłem do widoku tylu smoków. - Sapnął z niesmakiem, przyglądając się badawczo fioletowołuskiej.
- Swoim charakterem pasujesz mi na samice jakiegoś przywódcy. - Stwierdził, lecz skąd Zmora mogłaby wiedzieć iż był to komplement? Posługiwał się troszkę inną mową, lecz to i tak był szok, że w ogóle tak dużo mówił.
Oj zmieni go to miejsce, zmieni.
Ostatnio zmieniony przez Pustynny Kolec 2017-08-07, 16:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-07, 16:58   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Uniosła delikatnie łeb, cały czas wlepiając spojrzenie liliowych ślepi w ogniste odpowiedniki samca. Uwielbiała trzymać kontakt wzrokowy i nie puszczać. Niczym więźnia w klatce. Niektóre smoki był zbyt słabe, by to wytrzymać i spuszczały wzrok. Nieliczne dawały sobie z tym radę, a garstka śmiało przyjmowała wyzwanie do walki spojrzeń.
___- Nie tyle każe, co do tego nakłania. - Odpowiedziała bez wahania. Lubiła czasem naprostowywać czyjeś wypowiedzi, uzupełniać je o własne przemyślenia, sprawdzać reakcję rozmówcy.
___- Nie powiedziałabym, że mi to nie odpowiada. Mam neutralne, lekceważące wręcz podejście do tej sprawy. Osobiście uważam, że każde kolejne pokolenie w wolnych stadach jest głupsze i bardziej ograniczone od poprzedniego. Nikt już chyba nie pamięta o tym, że są smokami, drapieżnikami... Bariera może i zapewnia ochronę przed smokami Równin, ale jednocześnie zaślepia. - Wyjaśniła, oblizując pysk z kropelek czarnego jadu, produkowany przez organizm wywerny. Niepotrzebny, bo tak naprawdę niegroźny - co najwyżej odstraszał bardziej tchórzliwe drapieżniki. Wszystko, co jadowite, zazwyczaj zniechęca do bliższego kontaktu.
___Zmora parsknęła cicho, niemal niesłyszalne. Rozbawiło ją to, co powiedział samiec. Głównie dlatego, że nie mógł być dalszy od prawdy... Chociaż? Pewnego dnia Gonitwa obejmie władzę w Ziemi. Wtedy, w pewnym sensie, stwierdzenie Nieznajomego będzie prawidłowe. Tylko, że płeć się nie będzie zgadzała.
___- Nie należę do nikogo. - Odpowiedziała zamiast tego, co chodziło jej po głowie. W pewnym sensie była to prawda, ale raczej naciągana. - Mój charakter nic nie symbolizuje. Partnerki przywódców potrafią być kruche i delikatne, nie posiadające własnego zdania, wiecznie żyjące w czyimś cieniu. Albo brutalne i pozbawione skrupułów, dzikie, nieokiełznane. Tutaj charakter smoka nie jest wyznacznikiem pozycji społecznej.
___Samica zamilkła na chwilę, jakby się nad czymś zastanawiając. Czyżby nad kolejnym pytaniem? Och, chyba nie powinno to nikogo dziwić. Zmora lubiła trzymać pałeczkę i wyciągać informacje od innych. W zamian dawała niepełne, niesatysfakcjonujące... Lub po prostu kłamała, albo naciągała prawdę.
___- Jak zgaduję, nie wiesz nic o tych ziemiach? Nie miałeś styczności z tutejszymi prawami, a ja jestem pierwszą, którą tu spotkałeś? - Ot, z pozoru kolejne, niewiele znaczące pytanie.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-07, 17:23   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Kontakt wzrokowy miał w sobie jakąś moc. Samiec jednak cały czas go z nią utrzymywał, nie czując żadnej presji czy słabości. Była zadziorna, pewna siebie i stanowcza. W pewnym sensie pustynnemu to imponowało, jednakże w życiu by się do tego nie przyznał.
- Natury nie oszukasz. - Odparł, unosząc lekko pysk ku górze. Ciekawe czy Zmora byłaby dobrą matką dla jego piskląt. Oczywiście nie wiedział, że smoczyce tutaj są nieco inne bądź wiążą się na stałe w pary. Feomathar żył myślami w innym świecie, bardziej prostym i biologicznym.
- To chyba wina matki, skoro nie potrafi wychować swoich piskląt na smoki. Każde moje dziecię jest wojownikiem, a nawet nie przyłożyłem łapy do ich opieki. Twierdzisz więc, że smoki tutaj są.. ogłupione? W ogóle można inaczej żyć niż tak? - Sapnął, niezbyt zadowolony z odpowiedzi smoczycy. A więc jaszczury tutaj były inne.. jakie? Nie wyobrażał sobie funkcjonować pośród ciepłych kluch i futrzaków. Był potężnym gadem i tego nie zmieni.
- Ta bariera to wasz sposób na ochronę przed równiakami? - Zapytał, przypominając sobie nie jedną walkę z tymi smokami. Były silne, nieobliczalne i często chodziły grupami. Kilkoro jego piskląt zginęło właśnie z ich łap. Feomathar nie czuł jednak straty, przecież pojawią się inni potomkowie.
Przyjrzał się z ciekawością jej czarnemu jadowi. Tego to jeszcze nie widział. Ogólnie smoki bez łap były dziwne, wydawały się dla samca wręcz bezbronne. Poruszył delikatnie łbem, oddychając głęboko.
- Cieszy mnie to. - Parsknął, prostując się lekko. Tutejsze smoczyce miały inną urodę, niż t, które spotykał. Wyglądały na delikatniejsze i na bardziej egzotyczne. Samca jednak przerażał fakt, jak mogłyby wyglądać pisklęta z taką odmianą.
- Rozumiem. Ale przywódca musi mieć krzepę, prawda? - Raz jeszcze przesunął jęzorem po zębiskach, odczuwając delikatny głód. Powinien zapolować.
- Nie. W oddali widziałem kilka smoków, ale nie zdołałem im się przyjrzeć. Więc tak, można uznać, iż jesteś pierwsza. - Odparł z niechęcią, postępując krok do przodu. Ot zwykła zmiana miejsca o parę centymetrów.
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-07, 17:40   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Ach, prosty, klasyczny, zapomniany przez tutejszych tryb życia. Zmora czasem zastanawiała się, jakby zachowywały się tutejsze smoki, gdyby bariera upadła, a wszyscy staliby się celem równinnych. Na co im wtedy tutejsze zasady, kodeksy? Czy hierarchia nadal będzie miała jakiekolwiek znaczenie? Czy te płaczące owce są gotowe na atak watahy wilków?
___Odpowiedź sama cisnęła się na usta. Ale łowczyni nie zamierzała przejmować się losem owieczek. Niech giną, błagają o litość, której i tak nie otrzymają. Wszyscy zostaną zarżnięci i będą gnić w błocie. Przez swoją głupotę i naiwność.
___- Tutaj żyje się zupełnie inaczej. Dzikość nie istnieje, pierwotne instynkty wygasły. Jeśli sądzisz, że trafiłeś do miejsca pełnego smoków, jesteś w błędzie. To nie są smoki, to nie są drapieżniki. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że daleko za barierą i za równinami istnieje inny tryb życia, prawdziwy, prosty, narzucony przez naturę. Taki, w którym liczy się tylko przetrwanie gatunku. - Wyjaśniła, wzdychając cicho. Nie z żalu czy znudzenia, po prostu nie miała powoli słów. Nie zamierzała jednak naprawiać wolnych stad. Sami sobie zaszkodzili, wkrótce będą ponosić konsekwencje. Może za dziesięć księżyców, może sto, może nawet tysiąc. Kiedyś zrozumieją, gdzie popełnili błąd.
___- Zgadza się. Utworzyła ją jedna z tutejszych bogiń, dawno temu. - mruknęła, wzdrygając się wyraźnie, wspominając o kimś z tutejszego panteonu. - A co do krzepy, też muszę ciebie zawieść. Przywódcą może zostać czarodziej, posługujący się wyłącznie magią i nie korzystający z mięśni w żaden sposób, poza chodzeniem. Albo uzdrowiciel, zajmujący się leczeniem rannych. Siła fizyczna też o niczym nie świadczy. By zostać przywódcą, wystarczy mieć wsparcie stada. To wszystko, niczego innego nie potrzeba. Wygląd nie ma znaczenia, co najwyżej charakter, ale i na to czasem się nie patrzy... Lub nie dostrzega oczywistych wad, które powinny automatycznie wykluczać kandydata na władcę. - Samica zaszurała długim, cienkim ogonem po podłożu. Spięła się subtelnie, gdy samiec postąpił krok w przód. To był czysty odruch. Przynajmniej ona nie utraciła instynktu. Tylko dlatego, że przyszła na świat daleko stąd i powiedziano jej, kim jest i co ma robić. Jak żyć, by z wilka nie zamienić się w owcę.
___- Obawiam się, że czeka cię duże rozczarowanie. Zapewne oczekiwałeś czegoś interesującego. Spotkania prawdziwych drapieżników, zdających sobie sprawę z tego, kim są i na co ich stać. Sugerowałabym, byś odszedł, ale zgaduję, że to na marne i nie ma sensu próbować oszczędzić ci zażenowania. - Powiedziała mrukliwie, obserwując samca. Cóż, może się tutaj odnajdzie. To też nie było dla niej zbyt istotne, może żyć, może odejść, zginąć, cokolwiek. O ile nie stanie się członkiem Cienia, jego los będzie dla niej tak naprawdę zupełnie obojętny. Zmorze zależało wyłącznie na Cienistym Kręgu. Reszta była bezwartościowa.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-07, 18:21   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Cóż, Feomathar nawet nie miał o tym pojęcia, jakie piekło może go tutaj spotkać. Póki co wolał o tym nie myśleć, skupiając się na myśleniu o żarciu i dołączeniu do jednego z czterech stad.
- Mówisz tak, jakbyś postępowała inaczej od nich. A jednak tu żyjesz. - Zauważył, robiąc niezadowoloną minę. Jak to nie istnieje tutaj prawdziwa, smocza natura? Pustynny lekko zadrżał, jednak nie z powodu strachu, lecz z dziwoty tego miejsca. Nie może przecież zawieść Ognistego Boga, ale im więcej słuchał tym bardziej dostrzegał to, że jednak jest ''wyjątkowy''.
- Że niby utworzyła to bogini? Ciekawa bajka, ale w nią nie wierzę. Pewnie stoi za tym jakiś przeklęty czarownik. -[/color] Prychnął, starając się odrzucić myśli, iż będzie musiał się tutejszej magii nauczyć.
Kolejne słowa smoczycy były również absurdalne. Samiec przystąpił z łapy na łapę i poruszył łbem na boki, wzdychając głęboko. Jego oczy jednak wyrażały niedowierzanie.
- Chcesz mi powiedzieć, że siła, wygląd, charakter czy jakakolwiek dominacja nie gra tutaj roli? Na jakiej podstawie smoki ufają danemu kandydatowi skoro nie ma żadnych z tych cech? Przecież przywódca ma wyrażać stado i je dobrze reprezentować. Eh, jestem coraz bardziej zawiedziony. - Warknął przeciągle, spoglądając w liliowe oczy smoczycy. Drgnęła, więc jakiś tam instynkt się chował.
- Wyklułaś się na tych ziemiach? - Zapytał, będąc ciekaw historii fioletowołuskiej. Nawet pomimo ich słów nie chciał stąd odchodzić. Być może zrobi to, kiedy całkowicie straci wiarę.
- Ognisty Bóg nakazał mi przybyć, więc jestem. Nie mogę zawrócić. - Wyznał twardo, oddychając głęboko. Feomathar był egoistyczny i zależało mu tylko na samym sobie. Dzięki wyglądowi nie raz przeciwnik nie chciał z nim walczyć, obawiając się jego potężnej siły.
- Czyli nie ma tutaj stada, które podąża za instynktem czy chociażby za moimi regułami? - Sapnął zawiedziony, zaciskając lekko szczękę.
Ostatnio zmieniony przez Pustynny Kolec 2017-08-07, 19:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-07, 19:18   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Była ciekawa, czy samiec podejmie ten temat. Tak narzekała na tutejsze smoki, ale przecież żyła wśród nich. Czym więc mogła się od nich różnić? Było to bystre spostrzeżenie, więc dzięki temu Nieznajomy zdobył małego plusa u łowczyni.
___- Ratuje mnie to, że wiem, kim jestem. I kim nie mogę się stać. Wolne stada wierzą w swoją perfekcję i zatapiają się w samouwielbieniu. To jest ich błąd. Nie dostrzegają wad w swoim postępowaniu, stylu życia. - Łowczyni pokręciła lekko łbem. Mogłoby się wydawać, że po tylu księżycach wytykania błędów i narzekania znudzi jej się to w końcu i pogodzi się ona ze stanem rzeczy. Ale nie potrafiła tego zrobić. Może w głębi duszy lubiła niszczyć reputację wolnych stad? Zapewne. Dawało jej to swego rodzaju mroczną, chorą satysfakcję.
___- Cóż, tak mawiają tutejsi. Podobno owa bogini, zwana Naranleą, zeszła na ziemie wolnych stad setki księżyców temu i postawiła ową barierę, chociaż, o ile wiem, faktycznie z pomocą innych smoków. - Wyjaśniła, uśmiechając się lekko. Widziała tą nutę niedowierzania i niechęci w postawie i spojrzeniu samca. I podobało jej się to. Nie potrafiła nawet dokładnie, szczegółowo określić dlaczego. Może zwyczajnie cieszyła się z tego, że może obserwować takie uczucia u innych? Przyglądać się temu z bezpiecznej odległości?
___- Na pewno przydatna jest charyzma... Ale rzecz w tym, że władzę przejmuje zazwyczaj zastępca danego stada, po odejściu lub śmierci przywódcy. A ten zazwyczaj jest wybierany nie tyle przez stado, co właśnie przywódcę, kierującego się własnymi pobudkami. W gruncie rzeczy opinia reszty smoków nie ma większego znaczenia. Żyją w tym przekonaniu, więc gdy wyjątkowo raz na jakiś czas mogą się wypowiedzieć, nie wnoszą nic wartościowego. - Mruknęła, zerkając na chwilę w bok, jakby coś tam dostrzegła. Szybko jednak wróciła wzrokiem do smoka, który zmienił temat. Częściowo. Wywerna pokręciła przecząco łbem w odpowiedzi na jego pytanie.
___- Nie. Pochodzę z dalekich ziem na dzikiej północy. - To było jedyne wyjaśnienie. Nie wspomniała o swojej matce, nie zdradzała szczegółów. Nie chciała i nie musiała mówić zbyt wiele.
___- W Cienistym Kręgu żyją smoki o silnych charakterach. W większości. Staramy się pamiętać o instynktach, niektórzy podzielają moją opinię co do reszty wolnych stad. Mamy własne tradycje, własną wiarę. Ewentualnie możesz wybrać też Ogień. To stado to tak naprawdę garstka przybłęd. Mają opinię dzikich i nieobliczalnych. Kiedyś faktycznie była to prawda... Teraz nie jestem tego taka pewna. - Mlasnęła cicho z niesmakiem, biorąc głębszy wdech. Chłodne, wieczorne powietrze przyjemnie owiewało jej zimne ciało, zaś na horyzoncie migotały ostatnie już promienie zachodzącego słońca.
___- Skoro jesteś aż tak zdeterminowany, to może jakoś uda ci się tutaj odnaleźć. Ja żyję na tych ziemiach od blisko sześćdziesięciu księżyców, a nadal czuję się w pewnym sensie obca, jak nie z tej ziemi. Próbuj znaleźć swoje miejsce, może je odnajdziesz. Przygotuj się jednak na silny nacisk tutejszych praw, zasad, stylu życia. Możesz próbować z tym walczyć, kurczowo trzymając się swoich poglądów... Ale w końcu zaczniesz ulegać, tak jak ja i garstka innych, którzy nie chcą zapomnieć o tym, kim naprawdę są. - Rzadko dawała rady, lub mówiła aż tak dużo. Ale w głębi duszy chciała chyba pozbawiać wolne stada kolejnych członków, osłabiać je. Nie zależało jej może na zniszczeniu tutejszych istot - rzecz w tym, że im więcej smoków się tutaj pojawi, tym mniej na świecie pozostanie tych prawdziwych. Nieskażonych tutejszym jadem.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-07, 19:51   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Feomathar może i był prosty, jednak nie głupi. Zarzucił masywnym ogonem na bok, a metaliczne łuski błysnęły lekko w księżycowym świetle. Lubił mrok ze względu na łatwiejsze polowanie.
- Dlaczego więc tego nie zmienisz? Nie stworzysz odrębnego stada, które wszystkimi by wstrząsnęło? - Zamruczał, przypatrując się jej. Była zagubiona, niemal jak on. Mogła odejść w każdej chwili, a jednak coś trzymało tutaj smoczyce. Ciekawe co.
- Za pewne sprzedali taką bajkę aby wszystkich omamić. Głupszymi łatwiej się steruje. - Wzruszył barkami, wciąż z miną niedowierzania. Skoro tutejsi bogowie istnieli naprawdę, trzeba będzie ich zniszczyć. Ognisty Bóg tak łatwo mu tego nie odpuści, a przecież Feomathar był zwykłym smokiem. Coś jednak utrzymywało go w wierze, że istnieje sposób na zniszczenie.
- Chore są te wasze prawa. Zastępca powinien być wyłoniony z wygranej walki z innym kandydatem. - Sapnął jedynie, czując zażenowanie. Nigdy nie uzna tutejszych praw, skoro były tak nielogiczne.
Patrząc na nią, dostrzegł ten spłoszony wzrok w bok. Odruchowo podążył za nią, jednak niczego nie zauważył. Mlasnął.
- Wiedziałem, że nie jesteś stąd. Zbyt bardzo pałasz nienawiścią do tego miejsca, ale jesteś również nad wyraz inteligenta. Dzika północ może być z Ciebie dumna. - Rzekł poważnie i szczerze, przez moment przymykając oczy.
Nigdy nie widział śniegu, ale znał to pojęcie. Smokom na pewno ciężko żyło się w takich warunkach, zwłaszcza tym, przyzwyczajonym do ciepła. Dalsze słowa cienistej były interesujące, więc Feomathar z zaciekawieniem obniżył łeb.
- Obawiam się, iż z trudem byłoby przyjąć mi nowe zasady. Z czystej ciekawości odwiedzę ogień, skoro i tak składa się z przybłęd. Twój cienisty krąg jest dla młodych smoków, nie dla mnie. - Rzekł. Miał swój charakter i nie zamierzał go zmieniać, nawet jeśli tylko mu szkodził. Pochodził z daleka i wolał utrzymywać się w przekonaniu, że zmieni innych. Dołączenie do stada będzie jednak nowością.
Ciekawe czy pustynny temu podoła.
- Po prostu chce przeżyć. Zbyt dużo piachu przeżyłem, aby od tak zmieniać swoje poglądy. Jestem na to za stary. - Parsknął. Pustynny nie miał pojęcia ile ma księżyców, gdyż u niego po prostu tego nie liczono. Smoki były prymitywne, ale dzięki temu wszystko było prostsze. Nawet nie zdawał sobie sprawy, iż cienista jest starsza od niego.
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-08, 09:27   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Wywerna uniosła subtelnie łeb, uniesione, ostre łuski na wierzchu szyi zaklekotały, delikatnie zderzając się z koroną rogów. Dawno nie miała okazji z kimś porozmawiać, tak po prostu, podzielić się spostrzeżeniami. Smoki zazwyczaj nie były zainteresowane taką wymianą informacji i poglądów, a szkoda.
___- Nie mogę tego zrobić, nawet, gdybym chciała. Należę do Cienia, zarówno z własnej woli, jak i z powodu złożonej obietnicy. - Odpowiedziała. Nie musiała mówić bardziej szczegółowo. Pominęła takie kwestie jak oczywisty brak poparcia w jej wypadku czy to, że nowe stado mogłoby nie mieć gdzie się podziać. Na tych ziemiach były już cztery. Piąte to o jedno za dużo, a w świetle obecnych, napiętych stosunków międzystadnych, stado utworzone ze smoków, które zdradziły swoich poprzednich sojuszników nie przetrwałoby długo.
___- Niewykluczone. Nie zmienia to jednak faktu, że mimo mojej szczerej antypatii do tutejszego panteonu, ci wszyscy bogowie faktycznie istnieją. A przynajmniej jest to potwierdzone w przypadku większości. Jeden regularnie schodzi na ziemię, inni czasem pokazują swoją obecność w świątyni. Kiedyś chciałam wierzyć, że może te ich głosy to jedynie jakieś sztuczki, że w tym miejscu kultu jest coś, co omamia smoki tam przychodzące. Ale jeżeli wierzy się w coś tylko dlatego, że się chce, to jest to oznaką głupoty. - Uśmiechnęła się delikatnie, drwiąco, jak to miała w zwyczaju. Była ciekawa, jaką opinię o tutejszych bóstwach wyrobi sobie ten Nieznajomy. Skoro planuje tutaj zostać, to z pewnością w końcu będzie miał z nimi do czynienia. Zmora nadal pamiętała, jak bóstwa wolnych stad odezwały się do niej wtedy, w czasie wojny, gdy śmiała urazić ich godność. Gdy wsparli atak czarodzieja Wody, który niemal pozbawił ją wtedy życia.
___- Dla wolnych stad to zbyt brutalny i prymitywny zwyczaj... - Stwierdziła, parskając z rozbawieniem. Och, rozlew krwi w imię władzy? Przecież do tego zniżają się tylko drapieżniki w naturze! Smoki nie mogą tego robić, to niedopuszczalne!
___- Kirimvose. - Podziękowała w swoim języku za komplement, schylając delikatnie łeb, by obce słowo nabrało bardziej zrozumiałego znaczenia dla samca.
___- Umysły młodych z pewnością są bardziej podatne na zmiany, wpływy otoczenia, manipulację. Ale będąc dorosłym, czy nawet już starym, nie powinno się chować za wiekiem, tłumacząc w ten sposób niemożność przyjęcia pewnych zmian. Zmienisz się, samcze, może teraz w to nie wierzysz, ale tak będzie. - Długi ogon znowu przesunął się po ziemi jak leniwy, ociężały wąż, próbując wrócić do swojej kryjówki tuż po zjedzeniu obfitego posiłku.
___- Próbuj więc stać się częścią Ognia... Może ci się uda. Ale będziesz musiał dać dużo w zamian. Jesteś na to gotowy? - Zapytała, przekrzywiając lekko głowę. Celowo nie określiła się dokładnie, ale sądziła, że nie musi. Samiec wyglądał na w miarę bystrego, chociaż nie znał tutejszych praw i zwyczajów, jego umysł zdawał się działać dobrze. Możliwe więc, że sam wysunie proste wnioski.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-08, 11:07   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Zmora Opętanych była pierwszą smoczycą, poza siostrą, z którą rozmawiał. Dzięki niej mniej więcej wiedział czego może się spodziewać po tutejszych stadach, a nawet zwyczajach. Jego masywne ciało zadrżało lekko, tutejsze noce były znacznie chłodniejsze niż na pustyni, a może po prostu jeszcze się nie przyzwyczaił.
- Dlatego wolę życie samotnika. Robisz to, na co masz ochotę i nikt nie ma prawa Ci tego zabronić. - Sprostował z lekką dumą, choć wiara cienistej w stado była niezachwiana. Feomathar nie zamierzał nikomu podlegać, ale w końcu będzie musiał do kogoś dołączyć. Nie da się jednak złamać, zbyt bardzo wierzył w swoją misję.
- A co jeśli to zwykłe smoki, które posługują się magią lepiej niż wy? - Zapytał, przekrzywiając łeb ku bokowi. Jak widać twardo trzymał się tego, że bogowie wolnych po prostu nie istnieli. Wiadomo jednak, że nie pójdzie do ich świątyni czy też nawet nie nauczy się ich imion. Zbyt bardzo pałał nienawiścią do zmian.
A jednak tu był.
Na jej parsknięcie, zmarszczył pysk. Nie spodobało mu się to.
- Twierdzisz więc, że nie powinniśmy wykorzystać naszej gadziej natury? Jesteśmy drapieżnikami, a nie roślinożercami. - Syknął. Przecież mieli tu uzdrowicieli, którzy natychmiast poskładaliby zranioną jaszczurkę. Obyłoby się bez ofiar.
A szkoda, pustynny lubił takie widowiska.
W myślach starał się powtórzyć słowo, które wypowiedziała skrajna. Miała swój język, dobrze. Feomathar swojego wolał nie używać, gdyż obawiałby się iż zostanie po prostu wyśmiany. Nauczył się jednak tutejszej mowy. W końcu jego życie nie było takie nudne.
- Jeżeli taka jest wola mojego Boga to niech tak się stanie. - Rzucił, wzruszając barkami. Niezbyt był przychylny ku nadchodzącym zmianom, ale jeżeli chciał się wnieść na wyżyny, musiał porzucić dotychczasowy, ''prymitywny'' styl życia.
Ale za prędko tego nie zrobi.
- Nie wiem czy jestem gotów, ale powiedźmy, że się postaram. - Mruknął, choć w jego głosie nie dało się słyszeć zaangażowania. Póki co nie miał pojęcia co powie przywódca ognia, jednakże nie trzeba było być mądrym, aby zrozumieć jedno.
Będzie musiał złożyć bluźniercza przysięgę. Eh.
_________________
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3528
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-08, 11:54   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Prawy łuk brwiowy samicy uniósł się subtelnie. Widać było, że Nieznajomy nie chce zaakceptować istnienia tutejszych bóstw. Nie mogła mu się dziwić, Zmora też nienawidziła myśli, że oni są i wszystko widzą. Oddała się jednak w pełni swojej bogini, więc czuła się dzięki temu bezpiecznie. Wiedziała, że musi jakoś przetrwać życie w śmiertelnym ciele, a potem dołączy do przodków. Czym jest kilkadziesiąt lub nieco więcej niż sto księżyców życia tutaj w porównaniu z wiecznością w krainie, gdzie nie ma fałszywych bogów i przygłupich smoków?
___- Możliwe. Ale to by oznaczało, że ich zdolności magiczne faktycznie są niebywałe, skoro ten, którego nazywają tutaj Panem Śmierci, niejednokrotnie wskrzeszał martwe smoki, zabite w walce. - Odpowiedziała, ciekawa, jak na taką nowinę zareaguje samiec. Jak spróbuje temu zaprzeczyć? Tym, że te smoki tak naprawdę nie umarły, były żywe? - Nigdy nie próbowałam wnikać w prawdziwą naturę tutejszych bóstw, nie wyznaję tutejszej wiary i nigdy tego nie zrobię. Trzymam się wierzeń swoich przodków.
___Pod tym względem Zmora i Nieznajomy byli podobni do siebie. Wierzyli w tylko jednego boga, swojego, z dalekich ziem, który otaczał ich opieką. Gardzili tym, co zastali tutaj i nie zamierzali nigdy wejść do świątyni wolnych stad.
___- Nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi, Nieznajomy. Moja drwina i rozbawienie są skierowane właśnie na smoki wolnych stad. Nigdy nie zaakceptowali by klasycznych sposobów, za bardzo ugrzęźli w bagnie, w jakim się znajdują. Na siłę próbowali być inni, lepsi, ale zrobili z siebie tylko pośmiewisko. - Wyjaśniła, mrużąc subtelnie ślepia. Samiec źle zinterpretował jej słowa. Cóż, zdarzało się. Wyglądało na to, że rzadko w ogóle rozmawiał, więc pewne niuanse mogły być dla niego niewyczuwalne.
___- W takim razie pozostaje mi życzyć tobie powodzenia. I mieć nadzieję, że nie staniesz się częścią tutejszej całości, a będziesz się trzymał swoich zasad. Nie będzie to łatwe życie, ale na pewno ciekawsze. - Odpowiedziała, uśmiechając się jadowicie po raz kolejny. Czy los tego samca faktycznie jej leżał na sercu? Nie. Niespecjalnie. Chciała raczej pozbawić wolne stada kolejnych tępych marionetek, ale na Nieznajomym, jako jednostce samej w sobie, nie zależało jej zupełnie. Wywerna, można by rzec, była gotowa do odejścia, bo zaczęła powoli odwracać się bokiem.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-17, 15:04   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Cóż, prędko swojego stanowiska nie ustąpi, a na spotkanie z nimi mu się nie spieszyło. Będzie ich traktował jak powietrze, jeżeli naprawdę istnieją. Póki co jednak spoglądał nieufnie na smoczycę, jakby sobie z niego żartowała. Poruszył lekko łbem na boki, wzdychając.
- Na pewno używa przy tym jakiś swoich dziwnych sztuczek. Poza tym smok, który poległ w walce, zginął z honorem. Po co ożywiać, jak to normalna kolej rzeczy? - Zapytał, unosząc łuk brwiowy ku górze. Coraz ciężej było mu to wszystko zrozumieć, zwłaszcza, iż oczekiwał czegoś zupełnie innego. Pokiwał na jej następne słowa łbem. Dobrze, widać iż miała trochę oleju w głowie.
Warto pozostać wiernym swoim przekonaniom i wierzeniom.
Skrzywił się, poruszając ogonem na boki.
- A więc na czym polega ich życie? Na siedzeniu i wąchaniu kwiatków? - Rzucił z pogardą, mając nadzieję, iż smoczyca zaprzeczy jego słowom. Jeśli jednak przyzna mu rację.. cóż, Feomathar będzie miał sporo trudności, aby przetrwać w tym opuszczonym przez jego boga miejscu. Spojrzał na coraz ciemniejsze niebo, przypatrując się jednej z gwiazd.
- Dziękuję, życzę Ci również tego samego. - Odparł ze spokojem, a następnie obserwował ją gdy odchodziła. Skoro pierwsze spotkanie przeżył, to przeżyje i następne, lecz z innymi jaszczurami. Chyba nie może być aż tak źle.
- Jak Ci na imię? Kto wie, być może nasze losy się skrzyżują. - Zawołał za nią doniośle, lekko się prostując. Skoro istniał cień szansy na to, warto byłoby ją chociaż zapamiętać. Odwrócił się nieświadomie w stronę terenów ognia.
Tam właśnie się uda.
_________________
 
 
Zapomniany Rytm 
Łowca Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 17
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 495
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-09-02, 14:56   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,S,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy


Kolejny spacer, po dość długiej przerwie. Musiałem znów odreagować to co działo się na przestrzeni ostatnich kilku księżyców. Nie były to sprawy złe w większości. Po prostu chciałem dać upust wszystkim emocjom, które były szczelnie zamknięte pod kopułą mojego ciała.
Tak dotarłem to Skały pośród Czarnych Wzgórz i przez chwilę rozglądałem się w około obserwując powoli ustępujące lato. Ciekawe jak wygląda zima czyli pora, do której chyba zostałem stworzony. ~ Felnir los ni atruk praal Vozuriim.~ Tyle czasu trwał w ciszy tylko by oznajmić mi coś takiego? Trochę dziwnie z jego strony. ~ Zu'u lost grah wah juh, nizraad grah.~ Jaką bitwę? Ogon zaczął poruszać się nerwowo w takt uderzająch o podłoże szponów. Czy doczekam się wyjaśnień? A może ktoś przerwie nam tą rozmowę.
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: ---
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 4/4 | 0/4
~ Kamienie: Diament, Opal, Szafir
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1743
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-09-02, 19:36   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Przechadzałem się po terenach wspólnych. Od miejsca do miejsca, kiedy to Erycal wyleczył mnie z tej rany wszystko zaczęło wydawać się łatwiejsze. Pogoda dopisywała nadal było ciepło. Futro nie przydaje się w takie dni, ale kiedyś nadejdzie ten biały puch i będzie zima. Wtedy to będzie o wiele, wiele lepiej.
Wtedy to zauważyłem, że nie jestem już w Dzikiej Puszczy tylko przy Czarnych Wzgórzach, znalazłem się przy dziwnej skale. Mój nos nagle poinformował mnie o zbliżaniu się smoka o zapachu wulkanów i popiołów. Potem zauważyłem tego w białym futrze. Już go gdzieś widziałem. Na spotkaniu młodych chyba?
Podszedł do niego po cichu tak jakby się skradając i kiedy dotarłem za jego plecy niedostrzeżenie usiadłem i zacząłem mu się przyglądać. Zauważyłem, że coś go trapiło.
- Czemu jesteś taki, taki no zdenerwowany czy coś?
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Zapomniany Rytm 
Łowca Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 17
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 495
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-09-02, 21:08   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,S,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy


Odpowiedzi nie było... A przynajmniej nie wtedy gdy się jej spodziewałem. Machanie ogonem ustało, stukanie pazurami także. Znów wróciłem do swojej typowej neutralnej formy. ~ Vot hein ahrk dii vul reid Vozuriim.~ Co? Coraz mniej go rozumiem. Mógłby chociaż mówić do mnie jaśniej zwłaszcza po tak długim okresie ciszy. ~ Hein hokzii ko sil los dilon.~ Czekaj, czekaj... Ale czy to ty nim nie jesteś? To miał być tylko zwykły spacer, a chwilowo mam w głowie sieczkę myśli. Naprostuj mi to!
Tym razem jednak odpowiedzi nie dostałem. W całym tym wewnętrznym zamieszaniu nawet nie usłyszałem, że ktoś zbliżył się do mnie i dopiero słysząc głos odwróciłem łeb. Pytanie... Musiałem skłamać. I tak wystarczy jeden smok poza mną która wie o Gaaf. Szczerze to sam żałuję, że jej o tym powiedziałem.
~ Nie ze mną wszystko w porządku. Przecież nie jestem zdenerwowany, skąd taki pomysł... ~ Zaśmiałem się sam w zasadzie nie wierząc w te słowa. ~ Jestem Rozdwojony Kolec. A ciebie jak zwą? ~ Zapytałem uporczywie chcąc zmienić temat. Hmm... Chyba ktoś musi nauczyć mnie kłamać.
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: ---
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 4/4 | 0/4
~ Kamienie: Diament, Opal, Szafir
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13