FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:43
Szklista skała
Autor Wiadomość
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2019-12-31, 21:44   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Uzdrowicielka jak raz krążyła w okolicy Szklistego Zagajnika, bo czym byłoby umawianie się na fabuły, gdyby nie te wygodne "przypadki"? Wracając. Honi, wraz z Mokradłem, tym razem wygodnie usytuowanym na grzbiecie, o to przechodziła niedaleko Szklistej skały, gdy usłyszała ryk. Wezwanie. Tylko kogo i dla kogo? Czy jakieś smoki umówiły się na spotkanie, czy ktoś oczekiwał Łowczy z przesyłką mięsa na te długie, energochłonne wieczory, a może, może, komuś potrzebne było leczenie. Samica zboczyła z kursu do domu i pomnkęła w stronę, z której rozszedł się dźwięk, aż natrafiła na dwie nieznane sobie smoczyce. Choć jedna z nich... natychmiast przywiodła jej w pamięć zmarłego Insygnium. Chwyciła ją za serce myśl, że osierocił potomstwo, ale nie wybiegała z domniemaniami w przyszłość.
- Witajcie, Ogniste. - bagienna uśmiechnęła się przyjaźnie i skłoniła obu żwawo łbem - Słyszałam wezwanie, czy któraś z was jest ranna? Jestem Wonna Dziewanna, Uzdrowicielka Ziemi i w razie potrzeby mogę wezwać waszego medyka. - wyjaśniła szybko, mierząc i obie samiczki wzrokiem, a jednak - wydawały się być całkowicie zdrowe. A w razie, gdyby nie, zwykła grzeczność nakazywała jednak, aby nie zabierać pracy Uzdrowicielom innych stad, gdy nie ma takiej potrzeby. - A to jest Mokradło, mój kompan. - kuropatwa wychyliła łeb zza szyi Honi, gdy ta przymknęła lekko oczy w serdecznym uśmiechu. Kogut nie był tak przyjaźnie nastawiony, zmrużył ślepia i wrócił do chowania się.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Łaknienie Pożogi 
Zastępca Ognia
Żmija



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Opiekun: Pacyfikacja Pamięci
Mistrz: Słodycz Życia
Wiek: 18
Dołączyła: 19 Sie 2019
Posty: 601
Wysłany: 2019-12-31, 22:46   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 1
   U: W,Pł,B,L,Śl,Skr,Kż,M,MP: 1 | A,O: 2
   Atuty: Ostry wzrok, Chytry przeciwnik, Czempion


    A Złudna tak się starała, żeby nie obudzić Ciemnej, kiedy wychodziła, widocznie niezbyt jej wyszło. Czy zachowywała się dziwnie? Możliwe, że Scorpia mogła to zauważyć, skoro obie mieszkały w tym samym miejscu i pewnie druga adeptka coraz to częściej nie znajdowała rano, białogrzywej w jej legowisku.
    Gdyby nie fakt, że znała zapach Ciemnej jak swój i mamy, to adeptka łowiectwa zostałaby niezauważona, przez pomylenie jej zapachu z jakimś dobiegającym z daleka. Nadal patrząc przed siebie, sykneła do siostry.

    - Obudziłam cię Ciemna?
    Zmrużyła oczy i zlustrowała ciekawskim wzrokiem smoczyce, która właśnie wyszła spomiędzy drzew. Najwyraźniej ktoś zdecydował się odpowiedzieć na wezwanie. Była śliczna i zdecydowanie nie można jej było tego odmówić, więc kiedy skończyła mówić, Vakkan nie mogła sobie odmówić bycia, chociaż minimalnie grzeczną.
    - Witaj Wonna Dziewanno i witaj Mokradło.- Syknęła, uprzejmie skłaniając łeb przed uzdrowicielką.
    - Jessssstem Złudna Łusssska, adeptka jak pewnie widzisssssz. Nie jessssteśmy ranne, a wezwanie było moje.
    Wypadało wyjaśnić, skoro już sama uzdrowicielka pofatygowała się do jej ryku i to w dodatku z innego stada.
    - Nie chciałam przeszkadzać, właściwie to szukam nauczyciela, bądź nauczycielki, kogoś, kto nauczy mnie używać maddary.
    Uśmiech, który wpłynął na pysk adeptki, można było określić fachowo jako ciepły, lecz nieśmiały.
_________________
Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me
• • •
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.

Chytry Przeciwnik

W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

Czempion

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• • •
Ryk Teczka Postaci Drzewo Genealogiczne
• • •
#6C6280 #AA9EC0 #68223C #EAE4F5 #64476B
• • •
Ravggn
Cień- KK
S:1 | W:1 | Z:1 | M:1 | P:3 | A:1
Ostatnio zmieniony przez Łaknienie Pożogi 2020-01-02, 18:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Trująca Jagoda
Łowca Ognia
long live the king



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Opiekun: Puryfikacja Piromancji
Mistrz: Bendzie
Partner: Samotność
Dołączył: 24 Lip 2019
Posty: 153
Wysłany: 2020-01-02, 15:47   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3
   U: W,B,Pł,L,A,O,MP,Skr,Śl,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Tropiciel


Na syknięcie siostry odpowiedziała spokojnie. -Tak. - Po czym puściła oczko do żmijki. Obudzenie jej osoby nie było najłatwiejszą rzeczą, lecz siostra zawsze miała do tego podejście.
No cóż, życie. Sama czerwona mogła ukryć swój zapach zanim tu przybyła. Wtedy byłoby zabawniej, a tu klops.
Gdy na radarze, a raczej widoku Scorpii pojawiła się złotawa smoczyca o płomiennych, lecz spokojnych kolorach, sama czerwona ustała trochę dumniej i chcąc pokazać się z tej dobrej, ładnie wyglądającej strony, przwitała się z nowoprzybyłą po jej słowach. -Witam Wonna Dziewanno i Mokrrrradle. - Jej głos był niski, lecz spokojny. -Tak jak powiedziała ma siostra, to było jej wezwanie za co przeprrrrraszam, jeśli cię zaniepokoiło. - Jednak Żmijka miała racje w pewnym stopniu, a jeśli ziemniaczka umiała uczyć, to by mogła się załapać. -Jednak obydwie szukamy nauczyciela Maddary... Nawet jeśli nie mogłabyś nas wyleczyć, to może być nas pouczyła na tyle ile umiesz? - Po słowach zaklepotała płytami na grzbiecie. Nie wiedziała skąd je ma, lecz były dobrym sposobem na wydawanie z siebie dźwięku.
_________________
→ kruszyna - -1/4 mięsa wymaganego do sytości

→ Szczęściarz
→ Tropiciel
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2020-01-05, 00:58   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Ach! To i tak, znalazły odpowiednią osobę. Dziewanna znała magię całkiem dobrze, nawet bardzo dobrze, w końcu to nią przywracała smokom zdrowie.
Pokiwała łbem na odpowiedź, że jak najbardziej - pouczy! Usiadła i przyciągnęła do siebie Mokradło, który nie wyglądał na najbardziej szczęśliwego, że oplatają go smocze szpony, ale tolerował każde zachowanie bagiennej. Wyciągnęła łapy lekko przed siebie, jakby prezentując Ognistym kuropatwę i zaczęła.
- Jak wiele wiecie już o maddarze? Może znacznę od początku. Jak już wspomniałam, to mój kompan - zwierzę, które w pewnym sensie dzieli ze mną myśli, poprzez założenie tak zwanej więzi. Wystarczyło, że wyobraziłam sobie wstążkę o dwóch pętelkach, które złączyły mój umysł z umysłem kuropatwy, która mi zaufała. - odłożyła kuropatwę na ziemie, a ta jakby rozlała się, także siadając. - Także wspominałam, że jestem Uzdrowicielką - dotykając smoki, na przykład i zwyczajnie kładąc łapę na ich łapie, łamię naturalną, magiczną barierę, jakie każde z nas posiada i mogę wniknąć własną wgłąb ich ciała - a tam wspomóc regenerację ich tkanek, wyobrażając sobie, jak powinna wyglądać kontynuacja zdrowych tkanek w na przykład ranie, gdzie zostały one wygryzione. Lub wyrwane. Lub, na przykład, wgniecione przez lodowy kolec, który przywołał Czarodziej - ktoś, kto wyobrażając sobie twór i przelewając w niego swoją moc sprawia, że staje się on tymczasowo prawdziwy. - uśmiechnęła się - to przykłady wykorzystania umiejętności, o jaką pytacie. Inne to na przykład... - pysk Dziewanny nagle się zamknął, ale jej głos kontynuował - bezpośrednio w głowach obu samic.
... przesyłanie sobie mentalnych wiadomości. Gdy będziecie się chciały z kimś spotkać, aby powiadomić kogoś od razu o czymś, bez konieczności szukania najpierw tej osoby.

Zachichotała przyjemnie już zwykłym głosem, niementalnie, i do takiego też sposobu mówienia wróciła.
- Jak na pewno zauważyłyście, używanie magii bazuje na wyobraźni. Wyobrażacie sobie więź, wyobrażacie sobie atak, wyobrażacie jakąkolwiek iluzję zapragniecie. Ale najpierw musicie znaleźć własne źródło, z którego móc będziecie mogły czerpać moc. Wspomniałam o naturalnej barierze - chroniącej nas maddarze, a o to oznacza, że jest ona w każdym z nas. - spojrzała po smoczycach, czy czasem ich nie nudzi i wznowiła, nadal przyjaznym tonem - Źródło ma różne postacie. Zanim przejdziemy do przećwiczenia, muszę was poprosić, abyście się wyciszyły na moment i... poszukały w sobie źródła. Może się ono kryć w waszym umyśle, w jakimś wspomnieniu przyjemnej chwili z dzieciństwa bądź ogromie wysokiego drzewa, jakie kiedyś wam się przyśniło. Możecie poczuć, że bije ono wraz z waszym sercem i tam też się skrywa, a być może - krąży rytmicznie, obmywając wasze żyły, wraz z krwią. - mogła zabrzmieć na... całkiem przejętą! Ciężko było jej wytłumaczyć w pełni działanie źródła. Źródło się czuło, nie zawsze rozumiało.
- Dlatego milknę. A wy zastanówcie się głęboko, co daje wam siłę. Co daje wam moc. Co sprawia, że jesteście wyjątkowe i być może - tam właśnie odnajdziecie pokłady swojej maddary. - i sama przyjęła trochę luźniejszą postawę, nie do końca całkowicie wyprostowaną, aby nie stresować młódek i pozwolić im zatracić się... cóż, w sobie.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Łaknienie Pożogi 
Zastępca Ognia
Żmija



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Opiekun: Pacyfikacja Pamięci
Mistrz: Słodycz Życia
Wiek: 18
Dołączyła: 19 Sie 2019
Posty: 601
Wysłany: 2020-01-05, 02:04   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 1
   U: W,Pł,B,L,Śl,Skr,Kż,M,MP: 1 | A,O: 2
   Atuty: Ostry wzrok, Chytry przeciwnik, Czempion


    Złudna uśmiechnęła się ciepło do uzdrowicielki, kiedy ta zgodziła się być ich nauczycielką. Owineła długi chwytny ogon wokół kamienia, nastawiając uszu i brzęcząc kolczykami ku starszej smoczycy. Słysząc pytanie, mrukneła ciche.
    - Niewiele.
    Słuchała uważnie, jak ziemna smoczyca opowiada o kompanach, adeptka nawet nie udawała, że ten temat jej nie interesował, w końcu to właśnie przez widok innego smoka z kompanem zapragnęła nauczyć się tej sztuki. Vakkan słuchała o barierze i o tym, jak właściwie walczą czarodzieje, lecz gdy usłyszała głos bagiennej w swojej głowie, aż jej się grzywka nastroszyła, takie ją ciarki przeszły. Nie było to nieprzyjemne, lecz niespodziewane i zaskakujące, stąd też zaraz uśmiechnęła się delikatnie i kiwnęła uzdrowicielce łbem, pokazując, że było to tylko zaskoczenie, a nie ból, czy coś takiego.
    Kiedy smoczyca Mokradła, opowiedziała o źródle, Vakkan przez chwilę się speszyła, jak miała znaleźć w sobie to konkretne coś, co było jej źródłem? Kiwnęła uzdrowicielce łbem, kiedy ta zachęciła obie siostry do znalezienia swych źródeł i wyciszenia się.
    Złudna nie miała pojęcia, od czego zacząć, więc postanowiła po prostu improwizować, nieważne ile jej to zajmie. Oddech Vakkan stał się głębszy i zwolnił. Z każdym wydychanym wdechem adeptka rozluźniała jedną partię mięśni.
    Kolejno od czubka pyska, fala rozluźniających się mięśni rozchodziła się aż po czubek płetwy na ogonie skrajnej morskiej. Wsłuchiwała się w swój pracujący organizm, zdając sobie sprawę, że bardziej wyczuwa bicie swojego serca, niż faktycznie je słyszy, lecz wiedziała, że to nie do końca było to, czego szukała. Spróbowała więc odrobinę inaczej, przywołała przed swoje ślepia pierwszy obraz, jaki podsunęła jej świadomość. Była to pierwsza ceremonia ognistej adeptki, Tyle smoków, dużych i małych, mianowanie Pacyfikacji na zastępczynie, coś mówiło jej, że powinna iść właśnie tym tropem. Kolejne wspomnienie z mamą, pożegnanie z nią, kiedy powiedziała, że chce się stąd zabrać. Vak czuła, że jej źródło kryło się gdzieś w pobliżu tego wspomnienia, miotała się po nim, analizując je i przeżywając jeszcze raz uczucia, które towarzyszyły jej te parę księżycy wcześniej. Emocje okazały się kluczem, po przeżyciu tego dokładnie jeszcze raz, gdy pod powiekami ciała Złudnej pojawiły się łzy.
    Wspomnienie zamazało się i ściemniło, a sama Vak miała wrażenie, jakby wpadła w nicość, tylko że w nicości nic by jej nie dotykało, a tu miała do czynienia ze śliskim dotykiem z każdej strony.
    To było to, jej źródło, choć czy nie ironiczne było, że źródłem Żmijki, było ich legowisko? Czarne żmije otaczały ją z każdej strony, otulając ją i kołysząc ja jeden wielki organizm. Coś syczały jej prosto do ucha, w tak słodkim tonie, że Złudna przez chwilę chciała zrobić dokładnie to, o co otaczające ją węże proszą, tyle szczęścia, że euforia z tak bliskiego kontaktu ze źródłem, nie przyćmiła jej całkowicie myślenia. Głosy bowiem mówiły o krzywdzeniu. Krzywdzeniu bagiennej smoczycy przed nią, krzywdzeniu Ciemnej zaraz obok, krzywdzeniu każdego smoka, którego Złudna była w stanie złapać.

    Jak tak mroczne źródło mogło kryć się we wspomnieniu o pożegnaniu z mamą? Jednak źródło nie miało prawa kontrolować jej, dlatego z wielkim samozaparciem wyrwała się od kojącego dotyku wężowych łusek. Otworzyła oczy szeroko i oddychając jakby właśnie przebiegła maraton, wbijając mocno szpony w skałę, lecz nadal czuła delikatny szmer słów, próśb, zachęcania do krzywdy węży, ocierających się o jej umysł.
    - Czy źródło może mieć włassssssną śssssswiadomośssssssć?
    Wyraźnie była roztrzęsiona tym, co właściwie znalazła, lecz musiała mieć odpowiedź na to pytanie.
_________________
Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me
• • •
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.

Chytry Przeciwnik

W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

Czempion

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• • •
Ryk Teczka Postaci Drzewo Genealogiczne
• • •
#6C6280 #AA9EC0 #68223C #EAE4F5 #64476B
• • •
Ravggn
Cień- KK
S:1 | W:1 | Z:1 | M:1 | P:3 | A:1
 
 
Trująca Jagoda
Łowca Ognia
long live the king



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Opiekun: Puryfikacja Piromancji
Mistrz: Bendzie
Partner: Samotność
Dołączył: 24 Lip 2019
Posty: 153
Wysłany: 2020-01-05, 17:40   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3
   U: W,B,Pł,L,A,O,MP,Skr,Śl,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Tropiciel


Pomarańczowa tłumaczyła, a po chwili rodziły się kolejne pytania. -Coś tam wiem. - Jednak tak naprawdę, to co wiedziała nie mogło się porównywać z wiedzą uzdrowicielki. No jasne, że nie mogło się liczyć z wiedzą takiej piękności. Ona była uzdrowicielką ale to i jaką! A ona sama? Nie była najbystrzejsza z rodzeństwa, lecz była lepsza. Jeszcze droga do bycia najlepszym była kręta, lecz kiedyś tam dotrze. Nie ważne czy z rodzeństwem czy bez. Jeśli będą sobie wchodzić w droge, to Scorpia nie zawaha się posunąć do kłamstewek, czy też lekkiego naginania prawdy w życiu codziennym. Pręguska miała dla ich rodziny plany, a jeśli oni nie pomogą, to ona sama im pomoże. Gdy usłyszała głos pomarańczowej piękności w głowie, Scorpia nastawiła wypustki na plecach. No cóż... Pomarańczowa mogłaby tak gadać w jej głowie cały czas. Nic innego od tego co ma na codzień.
Scorpia wzięła wdech i wydech i dumnie się usiadła. Źródło, miała je znaleźć.
Wyobraźnia. Ćwiczenie mózgu, a czasami bez braku partnera na swoim poziomie. Czy to na poziomie ciała czy też umysłowego. Czasami niektórzy wcale się na tym nie znają, a nadal komentują bez większego powodu. Czasami udają twardych wyobraźnią, a i tak nic im z tego nie wiadomo. Wyobraźnie była różna.
Jaką ona miała wyobraźnię?
Wyroby mózgowe nie były czymś obcym dla czerwonej, ba! Spalone mięso, tkanki, a nawet poćwiartowane ciała, to nic w porównaniu z jej myślami. Robota łowcy nie była łatwa. Śmierć czekała na każdym kroku, a jeśli nie wykonało się chociaż jednego dobrego kroku... to ciach. Ciach mach i już nie było życia ani oddechu. Nie było to nic nowego, nic personalnego. Dlatego ich wyobraźnia musiała być lepsza, musieli wynajdować, musieli tworzyć. Tworzyć ale co? Rzeczy za pomocą głowy i czaszki. Różne były motywy, tak jak różne są smoki. Jedne chcą przyjaźni, a inne mają zamiary robienia z maddary ataków i iluzji, by zmylić mniej ogarniętych.
Wyobraźnia to jedyna rzecz która ich różniła w teorii od mniejszych zwierząt, a prosze. Jak wyobraźnia jest ważna w ich codziennym życiu. Nie różnili się jednak od zwierząt które jedzą tak bardzo, lecz wyobraźnia chciała, by to oni mogli bawić się w życiowe igraszki z losem . Nie różnili się tak bardzo, a jednak... Jedna rzecz, jedna sprawa, a wyobraźnia dawała im więcej siły. Siła którą muszą pojąć.
_________________
→ kruszyna - -1/4 mięsa wymaganego do sytości

→ Szczęściarz
→ Tropiciel
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2020-01-05, 22:13   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Czekała w ciszy na olśnienie samiczek, w końcu... To nie tak, jak z pływaniem czy atakiem, nie może zobaczyć na własne oczy, jak uczniowie sobie radzą, pozostała jej nadzieja, że Ogniste odnalazły źródła i wykażą się w następnym etapie. I już, akurat, gdy odwróciła się lekko, aby pozaczepiać Mokradło, nadeszło pytanie.
Honi zobaczyła przejęcie na pysku Złudnej i uśmiechnęła się pokrzepiająco, ale nie odpowiadała jeszcze przez moment i widać było, że się nad czymś po prostuje zastanawia.
- Istnieją przypadki, gdy w smoku budzi się maddara niesforna, niestabilna - czyni go silnejszym niż większość, ale i jest nieprzewidywalna. Moja przyjaciółka Echo, Uzdrowicielka Wody, dostała od losu taki właśnie talent i nie raz przyszło mi leczyć rany, które sama sobie przypadkiem spowodowała. - uśmiech z przyjemnego na moment zabłysł trochę gorzkim, współczującym
- Jednak... nawet to nie jest przejawem samoświadomości, moc nie chce przecież krzywdzić jej posiadacza umyślnie, rany wynikają z przypadku, że moc akurat wtedy skumulowała się i zamiast przelać w czar, wybuchła. Są przecież i wojowniczy fizyczni, którym ogień czasem wybucha w pysku. Ale... nie wiem wszystkiego o maddarze, choć wiem wiele o smoczej anatomii i jeszcze więcej się uczę, nie chcę dawać ci jednoznacznego zaprzeczenia. Jeśli twoim źródłem jest miednica, nie bój się niczego. Jeśli twoim źródłem jest wspomnienie lub idea - nie masz czym się niepokoić, bo może być to doskonała okazja, aby lepiej samego siebie poznać. - i przymknęła na moment oczy, które zasłonięte zostały przez policzki wypchnięte w serdecznym uśmiechu.
Miała nadzieję, że to jakikolwiek pomogło młodej. Zerknęła na drugą i wróciła już do mówienia do obu na raz.
- Złudna, Ciemna, jesteście gotowe? Teraz poproszę was o wyobrażenie sobie czegoś prostego - jaki jest wasz ulubiony owoc? - i nastawiła ciekawsko uszu - Jak duży jest? Jaki ma kolor, czy jego skórka się błyszczy, czy jest pokryta meszkiem, jak pachnie? Jak twardy jest - Czy jeśli uderzy o ziemię, rozpłaszczy się, pęknie i rozpadnie na mokre kawałeczki, a może będzie nienaruszony i w tą ziemię się nawet wgłębi? Gdyby ktoś polizał tę iluzję, co by poczuł? - i gdy tylko skończyła, wyobraziła sobie przykład sama i przelała maddarę w wyobrażenie: i między nią a samicami pojawiła się truskawka. Obły stożek, o przepięknej czerwonej barwie i mnóstwu żółtych kropek, zawirował w powietrzu że aż korona z zielonych listków na jej czubku zatańczyła, i owoc opadł... odbił się od ziemi jak najskoczniejsza z żab i prysnął jak bańka znad bagnistego bajora. Uzdrowicielka zachichotała.
- Tak oczywiście prawdziwe truskawki się nie zachowują, ale magia bazuje na wyobraźni. Nie bójcie się popisywać kreatywnością, wyobraźcie sobie coś, starajcie się pamiętać o wszystkich podstawowych właściwościach rzeczy, jakie przed chwilą wymieniałam i po prostu przelejcie maddarę w twór. Tylko starajcie nie przesadzić, za dużo szczegółów i jak na pierwsze was ze podejście twór może po prostu nie wyjść - małe kroczki! - i zamilkła, obserwując poczynania Ognistych.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Łaknienie Pożogi 
Zastępca Ognia
Żmija



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Opiekun: Pacyfikacja Pamięci
Mistrz: Słodycz Życia
Wiek: 18
Dołączyła: 19 Sie 2019
Posty: 601
Wysłany: 2020-01-05, 22:54   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 1
   U: W,Pł,B,L,Śl,Skr,Kż,M,MP: 1 | A,O: 2
   Atuty: Ostry wzrok, Chytry przeciwnik, Czempion


    Uszy adeptki przylgnęły do jej czaszki, gdy usłyszała odpowiedź na swoje pytanie, więc żmijowisko, jak nazwała własne źródło w myślach, nie było samowolne, było jej jakąś częścią? Wcale nie pokrzepiało to Złudnej. Naprawdę taka była? Coś w niej chciało tylko krzywdzić inne smoki i krzywdzić? Powiedzieć, że to wspaniałe, to czysta ironia. Choć żmije nie miały nic do kompanów, bo nie usłyszała ani słowa o Mokradle.
    - Moim źródłem ssssą żmije, ukryte w jednym konkretnym wssssspomnieniu.
    Wyjaśniła, choć nie musiała, ale skoro zadała pytanie i otrzymała odpowiedź, to wypadało powiedzieć, dlaczego je zadała. Kiwnęła łbem na pytanie uzdrowicielki o gotowość, nawet jeśli słodko szepczące węże były euforyczne, to musiała jakoś je poskromić.
    Na widok odbijającej się wesoło truskawki uśmiechnęła się delikatnie. Zerknęła na Ciemną i skupiła się przez chwilę,
    wracając mentalnie wprost do żmijowiska. Wrażenie euforii nadal było, a syczące szepty stawały się coraz to bardziej uciążliwe, lecz adeptka wiedziała, czego chce. Musiała tego użyć. Przez chwilę w skupieniu przestała zwracać uwagę na szepty. Wyobraziła sobie zieloniutkie jabłko, miało być wielkości około pięciu szponów. Błyszczące i w twardości zbliżone do kamienia, czyli po prostu twarde, do tego oczywiście Złudna musiała dodać niespodzianki. Maddarowe jabłko miało pachnieć intensywnie słodkim dymem, który jakiś czas temu wdychała w świątyni, by pozbyć się klątwy, a smakować jak ryba. Jabłuszko pojawić się miało dokładnie przed nią, po czym miało upaść na ziemię, delikatnie się w nią wbijając, ze względu na swoją twardość. Gdy już miała gotowe wyobrażenie, powoli niepewnie sięgnęła mentalnie do żmijowiska. Prawdopodobnie obie smoczyce, które były obok, mogły dostrzec, jak Złudna spina się w tym momencie. Dotykając swojego źródła czuła jakby oszalała, gdy syki zrobiły się głośniejsze i bardziej natarczywe, lecz tyło przez chwilę, w końcu po krótkiej chwili się to skończyło. Czuła jak jedna ze żmij wychodzi z legowiska i czuła dotyk jej zimnych łusek, gdy ta niewidoczna przeszła przez jej głowę i zmaterializowała się jako jabłko z jej wyobraźni. Zielony twór uderzył o ziemię, delikatnie się w nią wbijając, a Ognista adeptka położyła łeb na łapach, ze stwierdzeniem, że używanie żmijowiska zdecydowanie było męczące.
_________________
Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me
• • •
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.

Chytry Przeciwnik

W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

Czempion

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• • •
Ryk Teczka Postaci Drzewo Genealogiczne
• • •
#6C6280 #AA9EC0 #68223C #EAE4F5 #64476B
• • •
Ravggn
Cień- KK
S:1 | W:1 | Z:1 | M:1 | P:3 | A:1
 
 
Trująca Jagoda
Łowca Ognia
long live the king



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Opiekun: Puryfikacja Piromancji
Mistrz: Bendzie
Partner: Samotność
Dołączył: 24 Lip 2019
Posty: 153
Wysłany: 2020-01-11, 18:07   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3
   U: W,B,Pł,L,A,O,MP,Skr,Śl,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Tropiciel


Echo uzdrowicielka wody?... ciekawe kto to. Trzeba by było sprawdzić, bo kto wie, może to Koralowa lub jakaś rodzina.
Jednak nie na to teraz była pora.
Pora jednak była na to, co mówiła pomarańczowa piękność.
Niestabilna magia, oh... Napewno było to okropne i nielubne dla smoka, szczególnie gdy ten chciał użyć takiej jakiejś prostej sztuczki magicznej! Oh... Napewno. Scorpia napewno żałuje takie osobniki jej własnegi gatunku... Tak jakby. Bo raczej takie smoki to nie mogą nie mieć problemów. Tsa.
Scorpia jednak skupiła się na porze drugich słów, na porze owocka, którego jej poleciła pomarańczka...
Pomaramczka to też jakiś owocek, czyż nie? Oh co to było za przyjazne podobieństwo! Podoba jej się to. No w sumie to miało jakiś sens! Lecz czy... powinna? Czy byłaby jakakolwiek szansa?
Jej serce chciało jednego, lecz głowa nie mogła sobie na to pozwolić. To było głupie. Owockiem które chciała była jednak pomarańcza, może Wonnej się spodoba? Wątpliwe.
Jak duży jest? Duży, widoczny, lecz powinno być to na poziomie zjadliwym jako przekąska. Coś co ktoś chciałby schrupać. Rozmiar dobry na kilka kęsów, by można było delektować się smakiem znanego owocu. Miąsz odpowiedni, by odpowiedzieć gustom nawet najlepszych krytyków czy też najbardziej wybredne dzieciorki które odmawiają wszystkiego. Lekko twarde, lecz rozpływające się w pysku i nie ustawało na kłach.
Smak. Dobry. Po prostu smaczny. Smak owocu powinien być odpowiednio słodki, lecz lekko kwaskowaty dla jakiejś świeżości... Tak! Świeży, nie jakiś zagniły zielonkawym kolorem, a świeży, pachnący jak pomarańcze zbierane w najlepszych okresie zbieractwa! O kolorze istnie Wonnej Dziewanny. Piękny intensywny kolor pomaeańczy z akcentami złotka na skórce.
Skórka bez obicia, bez żadnych grudek, a zamiast tego typowo pomarańczowa, lecz bez rosy na sobie, nie było deszczu. Nie, żeby ktoś się nie nabrał.
Scorpia skupiła się na jednym miejscu obok siebie. By tam pojawił się właśnie taki owocek.
_________________
→ kruszyna - -1/4 mięsa wymaganego do sytości

→ Szczęściarz
→ Tropiciel
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2020-01-11, 20:13   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Uszy samicy postawiły się radośnie.
- Brawo! O to właśnie chodziło! - zawołała, a obie samiczki dojrzeć mogły owoc, hehe, swojej pracy. Honi wstała, stanęła nad jabłkiem i powąchała je, a Złudną obdarowała zadowolonym z niej uśmiechem. Podobnie miało miejsce, gdy podeszła do pomarańczki Ciemnej. Jak można było zauważyć, Uzdrowicielka uśmiechała się dużo. Wróciła na swoje miejsce.
- To były podstawy magii, a żyjąc na terenach tak niepewnie politycznych i tego, co czyha za miejscem dawnych barier smoki przez księżyce wytworzyły specjalnie piastowaną odnogę magii do walk. Nawet nie będąc Czarodziejem czy woląc fizyczną walkę, znanie podstaw to nie grzech. - mrugnęła wesoło.
- Czary nie są trwałe, więc gdybyście zjadły owoce, których iluzję przez chwilę podtrzymywałyście, poczułybyście zaplanowany smak - ale nie zbiłyście nimi głodu. Podobnie z atakiem - gdyby jabłko czy pomarańcza po dotknięciu języka, wybuchało, ogień otuliłby wnętrze pyska takiego nieszczęśliwca i poparzenia, które by wywołał, zostałaby; zupełnie jak posmak w pierwszym przypadku. Nawet, gdy ogień już zaniknie. A jako Uzdrowicielka badając poszkodowanego smoka mogłabym wyczuć ślady obcej maddary w ciele. - zakończyła ciekawostką.
- Wybuch to przykład. Pocisk, jaki wymyślicie i w jaki przelejecie moc może buchnąć lodem, może kwasem - zupełnie, jak smocze oddechy - może i tysiącem szczurów o zębach twardych jak obsydian i pokąsać przeciwnika do kości. Możecie pójść w prostotę - i wystrzelić w nogę przeciwnika zwyczajny kolec. Wszystko zależy od waszych chęci. Pamiętajcie jeszcze o sprecyzowaniu celu - określiłyście, gdzie na ziemi pojawić się miał owoc. W magicznym ataku musicie określić, w jaką część części ciała ma trafić, co spowodować, dokładnie obmyślić trajektorię gdy chcecie zaskoczyć przeciwnika i posłać mu - spojrzała na wężową - ognistą żmiję spiralną drogą. - wstała, spojrzała i na olbrzymkę - Złudna, Ciemna, śmiało. Zaatakujcie mnie. Najpierw jedna, potem druga. I spróbujcie się przyjrzeć dokładnie, jak się przed tym obronię, a potem wytłumaczę resztę. - i nadstawiła czujnie uszu, choć przyjazny uśmiech nie schodził jej z pyska.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Łaknienie Pożogi 
Zastępca Ognia
Żmija



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Opiekun: Pacyfikacja Pamięci
Mistrz: Słodycz Życia
Wiek: 18
Dołączyła: 19 Sie 2019
Posty: 601
Wysłany: 2020-01-12, 18:52   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 1
   U: W,Pł,B,L,Śl,Skr,Kż,M,MP: 1 | A,O: 2
   Atuty: Ostry wzrok, Chytry przeciwnik, Czempion


    Złudna zmrużyła ślepia, kiedy pomarańcza Ciemnej również bez większych problemów się pojawiła. Czy podobieństwo owocu do uczącej ich uzdrowicielki było ze strony siostry żmii przypadkowe? Naprawdę siostrzyczko? Choć jakby się nad tym zastanowić to uzdrowicielki, które Vak spotkała do tej pory, były ładne.
    Vakkan uśmiechnęła się delikatnie, kiedy Wonna zaczęła mówić dalej. Choć Złudnej mina zrzedła, gdy usłyszała, że ma zaatakować Wonną.

    Syki w jej głowie zamilkły na chwile, a potem odezwały się jeszcze głośniej, wiedziały, że dostały pozwolenie na zrobienie tego, czego chciały od początku, tylko Vakkan trzymała je teraz na smyczy.
    Białogrzywa zacisnęła kły, tykając końcówką ogona Ciemną, dając jej znak, że to ona pierwsza zaatakuje. Miała spuścić żmijowisko ze smyczy, same mentalne węże aż rzucały się ku niej, adeptka kuszona przez nie, po prostu pozwoliła się im owinąć wokół swojej własnej mentalnej manifestacji.Całkowicie nie mając pojęcia, że jej dziki wzrok spoczął na urodziwej uzdrowicielce, wyszukując odpowiedniego miejsca, na atak. Ognista żmija była dobrym pomysłem, dlatego właśnie została wykorzystana. Płonące maddarowe zwierzę, miało dosłownie zmaterializować się przed skałą i ruszyć wprost na bagienną uzdrowicielkę, by zaraz niespodziewanie skręcić i zaatakować od boku, prezentując ostre kły i chcąc wgryźć się prosto w bok smoczycy. Wąż miał być długi, mniej więcej taki jak ogon jego twórczyni, złożony z czerwonego ognia, z ciemniejszym zygzakiem na grzbiecie i tak rozgrzanymi, że aż białymi kłami. Jeden z węży źródła adeptki z przyjemnością zmaterializował się w tej formie, a Vakkan aż przeszły ciarki, kiedy ona również doświadczyła tej przyjemności. Oczy samicy rozwarły się mimowolnie, gdy ta wróciła ze swojej mentalnej manifestacji do ciała i mogła sama widzieć, jak zachowywał się jej czar. Oddychała ciężko, czy będzie tak za każdym razem, gdy postanowi postąpić według woli żmijowiska?
_________________
Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me
• • •
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.

Chytry Przeciwnik

W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

Czempion

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• • •
Ryk Teczka Postaci Drzewo Genealogiczne
• • •
#6C6280 #AA9EC0 #68223C #EAE4F5 #64476B
• • •
Ravggn
Cień- KK
S:1 | W:1 | Z:1 | M:1 | P:3 | A:1
 
 
Trująca Jagoda
Łowca Ognia
long live the king



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Opiekun: Puryfikacja Piromancji
Mistrz: Bendzie
Partner: Samotność
Dołączył: 24 Lip 2019
Posty: 153
Wysłany: 2020-02-04, 20:35   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3
   U: W,B,Pł,L,A,O,MP,Skr,Śl,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Tropiciel


Pomarańcze według opinii pół-olbrzymiej smoczycy była dobra, wspaniała, a do tego urokliwa na swój sposób. Tak, ich nauczycielka naprawdę był jedną z ładniejszych. Scorpia już nawet nie wspominała o samcach, które spotkała na swej drodze... No, ewentualnie jeden czy dwa byli także urokliwi, lecz czerwona nigdy tego nie przyzna ani nie wyzna nikomu. Na wzrok od swej żmijowej siostrzanej osoby odpowiedziała, a raczej nie, swoim własnym, a do tego podciągnęła swe przednie kończyny do ciała, tworząc przy tym fałdy w owych miejscach na ciele i wystawiła język. Blep. Jedno było pewne, Vak nie mogła jej niczego zarzucić, bo jednak nie tylko ona ma tutaj dobry wzrok i widziała(Plus słyszała!) w jaki sposób to czarna łuska się wysławia. Wonna Dziewanna nie była złym materiałem, to pewne. A jeśli siostra już wypatruje ciekawości, tym lepiej.
Znanie podstaw to nigdy grzech, a uzdrowicielka sama to powiedziała, jak ładnie, jak cudnie!
Bursztynowe ślepia mrugnęły, a ich właścicielka przekręciła łbem z dość urokliwym wyrazem na swym grubym pysku.
Świat dziwny jest jak magia, a magia jak ten świat.
Magia to w pewnym stopniu iluzja. Czemu jej pręgowanej osoby to nie dziwi? Iluzja, którą stworzyły siły inne, a jednak.. Można nimi coś zdziałać. Mało, lecz jakoś na pewno.
Magia, coś co pewnie było kiedyś dane bogom i innym, ale w innej formie i najpewniej było to silniejsze. Podczas spotkania z czarnym bogiem, a także narodzeniem się nowego boga, a raczej bogini, podobnej w pustynnym wzorze rasowym, magia została ukazana, a oni przybrali na wieku, a nowy prorok... Ta. Nowy prorok. Samiec ten odzyskał swój wigor. Sennah... Ciekawe byłoby spotkanie, z najpewniej samicą, po księżycach. Matkę podejrzewała o pogadanki z bogami, za które miała trochę żalu, bo pasiasta wtedy łowczyni ich sobie nie przedstawiła, ale no cóż, teraz będzie musiała sama spróbować wbić się w takie szeregi.
Magia i iluzja zaczęła bić w sercu olbrzymki jak ogień, jak w pewnym rodzaju iskra, a jej oczy skupiły się na... Żmijowej, a później na Dziewannie. Uzdrowiciele mieli do tego nosa, huh... Na to najwyraźniej wychodziło. Czasami samica mogła by przyrzec, że już gdzieś to słyszała ale bez pewności. Bez jakiejkolwiek pewności w swej głowie lub w głosie mówcy... Pióra. Pióra latające!
Miały zaplanować... Oni mieli planować.
W jaką część ciała ma trafić? A w którą byłoby w ich przypadku najtrafniej? Najtrafniej, a do tego... Jak najbezpieczniej?
Scorpia nie chciała skrzywdzić nauczycielki, w walce prawdziwej, to tak, najchętniej przebiłaby parę łusek i kości swym ulubionym niebiesko-złotawym kwasem posmaku i zapachu owocowego, który to teraz bulgotał w jej gardle jak w najzwyczajniejszym, rozgrzanym kotle pełnym wody.
Jednak to była taka pasywno agresywna nauka, a one nie miały się pozabijać, lecz wywrzeć wrażenie na swym przeciwniku, tak, by to zapamiętali.
Twarz. Twarz był dobrym celem, wtedy nikt niczego nie zapomina, szczególnie, gdy dostanie się coś do oczu, a widok zagłady jest bliski.
Tak, twarz i pysk uzdrowicielki, to najtrafniejszy cel.
W trajektorię... To jednak prostsze. Scorpia nie miała zamiaru bawić się w inne zabawki.
W jej myślach przedstawiła się pomarańcza, nie, nie nauczycielka, a pomarańcza z wcześniej.
Skórka pomarańczy była i miała być koloru pięknego widoku który ją zaszczycił, a w dotyku skórka była lekko kanciata, lecz nie na tyle, by popsuć cokolwiek co miało zdarzyć się pomarańczowemu przedmiotu. Smak nie grał roli.
Zamiast smaku, na pomarańczy widać było kilka kropelek rosy, a sama pomarańcza wydawała z siebie potulny i przyjemny aromat czystości i świeżości danego owocu.
Scorpia przyjrzała się owocowi, po czym ze skupionymi myślami rzuciła go mocno w stronę pysku samicy.
Co owoc miał zrobić? Miał spowodować pewność, że właścicielka Mokradła miała ją zapamiętać...
Kwiaty. Najróżniejsze kwiaty miały wyprysnąć w twarz smoczycy. Kwiaty koloru lawendy, miodu, a także czerwone róże. Kwiaty same w sobie miały oddawać piękno tych prawdziwych, a także brązowo-pozłacanej mentorki. Ich zapach był przyjemny dla nosa, nawet jeśli ktoś takowego nie miał.
Scorpia zrealizowała swoje myśli dopiero po fakcie. Na co syknęła cicho.
_________________
→ kruszyna - -1/4 mięsa wymaganego do sytości

→ Szczęściarz
→ Tropiciel
 
 
Brakująca Łuska
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Samodzielna lekcja survivalu.
Wiek: 18
Dołączył: 11 Sty 2020
Posty: 56
Wysłany: 2020-03-15, 09:55   
   A: S: 2| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry Wzrok, Parzystołuska


    Praktycznie nigdy nie opuszczała granic Ognia, nie mając ochoty ani na jakiekolwiek integracje, zawiązywanie znajomości, czy zwyczajne poznawanie świata. Wyjątki się jednak zdarzały - a to był jeden z nich, bowiem czarnołuska wywerna zaszczyciła swoją obecnością Szklisty Zagajnik, lądując nieopodal dosyć masywnej skały. Upewniając się, że nie ma nikogo w pobliżu, kto zainteresowałby się nią w jakikolwiek sposób wydała z siebie krótki ryk, będący wezwaniem do dowolnego łowcy, który chciałby podzielić się częścią swoich zapasów z losowym smokiem.
_________________
Motyw muzyczny.

I ~ Ostry Wzrok ~ I
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.


 
 
Apogeum Konfliktu 
Uzdrowiciel Plagi
Calad Odrodzony



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Partner: Namárië!
Wiek: 27
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 2581
Wysłany: 2020-03-15, 10:12   
   A: S: 1| W: 3| Z: 3| M: 4| P: 4| A: 2
   U: W,B,L,Pł,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl: 1 | Skr,MP,Lcz: 2
   Atuty: Boski ulubieniec; Szczęściarz; Zielarz; Wybraniec bogów


Dowolny łowca... Ociągał się nieco, a może nawet przesadnie długo nie przychodził do niej, gdyż nikt nie przepadał za utratą mięsa dla istot, które zwyczajnie nie były potrzebne stadu. A skoro to tylko... potencjalny sojusznik to też dlaczego miałby się śpieszyć. I tak nie zostanie zapytany dlaczego tak długo nie przychodził- może liczył na to, że zostanie przez kogoś wyprzedzony? Bardziej skupiłby się na krótkim przekazaniu informacji, iż nie siedzi na górze mięsa, nie ma go zawsze przy sobie i musiał po nie pójść.
Wylądował nieopodal, jakieś trzy ogony od wzywającej. Na grzbiecie miał wypchany tobołek z mięsem, który ściągnął zaraz po tym jak podszedł bliżej. Ciemnobłękitny smok miał na pysku jakieś dziwne ślady krwi, ale nie od ran tylko widocznie znalazł sobie zabawę na starość w malowaniu pyska posoką swoich zdobyczy. Nie powiedział nic, po prostu wyciągnął oskórowane mięso, oczyszczone i bez kości. Było tego... sporo(4/4 mięsa) i wystarczy na cały posiłek dla niej.
Oh nie lubował w pomocy nieznajomym, a już w szczególności jeśli ci nie należeli do jego stada... a teraz jego stadem była Plaga. Ciekawe jak ta tutaj w przyszłości się odpłaci...? Będzie walczyć, w ogóle umiała? Wyglądała na taką co umie.
Dobra czas przerwać tą obecną ciszę, gdyż wyglądał jakby przyszedł tu za karę.
- Nie będę zajmował Ci czasu. Żegnam.
Ponury głos i chłód na pysku jawnie świadczył, że mięli podobne podejście do spotkań na terenach wspólnych. Nie znała go wcześniej, nawet pewnie nie widziała, więc mogła go sobie określić jako gbura... Tylko kilka smoków wiedziało jak bardzo różnił się charakterem teraz i jeszcze te dziesięć księżyców temu.
Samiec narzucił na grzbiet tobołek, a następnie obrócił się i po prostu odleciał. Szkoda jego i jej czasu, a ona dzięki temu w spokoju sobie zje.
[zt]
_________________
.


.
Tak więc, jak ja to postrzegam, mamy wybór!
Możemy traktować kompana jak zwierzę o prymitywnych instynktach, bez przerwy czegoś się od nas domagające i brudzące skóry w legowisku, za którą nabiegaliśmy się po lasach. Możemy też jednak widzieć w nim duchowego przewodnika, przyjaciela i uzdrowiciela, który pomaga nam doświadczyć wieczności czającej się w każdej chwili. Tak samo jest ze smokami. A jak Ty postrzegasz inne smoki?



☾ boski ulubieniec: Smok często spotyka duszki na wyprawie, które są bardziej hojne. Ponadto, na modlitwy smoka w Świątyni bogowie zawsze odpowiadają. I widzenie zmarłych <3
☾ szczęściarz Fail rzutu zamienia sie na 1 sukces. Następne użycie możliwe po: 20 sierpnia
☾ zielarz: +2 do zbieranych ziółek
☾ wybraniec bogów: +1 sukces na dowolną akcję. Następne użycie możliwe po:-
☾ Błysk przyszłości Następne użycie możliwe po: 21.07



Grunt (KK)
A: S: 1 W: 1 Z: 1 M: 2 P: 3 A: 1
U: B,MA,MO,Skr,Śl:1



Głos Smoka || Calad Theme
 
 
Brakująca Łuska
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Samodzielna lekcja survivalu.
Wiek: 18
Dołączył: 11 Sty 2020
Posty: 56
Wysłany: 2020-03-15, 21:10   
   A: S: 2| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry Wzrok, Parzystołuska


    Wkrótce jej ślepiom ukazała się smukła, niebieskołuska sylwetka samic... Samca. Och, z daleka łatwo się pomylić, gdy smok ma taką lekka budowę ciała. Nie mniej jednak Aslaug skinęła mu lekko łbem, gdy podrzucił ku niej porządną stertę mięsa [4/4]. Nawet nie odpowiedziała nic na jego pożegnanie, jedynie lekko wzruszyła barkami i zabrała się za posiłek, gdy tylko pachnący Plagą smok zniknął gdzieś na horyzoncie. Niespiesznie pochłaniała kolejne kawałki, wylizując pod koniec szpony z cieknącej po nich, świeżej krwi, a następnie zostawiła resztki tam gdzie stała i po prostu odeszła z powrotem, w samo serce ziem Ognia.

    [zt]
_________________
Motyw muzyczny.

I ~ Ostry Wzrok ~ I
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11