FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:43
Szklista skała
Autor Wiadomość
Rytm Lasu 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samiec
Opiekun: Cioteczna Kołysanka
Mistrz: Puryfikacja Piromancji
Dołączyła: 09 Kwi 2018
Posty: 225
Wysłany: 2020-03-19, 18:07   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 5| A: 1
   U: W,B,Pł,M,L,A,O,MP,Skr,Kż:1|Śl:2
   Atuty: Ostry Wzrok, Pamięć Przodków, Przyjaciel Natury


Szklista skała niewątpliwie zwróciła uwagę Sio, kiedy ten przelatywał nad terenami wspólnymi, szukając jakiegoś miejsca. Smoków tu było znacznie więcej niż na rozległych ziemiach ognia. Cóż.. Nie było się czemu dziwić - tereny wspólne nie grzeszyły wielkością, a odwiedzały je wszystkie stada.
Wylądował gładko obok tworu natury, rozglądając się dookoła. To chyba będzie wystarczająco charakterystyczne miejsce, jako punkt orientacyjny. Westchnąwszy, uplótł wiadomość z maddary, mającą dotrzeć do tego, kto mógłby podzielić się z nim jedzeniem. Nie miał wystarczających zapasów, aby samemu zaspokoić swój głód, a żołądek nie chciał już więcej czekać. Cóż... Trzeba było coś z tym zrobić.
_________________
Ostry Wzrok
→ dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne]
Pamięć Przodków

→ -2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie
Przyjaciel Natury

→ drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze

Karta Puszka
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
U: B, A, O, Skr: 1
 
 
Apogeum Konfliktu 
Uzdrowiciel Plagi
Calad Odrodzony



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Partner: Namárië!
Wiek: 27
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 2581
Wysłany: 2020-03-19, 19:33   
   A: S: 1| W: 3| Z: 3| M: 4| P: 4| A: 2
   U: W,B,L,Pł,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl: 1 | Skr,MP,Lcz: 2
   Atuty: Boski ulubieniec; Szczęściarz; Zielarz; Wybraniec bogów


Któż mógłby się podzielić... Łowca, to oczywiste. Każdy łowca wszakże powinien posiadać mięso, prawda? Mentalna wiadomość w ogóle go nie zdziwiła, ale pochodziła od nieznanego źródła i to jeszcze z terenów wspólnych, które zwyczajnie nie były ulubionym miejscem spotkań Calada. Wylądował zgrabnie tak samo jak zgrabnie wyglądał owy smok o błękitnej łusce. Był dziwnie długi, smukły o bardzo dobrze zarysowanych mięśniach, chociaż raczej wątłych. Łowca jak się patrzy i to jeden z tych co najwidoczniej nie próżnuje.
Ewidentnie samiec nie miał chęci na czułe słówka i powolne zapoznanie. W sumie miał w poważaniu większość smoków wolnych stad. Wylądował w ciszy, podszedł i z ponurą miną wyciągnął z tobołka mięso.
- Posil się, smoku Ognia. Pamiętaj jednak, że oczekuję tego samego od ciebie kiedy zdobędziesz posiłek. Nakarmisz jednego z naszych. Na tym polegają dobre relacje.
Bez zbędnych ceregieli, położył pół ogona od Olchowego mięso(4/4 mięsa) i się wycofał. Czekał. Na reakcję, słowa potwierdzenia? Mięso było surowe- co warto wspomnieć... Na wykwintne dania zasługują tylko smoki Plagi...
_________________
.


.
Tak więc, jak ja to postrzegam, mamy wybór!
Możemy traktować kompana jak zwierzę o prymitywnych instynktach, bez przerwy czegoś się od nas domagające i brudzące skóry w legowisku, za którą nabiegaliśmy się po lasach. Możemy też jednak widzieć w nim duchowego przewodnika, przyjaciela i uzdrowiciela, który pomaga nam doświadczyć wieczności czającej się w każdej chwili. Tak samo jest ze smokami. A jak Ty postrzegasz inne smoki?



☾ boski ulubieniec: Smok często spotyka duszki na wyprawie, które są bardziej hojne. Ponadto, na modlitwy smoka w Świątyni bogowie zawsze odpowiadają. I widzenie zmarłych <3
☾ szczęściarz Fail rzutu zamienia sie na 1 sukces. Następne użycie możliwe po: 20 sierpnia
☾ zielarz: +2 do zbieranych ziółek
☾ wybraniec bogów: +1 sukces na dowolną akcję. Następne użycie możliwe po:-
☾ Błysk przyszłości Następne użycie możliwe po: 21.07



Grunt (KK)
A: S: 1 W: 1 Z: 1 M: 2 P: 3 A: 1
U: B,MA,MO,Skr,Śl:1



Głos Smoka || Calad Theme
Ostatnio zmieniony przez Apogeum Konfliktu 2020-03-19, 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rytm Lasu 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samiec
Opiekun: Cioteczna Kołysanka
Mistrz: Puryfikacja Piromancji
Dołączyła: 09 Kwi 2018
Posty: 225
Wysłany: 2020-03-19, 20:38   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 5| A: 1
   U: W,B,Pł,M,L,A,O,MP,Skr,Kż:1|Śl:2
   Atuty: Ostry Wzrok, Pamięć Przodków, Przyjaciel Natury


Widać było po przybyłym smoku czym się zajmuje. "Łowca", pomyślał sobie Sio. Skinął łbem na powitanie, bo tego wymagała zarówno kultura jak i fakt, że nie witanie się nie leżało w naturze Olchowego, niezależnie od tego czy niebieskołuski miał na to ochotę czy nie. Warunek posiłku nie zdziwił go zbytnio. Każdy dba o swoje stado i w gruncie rzeczy, nakarmienie kogoś z Plagi, to nawet było coś, co sam mógłby rozważyć w podobnej sytuacji. Z tym że w jego przypadku byłby to Ogień oczywiście. Gdyby sytuacja była odwrotna.. Uśmiechnął się lekko chcąc najpierw odpowiedzieć, a dopiero potem zabrać się do posiłku.
-Dziękuję. - Wiadomo za co, za mięcho. -Dobrze byłoby żebyśmy utrzymali takie relacje. Nie odmówię posiłku Pladze, jeśli będę w stanie pomóc i dotrze do mnie wezwanie.
Czy coś jeszcze było tu do dodania? Jeśli Godny zapyta, to pewnie będzie, na razie jednak chyba nie. Sio zabrał się więc do posiłku, konsumując surowe mięso (4/4). Może nie nazbyt wykwintne, ale byli przecież oboje drapieżnikami, czyż nie? Natura ukształtowała ich w ten sposób, że naturalnym powinno być dla nich zjadanie tego rodzaju obiadów. Choć różne smoki miewały upodobania.
_________________
Ostry Wzrok
→ dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne]
Pamięć Przodków

→ -2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie
Przyjaciel Natury

→ drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze

Karta Puszka
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
U: B, A, O, Skr: 1
 
 
Delavir
Samotnik
Lawendowy Jaskier



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samiec
Opiekun: Czy już mogę napisać "Urzara"?
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Opowieści
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 194
Wysłany: 2020-06-01, 14:14   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 3
   U: B,L,Pł,A,O,W,MP,MA,Skr,Śl: 1.


Nie poprzestając na kilku odwiedzonych już miejscach, udałem się dalej na południe, poszukując jakieś zabłąkanej duszy do zagadania. Nie miałem żadnych konkretnych preferencji - byłbym wdzięczny za każdą publikę. Kroczyłem z tymi myślami i pewnym uśmieszkiem na pysku po zielonej trawie, ogrzewany przyjemnym ciepłem światła Złotej Twarzy, wiszącej na oko kilka ogonów nad horyzontem. Z tego wnioskowałem, iż do zmierzchu zostało niewiele, ale niezbyt się tym przejąłem. Słońce nadal wysoko, mam jeszcze czas!
Palce moje dotykały miękkiej, świeżej trawy, a ja szczęśliwie wciągałem głębokimi wdechami czyste powietrze i wszelkie zapachy tego miejsca, zachwycając się jego pięknem. Oczy miałem przymknięte, aby lepiej posmakować aurę wielkiej łąki. Dawałem nogom się ponieść, nie zwracając uwagi, gdzie idę.
Zatrzymałem się dopiero, gdy niespodziewanie ciepłe promienie ogrzewające mój pysk przesłonił czyjś wielki cień. Uniosłem niechętnie ciemne powieki, a wtem dostrzegłem swoją przeszkodę. Szczęka niemal odpadła mi z zaskoczenia i podziwu. Stałem nigdzie indziej jak przed wielką skałą, mieniącą się na świetle słońca niczym najpiękniejszy opal. Kolory spływały po gładkiej powierzchni, zupełnie jakby głaz ociekał maddarą. Niczym w transie spiąłem drżącą łapę i uniosłem ją powoli, nieśmiało przykładając dłoń do zaskakująco zimnej powierzchni. Teksturą nie przypominała kamień, a raczej niedbale wycięty ze szkła kryształ. Ostrożnie poprowadziłem koniuszki palców po gładkiej ścianie, z zachwytem obserwując, jak pod wpływem nieznacznego nacisku odbijające się światło lekko zmienia kolor.
Wtem do głowy przyszedł mi ciekawy pomysł. Zadarłem łeb ku górze, jednak z tej perspektywy mało co widziałem na szczycie kamienia. Rozłożyłem więc skrzydła i uniosłem się nie szybko w powietrze, wyrównując poziom ciała z wielkością skały. Jej czubek zdawał się być całkiem gładki, a nawet na tyle duży, aby pomieścić dwa nie największe smoki. Uśmiechnąłem się więc sam do siebie i gładko wylądowałem na nienaturalnie chłodnej powierzchni. Miałem wrażenie, iż naprawdę siedzę na ogromnym, gładkim kawałku szkła czy kryształu. Gdy jednak usiadłem w miarę wygodnie, aby nie ześlizgiwać się ani nie dotykać bardziej ostrych występów, złożyłem skrzydła i uniosłem spojrzenie - wtedy dopiero zachłysnąłem się zachwytem. Widok, który otworzył się przede mną, był nie do opisania. Widziałem stąd kołyszącą się zieleń trawy i pobliskiego lasu, ostrożnie poruszaną ciepłym południowym wiatrem. Owiewał także mnie, rozwiewając szarą grzywę i łaskocząc dziob. Słońce chyliło się do horyzontu, jednak jego ciągle intensywne światło, przyciemnione lekkim różem i beżem, barwiło cały obraz na ciepłe, brzoskwiniowe kolory. Śpiew ptaków niczym najbardziej wzruszająca melodia kołysał mnie w swój rytm, a pierś napełniła się najczystszym powietrzem.
W tej chwili poczułem, iż wreszcie jestem na miejscu. Przybyłem wreszcie tam, gdzie moje miejsce. Tereny Wolnych Stad czarowały swoimi cudami i sekretami, pięknem i mądrością, a ja czułem, jak bardzo pragnę być częścią tego niesamowitego świata. Nie byłem już uciekinierem. Nie byłem tchórzem, który zostawił swoich bliskich. Serce łomotało mi w piersi, jakby miało za chwilę się stamtąd wyrwać i odlecieć, a w duszy narastało uczucie, jakiego jeszcze nigdy dotąd nie czułem tak mocno.

Jestem w domu.
_________________


>> Bogaty z rodu <<
>> Chytry przeciwnik <<
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy
Ostatnio zmieniony przez Delavir 2020-06-01, 14:19, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2020-06-05, 17:05   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Nie wszyscy jednak mogli się cieszyć taką błogością i cudownym nastrojem. Lepka przemierzała granice stada może już z paranoi, że ktoś jeszcze łyknął narratywę o jej słabości i zrobił się zbyt śmiały w wyrzekaniu przyrzeczeń na rzecz dziecinnej idei szczęście gdzie indziej - lasy są zawsze bardziej urodzajne po drugiej stronie granicy, co? Chociaż byłoby to dopowiedzeniem, patrząc, jak bardzo... nijakie i znudzone wręcz jest jej spojrzenie, roznoszące się po drzewach. Nigdy nie miała zmartwień, kiedyś zasłonięta obrazem wiecznego szczęścia i lekkoduszności - teraz... czasami nadal tym samym, choć w lżejszym wydaniu, dużo częściej po prostu chłodem. I ta marność najwyraźniej wpędziła ją w takie zamyślenie, że czując swobodę kroku, skoro za zagajnikiem są już tylko tereny wszystkich, że ku nim właśnie zaczęła zmierzać. Świat jej nie zachwycał, nie brzoskwinie, nie oceany traw, nie nawet sklepienie tworzone przez drzewa. Szła bardzo powolnym, spokojnym krokiem, akcentującym każdy jej niezgrabny, choć zwarty i świadomie zaplanowany ruch. Nie była piękna, ale była zręczna. Szła jakby po prostu... ot, na spacer, chłonąc skoro nie obrazy, to zapachy świata. Tyle księżyców wdychania ziół, miała wrażenie, odcisnęło trochę piętno na powierzchni jej gardła i wewnątrz zatok. Świat był albo łagodny, abo nieistniejący. Zakończony Urodzaj odzywał się właśnie łagodnością.
Wierny kompan z pozoru popadł w drzemkę, ciasno oplatając szponami koniec ogona samicy, tuż przed szczątkową płetwą, jak na grzędzie, jak na sankach, leniwie ciągnięty przez Honi. Z pozoru, bo zachowywał czujność - jeśli ktokolwiek mógł mówić o paranoi, to tylko on. Od zawsze neurotyczny, przez moment popadający w agresję, i umiłowanie do agresji, bo działało to na ukojenie jego nerwów i radzenie sobie z postrzeganiem niebezpiecznego świata - teraz... chyba znów w punkcie wyjścia, jak niewyrośnięte, kuropatwie pisklę, które czekało na wybawienie smoka. Zerkał na boki, za Honi, czy ktoś nie nadciąga, czy ktoś nie śledzi, czekając na moment sam na sam i dziab w plecy, gdacząc mentalnie, ażeby upewnić się, że i Honi uważa - co rozczulało Lepką, ale i ją samą popychało w zmartwienie, że tyle księżyców starania się, aby podbudować pewność siebie Mokradła, poszło na nic.
I mogli by tak iść w nieskończoność, aż czyjeś granice nie nakazałyby nawrócić, ale natknęli się na szklistą skałę. Pokaźną, ale nawet nie mogącą się ukłonić szczytom gór. A na niej smoka - Ziemia zadarła łeb w górę, marszcząc lekko brwi, czy czasem to nie jest jakiś intruz, niebezpiecznie blisko jej stada, czy może zwyczajny stary, dobry znajomy. Obcy był obcy. I tyle mogła wywnioskować. Pójście dalej wydało jej się niegrzeczne.
- Czekasz na kogoś, miły? - posłała słowa ku samcowi, miłe, aczkolwiek bez większego entuzjazmu.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Delavir
Samotnik
Lawendowy Jaskier



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samiec
Opiekun: Czy już mogę napisać "Urzara"?
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Opowieści
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 194
Wysłany: 2020-06-05, 18:01   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 3
   U: B,L,Pł,A,O,W,MP,MA,Skr,Śl: 1.


Trwałem tak w zachwycie, przymykając lekko ślepia z przyjemności, wywołanej przyjaznym wiatrem, obmywającym ma twarz. Po raz pierwszy od dawna myśli nie krążyły chaotycznie w mojej głowie, lecz przycichły i dały wolną łapę emocjom. Szczerzyłem się jak głupi do słońca, aż nagle dotarł do mnie nieznajomy głos - niegłośny i, zdaje się, nieco zmęczony. Gdy odróżniłem jego dźwięk od szeptów wiatru, uniosłem gwałtownie powieki i skierowałem zaciekawiony pysk w stronę źródła głosu. Na błyszczącej młodą zielenią łące łatwo było dostrzec smukłą, miodowołuską smoczycę. W oczy rzuciło mi się, iż śliczne błony na jej ciele były niesymetryczne, poszarpane, jednak to tyle, co byłem w stanie zauważyć z tej perspektywy - nie widziałem więc wielkiego płatu zerwanej kiedyś skóry, co zaoszczędziło nieznajomej potoku nietaktycznych i nieuprzejmych pytań, przepełnionych czystą dziecinną ciekawością. Coś niespotykanego zauważyłem na ogonie smoczycy, bowiem na spokojnie drzemał tam jakiś brązowawy kurczak. Ach nie, toż to przepiórka! Poświęciłem jej parę chwil, mierząc szybkim spojrzeniem, po czym ponownie skupiłem wzrok na pysku smoczycy.
Nie od razu odpowiedziałem na jej pytanie - najpierw uśmiechnąłem się przyjaźnie i utkwiłem w niej zainteresowane spojrzenie. Wtedy dopiero mogła usłyszeć moją przepełnioną nieuzasadnioną radością odpowiedź:
- Och, tak! Na ciebie właśnie, szanowna nieznajoma! - wykrzyknąłem donośnie, po czym rozwarłem skrzydła i podskoczyłem, zlatując szybko na ziemię. Lądowanie nie było zbyt udane - niemal zwichnąłem sobie prawą łapę, jednak pragnąc zachować twarz przed nieznajomą natychmiast machnąłem skrzydłami jeszcze raz, aby ponowić próbę zejścia na ziemię. Tym razem wszystkie cztery łapy udanie ostały na ziemi, choć nadal musiałem zrobić parę kroków do przodu, aby utrzymać równowagę. Cóż, nie lot jest moim talentem, ale umysł!
Potrząsnąłem głową, odrzucając przydługą grzywkę i kontynuowałem swoją wypowiedź - odebrałem miłe słowa smoczycy jako swoiste zaproszenie do rozmowy, więc pozwoliłem sobie nieco się rozgadać. Zresztą kiedy to ja nie odbieram cudych gestów jako zaproszenia?
- Hah, to znaczy... Czekam na towarzysza do rozmowy, a ty wydajesz się być idealnym kandydatem! Jeżeli masz czas, oczywiście - ale gdyby nie, to z największą chęcią umówiłbym się z tobą na spotkanie w innym terminie! Pewna być możesz, że jakikolwiek by to nie był termin, zjawię się, aby głosić swoje historie! Co prawda niewielką mam publiczność, ale to wszystko wina opustoszałych terenów. To znaczy nie opustoszałych, skądże! Miałem na myśli - mało kogo można spotkać tu, na terenach wspólnych. Ach, jakżebym chciał zwiedzić stada, posłuchać ciekawych opowieści i samemu głosić przepiękne ballady! To moje marzenie! Jednak nie śmiałbym bez zgody tutejszej władzy przekroczyć granice. Zależy mi na dobrej reputacji, haha! - zaśmiałem się dla ocieplenia atmosfery i wreszcie przymknąłem dziób, z powrotem kierując pełne życia spojrzenie na ciemne oczy smoczycy. Zauważyłem, że pięknie pobłyskiwały granatem, przez co wyglądały jak para magicznych kamieni szlachetnych. Niestety, dostrzegłem w nich też nutę chłodu, ale moim właśnie zadaniem było się jej pozbyć i rozgrzać serce miodowołuskiej! A przynajmniej taki cel sobie obrałem - nikt się przecież nie oprze mojemu wrodzonemu urokowi!
_________________


>> Bogaty z rodu <<
>> Chytry przeciwnik <<
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy
Ostatnio zmieniony przez Delavir 2020-06-05, 18:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 81
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2351
Wysłany: 2020-06-15, 14:50   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Poczuła się dość nieswojo, otrzymując aż tyle uwagi. Zaskakująco pozytywnej uwagi. Była niemal pewna, że samotnik zaraz zacznie jej próbować sprzedawać jakieś panaceum albo talizman na wszystkie troski - a ona, stara już i nie tyle łatwowierna, co może cicho licząca na cud, pewnie dla świętego spokoju i zaspokojenia ciekawości by przystanęła na taką ofertę. Zaraz, co tam... chyba miała jeszcze jakieś kolorowe, metalowe krążki z pierwszej misji...
Gdy się potknął, aż drgnęła w przód, aby nie upadł i nie poobijał się, a co najwyżej zatrzymał na jej łapach, ale obcy szybko wrócił w łaski równowagi.
Słuchała jego słów, zdawać by się mogło, w osłupieniu - choć na niemal kamiennym, spokojnym pysku, zaczął się jawić delikatny uśmieszek. Widać było, że wędrowiec i rzezimieszek był jeszcze bardzo młodym smokiem, może i w wieku, w którym i ona sama dołączyła do stad. Taki to okres w życiu, pełen wiary w siebie i to, co można zrobić ze światem - w pewien sposób inspirujące. Gdy zamilkł, Honi pokręciła lekko łbem i uśmiech na jej pysku stał się już dobrze widoczny i całkowicie szczery.
- Bardzo dobrze, że nie chcesz, bo mało kto wokół chciałby obudzić się z intruzem w grocie. - zachichotała czysto - Umawianie się, terminy, to tak rzadko działa - mama na imię Honi, obecnie niesławna przez miano Lepkiej Ziemi, a to mój kompan, Mokradło. - przedstawiła się, nieznacznie kłaniając, a na słówko "kompan" domniemana przepiórka zeskoczyła z ogona bagiennej, aby kilkonastoma bardzo szybkimi krokami zjawić się tuż u jej boku. Wzywała, nie mógł odmawiać. To przed nim miał ją bronić? Młody samiec mógł zauważyć chwilową zmianę w mimice smoczycy na dużo bardziej spolegliwą i rozbawioną, gdy wymieniła się wzrokiem z kompanem, jakby właśnie bardzo instensywnie o czymś mentalnie rozmawiali. Wzrok Honi czarniejszy od głębin oczy, nie łapiący w gęstym zagajniku wokół skały ani kropelki światła, wrócił na smoka.
- Z kim mam przyjemność? - spytała o imię. - Szkoda byłoby poznać ballady, ale nie ich autora.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Delavir
Samotnik
Lawendowy Jaskier



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samiec
Opiekun: Czy już mogę napisać "Urzara"?
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Opowieści
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 194
Wysłany: 2020-06-24, 12:00   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 3
   U: B,L,Pł,A,O,W,MP,MA,Skr,Śl: 1.


Doprawdy podniósł mnie na duchu, że moje słowa wywołały u smoczycy uśmiech. Często w odpowiedzi na moją radość mówiono mi, że śmiech to samo zdrowie, a zdrowia nigdy za mało, nieprawdaż? Odwzajemniłem uśmiech, ukazując rzędy białych ząbków i kiwnąłem ze śmiechem głową na pierwszą uwagę smoczycy. Już otwierałem usta, aby wygłosić opowieść na ten temat, ale szybko je zamknąłem, gdy miodowołuska kontynuowała wypowiedź. Ze zdziwieniem przekrzywiłem pysk, jego wyrazem jakby pytając "Naprawdę?". Mało z kim miałem okazję gdziekolwiek się umawiać na jakiekolwiek terminy, dlatego nieco zaskoczyła mnie wiadomość, że to nie jest taki dobry pomysł, jak zakładałem. Cóż, nieznajoma zdecydowanie była ode mnie starsza, więc chyba wie lepiej, nieprawdaż?
Nieznajoma przedstawiła się, a ja odruchowo pochyliłem krótko głowę z szacunkiem. Pierwszego imienia, jakim przedstawiła się smoczyca z nikim nie skojarzyłem, natomiast na drugie już mi w głowie coś zaświtało. Grzecznym ukłonem głowy przywitałem się także z Mokradłem, przyglądając się z zaciekawieniem wymianie spojrzeń między miodowołuską a jej kompanem. Wzbudziło to we mnie spore zaciekawienie, bowiem miałem wrażenie, że niemal rozmawiają ze sobą poprzez nieznaną mi więź. To było całkiem fascynujące i miałem ochotę spytać, czy faktycznie Honi miała z przepiórką więź telepatyczną i czy coś takiego tworzyło się w każdej relacji między smokiem a towarzyszem, jednak nie wypowiedziałem pytania na głos, bowiem wreszcie połączyłem fakty i przypomniałem sobie, skąd znam imię "Lepka Ziemia". Powieki uniosły mi się w zaskoczeniu, gdy dotarło do mnie, że właśnie rozmawiam z Przywódczynią.
Na jej pytanie odpowiedziałem z lekkim opóźnieniem, wciąż z nieznacznym niedowierzaniem przyglądając się smoczycy. Emanowało z niej doświadczenie i wiedza, ale zdecydowanie nie powiedziałbym, że wyglądała na Przywódcę. Oczywiście, nie miałem na myśli nic złego - po prostu od zawsze w moich wyobrażeniach Przywódca Ziemi był ogromnym, napakowanym smokiem o twardym charakterze, ale miękkim serduszku. Wreszcie jednak ogarnąłem się i potrząsnąłem lekko dziobem. Zrobiłem krok do tyłu, rozpostarłem prawe skrzydło i nisko pochyliłem głowę, dociskając do ciała lewą łapę - tak przyjęte było w moim dawnym stadzie oficjalnie witać Wodza. Stojąc w takiej pozycji się odezwałem, podnosząc nieco wzrok na smoczycę.
- Proszę, wybacz mi mój wcześniejszy brak należytego szacunku! Nie zdawałem sobie sprawy z tego, z kim rozmawiam! - nieco się wyprostowałem, złożyłem skrzydło i stanąłem na wszystkie cztery łapy, ale nadal trzymałem łeb nisko, gdyż według wpojonych mi tradycji, głowa Przywódcy zawsze musi być wyżej od poddanych. Przypomniałem sobie, że miałem się przedstawić, więc odezwałem się niegłośno.
- Imię, no tak. Często tak mam - niby powinienem się nauczyć, że najpierw najlepiej jest się przedstawić, a dopiero później nawijać, ale jakoś cały czas wylatuje mi to z głowy. Raz jakiś smok przywłaszczył sobie moją historię, bowiem gdy ją opowiadałem, również zapomniałem się przedstawić. A i nie mogłem udowodnić, że przygody, opowiadane tamtym smokiem to zwyczajny plagiat, bowiem nikt nie kojarzył mojego imienia z tą historią! Zapewne tamto wydarzenie miało mnie czegoś nauczyć, ale najwyraźniej nie wystarczająco uprzykrzyło mi życie, haha! - zaśmiałem się nerwowo. W życiu nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę miał tremę - a oto ledwo stoję i drżę, bo spotkałem samą Przywódczynię. - A na imię mi Delavir, jestem synem Zwierzchniego Kolca i należę do rodu Pacyfikacji Pamięci.
_________________


>> Bogaty z rodu <<
>> Chytry przeciwnik <<
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy
Ostatnio zmieniony przez Delavir 2020-06-24, 12:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 16