FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Mała plaża
Autor Wiadomość
Bagienna Gawęda 
Piastun Wody
Uczona Czapla



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 318
Wysłany: 2020-03-12, 15:56   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Fakt, że Flanna nie potrzebowała żadnego konkretnego punktu na linii brzegowej był im na łapę. Gorzej, że wciąż nie bardzo wiedzieli o co w tym chodzi... Ten jeden fakt kompletnie się Rucze nie podobał. Uznała jednak, że w tej sytuacji najprościej będzie czekać. Zaprowadzą ją na brzeg... I wtedy może się wyjaśni o co w tym wszystkim biega. Dalsze naciskanie w tej chwili wydawało jej się bezowocne. Z resztą, to nie mogło przecież być nic złego, prawda? Co mogło się stać...?
Ale najpierw wóz. No, tak. To nic dziwnego, że gnomka wolała nie zostawiać tu całego swojego dobytku. Czapla w milczeniu przyglądała się mniej lub bardziej owocnym poczynaniom Błysku. A gdy poprosił o pomoc, nie zwlekała;
- Oczywisto! - zawołała podchodząc bliżej. - Jiszlo byndzie trzyba, to poretuje maddija - stwierdziła tym samym dając znak, że jest gotowa.
Póki wóz nie stanął prosto (zakładając, że wysiłki Błysku się opłaciły), czuwała w pobliżu, z maddarą w pogotowiu. Gdyby tylko wóz zaczął się za bardzo przechylać, miały się pojawić niewidzialne kończyny, które by go delikatnie objęły i powstrzymały przed upadkiem, odpychając wóz w drugą stronę. Ale to w ostateczności, bo też może wystarczyłoby tylko uprzedzić morskiego słownie, że nieco przesadził z siłą wkładaną w podźwignięcie całego dobytku gnomki...? Innymi słowy - zajęła się asekuracją, czyli pewnie tą prostszą częścią całej akcji.

Niezależnie od tego, czy wóz stanął w jednym kawałku, czy też rozpadł się na tysiąc mniejszych, Rucze posłała Ríkji zwięzłą wiadomość. Bo jedno było pewne - ta cała przygoda miała zakończyć się na brzegu. Gdzieś na terenach Wody. W prawdzie była zdania, że nie ma potrzeby zwoływać tu kolejnego gada... Ale dobrze by było, gdyby Fen już teraz wiedział, że na terenach Wody będzie mieć miejsce jakaś gnomia pielgrzymka. Lepiej teraz, niż w połowie terenów hurmy...
~ Razym z dwojką Ziemistych pomagamu pywnej gnomce. Chce, by ją przywieźć nad morze. Nie chcę jej straszyć kolyjnym smókiem, ni tyż nie chcę odmawiać poretunku... Będzimy poruśiać się tylo w trynach dla Ziemi i postarom się odprowadzić ją do granic Wody. Charaszo? ~ Nie brzmiało to, jakby się dało Czaplę odwieść od tego pomysłu... Ale też nie brzmiało tak, jakby była całkowicie pewna tego, czy Fen nie ma nic przeciwko. To jednak wciąż było pytanie.
Aczkolwiek miała nadzieję, że jednak nie usłyszy żadnego sprzeciwu...
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L: 1
 
 
Gasnący Wiciokrzew 
Starszy Ziemi
WNUKIWNUKIWNUKI



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 88
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2578
Wysłany: 2020-03-15, 16:36   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


A to ciekawe! Sama Dziewanna także nie była jakąś niesamowicie wielką fanką magii, ot, została Uzdrowicielką, bo lubiła pomagać i zbierać kwiatki, a dryg do maddary pojawił się. Tak jakoś. I nie był związany z pasją, a przy okazji. Płomyk ustał, a że nie miała nie-magicznej zapalniczki, to już nie sposób pomóc Flannie.
Nie chciała też rzucać się z pomocą do koła, bo łapki miała zręczne, ale słabiutkie, to i znów - musiałaby się wspomóc maddarą, obserwowała jedynie wnikliwie, coteż Mętny poczynia, co ta za klekot, gdzie ten klik, co w co się wsuwa. Gdyby samej odtworzyć podobną konstrukcję, zaprzęc Mokradło do ciągnięcia, mogłaby wykopać sadzonki ziół i potem wraz z kawałem ziemi przenieść je gdzieś bliżej siebie, czyż nie? Nasiona były... Ciężkie, a przenosząc całą roślinę wysiew można było zwalić na naturę. Hm hm. Jakby tylko... miała coś, na czym mogłaby rozrysować pojazd. Zamyśliła się trochę, ale gdy tylko Mętny poprosił o asekurację, powróciła do świata i nie myślała dwa razy: stanęła po drugiej stronie wozu, jak prosił, oparła palce o bok i... była gotowa, aby złapać wielgachną skrzynię, gdyby ta miała zamiar się przewrócić - miała nadzieję, że Flanna nie będzie miała jej za złe, jeśli magii nie zobaczy, bo oparła się, jasne, ale przede wszystkim posłała impuls mający przytrzymać wóz, jak gdyby powietrze tam, gdzie była już Wonna, było solidnym blokiem - choć bardziej siatką, pyłu, gdyby wóz nagle wybuchł, już zatrzymać nie planowała.
_________________


szczęściara: W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


błysk przyszłości
zużyty: 13.10

[teczka] | [rodzinka]
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 951
Wysłany: 2020-03-16, 16:53   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


    Niestety, Błysk nie był Kołem Taboru aby być w stanie sprawnie przeprowadzić taką naprawę - nawet na taką malutką skalę. Samiec myślał, że koło zamontował dobrze, bo wszystko na to wskazywało, ale przy próbie podniesienia wozu coś poszło nie tak. I maddara tutaj nic nie pomogła, co najwyżej mocno wpłynęła na ostateczny wynik zajścia. Bowiem gdy Zamącony Błysk podniósł wóz, ten za mocno przechylił się nad biedną Uzdrowicielką - aż po prostu na nią spadł. Przygniótł ją do ziemi, spowodował niemałe obrażenia ciała i unieruchomił. Mieli dokładnie to samo co przed chwilą, ino pojazd leżał na drugim boku. Wyglądało to strasznie, ale hej! Przynajmniej koło zamontowano w miarę solidnie, bo nie odpadło!
    Co więcej, w rozpaczliwiej próbie chwycenia spadającego wozu - tudzież przytrzymania go - wojownik złamał sobie przednią łapę, a odłamek drewna który służył za podwozie wbił mu się prosto w kończynę. I tak sobie wystawał...
    Flanna podskoczyła, a wraz z nią jej serce które z pewnością sięgnęło do gardła. Cokolwiek było wewnątrz wozu, dało się słyszeć jakiś harmider. Dźwięk tłuczonego szkła, chociażby. Tylko czy był znany smokom?
    - Co. Ty. Wyprawiasz! - zapiszczała w panice gnomka, łapiąc się za głowę. - W środku są rzeczy warte worki złotych monet! - jęknęła na samą myśl o stracie tego wszystkiego. Na pierwszy rzut oka zdawała się w ogóle nie zauważać problemu uwięzionej pod wozem smoczycy. Cud, że konstrukcja nie została naruszona. Prawdopodobnie było to dzięki faktowi, że bagienna smoczyca nie miała kolców które mogłyby się przez drewno przebić.
    Kruk spanikował i wierzgnął, próbując się wyrwać z uprzęży. Flanna czym prędzej do niego podbiegła, chwyciła za wodze i zaczęła go głaskać po chrapach. Uspakajała go cichym głosem. Gdy koń się wyciszył, gnomka wskazała palcem na Błysk oskarżycielsko.
    - I co teraz?! Co z moim dobytkiem?! I twoją koleżanką?! Ona jeszcze w ogóle żyje?! - zakrzyczała zdenerwowana.
    Łapserdak podleciał do uwięzionej smoczycy i tyknął ją dziobem w środek nosa. Wyglądała na żywą, co maskonur obwieścił głośnym "OU!".


    Wonna Dziewanna: 1x ciężka [naruszony kręgosłup, obolałe i krwawiące plecy na wysokości barków, wybity bark, ból przy poruszaniu całym ciałem, trudność w oddychaniu, zdarte łuski i skóra na grzbiecie ] - obecnie przygnieciona przez wóz!

    Zamącony Błysk: 1x średnia [ złamana lewa przednia łapa, przerwane nerwy, krwawienie, odłamek drewna przebił się przez środek kończyny, ból przy poruszaniu, drzazgi powbijane między łuski ]

    [ Następny odpis 19.03 ]
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
Ostatnio zmieniony przez Gra Pozorów 2020-03-16, 16:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Witaj.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 66
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: Sugestia Grzechu
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 1528
Wysłany: 2020-03-18, 23:22   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew, Wybraniec bogów


Ojej, ojej, wiedział, że to się stanie, no po prostu wiedział, leci, leci na drugą stronę! Szybko, łapać, bo jeszcze przygniecie smoczyce asekurujące go od drugiej strony, łapa-...
Zacisnął bardzo mocno zęby, by nie wydać z siebie żadnego rozpaczliwego okrzyku, czując nagły ból w prawej łapie. Było słychać tylko to, jak gwałtownie wsysa i wysysa powietrze przechodzące między unieruchomionymi kłami. Czym prędzej chciał obejść wóz na trzech łapach i sprawdzić, jak sytuacja miewała się po drugiej stronie. Może wóz całkowicie się nie przewrócił, bo... um... wyczarowali tam jakiś głaz? Głaz, który podpiera całą konstrukcję. Tak. To na pewno głaz.

- Ja chciałem lekko... - jego szczęka zaczęła drżeć. Skulił swoje morskie uszy na ile było to możliwe. Dopiero potem zobaczył, że... Że faktycznie, po drugiej strony leżał głaz. Tyle, że był jakiś taki dziwnie pomarańczowo, biały, i idealnie w kształcie Wonnej samej w sobie. Co on największego zrobił! Znowu chciał tylko pomóc, a jedyne, co tym osiągnął, to krzywda wyrządzona nie tylko samej uzdrowicielce, ale i również najwyraźniej gnomce, która chyba ze złości zaraz powyrywa sobie całe swoje futro z głowy.
- Cicho! - zirytował się w końcu delikatnie tymi piskliwymi krzykami. Jeszcze kilka takich słów, a znów uruchomi się w jego łbie klasyczny proces autodestrukcji dostrzegania swojej wartości. Na szczęście ciągle istniejący ból w prawej łapie dobrze go rozpraszał, uniemożliwiając mu pełne skupienie na swych myślach.
- Wonna, Wonna, przepraszam, spokojnie, przepraszam, zaraz cię wydostaniemy, przepraszam... - mówił cicho z wyraźnym zmartwieniem. Popatrzył się potem na Gawędę. -Tobie nic nie jest? - zapytał się asekuracyjnie. Nie zwracał niczyjej uwagi na swoją wielgachną drzazgę w łapie. W końcu nikt nie powinien się nim martwić. Jest przecież na szarym jak jego łuska końcu.
- Już, już ostrożnie, podniosę... podnieśmy trochę, byś mogła się wygramolić... - Mówiąc to Błysk, o ile nikt go nie zniechęcał do podjęcia tej akcji, będąc odwrócony swoją prawym bokiem do wozu, chciał zniżyć się, rozłożyć prawe skrzydło pod wozem, i za jego pomocą delikatnie podnieść wóz. Jeśli dałby rady. Oczywiście przechyliłby ciężar ciała na swoją prawą stronę, nie chcąc nawet kłaść ranną łapę na ziemię. Chciał na razie tylko, by Honi mogła bez problemu wyjść spod wozu. Albo chociaż się wyczołgać. Oby Gawęda pomogła. A jak mu nie pójdzie, to... To cóż, najwyżej zemdleje z bólu i to Jego ciało przytrzaśnie pojazd. W sumie dla wszystkich byłoby to najlepsze rozwiązanie. Niekomfortowy do rozmowy i towarzystwa samiec, służący jako miękka podpórka, bez żadnych protestów. Wóz mógłby spadać na niego do woli, po każdej nieudanej próbie postawienia konstrukcji na cztery kółka. Przynajmniej w końcu smok na serio by się do czegoś przydał.
_________________

↑ Avatar autorstwa Torvihraak

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

wybraniec bogów - +1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Karta kompana:
Irys
#8080DD
S 1 | W 1 | Z 1 | M 3 | P 2 | A 1
L, MA, MO, Skr 1
Ostatnio zmieniony przez Zamącony Błysk 2020-03-18, 23:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gasnący Wiciokrzew 
Starszy Ziemi
WNUKIWNUKIWNUKI



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 88
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2578
Wysłany: 2020-03-19, 02:40   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


- CO. TYWYPRAWIASZ - rozdarła sobie gardło, wtórując Flannie, a jednocześnie pozbywając się chyba całego powietrza z płuc wraz z przygniatającym ją wozem, oraz resztek jakiejkolwiek adrenaliny, której nie zdążyła w sobie zebrać i nie zdążyła uciec; Kły Dziewanny, chyba nigdy nie odkrywane, zabłysły i kłapnęły, zgrzytnęły, kiedy zacisnęła je z całych sił, raz - aby nie wykląć wszystkich a najszczersze diabły i potem żałować, dwa - chyba była jedynym smokiem na świecie, którego plucie krwią nie bawiło. I wraz z tym gestem, zamilkła na dobre, nawet, gdy Mętny obskakiwał ją słowami, nic, zero, nawet burknięcia czy warknięcia, jakby zmarła na miejscu. Nie będzie kusić następnych plotek, że zachowuje się jak pisklę, gdy ma otwarte łapy - teraz gdy ma otwarty grzbiet, o tak czuła to, ale nie miała jak samej sobie pomóc, nie w tych warunkach - i kto wie, co gorszego by to sprowadziło. Dlaczego, do jasnego cienia, zawsze, gdy chciała pomóc, najgorzej obrywała? Jakby świat mówił jasno: twoje niezgrabne ciało jasno mówiące, jak spowita byłaś niegdyś głodem i naturalnie krótki, zwierzęcy chód to za mało; żądam blizn, skrzywienia i obsesji. Chciała wziąć głębszy wdech, aby się uspokoić, ale nie mogła i miała ochotę zawyć z frustracji raz jeszcze. Nie, nie, nie. Wbiła pazury w ziemię i mocniej zacisnęła zęby - i wezbrała źródło, chcąc aby jej łuskę mającą kontakt z wozem spowiła kołderka z iskier, jakimi czasem się delikatnie kopie dotykane smoki; i miały one nagle wspólnie rozbłysnął, zdala od Honi, a odpychając wóz, choćby na momencik, w górę, żeby zmarnowana Uzdrowicielka miała choćby i uderzenie serca na zebranie się w sobie i wypełznięcie - a następnie... oj, nie było pyska na tym świecie, które chciała teraz widzieć. Chciała wrócić do groty, tak, to jedyne, nie ważne czy dolazła by czy padła nagle pośrodku lasu.
Mokradło za to powrócił do tańców - tym razem widać było, że jedynie panikuje. Krótkie gdaknięcia i małe kroczki raz po raz padały po jednej stronie Mętnego, to po drugiej, jakby błagał go, aby coś zrobił, aż dojrzał Gawędę i to do niej podbiegł.
_________________


szczęściara: W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


błysk przyszłości
zużyty: 13.10

[teczka] | [rodzinka]
 
 
Bagienna Gawęda 
Piastun Wody
Uczona Czapla



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 318
Wysłany: 2020-03-19, 21:02   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Jakoś nie przeszło jej przez myśl, że akcja może nie tyle się nie udać, co przy okazji przygnieść innego smoka. Albo złamać łapę kolejnemu... Aż dziw, że ona sama była w jednym kawałku, gdy wóz postanowił zawalczyć z pozostałymi gadami!
Na dłuższą chwilę po prostu skamieniała. Wbiła zszokowane spojrzenie w wóz i leżącą pod nim bagienną... Ale, ale, ona przecież żyje! Muszą jej pomóc...! I bynajmniej Błysk z tym nie zwlekał.
- Przyciwno do tobu, nie jystem nawyt zadrapana - mruknęła do niego w odpowiedzi, z troską zerkając na jego łapę... Ale tym zajmą się później. Sprawa Uzdrowicielki nagliła. Rucze na krótką chwilę zerknęła na kuropatwę, która chyba chciała powierzyć jej zadanie uratowania swej kompanki. - Ogarnimy to- stwierdziła jedynie z całkowitą pewnością i zaskakującym spokojem. Chyba była tu jedynym smokiem, który ani kompletnie nie spanikował, ani nie zdawał się poruszony poniesionymi szkodami.
Chociaż to, czy ten optymizm okaże się wystarczający, dopiero się okaże...
Nim jednak zaczęli działać, Czapla jeszcze szybko rzuciła;
- Może powinniśmu wezwać wajd... Uzdrowiciela?
Czapla ponownie poprosiła maddiję o pomoc. Na pewno im się przyda... Tym razem jednak przekierowała swoje myśli w wyobrażenie, które miało mieć większy udział w podnoszeniu wozu. Albo raczej jego hamowaniu - gdyby doszło co do czego, twór miał nie tyle zamortyzować upadek, co go w ogóle powstrzymać. Odbić lekko wóz w przeciwną stronę, jednocześnie pilnując, by z jeszcze większym impetem nie zwalił się na smoki. Gdyby więc niewidzialny dotyk maddary byłby widoczny... Pewnie znów przypominałby coś w rodzaju macki, która mocno, choć nie na tyle, by naruszyć drewno, obejmowała wóz i próbowała go odpowiednio udźwignąć.
Choć fakt faktem, że pewnie znów będzie grał tylko rolę wsparcia. Bagienna raczej nie była na tyle silnym magiem, ażeby móc samą tylko energią udźwignąć ten wielki kloc drewna... Ale wspomóc Błysk i przypilnować, by wszystko znów się nie przewróciło? To zdawało się jej być wykonalnym nawet dla smoka, który nie jest szamanem...!

//To może czas na skorzystanie z tego już chyba zapomnianego atutu, jakim jest afirmacja?
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L: 1
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 951
Wysłany: 2020-03-21, 09:24   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


    Wspólnymi siłami smokom udało się podnieść wóz z Dziewanny, a nawet go postawić w pozycji prawidłowej. Koło również było na miejscu, jedynie ten felerny element podwozia odpadł, co najwidoczniej nie szkodziło całości konstrukcji. Może to i lepiej, bo skóra Flanny zdawała się płonąć.
    - Och, och - zaczęła skakać dookoła pojazdu i szukać dodatkowych uszkodzeń.
    W pewnym momencie po prostu do niego weszła, zostawiając was samym sobie na jakąś chwilkę lub dwie. Ostatecznie, gnomka wyszła. Miała kamienny wyraz twarzy, ewidentnie nie wszystko poszło po jej myśli, albo tak jak tego oczekiwała. Nie skomentowała stanu zawartości wozu. Na propozycję Gawędy skrzywiła się.
    - A to ona nie jest uzdrowicielem? - spytała, jakby łatanie samemu sobie kręgosłupa było takie proste. Może Ośki gnomów potrafią takie rzeczy? - Mieliście zaprowadzić mnie nad morze. Śpieszy mi się. - Jęknęła, spoglądając na powoli ciemniejące niebo.
    Tupała nogą ponaglająco.


    Wonna Dziewanna: 1x ciężka [naruszony kręgosłup, obolałe i krwawiące plecy na wysokości barków, wybity bark, ból przy poruszaniu całym ciałem, trudność w oddychaniu, zdarte łuski i skóra na grzbiecie ]

    Zamącony Błysk: 1x średnia [ złamana lewa przednia łapa, przerwane nerwy, krwawienie, odłamek drewna przebił się przez środek kończyny, ból przy poruszaniu, drzazgi powbijane między łuski ]
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
Ostatnio zmieniony przez Gra Pozorów 2020-03-23, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Witaj.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 66
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: Sugestia Grzechu
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 1528
Wysłany: 2020-03-22, 15:53   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew, Wybraniec bogów


Uff, wszystko zostało uratowane. No, nie licząc pewnie zawartości wozu, ale przecież nie mogło być tak źle. Plus gnomka na pewno wcześniej pomyślała, żeby wszystko w środku zabezpieczyć przed upadkiem i rozbiciem się, albo po prostu wyciągnąć na zewnątrz. Wiedziała przecież, że wóz jakoś będzie trzeba tak czy siak postawić, prawda? ...prawda...?
Aczkolwiek dalej było mu głupio przez to, co przed chwilą uczynił.

- Skoro... Skoro Flannie się spieszy, możemy chyba już udać się w stronę morza przez Wodę, a po drodze złapie nas jakiś uzdrowiciel? - skierował wzrok w stronę Gawędy, bo to głównie chyba od niej to zależało. - A Wonną mogę... ponieść. - pokuśtykał na trzech łapach bliżej niej, ale jeszcze nic z nią nie robił. To chyba tak czy siak nie był najlepszy pomysł. Aczkolwiek chyba jedyne, co mogłyby smoki zrobić, aby zminimalizować czas potrzebny na zaprowadzenie gnomki nad wielką wodę. Przynajmniej tak się samcowi wydawało. Bo w tym stanie Honi nikogo raczej nie uleczy. A wóz chyba jej nie pomieści. Chyba, że dach? No, ale w jaki sposób wsadzić ją na dach? No nie da się, no.
_________________

↑ Avatar autorstwa Torvihraak

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

wybraniec bogów - +1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Karta kompana:
Irys
#8080DD
S 1 | W 1 | Z 1 | M 3 | P 2 | A 1
L, MA, MO, Skr 1
 
 
Bagienna Gawęda 
Piastun Wody
Uczona Czapla



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 318
Wysłany: 2020-03-23, 22:34   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Ufff... Udało się! Tym razem bez rannych. Do tego Wonna wciąż żyje, Zamącony nie zemdlał, a Flanna jeszcze nie dostała z ich powodu nerwicy. I-de-al-nie!
No, może nie do końca. Definitywnie potrzebowali jakiejś pomocy uzdrowicielskiej. Takiej bardziej zaawansowanej, niż podstawowa wiedza Rucze...
- Wyleczenie sibie samygo w takim stanie raczyj nie jyst proste... Potrzyba jej wajdla. Tyraz - stwierdziła zaskakująco twardo. Na krótką chwilę zerknęła z pewną wątpliwością, ale też i troską na Zamąconego. - Nie sądzę, aby skókanie na trzych łapach z ranną smoczycą na grzbicie, do tyrenów Wody było... Cóż, dla obojga źle się to skończy! - I nim ktokolwiek zdołał zaprotestować, przysiadła na ziemi przymykając ślepia i wysyłając wiadomość mentalną.
I niech Flanna spróbuje ją znów ponaglić! Gdyby chociaż powiedziała skąd ten pośpiech, to Rucze rozważyłaby chociaż jakieś spotkanie w połowie drogi... Ale nie. Trudno, trzeba ustalić sobie inną hierarchię ważności...!
~ Jyst przy mni smoczyca z naruszonym kryngsołupem. Potrzybuje poretunku. Natychmiast. Możysz przybyć na Małą Plażę? To nad Zimnym Jeziorem... ~ wysłała, niewiele zastanawiając się nad tym, do kogo wysyła wiadomość. Czy to adrenalina, czy to presja czasu - Czapla po prostu wysłała wiadomość do pierwszego smoka, który nasunął jej się na myśl, a który był obeznany ze sztuką uzdrowicielską. Czyli do Aderyn.
Aderyn?
Dopiero po chwili zdała sobie z tego sprawę. Nie wezwała Takhary. Nie wezwała Echo... Aderyn!
~ Zrozumim, jiszlo nie zychcysz i zawołam Echo... ~ natychmiast znów skontaktowała się z Czarodziejką, czując, jak kręgosłup zalewa jej zimny dreszcz. Nie chciała poruszać tego ciężkiego tematu...
Ale było już za późno, bo tej pierwszej wiadomości nie wymaże!
Z zewnątrz pewnie wyglądało to tak, jakby stanowcza-Rucze skupiła się na rozmowie mentalnej, potem coś ją wyraźnie zszokowało i na krótką chwilę przez jej psyk przemknęła wyraźna zgroza i nagle w tym samym miejscu siedziała niepewna-Rucze...
Ale to tylko jedno, czy dwa uderzenia serca. Potem zdołała jakoś przywołać na swój psyk bardzo blady uśmiech i stwierdziła spokojnie;
- Czykamy. To nie potrwa długo, więc nie weję potrzyby ruśania się stąd, póki nie opatrzymy bardzo poważnych ran Wonnej i Błysku.
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L: 1
 
 
Lekkość Wiatru
Uzdrowiciel Wody
Aderyn



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 495
Wysłany: 2020-03-24, 14:10   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,Pł,L,Skr,M,A,O,Kż,Śl,MA,MO: 1| MP: 2| MO,Lecz: 3
   Atuty: Bogaty z rodu; Pamięć przodka; Konsyliarz; Utalentowany; Wybraniec bogów;


 Przybyła na miejsce drogą powietrzną. Wylądowała i omiotła zgromadzenie wzrokiem, zastanawiając się, co robiła tutaj samotna gnomka. A kiedy przestała się rozpraszać dwunogiem, przykucnęła, by obejrzeć z bliska znajomą Żeru.
 – Po twojej wiadomości spodziewałam się czegoś gorszego. – Zmarszczyła pysk. – Wonna jeszcze nie umiera, wytrzymałaby do przybycia Echa. Rucze, proszę cię, żebyś następnym razem kierowała takie prośby prosto do prawdziwych uzdrowicieli, a nie... Nie do mnie. – Przełknęła nerwowo ślinę, wyraźnie niezadowolona z rozwoju sytuacji. – Brzask czeka na mnie na granicy. Oby nie zajęło to zbyt dużo czasu.
 Robiła to tylko i wyłącznie dla Rucze, bo los rannej smoczycy nie ruszał jej w najmniejszym stopniu. Nie należała do jej rodziny ani kręgu bliższych znajomych. Z kolei Czapla... Cóż, Aderyn nie potrafiła jej odmówić.

 – Jak to się dzieje, że za każdym razem kiedy się widzimy, cierpisz z powodu jakieś rany? – wymamrotała w czasie szperania w zapasach Dziewanny. Wyciągnęła stamtąd jedną miskę oraz płatki żmijowca zwyczajnego. Nabrała jeziornej wody do naczynia, dorzuciła wcześniej wybrane zioło i podgrzała ciecz maddarą. Potem ostudziła ją w równie magiczny sposób, bo nie chciało jej się czekać.
 – Otwórz pysk – poleciła Dziewannie, po czym wlała jej do gardła napar. Nie pozwoliła jej zamknąć paszczy za szybko, bo musiała jeszcze wmasować jej w jedno z dziąseł sproszkowane kłącza arcydzięgielu na ból. Czy tam arcydzięgla, kto wie, jak to się odmieniało?
 – Muszę nastawić ci ten bark. Będzie łatwiej, jak cię uśpię. Biorę tylko trzy szyszki chmielu, widzisz? Wszyscy są mi świadkiem, że cię nie zabijam – wycedziła przez zęby, szykując kolejne zioła. I znowu nabrała wody, ugotowała w niej chmiel, ostudziła lekko napar. Wyłowiła z niego szyszki i pomogła Wonnej pić na leżąco.
 Pacjentka odpłynęła. Lekkość przytknęła palce do jej rannego grzbietu i zaczęła pracować maddarą nad oczyszczeniem ran ze wszystkich brudów i... drzazg? Co za dziwaczna rana. No ale w tym momencie istotniejsze było uszkodzenie kręgosłupa – Aderyn przebadała dokładnie każdy krąg i znalazła tam parę pęknięć, ale nie na tyle poważnych, by nieść ze sobą ryzyko trwałego uszczerbku na zdrowiu. Poskładała wszystko tak dobrze, jak tylko mogła i wspomogła magią zrastanie się kości. Powoli, bardzo powoli, bo przy kręgosłupie nie było miejsca na pomyłki.
 Potem Aderyn zajęła się obdartą skórą na grzbiecie Wonnej. Usunęła kawałki, które wisiały na jednym włosku, i wszystkie połamane łuski. Odbudowę utraconych tkanek zaczęła od najgłębszej warstwy skóry, na każdym etapie pilnując poprawnego działania naprawionych naczyń krwionośnych. A kiedy grzbiet pacjentki znowu pokrył się łuskami, Aderyn zacisnęła palce na wybitym ramieniu i szarpnęła mocno, żeby je nastawić.
_________________

pamięć przodka / -2 ST do walki z drapieżnikami
konsyliarz / -1 ST do 2 etapu leczenia, przy co najmniej min. ilości ziół
wybraniec bogów / +1 sukces do dowolnej akcji raz na tydzień

___________________

Ceredig, leszy
S,W,Z,M:1 / P:3 / A:2
B,MA,MO,Skr: 1

___________________

Przypominajki:
wybraniec użyty 10 sierpnia
kryształ bestii użyty 21 kwietnia
kr. szamana do użycia 29 sierpnia
głód Aderyn do 10 września
głód Cerediga do 8 września

 – [color=#8b8a9c
 – [color=#b1b0be
 
 
Gasnący Wiciokrzew 
Starszy Ziemi
WNUKIWNUKIWNUKI



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 88
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Partner: Grabieżca Fal
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2578
Wysłany: 2020-03-24, 16:15   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Nie odpowiadała nic na plany aby nie wyjść na zmierzłą, tylko usiadła krzywo, jak było jej najmniej niekomfortowo po wypełznięciu spod wozu, a potem na zjawienie się Lekkości... spróbowała się ukłonić, ale z przetrąconym grzbietem tak naprawdę to właściwie kłaniała się cały czas. Czy ona nie była wcześniej Czarodziejką?
- Miło powitać nową Uzdrowicielkę w naszym gronie. - uśmiechnęła się delikatnie przez łzy. Czy to z bólu, czy z bezsilności, że najchętniej to by się zapadnęła pod ziemię, nie wiadomo.
Nie rozumiała, czemu Lekkość jest tak... oschła, spięta? Czyżby się denerwowała nową sztuką? Albo powstrzymywała siłą przed bardziej zgryźliwym komentarzem w stronę Honi? Oby nie. Od słuchania, jak cedzi słowa przez zęby, aż sama poczuła, jakby podobnie ściskała szczękę i jak odbije się to migreną. Spokojnie, chciała poprosić.
I posmutniała, jeszcze bardziej, na gromkie zapewnienia, że chmielu jest mało. Nie przepadała za nią, ale przecież nie uważa za morderczynię, o nie-nie, biedna Aderyn, oby tak nie myślała. Ziemna spokojnie przyjęła chmielowy medykament i poczekała, aż ta skończy majstrować w jej ciele. Na szarpnięcie kośćmi też ani pisnęła.
I gdy było po wszystkim, podziękowała prędko i zwróciła się do Błysku:
- Skoro mogę już usiąść, proszę - Błysk, ty także usiądź. Gawęda ma rację. Na trzech łapach nie załatwi się zbyt wiele. - z lekkim kiwnięciem łba Lekkości dała znać, że torba może już wrócić do właścicielki -

A właścicielka wyciągnęła z niej dodatkową miskę, tą użytą przez Wodną szybko przemywając - i do obu skropliła wody z powietrza, a że blisko byli Ziemnego Jeziora, to było doskonałe do pracy. Do pierwszej wrzuciła trochę kwiatów dziurawca, a do drugiej suszu z liści jemioły i zagotowała czarem, czekając, aż będą gotowe. A gdy już były - dziurowcowy ściągnęła z ognia, przestudziła, podała Wojownikowi do wypicia, a zgęstniałą maź z jemioły po ostudzeniu przedzieliła sobie prędko pazurem na cztery i jeszcze prędzej jedną nabrała na łapę i rozsmarowała po ranie, resztę także dając do wypicia.
Odłożyła naczynka na kupę i położyła łapę na łapie Mętnego, lewej - i posłała impuls. Przepłynął on do lustrzanie położonej kończyny i wniknęła w sieć naczyń - po kolei mijając kolejne uszkodzenia w żyłach, tętnicach i póżniej tych włosowatych, zasklepiała ścianki, pilnując odpowiedniej budowy ich warstw - a napotykając na swojej drodze drzazgi, wyjmowała je; i natychmiast naprawiała wyrządzone szkody, jedna po drugiej, aby nie dopuścić do ponownego, wielkiego krwawienia. Następnie wyzbyła się reszty odłamków z rany, a także skrzepów i wylanej krwi, a gdy jej miejsce pracy było już czyste, wniknęła w kość, nastawiła odpowiednio obie części względem siebie i mniejszych odłamków i wypełniła szczelinę, kontynuując zbitą wartwsę na zewnątrz i drobne filarki w środku. A potem pozostało już tylko zregenerowanie mięśni, od tych najgłębiej położonych, ku tym wyżej i w podobnej manierze naprawiając skórę, poziom po poziome aż doszła do tego najwyżej położonego - gdzie zaczynała się łuska. Gdy nic już nie było podrażnione drzazgami a wkłucia zniknęły, zastąpione zdrowymi tkankami, wycofała się z ciała smoka.

- No to jest nas po równo, dwóch Ziemistych i dwóch Wodnych. - uśmiechnęła się lekko, czyszcząc maddarą miski i chowając je do torby. A to dobrze, żeby Gawęda nie była sama skazana na szukanie dobrej drogi, nawet we własnym stadzie jest się łatwo zgubić.
_________________


szczęściara: W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie
zużyty: 13.07

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
[obrazek]
Zr, M, Ap: 1 | W, Prc: 2 | S: 3 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


błysk przyszłości
zużyty: 13.10

[teczka] | [rodzinka]
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 951
Wysłany: 2020-03-27, 11:39   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


    Gnomka faktycznie była i niecierpliwa, i niezbyt wyrozumiała. Krążyła dookoła wozu, mamrocząc pod nosem jakieś nieznane smokom słowa oraz przekleństwa. Na pewno to były przekleństwa. W pewnym momencie zatrzymała się, gdy na horyzoncie pojawił się kolejny smok. Zerknęła nieufnie, kontrolnie, w kierunku piastunki. Odruchowo sięgnęła też po swoją procę, która na szczęście okazała się zbędna. Flanna machnęła niedbale dłonią, niech się druga Ośka lepiej pospieszy.
    Podeszła bliżej Kruka i zaczęła go głaskać po chrapach. Najwidoczniej nie tylko konia, ale ją samą to uspokajało. Co jakiś czas wyglądała zza zwierzęcia w kierunku leczonych. Ostatecznie zarówno bagienna, jak i morski wydawali się być zdrowi. Czy to oznaczało, że mogli wreszcie ruszać w drogę? Pociągnęła za wodze Kruka i zaczęła go prowadzić w kierunku Gawędy - obróciła wóz oraz ciągnącego go konia tak, by stały naprzeciwko piastunki.
    - To teraz możemy iść? - spytała ponaglająco. Robiło się powoli ciemno, a nie miała pojęcia jak daleko było stąd do morza. Smoki miały ją tam zaprowadzić.
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Witaj.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 66
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: Sugestia Grzechu
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 1528
Wysłany: 2020-03-28, 12:26   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew, Wybraniec bogów


No dobrze, może faktycznie takie ryzykowne podróże o jednym niesprawnym napędzie nie byłyby dobrym pomysłem. Jeszcze by się coś faktycznie Wonnej stało, i co?
Czekał więc cierpliwie w ciszy na nadejście innego uzdrowiciela i przypatrywał się z ciekawością na wóz, który przyprawił mu sporo problemów. Hm, to wyglądało nawet całkiem... przyjemnie wizualnie. Ciekawe, czy smoki też by potrafiły takie coś zrobić?
Aczkolwiek nie pytał się gnomki już o nic więcej, mimo dużej ciekawości genezy powstania takiej... mobilnej jaskini z drzew. Nie chciał jej jeszcze bardziej denerwować swoją osobą.
Gdy ratunek dla Wonnej przyleciał, Zamącony skinął jej łbem na przywitanie i już jej nie przeszkadzał. Chyba, że obserwowanie całego procesu leczenia Wonnej liczy się jako przeszkadzanie. Spokojnie i w ciszy przesiedział też cały proces leczenia jego zranionej łapy. Coraz głupiej mu było przez widocznie na siłę wciskaną przez niego chęć pomocy, która, jak zwykle skończyłaby się fiaskiem.

- Dziękuję... i jeszcze raz przepraszam... - powiedział uprzejmie lecz cicho, gdy wszystko w jego ciele było już na swoim miejscu.
Patrzył się później w ciszy, jak Flanna prowadzi przy sobie Kruka. Trochę dziwnie to wyglądało jak dla niecywilizowanego smoka, więc nie odrywał od nich zaciekawionego wzroku. Milczał jednak wiedząc, że niezależnie, co by powiedział w tej sytuacji, jego zdanie by się nie liczyło. Po prostu czekał, aż ktoś ważniejszy podejmie decyzję. Dopiero wtedy pójdzie tam, gdzie reszta.
_________________

↑ Avatar autorstwa Torvihraak

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

wybraniec bogów - +1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Karta kompana:
Irys
#8080DD
S 1 | W 1 | Z 1 | M 3 | P 2 | A 1
L, MA, MO, Skr 1
 
 
Bagienna Gawęda 
Piastun Wody
Uczona Czapla



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 318
Wysłany: 2020-04-04, 21:29   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Nie czekali długo... Ale i tak, im dłużej trwało oczekiwanie, tym większy ucisk w żołądku czuła Rucze. Starała się tym nie przejmować... Ale wystarczyło, by początkowy atak paniki minął, by zaczęła coraz bardziej martwić się tym kogo wezwała.
Lecz Aderyn nie odmówiła...

Widząc pytające spojrzenie Flanny, bagienna powoli pokręciła głową na znak, że to nie jest zagrożenie. Nie było czym się martwić.
Choć uśmiech, którym obdarzyła Falę, był wyraźnie nerwowy i nieco zawstydzony. Nie bardzo przejmowała się tym, co myślą Ziemiści i gnomka. Cała jej uwaga skupiła się na wajdelce, której dała w spokoju doprowadzić leczenie do końca. Nic nie powiedziała, nic nie zrobiła... No, może poza wyraźnym wzdrygnięciem się, gdy usłyszała jak Wonna wita Lekkość w gronie Uzdrowicieli. Miała nadzieję, że przez te kilka słów Dziewanna nie skończy z odgryzioną łapą...
Gdy Ziemista zajęła się ranami Błysku, Rucze podeszła bliżej Aderyn.
- Atratānoj - mruknęła cicho z wyraźną skruchą, ale też i wdzięcznością. - Kolyjnym razem ogarnę się w porę! - dodała z lekkim uśmiechem.
Choć z jednej strony było jej głupio, że w jakiś sposób zmusiła do tego Aderyn... To z drugiej cieszył ją fakt, że Fala podjęła się tego wyzwania. I że wszystko poszło tak, jak pójść powinno. Ale z tym nie zamierzała się zdradzać.
Rucze wyraźnie usłyszała Flannę, która na szczęście jeszcze nie wybuchła. Cofnęła się o krok, by mieć lepszy widok na gnomkę i potwierdziła;
- Ano, nie weję przeciwskazań - I, zakładając, że nikt nie zaprotestował, ruszyła w stronę terenów Wody. Skoro Fen już o wszystkim wiedział i nie wyraził sprzeciwu, to nie było dalszego sensu się ociągać!
Przed odejściem z plaży, Czapla jeszcze obejrzała się na przyjaciółkę. Sama mówiła, że Brzask na nią czeka, więc Piastunka podejrzewała, że się z nimi nigdzie nie wybiera... Ale jeśliby jednak zechciała, to bagienna na pewno nie będzie oponować!
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L: 1
 
 
Delavir
Samotnik
Lawendowy Jaskier



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Opiekun: Czy już mogę napisać
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Opowieści
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 233
Wysłany: 2020-06-07, 19:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 3
   U: M,B,Pł,A,O,W,MP,MA,Skr,Śl: 1 L: 2


Ponownie wyruszyłem w drogę, mając świadomość, że wiele jeszcze przede mną niezwiedzonych zakamarków. Zanim któryś z Przywódców zlituje się i wpuści mnie na swe tereny, musiałem zapoznać się z tym co mam, a miałem tego sporo! Powędrowałem tym razem wgłąb terenów Wspólnych, na zachód od mojej kryjówki. Nawet żem długo nie szedł, aż chlapać zaczęło mi pod łapami. To były dosyć wilgotne tereny, a niedaleko słyszałem szum wody - z tego nie trudno było wywnioskować, iż docieram do jakiegoś większego zbiorowiska wody. Całkiem szybko się też ukazało - stałem na podmokłej glebie, wpatrując się w błyszczącą na słońcu powierzchnię ogromnego jeziora. Woda w nim nie wyglądała, jakby stała w miejscu, a gdy rozejrzałem się lepiej, zrozumiałem dlaczego. Była bowiem dziwacznym skrzyżowaniem kilku rzek, trudno więc było mówić o nieruchomym zbiorniku.
Nie podchodziłem bliżej do wody. Nie dlatego, że była mi straszna czy budziła we mnie niechęć - miałem wobec niej neutralne odczucia. Jednak gdy tylko zorientowałem się, że ziemia pod moimi stopami nie jest sucha i twarda, zacząłem wzrokiem szukać konkretnego rodzaju gleby. A szukałem... gliny. Och, niewielu o tym wiedziało, ale wręcz uwielbiałem bawić się gliną. Fascynowało mnie, jak z takiego zdaje się prostackiego materiału można zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Pamiętam, jak raz swojej przyjaciółce z wczesnego dzieciństwa ulepiłem na urodziny ptaszka. Byłem z niego taki dumny, tak pięknie mi wyszedł! Tyle że ona go zjadła, bo była zbyt mała, aby odróżnić go od prawdziwego. Mieliśmy chyba po trzy czy cztery księżyce! Mętnie pamiętam tamte czasy.
Teraz jednak w przypływie nostalgii począłem poszukiwać gliny, chcąc sprawdzić czy coś mi jeszcze zostało z dziecięcego talentu do lepienia. Trochę się przy tym pobrudziłem - tak naprawdę nie trochę - cały zbrązowiałem od brudu! - ale to mnie nie powstrzymywało. Nikogo w okolicy nie było, choć możliwe, że przez chlapanie i plaskanie rozbryzgiwanego na boki błota nie słyszałem niczyich kroków ani łopotu obcych skrzydeł. Nie przejmowałem się jednak wyglądem - tuż obok mam przecież jezioro, nic nie przeszkodzi mi si wykąpać w dowolnej chwili!
Tak też przekopałem spory teren w poszukiwaniu gliny, aż żadna z moich jasnych plamek nie przypominała już w najmniejszym stopniu śnieżno-białych wzorów, tylko chaotyczny i nieostrożny kamuflaż z błota.
_________________


>> Bogaty z rodu <<
>> Chytry przeciwnik <<
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13