FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Źródło rzeki
Autor Wiadomość
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-07-08, 13:46   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


Na początku skały nie chciały dać za wygraną, ale zdeterminowany samczyk, mimo nieprzyjaznego środowiska, odepchnął przynajmniej jedną z nich, tworząc wyłom na tyle szeroki, by śliskie łapki mogły cofnąć się i odruchowo podkurczyć. Karą za to nieprzyjazne potraktowanie nieznajomej, było właśnie odseparowanie kamyków, które musiały teraz poradzić sobie w nowej sytuacji. Gdyby żyły, może Lykke przejęłaby się ich losem.
Nim zebrała myśli, by odpowiedzieć Tiernanowi na pierwsze pytanie, była już wolna, więc dla wygody ich obojgu mogła pociągnąć wątek, już na powierzchni. I bez jego prośby wynurzyłaby się, żeby móc go obejrzeć, wcześniej zaś nie było to po prostu możliwe.
Przekręciła się na brzuch, a potem odbiła od dna, żeby przebić taflę łbem. Zaletą wody była jej podtrzymująca ciało gęstość, więc Lykke mogła bez zbędnego wysiłku, opierać się na przednich łapach, tym rannym pozwalając na bezpieczną regenerację. Z zachwytem w ślepiach zaczęła obserwować młodzieniaszka, dłużej zatrzymując wzrok na jego grzywie, która spływała z czubka łba, podobnie jak jej błona. Kolejna dość dziwna cecha na lądzie to pojedyncze, odcinające się od otoczenia maści, które przy polowaniach, kiedy gady kryły się w zieleni, mogły zdradzać przedwcześnie ich obecność. Możliwe jednak, że nie wiedziała wszystkiego i dla tubylczych zwierząt podobne kolory były bardziej mylące, szczególnie jeśli trzeba było je wyróżnić z bogatego w różne kształty otoczenia.
-Ześlizgnęłam się, przez swoją nieuwagę. Nie przywykłam jeszcze do chodzenia i czasem plączą mi się łapy- wyjaśniła w końcu. Przechylone groteskowo ślepia, czy wykrzywione w dół kąciki ust nie wystarczyły, by wzbudzić wokół smoczycy nieprzyjazną aurę, gdyż jej ciepły dociekliwy głosik i świdrujące po postaci Tiernana ślepia od razu zdradzały jej wewnętrzne pokłady energii.
Zgodnie z tym co powiedziała, dużo ćwiczyła, ale nadal była nieco niemrawa, jeśli chodziło o władanie swoimi kończynami -W wodzie jest troszkę inaczej, nie używa się mięśni w takiej ilości, chyba że tych wokół brzucha, czy ogona- dopowiedziała, najwyraźniej uznając, że to potrzebne.
-A imię... cóż, też nic nie oznacza. Myślę, że fajnie jest nazywać się w ten sposób, masz słowo zarezerwowane tylko dla siebie, jakbyś był osobnym gatunkiem. I w sumie chyba jesteś- podpłynęła do brzegu, przechylając ciekawsko łeb -A przynajmniej w tym sensie, że każdy jest tutaj tak inny od siebie. Swoją drogą dlaczego nie lubisz wody- podjęła, nie kwapiąc się do zastosowania odstępu między jednym, a drugim wątkiem. Nadal nie mogąc zrozumieć, co Tiernanowi uczynił ten biedny żywioł -To przez futro?- wskazała na niego łapą, którą wyciagnęła na powierzchnię, przez co na moment, nieco bardziej się zanurzyła. Nie było w tym jednak większej różnicy, bowiem tak czy inaczej widoczna była jedynie je cienka szyja i łeb.
_________________

[color=#5c8a8a]
Ostatnio zmieniony przez Mówiąca Łuska 2017-08-08, 13:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
Odpędzający Koszmary 
Czarodziej Cienia
Tiernan II Łagodny



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samiec
Opiekun: Heulyn, Aileen
Mistrz: Heulyn
Wiek: 19
Dołączyła: 09 Paź 2016
Posty: 304
Wysłany: 2017-08-08, 13:07   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,Śl,Skr,A,O,M,W,MA,MO: 1
   Atuty: Boski ulubieniec, Chytry przeciwnik


Wciąż ociekając wodą i będąc z tego powodu ogromnie nieszczęśliwym, Tiernan westchnął. Stworzenie było inne, niż smoki, które widywał. Może powinien przestać mówić stworzenie, skoro to smok, ale miał już to w nawyku. Gwiazdka zawsze będzie dla niego istotką, on sam też nie myślał o sobie jako o smoku. Są ważniejsze rzeczy, które tworzą tożsamość.
- Nie pływam za dużo, więc nie wiem, jakie mięśnie specjalizują się w poruszaniu pod wodą - wyznał szczerze, potrząsając głową, by strząsnąć wodę, która drobnymi kropelkami rozprysnęła się po trawie. - Mogę ci powiedzieć, jakie mięśnie są ważne w powietrzu. Wszystkie - parsknął, jakby rozbawiło go to stwierdzenie. Latanie było jego żywiołem, a niebo jego domem, tego był pewien.
- A jeśli chodzi o wodę, nie mogę w niej oddychać ani poruszać się sprawnie. Brzydzi mnie. Nie wiem, czy to północne geny, czy po prostu moja indywidualna cecha. Ty też pewnie nie czujesz się zbyt pewnie na lądzie. Zresztą, widziałem, że nie radzisz sobie za dobrze z chodzeniem - uśmiechnął się przyjacielsko. Oczywiście, nie miało to zabrzmieć niegrzecznie. Samiczka na pewno widziała, jak on pływał, więc nie miał co się z niej śmiać. Każdy miał swoje środowisko.
Coś w wypowiedzi Lykke zwróciło jego uwagę.
- Mówisz tutaj, jakbyś nie była stąd - zauważył, kładąc się na brzegu w pozycji sfinksa. - Izolujesz się, czy nie urodziłaś się w wolnych stadach? - dopytał, zainteresowany pochodzeniem morskiej.
Zazdrościłby, gdyby przybyszka faktycznie nie była stąd. To by znaczyło, że ma dokąd wracać, że wcale nie musi tu być. Nie musi decydować, kłócić się z rodziną, zastanawiać na priorytetami. Tiernan zabiłby za taką możliwość.
_________________

głos
dialogi: #8abe30
design postaci by Syvaender
 
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-08-12, 14:49   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


// k, przysięgłabym, że minęły dopiero dwa dni, kiedy to się stało

Rozmyślała czasem nad tym jak miło byłoby wznieść się w powietrze, przyjrzeć się z bliska środowisku, którym władały ptaki i owady, przyczyna jej zjawienia się na ladzie. Przyglądała im się czasem, jak krążą na niebie i zastanawiała czy korzystanie ze skrzydeł było rzeczywiście tak trudne, jak opowiadali jej rodzice. Bez stałego gruntu pod łapami nie dało się w żaden sposób wybić, a wyskakiwanie ponad taflę z rozpędu zapewniało zdecydowanie zbyt krótką możliwość, na porządne zamachnięcie skrzydłami. Może robiła to źle, a może tacy jak ona po prostu nie byli przeznaczeni do powietrznych aktywności.
Tym bardziej stwierdzenie że latania wymaga wszystkich mięśni, wydało jej się dziwnie przykre, jak gdyby potwierdzało, że Lykke nigdy nie wzniesie się w powietrze.

Brzydzi go Woda? Zapytała samą siebie, przekierowując myśli z powrotem na samczyka.
To z pewnością nieprzyjemne, kiedy przeciętnie sterczące futro zmoczy się i zacznie, ciężkie, przylegać do skóry, ale to chyba nie wystarczający powód by odczuwać wobec Wody jakiś wstręt!
Słuchając dalej jego wyjaśnienia, oraz późniejszego pytania, przekrzywiła łeb, tak by móc spojrzeć w taflę. Woda tutaj nie była zła, ale z pewnością daleko było jej do czystości jaką prezentowały Głębiny. W podpowierzchniowej przestrzeni unosiły się różne organizmy, ale nigdy nie postrzegała ich jako brudne i teraz zaczęła się zastanawiać, czy jej światopogląd nie był zawężony, ponieważ tam się wykluła.
Czy powinno jej się zrobić źle, skoro tutejsze smoki wyrzucały strawione resztki na stałą powierzchnię, mogąc je zakopać, a morscy poniekąd pływali we własnych fekaliach?
Z drugiej strony przestrzeń ponad taflą była jej jeszcze mniej znana, niż procesy pod Wodą, a powietrze tutaj, choć zupełnie inne od wodnych cząsteczek, również otaczało smoki, wlatywało do ich nozdrzy, uszu i jamy ustnej, ze wszystkim co się w nim znajdywało, tyle że mniej widocznym.
-Są tutaj smoki, które się izolują?- zapytała w pierwszym, ciekawskim odruchu, znów kierując myśli na inny temat. Skoro smok zasugerował taką opcję, mogło to oznaczać, że spotkał się z lądowymi, celowo odcinającymi się od społeczności i tutejszych więzi?
-Ja w każdym razie bardzo chciałabym bardziej związać się z waszą społecznością. Urodziłam się w miejscu, które moi krewni zwą Głębinami, a to daleko stąd, zarówno w pionie i w poziomie- wypuściła powietrze, jakby za nimi wzdychała, ale w rzeczywistości, starała się nie zahaczać myślami o Społeczność, żeby się nimi nie zamartwiać. Odrębnie od rozmyślań, czuła potrzebę wyjawienia Tiernanowi nieco swojej historii -Ciężko tam wrócić, szczególnie samotnie, więc zatrzymałam się tutaj. Kiedy już się dostosuję, zdobędę rangę i poznam lepiej podbarierowe stada, łatwiej przyjdzie mi określać "was" jako "nas"- Właściwie nie tyle zależało jej na aklimatyzacji, z którą według własnego osądu, radziła sobie całkiem nieźle, co utrzymaniu wspomnienia o przynależności do głębinowej rodziny, nim nie znajdzie sposobu, żeby wyryć ich sobie w pamięci.

-Aaaa, wybacz że do tego wracam, ale co masz na myśli, mówiąc że brzydzi cie woda? Dlaczego? Czy bardziej... w jakim sensie?
Ja prawda, nie radzę sobie na lądzie, w dodatku jest bardzo nieprzyjemny dla łap, bo zbyt twardy, ale nic mnie w nim bezpośrednio nie brzydzi
- może niepotrzebnie uczepiła się tego słowa. Nie chciała brzmieć na obrażoną, dlatego że samczyk źle określił jej żywioł, ale nie mogła powstrzymać ciekawości, skąd wzięła się u niego ta niechęć. Na ile geny mogły wpływać na preferencje?
Podobało jej się, że w międzyczasie Tiernan tyle razy się uśmiechał. Nie odwzajemniała tego, ale za każdym razem, kiedy dostrzegała u niego podobny gest, zawieszała spojrzenie na kącikach jego warg i odrobinkę, niemal niezauważalnie przechylała głowę.
_________________

[color=#5c8a8a]
Ostatnio zmieniony przez Mówiąca Łuska 2017-08-12, 14:50, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-06, 20:37   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


Podczas jednej ze swoich wędrówek po terenach wspólnych trafiła na jedno ze źródeł rzeki zasilającej Zimne Jezioro. W tym szczególnym miejscu woda aż prosiła się, by do niej wskoczyć. Wykorzystała obecność tych paru wystających ponad powierzchnię wody kamieni i wskoczyła na jeden z nich, który znajdował się najbliżej brzegu. Przeszła na kolejny i jeszcze następny. Gdy postawiła przednie łapy na czwartym, była już w połowie nurtu. Zatrzymała się i zanurzyła w wodzie końcówkę białego ogona. Była przyjemnie chłodna i Świetlista nie zastanawiała się dłużej- dołączyła tylne łapy do przednich, ugięła wszystkie cztery kończyny i odbiła się z nich silnie do góry. W strumieniu wylądowała z głośnym pluskiem, rozbryzgując dookoła kropelki, które w późnopopołudniowym słońcu lśniły jak kryształy.
Zaśmiała się na głos i zaczęła pływać- to z nurtem, to pod prąd. Po pewnym czasie położyła się na plecach, zamknęła oczy i dała się nieść rzece.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-06, 21:46   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Można byłoby nazwać zaistniałą sytuację ironią jednak, znów musiał podróżować. Nie tyle co wcześniej no i nie musiał bać się, że zza rogu wyskoczy na niego jakieś monstrum, dwunóg czy Równinny... jednak znów przemierzał ląd na swoich krótkich łapach. Badał go, poznawał, uczył się. Przede wszystkim jednak poszukiwał smoków. Dość już rozmów z wiatrem i samym sobą, ileż można było. Po tym jak sam sobie opowiedział żart i zaczął się z niego śmiać uznał, że lepiej zacząć szukać kogoś do towarzystwa.
Łapy skierowały go ku Zimnemu Jezioru, a dokładniej ku źródłu rzeki. W jego stronach sporo stworzeń przychodziło tu by gasić pragnienie, czy i tu było podobnie? Sporo ptactwa to na pewno... ale zaraz, zaraz czy on słyszał chichot? I to całkiem uroczy chichot. Wszedł powolnym krokiem w zarośla rosnące nieopodal woda i ujrzał młodziutką samicę pluskającą się w wodzie. No patrze na to! Czyż to nie jeden z piękniejszych obrazków jaki widział? Z zainteresowaniem podglądał bezczelnie młódkę, aż do czasu gdy nie położyła się na plecach i nie popłynęła z nurtem.
Ej, chwilę! Musiał spiąć mięśnie i ruszyć brzegiem rzeki. Dreptał sobie z taką samą szybkością jaką rzeka leniwie pchała smoczycę razem z nurtem.
-Ładna pogoda nie sądzisz nimfo?- powiedział to nieco głośniej by jego słów nie porwał wiatr.
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-06, 23:07   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


Musiała stoczyć krótką walkę ze sobą, żeby nie zerwać się na dźwięk obcego głosu. Szybko przypomniała własnym odruchom, że przecież na Terenach Wspólnych smokom nic nie grozi, i udało jej się ograniczyć reakcję własnego ciała do szybkiego odwrócenia głowy w kierunku źródła dźwięku i otworzenia ślepi. Teraz wpatrywała się w nieznanego jej smoka o dość długim tułowiu, niebieskich łuskach i... całkowicie pozbawionego skrzydeł. Ten ostatni fakt sprawił, że łeb Świetlistej uniósł się wyżej nad powierzchnię wody i przekrzywił lekko na prawo w pisklęcym geście zainteresowania.
Dopiero po chwili, którą zajęło jej uspokojenie zaskoczonego serca, dotarło do niej, co powiedział nieznajomy. Obróciła się w wodzie tak, że teraz płynęła tylnymi łapami do przodu- dzięki temu mogła spowalniać trochę dryfowanie, wykonując nimi ledwo widoczne ruchy.
Ładna pogoda?- powtórzyła w myślach- Nimfa?- ledwo powstrzymała chichot, zdając sobie nagle sprawę, jak absurdalna jest ta sytuacja. Pozbierała rozbiegane myśli, skupiając się na wymyślaniu odpowiedzi.
- Czy tak według ciebie wyglądają nimfy?- zapytała z uśmiechem, wyciągając z wody i potrząsając pierzastym, wybitnie przemoczonym skrzydłem, które upodabniało ją raczej do zmokłej gęsi.- Pogoda rzeczywiście jest ładna. Nie dziwi mnie, że nie tylko ja wybrałam się dziś na przechadzkę- dodała i naturalnym odruchem wciągnęła trochę powietrza przez nozdrza- nie rozpoznała jednak zapachu żadnego ze stad. Ciekawa sprawa...- pomyślała, patrząc jednak spokojnie na nieznajomego.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-07, 23:51   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Zaczął się już powoli zastanawiać czy aby na pewno dobrze postąpił. Samiczka wyglądała jakby zmroziły ją jego słowa, a może czekała na jakiś ruch jego łapą by móc zacząć uciekać niczym żuraw z mokradła? Ciężko powiedzieć, miał się nawet zapytać czy wszystko w porządku ale widząc jej nieco zabawny gest przekrzywienia z zaciekawieniem łba, chyba można było uznać, że jest dobrze. Uśmiechnął się pod nosem widząc jak smoczyca zbiera się w końcu i postanawia podpłynąć do niego do brzegu. Tak będzie wygodniej rozmawiać.
Przymknął nieznacznie dwukolorowe ślepia i zaśmiał się lekko odsłaniając jednocześnie błękitne kły. Fakt to pierzaste skrzydło całkiem przesiąknięte wodą nie wyglądało zbyt wytwornie.
-To może wyjdziesz z wody i się osuszysz podczas spaceru? Wtedy wymyślę ci inne określenie nimfo.- postanowił dalej ciągnąć swą małą grę mimo iż samiczka wyglądała mu jeszcze na tyle młodą, że podobne gierki mogłyby być jej obce. Nie miała chyba jeszcze 20 księżyców, przynajmniej nie czuł tego w powietrzu... głównie przez wodę i zapach wilgotnego futra.
Cofnął się nieznacznie by zrobić jej miejsce na brzegu.
-Nie ukrywam, że okoliczności przyrody macie tu zacne. Niemal nic nie zniszczone przez dwunogów czy inne bestyjki.- rzucił unosząc łeb. Dzięki bogom, że chociaż długością ciała przewyższał smoki skoro nie mógł nad nimi górować wzrostem. Mimo tego wyciągnął jednak szyję ku słońcu.
-Czy w Wolnych Stadach nadal dominują cztery stada?- postanowił zacząć jakiś bardziej neutralny temat, chociaż z drugiej strony ktoś podejrzliwy mógłby nie chcieć udzielić mu podobnej informacji. Musiał się jednak tego dowiedzieć... co jeśli wiadomości jego dziadka były przestarzałe?
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-08, 21:26   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


W istocie Świetlista nie domyślała się, że jakakolwiek gra jest w tym momencie prowadzona, więc w reakcji na kolejne słowa parsknęła cichutko i spojrzała śmiało w intrygujące oczy nieznajomego.
- Poczekaj momencik- to mówiąc, podpłynęła do brzegu, a gdy jej łapy sięgnęły dna, wyszła żwawo z rzeczki. Gdy stała już na kamienistym brzegu, zaczęła się otrząsać z wody, zachowując odstęp jednego skrzydła od towarzysza, żeby go nadmiernie nie zmoczyć- w końcu nie chciała, żeby od samego początku miał o niej złe zdanie. Następnie kilka razy rozłożyła i rozłożyła pierzaste skrzydła, strzepując z nich chłodne kropelki, i niespiesznie podeszła do bezskrzydłego.- Kim teraz będę, nieznajomy?- zapytała z uśmiechem, po czym przeszła obok niego powoli i podążyła brzegiem strumienia zgodnie z jego biegiem.- Tobie też przyda się ksywka- chyba, że zdradzisz mi swoje imię.
Obejrzała się, by nabrać pewności, że Różnooki nadal jej towarzyszy, po czym zareagowała żywym zaciekawieniem na jego kolejne słowa:
- Dwunogi i bestyjki? Nigdy nie widziałam żadnych na terenach Wolnych Stad... Choć pewnie nie powinno mnie to dziwić, bo w ogóle niewiele widziałam- powiedziała zgodnie z prawdą. Coś jej mówiło, że nie posiadający zapachu żadnego ze stad samiec swoje doświadczenia wyniósł spoza bariery, ale nie chciała od razu o to pytać. Dlaczego tak myślała? Smok był od niej na oko sporo starszy i nie sądziła, żeby jego tak długa obecność na Terenach Wspólnych uszła uwadze jej albo innych smoków Ziemi. A nigdy nie słyszała, by przebywał tu jakiś samotnik...
Kolejne pytanie niebieskołuskiego potwierdziło jej podejrzenia.
- Nadal. Ogień, Woda, Ziemia, Cień- odpowiedziała krótko. Teraz mogła już zaspokoić swoją ciekawość:- Jesteś tu chyba od niedawna, prawda? Byłeś już wcześniej na terenach Wolnych Stad?
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-09, 22:43   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Słysząc reakcję samiczki nie mógł zareagować inaczej niż uśmiechem. Rozbawił ją więc spełniał swoją powinność. Już myślał, że całkowicie wysechł mu jego humor podczas tych księżyców spędzonych w samotności. A tu proszę jaka niespodzianka! Zaczekał cierpliwie, a jakże... obserwował jak młoda podpływa do niego, wychodzi na brzeg i zaczyna choć częściowo osuszać pióra i sierść. Była zupełnie jak jego dziadek... z tym, że on był bardziej szary i błękitny niż biały. Ciekawe czy pochodziła ze stada o którym mu mówił. Ciekawe też czy było tu więcej takich ładnych młódek jak ta. Uśmiechnął się pod nosem na samą myśl jednak nie ruszył się z miejsca.
-Co powiesz na śnieżynkę?- zaśmiał się lekko odsłaniając przy okazji nieznacznie zębiska.
-Nimfa która opuściła swój bezpieczny dom by spędzić z nieznajomym nieco czasu zamieniła się w śnieżkę.- dodał wiedząc, że jego tekst nie był najlepszy. Nie miał być jednak genialny, miał ją jedynie rozśmieszyć.
-Mnie śnieżko możesz nazywać Rhaegranthurem.- powiedział oczywiście swe pełne imię. Nie widział w nim nic trudnego do wypowiedzenia nie zdając sobie sprawy, że może być odwrotnie. W każdym razie przedstawił się chyląc przez młódką nieznacznie czoła. Nie spuszczał jej jednak z oka.
Również ruszył wzdłuż rzeki będąc po lewej stronie smoczycy.
-Jesteś młoda powinnaś zwiedzać dopóki kości ci na to pozwalają. Potem stajemy się zbyt spróchniali by chciało nam się gdziekolwiek ruszać. Jedyne co nam pozostaje to narzekanie na bolące mięśnie. Do tego jednak daleka ci jeszcze droga. Ja z kolei widziałem już wiele i chyba chciałbym nieco odpocząć, nacieszyć ślepia innymi... widokami.- rzucił nieco zagadkowo patrząc na nią kątem oka.
-Dwunogi to takie stworzenia co chodzą na dwóch łapach. Nie przypominają za bardzo nic co żyje wśród nas chyba, że... widziałaś demony lub elfy? To są takie dwunogi.- rzucił. O bestiach wolał nie opowiadać... większość z nich była niezbyt przyjemnym dla niego tematem.
Nadal cztery stada... to dobrze, czyli niewiele się zmieniło. Pokręcił łbem nadal mając nieco zamyślony wyraz pyska.
-To moja pierwsza wizyta. Nie ukrywam, że chciałbym was lepiej poznać i raczej nie mieszać się w konflikty. Wystarczająco już się nawalczyłem.- uśmiechnął się pod nosem ucinając nieznacznie temat.
-Do jakiego stada ty należysz śnieżynko? Twój zapach ma w sobie nuty świeżej trawy, lasów, torfu...- zaczął wymieniać dumając czym jeszcze pachniała.
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-10, 14:41   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


- Ja nie opuściłam bezpiecznego domu, to nieznajomy o dziwnych ślepiach do niego wtargnął- powiedziała zaczepnie, ale w jej głosie nie było wyrzutu za rzekome najście.- Niech będzie śnieżynka, w końcu zima się zbliża- wybrnęła niezdarnie, podejmując grę. Gdy wróci dziś do groty, będzie sobie wyrzucać każdą głupotę, którą powie w trakcie rozmowy, ale teraz nie zamierzała się tym przejmować.
Zmrużyła ślepia, gdy usłyszała prawdziwe imię Różnookiego.
- Wow!- powiedziała i zaśmiała się.- Niecodzienne imię. Rhaeg-ran-thur. Co oznacza? I- to chyba ważniejsze- czy ma jakieś zdrobnienia?- uśmiechnęła się ponownie do nieznajomego. A myślała, że to jej pisklęce imię jest trudne do wymówienia.
- Zwiedzam tyle i tak często, jak tylko mam okazję. Ale za barierą nigdy nie byłam- i tak samo mi do tego daleko, jak do narzekania na bolące stawy- westchnęła cicho. Naturalną jest tęsknota do tego, czego w danym momencie nie posiadamy.- Czy właśnie tego szukasz wśród Wolnych Stad? Widoków?
Kolejne wypowiedzi zaciekawiły ją jeszcze bardziej. W jej głowie rodziły się kolejne pytania, ale nie mogła ich wszystkich zadać naraz.
- Słyszałam o dwunogach, ale nigdy ich nie widziałam. Nawet elfów czy demonów. Ale za niedługo może nadrobię zaległości- umiała jeszcze zbyt mało,żeby wybrać się na polowanie, ale to była kwestia jedynie paru treningów.- Dużo ich było tam, skąd pochodzisz?
Gdy wspomniał o walce, Świetlista spojrzała na niego z zaciekawieniem. Nie zadawała pytań, ale były one zawarte w spojrzeniu chłodnych ślepi.
- Myślę, że na Terenach Wspólnych nic ci nie grozi, Intrygujące Spojrzenie. Z tego, co wiem, między stadami panuje teraz względny pokój- ale mogła mieć nieaktualne informacje. Nie należała do smoków, które wiedzą na bieżąco, co dzieje się na arenie polityczne- nie to co jej brat czy matka, ale z nimi dawno nie miała okazji porozmawiać.- Myślę, że już znasz odpowiedź na swoje pytanie, Rhaegranthurze- mrugnęła do niego porozumiewawczo.- Czy ty zamierzasz do któregoś stada dołączyć? Odkąd żyję, nie było pomiędzy Wolnymi Stadami poważnego konfliktu- zapytała, pamiętając o tym, że samcowi zależy na ich unikaniu.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-10, 21:13   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Wyszczerzył błękitne kły w uśmiechu i puścił jej oko. Miała rację, to on był tu obcy ucieszył się jednak, że podjęła tą grę mimo iż może nie rozumiała jej jeszcze w pełni.
-Więc na tych otwartych ziemiach czujesz się bezpieczna?- ciągnął temat idąc z nią niemal ramię w ramię. Jego smagły, długi ogon wygiął się nieznacznie i musnął końcówkę ogona samiczki. Z tego co zdążył zauważyć te ziemie może i były bezpieczniejsze niż jego dom, były jednak wspólne. Bywały tu smoki z różnych stad i chyba nie wszystkie rzucały się w sobie w ramiona. Niewiele jednak jeszcze wiedział o ich stosunkach... Cofnął ogon równie szybko co musnął nim samiczkę i przymknął dwukolorowe ślepia czując jak wiatr przyjemnie chłodzi ich ciała. Dało się w nim wyczuć nutę jesiennego chłodu... jeszcze chwila i tylko patrzeć jak ziemia pokryje się kolorem.
-Wiedziałaś, że nie ma dwóch identycznych płatków śniegu? A przynajmniej ciężko takie spotkać. Myślę, że Śnieżynka do ciebie pasuje.- zaśmiał się z lekką chrypką.
-Rhaegranthur oznacza mnie.- powiedział spokojnie patrząc przed siebie. Wydawał się być zamyślony i jakby nie mówił całej prawy... ale to już pozostanie jego tajemnicą. Jego i ciemnej, zimnej groty w której przyszedł na świat.
-Zdrobnienia?- uniósł lekko łuskowatą brew i zerknął na młódkę kątem oka. Czyżby jego miano było zbyt trudne? Ciężko mu było w to uwierzyć, nie zdawał sobie sprawy, że to może sprawiać komuś jakieś problemy.
-Skoro potrzebujesz zdrobnienia możesz nazywać mnie inaczej.- wygiął szyję w jej kierunku i mruknął jej do ucha po czym cofnął łeb i szedł sobie dalej jakby nigdy nic.
-Może to i lepiej. Za barierą nie jest tak... spokojnie jak tu. Nie wolno tam po prostu sobie pójść spać. Zawsze musisz być czujny bo wielu istotom zależy by poczuć w paszczy smoczą krew.- westchnął niezbyt zadowolony, że temat zszedł na coś mniej przyjemnego.
-Widoków i spokoju.- zaśmiał się rozumiejąc, że chyba młódka nie do końca zrozumiała jego aluzję. W sumie miała jeszcze nieco czasu.
-Trudne pytanie Śnieżynko...- westchnął zamyślony i z mało zadowoloną miną na pysku.
-Nie ma o czym mówić. Jeśli już ich widzisz to raczej uciekasz. Jeśli jest jeden to na pewno wokół jest ich więcej.- dodał z przekąsem i syknął przez zęby. Dało się gołym okiem zauważyć, że nie lubi ani dwunogów ani tego tematu. Sumiaste wąsy zafalowały mu na wietrze gdy ten znów postanowił nieco ochłodzić ich ciała. Słońce jednak nadal przyjemnie grzało, więc samiczka wkrótce powinna przestać czuć wszelkie skutki swojej kąpieli.
-Względny powiadasz. Oby było jak mówisz.- rzekł łagodniej bo sam w sumie nie miał pojęcia jakie stosunki panują między stadami. Wiedział jedynie, że grupy różnych stworzeń czy smoków zawsze miały odmienne od siebie postrzeganie świata, co prowadziło w efekcie do konfliktów.
Pokręcił powoli łbem zerkając na nią kątem czerwonego oka.
-Na razie nie mam w zamiarze dołączania do żadnego ze stad Śnieżynko. Chcę dowiedzieć się co mieszka w waszych sercach. Wtedy pewnie podejmę decyzję.- i posłał jej zagadkowy uśmiech.
-Znam odpowiedź?- uniósł lekko brew. Nie do końca kojarzył jeszcze zapachy innych stad... nie wiedział też geograficznie na jakich terenach mieszkają. Na bogów, on nie wiedział że przeszedł przez tereny stada Ognia by się tu dostać.
-Niestety nie jestem aż tak domyślny Śnieżynko.- uśmiechnął się pod nosem i puścił jej znów oko.
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-12, 08:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


- Całkowicie bezpieczna, Rhaeg-ran-thurze. Na Terenach Wspólnych, odkąd pamiętam, panuje pokój. Pewnie w przeszłości zdarzały się... wypadki. Ale w żadnym z nich nie uczestniczyłam- powiedziała pewnie. W tym momencie coś dotknęło jej ogona, a że była przewrażliwiona na dotyk, odwróciła się niepewnie, by zobaczyć, że to tylko jej towarzysz. Odwróciła głowę z powrotem w kierunku, w którym szli- musiała się trochę bardziej uspokoić, bo zachowywała się jak spłoszona łania.
- Naprawdę? I komuś chciało się to sprawdzać?- zapytała wesoło. Intrygujące Spojrzenie nie pytał o jej prawdziwe imię, a ona nie miała potrzeby się nim dzielić. Śnieżynka jej się podobała- mimo że jeszcze nigdy nie widziała prawdziwego śniegu.
Jej futro i skrzydła powoli schły, wspomagane przez chłodne powiewy wiatru. Z tego samego powodu od czasu do czasu od czubka jej głowy po czubek ogona jej ciało przechodziły delikatne drżenia. W takich momentach cieszyła się z każdej łuski, którą posiadała.
Skinęła głową, wysłuchując wymijającej odpowiedzi samca. Nie będzie naciskać, jeśli nieznajomy nie będzie chciał jej czegoś powiedzieć- po prostu skupi się na innych tematach.
- Twoje imię nie należy do najprostszych, Barwnooki. Prawdę mówiąc, nigdy nie słyszałam tak skomplikowanego miana. Ale chyba zaczynam sobie jakoś radzić, prawda?
Gdy poczuła, że smok zbliża głowę ku jej uchu, tylko spojrzała na niego kątem chłodnego ślepia, ale gdy usłyszała pomruk, wzdrygnęła się. Od razu wymusiła dreszcz, który podążył w kierunku ogona. To tylko chłód- upewniła samą siebie w myślach.
Skinęła głową, gdy usłyszała kilka kolejnych wypowiedzi towarzysza. Widać było, że rozmawiali teraz na tematy, których on wolałby w tym unikać- być może jeśli bardzo ładnie by poprosiła, dowiedziałaby się nieco więcej o życiu za barierą, ale nie chciała od razu nadużywać cierpliwości niebieskołuskiego.
- A czyje serca dotychczas poznałeś?- zapytała z zaciekawieniem. Może o tym opowie jej chętniej?
- To są zapachy stada Ziemi. Nie spotkałeś jeszcze nikogo z mojego stada?- zauważyła, że nieznajomy puszcza jej oko, więc uśmiechnęła się szczerze. Rhaegranthur był niesamowicie miły- nie to, co taki Wunundu'fali. Widocznie pochodzenie zza bariery nie obligowało smoków do bycia nieprzyjemnymi dla otoczenia.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-14, 13:21   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Powstrzymał śmiech widząc jak młoda samica niemal podskakuje do góry gdy jej dotknął. Z dwojga złego miała całkiem prawidłowe odruchy mimo, że zabawne. Pokiwał jej łbem.
-Słyszałem, że Ziemia cierpiała przez jakąś Mgłę no i te wojny... ale wojny to nigdy nic dobrego. Mam wrażenie, że czasem musimy je prowadzić bo jest nudno. A jak ty uważasz Śnieżynko? Wojny w których ja uczestniczyłem niestety nie były wywoływane z nudów.- westchnął ciężko zanim zdążył ugryźć się w język.
-Jeśli tylko mógłbym oglądać twój uśmiech pewnie i bym sprawdził. Moja droga ale czy ty kiedykolwiek widziałaś na ślepia prawdziwy śnieg? Wydajesz się być młodym smokiem. W sumie to i ja nie jestem jakiś nie wiadomo jak stary.- zaśmiał się z charakterystyczną chrypką w głosie. Nie czekając dłużej wyobraził sobie białą, puchatą chmurkę która pojawiłaby się nad głową Śnieżynki. Z chmurki miał zacząć leniwie sypać biały puch, nic innego jak śnieg. Był chłodny gdy dotykał jej rzadszej sierści na pysku. Chmurka nie trwała jednak wiecznie.
-Wyobraź sobie, że cała kraina jest pokryta tym białym puchem.- uśmiechnął się lekko.
-Hmm skoro tak mówisz, może faktycznie winienem mieć jakieś prostsze miano gdy mieszkam wśród was?- zastanowił się na głos choć na samą myśl lekko drgnął. Przecież jego imię było odpowiednie... ciężko będzie wymyślić coś innego. Słysząc jednak jej pytanie posłał jej ciepłe spojrzenie zakończone puszczeniem oka.
-Całkiem nieźle trzeba przyznać.- rzucił niższym, chrypkim głosem.
-Czyje serca? Niestety niezbyt wielu smoków. Wasze tereny są całkiem rozległe, nie spotkałem was wielu.- odparł znów nieco wymijająco. Przecież znał doskonale rodziców i dziadka... ale to pozostawi na inną rozmowę.
Pokręcił lekko łbem aż zafalowały mu wąsiska.
-Jesteś pierwszą którą spotkałem. I na pewno zapamiętam teraz wasz zapach, dziękuje ci.- powiedział spokojnie i raz jeszcze zbliżył pysk by wciągnąć nieco powietrza wraz z zapachem Śnieżynki. Jego pysk znalazł się zaraz za jej uchem i mógł ją nieco załaskotać gdy wypuszczał powietrze, niby niechcący. Cofnął pysk spoglądając znów w niebo. Jeśli wszystkie samiczki były tak miłe jak ta tu to trafił chyba do raju!
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-14, 21:25   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


- Mgła? Nigdy o niej nie słyszałam.. A jeśli chodzi o wojny, to rzeczywiście- choć żadnej nie uczestniczyłam- zmrużyła ślepia w zamyśleniu, ale gdy usłyszała kolejne słowa Rhaegranthura, otworzyła je szerzej.- Myślisz, że znużenie jest dobrym powodem, by przelewać krew innych smoków? Sam walczyłeś- powiedz mi, czy rozrywka jest tego warta?- zapytała, trochę zdenerwowana. Przed oczami znowu stanęła jej wizja, która napawała ją od początku szkolenia największymi wątpliwościami. Stoi na środku areny. Jej śnieżnobiałe futro ozdobione plamami posoki. Czy to jest tego warte?
Otrząsnęła się szybko. Była tu i teraz, a tamtym pomartwi się za parę księżyców. Skupiła się na przepełnionych słodyczą słowach Różnookiego.
- Widziałam raz, gdy mama uczyła mnie i brata kamuflażu. Ale on nie był prawdziwy- powiedziała, zamykając na chwilę oczy i skupiając się na zimnym dotyku całkowicie płatków śniegu.- Widziałeś kiedyś takie krainy? Jak mogłeś zobaczyć tak dużo w tak krótkim czasie, nie-aż-tak-stary Rhaeg-nan-thurze- powiedziała zaczepnie, choć zdawała sobie sprawę z faktu, że nie dzieli ich więcej niż dwadzieścia księżyców.
- Byłbyś gotów aż tak się poświęcić, Barwnooki?- zapytała z zaciekawieniem.- Twoje imię jest niezwykłe i jestem pewna, że kto raz je usłyszy, nie zapomni go do końca życia- bo oznacza ciebie. Myślę, że możesz je zachować, a my się przyzwyczaimy- uśmiechnęła się, celowo odsłaniając trochę śnieżnobiałe kły.- Widzisz, trochę wyrozumiałości i obie strony będą zadowolone- przyjęła wesoło komplement.
- Jestem pierwsza? Udało ci się przejść przez barierę, nie spotykając żadnego smoka?- zapytała z niedowierzaniem.- Musiałeś przejść przez tereny któregoś z Wolnych Stad, by się tu dostać. Naprawdę cię nie złapali- ciekawy osobnik z tego bezskrzydłego. Jak bardzo musiał być wprawiony w polowaniach, by przekraść się niezauważenie przez...
W tym momencie poczuła łaskotanie za uchem i kolejny dreszcz prześlizgnął się po jej grzbiecie, który był już przecież całkiem suchy. W duchu była z siebie niezwykle zadowolona, bo udało jej się zdusić ten pisklęcy pisk, który cisnął jej się do gardła. Zamiast tego spojrzała nieco nerwowo na rozmówcę:
- Co teraz planujesz robić, Barwnooki?
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-17, 14:12   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Widząc zaskoczenie na jej młodym i jakże ładnym pysku zaśmiał się cierpko i pokręcił łbem.
-Nie uważam, że jest to dobry powód Śnieżynko. Uważam po prostu, że macie piękne i chyba w miarę spokojne ziemie. Nasłuchałem się o nich o swojego dziadka. Mówił o spokojnych wiosnach, pięknych zimach, złotych jesieniach... wszystko to było przepełnione naukami młodych, naukami samego siebie, miłością... owszem mówił również o kłótniach, ale nie takich jakiś doświadcza się za barierą. Dlatego też uważam, że jeśli wojna wybucha na terenach takich o jakich słyszałem wynika to chyba z nudy. Nie ma w waszym życiu prawdziwego niebezpieczeństwa, a smoki to bądź co bądź drapieżniki które szybko się nudzą. Szukacie wtedy czegoś ciekawego w waszym życiu i może... może wojna jest tu odpowiedzią?- westchnął ciężko i zapatrzył się znów w horyzont. Pięknie wijąca się przed nimi rzeka odbijająca promienie letniego słońca, zielone łąki które niedługo staną się złote. I mimo iż był sam w końcu poczuł niejaki spokój wiedząc, że tu nie spotka dwunogich czy innych Równinnych.
-Co do Mgły to również słyszałem o tym od dziadka. Ponoć pożarła ziemie stada Ziemi, ale skoro o tym nie wiesz... szkoda, że mój dziadek już nie żyje pewnie umierając ta wiadomość przyniosłaby w końcu spokój jego duszy.- powiedział starając się ukryć smutek i zadumę. Dobre jednak, że tego czegoś już nie ma... może jakieś dzieci Chłodu nadal żyją i mógłby się z nimi spotkać. Wrócił wzrokiem do pyska młodej samiczki i uśmiechnął się lekko chcąc przegonić zadumę.
-Pewnie niedługo zobaczysz prawdziwy śnieg. Zanim to jednak nastąpi może uda nam się razem pospacerować wśród złotych leśnych dywanów. Pora Liściastych Dywanów jest piękna i z pewnością spodobają ci się korale z jarzębiny i kasztanów. Czerwień i mahoń pasować będą do bieli twojego futerka.- i znów ośmielił się puścić jej oko. Musiał przyznać, że dawno z nikim nie rozmawiało mu się tak przyjemnie. Śnieżynka reagowała uroczo na jego zaczepi czy to podmuchy z nozdrzy czy podteksty których nie do końca rozumiała, na muśnięciach ogonem kończąc. Na pewno odwiedzi ją jeszcze gdy jej zapach stanie się w pełni kobiecy... i jej hormony same podpowiedzą jej co począć. Uśmiechnął się spod wąsik znów zerkając nietypowymi ślepiami w horyzont.
Zaśmiał się słysząc jej stwierdzenie i dotknął czy raczej szturchnął swoim barkiem jej bark w przyjacielski sposób.
-Nie aż tak stary huh? Nie miałem po prostu czasu na odpoczynek. Za barierą nie można zbyt długo siedzieć w jednym miejscu. W ogóle lepiej jest się nie przyzwyczajać do miejsc. Obcy wyczuwają cię i mogą napaść. Siłą rzeczy zwiedziłem więc trochę świata, ale nie cały.- mówił z rozbawieniem w głosie.
-Widziałem śnieżną krainę, ale nie przebywałem w niej długo... może i mam w sobie geny północe, ale futra mam nieco za mało na niskie temperatury.- dokończył.
Widząc jej śnieżnobiałe kły odsłonił swoje tylko, że jego uzębienie wpadało w kolor błękitny.
-Dziękuje ci Śnieżynko. Wierzę czy też mam nadzieję, że większość smoków podejdzie do mego miana tak jak i ty do niego podeszłaś.- rzucił nie wiedząc jeszcze, że w sumie smoki Cienia podchodziły do nazw podobnie jak większość smoków zza bariery.
Widząc całkiem przyjemną zatoczkę skinął w jej kierunku łbem. Była ukryta wśród pałek wodnych i trzcin, a jasny piasek schodził środkiem ku przejrzystej wodzie. Wiatr tu był słabszy, ale rechot żab głośniejszy.
-Może siądziemy na piasku Śnieżynko, twoje futro zdaje się już wyschło.- powiedział wyciągając znów łeb ku jej szyi i obwąchując ją z lekka znów łaskocząc powietrzem samiczkę. Oczywiście, że robił to celowo!
Zaczekał, aż ona siądzie pomiędzy trzcinami na drobnym piasku pierwsza, dopiero później siadł po jej prawej stronie niczym lew prostując i przednie łapy na ziemi. W sumie więc bardziej prawie leżał niż siedział jednak przy jego długości tułowia tak było mu wygodniej, łeb miał oczywiście skierowany w jej stronę. Sumiaste wąsiska z kolei sięgały teraz piasku. Miejsca było akurat tyle by obydwoje mogli ukryć się wśród zieleni nie dotykając jej jednocześnie bokami ciał.
-Nie wiem czy byli świadomi mojej obecności czy też nie, jednak udało mi się dotrzeć na teren wspólny bez zaczepek. I owszem jesteś pierwsza, w ogóle byłem zaskoczony, że bariera mnie przepuściła.- powiedział szczerze.
Widząc jej nerwowy wzrok posłała jej jedynie uśmiech.
-Musze poznać jednego z przywódców i poprosić o pozwolenie na polowania. Tyle wiem, że muszę zrobić inaczej padnę z głodu.- westchnął zafrasowany.
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,37 sekundy. Zapytań do SQL: 12