FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Źródło rzeki
Autor Wiadomość
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-19, 14:24   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


Zdenerwowanie znikło, gdy usłyszała odpowiedź Samotnika.
- Twój Dziadek miał rację, odkąd wyklułam się z jaja, jest niezwykle spokojnie. I ty sam… też się chyba nie mylisz. Sama czasem odczuwam znudzenie i mam ochotę wstąpić na Arenę, choć tak naprawdę nie ma żadnego konkretnego powodu, by walczyć- powiedziała, czując, że wypowiedziane przez samca słowa w pewien sposób zmieniły jej myślenie o walce.- Mimo wszystko nie chciałabym uczestniczyć w wojnie, której powodem byłoby znudzenie. Jednak gdy moje stado będzie zagrożone, nie odmówię udziału w niej.
Zainteresował ją temat Mgły- obiecała sobie, że przy najbliższej okazji wypyta o nią Opokę albo Gonitwę, które być może jeszcze pamiętały.
- Czy twój dziadek należał do stada Ziemi?- rzuciła mimochodem, bo Różnooki już któryś raz z kolei go wspominał.
Samiec miał rację, zbliżała się Pora Liściastych Dywanów. W ciągu kilku księżyców świat zmieni barwy z zielonych na brązowe, czerwone i złote. Poprzedni okres podobał jej się, ale momentami było zdecydowanie zbyt gorąco, co niesamowicie ją męczyło.
- Wszystkie barwy pasują do białego, Barwnooki. Mam niesamowite szczęście- zaśmiała się, zauważając kolejne „oko”.
Wiedziała, że komentowanie wieku skrajnego spowoduje jakąś reakcję, więc odskoczyła w bok z figlarnym uśmiechem, gdy ten próbował ją szturchnąć. Wodząc delikatnie ogonem, dodała:
- Och, tutaj z pewnością twoje obolałe stawy i kości będą miały szansę wypocząć- zbliżyła się z powrotem, gdy stwierdziła, że przeceniła ewentualną reakcję samca.- Wydaje mi się, że nikt nie byłby w stanie przebywać dłużej w takiej krainie. Podróżowałeś sam, Rhaegranthurze?
Najpierw zobaczyła błękitne zęby smoka, potem usłyszała propozycję. W istocie była już całkiem sucha, więc nie musiała się przejmować ewentualną koniecznością usuwania z futra mokrego piasku. Brr!
- W porządku. Już się zmęczyłeś?- zapytała, czując na karku kolejny powiew. Tym razem powstrzymała się od reakcji- niebieskogrzywy w bardzo ciekawy sposób trenował jej silną wolę. Podeszła w wyznaczonym przez niego kierunku i usiadła po lewej, owijając przednie łapy ogonem.
- Dziwne. Ale z pewnością w tym momencie wiedzą już, że tam byłeś. A przywódcy… wydaje mi się, że będzie ciężko przypadkowo na nich wpaść.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-22, 13:55   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Bardziej zrelaksowany wyraz pyska młodej samicy sprawił, że uśmiechnął się cieplej. Nie jej przecież przerazić swoimi słowami zwłaszcza, że zdawała się być tak czysta i delikatna. To trochę jakby wyrzucał błoto na rozkwitającą właśnie różę. Tak, to było całkiem niezłe porównanie. Czuł, że samiczka jest jeszcze młoda, ale również że za parę księżyców wstąpi w wiek rozkwitania. Uśmiechnął się znów mimochodem. Cóż poradzić, był jedynie samcem!
-Arenę? A cóż to takiego.- zapytał z zainteresowaniem unosząc lekko brew. Pierwszy raz słyszał o czymś podobnym. Z kontekstu wyczytał, że się tam walczy... ale może jakieś konkrety?
-Dziękuje ci w imieniu swoim jak i jego.- pochylił przed nią szarmancko łeb. Niektórym smokom ciężko przychodziło przyznawanie komuś racji, tak więc postanowił podziękować.
-Czemuż odczuwasz znużenie Śnieżynko? Jesteś jeszcze młoda, widziałaś już wszystkie tereny Wolnych Stad?- uśmiechnął się znów lekko.
-Jeśli nie, z chęcią ci potowarzyszę.- zaśmiał się swoim zachrypniętym głosem.
Nie wiedział, że jego słowa będą miały aż taką moc na młody umysł. Może powinien ich ostrożniej dobierać? Nie chciał wpychać tak pięknej smoczycy w łapska walk...
-To oczywiste droga Śnieżynko.- westchnął i pokiwał łbem.
-Twoje stado jest twoją rodziną, prawda? Kimże byś była gdybyś odmówiła jej pomocy. Pamiętaj tylko, że czym innym jest ochrona swojego domu, a czym innym słuchanie rozkazów.- powiedział poważnie, a jego pysk się nieco zachmurzył od przemyśleń. Jeśli będzie chciała wiedzieć więcej, pewnie go zapyta. Na razie postanowił nieco zagadkowo urwać temat.
Spojrzał na nią dwukolorowymi ślepiami przez chwilę zastanawiając się czy powinien jej wyjawić swoją tajemnicę. Bądź co bądź nie wiedział jakaż mogłaby być reakcja obcych smoków na nowinę o jego pochodzeniu. Z drugiej strony samiczka pochodziła z Ziemi...
-Owszem Śnieżynko. Był czarodziejem, jak nie skromnie mi opowiadał, był jednym z lepszych.- uśmiechnął się łagodnie. I znów urwał swoją wypowiedź jakby zapraszając swoją rozmówczynię do dalszych pytań czy przemyśleń.
Słysząc jej dźwięczny śmiech sam się również zaśmiał i pokiwał sporym łbem, aż wąsy mu podskoczyły.
-Prawdę prawisz Śnieżynko, cokolwiek bym nie znalazł pasowałyby do twojego futerka. Musisz jednak wiedzieć...- tu zniżył nieco głos patrząc przymrużonymi ślepiami w jej oczy
-Że nie wszystko może w takim samym stopniu podkreślić czyjąś urodę.- tym razem nie zbliżał już do niej pyska. Co za dużo to nie zdrowo! A ona musiała najpierw i tak odkryć w co też samiec pogrywał.
Widząc to jak odskoczyła znów powietrze zabrzmiało jego śmiechem. Czyż nie była urocza? I ten figlarny uśmiech, jakby młódka zaczepiała starszego samca by się nią zainteresował... Jej wodzący ogon również dał mu do myślenia, więc nieco dwuznaczny uśmiech pojawił się pod jego wąsami. Nie skomentował jednak zachowania co było dla niego niezmiernie trudne! Co innego jak on zaczepiał samice, ale jeśli jakaś wykazywała zainteresowanie nim? Nawet takie niewinne... oj ciężko się było powstrzymywać!
-Nie jestem znowuż tak stary.- westchnął ze słabym uśmiechem. Machnął swoim długim, silnym ogonem na boki i potrząsnął umięśnioną szyją niczym rączy rumak.
-Cieszę się jednak, że będę mógł nieco odpocząć i tak, podróżowałem sam.- bardzo krótka odpowiedź tym razem nie skłaniała do dalszych pytań czy rozmów na ten temat. To co było za barierą może i brzmiało interesująco, ale on nie przepadał za tym mówić. Zwłaszcza, że temat wkrótce mógł dotknąć jego rodziny i czemu się z nią rozdzielił.
-Dużo trzeba by mnie zmęczyć.- uśmiechnął się pod nosem i puścił jej oko.
-Nie uważasz jednak, że zatoczka wygląda ładnie?- westchnął patrząc teraz na płynącą leniwie rzekę przed nimi. Światło słońca pięknie odbijało się w wodzie, czasem nawet widać było ryby płynące z prądem.
-Hmm oby tylko nie postanowili na mnie zapolować. Jak na razie nikt z ich terenów mnie nie szukał bo nie czułem w pobliżu woni spalonej ziemi, pustyni czy wulkanu.- powiedział spokojnie. Chociaż to co mu powiedziała dało mu do myślenia. Będzie musiał się przygotować na ewentualne spotkanie z Ognistymi.
-Wyobrażam sobie, jednak muszę jakoś doprowadzić do podobnego spotkania inaczej zemrę z głodu.- uśmiechnął się słabo.
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-09-25, 23:58   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


W życiu nie spotkała smoka, który tak bardzo cieszyłby się z jej towarzystwa. Było to nie lada pochlebstwem, ale jednocześnie wzbudzało pewne podejrzenia... Tak, chyba zaczynała się domyślać, jaki cel miała cała ta maskarada. Nie była tak naiwna, jak mogłoby się wydawać.
A może jednak nie? Może po prostu chce być miły dla pierwszego napotkanego na obcych terenach smoka?
- Nie zwiedziłam i obawiam się, że jeszcze sporo księżyców minie, zanim mi się to uda. Choć tobie zapewne te tereny nie wydają się aż tak rozległe.
A może jednak jesteś naiwna, kochana- powiedział głosik gdzieś z tyłu jej głowy. Ale... bez względu na okoliczności nie działo się przecież nic złego.
- Arena to dla mnie synonim walki z innymi smokami. Ale mama opowiadała mi kiedyś o czymś innym... Arenie Viliara, w której smoki mogą się mierzyć z drapieżnikami, by zyskać zaszczytny tytuł- powiedziała, patrząc na Różnookiego z obojętną miną.- To pewnie jeden ze sposobów znudzonych smoków na zabicie czasu- tym razem uśmiechnęła się do smoka, choć w jej oczach błysnął przez chwilę smutek. Czyż ona sama nie miała w planach stanąć kiedyś do walki o tytuł Czempiona?
Skinęła łbem, gdy usłyszała kolejne słowa skrajnego. Miał rację, już podczas ostatniej wojny czuła się jakby nie na miejscu... To nie była jej wojna, a mimo to poszła za matką bez zastanowienia. Nie było w tym nic złego, ale w przyszłości, gdy ktoś inny będzie Przywódcą stada, nie zamierza ślepo słuchać rozkazów. Póki co jednak jej nikłe doświadczenie nie upoważniało do jakichkolwiek protestów.
Zainteresowała ją kolejna wzmianka o dziadku Samotnika. Czy możliwe, że kiedyś słyszała o tym smoku? Może nawet- jako rodowita Ziemista- była z nim jakoś spokrewniona?
- Zdradzisz mi imię twojego Dziadka, Rhaegranthurze? Z pewnością znasz go bardzo dobrze, ale może będę w stanie dowiedzieć się czegoś więcej.
Zauważyła gesty smoka i ten dziwny uśmiech... Czy to wszystko było reakcją na jej zachowanie? Czy robiła coś nie tak? Postanowiła sprawdzić swoją teorię, kontynuując rozmowę.
- A czy ja coś takiego powiedziałam? Za to sam już dwa razy tak stwierdziłeś- zaśmiała się, wrażając błękitne ślepia w pysk samca.- Myślę, że nawet ja znalazłabym sposób na zmęczenie Barwnookiego- zdusiła chichot, obserwując samca. Stanowczo przesadzała, ale czego się nie robi, by sprawdzić własną teorię?
- Ładnie, choć istnieją ładniejsze widoki- przyznała, przyglądając się płynącym rybom. Dysponowała sporą ilością wolnego czasu, a mimo to tak rzadko zatrzymywała się, by po prostu obserwować...
Wysłuchała kolejnych słów niebieskiego smoka i po chwili wahania powiedziała:
- Wiesz dobrze, że znam jedną przywódczynię. Mogę jej szepnąć słówko o tobie, jeśli chcesz.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-30, 22:41   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Maskarada? Jakaż znów maskarada?! Rhaegranthur doceniał pięknie samice ot co! Samce... cóż, z nimi również mógł sobie podać, ale z nimi było nudno. Samicy można było prawić komplementy, można było coś podarować czy dmuchnąć jej powietrzem w kark, a ona zazwyczaj stroszyła futro. Czy był piękniejszy nad to widok? Doceniał to i nie przepadał za smokami które szargały pięknem samic. Brutale czy pyskujące dranie, nie... to nie było w jego stylu.
-Z chęcią więc zwiedziłbym chociaż te wolne tereny z tobą Śnieżynko. Obydwoje poznamy coś nowego bo i dla mnie są one zupełnie obce. Nie wiem nawet jak nazywa się wąwóz w którym znalazłem sobie zapadniętą grotę do spania.- zaśmiał się chrypkim głosem pod nosem.
Od razu zauważył ten dziwny smutny błysk w jej ślepiu. Trzeba było być wyczulonym na zmiany w humorze partnera do rozmowy. Uniósł lekko brew.
-Czy dobrze czujesz się w roli wojownika?- zapytał dosadnie. Nie musiała mu nawet mówić kim jest w stadzie. Stanowczo zbyt długo rozmawiali o walkach i o tym, że chroniłaby stado. Nie był głupi i chciałby się od niej dowiedzieć co jej w duszy grało.
-Stado nie daje ci możliwości bycia tym kim marzysz być?- dodał spokojnie dając jej czas do namysłu. Nie chciał zbyt mocno naciskać ale może nie miała się komu zwierzyć? Czekał więc cierpliwie.
Czy powinien jej mówić imię swego dziadka? Samiczka wydawała się być miła i nie groźna, ale on musiał być zawsze czujny. Co jeśli jednak jakoś to wykorzysta? Tylko jak... przecież była z jego stada, może była też częścią rodziny? Westchnął dumając po czym odezwał się w końcu po dłuższym namyśle.
-Mówił nam jedynie by nazywać go Perydotem bądź Chłodnym. Tylko tyle wiem.- złamał się... nie powinien, ale cóż poradzić gdy rozmawia się z kimś pokroju Śnieżynki? Miał słabość do ładnych samic.
Słysząc słowa samiczki o mało nie padł. Jego myśli od razu popędziły do konkretnych czynności jakimi mogłaby go zamęczyć. Nie, nie... spokojnie. Ona jeszcze nie przeszła swoich pierwszych dni. Zganił się w myślach mając ochotę wsadzić swój stary łeb pod wodę. Uśmiechnął się jednak zakłopotanie drapiąc jedną łapą tył łba.
-Cóż mam nadzieję... że kiedyś mi pokażesz ten sposób.- rzucił śmiejąc się. Taki stary a taki głupi... ale cóż poradzić, dawno nikogo nie miał.
Ochłonął podczas zmiany tematu, jego ogon leniwie wił się po plaży.
-Ładniejsze? Na przykład jakie lubisz.- rzucił zainteresowany.
-Jeśli szepniesz to będę ci mocno zobowiązany.- dodał ciepło z wyrazem wdzięczności na pysku. Potrzebował takiej zgody inaczej mogło nie być zbyt ciekawie... więc wszelka pomoc się liczyła.
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-10-21, 20:52   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


Uśmiechnęła się na wspomnienie wspólnego zwiedzania Terenów Wspólnych.
- Naprawdę chętnie, Barwnooki- powiedziała i zmrużyła lekko ślepia.- Chcesz powiedzieć, że możesz nie trafić do swojej jaskini?- w jej głosie słychać było troskę, ale figlarny uśmiech mógł sugerować, że nie była ona do końca szczera.
Na głos wypowiedział pytanie, które dręczyło ją, odkąd została Adeptką.
- Mój pierwszy pojedynek nie skończył się dobrze, Rhae. Deszcz nie był w stanie zgasić czerwieni posoki. Gdy szkarłat rządzi moją wyobraźnią, dzieją się złe rzeczy- przez całą swoją wypowiedź wpatrywała się w nurt rzeki, a gdy skończyła, powstrzymała się od oblizania kłów. To byłoby w końcu zbyt groteskowe, prawda?
Podczas pierwszej walki dokonała przerażającego odkrycia. I wcale nie chodziło o to, co była w stanie zrobić.... rywalowi, ale o to, co na koniec pojedynku rozegrało się w jej głowie.
Kolejnym pytaniem samiec ponownie pozyskał jej wzrok.
- Nie, stado pozwoliło mi dokonać wyboru. Zgodnie z tradycją każde pisklę, gdy awansuje na adepta, wybiera kierunek, w którym chce się szkolić. Sama podjęłam decyzję- powiedziała poważnie, ale po chwili uśmiechnęła się delikatnie. Bez wątpienia była panią swojego losu i z wdzięcznością myślała o członkach swojego stada. Nikt na nią nie naciskał. Nigdy- Prawda jest taka, że jeszcze nie wiem, czego chcę, Samotniku. Powinnam się pewnie wreszcie zdecydować, prawda? Ale nie potrafię- powiedziała, wzruszając barkami w geście obojętności.
Zmrużyła ślepia, starając się przypomnieć sobie, czy kiedyś nie słyszała o Chłodnym. W tym momencie nie potrafiła sobie jednak niczego przypomnieć, więc po prostu skinęła łbem.
- Zapytam przy jakiejś okazji matkę, ona na pewno będzie wiedziała, o kogo chodzi.
Obserwowała reakcję samca na własne słowa z rozbawieniem, które jednak starannie ukryła pod maską niewinności. Ta gra... intrygowała ją, wciągała jak błota Bagna Utah i, nie bardzo wiedząc, dlaczego Świetlista miała ochotę ją kontynuować. Nie miała nic do stracenia, a wnuk Perydota na pewno nie zrobiłby jej krzywdy, prawda?
Zawahała się, ale tylko przez moment- po chwili wstała powoli i odeszła od brzegu posuwistym krokiem bardzo blisko samca.
- Ciekawe widoki? Niebo nocą. Zaśnieżone szczyty. Drapieżne ptaki podczas polowań- wyliczała w rytm kroków, kołysząc ogonem. Na koniec tej parady przypadkiem musnęła puszystą kitką lewe ucho smoka, zachichotała cicho i odskoczyła zwinnie, obracając się w powietrzu w kierunku rozmówcy.- I wiele, wiele innych. Jak dużo masz czasu, Rhae?- zapytała, nie kryjąc rozbawienia. Ciekawe, kiedy zacznie mieć jej dość.
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-10-21, 22:22   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


-Być może...- wyszczerzył kły w uśmiechu zerkając na nią nieco prowokacyjnie kątem czerwonego ślepia. Byłoby miło gdyby mogła odprowadzić go do jaskini... ech te marzenia, powinien nieco się opanować przecież nie przystało tak z młódką i to tak otwarcie. Pokręcił nagle łbem jakby chcąc odgonić natarczywe komary i przymknął oczy mając pysk skierowany ku wodzie. Wyglądał teraz jakby się zamyślił, a może po prostu chciał by Nimfa po prostu mogła się mu przypatrzeć? Któż też wiedział co mu łaziło po łbie.
-Gdy szkarłat rządzi twoją wyobraźnią? Ciekawe stwierdzenie może kiedyś opowiesz mi o tym nieco więcej.- odparł swoim niskim głosem i znów pozwolił sobie na nią popatrzeć. Tym razem jego dwukolorowe ślepia zdawały się ją przeszywać na wylot jakby chciały czytać z niej jak z otwartej księgi. Na pewno samca nie można było nazwać tuzinkowym.
-Sama więc zechciałaś zostać obrońcą stada i nadal nie potrafisz się zdecydować?- zaśmiał się nieco mrukliwie, ale ten pomruk można było poczuć aż w piersi. Pochylił pysk ku samiczce
-Rób to co podpowiada ci serce Śnieżko.- szepnął jej wprost do ucha po czym odsunął się powoli i już ruszyli dalej. Łatwo było powiedzieć ale sam zawsze oddawał się swoim instynktom i chyba całkiem nieźle na tym wychodził. Wiedział kiedy walczyć, kiedy uciekać, a kiedy posyłać swój tajemniczy uśmieszek.
Skinął jej łbem w odpowiedzi, że zapyta matkę o tego smoka. Cóż, prędzej czy później i tak by się dowiedzieli. Jemu nie robiło to różnicy dopóki ktoś z przeszłości jego dziadka nie będzie chciał dokonać na nim zemsty. Nie był pod osłoną żadnego ze stad chyba, że... Zerknął z góry na ładną samiczkę u swojego boku. Chyba, że ona mogłaby mu pomóc i chyba nawet w jego łbie rysował się pewien plan co do tego. Uśmiechnął się do siebie i szedł dalej w milczeniu.
Nie przejmował się, że szła blisko niego. Wręcz przeciwnie! Ignorował ją celowo czekając na jej ruch, ciekaw jej zamiarów i cóż... kiedy poczuł jej ogon przy swoim uchu uśmiechnął się pod nosem nieco drapieżnie i ledwo powściągnął własne odruchy. Takie zaczepki? No ładnie. Słysząc chichot zatrzymał się nagle i zagrodził jej drogę swoim cielskiem. Choć był niski w tułowiu, to szyję miał całkiem długą... wysoko osadzona głowa spojrzała w ślepia samiczki. Zbliżył do niej pysk tak, że ich policzki dotknęły się.
-Spotkajmy się więc nocą kiedy będziesz gotowa. Wezwij mnie Śnieżko.- rzucił nagle niskim głosem wprost do jej ucha odpowiadając tym samym na jej pytanie. Cofnął głowę i puścił jej oko ruszając w przeciwnym kierunku niż w tym co razem szli.
-Do zobaczenia!- krzyknął na odchodne.

/zt
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Świetlista Łuska
Adept Ziemi
Chłodna euforia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Figlarne Serce [*]
Dołączył: 15 Kwi 2017
Posty: 284
Wysłany: 2017-11-01, 00:49   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,W,A,O,L,Pł,S,Skr,B,Śl,MP,MO: 1| MA: 2|
   Atuty: Szczęściarz, Chytry Przciwnik


- Jeśli sam nie umiesz, to ja chyba tym bardziej nie pomogę- wzruszyła barkami z rezygnacją, spoglądając na samca.
Rzeczywiście patrzyła na niego- z zaciekawieniem i pewnym podziwem. Był starszy, ale traktował ją jak równą sobie. Krył niejedną tajemnicę, a była pewna, że w każdej z nich mogłaby się zatopić na wiele nocy.
Na kolejne słowa zareagowała niewinnym chichotem,który nijak nie pasował do tematu rozmowy.
- Jestem samicą. Płeć upoważnia mnie do niezdecydowania- powiedziała, gdy się uspokoiła.
W jej uchu zadudniły kolejne słowa samca. Dreszcz przeszedł jej ciało, ale tym razem nie był już związany jedynie z Samotnikiem.
Serce. Krew.
Zamyślona szła do przodu, gdy Rhaegranthur zastąpił jej drogę. Instynkt nakazał jej cofnąć się, ale siłą woli zdążyła się przed tym powstrzymać. Gdy Skrajny zetknął się z nią policzkiem, przestała żałować swojej decyzji.
- Rhae- powiedziała cicho i uśmiechnęła się delikatnie, ale gdy się cofnął, uśmiech zniknął, zastąpiony wyrazem lekkiego zmieszania.
- Do zobaczenia, Barwnooki- powiedziała w ślad z odchodzącym smokiem, ugięła łapy i wyskoczyła w powietrze, uciekając jak najdalej z tego miejsca.

/ZT
_________________
~Stars are never sleeping~
Dead ones and the living


Stars are out tonight

~Szczęściarz~ w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Chytry przeciwnik~ potrafisz na swoją korzyść obrócić ruch twojego przeciwnika podczas walki, w ten sposób zdobywając nad nim nieznaczną przewagę.
Ostatnio zmieniony przez Świetlista Łuska 2017-11-01, 00:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-05, 22:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Elesair przedzierała się przez może zieleni. Przez cały czas, uważnie przypatrywała się otaczającej ją roślinności. W pysku już niosła jeden z jej płodu. Podłużna roślina o żółtych kwiatach. Nawłoć pospolita... Choć tego ostatniego, kleryczka nie wiedziała. Nie wiedziała też do końca, do czego to służy. Wiedziała jednak, że to pomaga. Leczy. Widziała takie kwiatki, w składziku taty. A nawet, widziała kilka razy jak z nich korzystał. Co on tam wtedy robił...? Bardzo często kład to na krwawiące rany. Ale czemu to konkretnie służyło? Tego nie wiedziała.
A wiedzieć musiała. Musiała umieć korzystać z ziół.
Nie mogła pozwolić, by to się powtórzyło.
Nie miała nauczyciela. On... Wolała o tym nie myśleć, ponieważ widok jego zwłok nie był najlepszym co widziała. Zwłaszcza, gdy pod słowem "mistrz" jednocześnie kryje się słowo "ojciec".
Tak więc szła. W pysku delikatnie trzymała znalezione zioło. I szukała dalej. Najpierw coś znajdzie. A potem... Sama nie wiedziała co będzie potem. Miała nadzieję na to, że zdoła znaleźć jakiegoś Uzdrowiciela, który ją zrozumie. Ona mogłaby pokazywać zioła, a on tłumaczyć. A potem może nawet nauczy ją czegoś jeszcze?
Ciężko było się pogodzić z tą myślą, ale musiała szukać nie tylko ziół, lecz równierz nowego mistrza.
Niestety, nowego ojca w ten sposób nie znajdzie.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-05, 23:20   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


Niezbadane są koleje losu. Zwłaszcza takie które przywiodły Onyksa na Tereny Wspólne chociaż czasy były niepewne. Cień siedział stanowczo za cicho. A Gonitwa oby dotrzymała swojej części przysięgi i trzymała swoją partnerkę na uwięzi. Nie potrzebują tu kolejnej wojny, a Upiorna była mu już dłużna trzy życia bo tyle razy wrócił ją zza bram śmierci. Gdyby mniej oświecone smoki wiedziały jak skomplikowane było życie uzdrowiciela-przywódcy. Z jednej strony układy i sojusze, z drugiej przysięgi złożone Erycalowi, patronowi sztuki uzdrowicielskiej. Szedł niespiesznie, zamyślony ostatnimi wydarzeniami, zadumany czy zaszkodził Ogniowi przez niesienie pomocy innym, gdy wezwany został rozpaczliwym wołaniem Gonitwy do umierającej Upiornej, że nie zauważył samicy w wieku adepckim która nagle wyrosła jak spod ziemi.
Przystanął w stosownej odległości i wciągnął powietrze by zbadać aurę zapachową nieznajomej. Mile się zdziwił gdy wyczuł woń swojego serdecznego przyjaciela, Nieprawidłowego Elementu. Uzdrowiciela z powołania który mimo swojej niestabilnej maddary ofiarnie niósł pomoc innym. Zaintrygowany, chcący ja poznać skinął łbem na powitanie i podszedł bliżej.
- Jestem Płomień Świtu, uzdrowiciel Stada Ognia. Kim jesteś nieznajoma?
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-06, 18:21   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


//Uznajmy chronologicznie, że to jest po nauce MP, więc umiem z niej skorzystać x:

Usłyszała Ognistego, a nawet w pewnej chwili wyczuła jego zapach, lecz początkowo to zignorowała.
Co nie zmieniało faktu, że od razu stała się bardziej czujniejsza. Miała nadzieję na to, że nie dojdzie do żadnej rozmowy, a ona będzie mogła w spokoju zająć się swoim zajęciem.
Wtedy jednak, usłyszała jego głos i poczuła wyraźniejszą woń. Woń ziół. To dało jej więcej do myślenia, choć pierwsze na czym się skupiła, to pytanie o jej personę. Już unosiła prawą łapę, chcąc pokazać, że nie może mówić... Gdy jej mózg przetrawił wszystkie słowa Ognistego.
uzdrowiciel Stada Ognia... uzdrowiciel...
UZDROWICIEL!

Elesair była tak zaskoczona swoim szczęściem, że aż otworzyła pysk, jakoby chciała coś powiedzieć. Zebrana przez nią nawłoć, którą jak dotąd skrzętnie i ostrożnie nosiła przy sobie, cicho upadł na ziemię.
Uzdrowiciel...
O ile chwilę wcześniej, jej szare komórki nie wyrażały wielkiej chęci do ruszenia się, to teraz poczęły biegać w zawrotnym tempie. To kolejne myśli przewijały się w jej głowie z prędkością szybszą od maddarowego dysku Kruczopiórego.
Stop. Najpierw się przedstaw.
W pierwszej chwili, pomyślała o geście twierdzącym, że nie może mówić. Ale zaraz jej myśli skupiły się na czymś innym. Maddara.
Brązowołuska w skupieniu zmarszczyła nos i po chwili w głowie Płomienia Świtu (czy on przypadkiem nie był Przywódcą? Ojciec coś mówił...) rozległy się uroczyste słowa Opoki Ziemi:
"Nadaję ci więc imię godne nowego kleryka stada Ziemi. Wyciszona Łuska."
Wtedy głos raptownie zamilkł, gdy smoczyca przerwała tę nietypową wiadomość mentalną. Oszczędziła sobie kilku kolejnych słów, które były już nieaktualne. Już nie miała mistrza.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-08, 11:32   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- Miło mi cię poznać kleryczko Ziemi, Wyciszona Łusko. Dlaczego mówisz do mnie maddarą? - spytał, choć domyślał się odpowiedzi. Wyciągnął przed siebie palec wskazujący lewej łapy i delikatnie przytknął go do piersi samicy, a niewidzialna nic energii wniknęła bezboleśnie, bez choćby mrowienia typowego dla niedoświadczonych uzdrowicieli kierując się do gardła. Nie było zaczerwienione, ani chore. Przeniknął w mgnieniu oka do strun głosowych... i zrozumiał. Były zdegenerowane na tyle że uniemożliwiały wydanie z siebie bardziej złożonego dźwięku niż warknięcia.
- Rozumiem. Nie możesz mówić. Zbierasz sobie zioła dla Ziemi? Dobrze, Nieprawidłowy Element jest trochę chorowity ostatnimi czasy przez jego niestabilną maddarę. Tylko dlaczego zbierasz niedojrzałą nawłoć? - spytał patrząc na naręcze ziół. Małe listki, które mogłyby jeszcze powisieć ze dwa księżyce na łodydze.
- Nie żeby się nie nadawała do tamowania krwotoku, ale zajmie mniejszą powierzchnię niż dojrzała. Choć gdyby dodać ją do pasty ze ślazu na zranienie maddarą... - zamyślił się, odruchowo wymyślając multum zastosowań dla listków zerwanych przed czasem. Byłyby wyjątkowo gorzkie, ale może łatwiej przyswajalne dla młodego smoka gdyby zachorował? Ach, przecież z klerykami nie ma wymiany doświadczeń. Przynajmniej nie po tym, co sam musiał przejść. Jego zbieranie doświadczenia zaczęło się od najgłębszej wody. Ratowania życia, prawdziwego ratowania życia Brutalnej Łuski. Za to miał okazję by spytać o coś innego.
- Jak się miewa Nieprawidłowy? Czy to on został twoim mistrzem?
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-10, 22:09   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Już chciała ponownie zabrać się do pokazania "gestu niemości" gdy okazało się, że tym razem będzie to zbędne. Poczuła jak delikatne nici maddary wnikają do jej środka. Poczuła coś podobnego, gdy ojciec sprawdzał... Gdy sprawdzał dlaczego nie mówi. Potem wszystko było inne.
Ledwie rozpoczęli ten etap, gdy znów musiało się coś zmienić. Teraz jego nie było. Teraz wszystko znów było inne...
Nawłoć! To zioło tamuje krwotok i nazywa się nawłocią. Tylko, ta konkretna, była za młoda. No tak... A ile tego dawkować? W jaki sposób podać? Ech... Tego jest więcej niż się wydaje!
Posłała ognistemu spojrzenie, które mogło mu się wydawać nieco dziwne. Z nosa wypuściła niewielkie chmurki czarnego dymu, które jednak tym razem były mniejsze niż zazwyczaj.
Nieprawidłowy Element? Jak się miewa? Jak się miewa?
Nie wiedziała, czy ma się śmiać czy płakać. "Wiesz, stary... On nie żyje." Najwyraźniej, wieść nie niosła się wystarczająco szybko.
Brązowołuska pokiwała głową, mając na uwadze drugie pytanie. Ojciec miał być jej mistrzem.
Ale nie jest. I to na tym w kolejnej chwili skupiła swą maddarę.
Przypomniała, choć z wielkim bólem, sobie jak wyglądał w tamtej chwili. Samotne ciało, gdzieś w buszu na terenach Ziemi. Wyczuwalne pozostałości maddary i... I krew. Tyle krwi. A ran nawet nie było widać. Ona skrzywdziła go od środka.
Właśnie taki obraz mógł po chwili zobaczyć Płomień - widok martwego Elementu, który został zabity przez własną maddarę. Nie zdążyła się nawet pożegnać...
Przelała swe źródło w twór, usilnie próbując powstrzymać łzy. To było ledwie kilka dni temu...
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-11, 10:26   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


Wiadomość i obraz przekazany przez samicę zdruzgotał Onyksa. Opuścił łeb zaś w kąciku oka zakręciła się samotna łza. Nieprawidłowy, jego przyjaciel, odszedł z tego świata zabity przez własne ciało. To właśnie on był prawdziwym uzdrowicielem, który niósł pomoc bez względu na zagrożenie którego był świadom. Ile razy jego własna maddara robiła mu krzywdę, a te nie ustawał w wysiłkach? Aż w końcu go uśmierciła. Będzie go pamiętał jako najprawdziwszego, największego z uzdrowicieli pod Barierą.
- Przykro mi, Wyciszona Łusko. Był moim przyjacielem i będzie mi go bardzo brakować. Mam tylko nadzieję że szybując wśród gwiazd odnajdzie swoją ukochaną Kryształową Łuskę - złożył samicy kondolencje. Teraz została sama na tym świecie. I bez mentora. Smoki Ziemi wymrą od chorób bez kogoś kto mógłby się nimi zająć, a czy mentorka nie uczyła go fachu choć ich stada były zwaśnione?
- Ja... dokończę twoje szkolenie. Co już wiesz? Od czego mam zacząć? Znasz rośliny o niezwykłych właściwościach i gdzie je zebrać? Pokazał ci jak przebić maddarą naturalną barierę ochronną i manipulować nią w ciele smoka i nie tylko? - musiał to zrobić. Musiał ją wyszkolić na uzdrowicielkę. Dla Daimona. Dla smoków pod Barierą następnych pokoleń.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


Ostatnio zmieniony przez Płomień Świtu 2017-11-12, 12:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-11, 20:03   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


// Świetlista Łusko...? Hmm...

On go znał? Przyjaciel? Kryształowa? Och... Teraz to i ona nie wiedziała co powiedzieć. Właśnie w takich chwilach smok cieszył się z tego, że jest niemy. Jedyne do czego się ograniczyła, to krótkie skinienie łbem. Słowa niczego nie zmienią, ale nie chciała, by brak odpowiedzi uraził Przywódcę Ognia.
Cóż, stwierdzenie, że jest sama, nie była takie trafne. Zawsze pozostawała Evya i inne smoki Ziemi... Ale co z tego, skoro do Ziemi jeszcze nie czuła większego przywiązania? Jeśli ona i Evya były dla siebie niemalże obcymi smokami? Ech... Może to się jeszcze kiedyś zmieni? Zawsze jest drugi brzeg.
Ja... dokończę twoje szkolenie.
O ile, jeszcze chwilę temu, swe spojrzenie pełne smutku uparcie wbijała w ziemię, to teraz... Coś drgnęło. Szkolenie? Mistrz? To wiele zmieniało.
Brązowołuska wbiła wzrok dwukolorowych ślepi w Uzdrowiciela. Na raz wydały się one jakby bardziej kolorowsze. Żywsze. Im szybciej zdobędzie pełną rangę, tym szybciej będzie mogła zapobiegać... Takim sytuacją.
Jednak, kolejne słowa nieco stłumiły jej zapał. On odszedł tuż po jej Ceremonii. Omówili tyle co nic.
Tak długo, jak Płomień zadawał pytania, tak długo mógł też zobaczyć kręcenie łbem Elesair. Nie, nie, nie. Nie umiała nic. Niczego nie omówili. Same jej spostrzeżenia niewiele jej dawały...
Znów spuściła łeb, a gdy usłyszała, że Ognisty zakończył swój potok słów, posłała mu spojrzenie, które jasno świadczyło o jej intencjach. Przepraszam...?
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-12, 22:01   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- Uzdrowicielstwo jest skomplikowaną ścieżką, która nieraz wystawia na próbę twoją lojalność wobec stada. Widzisz, czasem będziesz musiała uzdrowić smoka, który nie jest lubiany wewnątrz stada lub obcego który będzie umierał. Nie można wtedy zostawić go na pastwę losu. Jesteśmy spadkobiercami smoków które jako pierwsze otrzymały dar Erycala i stosowały go by nieść pomoc gdziekolwiek zdołały. Ścieżka wojownika czy czarodzieja jest o wiele prostsza moralnie - wyjaśnił na początek główny problem z którym muszą się borykać smoki biegłe w uzdrawianiu. Uzdrowiciel który leczył wybiórczo tych, których uważał za godnych nie był prawdziwym uzdrowicielem. Nie tak uczył Erycal.
- Nasza sztuka polega na łączeniu roślin, zwanych ziołami z umiejętnością manipulowania maddarą wewnątrz obcego organizmu. Na początek wyjaśnię ci gdzie powinnaś ich szukać - powietrze przecięła cała kawalkada ziół. Liście, gałązki, jagody, korzonki, wszystko posortowane elegancko na dużych, rozłożystych liściach które kiedyś zebrał z powierzchni Jeziora Tadir.

- Zaczniemy od ziół występujących na terenach leśnych, potem przejdziemy do równinnych i bagiennych - rozpoczął, postanawiając poprowadzić lekcję w sprawdzony już sposób. Sięgnął po garść soczystych jagód i kilka korzonków.
- Oto kalina. Ostrożnie i z wyczuciem zbieraj dojrzałe owoce i korzenie. Nie bądź chciwa, nie zabieraj wszystkiego. Niedojrzałe owoce niezbyt się nadają na lekarstwa, ponadto w przyszłości dojrzeją i będziesz mogła zebrać je jeszcze raz z tego samego miejsca. Delikatnie obkopuj ziemię wokół, aby zebrać korzonki. Owoce stosujemy na Czarny Kaszel oraz krwotoki wewnętrzne. Spokojnie, przerobimy wkrótce każdą przypadłość o której wspomnę przy lekcjach ziół. Korzonki z kolei podajemy przy nerwicy. Z obu części rośliny gotuje się wywar podawany do wypicia - zakończył opis pierwszego zioła. Odłożył obie części rośliny na rozłożysty liść leżący obok.
- Dziurawiec pospolity - położył przed kleryczką kilka okazów o długiej, sztywnej i bardzo cienkiej łodydze zakończonej żółtymi kwiatkami.
- Lekarstwo przy bólach kończyn, a zwłaszcza złamaniach. Zbieramy wyłącznie kwiatki, z których warzymy napar podawany pacjentowi w małych dawkach. To bardzo ważne, bo przedawkowanie może skończyć się sczernieniem i wypadaniem łusek tudzież sierści lub piór na kilka księżyców. Smok wygląda wtedy odpychająco - ujął w czubki szponów kwiaty i odłożył je na drugi z liści.
- Jałowiec - pochwycił kolejny z liści na którym leżały charakterystyczne szyszkojagody.
- Jego jagody służą do leczenia złamań kości. Podajemy rannemu od dwóch do pięciu owoców, w zależności od tego, jak poważne jest zranienie. Na lekkie obrażenia dajesz dwie, na średnie trzy, ciężkie cztery, a rany potencjalnie śmiertelne pięć - objaśnił, robiąc tym razem dłuższą pauzę, na zwilżenie gardła odrobiną wody, po czym wziął głębszy wdech.
- Oto jemioła - kontynuował, zaś przed Wodniczką położył ulistnioną kulę półpasożyta, niezbyt dużą, ale w sam raz na potrzeby nauki.
- Roślina pasożytnicza, czyli taka która potrzebuje do życia podkradać soki innej rośliny, a zarazem bardzo pospolita. Zbierasz tylko liście, bez gałązek, a zebrane ziele suszysz. Stosujemy ją na obfite krwawienie. Warzysz z nich mocny napar i rozlewasz go na cztery części. Jedną ćwiartkę podajesz pacjentowi do wypicia, zaś resztę aplikujesz na ranę - odłożył kolejną roślinkę, po czym sięgnął po kilka okazów o fioletowych kwiatach.
- Ślaz dziki, a raczej jego liście są stosowane przy ranach magicznych, gdyż to zioło jako jedyne wypłukuje maddarę z organizmu. Ucieraj jego liście aż uzyskasz papkę, którą rozprowadzasz po ranie. W razie powikłań, czyli nieprzewidzianego pogorszenia się stanu zdrowia po wyleczeniu, należy wielokrotnie zagotować wywar z liści aż uzyskasz syrop, który nakładasz na kończynę. Dobrze jest go utrzeć z nawłocią pospolitą, o której później opowiem - zakończył, biorąc oddech..
- Kora topoli czarnej - podał jej w łapy spory płat pomarszczonej, ciemnej, grubej kory.
- Jej kawałki należy wielokrotnie zagotować, a napar podać pacjentowi do wypicia, pilnując by nie przedawkował. Ten medykament zapobiega gorączce i pozbywa się zakażeń trawiących organizm - wskazał łapą, gdzie powinna odłożyć drewniane zioło, po czym wywołał maddarą iluzję rośliny o długich liściach i opadłych, podłużnych fioletowych kwiatkach.
- Kolejnym ziołem jest żywokost - wskazał na kwiat, po czym pazur powędrował w stronę ziemi, do miejsca w którym iluzja stykała się z podłożem. Podał też korzonki spoczywające na kolejnym liściu
- Zbieramy korzenie, które należy sproszkować i zmieszać z wodą by uzyskać maź, którą aplikujesz na ranę by przyspieszyć jej gojenie. Następnie trzeba odczekać godzinę i zeskrobać skorupę. Jest lekarstwem na odmrożenia, a także, uwaga, na chorobę oczu zwaną zapaleniem rogówki. W tym przypadku należy długo gotować proszek, następnie schłodzić i wlewać kroplami do oka pacjenta - ponownie zrobił krótką pauzę. Chyba niczego nie pomylił? Ciekawe czy samica nadąża za tym, co właśnie było jej objaśniane? Czas pokaże. Pierś czarnołuskiego uniosła się w głębokim wdechu.
- To jest mięta - przedstawił małą roślinkę o ząbkowanych liściach, bardzo aromatycznych i uspokajających, wyglądających niemal jak pokrzywa.
- Jej liście stosowane są jako środek na uspokojenie. Ścierasz je aż uzyskasz olejek i podajesz do inhalacji, czyli wdychania. Zioło nadaje się też na choroby gardła, takie jak Czarny Kaszel czy zapalenie gardła. W tym przypadku przyrządzasz napar nie do picia, a do przepłukania gardła - to już było przedostatnie zioło występujące w lasach. Odłożył na bok garść liści by zrobić miejsce drewnianym pomarszczonym kulkom.
- Orzech włoski, a właściwie jego skorupki proszkujemy i dodajemy wody by uzyskać maź, którą stosujemy na grzybicę łusek i futra a także inne infekcje bakteryjne. Smarujemy zakażone miejsca i czekamy aż wyschnie. Aby wyleczyć infekcję, przyrządzamy napar przez wielokrotne gotowanie, a na koniec trzeba go przecedzić by oddzielić kawałki drewna. Orzech oczyszcza drogi oddechowe. To wszystkie zioła występujące w lesie. Zrozumiałaś wszystko, czy masz jakieś pytania? - wlepił w Wyciszoną spojrzenie błękitnych ślepi.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,67 sekundy. Zapytań do SQL: 12