FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Smoczy Grzbiet
Autor Wiadomość
~ Moderator




Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 8923
Wysłany: 2014-01-10, 19:55   Smoczy Grzbiet



    Miejsce, w którym odnajdą się smoki lubiące świeże powietrze i otwartą przestrzeń. Pod łapami czuć litą skałę, a pysk owiewa delikatna bryza, która swe źródło ma nad jeziorem. Idealne miejsce na odpoczynek i chwile dla uspokojenia myśli. Łagodzi ból psychiczny i pozwala na odpoczynek, a także na poczucie wolności, oderwania się od trosk i problemów.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-11, 00:20   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Wysłany: 2014-01-07, 19:13
A: S: 4 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 1
U: B,S,P,L,W,MO,MA,Kż,M: 1 | Skr,Śl: 2 | O,A,MP: 3
Atuty: chytry przeciwnik, tancerz
Szyderca wyraźnie widział rozbawienie smoczycy, jednakże o dziwo nie zirytowało go to. Sam nie krył się ze swym zaskoczeniem i niezrozumieniem, nie uznając go w tym wypadku za słabość, a reakcję prawidłową.
"Nie <<mięso>>"? "Zwierzęcy towarzysz"? "Kompan"? Coś takiego nie istniało w naturze.
- Nie... nie praktykujemy czegoś takiego, ponieważ to niepotrzebne i absurdalne. Zwierzęta się zabija i zjada. Kości i skóry wykorzystuje się do robienia legowisk bądź naczyń. Miałem niegdyś wspaniałe naczynie do wody zrobione z czaszki niedźwiedzia. Towarzyszami smoków, jeśli te potrzebują kogoś takiego, są inne smoki. - rzekł, nie kryjąc kpiny i pogardy dla takiego rozumowania.
Skoro wymaga to wysiłku oraz kamieni szlachetnych, jaki jest w tym cel? Marnowanie czasu na oswojenie zwierzaka, marnowanie pożywienia na jego wykarmienie, żeby co...? Żeby latał nad głową? Rozkładający się w żołądku przyniósłby o wiele więcej profitów.
Dla Kheldara było to irracjonalne i nie potrafił tego zrozumieć.

Wysłany: 2014-01-07, 20:54
A: S: 1| W: 1| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
U: MA,MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W: 4| MP,Lecz: 6
Atuty: Szczęściarz,Chtry Przeciwnik,Konsyliarz,Utalentowany,Magiczny Śpiew
Odwróciłam się przodem do samca, aby nie musieć przekrzywiać szyi w ten nieprzyjemny sposób, któy sprawiał, że po dłuższej chwili smoka brały skurcze. Przymrużyłam lekko srebrzyste powieki, patrząc na niego czarnymi ślepiami. Przybliżyłam nieco swój pysk do jego pyska, ale go nie dotykałam. Buzowało we mnie to ironiczne rozbawienie, a może melancholia? Nie byłam pewna, ale gdy przemówiłam, mój głos był... słodki, jak ulepek i jadowity, niczym jad żmii.
- Nie każdemu dane jest towarzystwo drugiego smoka -stwierdziłam. - Te zwierzęta nie są ozdobą, znają nas lepiej, niż jakikolwiek inny smok mógłby nas zrozumieć. Są naszymi pomocnikami na polowaniach, czy w walce. Są towarzyszami - ostatnie słowa przeszły w szept, a ja odwróciłam się ponownie bokiem, unosząc łeb i patrząc w jasny błękit nieba. Rozpostarłam odrobinkę skrzydła, tak jakbym chciała wyskoczyć w przestworza. Nagle uśmiechnęłam się drapieżnie, zerkając w stronę samca i... oplotłam ogonem jego przednią łapę i faktycznie skoczyłam w przepaść pociągając go za sobą. W pewnej chwili oczywiście go puściłam, chciałam tylko go zaskoczyć, zaś ja sama z głęboki rykiem wibrującym w mej gardzieli, rozpostarłam potężne, rozłożyste skrzydła, łapiąc cieplejszy prąd powietrza, by wznieść się niemal pionowo ku górze. Machnęłam skrzydłami wręcz leniwie, a ciśnienie, jakie powstawało przy tym ruchu było iście satysfakcjonujące. Moja krew płonęła. Tyle księżyców byłam uziemiona, że teraz poddałam się euforii i poczuciu wolności, rzucając samcowi wyzywające, roziskrzone wejrzenie.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-19, 00:21   

Nie obrócił pyska w stronę smoczycy, gdy ta znalazła się tuz przy nim, tak blisko, iż czuł na grubych łuskach jej oddech. Jednak pionowa źrenica przesunęło się na nią na szkarłatnej tarczy, obserwując bardzo uważnie, wręcz niezdrowo. Słuchał, chłonął każde słowo, zapamiętując, jednakowoż... nie rozumiejąc, a może nie zgadzając się?
Jak zwierzę może znać smoka bardziej niż ktokolwiek? Jak byle mięso do zjedzenia może być tak istotne, może być "towarzyszem"? Dla niego najlepszym towarzyszem był on sam.
Kheldar napiął mięśnie, gotów do obrony gdy poczuł coś oplatające jego łapę, jednak zrozumiał szybko, że nie była to próba ataku. Padł w przepaść wraz ze smoczycą, rozkładając swoje duże, błoniaste skrzydła dopiero po dłuższej chwili pikowania. Zawisł w powietrzu na moment, a potem potężnymi machnięciami wzbił się, podlatując powoli do Esencji.
- Wyglądasz... jak pisklę, które poleciało po raz pierwszy - rzekł, a niski tembr jego głosu przebił się przez wiatr, co nie miało być ośmieszeniem, wręcz przeciwnie.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-19, 12:07   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Przymknęłam na jedną chwilę ślepia, wciągając głęboko powietrze przez nozdrza, napawając się wilgotną, zimną bryzą wirującą dookoła przy każdym, nawet najmniejszym poruszeniu mych skrzydeł. Tak dawno nie czułam tego wrażenia lekkości, siły, miałam wrażenie, że mogłabym góry przenosić. Obróciłam się leniwie dookoła swej własnej osi, zwijając lekko prawe skrzydło. Poczułam, jak ciśnienie nieco wzrasta, masa powietrza zmieszała się z tą, którą sama wypychałam. Słysząc jego słowa uśmiechnęłam się szczerze, ukazując przy tym niemal całe swoje uzębienia. Otworzyłam powieki i spojrzałam na niego błyszczącymi podekscytowaniem ślepiami. Zgarniając powietrze ramionami, zbliżyłam się do niego, a było to tak, jakbym nigdy nie miała dłuższej przerwy od podobnych wyczynów. Było to tak naturalne...
- I tak się właśnie czuję - zgodziłam się tym razem wyraźnie dźwięczącym głosem, w którym pojawiła się nuta rozbawienia. - Nie byłam w przestworzach od... - zamyśliłam się na chwilę, chcąc sobie przypomnieć, kiedy walczyłam po raz ostatni z Ognistym Wojownikiem, Gorzkim Piołunem. Z jakąś nostalgią uświadomiłam sobie, że ta walka była początkiem i końcem mojej kariery Czarodziejki... Taki szmat czasu. - Tak, nie latałam od ponad czterdziestu księżyców. Mogłam to zrobić od około dwóch, ale... chyba się bałam. Tak długo marzyłam o tym, aby wrócić na przestwór nieba, że gdy to było w końcu możliwe, nie byłam pewna własnych możliwości. A co, jeżeli moje mięśnie stały się tak słabe, że mnie nie utrzymają? - mówiąc to spojrzałam na niego z jakąś iskrą, zarówno melancholii, jak i irytacji, której sama nie rozumiałam.
Zwinęłam skrzydła i zapikowałam pod niego, łukiem podrywając się, aby wylecieć za nim i nad nim, by móc musnąć palcami przedniej prawej łapy jego grzbiet, a w następnej chwili skręcić lotem szybującym w lewo.
~ Ale się myliłam... Jest wspaniale... ~ samiec mógł usłyszeć w swym umyśle cichy głosik. Musnęłam jego umysł tylko na chwilkę, nie chcąc pogwałcić jego prywatności.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-19, 23:57   

Słuchał smoczycy, kryjąc swe zdziwienie głęboko w sobie. Nie latać tak długo? Rozumiał niechęć, lecz strach? Brak zaufania do własnego ciała? Można próbować na płaskim terenie, gdzie ewentualny upadek nie grozi niczym ponad obicie sobie zadu.
Nie wiedział, jak można czegoś tak mocno pragnąć i nie robić nic, by to zdobyć. On sam... korzystał z każdych metod, chwytał się każdych środków, czasem nawet deptał po trupach, byleby dojść do celu. Nie bał się ryzyka.
- Cóż sprawiło, że teraz się odważyłaś? - spytał krótko, obserwując jej akrobacje. Sam wisiał w powietrzu. Nie przepadał za lotem. Wolał podróż naziemną.
Obrócił się, gdy jej palce musnęły jego grzbiet. Aż dziw, że się nie ukłuła. Zmrużył z niezadowoleniem ślepia, gdy usłyszał głos w swej głowie. Magia, uch... mentalne przekazy. Nie znosił ich. Powstrzymał wyszczerzenie kłów i machnął kilkakrotnie mocniej skrzydłami, by wznieść się na jej poziom.
- Jak na kogoś, kto nie latał tak długo, nie jest źle - mruknął z przekąsem.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-20, 00:16   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Zamruczałam cicho, rozpościerając szeroko rozłożyste skrzydła, których pióra błyszczały raźno. Granatowe lotki naznaczone srebrnymi kropkami furkotały głośno, gdy zawisłam w końcu w miejscu, zwracając smukły, rogaty łeb na swego czarnołuskiego towarzysza. Euforia powoli wygasała i wracała melancholia sprzed przybycia w to urokliwe, spokojne miejsce.
Spojrzałam w jego czerwone ślepia, zerkając na sokoła, który latał nieopodal nas i skrzeczał z niechęcią zawsze wtedy, gdy był bliżej Uśmiechu Szydercy.
- W sumie, przybyłam tu właśnie z tym zamiarem, ale akurat się pojawiłeś - wróciłam spojrzeniem ciemnych oczu na Wojownika, uśmiechając się nieco krzywo. - Nie myśl sobie, że jestem tchórzem, bo to jest dalekie od prawdy. Nie wiem... Doświadczyłeś kiedyś podobnego uczucia, że pragnąłeś czegoś tak bardzo, tak bardzo, że oddałbyś za to wszystko i nie mogłeś tego mieć za żadnego skarby? A kiedy w końcu poczułeś, że możesz po to sięgnąć, nagle ogarnął cię irracjonalny lęk przed tym, że to tylko sen i że gdy tylko wyciągniesz po to łapę, ta cenna rzecz się rozpłynie? Ja tego uczucia zaznałam już dwa razy, dlatego obawiałam się, że i tym razem jedynie los sobie ze mnie okrutnie zakpi - wyjaśniłam spokojnym głosem, uśmiechając się samymi kącikami gadzich warg.
W moich oczach pojawił się jakiś żywszy błysk, gdy usłyszałam niewątpliwie pochwałę z pyska Wojownika.
- Jestem w dużej mierze powietrzną, tego się nie zapomina, to zostaje w krwi. Ale ty sam nie wydajesz się tak rozluźniony. Może chcesz wracać na skałę? - rzuciłam z lekkim rozbawieniem, podlatując nieco bliżej, okrążając go łukiem, korzystając z przychylnych prądów powietrza napływających z dołu.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-21, 00:20   

Ślepia Szydercy często uciekały w stronę sokoła, gdy ten skrzeczał nieopodal lub przelatywał wyjątkowo blisko. Instynkty kazały mu dogonić ptaszysko i zacisnąć na jego cielsku kły, tym bardziej, iż był głodny, i to bardzo.
- Interesujący... zbieg okoliczności... - mówił pomału, jak gdyby każde jego słowo było przemyślane i mało drugie dno.
Wzniósł się wyżej, nie odrywając od niej szkarłatnych ślepi, gdy próbowała opisać to, co czuła. Szyderca nie posiadał ani grama empatii, nie potrafił nawet wyobrazić sobie tego, ale wiedział jedno.
- Nie. Nigdy. - odparł. Jeśli czegoś pragnął, to po prostu to sobie brał. Albo próbował tak długo, aż osiągnął cel. Może los jeszcze nie doświadczył go aż tak, by był całkowicie bezsilny? Zawsze starał się dzięki swemu sprytowi być o krok przed nim.
Słysząc propozycję, jego pysk skrzywił się cynicznie.
- Nie obawiam się niczego. Po prostu upodobałem sobie podróż naziemną, nigdy nie zachwycałem się lotem. Przez naszą długą podróż nieco mi zbrzydł - wyjaśnił i zatoczył naokoło Esencji małe półkole.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-21, 00:39   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Spostrzegłam, że samiec zerka w stronę sokoła zawsze wtedy, gdy nieposłuszne ptaszysko podlatywało zbyt blisko niego, chociaż co chwilę upominałam go, aby trzymał się z dala od smoka, jeżeli nie chce skończyć jako jego posiłek. Lumos jednak nic nie robił sobie z moich ostrzeżeń i czułam, jak w sokole wzrasta irytacja, zaś ja sama wyraźnie widziałam, że mój rozmówca jest... najzwyczajniej w świecie głodny!
Słysząc jego słowa przekrzywiłam lekko łeb, poruszywszy ramionami skrzydeł, utrzymując jeden pułap, pomimo silnych wiatrów, jedynie ustawiając ogon względnie, aby nie zmienić kierunku. Uśmiechnęłam się ironicznie, ukazując długie zębiska.
- Zbieg okoliczności... nie wierzę w podobne cuda - zamruczałam w odpowiedzi, a w moim głosie zadźwięczał tłumiony śmiech.
Spojrzałam na samca czarnymi ślepiami, a błękitna źrenica zwężyla się lekko, gdy usłyszałam jego odpowiedź. Nie zdziwiła mnie ona, Uśmiech Szydercy nie wyglądał na kogoś, kto posiadałby podobne dylematy. Był pewny siebie, dziki i neokiełznany, wyglądał mi na takiego, co bierze to, czego w danej chwili pragnie, nie zależnie od sytuacji. Mało było takich samców, a w ogóle takich smoków. Smoki z Wolnych Stad były zbyt zniewieściałe i jedynie Ogniści zachowywali jako taki fason, nie kryjąc swej drapieżności. Podobało mi się to, bo byłam zdania, że występowanie wbrew swej naturze jest... nienaturalne. Sama musiałam to robić od bardzo dawna...
- Powiem ci szczerze, że zazdroszczę ci twojego podejścia do życia. Kiedyś byłam... podobna, no, przynajmniej niektórymi cechami. Gdybyś poznał mnie te czterdzieści księżyców temu, nie widziałbyś tej zgorzkniałej, starej smoczycy, oj nie - odezwałam się pod dłuższej chwili.
Kiedy samiec zatoczył dookoła mnie nie pełne koło, odwróciłam lekko łeb, by śledzić jego ciemną, kolczastą sylwetkę.
- Każdy woli co innego. Zbyt długo trzymałam się ziemi, teraz... zamierzam sięgać gwiazd, nawet tych najodleglejszych - mówiąc to zawróciłam i ruszyłam w jego stronę, zakręcając płynnie, aby zrównać się z samce.
- Wydajesz się wygłodniały... widzę, jak patrzysz na mojego sokoła. Mam nieco zwierzyny, zawsze mogę... się podzielić - podkusiłam, uśmiechając się nieco szerzej, z jakimś błyskiem w ślepiach.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-21, 13:01   

Uśmiech smolistego samca poszerzył się znacznie, nabierając nieco mrocznego, cynicznego wyrazu.
- Nie wierzysz? Czym więc było moje pojawienie się tu? Ścieżką losu? Wolą "bogów"? - spytał cicho, niezwykle gardłowo, w jego głosie majaczyła złośliwa nuta, a gdy mówił ostatnie słowo, była tam nawet drwina. Nie, nie krył się z tym, iż nie wierzył w istnienie takich istot, jak bogowie.
Gdyby wiedział, co smoczyca o nim pomyślała, z pewnością poczułby w swym lodowatym sercu falę mrocznej satysfakcji. Nie mógłby nie zgodzić się z jej myślami, również uważał, że smoki żyjące tu wygodnie pod barierą całkowicie zatraciły to, kim są.
Machnięciem skrzydeł znalazł się blisko niej, bardzo blisko, chcąc przyjrzeć dokładnie jej ciemnym ślepiom. Pysk rozsunął się niesymetrycznie, gdy zaczął mówić.
- Moje podejście niespowodowane jest wiekiem. Nie jestem już taki młody, choć właśnie taki się czuję. Kluczem jest wyznaczenie sobie priorytetów. Tego, co najbardziej pożądasz. Gdy to wiesz, dążenie do tego nie jest niczym trudnym. - rzekł i znów machnął skrzydłami, otaczając smoczycę, by znaleźć się z drugiej strony. - Nie hamuj się, nie licz się z nikim i z niczym. Widź jedynie swój cel. Wykorzystuj każdą sposobność i wszystkie środki, by się doń zbliżyć. Nie słuchaj nikogo, bo pociągną cię na dno - kontynuował gardłowo, jego niezwykle niski głos wprawiał w silne drżenie struny głosowe.
Nie wypowiedział się więcej w kwestii lotu i dlaczego za nim nie przepada. Większość drogi w swej tułaczce przebyli drogą powietrzną, bo tak było szybciej i bezpieczniej. On, jako jedyny Wojownik, musiał lecieć na przedzie i chronić pozostałą przy życiu resztę stada, ciągle utrzymując czujność. Walki ze stadami gryfów były częste i ciężkie. Każdy dzień był wojną o przetrwanie. Przez takie coś, lot naprawdę może stracić swe uroki.
Kheldar zniżył się i wylądował na skale, gdy usłyszał propozycję Esencji odnośnie mięsa.
- Patrzę tak na niego, ponieważ drażni moje instynkty. Potrafię jednakowoż nad nimi zapanować. Jednak miałbym propozycję. Jestem w posiadaniu porcji owoców zdolnej zaspokoić głód, jednakże nie przepadam za zieleniną. Może zechciałabyś wymienić na nie swe mięso? - zapytał ze spokojem, mrużąc ślepia. Nie chciałby mieć u nikogo długu wdzięczności, a może Esencja lubi owoce.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
Ostatnio zmieniony przez Uśmiech Szydercy 2014-01-21, 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-22, 21:01   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Przeniosłam na samca uważne spojrzenie czarnych ślepi, a wyczuwając w jego głosie wyraźnie brzmiącą drwinę, odpowiedziałam nieco drapieżnym pomrukiem.
- Nazwij to, jak chcesz, ale czegoś takiego, jak przypadek po prostu nie ma - odpowiedziałam poważnym, ale o dziwo spokojnym głosem.
Samiec mógł nie wierzyć w Bogów, mało mnie to interesowało, ale byłam świadkiem ich bytności i działalności więcej razy, niż można się tego spodziewać. W końcu to dzięki nim wróciłam do życia, chociaż przebudzenie w grobie nie było moim najmilszym wspomnieniem i za każdym razem, gdy je sobie przypominałam, czułam, jak po moim grzbiecie przebiega zimny dreszcz.
Wbrew pozorom nie poczułam się zagrożona, gdy samiec podleciał do mnie, zatrzymując się niezwykle blisko. Masa powietrza, którą we mnie uderzył, nie zrobiła na mnie wrażenia, ponieważ wystarczyło, że zmieniłam nieco ustawienie ramion i nie wiele mogła mi ona zrobić. Moje długie uszy uniosły się nieco, gdy przemówił. Nie odwracałam wzroku, tylko zmierzyłam się z jego karminowym wejrzeniem.
Pozwoliłam mu się okrążyć, a chociaż nie odczuwałam strachu, na pewno byłam czujna. Nigdy nie lekceważyłam żadnego swego rozmówcy, a chociaż dla nich byłam tylko Uzdrowicielką, wykorzystywałam fakt o tym, że wiedzieli o mnie mniej, niż myśleli.
- Twoje słowa zapewne sprawdzały się na Równinie i pewnie sprawdzą się tutaj, jeżeli każde z was pielęgnuje podobne zasady. Ale zostałam wychowana tak, by tworzyć jedno ze swym Stadem, bo jedynie połączeni mieliśmy szansę. Tylko... to Stado nigdy nie dało mi tej jedności, a więc, chociaż nie potrafiłabym utoczyć ich krwi, by ich zabić, odeszłabym, gdybym miała taką sposobność. Zbyt wiele im dałam i poświęciłam, a w zamian dostałam pogardę, zapomnienie i obojętność. Nie mówię, że od każdego, przynajmniej w dużej mierze - wymruczałam spokojnym, acz dziwnie chłodnym głosem. Odwróciłam się i ruszyłam lotem szybującym ku skałom, wyciągnęłam zadnie łapy, zgarniając wolno powietrze pod siebie i wylądowałam, opadając jednocześnie na przednie łapy i składając ramiona po swych bokach, otrząsnęłam się lekko. Uniosłam łeb i skierowałam go w stronę swego rozmówcy, słuchając jego słów.
- Jeżeli jest taka twa wola, niech i tak będzie - a mówiąc to powietrze zamigotało przed samcem, gdy otworzyłam przejście między swą grotą, a Smoczym Grzbietem. Wsadziłam w przejście łeb i schwyciłam zębiskami za skórę na grzbiecie żubra, którego przeciągnęłam i umieściłam przed łapami Wojownika, wróciłam jeszcze raz do przejścia i sięgnęłam po sarnę, którą ułożyłam przy żubrze [4/4]. Zwierzyna była wychudzona, a więc sam żubr nie miał szans zaspokoić głodu samca.
- Myślę, że to cię zadowoli, wątpię, abyś chciał spróbowac morskiego przysmaku - rzuciłam z lekką ironią i przejście zniknęło, jakby nigdy się nie pojawiło. Odstąpiłam o krok od samca i skinęłam mu głową.
- Zjedz, Wojownik nie powinien opaść z sił z głodu, a po udanej, ciężkiej walce - dodałam, machnąwszy pasiastym ogonem, aż w końcu ułożyłam go przy przednich łapach.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-22, 23:25   

Kheldar zmrużył lekko ślepia, jak gdyby chciał przeszyć duszę Esencji na wylot. Przyglądał się jej uważnie, analizując jej słowa, a w jego głowie kołatało się mnóstwo myśli.
- My również, Esencjo. Tworzymy jedno. Ufamy tylko sobie i pomagamy tylko sobie. Nie dopuszczamy nikogo z zewnątrz do naszych sekretów. Jesteśmy dzięki temu silni, dzięki temu przetrwaliśmy. Jeśli twe stado nie odpowiedziało ci tym samym, co ty dałeś jemu, oznacza to tylko, iż nie jest to naprawdę twoje stado i czas znaleźć sobie nowe. Bo przecież stado to coś więcej niż formalna przynależność, nie sądzisz? - rzekł swą opinię Szyderca. On z pewnością nie tkwiłby w stadzie, które w jakikolwiek sposób by go ograniczało czy w którym musiałby naginać się do cudzej woli. Już lepsza byłaby dola samotnika.
Widząc portal magiczny, który powstał tuż obok, z jego gardła wydostał się krótki, groźny pomruk, a kolce na grzbiecie i ogonie nastroszyły się na moment. Magia, znów. Nie lubił jej. Skrył też zaskoczenie w swym spojrzeniu. Sam z pewnością nie potrafiłby stworzyć czegoś takiego.
Spojrzał na podarowane mu mięso i aż oblizał pysk językiem. Cóż za uczta.
- Zaiste, prawda to jest - wymruczał odnośnie słów smoczycy na temat Wojowników. - Pozwolisz więc - dodał i pochylił łeb w stronę mięsiwa, by bezpardonowo wbić weń kły. Odrywał duże płaty mięsa, połykając w całości, nie szczędząc również kości, które schrupał. Szpik wewnątrz również był bardzo smaczny. Nie omijał wnętrzności, ścięgien czy żył. Jego pysk zbroczyła krew, lecz i ją spijał łapczywie. Posilił się w końcu i uniósł zakrwawiony pysk znad pozostałych resztek. Pojawił się nań drapieżny uśmiech, co sprawiło, że Kheldar w tej chwili naprawdę dziko i wyuzdanie.
- Pozwól, że twe przekażę ci przy następnym spotkaniu... obawiam się, iż moja próba przywołania ich magicznie... mogłaby się skończyć dla nich zgubnie - rzekł, nie chcąc przyznać, iż po prostu jego magiczne zdolności nie są aż tak wysokie.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-23, 16:19   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Nie uciekałam przed spojrzeniem samca, ostatnio doszłam do wniosku, że era kochającej smoczycy właśnie się skończyła. Próbowałam całe swoje życie ułożyć pod potrzeby swego Stada, pod to, aby było im wszystkim dobrze i na koniec zostałam zraniona. Nie rozumiałam, dlaczego tak mi się przypatruje, chociaż moje uszy nieco położyły się po sobie, chociaż nadal były częściowo podniesione, z zainteresowaniem.
- Znaleźć nowe? Zostawić swoją rodzinę, smoki, które uważałam za cel swojego życia, jakby nigdy nic? - zdziwiłam się, potrząsając lekko łbem.
Takie rozwiązanie nigdy nie przyszło mi do głowy, nawet w najgorszych chwilach mego życia, gdy najbardziej potrzebowałam wsparcia Stada, ale nie dostałam ani cienia zainteresowania. Zamruczałam cicho, wysunąwszy lekko różowy, rozwidlony jęzor. - Skąd mam jednak wiedzieć, gdzie prawdziwie przynależę, skąd mogłabym wiedzieć... - wymruczałam bardziej do siebie pod nosem, zaciskając długie, błękitne szpony na skale, która wynurzyła się spod śniegu. Uniosłam tą bryłkę w przedniej prawej łapie, obserwując ją uważnie, nie zwracając uwagi na niezadowolony pomruk samca, gdy użytkowałam magię. Pozwoliłam mu się w spokoju posilić, milcząc i rozważając jego słowa, a w moim sercu właśnie coś umierało, zaś w głowie pojawiał się plan, jeszcze nie całkiem ukształtowany... Ale czułam już jego zarys... Tylko, czy byłam w stanie porzucić swoich bliskich, mogłam mieć do nich żal, głęboki żal, ale nadal ich kochałam...
Zamrugałam srebrzystymi powiekami słysząc, że samiec właśnie skończył swój posiłek, uniosłam nieco łeb i spojrzałam na niego czarnymi ślepiami, a dostrzegając to, jak wygląda, uśmiechnęłam się kątem gadzich warg. Uniosłam lekko lewą przednią łapę i jednym szponiastym palcem starłam jedną z licznych strużek krwi.
- Prawdziwy obraz bestii - rzuciła z jakimś zamyśleniem, zabierając łapę od jego pyska.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-27, 00:05   

Gdy Kheldar usłyszał komentarz odnośnie swego wyglądu, wyszczerzył szczerzej kły, a uśmiech stał się okrutny i bardziej sadystyczny, by dopełnić tegoż obrazu. Najstraszniejsze było to, że taki wizerunek idealnie do niego pasował i gdyby ktoś go lepiej znał, wiedziałby, że nie jest on niczym dziwnym. Pozwolił zebrać sobie z pyska kroplę krwi, po czym sam oblizał pysk językiem, pozbywając się większej ilości krwi, choć odrobina nadal tkwiła pomiędzy zębami i w szczelinach między łuskami.
- "Uważałaś", to dobre słowo. Przeszłe. Sugeruje, że to już minęło i nie wróci - rzekł, nieco złośliwie tłumacząc to jak małemu pisklęciu, lecz to była jego naturalna cecha. - Dlaczego masz poświęcać swoje życie dla kogoś i czegoś, skoro to samo nie wraca do ciebie? - mruczał retorycznie, po czym spojrzał na pozostałe resztki w postaci pogryzionych kości, i zrzucił je łapą do jeziora, niech ryby też mają ucztę. - Nie znajdziesz swego miejsca, jeśli nie będziesz szukać - zakończył, obserwując rosnące u dołu na tafli wody kręgi, po czym przeniósł szkarłatne ślepia na Esencję.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Esencja Przeszłości 
Czarodziej Cienia
Mabh Sprawiedliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 91
Płeć: Samica
Opiekun: Czasoprzestrzeń
Mistrz: Nieokiełznane Wody +, Fałszywy Stereotyp +
Partner: Liliowy Kolec +
Dołączyła: 10 Sty 2014
Posty: 1629
Wysłany: 2014-01-27, 01:07   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| I: 5| P: 3| A: 3
   U: MO,S,P,B,L,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 3| W,MA: 4| MP: 6
   Atuty: Ostre zmysły - węch; Chytry Przeciwnik; Mistyk; Utalentowany; Magiczny Śpiew


Położyłam po sobie uszy, przekrzywiając rogaty łeb na lewą stroę, a granatowa grzywa łopotała na wietrze, co chwila muskając mój pysk. Widząc ten okrutny, wręcz sadystyczny uśmiech, przez mój grzbiet przepłynął zimny dreszcz. Nie tyle strachu, co... sama nie wiedziałam czego. Smoki Cienia były takie... drapieżne, ale odnosiłam też wrażenie, że dwulicowe, ukrywające się za maską pozorów. Ale... nie wszyscy z nich. Poznałam tego dziwnego, szalonego Łowcę, a także jego, samca stojącego przede mną. Natknęłam się również na wielobarwnego Adepta, wszyscy oni...
Westchnęłam. Rozkwit Mroku zaś wydawała się do nich wszystkich nie pasować, była taka łagodna i delikatna, ufna, przypominała mi mnie, gdy byłam młodsza i równie naiwna względem życia. Zauważyłam, jak mówi o nich, jak o rodzinie, jakby wszyscy oni byli jej dziećmi.
Uśmiechnęłam się pod nosem na to wspomnienie.
Skierowałam spojrzenie czarnych ślepi na samca i pokręciłam lekko łbem.
- Nie... To się nie zmieniło. Nadal ich kocham, są moją rodziną, tyle że taką, która zadaje mi ból - wyjaśniłam spokojnym głosem.
- A ty, czy ty zostawiłbyś swoich, porzucił ich tylko dlatego, że nie odwzajemniają twych uczuć? Składałam przysięgę wierności, słowo jest dla mnie ważne. Kim bym była, gdybym się od nich odwróciła i odeszła do innego stada, jemu składając przysięgę, którą dałam Wodzie? Co by to o mnie mówiło? Ile warte byłyby wtedy moje słowa? - mówiąc to spojrzałam na ciemniejące niebo. I znów nadchodził zmierzch. Niegdyś tak ukochana pora dnia, kojarzyła się jedynie z moim życiem, które również zachodziło. Odetchnęłam głęboko mroźnym, wilgotnym powietrzem.
- Nie wiem, co przyniesie mi przyszłość. Kto wie, może zostanę i pozwolę, aby nadal brali ze mnie to, co chcę, a może zostanę obwołana zdrajcą, gdy odejdę. Nie wiem, jeszcze tego nie wiem - wymruczałam cicho, obserwując, jak szczątki lądują w wodzie z cichym pluskiem.
_________________

Atuty:

- Ostry Węch - + 1 kość do testów na percepcję
- Chytry Przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
- Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego.
- Utalentowany
- Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie.


Posiadane:
- pożywienie: 4/4 [mięso]
- kamienie: szmaragd, onyks, ametyst, opal
- inne: kolczyk z dwóch oczu Enta zawieszone na lewym uchu na srebrnym sznureczku z włosów Driad


Eliksiry:
Leczące: rany ciężkie, rany średnie
Usprawniające: zręczność, siłę
Ochronne: przed atakiem fizycznym
PH: 4
Żetony: 2x brązowy, złoty


Lumos
Atrybuty
S:1| W:1| Z:2| I:0| P:1| A:1
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:2| Kż:2| Śl:2


Topaz
Atrybuty
S:2| W:1| Z:1| I:0| P:1| A:0
Umiejętności
A:1| O:1| Skr:1

 
 
 
Uśmiech Szydercy
Duch
Lord Dowódca Kheldar



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 94
Płeć: Samiec
Partner: Kto się odważy?
Wiek: 24
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 3093
Wysłany: 2014-01-28, 00:51   

Nieświadom przemyśleń o osobnikach z jego stada, Kheldar wyprostował się, unosząc nieco dumnie pysk i mrużąc ślepia w leniwym geście. Pozwalał by wiatr owiewał jego łuskę, choć nie przepadał za chłodem, w tej chwili było to miłe orzeźwienie po posiłku, po którym zwykle lubił zasnąć i spać długi czas.
- Nie nazwałbym istot, które zadają mi ból, mą rodziną. - rzekł. Magwan, Kalhair, Tiernan, nawet Talaith, choć niepowiązana z nim więzami krwi, nigdy nie wystąpili przeciw niemu, nie zdradzili go, nie złamali danego mu słowa, nie zawiedli go. O miłości w jego wypadku mówić raczej nie można, to gruboskórny samiec, który nie wierzy w żadne ckliwe rzeczy, sceptyczny realista do bólu, jednak ma zakorzenione dość mocno pewne wartości. Dobro stada przede wszystkim. Byli jednością.
- Składałaś przysięgę, oni również. Oni jej nie dotrzymują. Twoja przysięga ma taką wartość jak istoty, którym ją składałaś. Jeśli one są bezwartościowe i jej nie szanują, ty również nie musisz - rzekł stanowczo, choć dla niego była to abstrakcja. Przysięgi, obietnice? Mógł je łamać bez skrupułów, jednakże... umiał wyczuć, co rozmówca chce usłyszeć, a czego nie chce.
Rozchylił ślepia, zerkając na smoczycę z leniwym uśmieszkiem.
- Jeśli moje stado nie traktowałby mnie tak, jak ja ich, nie odwdzięczało mi się tym samym, zostawiłbym je bez wahania. Jednak me stado nigdy nie zawodzi swych członków. Myślimy tylko i wyłącznie o sobie, nie patrząc na to, co jest poza Cieniem, dlatego jesteśmy silni. - wyjaśnił. - Cień ma niedefiniowalny kształt i rozmiar. Gotów przyjąć w swe ramiona nowe stworzenia - dodał na koniec zawoalowaną propozycję i obniżył łeb, a jego spojrzenie stało się bardziej przeszywające.
_________________
HASAM SOBIE POZA CIAŁEM :’D


Avek od Harriet *:



Uśmiech coby już po wieki groził niczym władca wielki, czuł się jak Bóg wszechmogący, choć gra rolę wiarołomcy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11