FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Smoczy Grzbiet
Autor Wiadomość
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 170
Wysłany: 2017-09-29, 20:01   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Cóż... Ta rozmowa rzeczywiście miała w sobie jakieś ciepło.
Nagle usłyszała jego śmiech. Czyli nie zamierza jej wytłumaczyć o co chodziło z tą Matroną, ucieczką i innymi fragmentami jego przeszłości? Poczuła lekki zawód, ale nie naciskała. Nawet gdyby miała głos, to i tak by nie dopytywała. Nie chciał mówić to nie... Nic na to nie mogła poradzić.
Gdy usłyszała wzmiankę o wodzie, uniosła delikatnie skrzydło, którym go okrywała, dając tym samym znak na to, że nie zamierza go zatrzymywać. Ona sama nie rozumiała tego uczucia, ale może kiedyś je pozna. W innej sytuacji.
A potem po prostu uciekł. Smoczyca delikatnie złożyła skrzydło i przez chwilę wpatrywał się w wodę. W końcu jednak, stwierdziła, że nie było sensu dłużej tutaj siedzieć. Samiec, definitywnie, chciał być teraz sam. W wodzie. A ona nawet nie umiała pływać.
Wróciła na tereny stada Ziemi... Choć gdyby ktoś spytał, to i ona nie powiedziałaby, że jest to dla niej rodzina. Póki co, Ziemia była po prostu stadem. Nie czuła na razie nic więcej wobec tej jednostki.

//zt; dzięki za fabułkę c:
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-11-10, 13:54   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Nad Zimnym Jeziorem leniwie unosiła się mgła i przy odrobinie wyobraźni skały wydawały się wynurzać spomiędzy chmur, wysoko, wysoko na niebie. To jedyne złudzenie przebywania w przestworzach na jakie Obojętny mógł sobie pozwolić, ale nie dlatego się tu znalazł. Przysiadł nisko, tuż nad jeziorem łagodnie omywającym potężną skałę. Jego łuski wciąż ociekały wodą i błyskały blado w świetle chmurnego popołudnia. Właściwie... brakowało mu celu. Jedna z górujących nad jeziorem skał stała się jego legowiskiem tego dnia, jak poprzednio było nim koryto rzeki, a jeszcze innego dnia głębiny zatoki. Przez jakiś czas unikał wszystkich i zapewne niektórym mogłoby się zdawać, że odszedł, tak jak miał zamiar na samym początku, jednak on po prostu miotał się z kąta w kąt popychany pragnieniem zmian. Nie przywykł do trzymania się jednego miejsca, bo też żadnego nie uważał za dom. Dusił się we własnej jaskini, a wychodząc z wody na ląd przerażała go przestrzeń pełna samotności i złudnych nadziei. Trzymał się więc jezior i rzek, nurzając w głębinach ciało i myśli. Czasami tylko nawiedziło go wspomnienie niedawnego ciepła, ale zamiast zmusić go do podejmowania decyzji, pchało jedynie ku nieznanemu, byle dalej od wyimaginowanego zagrożenia. A przecież był tak pewny, że jeszcze się spotkają...
Westchnął ciężko i rozciągnął ciało na wychylonej nad wodą skalnej półce. Szponem wydłubał obluzowany przez wiatr i deszcz kamyk, by po chwili cisnąc go w dół. Ciszę zakłócił plusk. Mgła nad wodą na chwilę zakotłowała się, ale potem zamknęła nad tonącym kamykiem wtórując wodom jeziora.
Samiec ułożył pysk na chłodnej skale i zamknął ślepia. Otoczył go łagodny nimb ciepła, który rozgrzał wilgotne łuski chroniąc go przed chłodem. Szkoda, że nie mógł zrobić tego samego z własnym sercem.
Uśmiechnął się cierpko, ganiąc się w myślach za niepotrzebną melancholię.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-10, 22:25   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Chłody otuliły smocze ziemie szczelniejszym całunek niż dotychczas co średnio podobało się smoczycy. Mimo iż posiadała geny górskich to stanowczo lepiej czuła się na pustyni. Gorący piasek pod szponami, mieniące się na złoto łuski... z utęsknieniem będzie wyglądać cieplejszych miesięcy. Pragnęła ciepła jednak nie tylko od natury, bowiem pewien smok postanowił przekroczyć bariery. Nie miała mu tego za złe ponieważ sama również tego chciała, ale teraz czuła się rozbita. Nie dość, że Nadchodzący Chłód przywitał ją dziwnym osłabieniem to jeszcze ta sprawa z Kanionem Szeptów. Nie potrafiła skupić się na swoich zwykłych codziennych czynnościach, przywódczyni również nie przydzielała jej żadnych zadań. Snuła się po terenach Cienia aż nie ruszyła zada na tereny wspólne. Może ktoś będzie jej pyskował i splunie mu w pysk ogniem? Cokolwiek... nie zniesie dalszego pozostawienia jej z własnymi myślami samotnie.
Rozłożyła swoje złote od spodu i niemal czarne od góry skrzydła napełniając je powietrzem. Szybowała wysoko poza zasięgiem ślepi innych istot. Przecież kogoś szukała czyż nie? Przez tą mgłę raczej średnio jej to wychodziło. Fuknęła z dezaprobatą i zniżyła lot, powinna być gdzieś nad jeziorem Zimnym. Zatopiła się w gęstwinie pozwalając się jej pochłonąć i dopiero wyciągniętymi przednimi łapami poczuła jak nisko się znajduje. Muskała szponami taflę jeziora szybując tuż nad lustrem. Westchnęła zerkając na swoje odbicie i nadal rozcinając wodę jedną z przednich łap.
Dopiero kątem oka zauważyła z ledwością czyiś kształt malujący się u stóp Smoczego Grzbietu. Jednak ktoś się nawinął. Szeroki łuk nad wodą i już leciała w kierunku smoka i wszystko byłoby ok gdyby nie jeden drobny fakt. Czemuś bardzo nie spodobało się mącenie przez nią wody i w momencie gdy rozpoznała samca coś złapało ją za wyciągniętą łapę. Co do?! Zdziwienie i ciepło w sercu na widok smoka zastąpiła irytacja i szok. Czyiś ogon oplótł się wokół jej przedniej łapy i nim zdążyła pomyśleć, ryk protestu zdążył wydobyć się z jej pyska. Wyrżnęła z impetem głową i piersią w wodę, wpadając w czerń otchłani. Machała szaleńczo skrzydłami rozchlapując wodę i nałykała się też jej całkiem sporo. Oczy w ciemnościach spojrzały na nią z głębin. To było coś długiego i silnego, nie zdążyła zauważyć czy ma łapy w każdym razie po kilkunastu uderzeniach serca tafla wody zamknęła się nad smoczycą jakby nigdy nie unosiła się nad jeziorem Zimnym.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-11-15, 19:37   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


W gęstej mgle ciężko było coś dostrzec, ale w lepkiej ciszy popołudnia łopot skrzydeł był doskonale słyszalny. Obojętny z ociąganiem otworzył ślepia, by dostrzec jak wzburzając mgłę i rozcinając szponami taflę wody, mknęła w jego kierunku znajoma sylwetka. Uniósł głowę nie do końca wierząc własnym zmysłom, ale... tak. Jaskrawe łuski, których fakturę doskonale pamiętał, pamiętał nawet ich smak, wyraźnie odcinały się na tle bieli... Nie mylił się. Nieznajoma-znajoma szybowała tuż nad wodą niesiona majestatycznymi, połyskliwymi skrzydłami. Lecz nim zdążył choćby skonfrontować się z uczuciami jakie ogarnęły go na jej widok, głośny plusk otrzeźwił uśpione instynkty.
Bez zastanowienia skoczył w wodę. Chłód uderzył w niego nieprzyjemną falą, ale już po chwili co innego rozgrzewało jego ciało - gniew.
Pośród kotłującej się wody dostrzegł wężowe ciało potwora, który mocno oplótł przedramię smoczycy i ciągnął ją w głębiny. Obojętny odruchowo nastroszył pióropusz kolców i obnażył kły. Nie wahał się, a dosłownie jedno mrugnięcie okiem później, wodę zabarwił szkarłat. Potwór zwinął się w bólu, kiedy kły samca zatrzasnęły się na śliskim ciele. Czerwień utrudniała widok, ale morski zdawał się doskonale wiedzieć, co robi.
Uścisk na łapie smoczycy zelżał, ale zamiast tego mogła poczuć, jak łapy samca chwytają ją w talii, jak jego ciało wężowym ruchem ociera się o jej grzbiet gdy wyciągał ją z chmury czerwieni.
- Do brzegu. - Zimny, rozkazujący ton smagnął jej jaźń, ale morski jej nie puścił. Nie był pewny, czy potrafiła pływać. Jeśli nie, utonie jeśli ją puści. Pchnął ją więc ku górze, a gdy głowa przebiła taflę wody, odeskortował ją do samego brzegu z jej pomocą lub bez.
Bestia nie ruszyła w pogoń, najwyraźniej zbyt zaskoczona bólem i liczebną przewagą wroga. Obojętny natomiast wysunął się z wody na skalisty, wąski brzeg tej samej skały, która wcześniej robiła mu za legowisko. Gdy cienista poszła w jego ślady, otaksował ją spojrzeniem. Nie dostrzegł na jej ciele świeżych ran, co znaczyło, że stwór nie zdążył zatopić w jej ciele swoich kłów.
- Spotykamy się w... dziwnych okolicznościach. - Rzucił cierpko i odwrócił wzrok ku leniwie falującej mgle, która nie zdążyła jeszcze scalić się po tym jak zmącili ją ruchem swoich ciał. - Ale wychodzi na to, że dla ciebie to spotkanie okazało się całkiem korzystne. - Pokusił się o cyniczny uśmiech i skrzyżował spojrzenie z jej jasnymi ślepiami. Wyraz jego pyska zdawał się mówić kpiąco: "nie ma za co."
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-25, 18:09   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Dusiła się co tu dużo mówić. Wciąganie pod wodę przez jakiegoś wężowatego stwora nie było niczym przyjemnym. Czy widziała jakieś tunele światła i inne bzdety? Nie, natomiast gardło i płuca paliły ją żywym ogniem. Potrafiła pływać jednak nagły szok spowodował, że nałykała się stanowczo za dużo wody. Czy tak miał skończyć jeden z nielicznych wojowników wolnych stad? Utopiony w zimnym jeziorze?! Chciała złapać oddech i jednocześnie pozbyć się węża, zamiast tego świat wokół niej zaczął ciemnieć. Traciła powoli przytomność i tylko nagłe uderzenie lodowatego powietrza utwierdziło ją w przekonaniu, że jednak nie odchodzi. Rozkaszlała się czując jak ktoś holuje ją do brzegu. Ktoś kazał jej płynąć, ale ona zamrugała jedynie ślepiami.
Wydobył ją na brzeg na którym wcześniej siedział, tu zadrżała i uświadomiła sobie jaką słabością się właśnie odznaczyła. Patrzyła ślepo w ciemną ziemię pochylając łeb dopóki samiec się nie odezwał. Czuła cierpkość jego słów… jakby wcale nie chciał jej ratować, ale coś go do tego zmusiło i teraz będzie musiał żyć z konsekwencją tej decyzji. Zerknęła na niego kątem oka i wtedy faktycznie ich spojrzenia się skrzyżowały. Jego wzrok kpił podczas gdy jej był mieszanką bólu i obrzydzenia dla samej siebie. Skrzywiła się i uciekła pyskiem w przeciwnym kierunku, ku tafli jeziora.
-Nie musiałeś tego robić.- rzuciła pod nosem zagryzając lekko zęby. W jej głosie nie było słabości, a zniesmaczenie. Ich stosunki doprawdy były pokręcone.
-Teraz jezioro nam świadkiem, że jestem twoim dłużnikiem.- dodała jakby mówiąc do siebie, tym razem nieco łagodniej.
Pozwoliła sobie spojrzeć na niego.
-Powiedz, gdybym była byle smokiem, nadal skoczyłbyś do wody?- zapytała nagle jakby chcąc postawić go w mało komfortowej sytuacji. Odpowiedź wszakże mogła kosztować go sporo energii… albo zupełnie nic.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-11-25, 18:31   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Nie był pewny co popchnęł go do tego, by ją uratować. Najprawdopodobniej to, że tak należało. Gdy targał bezwładne ciało Mary na tereny Wody, również nie myślał o tym akcje jako o czymś niezwykłym. Tak należało, bo nikt nie zasługuje na śmierć w bezsensowny sposób, również nieznajoma cienista. A moze nawet ona bardziej.
Spojrzał jej w pysk i dostrzegł to, co nie raz gościło na jego własnym.
Brzydziła się sobą.
W pierwszej chwili nie pojął tego grymasu, nie powiązał go z zaistniałą sytuacją. Chciała umrzeć? Nieświadomie uratował ją przed pochopnymi wyborami?
Trzewia ścisnęła mu nieokreślona obawa i gdzieś w głębi jego umysłu rozpaliła się iskra gniewu. Po chwili jednak okazało się, że nieznajoma po prostu nie chciała być mu dłużna. To akurat doskonale rozumiał, on również unikał sytuacji, w któych mógłby stać się czyimś dłużnikiem. I już otwierał pysk, by odpowiedzieć, zapewnić, że tak naprawdę nie potrzebuje nawet jej wdzięczności, bo przecież był zwyczajnie w dobrym miejscu i czasie, ale wtedy padło pytanie.
Zatrzasnął paszczę, patrząc na jej profil w zamyśleniu. Zaskoczyła go, ale nie wytrąciła z równowagi. Czas odmierzał cichy plusk spływających z ich ciał kropel wody.
Może mu się wydawało, ale miał wrażenie, że kryje się w tym pytaniu drugie dno. Że smoczyca chciała usłyszeć bardzko konkretne słowa. Ale czy on mógł nimi szastać z taką łatwością?
Była dla niego kimś wyjątkowym? W pewnym sensie... Często gościła w jego myślach, częsciej niż sam by tego chciał, ale wystrzegał się podobnych emocji, wiedząc jak bywają zgubne. A teraz, stawał przed przedziwnym wyborem.
Nie nawykł do myśli, że mógłby dzielić z kimś życie, po prostu nigdy nie przyszło mu na myśl, by ktoś tego chciał, ale czy on chciał? Czy chciał uczynić kogoś wyjątkowym dla siebie?
- Również bym skoczył. - Przynał, bo tak brzmiała prawda. - Ale nie to chciałaś usłyszeć. - Stwierdził, bez cienia zażenowania. Jego głos stał się głębszy, łagodniejszy. Zbliżył się, a gdy znów zabrał głos, zniżył ton do mrukliwszego, cieplejszego, jakby chciał jedynie tym przekazać, że nie ma zamiaru jej skrzywdzić. Błekitne ślepia szukały jej spojrzenia i były niepokojąco poważne.
- Co chciałaś usłyszeć?
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-25, 18:34   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Nikt nie zasługuje na śmierć w bezsensowny sposób, chciałaby coś podobnego usłyszeć podczas swoich nauk. Tymczasem sama miała przecież sprowadzać na innych śmierć, niezależnie czy miała sens czy nie. Nie wgłębiajmy się jednak w zawiłe struktury Cienia.
Brzydziła się sobą i to bardzo... słabość nigdy nie była pochwalana w jej stadzie. Cóż też powiedziałaby na podobn obrót spraw jej przywódczyni? Jeszcze znów zechciałaby zabrać jej rangę pod pretekstem, że "ocalił ją wróg". Zabawnym jednak było, że samicza ostanimi czasy częściej kontaktowała się ze smokami Wody niż Cienia.
Dobrze, że nie poruszył tematu samobójstwa bo musiałaby go strzelić w pysk. Ona i samobójstwo? Toż to była ucieczka od życia i najwyższy przejaw tchórzostwa! Nie, ona taka nie była... nie była jak poprzednia przywódczyni Sen.
Zauważyła, że chciał coś powiedzieć ale umilkł. Czyżby jednak jej pytanie nieco zbiło go z tropu? Było odważne i bezpośrednie, być może i znała odpowiedź ale chciała zobaczyć jego reakcję. Reakcję, nie usłyszeć odpowiedź bo samiec był przecież jaki był. Pokręciła łbem uśmiechając się lekko pod nosem. Jednak czegoś się od niego dowiedziała.
-Jesteś więc jednak nieco bohaterski choć za tym nie przepadasz, a przynajmniej takie wrażenie sprawiasz.- rzuciła patrząc mu już odważniej w ślepia. Wyczuła jego łagodniejszy ton choć jego późniejsza powaga nieco ją zaniepokoiła. Głębszy tembr głosu, inny wzrok... Jakby to on chciał przyprzeć ją do skały. Zmrużyła delikatnie ślepia pragnąć znieść to spojrzenie. Chodziło tylko o zobaczenie reakcji, on jednak się nie cofnął. Zmusił do zastanowienia tym swoim pytaniem. Co chciało usłyszeć jej serce? Zacisnęła lekko zęby i znów nagle pokręciła łbem.
-To nie jest istotne.- odparła krótko. Wiedział... na pewno wiedział. Musiała zmienić temat. Siadła na zadku, jej ogon wił się leniwie za nią.
-Co chcesz w zamian?- oczywiście chodziło o dług. Starała się zachować względny spokój choć przy nim nie było to najłatwiejsze.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-11-27, 18:36   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Z pewnej perspektywy można było sądzić, że Obojetny ze swoim podejściem do życia trafił do kompletnie nieodpowiedniego stada. Z tak silnie zakorzenionym strachem przed okazaniem słabości byłby doskonałym nabytkiem. Gdy tu trafił, ktoś z giętkim umysłem łatwo mógł zrobić z niego pozbawioną uczuć maszynę do zabijania. A jednak przydarzyło mu się coś zupełnie innego. Trafił w wir zdarzeń, które namieszały mu w głowie, sprawiając, że od wielu, wielu księzyców był rozdarty pomiędzy dawnymi przyzwyczajeniami, a naiwną wiarą w nowy początek. Tylko nowego początku wciąż nie widział na horyzoncie. Sentymentalny i naiwny.
Zignorował jej słowa o bohaterstwie, bo nie miały najmniejszego znaczenia w obliczu jej zachowania.
Speszyła się i nie toego oczekiwał. I próbowała zmienić temat. A przecież tak naprawdę ion miał pewne... oczekiwania. Wystarczająco to okazał. Liczył więc, że gdyby powiedziała głośno to, co chodziło im po łbach, musiałby się zmierzyć z tymi słowami i własnymi pragnieniami. Tak się jednak nie stało. Może to lepiej? Może lepiej było, gdyby zdusił wszystko w zarodku?
- Czyżby? - Zmrużył ślepia, a ich spojrzenie stało się przeszywające, jakby dusił w sobie irytację. Patrzył wprost w jej oczy, zdając się mówić, że nie powinna z nim igrać, że w tym momencie nie ma na to najmniejszej ochoty.
W jednej chwili znalazł się bardzo blisko, niemal przygniatając ją do skały, którą miała za grzbietem. Zwiesił nad nią głowę, lekko przekręcając w bok. Wyglądał jakby chciał samym tylko spojrzeniem wydrzeć myśli z jej głowy.
- Nie jesteś szczera ze sobą więc dlaczego chcesz, żebym to ja był szczery z tobą? - Syknął i choć w nos drażniła go słodka woń jej ciała, nie cofnął się nawet o krok. Ta sytuacja przypominała mu inną. Dlaczego samice były takie... głupie? Dlaczego sądziły, że wystarczy podwinąć ogon, załkać, a każdy będzie rozdzierał sobie serce jedynie po to, by ukoić ich smutek? W tym momencie nie widział w cienistej silnej wojowniczki, którą była. Widział w niej smoczycę, która mu się poddała, która miała wobec niego oczekiwania, ale była zbyt słaba, by powiedzieć o nich wprost. Był hipokrytą? Tak, ale nie dbał o to. Minął czas, kiedy to on śmiało otwierał przed innymi serce. Przyrzekł sobie, że teraz by w nie zajrzeć, ktoś musi własne wydrzeć sobie z piersi i wepchnąc mu w łapy. Smoczyce były głupie, ale czyż on nie był głupszy, że mimo wszystko nie potrafił rezygnować z kogoś, kto próbował do niego dotrzeć?
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-27, 19:06   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Z całą pewnością w każdym stadzie można było spotkać kogoś "niepasującego". Oni jednak dalej trwali w swoich legowiskach żyjąc w przekonaniu, że tu im najwygodniej. Czy ją interesowały takie osobniki? Ani trochę, bo nie była to jej sprawa. Dla niej liczył się Cień choć nie miała już ochoty skakać w ogień za ich przewodniczką. Nie po tym co od niej otrzymała.
Oczywiście, że zauważyła zmianę w jego zachowaniu jakby nagle nowe mury pojawiły się między nimi. Choć i one nie do końca były jakieś nie do przebicia bo z jednej strony czuła, że pożerał ją wzrokiem, ale z drugiej... jej niepewność go zniesmaczyła. Ciekawa mieszanka odczuć.
Siedziała w miarę spokojna, ale kiedy przyparł ją do skały i świdrował spojrzeniem zwęziła powieki. Czerń jej twardówek niemal całkowicie pochłonęła turkusową barwę ślepi. Czuła się przy nim inaczej to fakt, dał jej coś czego jeszcze nigdy nie miała - przyjemność. Inną przyjemność niż tą wynikającą z zabijania.
Kolce pokrywające tu i ówdzie jej ciało nastroszyły się. Nie mogła mu przecież otwarcie powiedzieć, że pragnęła usłyszeć słaby tekst w stylu "tylko ciebie bym ratował". On nie był takim samcem i dopiero teraz to do niej dotarło, po tym jak wzburzyła go swoim unikiem. Na bogów przecież jeszcze by jej się tu zakrztusił gdyby coś podobnego usłyszał.
-Dałam i wzięłam od ciebie więcej niż od innego samca.- zaczęła już silniejszym tonem niż wcześniej.
-Ty nic nie poczułeś?- dodała wymijając pyskiem jego głowę tak by mówić mu do ucha.
Kolce na jej ciele znów położyły się po sobie. Jego nie powinna atakować... nawet jeśli ruszył na nią to nie była odpowiednia odpowiedź.
-Przez chwilę durne serce chciało usłyszeć coś prostackiego, a ty przecież taki nie jesteś czyż nie?- powiedziała mu wprost do ucha i cofnęła łeb ocierając się mimowolnie o jego łuski. Tym razem nie zamierzała się przejąć jak zareaguje. Miała być szczera, czyż nie? Woda sodowa powoli z niej schodziła.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-11-27, 19:51   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Siła jej spojrzenia wywołała w nim przyjemne uczucie ekscytacji. Tęsknił za tym. Chciał widzieć ją taką. Chciał widzieć ją silną, bo sam był egoistą. Nie zniósłby myśli, że będzie pokładać w nim wszystkie nadzieje. Nienawidził odpowiedzialności za innych. Nie miał przyjaciół. Na własne życzenie, choć czasem żałował. I teraz... albo będzie żałował, albo wszystko okaże się kolejną smutną farsą.
Nieznajoma robiła uniki, ale... on również je robił. Ona robiła je, według niego, mniej sprawnie, ale w pokrętny sposób ta nieoczywista siła mu odpowiadała. Nie uciekła, nie wycofała się, kiedy dostała sygnał, by tego nie robić. Ale gdy się zastanowił, to przecież nigdy tego nie zrobiła. Nie cofnęła się nawet wtedy, gdy bezczelnie ją uwiódł. Dała mu tyle samo ile on dał jej. Nic nie byli sobie winni. Byli siebie warci.
Ta myśl go rozbawiła, ale to nie czas na durne szczerzenie kłów.
Powietrze było naelektryzowane, między ich ciałami skakały iskry pragnień, niedopowiedzeń i zawoalowanej agresji. Ta ostatnia jednak zniknęła zupełnie, kiedy nieznajoma złagodniała.
- To, co poczułem, nie ma znaczenia. - Zadrwił, złośliwie odnosząc się do jej poprzednich słów, a potem szepnął, uprzednio nachyliwszy się do jej ucha. - Nie masz pojęcia jaki jestem. - W jego głosie nie było tak wyraźnego napięcia jak poprzednio. Najwyraźniej uspokoiła go swoimi słowami, czy raczej wyraźnym przekazem, którego się nie wstydziła. - Ale, pokażę ci. I lepiej dla ciebie żeby to nie poszło na marne, bo nie skoczyłbym za wrogiem. - W złowróżbnych słowach pojawił się uśmiech. Potem mogła poczuć ciepły jęzor na swojej szyi i delikatny dreszcz, który wstrząsnął jego ciałem, kiedy jego pierś przywarła do niej na kilka chwil. Odetchnął głębiej, jakby właśnie pozbył się jakiegoś ciężaru.
Nie spodziewał się, że świadomość jej zainteresowania, jej pragnienia, by była dla niego kimś wyjątkowym, sprawi mu satysfakcję. Nie mogła tego zobaczyć, ale mimo to, albo może właśnie dlatego, cholernie bał się następstw swoich wyborów. Bo nie rzucał słów na wiatr i w myślach błagał los, by tym razem dokonał dobrego.
Cofnął się, a cienista mogła dostrzec jak pysk przecina mu znajomy, szelmowski uśmiech. Ślepia, które zwykle karmiły świat zimną obojętnością, teraz spoglądały na nią z uznaniem, może nawet sympatią.
- Jak masz na imię?
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

Ostatnio zmieniony przez Obojętny Kolec 2017-11-27, 19:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-28, 15:24   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Trzeba było przyznać, że to spojrzenie zawdzięczał jednak w głównej mierze sobie. Była nieco zagubiona, ale to jego silniejsze pchnięcie otrząsnęło ją z wcześniejszego ataku lewiatana. Uczucia delikatnie sunące między nimi teraz nieco się zagęściły i nie zamierzała żałować. Patrzyła na niego odważnie wręcz wyzywająco czekając na odpowiedź. Otrzymała ją w formie jaką tylko on mógł wybrać.
Drwiny nie specjalnie zrobiły na niej wrażenie, nie tak mocne jak jego głos wpełzający wprost do jej ucha. Zadrżała mimowolnie i uśmiechnęła się zadziornie. Nie znała go? Ciekawe czy potrafiłby wskazać smoka który w pełni znał innego. Z resztą nie odczuwała potrzeby by go poznać, co jeśli wtedy ten sen pęknie i obudzi się w szarej rzeczywistości? Niech sen trwa i dalej drażni ich zmysły.
-Pokaż więc, może uda ci się za mną nadążyć.- trwoga ni niepewność nie zdjęły jej serca. Czekała na jego ruch, a czując ciepły jęzor na szyi zamruczała. Jego dreszcz też sporo jej powiedział, nie był obojętny na jej wdzięki. Jeszcze nie zobojętniał...
Ciepłe uczucie znów rozlało się po jej ciele, odurzało ją i miała wrażenie, że się uzależnia. Czy to dobrze? Może to wina jej młodości? Jej ogon zadrżał, kolce postawiły się na moment ale kiedy samiec odsunął się od niej nieznacznie musiała wziąć się w garść.
Szelmowski uśmiech pomógł jej wrócić do siebie, no i wzrok... czy widziała tam uznanie? Przeciągnęła się machnąwszy raz złocistymi skrzydłami po czym położyła się na skałach niczym lew. Oparła przednią lewą łapę na prawej, zerkała na niego spod przymrużonych ślepi.
-Matka nazwała mnie Dirlilth, Cień dodał przydomek Niezłomna, sama jednak nadałam sobie imię Ukrytej Intencji.- powiedziała łagodnie chociaż jej oczy błyszczały od zadziorności.
-Czy mój bohater też ma jakieś imię?- dodała wyraźnie się drocząc.
Czy jemu się to podobało czy nie teraz nie da mu spokoju. Serce waliło jej w piersi choć wcale nie było tego po niej widać. Pragnęła go każdą komórką swojego ciała, ale przed oczyma stała jej Czerwień. Dostojna uzdrowicielka która potrafiła samym spojrzeniem skusić samca. Brzmi fajnie... ale ona miała na razie tylko siłę i młodość. O doświadczeniu raczej nie było tu mowy.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-12-06, 23:48   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


"Pokaż więc, może uda ci się za mną nadążyć."
Uśmiechnął się na te słowa, drapieżnie i z wyższością. Zupełnie jakby prowokował ją, by faktycznie musiał postarać się, by jej dorównać w... czymkolwiek. Wiedział przecież, że cienista nie lubiła oddawać pola bez walki, nawet jeśli były momenty, kiedy jej spojrzenie bliższe było nieśmiałej młódki niż silnej wojowniczki.
Obserwował jak z niewymuszonym dostojeństwem kładzie się na skałach, jakby właśnie wzięła je w posiadanie. Nie mógł powstrzymać uśmiechu satysfakcji, kiedy w głowie pojawiła się myśl "uczyniłem ją moją." Jednak dziwna duma, która mieszała się z masą innych uczuć, obawą, pożądaniem, sympatią... zniknęła, kiedy samiczka odezwała się kolejny raz, tym razem po prostu się przedstawiając.
Roześmiał się. Tak, śmiał się z jej imienia, ale nie złośliwie. Po prostu zupełnie mu do niej nie pasowało. Tak jak pierwsze nic mu nie mówiło, przydomek wydawał się całkiem adekwatny, tak ostatniego nie mógł do niej dopasować. I w tamtej chwili nawet przez myśl nie przeszło mu, że być może właśnie imię ma niezwykle pasujące. Może miała naturę manipulatora i kłamcy? Ale nie pomyślał o tym, chcąc widzieć ją szczerą wobec siebie. Nic nie mógł na to poradzić, przynajmniej w tamtej chwili. Podjął pewne kroki, wytłumaczył sobie pewne kwestie i teraz musiał mierzyć się z konsekwencjami.
Zbliżył się do niej, spoglądając w jej oczy z leniwym uśmiechem, który zastąpił bezczelne szczerzenie kłów.
- Ukryta Intencja. - Wymówił powoli, niskim, mruczącym głosem, choć jego ślepia wciąż roziskrzone były rozbawieniem. - Ładnie, choć mi bardziej podobałyby się szczere intencje. - Choć mówił żartobliwym tonem, to podkreślił ostatnie słowa w nieoczywisty sposób przekazując cienistej swoje oczekiwania. Potem usiadł obok niej, ledwie tylko stykając swój bok z jej bokiem. Miał ochotę znów sprawić, by topniała w jego uścisku, by jej oddech parzył mu łuski, ale nie wykonał ku temu żadnego kroku, choć wiedział, że by mu nie odmówiła. Uznał jednak, że nim znów pozwolą sobie na zapomnienie, najpierw uczynią siebie godnymi zapamiętania i wszystkich tych uniesień.
Spojrzał na zasnute mgłą jezioro wsłuchując się we własny ciężki oddech. Jakkolwiek rozmowa o imionach byłaby... żenująca, on zdawał się czuć całkiem swobodnie, swobodniej nawet niż wtedy, gdy wyciągnął ją z wody i złośliwie żartował.
Spojrzał na nią gdy zapytała. Uśmiechnął się krzywo i z wolna kiwnął głową.
- Nadano mi imię Sztorm. Tutaj natomiast przyjąłem imię Obojętny Kolec i jak na razie przy nim pozostaję. - Odpowiedział, na dłuższą chwilę zatrzymując wzrok na jej pysku. Nawiedziła go naiwnie romantyczna myśl, że jej oczy rozświetlone blaskiem dnia zyskują nowy wymiar piękna. Były zupełnie inne niż te, które zapamiętał z ostatniego spotkania. Czystsze, łagodniejsze.
- Teoretycznie szkolę się na łowcę. - Dodał po chwili, a potem przesunął końcówką ogona po bliźnie u nasady jej ogona. Zapamiętał to miejsce i teraz wykorzystał do poparcia swojej teorii. - Ty, jak wnioskuję po szramach i posturze jesteś wojownikiem... - Przesunął ogonem po jej tylnej łapie, jak gdyby nigdy nic.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-12-09, 20:17   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Widząc jego uśmiech na swoje słowa pokręciła łbem również uśmiechając się pod nosem. Cóż on mógł wiedzieć o uporze. Na dobrą sprawę nie znali się aż tak dobrze, lecz ona sobie uporu nie odmawiała. Była uparta odkąd wykluła się z jaja. Podczas nauk pływania, podczas nauk walki pod okiem Keez, podczas pierwszych walk... Jeśli nie rozpychałeś się łokciami w tym świecie zostawałeś pożarty na śniadanie.
Och zauważyła jak ją obserwował gdy siadała na skałach, dobrze... o to chodziło. Czyż to co właśnie robili nie było grą? Gdy patki szukały sobie partnerów tańczyły wokół siebie... elfy dawały sobie prezenty... samce wilków gryzły się między sobą by pokazać samicy który z nich był najsilniejszy, a oni? Posyłali sobie uśmiechy i drapieżne spojrzenia. Oboje silni i niezależni, tak bardzo potrzebujący ciepła tego drugiego.
Poważna niemal podniosła chwila minęła gdy samiec najnormalniej w świecie wybuchł rubasznym śmiechem. Na pysku samicy pojawił się cień... jeden z tych cieni który mówi, że jeśli zaraz ktoś się nie wytłumaczy to skończy z wyrwanym okiem. Swoją drogą nadal by go pragnęła nawet jeśli widziała by jego pusty oczodół. Ogon niespokojnie uderzył o skały, czarne oczy przypominały teraz szparki, a z nosa leniwie wydobył się dym.
-Tylko się przypadkiem nie udław mój drogi, szkoda by było tak młodego samca który by zszedł z tego świata przez uduszenie.- syknęła uśmiechając się do niego znacząco i oglądając swojego szpony. Och mogłaby zacisnąć mu łapę na szyi...
Zbliżył się do niej, posłał do swoje spojrzenie i uśmieszek. Nadal patrzyła na niego zmrużonymi ślepiami, ale przestała uderzać ogonem o ziemię.
-Nie była ostatnio wyjątkowo szczera?- rzuciła mu w odpowiedzi i wyciągnęła łapę w jego kierunku. Pogładziła jego łuskowy policzek.
-Sam sobie odpowiedz.- szepnęła przeciągając szponami po jego podbródku i zabrała łapę. Szczera Intencja... może wobec niego się uda... ale czy zdoła unieść to co mu ofiaruje? Czy był gotowy na jej szczerość i czy ona była podobna na coś podobnego z jego strony? Ciężko rzec...
Westchnęła gdy odwrócił wzrok ku jezioru i sama zrobiła do samo. Przymknięte ślepia obserwowały zamglony krajobraz tak podobny do tego co miała na co dzień na terenach Cienia.
-Obojętny... no proszę.- rzuciła nie zerkając jeszcze na niego.
Dziwne, obce uczucie nawiedziło jej klatkę piersiową. Jakby ktoś zacisnął na niej łapę i chciał wyrwać uczucia z piersi. Czy i wobec niej taki chciałby być? Zmarszczyła lekko brwi i w końcu zwalczyła to uczucie patrząc na niego.
-Sztorm, ośmielę się rzec że chyba bardziej do ciebie pasuje.- uśmiechnęła się znacząco pod nosem. Oczywistym było co miała na myśli... tamta noc w kanionie, czuła jak w sumie jak po sztormie czy pożarze. Pasowało więc chyba.
Drgnęła czując na zabliźnionym miejscu jego ogon, nie spodziewała się dotyku... stąd podobna reakcja. Wyszczerzyła kły pozwalając by dym uniósł się z jej nozdrzy.
-Spostrzegawcze oko panie przyszły łowco.- bez ostrzeżenia uniosła i swój ogon który bez problemu oplótł się wokół jego własnego. Wolałaby by tak jej nie miział... czuła jak gorąco zaczyna buchać w niej na samą myśl do czego mogłoby to doprowadzić. I tak wystarczyło, że pozwoliła sobie zadrżeć, a jej kolce same z siebie zjeżyły się na moment.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 351
Wysłany: 2017-12-10, 21:44   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Dostrzegłszy jej wzburzenie, uśmiechnął się z przekorą. Lubił się z nią droczyć, ale miał wrażenie, że wydoroślała od ich ostatniego spotkania. Była bardziej pewna siebie, i zupełnie świadomie go prowokowała, ale to może dlatego, że przez kilka słów jakie dzisiaj padło była pewna jego? Miał chęć nazwać ją naiwną. Z taką ufnością zdecydowała się wdepnąć w coś, co jego przerażało. Jednak czy nie byłby wtedy hipokrytą? Przecież gdzieś głęboko w zwykle nieporuszonym sercu tlił się ogień przeznaczony specjalnie dla niej. Czy to nie naiwne ufać komuś tylko dlatego, że przy tym kimś serce zaczyna bić mocniej?
Przez jedną, krótką chwilę pomyślał o Płaczu i przeszył go chłodny dreszcz. Zacisnął szczęki i odetchnął powoli, by pozbyć się niepotrzebnego wspomnienia. Z pomocą przyszła mu nieoczekiwana czułość. Gest smoczycy skutecznie zdusił chłód. Sprawił, że lekko przymknął oczy, wyraźnie czerpiąc przyjemność z dotyku.
- To się okaże... z czasem. - Odparł powoli i czuć było, że faktycznie podchodzi do tego poważnie. Na chwilę bowiem, w jego ślepiach pojawił się dziwny cień. Zupełnie jakby przeżywał na nowo jakieś odległe wspomnienie. Cień zniknął jednak, kiedy pazury smoczycy z cichym chrzęstem przesunęły się po jego łusce, sprawiając, że spojrzał Dirlilth w oczy całkiem przytomnie. Uśmiechnął się pobłażliwie, nieświadomie sprawiając wrażenie dużo bardziej zmęczonego i doświadczonego.
To oczywiste, że nikt prócz niego nie zweryfikuje jej szczerości, ale na to potrzeba było czasu i on zamierzał go sobie dać, nawet jeśli obawiał się, że to wszystko jest kolejnym nietrafionym wyborem. Dziwił się jednak tej jej szczerości, temu z jaką ufnością podchodziła do niego. Wyglądała jakby żadne obawy nie zaprzątały jej myśli. Była tak pewna jego intencji?
Przez chwilę dzieliło ich milczenie. Dostrzegł zmianę jaka zaszła w jego towarzyszce kiedy wyjawił swoje imię. Nie wiedział dlaczego, ale Intencja wydawała mu się wtedy smutna. Gdy więc znów na niego spojrzała, on już od kilku chwil patrzył na jej posagowy profil. W chłodnych, błękitnych ślepiach samca pojawił się cień zatroskania. Widać jednak było, że chciał to ukryć. Nie skomentował więc jej zachowania.
- Myślę, że kiedyś bardziej przypominałem Sztorm. - Uśmiechnął się kpiąco. - Ale podoba mi się, że tak sądzisz.
Podobało mu się też jak jego imię brzmiało wypowiadane jej głosem, ale tego nie zdecydował się powiedzieć. Zachował dla siebie samolubną myśl.
Jego uwadze nie uszło spięcie mięśni, kiedy zuchwale przesuwał ogonem po jej ciele. Nie mógł odmówić sobie złośliwego, lekko kpiącego uśmiechu satysfakcji. Wprawdzie pozwolił, by splotła ich ogony, ale to nie przeszkadzało mu przed ułożeniem się na boku i wodzeniu łapą po gładkiej łusce u nasady jej szyi.
Więc nie pomylił się sądząc, że Intencja była wojownikiem. A choć pochwaliła jego spostrzegawczość, on nie sądził, by jej profesja była trudna do wydedukowania. Całą sobą cienista zdawała się mówić o sile i niebezpieczeństwie. Od przenikliwego spojrzenia ślepi, po drapieżny uśmiech i ostrzegawczo nastroszone kolce.
- Opowiedz o swoich bitwach. - Mruknął nagle, leniwie przesuwając pazurami po jej łusce. Z rozmysłem, łagodnie wyswobodził ogon, tylko po to, by prowokacyjnie raz jeszcze wodzić jego końcówką tuż nad blizną. Wyraz jego pyska jasno sugerował, że doskonale zdaje sobie sprawę z jej reakcji i zwyczajnie się z nią droczy. Wynagradzał jednak tę drobną złośliwość własnym głębszym oddechem i przeszywającym spojrzeniem, które jasno sugerowało, że niezwykle podoba mu się to, co widzi.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-12-12, 18:41   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Czy naiwnym było oddawanie się komuś, okazywanie komuś uczuć, bycie szczerym? Jeśli to wszystko było naiwnością to fakt może i taka była, ale tylko wobec niego. Miecz ten jednak był obusieczny. Samiec mógł zrobić co chciał jednak zemsta Dirlilth byłaby słodszą od największego zwycięstwa w jej młodym życiu. Czaszka Obojętnego całkiem ładnie zdobiłaby jej grotę...
Dlatego na razie Cienista była naiwna, dawała się wmanewrowywać w sytuacje w których znajdowała się po raz pierwszy. Na chwilę przestawała być wojownikiem swego stada który nie powinien kierować się w swym życiu emocjami jak to wielokrotnie podkreślała Keez. Pragnęła teraz zatopić się w tych emocjach i być adorowaną w sposób jaki tylko on potrafił ją adorować. Zaczepki słowne, muskanie i ten uśmieszek... czy dziwnym było, że aż tak go prowokowała?
Widząc jak przymyka ślepia z łatwością odgadła, że dotyk spodobał mu się. Miała ochotę uszczypnąć go zębiskami, ale powstrzymała odruch.
-W rzeczy samej.- szepnęła w odpowiedzi i widząc jego "doświadczony" wyraz pyska na jej ruch szponami po jego łuskach pozostało westchnąć. Przewróciła nieznacznie ślepiami jakby gra ją znudziła.
-Nie patrz tak na mnie bo czuję się jakby miała ojca którego nigdy nie było.- rzuciła pod nosem i cofnęła się od niego. Nie tego od niego oczekiwała i nie zamierzała tego ukrywać. Skoro chciał odgrywać tego starszego i styranego życiem niech znajdzie sobie kogoś w swoim wieku.
-Kto więc uspokoił te niespokojne wody? Może lenistwo wolnych stad.- rzuciła zerkając na niego kątem oka. Skoro był Sztormem czemu w tej chwili przypominał rzekę leniwie płynącą przed siebie. Sztormem był... wtedy kiedy bez zbędnych pytań wpakował się na nią. Gryzł i trzymał w uścisku... Tak wtedy zdecydowanie to imię do niego pasowało.
Zadrżała mimowolnie czując łapę samca na swej szyi. Trzeba było przyznać, że łudziła się przez chwilę iż splecione ogony nieco go powstrzymają. Było jednak inaczej i znów czuła jak fala ciepła w niej rośnie.
Bitwach? Jej profil na chwil zaszedł cieniem gdy zerkała na taflę jeziora zupełnie nieświadoma tego, że samiec wyswabadza ogon. Bitwy... Przymknęła ślepia, a jej oblicze stało się poważniejsze. Lubiła walczyć to fakt, ale czy to był najlepszy temat do wspomnień właśnie teraz? Wysunęła łapę i położyła ją na boku szyi samca.
-Tu kawał mięsa wygryzła mi hydra której truchło leży teraz w mej grocie.- powiodła łapą ku nasadzie szyi
-Tu chciał rozszarpać mi tchawicę Krwisty Kolec, został na szczęście jedynie głęboką ranę.- jej szponiasta łapa przesunęła się po ciele samca do jego żuchwy
-Tu chciał rozsadzić mój pysk Płomień Świtu swoją maddarą uzdrowiciela.- stąd z resztą narodziła się jej nieufność wobec medyków. Łapa wędrowała dalej po ciele Sztormu. Pazury zarysowały delikatnie przednią łapę, potem zadnią.
-Przywódczyni złamała obie moje łapy.- następna była nasada ogona.
-Miedziana Łuska zostawiła mi poparzenie wywołane maddarą.- westchnęła jakby opowiadając o tym co zjadła na śniadanie. Im dalej w las tym bardziej obojętna zaczynała się wydawać.
-Były jeszcze braki mięśni przez Mistycznooką i Krwawą Żądzę.- dodała cofając łapę.
-Jedne boje były grą, inne zdradą, a jeszcze inne walką na granicy życia. Gdyby nie moja "dezercja" jak to uznała Keezheekoni pewnie wygralibyśmy wojnę z Wodą. Zabawne zwalać brzemię swoich poczynań na dwunastoksiężycowego smoka, nie sądzisz?- uśmiechnęła się chłodno pod nosem.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,45 sekundy. Zapytań do SQL: 11