FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Kanion Szeptów
Autor Wiadomość
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-13, 12:21   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


We wszystkich stadach próżno było szukać kogoś równie neutralnego, co Obojętny. Neutralnego tak wobec różnic stad, jak i poszczególnych smoków. Prawda była taka, że wszystkim nie ufał po równo, nie ważne czy smoki należały do stada, któremu coś przysięgał, czy do tego, z którym rzekomo był w stanie wojny. Każdemu rozdawał swoją nieufność i niechęć, bo w jego oczach wszyscy byli równie zakłamani i okrutni. Wszyscy jednego sortu... a co z nim?
- Spokoju, odpowiedzi? Sam nie wiem. - Westchnął cicho, lekko wzruszywszy barkami. Nie spojrzał na nieznajomą, choć czuł jej spojrzenie na sobie. Zupełnie nie przejmował się tym, że w myślach właśnie oceniała go pod względem zagrożenia lub inwigilacji. On na jej miejscu pewnie właśnie taką ostrożnością by się wykazał. Ale nie był na jej miejscu, choć słowa, które padły z jej pyska podpowiedziały mu, że być może była równie rozgoryczona, co on sam.
Siedział spokojny, niewzruszony chłodnym, jesiennym wiatrem omiatającym mu pysk i goniącym po niebie szare strzępki chmur. Jedna z nich przesłoniła zimny blask księżyca, na chwilę topiąc kanion w jeszcze głębszym mroku.
- A podobno to Wolne Stada... - Odezwał się wtedy, uśmiechając się cynicznie do gwiazd i słów nieznajomej. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak doskonale ją rozumiał, choć gorycz jego bezsilności przykrył już kurz minionych księżyców.
Po chwili milczenia powoli przeniósł na nią spojrzenie. W mroku błękit jego ślepi gorał niczym odległe gwiazdy, lecz nie były jak one tak chłodny i milczący.
- To nie prawda, że musisz robić to, co ci każą. Wolność wyboru powinna być dla nas największą wartością, jedyną, za którą warto przelewać krew. - Uśmiechnął się delikatnie, niemal łagodnie i powrócił spojrzeniem do bezkresnego nieba. Wiatr przegnał chmury i firmament znów jaśniał od blasku gwiazd i księżyca.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

Ostatnio zmieniony przez Obojętny Kolec 2017-10-13, 12:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-13, 16:35   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Dirlilth nie była neutralna z resztą w jej stadzie ciężko było stać z boku. Jeśli było się kimś takim zazwyczaj czekała cię śmierć, albo opuszczało się stado... za czym szła kara śmierci. Potrafiła jednak trzymać te wymysły na wodzy i nie atakowała każdego kto chociażby krzywo spojrzał na Cień. Czy była z kolei okrutna? To zapewne nieco bardziej do niej pasowało... ale wynikało to już ze skrzywień jakim poddała ją jej "rodzina". Ciężko było wyrosnąć na zdrowego psychicznie jak ma się podobne przeżycia.
-Odpowiedzi?- uśmiechnęła się pod nosem i zerknęła na niego. Ciekawe jakich odpowiedzi mógłby szukać smok jego pokroju. Nie miała nic złego na myśli... ot ruszyła w końcu swoimi komórkami mózgowymi, że na świecie nie chodziło tylko o nią.
Zupełnie na nią nie patrzył. Według niej oznaczało to albo fakt, że jest wyśmienitym wojownikiem, głupcem albo... albo kimś innym kogo nie potrafiła jeszcze opisać. Kimś pokroju Świetlika który po prostu nie życzył nikomu śmierci. To jednak było dawno, a ona nie była już pisklęciem.
Odwróciła łeb w stronę nieba gdy jedna z chmur faktycznie przysłoniła księżyc. Zrobiło się wtedy mroczniej, ale chyba aż tak bardzo im to nie przeszkadzało. Siedziała spokojnie, ale nie potrafiła skupić swoich myśli na wcześniejszym poszukiwaniu swojej matki. Nie gdy obcy siedział nieopodal. Teraz pozostało jej po prostu podziwianie piękna nocy.
Kiedy głos samca znów potoczył się po okolicy zwróciła na niego wzrok i dostrzegła ledwo zauważalny uśmieszek. Ona pozwoliła sobie na nieco więcej, zaśmiała się krótko i gorzko. Wolne Stada... może w jakimś stadzie panuje wolność, ale na pewno nie w jej. Czy bardzo jej to przeszkadzało? Kanarek który nie zna wolności raczej za nią nie marzy więc i jej była obojętna. Ot chciała odpocząć od walk. Jego kolejne słowa nie koniecznie do niej trafiły.
-Chyba nie zrozumiałeś.- uśmiechnęła się słabo i wyprostowała łapy, wstając rzecz jasna. Przeciągnęła się rozprostowując również swoje skrzydła, po czym poprawiła je i ruszyła powolnym krokiem w stronę obcego. Kilka kroków i znalazła się tuż obok niego. Siadła tak, że patrzyła w jego bok ciała zupełnie ignorując gwiazdy.
-Moja głowa również tego chce. Gwiazdy... jak to rzekłeś... szukałeś w nich spokoju? One milczą, dają mi spokój i uciszają moje wyćwiczone odruchy. - powiedziała spokojnie wpatrując się w bok jego łba i jedno niesamowicie błękitne oko.
-Uciekniesz teraz?- uśmiechnęła się znów pokazując koniuszki białych zębów. Czyżby to był dla niego test? Jeśli zwieje wystraszony bądź uzna ją za wariatkę... cóż, chociaż wiedziała, że nie musi marnować na niego czasu.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-13, 17:39   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


On kpił z wolności, którą tak chełpiły się tutejsze stada, dlatego odezwał się w takich, a nie innych słowach. Znał wolność zupełnie inną, prawdziwą w jego mniemaniu. Wolne stada karmiły się jedynie jej złudzeniem.
Słysząc pytanie parsknął krótkim śmiechem, który jakoś nie wpasował się w miękki spokój. Szarpnął go i zburzył w jego odczuciu bezpowrotnie. I tyle by było z rozmyślań, na które miał ochotę. Obca okazała się typowym powierzchniowcem, który wolał strzępić jęzor zamiast dzielić się milczeniem. Morski wywrócił oczami. Czasem tęsknił za tym, że nie trzeba było otwierać pyska, by przekazać cokolwiek. To jedna z niewielu rzeczy, których brakowało mu z poprzedniego etapu życia.
Odwrócił głowę w jej stronę, a gdy się odezwał, jego głos nie miał w sobie poprzedniej łagodności, a wyraźną nutę kpiny.
- Lepiej szukać odpowiedzi w sobie. Intencji innych nigdy nie możesz być pewna. - Uśmiechnął się krzywo, jedną stroną pyska, jakby lekko chciał zasugerować, że również i jego intencje mogą okazać się zupełnie inne niż mogłaby oczekiwać.
Nie skomentował gdy zarzuciła mu niezrozumienie. Pewnie miała rację, w końcu się nie znali, a nawet gdyby wydawało im się, że się znają, wtedy również nie wszystkiego można było być pewnym.
Różnili się więc bardzo. Dla niego wolność była najistotniejszą rzeczą w życiu, co z resztą śmiało przyznał przed chwilą. Kiedyś prawdopodobnie myślałby tak jak ona. Nie goni się za czymś, czego się nie zna. Ale poznał, nie z własnej woli, lecz teraz był za to wdzięczny. Za tę jedyną rzecz, którą dało mu poprzednie stado - wolność.
Więc samiczka szukała w milczeniu gwiazd spokoju, który koiłby jej instynkty? W porządku, każdy radził sobie inaczej, choć Obojętny nie miał najmniejszych kłopotów z kontrolowaniem swoich emocji... zwykle. Bywały momenty i smoki, które podnosiły mu ciśnienie, ale szybko przywoływał się do porządku. Jedynie spokój mógł go uratować przed kompletnym zatraceniem się czy to w smutku czy gniewie.
- A czego chce... dusza? - Rzucił z teatralnym wręcz patosem celowo odrobinę naigrawając się z samiczki. Z ledwością powstrzymywał złośliwy uśmiech, a przez to, że jego pysk wciąż był nieco uniesiony, to patrzył na samicę z góry, co jedynie potęgowało jego nonszalancję. Wydawał się rozbawiony, szczególnie po tym jak padło kolejne pytanie.
- Dlaczego miałbym? - Leniwie przesunął spojrzeniem po jej sylwetce. Wcześniej nie przyjrzał się jej, ale teraz miał okazję, w końcu sama się zbliżyła. Jaskrawe barwy młodej odcinały się wyraźnie w półmroku. Kolczasta sylwetka... przywodziła mu na myśl śmieszne, niedotykalskie zwierzątko z powierzchni - jeża. Jednak grające pod łuskami mięśnie oraz postawa wyrażająca pewność siebie sugerowały, że samica nie zwykła zwijać się w kuleczkę by się obronić.
Jego spojrzenie wróciło z bezczelnej wędrówki po jej ciele, by znów zatrzymać się na pysku.
- Zwykle smoki uciekają kiedy do nich podchodzisz? - Zapytał, tnąc ciszę wieczoru krótkim, niskim śmiechem, a choć słowa mogły wydawać się złośliwe, to czuć było, że wcale nie miał zamiaru jej dokuczyć. Zaraz też przymknął ślepia i wciągnął w płuca wieczorne powietrze.
- Na pewno to nie przez zapach. - Dodał po chwili i mrugnął do niej, na chwilę odsłoniwszy w zaczepnym uśmiechu wszystkie zęby. Nim jednak zdążyła się odezwać, odwrócił wzrok, znów spoglądając w niebo.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-13, 19:17   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Słysząc jego nagłe parsknięcie tylko dlatego, że zadała mu pytanie zmarszczyła delikatnie łuskowate brwi. Faktycznie ten śmiech nieco zagłuszył ciszę i... wyjący co jakiś czas wiatr w kanionie. Poza tym nie musiał od razu reagować aż tak ekspresyjnie. Samiczka mimo zmarszczonych brwi patrzyła na niego z lekkim zaciekawieniem. Trzeba było przyznać, że takiego smoka jeszcze nie znała.
-Tsk.- tak, to była jedyna odpowiedź na jego słowa. Czy poza rozkazami od przywódczyni od kogokolwiek uzyskiwała odpowiedzi? Wszystkiego w swoim życiu musiała uczyć się sama. Obserwowała starsze i silniejsze osobniki, jak odnoszą się do innych. Szczerze mówiąc nie miała byt wielu okazów by brać z nich przykład. Taki oto Wodny samiec siedział pewny siebie i zdawał się nie przejmować jej obecnością. Kpił jakby chcąc zasłonić tym swoje miękkie wnętrze. Każdy takie ma, to już zdążyła zauważyć... nawet potworna Keez. Wszyscy niczym małże.
Intencji innych nie można być pewnym... nie zastanawiała się nad tym, ale dopiero teraz zaczynała ruszać głową. Dopiero teraz powoli przestawała być naiwnym młodym. Ale to już temat na dłuższe rozmyślania.
Siedząc już przy nim, posyłając mu pewne siebie spojrzenie, wręcz wyzywające nagle poczuła się zbita z tropu. Dusza? Starała się nie spuszczać jego pyska z oczu choć musiała do tego nieznacznie zadzierać głowę. Zmieszanie przysłoniło na moment jej ślepia, zmarszczyła znów brwi. Nie mogła wiecznie milczeć, a pchnąć go też nie wypadało. Starała się jakoś uciec od kłopotliwej sytuacji w zupełnie dla siebie nieznany teren. Jak to tak, nie rzucić się na kogoś ani go nie obrazić? Wydawać by się mogło, że pytanie - czego tam chce jej dusza jest proste. Tylko czemu musiał z tym wyskoczyć kiedy czuła się pewna siebie i w dodatku takim tonem.
-Nie interesuj się.- bąknęła w końcu marszcząc nieco zabawnie łuski nad nosem. Uderzyła kilkukrotnie ogonem o ziemię starając się odzyskać swój dawny rezon. Zwłaszcza po tym jak wcale samiec nie zamierzał zwiewać. Co więcej, zaczął ją sobie oglądać od pazurów po łeb.
-Chciałabym, ale pewnie nie w tym życiu.- rzuciła w końcu. Ciężko było wymyślić coś na poczekaniu zwłaszcza, że on zdawał się mieć odpowiedź na każde jej słowo. W dodatku dość ciętą odpowiedź, nie jakąś chłodną, z nutą groźby, czy z otwartą niechęcią.
Po raz kolejny ją zaskoczył czy skomentował jej zapach. Że co? Zamrugała kilkukrotnie i już miała na niego warknąć gdy ten po prostu znów spojrzał na gwiazdy.
Paskud! Miała ochotę krzyknąć i znów uderzyła końcówką ogona o ziemię oznajmiając światu swoje zdenerwowanie... a może dyskomfort? Mimowolnie, skoro już siedziała obok niego i ona otwarła skrzydełka nosa szerzej. Świeży i o wiele dokładniejszy powiew jego zapachu trafił do jej umysłu. To nie tylko Woda, coś jeszcze... drgnęła niepewna tego co właśnie poczuła, bo to coś było całkiem przyjemne. Wcale nie jak "paskudne błoto" czy "zdradzieckie stado".
-Lubisz gnębić innych?- wypaliła w końcu również unosząc łeb w stronę nieba. Też potrafi być opanowana i obojętna na jego teksty, a co! Ze wszystkich sił zmusiła dumnie uniesiony łeb by trzymał wzrok na gwiazdach. Wyniośle, półprzymknięte ślepia jak na razie jeszcze jej słuchały.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-13, 20:20   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Zabawne było określanie Obojętnego ekspresyjnym. On sam nigdy by tak o sobie nie powiedział. Zwykle kontrolował wszystko, co wypływało z jego pyska. Nie do końca był jednak świadomy min jakie robi i to zwykle grymasy pyska zdradzały jego prawdziwe myśli nawet jeśli z pyska uciekały słowa kompletnie temu przeczące. Cóż, nikt nie był idealny. A Obojętny zareagował jak zareagował, bo pytanie samiczki wydało mu się zwyczajnie nie na miejscu. Więc skoro i tak nie było mowy o siedzeniu w ciszy, to co za różnica?
I odpowiedział na jej pytanie, tylko nieco pokrętnie, unikając dosłowności. Kpił, owszem, i było tak jak myślała samiczka. Zasłaniał się tym, jak i wieloma innymi rzeczami, choćby nieszczerym pragnieniem samotności. Wszystko po to, by chronić miękkie wnętrze, które już raz oberwało przez opuszczenie gardy.
Zmieszanie na pysku samiczki nie wywołało na jego pysku żadnej zmiany. W głowie zaś powstała myśl, że ma do czynienia ze smokiem, który wcale nie był jeszcze tak mocno zakorzeniony w swoich poglądach. Że samiczka była przede wszystkim... młódką, którą świat wciąż jeszcze kształtował.
Patrzył na nią z góry, ale gdy odpowiedziała, nie wytrzymał i wydał z siebie najpierw krótkie "pf", by po chwili przerodziło się to w całkiem szczere i głośne "hahaha". Gdyby mógł, otarłby łzę, tak bardzo go rozśmieszyła swoim iście pisklęcym burknięciem, które w zestawieniu z postawną sylwetką i całkiem dorosłym pyskiem, wydawało się wprost... urocze. Dawno nic go tak nie rozbawiło i chyba nikt wśród Wolnych nie widział Obojętnego, który śmieje się tak szczerze.
Niski, mrukliwy śmiech rozniósł się echem wśród ścian kanionu, co zapewne wprawiło samiczkę w większą konsternację, a on naprawdę w tej chwili nie miał zamiaru z niej kpić.
To było zabawne jeszcze z jednego powodu. Całkiem możliwe, że kilka księżyców do tyłu on również mógłby użyć takiego "argumentu", by ktoś się od niego odczepił. "Nie twój interes" i odszedłby zostawiając delikwenta z jego własnymi myślami, ale właśnie... Młodą zdradzało zainteresowanie. Wciąż tu siedziała, mimo tego, że pozornie wcale nie chciała jego towarzystwa. A jego to bawiło. Nie był próżny i naprawdę zdanie innych smoków na jego temat w ogóle go nie obchodziło, ale nieznajoma była tak wymowna i zabawna, że ani się spostrzegł aż odczuł wyraźną przyjemność z siedzenia tutaj. Ponure myśli odpłynęły na dalszy plan i trochę podświadomie chciał zatrzymać tę... beztroskę. Beztroska z Cienistym. Wodni by go wyśmiali.
Spojrzał na nią zaszklonymi od łez rozbawienia ślepiami.
- Masz rację. Nie mój interes. - Przyznał, wciąż rozbawiony, kiwając głową. Aż wszystkie kolce na jego karku rozklekotały się jak poruszane wiatrem suche trzciny. Musiała minąć chwila zanim jego barki przestały się trząść od powstrzymywanego chichotu. Pomogło w tym jej pytanie, które w dziwny sposób w niego uderzyło. Odetchnął wtedy, ścierając z pyska resztki rozbawienia.
- Zabawne, niedawno ja sam zadałem komuś takie samo pytanie. - Odparł ciszej, mrukliwym tonem.O tak i ten ktoś zareagował bardzo... nietypowo. Dziwne to było, ale naprawdę nie chciał być postrzegany w ten sposób. Nie obchodzili go inni, ale nigdy nie gnębił smoków dla zabawy, to... nie było w jego stylu - Dlaczego sądzisz, że lubię dokuczać innym? - Spojrzał na nią zdając się już całkiem poważny. Nawet nie uśmiechał się złośliwie jak to miał w zwyczaju. Jego spojrzenie zdradzało jednak coś, czego smoczyca nie widziała wcześniej i właściwie, mało kto widział - zainteresowanie.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

Ostatnio zmieniony przez Obojętny Kolec 2017-10-13, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-13, 23:38   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Jak dobrze znała ten ból gdy twoje uczucia są odsłonięte niczym miąższ słodkiego owocu. Ktoś po niego sięga i pożera nie patrząc na to, że cierpisz. Pragnęła jedynie ocalić truchła swoich bliskich, by i ich nie zbezczeszczono, co dostała w zamian? Zabrała wszystkie przedmioty które należały do niej, zabrała rangę pełnoprawnego członka stada, poniżyła przed wszystkimi i w dodatku jako dowód oddania zapragnęła zobaczyć więcej krwi na łapach Dirlilth. Łzy już dawno wyschły pozostawiając w młodym ciele gorycz, ale na szczęście nie zabijając smoczycy całkowicie. W innym wypadku przecież nie zerkałaby na samca z zaintrygowaniem.
Jego niezmienny pysk nawet gdy była zmieszana nieco pomógł jej wrócić do "normalności". Przybrała twardy wyraz pyska, zbierała nieco wytrąconą z równowagi pewność siebie i wszystko byłoby dobrze gdyby nie jego nagły wybuch. Przygięła nagle tylne łapy, nastroszyła kolce i spojrzała na niego spode łba by się przekonać, że on po prostu zaczął się śmiać. Czy on miał łzy w oczach? Samiczka zwęziła powieki i wyglądało to tak jakby nieznacznie wydęła wargi... czyli w wersji smoczej wysunęła na moment do przodu żuchwę. Może i zwróciłaby uwagę na to, że śmiech miał całkiem przyjemnie brzmiący gdyby nie fakt, że śmiał się z niej. Serce młodej zabiło mocniej w piersi. Czemu się po prostu na niego nie rzuciła... to dobre pytanie. Może była bardziej spłoszona i zdziwiona jego reakcją? W każdym razie rozłożyła skrzydło i machnęła nim na tyle mocno, że podmuch wiatru i częściowo błony uderzyły Wodnego w pysk.
-Może byś tak przestał się ze mnie wyśmiewać.- mruknęła. Złożyła od razu skrzydło i fuknęła pod nosem po tym jak przyznał jej rację. Nie wiedziała jak inaczej zareagować, było to dla niej coś niecodziennego. Z resztą jak chyba i dla niego...
Od razu dało się wyczuć kiedy samiec się uspokoił. Inny wyraz pyska, inne spojrzenie i jakby głębszy głos który dziwnie dźwięczał jej w uszach. Dźwięczał w pozytywnym tego słowa znaczeniu... czy komuś może podobać się po prostu głos innego smoka? To dziwne.
Zmieniła też pozycję by siedzieć bokiem do niego nie przodem jak wcześniej, przez ten ruch mogła swobodnie teraz zerkać sobie na niebo. Gwiazdy nadal były widoczne choć i chmur robiło się coraz więcej. Obserwowała usilnie mieniące się na czerni nieboskłonu iskierki gdy znów zadał jej pytanie. Zerknęła na niego kątem i zobaczyła ten dziwny błysk w błękitnych ślepiach. Był ciekaw? Och jak bardzo chciała się uśmiechnąć... jednak nie zrobiła tego bo samo pytanie ją zdziwiło.
-Twoje słowa są dziwne. Nie obrażają wprost tylko podpełzają jak żmija i do końca nie wiadomo czy już ukąsiły czy jeszcze nie.- rzuciła po chwili przerwy którą poświęciła na wpatrywanie się w gwiazdy.
-W dodatku podczas tych słów posyłasz ten uśmiech.- dodała nagle i skierowała na niego swój wzrok.
-Czujesz, że przynosi ci to przyjemność?- zakończyła wypowiedź pytaniem patrząc na niego wyczekująco. Może nie do końca świadoma sensu swoich słów?
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-14, 00:43   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Kiedy wybuchał śmiechem nie przyszło mu do głowy, że Cienista może być jedną z tych, którzy za krzywe spojrzenie rzucają się do gardła. Po prostu poddał się rozbawieniu naturalnie i szczerze. Dlatego gdy młoda zamachnęła się wielkim skrzydłem uderzając w niego falą nasyconego jej zapachem powietrza, nieco cofnął głowę odrobinę zaskoczony. Dopiero oburzony wyraz jej pyska znów wywołał w nim falę rozbawienia. Ta była jednak subtelniejsza, jakby nie chciał jeszcze bardziej jej zezłościć.
Tłumaczenie nieznajomej, że gdyby sama zastanowiła się nad swoim zachowaniem, to jej również wydałoby się zabawne, uznał za niepotrzebne. Może gdy kiedyś wróci do tego spotkania pamięcią, faktycznie się uśmiechnie i w duchu uzna jego reakcję za adekwatną, bo czy była właściwa? W jej odczuciu najwyraźniej nie.
Potem usiadła bokiem, obrażona, więc mógł obserwować jej naburmuszone oblicze zupełnie bezkarnie.
Skrzywił się jednak, słysząc odpowiedź na zadane pytanie. Po prostu nie sądził, że ktoś w taki sposób mógł go odbierać. W pierwszej chwili poczuł nieprzyjemny uścisk w żołądku. Dawno nie nawiedziło go podobne uczucie... Przejmował się? Bzdura. Zdanie nieznajomej nie miało żadnego znaczenia, więc ostatecznie przywołał na swój pysk leniwe zadowolenie. Brakowało w nim jednak naturalności.
Przeszło mu przez myśl, by nieco nakłamać, by zaburzyć jej swój obraz jeszcze bardziej i stać się w jej oczach kimś dużo paskudniejszym niż był w istocie, ale w porę się powstrzymał z nie do końca zrozumiałych dla siebie pobudek.
- Który uśmiech? Ten? - I na zawołanie odsłonił część swoich kłów w krzywym, nonszalanckim, trochę cynicznym uśmiechu, który był jego wizytówką. Potem zaśmiał się cicho, lekko kręcąc głową. - Ani jedno moje słowo nie było obraźliwe. - Odparł i zdawał się mówić całkiem szczerze. Taka była prawda. Nie miał żadnego interesu w dokuczaniu nieznajomej, choć przez mowę jego ciała mogła odnieść odmienne wrażenie. Owszem, odrobinę sobie z niej żartował, ale nie po to, by ją skrzywdzić. Nie zamierzał jednak jej w tym utwierdzać. Zamiast tego, zmienił temat. Zignorował jej ostatnie pytanie uznając, że zwyczajnie nie chce szczerze na nie odpowiadać, a nie zwykł kłamać komukolwiek w żywe oczy. Bo gdyby chciał być szczery z samym sobą, musiałby przyznać smoczycy odrobinę racji. Czuł satysfakcję wiedząc, że nie łatwo było go rozgryźć.
Sam odwrócił wzrok znów spoglądając w niebo, które powoli zasnuwało się chmurami gasząc blask gwiazd. Może w końcu powinien przestać się okłamywać?
Zapadła chwila milczenia przerywana jedynie wyciem wiatru, a po niej ton głosu smoka znów przybrał inną barwę, bardziej ponurą i mrukliwą.
- Skoro tak bardzo nie podoba ci się sposób w jaki mówię i, jak wnioskuję, ogólnie moje towarzystwo, to dlaczego wciąż ze mną rozmawiasz? - Tym razem to on obrócił się do niej przodem, a pozbawione błysku rozbawienia ślepia raziły wypracowaną przez księżyce beznamiętnością. I tylko gdzieś na dnie błękitu czaił się dawny cień zainteresowania, jakby samiec starał się schować go prze światem. Jakby sądził, że jest niewłaściwy.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-17, 19:32   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Niestety matka nie zdążyła jej nauczyć czym są interakcje z innymi smokami, a kiedy zabrała się za to przywódczyni Ziemi... no cóż, nie dokończyły nauki. Młoda patrzyła jak reaguje Licho i Upiorna, a ich chyba nie można było uznać za zacny przykład smoczych zachowań. Mimo jednak takich wzorów nie rzuciła się na niego. Czemu? Nie potrafiła do końca stwierdzić... jego śmiech, słowa... nie były wystarczającym powodem by go zagryźć. A może jednak chodziło o to, że inaczej pachniał? W powietrzu wokół niego było coś zdecydowanie dziwnego.
Siedząc więc z iście aktorskim wyrazem obrazy na pysku zerkała na gwiazdy. Czuła jak ją obserwuje co powodowało, że jej ciało zaczynało rozlewać kolejne dziwne reakcje po komórkach. Czuła ciepło na pysku, na szczęście smoki nie były istotami które potrafiły się rumienić. Z jednej strony chciałaby by przestał, ale z drugiej schlebiało jej to co robił.
I ona nie poznawała siebie. Gdyby tak Krwisty się na nią wgapiał, śmiał się... już dawno skończyłby z powyrywanymi piórami z tyłka.
Zaskoczyła ją jego odpowiedź czy raczej pytania, spojrzała naturalnie w jego stronę i niemal podskoczyła widząc ten nonszalancki uśmiech. Nie spodziewała się takiej reakcji i jakoś tak... rozbawił ją. Kąciki jej pyska uniosły się nieznacznie, żuchwa drgnęła... smoczyca wyglądała jakby chciała powstrzymać śmiech. Wymsknął się jej za to uśmiech ale niemal od razu odkręciła łeb w innym kierunku nie chcąc by i samiec go widział. Kolejna dziwna fala ciepła zalała jej pysk. Odetchnęła chcąc uspokoić ciało, mniej więcej w tym samym momencie on znów się odezwał. Jego głos nabrał dziwnego tonu, powagi. Kłamał? Ciężko rzec.
-Twoja szczerość jest więc niezwykle subtelna.- odparła w odpowiedzi znów patrząc mu w ślepia swoimi czarnymi oczyma.
Milczenie wydłużało się jednak było chyba całkiem przyjemnie. Cisza, wiatr co jakiś czas uderzający w smocze postaci siedzące w kanionie. Drapieżniki obserwujące jakby nic gwiazdy i postawione przed sobą przez przypadek.
Znów ją zaskoczył, cofnęła do tyłu łeb i zerknęła na niego marszcząc brwi. Co miała odpowiedzieć? Normalnie kiwnęłaby głową i odeszła, czemu jednak wcale nie chciała? Mimo, że mówił co mówił i faktycznie momentami czuła się nieswojo. To właśnie to uczucie ją nakręcało. Nowe doznania, nie chciała ich tak po prostu porzucić. Przymknęła więc ślepia i wyciągnęła smukłą szyję ku górze jakby nadal chcąc obserwować gwiazdy.
-Z tego samego powodu dla którego ty otwierasz swój pysk.- rzuciła i uśmiechnęła się lekko pod nosem. Nie zerkała na niego choć poczuła, że zmienił pozycję. Teraz on siedział do niej przodem.
-Mogłabym odejść i znów zatopić się w ciszy podczas treningów.- dodała i w końcu jej wzrok zawędrował ku niemu.
-Ale o wiele bardziej wolę siedzieć tu.- Czy parsknie śmiechem? A może sam odejdzie? Ciężko było jej ocenić. Poruszyła się nagle i usiadła naprzeciw niemu tak by patrzyli wprost na siebie.
-A twoje wnioski są błędne.- wzruszyła barkami patrząc na niego zaczepnie prowokując do jakiejś odpowiedzi.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
Ostatnio zmieniony przez Ukryta Intencja 2017-10-17, 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-18, 00:03   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Nie rozmawiałby z nią gdyby nie poczucie niemal bolesnej pustki. Nieświadomie chciał ją czymś zapełnić, czymkolwiek, nawet jeśli wiązało się to z uszczerbkiem na zdrowiu. Jednak pozornie nieważka dyskusja z obcym smokiem przyniosła mu wiele spokoju i nieoczekiwanej beztroski, których w ostatnim czasie tak było mu brak. To dlatego z każdą chwilą czuł się swobodniej, zdając się odsuwać nieufność i niechęć do smoków na dalszy plan.
- Wielu by się z tobą nie zgodziło. - Odparł lekkim tonem, zdając się odrobinę z siebie kpić. Było przecież wręcz odwrotnie, zwykle jego szczerość była tak dosadna, że raniła. Dlatego słowa smoczycy trochę go zdziwiły. Być może jednak zrozumiał je zbyt dosłownie. - I wątpię, by powód był ten sam. - Dodał po chwili milczenia, śmiejąc się cicho, co właściwie bardziej przypominało parsknięcie. Bo co też nieznajoma mogła wiedzieć o jego motywach?
Gdy już odwróciła do niego pysk i napotkała jego spojrzenie, zapewne dostrzegła w nim subtelne zaskoczenie. Najwyraźniej nie do końca spodziewał się właśnie takiej odpowiedzi jaka padła z jej pyska.
Więc lubisz być gnębiona? Miał ochotę zapytać po tym, co wcześniej mu zarzuciła. Że niby lubi dokuczać innym. Ale zdecydowanie ugryzł się w język. Ta rozmowa za bardzo przypominała mu tę, którą niedawno odbył więc nie chciał żeby potoczyła się tak samo. Wobec tego nie posądził smoczycy o zamiłowanie do wysłuchiwania złośliwości pod swoim adresem. Tym bardziej, że naprawdę nie miał na myśli niczego złego wymieniając z nią tych parę zdań.
Ale aż do chwili w której się uśmiechnęła, był przekonany, że samiczka faktycznie fuknie i odejdzie. Tym bardziej, że był gotowy sprowokować ją do tego. Pytanie o jej odczucia wobec jego towarzystwa było wstępem, który miał przerodzić się w kolejny dowód na to, że wszystkie smoki są takie same. Wszystkie niegodne poświęcania im czasu, zapatrzone w siebie, swoje tradycje i przekonania. Nie potrafiące wyjść ze swojej strefy komfortu... Hipokryta. Był nim, wiedział o tym, ale nie czuł potrzeby by się zmieniać, skoro świat był jaki był. On wpasowywał się w jego wymogi idealnie, będąc nieczuły i obojętny na zakłamanie innych. Radził sobie tak jak potrafił.
Ale nieznajoma zamiast podążyć śladem wszystkich na jego drodze, po prostu ruszyła na bezdroża. Takie miał poczucie. Zachowywała się wobec niego jak żaden smok do tej pory, wywołując zainteresowanie, przed którym tak strasznie się bronił.
Widząc jej reakcje na swoje gesty i słowa coś się w nim zmieniło. W chłodnym spojrzeniu zaiskrzyły błyski rozbawienia, a złośliwość zastąpił pobłażliwy uśmiech.
- To nie prawda... - Odezwał się nagle, kompletnie zmieniając temat. - ...że cieniści pałają nienawiścią do wszystkiego, co się rusza. - Lekko przechylił głowę, przyglądając się pyszczkowi samiczki w taki sposób, jakby chciał wyrysować w pamięci jej obraz. Zaraz jednak przerwał chwilowe milczenie i wzruszył brakami odsłaniając kły w krzywym uśmiechu. Tym samym kompletnie zburzył chłód poprzedniej powagi własnych słów.
- Ale to i tak bez znaczenia. Idioci z Wolnych Stad wiedzą lepiej, prawda? - Wszystko wiedzą lepiej, miał ochotę dodać, ale w porę się powstrzymał.
- Wobec tego, mogę dalej siedzieć tutaj i bezsensownie wlepiać ślepia w niebo. - Obrócił pysk i zerknął na nieboskłon. - Skoro tak lubisz moje towarzystwo. - Choć odwrócił wzrok, widać było teatralnie ukrywane prześmiewcze przeświadczenie o swojej wygranej w tej małej słownej potyczce. Droczył się z nią i samiczka musiałaby być kompletnie pozbawiona empatii, by nie dostrzec, że zamiarem Obojętnego wcale nie było dokuczanie jej.
Nie długo jednak patrzył w milczące, zimne gwiazdy, zaraz bowiem jego spojrzenie wróciło do oczu rozmówczyni, tym razem jawniej okazywały rodzące się w morskim zainteresowanie. Co prawda ta ciekawość miała inny, bardziej zaczepny wymiar, ale wciąż oznaczała jedno - Obojętny pierwszy raz od dawna poświęcał komuś tyle szczerej i nieskrępowanej uwagi.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-19, 17:13   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Przekręciła łeb lekko na bok zaskoczona odpowiedzią. Po kimś z tak sprawnym językiem spodziewałaby się, że rozpozna sarkazm. Może jednak nieco się przeliczyła? Albo i on teraz igrał... uśmiechnęła się znów lekko i pokręciła łbem.
-Nie obchodzą mnie inni.- rzuciła lekko. Teraz rozmawiali o nich nie o innych bezwartościowych i słabych smokach, które smokami były ale chyba tylko z przypadku. Jej ogon wił się leniwie po ziemi gdy czekała na jego dalsza odpowiedź. Była ciekawa co też padnie z jego pyska.
-Jesteś strasznie zasadniczy.- odparła również z cichym parsknięciem śmiechu. Cóż innego mogła mu odpowiedzieć? Tak stanowczo zaznaczał różnice między nimi. Z drugiej jednak strony czy i ona nie stawiała granic między sobą, a innymi smokami? Zamarła na moment patrząc znów w niebo. Nie powinna tak się z nim spoufalać... ukłucie wątpliwości niemal z nią zostało gdyby nie jego wzrok który znów się zmienił po tym co powiedziała. Był zaskoczony? Uśmieszek wyrósł na jej pysku.
-Doprawdy słyszałeś o nas takie słowa? Było coś jeszcze?- wyraźnie rozbawił ją i zainteresował ją ten temat. Patrzyła na niego wyczekująco.
-A czy mówią, że zjadamy własne pisklęta i składamy krwawe ofiary?- dodała z przekąsem, ale jednocześnie powstrzymując się od śmiechu. Ach te słabe smoki innych stad, nie przetrwałyby dnia u niej w stadzie gdzie silny charakter to podstawa. A co do krwawych ofiar... no cóż, nie musieli znać całej prawdy.
Widząc jego kły w krzywym uśmiechu pokazała własne.
-Dla mnie to ma znaczenie bo jest to miły powód do śmiechu.- rzuciła patrząc na niego spod półprzymkniętych ślepi.
-Idiotyzmy jakie opowiadają nie znając powodów czy pełnej prawdy.- wzruszyła ramionami.
-Ale ty widzę nie trzęsiesz się jak osika na wietrze na mój widok.- dodała po chwili wyciągając do niego szyję z racji, że był jednak wyższy. Szczerzyła zębiska w drapieżnym uśmiechu.
Cofnęła się na swoje miejsce kilka uderzeń serca później. Zerkała na jego pysk gdy ten odwrócił go w stronę nieba. Och i to teatralne oblicze... oczywiście, że widziała różnice malujące się na jego pysku. Zadziorny był to trzeba było mu przyznać.
-Daj spokój, przecież widzę że lubisz marnować czas na bezsensowne pie,rdoły jak... patrzenie w gwiazdy.- powiedziała zaczepnie i tknęła go skrzydłem w bok po czym złożyła je na miejsce. Nie wiedzieć czemu faktycznie całkiem przyjemnie jej się tu siedziało i tak gadało w sumie o niczym. Patrzenie w gwiazdy jeszcze nigdy nie wydawało jej się tak... interesujące. Jakby zerkająca na nią z góry matka celowo rzuciła do kanionu właśnie tego samca.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
Ostatnio zmieniony przez Ukryta Intencja 2017-10-19, 17:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-22, 21:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Najwyraźniej faktycznie się przeliczyła, bo nie wyłapał jej sarkazmu w tamtej chwili, dlatego odpowiedział całkiem poważnie. Ale kto wie, może miał fantazję, by trochę się zwierzyć?
"Nie obchodzą mnie inni"
Zerknął na nią i westchnął płytko. Ciekawe. Wiele smoków mówiło to tak łatwo, a w praktyce w sercu nosili żal do wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzali. Jak naprawdę było z cienistą? Też szafowała tymi słowami?
- Pod tym względem jesteśmy podobni. - Powiedział chwilę po niej i chyba pierwszy raz tak zupełnie brakło w jego słowach złośliwości. Ile jednak było w tych sowach prawdy? Tak w jego jak i w jej?
Lekko pokręcił głową, uśmiechając się melancholijnie.
- Zasadniczy wobec własnych zasad, jak najbardziej. - Przyznał bez cienia wahania, nawet pomimo tego, że smoczyca parsknęła śmiechem, zdając się z niego żartować. Nie przeszkadzało mu to, bo przecież jej zdanie nie miało znaczenia, prawda?
Jej zabarwione zainteresowaniem słowa i błyszczące w ciemności, wyczekujące spojrzenie przykuło jego uwagę na tyle, by chwilowa melancholia zeszła na dalszy plan. Było coś w tym kolczastym pysku nieznajomej, co na jego własnym wywoływał uśmiech. Powstrzymał go jednak.
Powoli nachodziło go rozleniwiające, przyjemne uczucie, jakby znał cienistą dużo dłużej, jakby spędził z nią już wiele księżyców na takich nic nieznaczących dyskusjach... To uczucie było cholernie przyjemne, ale nim w pełni go omamiło, odsunął je od siebie kategorycznie. To bzdura, tak cieszyć się przypadkowym spotkaniem. To piekielnie niebezpiecznie cokolwiek... czuć.
- To i wiele innych, równie przyjemnych rzeczy - Zaśmiał się krótko, by odgonić melancholię i rodzące się gdzieś wewnątrz piersi ciepło. - Mówią wiele, ale na pewno nic ponad to, co już wiesz. - Zapewnił z teatralnie poważną miną, a potem wywrócił oczami. Nie do końca wierzył w to, że samica tak zupełnie nie przejmuje się tym, co mówią o jej stadzie. Wydawała się mu mocno z nim związana, gotowa topić świat we krwi, by ratować jego honor. Może się mylił, ale w tamtej chwili właśnie tak myślał, prawdopodobnie przez pierwsze słowa jakie usłyszał z jej pyska.
Gdy zauważyła na głos, że nie ucieka pomimo rzeczy jakie mówią o cienistych, uśmiechając się przy tym jakby chciała go sprowokować, pozwolił sobie faktycznie odrobinę dać się sprowokować. Wbrew ciepłu rozlewającemu się po ciele, wbrew własnym zasadom.
- Nie uciekam jak inni, bo... - Wyciągając ku niej pysk tak, że niemal się nimi zetknęli. Zniżył głos do szeptu, łaskocząc jej nos ciepłym oddechem, podczas gdy ślepia wciąż patrzyły jej w oczy, kpiąco i z pobłażliwą wyniosłością. Trochę tak, jakby w jego oczach wciąż była jedynie niewinną młódką. - ..."Nie obchodzą mnie inni." - I tym razem to jego pysk ozdobił drapieżny uśmiech, co w zestawieniu z błyszczącymi, zimnymi oczyma dawało naprawdę niepokojący efekt. Gdyby tylko nie... sugestywność jego słów, mogłaby odebrać jego ton jako wyjątkowo złośliwy.
Chwila nie trwała jednak długo, bo potem faktycznie odwrócił wzrok zerkając w niebo jak gdyby nigdy nic. Ale nieznajoma trąciła go skrzydłem, jakby faktycznie nie znali się od dzisiaj, jakby to było właściwe. Spojrzał więc na nią, lekko przechyliwszy pysk. Jakoś w tamtym momencie nie wyglądał tak drapieżnie jak przed momentem. Był raczej... zamyślony.
- Tylko czasami. - Przyznał zaskakująco łagodnie. Kiedyś chętniej to robił, kiedyś... kiedy nie czuł się tak obco jak obecnie. Niemal zapomniał o tym gdzie był i po co. Powinien skupić się na swoim problemie, a nie na flirtowaniu z przypadkową smoczycą. Westchnął ciężko i choć miało się wrażenie, ze zaraz powie coś poważnym głosem, to zamiast tego jego pysk znów rozciągnął szelmowski uśmiech.
- Nie musisz wracać do obozu na jakiś krwawy, nocny rytuał? - Rzucił zaczepnie.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-22, 22:45   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Na tym polu to niestety ona mogła rozczarować jego. Słowami można było rzucać na lewo i prawo, dodać do nich nawet jakąś zaczepną bądź groźną minę i gotowe. Jak jednak było w rzeczywistości? Zdecydowanie za bardzo interesowało ją co powie Keez... co powie Licho. Chciała by inni widzieli w niej silnego wojownika, truchleli na jej widok. Czy to oznaczało smoka który miał innych gdzieś? Może kiedyś... kiedy zobaczy, że ciągła walka wcale nie daje jej tego co sądziła, że dawać powinna. To jednak nie był jeszcze czas by poruszać z nieznajomym takie tematy. Każdy miał swoje problemy i swój własny mrok w sercu z którym musiał walczyć. Tylko czasem życie stawiało na twojej drodze drugiego smoka, który podtrzymywał cię gdy mrok stawał się zbyt ciężki.
Wyczuła brak złośliwości w jego głosie więc przyjrzała się jego pyskowi nieco uważniej. Czy faktycznie byli podobni? To oczywiście pokaże przyszłość. Patrzyła na niego z zamyśleniem dopóki na jego obliczu nie pojawił się melancholijny uśmiech. Jej śmiech stopniał przez tajemnicze spojrzenie nieznajomego, nawet mimo uśmiechu. Dziwne kilka chwil patrzenia sobie w ślepia sprawiły, że i ona czym prędzej odwróciła wzrok. Jego uśmiech i te błękitne, lodowate ślepia... jakby chciał by zatopiła się mimowolnie w jego spojrzeniu. Serce nieznacznie przyspieszyło, ale tak jakby i on to wyczuł bo dzięki bogom zażartował, zaśmiał się. Te kilka słów pomogło jej się ocknąć choć pchany przez wiatr zapach nieznajomego wcale jej nie pomagał. Czuła przede wszystkim słoną wodę... czy tak pachnie morze? Nie widziała go jeszcze nigdy. Myśli znów zdawały się galopować w zupełnie innym kierunku niżby chciała.
-Tsk, domyślałam się.- westchnęła wzruszając barkami.
-Miło jest rozmawiać z kimś kogo nie obchodzi stado.- rzuciła nagle całkiem poważnym jak na siebie tonem. Siedząc wpatrywała się tym razem w pochmurne już teraz niebo, nie w niego. Zamyśliła się przypominając sobie te wszystkie smoki posyłające jej nienawistne spojrzenia podczas wojny. Wtedy widziała ich jako tych złych, a swoje stado jako tych poszkodowanych. Teraz jednak jej paleta barw w głowie nieco się rozrosła. Było jednak za późno bo ci co zdechli pootwierali nowe powody do zawiści i kłótni.
Po chwili nietypowego zawieszenia wrócili jednak do uśmieszków. Postanowiła go zaczepić, może w pewnym sensie podroczyć się i sprawdzić gdzie jest granica. Nie uciekał, czekała na jego odpowiedź i otrzymała ją szybciej niż się spodziewała. W dodatku starszy samiec wyciągnął do niej pysk, blisko. Serce uderzyło w jej piersi niczym uwięziony ptak co było dziwne. Nawet w trakcie walk na arenach nie czuła czegoś tak odmiennego. Chwilowe zaskoczenie malujące się na jej pysku zmieniło się na zmarszczenie brwi. Walczyła by pysk przybrał surowszy wygląd gdy ujrzała w jego ślepiach wyniosłość. Mimo ciepła zalewającego jej pierś i pysk nie była przecież słaba. Nie była słaba! Nieco wykrzywione postrzeganie samej siebie stworzone w młódce przez Keez dało o sobie znać. Mieszane uczucia... ciepło, niepewność, szczypta złości. Schowała zęby, jej ślepia zwęziły się patrząc w jego błękitne, drapieżne sadzawki. Nie miała jednak pojęcia co rzec, czując zagubienie pozwoliła by jej ogon uderzył kilkukrotnie o ziemię. Nim zdążyła się namyśleć on już cofnął pysk i było po sprawie. Zagryzła mocniej zęby i nie poznając samej siebie ulokowała spojrzenie w pojedynczych krzewach.
Zdobyła się później jedynie na trącenie go skrzydłem... to było dziecinne i chyba nieco głupie, ale chciała zwrócić na siebie jego uwagę. Ale po co?
-Co więc robisz zazwyczaj skoro gwiazdy interesują cię tylko zazwyczaj?- marny sposób na podtrzymanie konwersacji, ale podobną odbywała pierwszy raz w życiu. W dodatku sam samiec był ciężki do rozgryzienia i może dlatego... tak miło jej się przy nim siedziało?
Uniosła brwi widząc jego uśmieszek i słysząc pytanie. Uśmiechnęła się następnie pod nosem
-Ostatnio krucho stoimy z ofiarami więc może za księżyc? Wiesz... nie łatwo o kwilące pisklę czy tam inną istotę odpowiednią do rytuału.- rzuciła w końcu nieco bardziej rozbawionym głosem.
-Ale jeśli macie w Wodzie za dużo smoków to wiesz, nasz stół ofiarny stoi otworem.- dodała czując, że jej pysk znów uśmiecha się w nieco zaczepny sposób. Musiała się pozbierać w sobie i tyle.
-Chyba że była to sugestia do tego bym zostawiła cię w spokoju.- wzruszyła delikatnie barkami. Choć nie chciałaby tego nie mogła odrzucać takiej możliwości. Swoją drogą była ciekawa jego reakcji, zauważyła już że jest obojętny wobec smoków. Czy okaże też otwartą obojętność wobec jej osoby obok niego w tej chwili? Patrzyła na niego chcąc zataić zaciekawienie.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-10-23, 23:58   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


Tymczasem chmury zgasiły gwiazdy i przesłoniły blady księżyc, a kanion niemal zupełnie zalała miękka czerń. Mrok okrył dwójkę smoków, wygładził kontury i przydał chwili dusznego mistycyzmu.
Melancholia znów odbiła się w jego oczach i uśmiechu, który powrócił zwabiony słowami nieznajomej. Nie obchodziło go stado, czyż nie? To dlaczego wciąż tu tkwił? Miał ochotę zapytać ją czy tak naprawdę również nie obchodzi jej stado, ale darował sobie. Zdecydowanie nie miał ochoty zagłębiać się teraz w swoje problemy. Nie kiedy kolczasta cienista siedziała obok i droczyła się z nim jakby znali się od wieków.
Nie pamiętał by kiedykolwiek przydarzyło mu się podobne spotkanie. Zwykle swoją gburowatością odstraszał potencjalnych rozmówców. Ale też teraz nie dostrzegł momentu, w którym odrobinę zmiękł, co zapewne było przyczyną, dla której kolczasta samiczka wciąż tu tkwiła. Nieświadomie poświecił jej bardzo dużo swojej uwagi, a ona siedziała na przeciw niego pod chmurzącym się niebem i zaglądała mu w ślepia, świadomie lub nie, bezczelnie flirtując.
Może był zbyt pewny siebie w tej chwili, ale czuł jakby młoda cienista faktycznie chciała zatrzymać go dłużej. Wydawała się nie mieć ukrytych motywów i czerpać z tego spotkania przyjemność. Tak po prostu. Jeszcze kilka księżyców temu uznałby to za podejrzane, ale dzisiaj, jak nigdy wcześniej, wszystko było mu obojętne. Tak długo jak nie straci kontroli nad sytuacją, nic się nie stanie.
- Zwiedzam dna mórz i jezior. - Odpowiedział na jej naiwną próbę podtrzymania rozmowy, zamiast skupiać się na wymówce, przez którą nie chciała wracać do obozu. Pozornie zignorował również ostatnie słowa, w których kryło się pytanie czy czasem przestał życzyć sobie jej towarzystwa. Właściwie, zaskoczyła go nimi. Nie spodziewał się, że tak nieudolnie ukrywał swoją, bądźmy szczerzy, chęć ucieczki. Nieznajoma zdawała się prowokować go do odpowiedzi, do zaprzeczenia, a on jakże głupio, kolejny raz dał się sprowokować.
Do tej pory myślał, że to on naprzykrza się cienistej, bo przecież była w tym miejscu pierwsza. On jedynie wyłonił się z cienia i został, rzucając kąśliwe, lakoniczne uwagi. Dlaczego więc samica poczuła się jakby to ona była nie na miejscu?
Bez słowa podniósł się, a jego ślepia gorejące w ciemności wyrażały łagodną pewność, jakby to, co zamierzał zrobić w jego odczuciu było zupełnie właściwe. Nieśpiesznym ruchem pokonał ostatnią dzielącą ich odległość, stając tak blisko, że czuli bijące od siebie ciepło.
Bez względu na minę cienistej jego długi pysk ozdobiony leniwym uśmiechem zawisł na wysokości jej oczu, a potem bezczelnie przylgnął do jej własnego z czułością właściwą jedynie kochankom. Zapach peonii do tej pory łagodnie otulający smoczycę, teraz uderzył w jego nozdrza, mieszając się z wonią jej ciała. Odetchnął nią i w błyskawicznym, ale przemyślanym ruchu przesunął nosem bo boku jej pyska, zatrzymując się przy skroni.
- Możesz zostać. - Szepnął, a choć nie mogła dostrzec wyrazu jego pyska, to w tonie głosu wyraźnie słychać było rozbawienie.
Nie cofnął się, drażniąc jej ucho ciepłym oddechem. Był niemal w stu procentach pewien, że to ona się cofnie, speszona jego poufałością. Właściwe, to właśnie do tego dążył. Trochę na przekór samemu sobie, chciał udowodnić, że samiczka sama nie wie z czym igra i z łatwością przestraszy się, kiedy wykona ku niej śmielszy krok.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-10-26, 11:55   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Spojrzała kątem oka w ciemniejące niebo, niedługo tylko oni i inne drapieżniki będą w stanie cokolwiek dostrzec. Choć światło gwiazd i księżyca pomagało, to mieli przecież jeszcze niezwykle dobrze wykształcone powonienie. Zerknęła w ślepia samca które podobnie chyba jak i jej własne błysnęły niczym u kocurów.
Jego wzrok i uśmiech były inne, czemu? Na samym początku odważyłaby się je nazwać odstręczającymi, ale tym razem miały w sobie dziwną nieco drapieżną lecz melancholię. Chciała ją widzieć dlatego mówiła i robiła to co podpowiadał jej instynkt. Droczenie się? W takim razie niech tak nazywa się to co czyniła. Chociaż może bliżej temu było do spoufalania się? Byli przeto z innych stad, nie do końca lubiących się. Miała mętlik w głowie, ale czuła że chce dalej mknąc w nieznane. Chciała oglądać jego uśmieszki bo czuła wtedy dziwne ciepło zalewające jej młode ciało. Co z tego, że znali się krócej niż trwała noc.
Marne było to podtrzymanie rozmowy, zwłaszcza że chyba ją rozgryzł, ale szczerze mówiąc mało ją to obchodziło. Uśmiechnęła się pod nosem mrużąc nieznacznie ślepia i znów pociągnęła nosem jego zapach. Nie zbliżała się jednak zbytnio by wiatr i tak pchał jego woń w kierunku samicy.
-Morze... nie byłam tam nigdy.- odparła nawet szczerze podczas tego jak starała się odgadnąć skąd pochodzą poszczególne zapachy tworzące to kim był samiec.
-Szczęściarz.- rzuciła nagle wpatrując się w niego otwarcie poprzez ciemności nocy.
-Możesz zejść na dno tam gdzie większość nie ma dostępu. Liczyć na chwilę spokoju od otaczającego świata.- dodała. Brzmiało to trochę tak jakby sama szukała sobie takiego miejsca, ale nie było jej tak źle. Kiedy zaczynała walczyć jej umysł przestawiał się na inne tory. Kiedy patrzyła w gwiazdy było podobnie... dopóki on się nie pojawił. Faktycznie była tu pierwsza, ale gdyby nie zasugerowała mu swojego odejścia nie można byłoby nazwać tego prowokacją czyż nie? Zwłaszcza, że nic jej na to nie odpowiedział. Wygrała? Uśmiechnęła się znów do momentu gdy samiec nie podniósł zadu i nie zbliżył się do niej. Nagle poczuła jego zapach i ciepło zdecydowanie wyraźniej. Myślała, że chciał jedynie usiąść bliżej... on jednak bezceremonialnie, z tym swoim uśmieszkiem który dostrzegła w ciemnościach otarł swój pysk o jej. Ciepło sprawiło, że jej serce zaczęło galopować niczym uciekający przed smokiem koń. Ogon niespokojnie wił się po ziemi, a łapy... to było do niej niepodobne bo łapy jakby zmiękły. Nozdrza rozszerzały się łapiąc morskie wonie należące do niego. Było w szoku zwłaszcza gdy się odezwał.
Obudź się, nie daj mu się wodzić za nos. Krzyczała jakaś część jej jaźni i poskutkowało to tylko w połowie bo de facto... mimo całego zagubienia jakie poczuła, to ciepło było przyjemne. Przymknęła ślepia starając się odbudować w sobie swoją zwykłą pewność siebie. Kiedy poczuje się silniejszą? Kiedy samiec wyląduje na grzbiecie rzecz jasna. Pewnie wtedy oburzy się i odejdzie... czy tego chciała? Cóż, nad tym będzie biadolić później, teraz musiała jakoś zareagować zanim spłonie od żaru który zacząć w niej podsycać i którego jeszcze nie pojęła. Jeszcze...
Wykorzystała fakt, że był chyba całkiem rozluźniony, nikły uśmiech pojawił się na jej pysk po czym pchnęła go barkiem oplątując jednocześnie ogon wokół jego zadniej łapy. Następnie uniosła przednią łapę i... z jej siłą samiec musiał wylądować na ziemi, na swoim boku. Stojąc nad nim uśmiechała się na tle leniwie rozchodzących się teraz chmur. Niedługo pewnie znów zrobi się ciemno, ale teraz jakby natura specjalnie chciała ukazać Dirlilth na tle księżyca. Pochyliła się nad nim nadal mrużąc delikatnie ślepia.
-Dziękuje za przyzwolenie.- szepnęła mu do ucha.
Nie była z tych co uciekają, nawet jeśli sytuacja była dla niej nowa. Czy mogłaby powiedzieć, że polubiła go? Jeszcze nigdy nie traktowała tak żadnego samca... a je chciała. Drażnić go słowami czy czynami by widzieć jego uśmieszek, by słyszeć zaczepne słowa.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Obojętny Kolec
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 33
Płeć: Samiec
Mistrz: Pozłacane Milczenie
Partner: Intencja
Wiek: 27
Dołączył: 27 Sty 2017
Posty: 350
Wysłany: 2017-11-01, 15:14   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 3| A: 1
   U: A,O,MP,Skr,Kż,W,Pł,B,S,MA,MO: 1| Śl: 2
   Atuty: Spostrzegawczy, Pamięć Przodków


- Może kiedyś jeszcze je zobaczysz. - Odparł, lekko wzruszywszy barkami.
Miała rację, pod pewnymi względami był szczęściarzem. Nie każdy mógł rozkoszować się spokojem głębin. Jej słowa jeszcze raz nasunęły mu myśl, że samica wcale nie czuła się tak dobrze, jak na pozór mogło to wyglądać. Przyjrzał jej się uważniej, jakby chciał doszukać się całego tego smutku, i szczerej niechęci do świata, którą on zwykle odczuwał, ale przeliczył się. Nieznajoma była spokojna... do czasu.
Gdy z taką śmiałością podarował jej pocałunek, nie cofnęła się. Co jednak najbardziej zaskakujące, wyczuł jak jej oddech przyspiesza, w pewien sposób nagradzając jego złośliwość i rozbudzając ciekawość, przed którą zawsze się bronił.
Ciepły policzek stał się wręcz gorący i chcąc nie chcąc, sam poczuł jak rozgrzewa go znajome ciepło. Mógłby pociągnąć to dalej, a potem zatrzymać tę chwilę ciepła i celebrować ją w pamięci. Bo ani razu nie przyszło mu do głowy, by w przyszłości spotkał nieznajomą raz jeszcze. W tym spotkaniu najpiękniejsze było, że się nie znali, że żadne nie miało oczekiwań wobec drugiego, i że zapewne nigdy więcej się nie spotkają...
Nim zaskoczyła go gwałtownością, pozwolił sobie ponownie przesunąć pysk po jej policzku, tym razem po to, by znów oprzeć nos na jej nosie. Gdy spojrzał jej w oczy, mogła dostrzec jego bezczelne rozbawienie, które... zniknęło chwilę po tym jak zwinnie podcięła mu łapy.
Padł jak długi, rozganiając ciszę nocy śmiechem. Choć to on leżał na ziemi, to wciąż naigrawał się z jej pewności i próby odzyskania kontroli nad sytuacją. Bo czy tak naprawdę faktycznie mogła mu ją odebrać? Przecież wyraźnie nie przejął się jej reakcją. Był rozbawiony, ale gdy jego śmiech ucichł, obrócił pysk w jej stronę, lekko dotykając jej nosa z racji tego, że się nad nim pochylała. W jego ślepiach odbiło się dziwne ciepło. Wyciągnął do niej łapy jakby chciał ją przytulić, choć nie dotknął jej nawet szponem.
- Chodź do mnie. - Jego ton był miękki i złudnie łagodny.
_________________
"Pragnienie jest połową życia; obojętność jest połową śmierci."

Spostrzegawczy
+1 do percepcji


Pamięć Przodków
-2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z drapieżnikami


~~~~~~~~
RYBKA
Żywiołak Wody pod postacią rysia
KP
S: 1|W: 1|Z: 2|I: 2|P: 1|A: 1
MA,MO:1|Skr:1

~~~~~~~~

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 14