FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Księżycowa łąka
Autor Wiadomość
Żałobna Pieśń 
Starszy Plagi
Ha'ara Jowialna



Stado: Plagi
Płeć: samica
Księżyce: 93
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Anioł
Mistrz: Diabeł
Partner: Strata
Wiek: 21
Dołączył: 22 Sty 2020
Posty: 1888
Wysłany: 2021-03-21, 18:49   
   A: S: 1| W: 3| Z: 4| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,Kż,Skr,Śl,Prs: 1| A,MP: 3
   Atuty: Pełny brzuch; Chytry przeciwnik; Czempion; Utalentowany; Gojenie ran;


Ah w tym rzecz. Obietnica uśmiechnęła się lekko gdy w jej łbie powstał dość głupi pomysł. Lekko nastraszyć ziemną to chyba jej Plagijski obowiązek.
~ Nawet teraz możesz zostać Plagijką. Wystarczy tylko... Cię porwać i trzymać w lochu, póki dobrze nie wypierzemy twojego umysłu. Dałabym ci góra dwa księżyce. ~ Powiedziała śmiertelnie poważnie po czym... Zaśmiała się gromko odczekawszy chwilę.
~ Nie, nie musi. Niestety jest i ktoś taki jak ja niewiele na to poradzi. Ty natomiast... Możesz próbować. Szczerzę ci życzę by choć trochę udało się coś zmienić.~ Powiedziała z nadzieją w głosie podpijając napar. Skończył się więc dorobiła sobie kolejną miseczkę. Podobną dolewkę podała Sahidzie uśmiechając się pogodnie.
~ Tylko nie pij za dużo bo zęby ci zbrązowieją.~ Zwróciła uwagę zaciągając się słodkim zapachem.
Delikatnie uniosła kąciki pyska na pytanie samiczki.
~ Yhm, czuję.~ Potwierdziła delikatnie ruszając palcami sztucznej łapy.
~ Nie chcesz. To... I tak tylko namiastka tego co straciłam. Choć szczerze... Nie pamiętam nawet jak wyglądała prawdziwa.~ Westchnęła cicho. Tak dawno ją straciła... Tak wiele czasu minęło.
_________________
Kapie deszcz na mnie, smakiem przypomina płacz
Pusty dźwięk odbija się od pustych ścian
Ślepy błądzę uliczkami, nawet w pięknych snach
To chyba ciężki czas, może zostanę sam

Atuty:
~ Pełny Brzuch ~
Pomyśleć, że Ha'arze po zmianie rasy nie zmienił się żołądek. Dobrze dla stadnych łowców prawda? ( -1/4 pożywienia wymaganego do sytości. Leczony dostaje bonus już od min. ilości ziół)

~ Chytry Przeciwnik ~
Księżyce doświadczenia zmieniły szczęście nowicjusza w chytrość wyjadacza. Obietnica widzi twoje karty nawet jeśli skrzętnie chowasz je pod stołem (raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika)

~ Czempion ~
W każdej talii jest karta, która może zmienić przebieg rozdania. (dodatkowy sukces do ataku fizycznego, raz na walkę)

~ Gojenie Ran~
Dla Ha'ary to tylko draśnięcie!
(Raz na tydzień smok może samoistnie wyleczyć 1 ranę lekką LUB obniżyć powagę jednej z pozostałych ran)

Głos Szarlatanki
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Ostoja Zimy 
Wojownik Księżyca



Płeć: samica
Księżyce: 30
Rasa: północno-powietrzny
Opiekun: Bojowy Okrzyk i Pogoń Brzasku
Partner: Pełnia!
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Gru 2020
Posty: 751
Wysłany: 2021-03-27, 18:06   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,P,W,Śl,Kż,MP,MA,MO,Prs,O: 1 |L,A,O,Skr: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Tancerz


Słowa Obietnicy brzmiały groźnie a ona nagle zmieniła kompletnie swoje nastawienie. Samiczka czuła jak sierść na grzbiecie zaczyna jej sterczeć a szal z sierści jaki posiadała, gwałtownie się najeżył wyglądając przy tym jak rozłożony, ogromny kwiatuszek. Oczywiście Plagijka żartowała... Oczywiście. Intensywnie i nerwowo zaczęła łapkami gładzić swoje futerko wokół szyi aby pozbyć się sterczących kosmyków. - Wcale się nie nabrałam! - powiedziała z oburzeniem nadymając policzki. Choć na wycieczkę do terenów Plagi może by się wybrała, gdyby była większa.

Nawet się nie zorientowała jak szybko obecność pięknej smoczycy poprawił Adeptce humor. Wzięła w łapki miseczkę i podmuchała gorącą ciecz. W głębi serca zawsze chciała odwiedzić wszystkie tereny, po prostu, nie w celu szpiegowania a zobaczenia ich kultury czy obyczajów. Od małego ciągnęło ją do wypraw i podróży, często samotnych.
Zauważyła, że smoczyca spochmurniała albo raczej posmutniała. Co ona musiała przeżyć - pomyślała granatowa samiczka. Przysunęła się bliżej i pogładziła łapką jej długie, rude i mięciutkie włosy. Na pocieszenie i... na kolce Kaltarela! Ależ te włosy były milutkie!
- Ale to było już dawno i masz bardzo ładną łapę. W Ziemi mówimy, że prawdziwy wojownik to taki, który straci łapę w walce! - może marne pocieszenie, ale zawsze jakieś. Dalej głaskała rude kłaczki Szarlatańskiej - Myślisz, że mogłabym Was kiedyś odwiedzić?
_________________
    ❅ I Boski ulubieniec
    Boski ulubieniec: raz na polowanie/3 tyg. polowania łowcy/wyprawy uzdrowiciela smok spotyka duszka, który może mu dać równoważnik 2 kamieni ( ostatnie użycie 12.04).
    ❅ II Szczęściarz
    Szczęściarz: 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na 2 tygodnie ( ostatnie użycie x )

    ❅ III Tancerz
    Tancerz: stałe -1 ST do rzutów na obronę fizyczną

    Przedmioty fabularne na sobie:
    ---- Dwie złote bransolety na prawej łapie od Safari;
    ---- dwie pary kolczyków po dwie na każde ucho od Pełni;
    ---- Samodzielnie upleciony koszyczek z suchych traw;

    [color=#aad9e3]
    TECZKA || GŁOS || MAPA || ROAR



    Lotka - sroka
    S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
    L,Kż: 1


  Niespodziewajki: nie
 
Żałobna Pieśń 
Starszy Plagi
Ha'ara Jowialna



Stado: Plagi
Płeć: samica
Księżyce: 93
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Anioł
Mistrz: Diabeł
Partner: Strata
Wiek: 21
Dołączył: 22 Sty 2020
Posty: 1888
Wysłany: 2021-03-29, 23:55   
   A: S: 1| W: 3| Z: 4| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,Kż,Skr,Śl,Prs: 1| A,MP: 3
   Atuty: Pełny brzuch; Chytry przeciwnik; Czempion; Utalentowany; Gojenie ran;


Ha groźnie! Jakby jakiś plagijczyk usłyszał, że Obietnica była groźna to by się ze śmiechu przewracał. Chociaż dla kilku stworzeń nie miała absolutnie litości... Duszków na przykład. No i drzew bo jedno wiązało się z drugim za co ekologiczny odłam Plagijczyków pewnie powiesiłby ją za te rude kudły i zrobił ładną lampę z płonącego ciała. Ale to historia na inną opowieść prawda?
~ Nabrałaś? Nikt cię nie próbuje nabrać. Zaraz założymy ci wór na łeb i przyjemna wycieczka ku nowemu życiu jak znalazł.~ Wyszczerzyła drapieżnie kły ciągnąc swój żart ku cienkiej granicy realnego wystraszenia młódki.
~ No dobrze, już przestaje.~ Uśmiechnęła się trącając Sahidę skrzydłem w jej bark.

Obietnica sama dość polubiła ziemną, choć o polubienie kogoś nie było u niej trudno. Sympatia jaką pałała do futerkowej była jednak prawdziwa i dość spora, a sam czas... Spędzała miło. Czy ją ciekawiło jak życie wygląda... Gdzie indziej? Trochę. Teraz już nie bo uznała, że nigdzie nie będzie jej lepiej choć w Pladze też nie było tak kolorowo jak niektórzy sądzą, że jest. Wystarczyła jej wycieczka do Azylu. Ten wspaniały czas spędzony z ojcami, dziadkiem i każdym mieszkańcem tego wspaniałego miejsca. Każdym człowiekiem z jakim zdążyła się zaprzyjaźnij i każdym pisklakiem czy to smoczym czy ludzkim jakim się opiekowała w ramach pomocy. Szczerze zastanawiała się czy... Życie tam nie byłoby piękniejsze niż tu. Może gdy się zestarzeje... Plaga pozwoli jej odejść ku ziemi przodków. Kiedyś.
~ Ah nie rozumiesz kochanie. Byłam za młoda by znać pojęcie walki na serio. Nie byłam ani wojownikiem, ani uzdrowicielem, ani adeptem. Ten kto mi ją zabrał skrzywdził dziecko. Nie straciłam jej więc w walce i... żyłam bez niej przez większość życia. ~ Wyjaśniła pamiętając ten dzień jakby to było wczoraj. Jego skryty za jelenią czaszką pysk i postawa wskazująca wyższość. Korzenie trzymające dziecko blisko ziemi by szalony stwór mógł wygłosić swój monolog. Jego szpony ucinające całą kończynę na raz...
Dopiero teraz Ha'ara zauważyła, że samiczka bawi się jej włosami. Ciekawe czy potrafi pleść warkocze... Może ją nauczy? Najpierw jednak odpowie na pytanie. Dość prosto by rozwiać złudzenia.
~ Jeśli wejdziesz do Plagi zostaniesz tam do końca życia. Nie ważne czy potrwa ono do czasu napotkania pierwszego z nas czy do śmierci ze starości otoczonym nami i pięknymi pożegnaniami. Niestety ale Plaga nie organizuje wycieczek. Poza porwaniami oczywiście.~ Uśmiechnęła się.
_________________
Kapie deszcz na mnie, smakiem przypomina płacz
Pusty dźwięk odbija się od pustych ścian
Ślepy błądzę uliczkami, nawet w pięknych snach
To chyba ciężki czas, może zostanę sam

Atuty:
~ Pełny Brzuch ~
Pomyśleć, że Ha'arze po zmianie rasy nie zmienił się żołądek. Dobrze dla stadnych łowców prawda? ( -1/4 pożywienia wymaganego do sytości. Leczony dostaje bonus już od min. ilości ziół)

~ Chytry Przeciwnik ~
Księżyce doświadczenia zmieniły szczęście nowicjusza w chytrość wyjadacza. Obietnica widzi twoje karty nawet jeśli skrzętnie chowasz je pod stołem (raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika)

~ Czempion ~
W każdej talii jest karta, która może zmienić przebieg rozdania. (dodatkowy sukces do ataku fizycznego, raz na walkę)

~ Gojenie Ran~
Dla Ha'ary to tylko draśnięcie!
(Raz na tydzień smok może samoistnie wyleczyć 1 ranę lekką LUB obniżyć powagę jednej z pozostałych ran)

Głos Szarlatanki
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Ostoja Zimy 
Wojownik Księżyca



Płeć: samica
Księżyce: 30
Rasa: północno-powietrzny
Opiekun: Bojowy Okrzyk i Pogoń Brzasku
Partner: Pełnia!
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Gru 2020
Posty: 751
Wysłany: 2021-03-30, 12:43   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,P,W,Śl,Kż,MP,MA,MO,Prs,O: 1 |L,A,O,Skr: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Tancerz


Przeczesywała łapką długie włosy samicy. Niestety to była jedyna czynność jaka mogła robić swoimi łapkami, jej palce nie były smukłe jak u innych przedstawicieli jej gatunku. Ale łapki nadawały się idealnie na masaż lub ugniatania ciasta! Kto wie? Może się to kiedyś przyda. Z ciekawości wzięła w pyszczek koncówke jej włosów i wymemlała w pyszczku po czym wypluła, nie, nie byłe smaczne, szkoda.
Skuliła uszka, co za potwór skrzywdziłby pisklaka? Ale ona by mu nakopała w ... ogon. Bo przecież Hebanowa szkoliła się na przyszłą Wojowniczkę, a w przysiędze obiecała bronić smoki, wszystkie nie tylko Ziemne.
Pokręciła nosem i westchnęła ciężko - Ale czemuuuuu - wyjojczała - Tylko chciałam przyjść i Cię odwiedzić. A jak będę miała ceremonię na dorosłą? Będziesz mogła przyjść? Proooooszęęęęę - Wyszczerzyła ząbki w szerokim uśmiechu i strzeliła samiczce baranka w ramię, oczywiście delikatnego.
_________________
    ❅ I Boski ulubieniec
    Boski ulubieniec: raz na polowanie/3 tyg. polowania łowcy/wyprawy uzdrowiciela smok spotyka duszka, który może mu dać równoważnik 2 kamieni ( ostatnie użycie 12.04).
    ❅ II Szczęściarz
    Szczęściarz: 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na 2 tygodnie ( ostatnie użycie x )

    ❅ III Tancerz
    Tancerz: stałe -1 ST do rzutów na obronę fizyczną

    Przedmioty fabularne na sobie:
    ---- Dwie złote bransolety na prawej łapie od Safari;
    ---- dwie pary kolczyków po dwie na każde ucho od Pełni;
    ---- Samodzielnie upleciony koszyczek z suchych traw;

    [color=#aad9e3]
    TECZKA || GŁOS || MAPA || ROAR



    Lotka - sroka
    S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
    L,Kż: 1


  Niespodziewajki: nie
 
Żałobna Pieśń 
Starszy Plagi
Ha'ara Jowialna



Stado: Plagi
Płeć: samica
Księżyce: 93
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Anioł
Mistrz: Diabeł
Partner: Strata
Wiek: 21
Dołączył: 22 Sty 2020
Posty: 1888
Wysłany: 2021-03-31, 23:19   
   A: S: 1| W: 3| Z: 4| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,Kż,Skr,Śl,Prs: 1| A,MP: 3
   Atuty: Pełny brzuch; Chytry przeciwnik; Czempion; Utalentowany; Gojenie ran;


Sama Obietnica... Cieszyła się krótkim zabiegiem fryzjerskim jaki zaserwowała jej Sahida. A co do grubszych serdelkowatych palców... Nawet Khardaha pewnie skłoniłaby do zrobienia jej warkocza, a ten to ma łapę jak ona łeb. W końcu nie tylko po wysyłanie magicznych wiadomości smokom magia prawda? W każdym razie nigdy jej nie nauczy skoro nie zapyta. Zerknęła zaciekawiona na młodą w momencie gdy ta żuła jej włosy. Brew starszej samicy uniosła się w pytającym geście a ona sama odchrząknęła cicho.
~ Całkiem, całkiem? Czy czegoś brakuje?~ Uśmiechnęła się półgębkiem zabierając kosmyk żuty przez Sahidę.
Sam fakt tego co się stało... No cóż było to potworne ale gorszy był brak zemsty młodziutkiej jeszcze wtedy Obietnicy. Westchnęła natomiast na samo jojczenie. Oh na bogów!
~ Kochanie, nie chcesz chyba umierać co? Ani stawać się Plagijką taką jak ja nawet jeśli miłoby było widzieć cię w obozie. Do Plagi można wejść. Ale nie można wyjść przynajmniej nie jest to łatwe ani bezbolesne.~ Przetarła palcami kąciki ślepi jakby zastanawiając się nad czymś.
~ Ale wiesz co? Znam miejsce, które bardziej cię zaciekawi bowiem ja... Pochodzę z wioski ludzi! Tak właśnie, nawet jeśli wyklułam się w Pladze to tam sięgają całe moje korzenie.~ Uśmiechnęła się próbując zaciekawić samicę i zmienić lekko temat. Było jej zwyczajnie Sahidy szkoda. Nie wiedziałaby w co się pakuje idąc do Plagi. Chociaż może... Ucieszyłaby ją ta zmiana.
~ Zależy gdzie będziesz miała tą ceremonię. W Ziemi? Czy może w Pladze?~
_________________
Kapie deszcz na mnie, smakiem przypomina płacz
Pusty dźwięk odbija się od pustych ścian
Ślepy błądzę uliczkami, nawet w pięknych snach
To chyba ciężki czas, może zostanę sam

Atuty:
~ Pełny Brzuch ~
Pomyśleć, że Ha'arze po zmianie rasy nie zmienił się żołądek. Dobrze dla stadnych łowców prawda? ( -1/4 pożywienia wymaganego do sytości. Leczony dostaje bonus już od min. ilości ziół)

~ Chytry Przeciwnik ~
Księżyce doświadczenia zmieniły szczęście nowicjusza w chytrość wyjadacza. Obietnica widzi twoje karty nawet jeśli skrzętnie chowasz je pod stołem (raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika)

~ Czempion ~
W każdej talii jest karta, która może zmienić przebieg rozdania. (dodatkowy sukces do ataku fizycznego, raz na walkę)

~ Gojenie Ran~
Dla Ha'ary to tylko draśnięcie!
(Raz na tydzień smok może samoistnie wyleczyć 1 ranę lekką LUB obniżyć powagę jednej z pozostałych ran)

Głos Szarlatanki
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Ostoja Zimy 
Wojownik Księżyca



Płeć: samica
Księżyce: 30
Rasa: północno-powietrzny
Opiekun: Bojowy Okrzyk i Pogoń Brzasku
Partner: Pełnia!
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Gru 2020
Posty: 751
Wysłany: 2021-04-02, 16:05   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,P,W,Śl,Kż,MP,MA,MO,Prs,O: 1 |L,A,O,Skr: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Tancerz


Wyszczerzyła się do Obietnicy pokazując ząbki. Noo, włosy nie były super, ekstra, mega smaczne. I były dłuuuuugie. Ciekawe czy byłoby takie jedzenie. Ale zaraz, nie o tym mowa!
- Fuuuu! Ludzie są obrzydliwi! Widziałam jak grupa zabijała gryfy dla zabawy! Mnie tez chcieli zabić, wiesz? Ale zabrałam jednemu twarz - i to dosłownie, w jej grocie na ścianie widziała skóra z ludzkiej mordy, prawdopodobnie trochę włosów też by się znalazło - Chciał mi odrabać głowę! A ja go ugryzłam! I mama ucieła mu nogi prawie! Mówię Ci, ale akcja była! - tak podekscytowała się opowieścią, że aż dostała zadyszki. Wzięła głębszy łyk naparu z bzu i zrobiła charakterystyczne "Aaaach"~.
Patrzyła na dno kubeczka uśmiechając się - Chciałabym... żebyś Ty przyszła do Ziemi. Chciałabym, żeby wiele innych smoków przyszło. Mam znajomych też w ogniu i w wodzie. - westchnęła ciężko - pewnie to by było niemożliwe. - Wypiła do końca napar i włożyła do środka garść śniegu, wytarła kubek od środka, myjąc go białym puchem. Gdy był względnie czysty, oddała go Obietnicy.
_________________
    ❅ I Boski ulubieniec
    Boski ulubieniec: raz na polowanie/3 tyg. polowania łowcy/wyprawy uzdrowiciela smok spotyka duszka, który może mu dać równoważnik 2 kamieni ( ostatnie użycie 12.04).
    ❅ II Szczęściarz
    Szczęściarz: 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na 2 tygodnie ( ostatnie użycie x )

    ❅ III Tancerz
    Tancerz: stałe -1 ST do rzutów na obronę fizyczną

    Przedmioty fabularne na sobie:
    ---- Dwie złote bransolety na prawej łapie od Safari;
    ---- dwie pary kolczyków po dwie na każde ucho od Pełni;
    ---- Samodzielnie upleciony koszyczek z suchych traw;

    [color=#aad9e3]
    TECZKA || GŁOS || MAPA || ROAR



    Lotka - sroka
    S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
    L,Kż: 1


  Niespodziewajki: nie
 
Żałobna Pieśń 
Starszy Plagi
Ha'ara Jowialna



Stado: Plagi
Płeć: samica
Księżyce: 93
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Anioł
Mistrz: Diabeł
Partner: Strata
Wiek: 21
Dołączył: 22 Sty 2020
Posty: 1888
Wysłany: 2021-04-03, 12:51   
   A: S: 1| W: 3| Z: 4| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,Kż,Skr,Śl,Prs: 1| A,MP: 3
   Atuty: Pełny brzuch; Chytry przeciwnik; Czempion; Utalentowany; Gojenie ran;


Ah no tak. Ile smoków tyle podejść do ludzi, którzy mimo tylu różnic są bardzo do smoków podobni. Choćby ze względu na zabijanie dla trofeów czy ćwiczeń. W każdym razie... Mogłaby spróbować trochę naprostować rozumowanie samiczki.
~ Czy obrzydliwi... Twoje spotkanie z nimi nie zostawiło ci zbyt dobrego wrażenia co? Powiem tylko, że są równie różnorodni jak my. Są ludzie dobrzy i źli. Są ludzie zdrowo myślący i chorzy na umyśle, przyjaźni i wrodzy. To trochę tak jakbyś miała wyrobić sobie zdanie o całym smoczym gatunku po jednym spotkaniu.~ Czy po duszkowym... Gdy gniew i smutek opadły samica dostrzegała stopień swojej hipokryzji. Stopień krzywdy jaką wyrządziła naturze i temu bogom ducha winnemu stworzeniu. Czy to był moment gdy zrozumiała, że powinna przeprosić? Tylko czy jej przeprosiny coś znaczą? Speszyła się trochę słowami samicy. Ona miała zupełnie inny kontakt z ludźmi.
~ To... em... Brawo? Ludzie których znam byli dobrymi ludźmi. Żyją w zgodzie ze smokami jako jedno stado. I ich dzieci są równie urocze jak nasze. Jak ty powiedzmy...~ Uśmiechnęła się tarmosząc futro na łbie Sahidy.
Po chwili sama opróżniła drugą z miseczek i wzdychając przy miłym uczuciu ciepła na gardle przymknęła ślepia.
~ Jednorazowo? To zależy od twojego przywódcy kochanie. Ja jestem związana przysięgą z Plagą. To bardzo... ważna przysięga. Ty swoją dla Ziemi dopiero złożysz. Dlatego łatwiej byłoby gdybyś ty przyszła do nas ale nie zmuszę cię bo przecież Plaga nikogo nie porywa wbrew woli prawda? Jeśli chcesz mnie zaprosić na ceremonię... Porozmawiaj z waszym przywódcą. Pewnie odmówi. Z resztą jeśli się zgodzi to nie popisze się intelektem ale... Warto spróbować hmm?~ Powiedziała uśmiechając się półgębkiem i zabierając umytą miseczkę, która zaraz wylądowała w torbie. Sama Obietnica rozpaliła tytoniowe zawiniątko, które dymiąc się wylądowało w jej pysku. Od razu milej...
_________________
Kapie deszcz na mnie, smakiem przypomina płacz
Pusty dźwięk odbija się od pustych ścian
Ślepy błądzę uliczkami, nawet w pięknych snach
To chyba ciężki czas, może zostanę sam

Atuty:
~ Pełny Brzuch ~
Pomyśleć, że Ha'arze po zmianie rasy nie zmienił się żołądek. Dobrze dla stadnych łowców prawda? ( -1/4 pożywienia wymaganego do sytości. Leczony dostaje bonus już od min. ilości ziół)

~ Chytry Przeciwnik ~
Księżyce doświadczenia zmieniły szczęście nowicjusza w chytrość wyjadacza. Obietnica widzi twoje karty nawet jeśli skrzętnie chowasz je pod stołem (raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika)

~ Czempion ~
W każdej talii jest karta, która może zmienić przebieg rozdania. (dodatkowy sukces do ataku fizycznego, raz na walkę)

~ Gojenie Ran~
Dla Ha'ary to tylko draśnięcie!
(Raz na tydzień smok może samoistnie wyleczyć 1 ranę lekką LUB obniżyć powagę jednej z pozostałych ran)

Głos Szarlatanki
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Ostoja Zimy 
Wojownik Księżyca



Płeć: samica
Księżyce: 30
Rasa: północno-powietrzny
Opiekun: Bojowy Okrzyk i Pogoń Brzasku
Partner: Pełnia!
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Gru 2020
Posty: 751
Wysłany: 2021-04-03, 20:27   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,P,W,Śl,Kż,MP,MA,MO,Prs,O: 1 |L,A,O,Skr: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Tancerz


Sahida nadymała policzki z gniewu, na myśl o tych wstrętnych dwunogach i ich szyderczym i złośliwym śmiechu. Choć Obietnica miała dużo racji w swoich słowach, bardzo prawdopodobne, że samiczka miała pecha i spotkała na swojej drodze paskudne charaktery.
Z drugiej strony ich kultura mogła być całkiem ciekawa, widać było, że ta rasa musiała jakoś sobie radzić, nie mieli takich kłów i pazurów jak większość drapieżników ale potrafili zrobić narzędzia które niosły śmierć.
Otarła się pyszczkiem o ramię Szarlatańskiej i kaszlnęła na jej dym z... tego czegoś. Łapką odgoniła szarą smugę i pokręciła nosem. - Zapytam się go! Ale... możesz mieć rację, że się nie zgodzi. Chociaż spróbuję, a jeśli nie wyjdzie to tego samego dnia spotkajmy się tutaj i wypijmy napar, dobra? - posłała samicy szeroki uśmiech. Spotkanie z tą ciepłą wojowniczką dało nowe spojrzenie na stado Plagi. Nawet polepszył się jej humor, przestała już się zamartwiać na te krótką chwilę. Wstała otrzepując sierść - Będę iść, dzięki za... rozmowę - ukłoniła jej się delikatnie i zwróciła się do kompana smoczycy - papa lewiatanko! - krzyknęła w stronę stworzenia a ona sama odbiła się od ziemi i odleciała silnie machając skrzydłami.
_________________
    ❅ I Boski ulubieniec
    Boski ulubieniec: raz na polowanie/3 tyg. polowania łowcy/wyprawy uzdrowiciela smok spotyka duszka, który może mu dać równoważnik 2 kamieni ( ostatnie użycie 12.04).
    ❅ II Szczęściarz
    Szczęściarz: 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na 2 tygodnie ( ostatnie użycie x )

    ❅ III Tancerz
    Tancerz: stałe -1 ST do rzutów na obronę fizyczną

    Przedmioty fabularne na sobie:
    ---- Dwie złote bransolety na prawej łapie od Safari;
    ---- dwie pary kolczyków po dwie na każde ucho od Pełni;
    ---- Samodzielnie upleciony koszyczek z suchych traw;

    [color=#aad9e3]
    TECZKA || GŁOS || MAPA || ROAR



    Lotka - sroka
    S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
    L,Kż: 1


Ostatnio zmieniony przez Ostoja Zimy 2021-04-03, 20:43, w całości zmieniany 1 raz  
  Niespodziewajki: nie
 
Legenda Samotnika
Łowca Ognia
Delavir



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Księżyce: 46
Rasa: Wężowy × Drzewny
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Mango
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 369
Wysłany: 2021-05-06, 17:10   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 3| A: 3
   U: W,B,Pł,Prs,A,O,MP,MO,Kż: 1| L,MA,Skr,Śl: 2
   Atuty: Pechowiec; Nieparzystołuski; Przyjaciel natury; Wszechstronny


Ahh... Dawno nie był już na Terenach Wspólnych. Próbował oswoić się z atmosferą w Ogniu i przyzwyczaić się do życia w Stadzie, więc nie miał za bardzo czasu, by odwiedzić tak dobrze znane mu tereny. Z nieśpiesznego lotu gładko opadł bez dźwięku na wilgotną trawę, rozglądając się dookoła. Przymknął powieki i wziął duży wdech, by po chwili wytchnąć z uśmiechem. Tak, ziemie jak zawsze pełne zapachów, a jednocześnie nie posiadające żadnego konkretnego. Dla niego smakowały jak wolność, młodość. Nic dziwnego, skoro spędził tu większość życia. Chciał nieco odetchnąć od tłocznej atmosfery Stada. Nie, żeby mu bardzo przeszkadzała, ale pomyślał, że miło by było zrobić sobie przerwę.
Jednak wraz ze wspomnieniem poprzedniego sposobu bycia powróciło wspomnienie pewnego smoka, którego nie widział już od dłuższego czasu. Serce ścisnęło się na chwilę z tęsknoty, gdy pomyślał o bliskim przyjacielu. Nie myśląc za bardzo wysłał mentalną wiadomość, beztroską i ciepłą, zapraszającą do pogaduszek. Dopiero gdy już impuls maddary pomknął do odbiorcy, Delavir zdał sobie sprawę, że może najpierw trzeba było pomyśleć, a nie od razu działać. Być może Mango akurat był zajęty? Albo może nie miał ochoty na spotkanie? Albo... Cokolwiek innego. Nie wiedzieć czemu fioletowołuski nagle zestresował się wizją spotkania z ziemistym. Podrapał się nerwowo po grzywie i przykucnął na chłodnej trawie, zwijając i rozluźniając co chwila ogon. Pozostawało czekać na przybycie lub inną odpowiedź... Przynajmniej miał trochę czasu, żeby się ogarnąć i może zastanowić się nad tym, czemu ciągle kiedy przypomina mu się Mango, jednocześnie chce się z nim zobaczyć, ale w tym samym czasie woli zająć głowę czymś innym i pozbyć się dziwnego uczucia w piersi.
_________________
ciiiiiiii


>> Pechowiec <<
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
>> Nieparzystołuski <<
-1 ST do Percepcji i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy, +1 ST do Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy
>> Przyjaciel natury <<
Drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze
>> Wszechstronny <<
-1 ST do testów umiejętności opierających się na Mocy i Percepcji
  Niespodziewajki: tak
 
Matka Ziemi 
Przywódca Ziemi
Queen



Stado: Ziemi
Płeć: Samica
Księżyce: 78
Rasa: Bagienny x Morski
Opiekun: Gasnący Wiciokrzew
Mistrz: Kwiecisty Rapsod
Partner: Delavir [*]
Wiek: 20
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 530
Wysłany: 2021-05-06, 18:00   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,Pł,Skr,Śl,Kż,MP,MA,MO: 1 | O,Prs,L: 2 | A: 3
   Atuty: Silny; Chytry przeciwnik, Czempion, Magiczny Śpiew, Znawca Terenów, Przybrany Rodzic


Mango nie był zajęty, chyba że smętne wylegiwanie w grocie matki można uznać za coś istotnego. Ostatnimi czasy był nieco mniej… Energiczny? Tak można tak to ująć. Owocek sądził, iż potrafił ukryć gorszy nastrój, lecz zwiad tropem Babiego z dodatkiem Błyska i Echo pokazał co innego. Atmosfera nie była zbyt wesoła i wojownik odczuwał w tym swoją winę. Rozmowa o miłości powinna być czymś przyjemnym. To dlaczego pytania brata i starszego tak bardzo go podrażniły? Jedynie Ważka była pochłonięta historią dwunoga i ignorowała całą wymianę zdań lub po prostu jej nie słyszała. Znaczy jasne nie słyszała mentalnej części, ale przez spory kawałek mówili na głos…
Łupieżca westchnął ciężko, przekładając się na drugi bok i sprawiając tym samym, że Jagódka o mało co nie zleciała z jego kolorowego cielska. Cień zamigotał różowymi ślepkami i w formie mgiełki zwiesił się nad samcem, obserwując go uważnie z góry. Jego kompani widocznie z łatwością wyczuwali przygnębienie i na zmianę pozostawali u jego boku, unikając tym samym męczących kłótni między sobą.
-Nie musicie mnie pilnować nie jestem piskla-- ah - zaczął swe marudzenie, kiedy nagle otrzymał sygnał mentalny od smoka, którego nie pomyliłby z nikim innym. Zamarł z na wpół uniesioną łapą, którą miał odgonić cienistą mgłę i zamiast tego przewrócił się na brzuch, wstał i otrzepał się z resztek ciężkości półsnu.
Ciepłe, beztroskie zaproszenie. Dawno się nie widzieli, jak zwykle. Samotnik miał swoje sprawy na głowie, a Mango swoje, jednak długość pomiędzy spotkaniami nie miała dużego znaczenia. Łupieżca nie wiedział… co czuć. Normalnie z chęcią wyskoczyłby z groty na myśl o zobaczeniu Delavira, lecz bał się, że i tym razem zniszczy miłą atmosferę i zarazi drogiego mu smoka smutkiem. Nie potrafił tego tak dobrze kontrolować, jak sądził, że umie.
Jagódka, widząc jego wahania przybrała typową sobie formę gęsi i z mocą oraz hałasem zaczęła wyganiać go z legowiska. Owocek przyjrzał się kompance z lekkim rozbawieniem i ostatecznie grzecznie wzbił się w powietrze, kierując lot ku terenom wspólnym.
Nie minęło dużo czasu, a już lądował kawałek od znanej mu sylwetki fioletowego samca. Jagódka nie opuszczając go ani na krok, zawinęła się wokół jego szyi jako cienki wąż, gdzie mogła w pierwszym rzędzie obserwować przebieg spotkania.
-Ahoj Delavirze. - powiedział słodko, podchodząc nieco bliżej, lecz nie wchodząc w bezpośredni kontakt. -Co u ciebie słychać? Maluch z jaja rośnie dobrze? - zagadnął z delikatnym uśmiechem. Zachować dystans. To chyba potrafił.
_________________



I thank God every day
That I woke up feelin' this way
And I can't help lovin' myself
And I don't need nobody else, nuh uh

~Chytry Przeciwnik~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika
~Czempion~
+1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę
~Magiczny Śpiew~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania, odejmuje 2 sukcesy przeciwnika
~Znawca Terenów~
znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dużego zioła raz na trzy tygodnie w polowaniu

Jagódka
S:1| W:1| Z:1| M:2| P:2| A:1
L,MO,Skr:1 MA:2

Wariat
S:1| W:2| Z:1| M:2| P:2| A:1
B,MO,MA,Skr:1
+1 ST do akcji fizycznych (problemy z poruszaniem przednimi łapami)
Ostatnio zmieniony przez Matka Ziemi 2021-05-06, 18:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Legenda Samotnika
Łowca Ognia
Delavir



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Księżyce: 46
Rasa: Wężowy × Drzewny
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Mango
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 369
Wysłany: 2021-05-06, 18:33   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 3| A: 3
   U: W,B,Pł,Prs,A,O,MP,MO,Kż: 1| L,MA,Skr,Śl: 2
   Atuty: Pechowiec; Nieparzystołuski; Przyjaciel natury; Wszechstronny


Spoglądał w popołudniowe niebo w zamyśleniu, usiłując poukładać swoje emocje. Od jakiegoś czasu był pewien, że wszystko dobrze się układa i nie ma się czym przejmować. Miał syna, Stado, rangę, prawdziwy dom i wszystkiego pod dostatkiem. Myślał, że już nie ma co z emocji układać i wszystko rozumie...
A wtedy zauważył kolorową sylwetkę. Wyszczerzył się jak głupi do siebie, czekając aż Mango wyląduje. Nie bez wysiłku zwinął ogon i przycisnął go do ziemi tylną łapą, żeby się nie miotał jak u jakiegoś szczeniaka. Wiele mógł kontrolować - wyraz swojej twarzy, emocje które pokazuje, język ciała, odruchy.... ale nie ogon. Jego ogon wiecznie żył swoim życiem i chamsko zdradzał to, co fioletowołuski usiłował ukryć. Tłumaczył sobie, że zwyczajnie cieszy się na widok bliskiego przyjaciela, a ogon chciał mu się miotać na różne strony. Odetchnął, gdy "opanował" swój ogon i skierował wzrok na czarujące ślepia przyjaciela- ...Na- ...Na ładne ślepia przyjaciela. Po prostu ładne. Tak. On sam też miał ładne oczy, prawda? No, właśnie. Odchrząknął, skupiając się na odpowiedzi.
- Cześć, Mango! - przywitał się pełnym radości głosem. Właściwie ostatnio jego głos jest po prostu spokojny, ciepły lub opiekuńczy, a nie taki radosny. Miła odmiana. - Oj, u mnie bardzo dużo czego słychać! I tak, mały rośnie dobrze. Nazywa się Kaihvir... Nie zabrałem go dzisiaj ze sobą, ale kiedyś bardzo chciałbym ci go pokazać! Moje oczko w głowie. - uśmiechnął się dumnie. - Właściwie to Kaihvir rośnie aż za dobrze. Dopiero co wykluł się z jaja na wzgórzu pełnym smoków... A już lata po całym gnieździe i co chwila z niego wyłazi żeby się pobawić na zewnątrz. Nauczyłem na swoją głowę... - westchnął ciężko i pokręcił głową żartobliwie. Szybko jednak na jego twarz powrócił wesoły wyraz. - No tak, ale wracając do nowości. Dołączyłem do Stada! Chociaż to chyba czuć, podobno powoli zmienia mi się zapach na ognisty... Wybacz, że nie do Ziemi. Miałem w Ogniu korzenie i pewną ważną osobę... Nie mówię oczywiście, że ty nie jesteś ważny! Ty już zawsze będziesz moim bliskim przyjacielem, nie wykręcisz się z tego łatwo! - ukazał białe kły w przyjaznym uśmiechu, po czym nagle przypomniał sobie o czymś niezwykle ważnym, co widać było po jego twarzy. - Ach, no tak! Jakżebym mógł zapomnieć! Mango... Jak zawsze zapierasz dech w piersi! Twój widok przypomina mi o przepięknych kolorowych papugach, jakie czasem miałem szczęście dostrzec wśród koron drzew lasu deszczowego! Wybacz spóźnione komplementy. Jednak ważne, że sobie przypomniałem, prawda? - zaśmiał się, emanując radosną energię. Miał nadzieję, że trochę z niej udzieli się i jego przyjacielowi. Oczywiście dostrzegł, że ten nie wyglądał zbyt wesoło, lecz zamiast drążyć temat, wolał najpierw spróbować choć trochę rozweselić kolorowołuskiego. - Chciałbyś posłuchać o tym, co mi się przydarzyło w Stadzie? Czy znowu za bardzo się rozgadałem? - zachichotał, drapiąc się po grzywie. Najlepszym sposobem na rozweselenie kogoś było odwrócenie jego uwagi, to Delavir załapał już bardzo dawno temu. Może kilka zabawnych historii zdoła choć na chwilę przywrócić Mango jego energiczny uśmiech? Fioletowołuski właśnie na to miał nadzieję.
_________________
ciiiiiiii


>> Pechowiec <<
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
>> Nieparzystołuski <<
-1 ST do Percepcji i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy, +1 ST do Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy
>> Przyjaciel natury <<
Drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze
>> Wszechstronny <<
-1 ST do testów umiejętności opierających się na Mocy i Percepcji
  Niespodziewajki: tak
 
Matka Ziemi 
Przywódca Ziemi
Queen



Stado: Ziemi
Płeć: Samica
Księżyce: 78
Rasa: Bagienny x Morski
Opiekun: Gasnący Wiciokrzew
Mistrz: Kwiecisty Rapsod
Partner: Delavir [*]
Wiek: 20
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 530
Wysłany: 2021-05-06, 19:24   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,Pł,Skr,Śl,Kż,MP,MA,MO: 1 | O,Prs,L: 2 | A: 3
   Atuty: Silny; Chytry przeciwnik, Czempion, Magiczny Śpiew, Znawca Terenów, Przybrany Rodzic


Radość Delavira zderzyła się z czarną chmurą wiszącą nad głową Mango. Łupieżca nieco oszołomiony próbował nadążyć za potokiem słów wylewającym się z fiolotowołuskiego i poukładać sobie reakcje na każdą to kolejną nowinę. Szczerze to nie wiedział czemu był zdziwiony tak otwartą i ciepłą odpowiedzią przyjaciela. Może za bardzo przyzwyczaił się do nieśmiałego obycia Ważki...
Wieści o synu Delavira wzbudziły w nim mieszane uczucia. Z jednej strony cieszył się radością drogiego mu smoka, a z drugiej przypominało mu to o własnej stracie. Miał jeszcze dwójkę dzieci, które oczywiście kochał, ale nie zmieniało to odczucia na to, które odeszło. Uśmiechnął się smutno i już otwierał pysk, żeby ostrzec o niebezpieczeństwie związanym z grzybami, jednak szybko się powstrzymał. Wystarczy, że jeden smok patrzy na niego przez to jak na wariata.
Dołączenie do stada, heh? Mango nie zwrócił uwagi, ale były samotnik rzeczywiście pachnie jak Ognisty. Nieco zabolało go, że wybrał do osiedlenia inne stado niż Ziemia, ale potrafił zrozumieć chęć powrotu do rodzinnych korzeni. Dodatkowo zapewnienie o ważności i pięknie ułożone komplementy dały radę przywołać ukryty błysk w fioletowo-pomarańczowych ślepiach.
-Ah Delavirze zawsze wiesz co powiedzieć, aby wypełnić moje serce ciepłem. Poza tym komplementy nigdy nie są spóźnione. Przyjmuje je w każdej chwili - powiedział żartobliwie, z nutką słodkiego uroku i szerszym uśmiechem na pysku. Smutek nie odszedł na zawsze, ale przynajmniej uciekł na tyle, że mógł go zignorować.
Miał zamiar trzymać dystans, ale po takim wstępie wiedział, że nie da rady. Dlatego zamiast się powstrzymywać to podszedł do Delavira i szturchnął go do siadu, aby móc swobodnie spocząć i oprzeć się o jego bok.
-Myślę, że to dobrze, że się rozgadałeś, bo bardzo lubię słuchać twoich opowieści i twojego głosu również. Nie wiem czy historię z mojej strony będą tak samo wesołe, więc chętnie dowiem się czegoś więcej o życiu w Ogniu. Choć z lepszych wieści ode mnie to udało mi się dotrzymać starej obietnicy i stracić łapę w pojedynku. Praktycznie od razu po tym zostałem ogłoszony zastępcą, co prawda utrata kończyny nie ma z tym związku, ale lubię myśleć, że jest w tym połączenie - powiedział z nutą radości i dumy w głosie. Smoki Ziemi mogły uznać za szaleństwo cieszyć się z kalectwa, ale on wiedział, co to tak naprawdę znaczy.
_________________



I thank God every day
That I woke up feelin' this way
And I can't help lovin' myself
And I don't need nobody else, nuh uh

~Chytry Przeciwnik~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika
~Czempion~
+1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę
~Magiczny Śpiew~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania, odejmuje 2 sukcesy przeciwnika
~Znawca Terenów~
znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dużego zioła raz na trzy tygodnie w polowaniu

Jagódka
S:1| W:1| Z:1| M:2| P:2| A:1
L,MO,Skr:1 MA:2

Wariat
S:1| W:2| Z:1| M:2| P:2| A:1
B,MO,MA,Skr:1
+1 ST do akcji fizycznych (problemy z poruszaniem przednimi łapami)
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Legenda Samotnika
Łowca Ognia
Delavir



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Księżyce: 46
Rasa: Wężowy × Drzewny
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Mango
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 369
Wysłany: 2021-05-06, 21:33   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 3| A: 3
   U: W,B,Pł,Prs,A,O,MP,MO,Kż: 1| L,MA,Skr,Śl: 2
   Atuty: Pechowiec; Nieparzystołuski; Przyjaciel natury; Wszechstronny


Chociaż był to zwyczajny drobny błysk w oczach, nie umknął on fioletowołuskiemu. Były samotnik poczuł ciepło w duszy na myśl, że chociaż troszkę poprawił nastrój Mango.
- Oczywiście, że wiem! W końcu grzanie ci serduszka to moje ulubione zajęcie. - mruknął wesoło ucieszony słowami smoka, po czym dotarło do niego, że mogło to zabrzmieć dość dwuznacznie, przez co poczuł nagły przypływ gorąca na twarzy, na szczęście skrywany łuskami. Ogon drgnął, ale fioletowołuski przycisnął go mocniej łapą, po czym odchrząknął i zmienił temat. - I-i cieszy mnie niezmiernie, że zawsze przyjmujesz komplementy - ogromnie wielką stratą byłoby nie obdarowywać cię nimi cały czas! Kto jak kto, ale ty zasługujesz na wszystkie komplementy, jakie mam w zanadrzu. - wyszczerzył się, ciągle usiłując ukryć to, że się rumienił. Uroczy głos i lekki uśmiech Mango wcale nie ułatwiały mu sprawy. Odetchnął i zbeształ się w myślach - no naprawdę, oboje są już dorośli, a on zachowuje się jakby miał ledwo kilkanaście księżyców! Dał sobie chwilę żeby się uspokoić, w czasie której kolorowołuski usiadł przy nim. Delavir również przysiadł na wilgotnej trawie, dalej trzymając nieposłuszny ogon pod łapą. Znów coś wewnątrz niego drgnęło, gdy Mango się na nim oparł, jednak fioletowołuski uparcie starał się opanować. Gdy trochę mu przeszło, jego przyjaciel akurat zaczął mówić. Słuchając jego słów Delavir zdołał się wreszcie zupełnie uspokoić, nawet ogon już nie drgał. Czuł za to ciepło, zarówno od dotyku, jak i w środku. Taaaaaaaak, to przyjaźń. ZRESZTĄ przecież Mango ma.... tę uzdrowicielkę Ziemi? Ah, no tak. Wątpliwości Ważek. Właśnie. Ta myśl ochłodziła Delavira niż zrobiłby to kubeł zimnej wody wylanej na pysk. Ogon zwinął się ciasno pod łapą... Nie zamierzał pytać kolorowołuskiego o jego związek. Ponieważ... nie wypada tak wtrącać się w czyjeś życie miłosne. Co z tego że jakoś wcześniej nigdy mu ten fakt nie przeszkadzał? Teraz przeszkadza, w końcu dojrzał i wydoroślał. Delavir odetchnął i kątem oka spojrzał na opartego na niego Mango. Miał nadzieję, że ten nie poczuł spięcia jego mięśni, gdy fioletowołuski przypomniał sobie o jego najprawdopodobniej już partnerce. Kto by odmówił Mango? Na pewno już dawno są razem. No ale miał zmienić temat, właśnie. Wtedy dotarły do niego słowa o utraconej łapie. Jakimś cudem... brakująca kończyna umknęła wzrokowi Łowcy. Może to dlatego, że ciągle wpatrywał się w oczy smoka? Najprawdopodobniej. Odruchowo sięgnął łapą i delikatnie położył wilgotną od trawy dłoń na prawym ramieniu smoka, przyglądając się jego nodze. Poczuł przykre ukłucie w duszy, że to musiało strasznie kolorowołuskiego boleć. Ten jednak zdawał się zadowolony z utraty łapy. Delavir był nieco zmartwiony, ale przecież miał wesprzeć przyjaciela, a nie uprzykrzać mu życie. Westchnął cicho i uśmiechnął się, nieco słabiej niż wcześniej.
- Cóż, ten kto ci to zrobił ma teraz w swoim posiadaniu najpiękniejszą łapę na świecie. - zaśmiał się cicho. Nie uważał, że był to najlepszy powód do śmiechu, jednak nie chciał psuć nastroju. - Może to i ma związek z awansem, ale ja tam uważam, że i z łapą mianowaliby cię na zastępcę. Kto by się nadawał lepiej, niż doskonały Mango? W końcu jesteś Łupieżcą nie tylko Nektaru, ale i serc! - podobało mu się, że mógł komplementować Mango bez obaw, że przesadzi. Sam uwielbiał schlebiać innym, ale często zostawało to odbierane jako lizustwo lub traktowane jak coś negatywnego. A nawet jeśli nie, zdarzało się że powiedział o jeden komplement za dużo i rozmówca od razu się zapeszał. Kolorowołuskiego natomiast mógł wychwalać ile wlezie.
- Myślisz, że i mnie mianują kiedyś na zastępcę? Żartuję oczywiście, prędzej zagadam wszystkich na śmierć niż rozwiążę jakiś problem! Ale brzmi jak kusząca wizja. - rzucił wesoło, zapominając właściwie, że miał opowiadać o tym, co się z nim działo od dołączenia do Stada.
_________________
ciiiiiiii


>> Pechowiec <<
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
>> Nieparzystołuski <<
-1 ST do Percepcji i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy, +1 ST do Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy
>> Przyjaciel natury <<
Drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze
>> Wszechstronny <<
-1 ST do testów umiejętności opierających się na Mocy i Percepcji
  Niespodziewajki: tak
 
Matka Ziemi 
Przywódca Ziemi
Queen



Stado: Ziemi
Płeć: Samica
Księżyce: 78
Rasa: Bagienny x Morski
Opiekun: Gasnący Wiciokrzew
Mistrz: Kwiecisty Rapsod
Partner: Delavir [*]
Wiek: 20
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 530
Wysłany: 2021-05-18, 19:40   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,Pł,Skr,Śl,Kż,MP,MA,MO: 1 | O,Prs,L: 2 | A: 3
   Atuty: Silny; Chytry przeciwnik, Czempion, Magiczny Śpiew, Znawca Terenów, Przybrany Rodzic


Słuchał Delavira z łagodnym uśmiechem. Jakby tak o tym pomyśleć to dawno nie szukał uwielbienia wśród innych smoków. Przynajmniej nie w ten sam sposób w jaki robił to za młodu. Oczywiście nadal lubił przyciągać wzrok, ale znacznie częściej próbował też go unikać. Dodatkowo również zaczął zastanawiać się, czy rzeczywiście jest tak wspaniały jak zawsze sądził?
Był piękny to fakt, któremu nikt jeszcze nie zaprzeczył. Może i nie była to jego jedyna zaleta, ale po zawiedzeniu jako rodzic oraz po pogorszeniu wizerunku w oczach Ważki, nie był już tak przekonany o swej perfekcji. Jednak mimo wszystko przyjemnie usłyszeć kilka miłych słów.
Z zamyślenia wyrwał go dotyk Ognistego na miejscu po łapie. Przeniósł na nie wzrok i w ciszy obserwował, co robi Delavir i jaka będzie jego reakcja na tą wiadomość. Smoki Ziemi próbowały mu badać łeb, gdy się tym chwalił, ale wierzył, że fioletowy samiec zrozumie o co mu chodzi.
Z racji, iż przypatrywał się uważnie to wyłapał lekkie osłabienie uśmiechu towarzysza, lecz pozostawił to bez komentarza. Widać było, że Delavir nie cieszy się z poniesionego przez Mango kalectwa, co było dość normalną odpowiedzią na krzywdę bliskiej sercu osob, więc owocek nie wypytywał o jego zdanie. Żałował tylko, że mama Honi wciąż śpi, bo ona od razu wiedziałaby co to oznacza.
-Hmm Łupieżca Serc mówisz? Żadnego serca jeszcze nie udało mi się złupić, więc nie wiem czy to imię do mnie pasuje - powiedział rozbawionym głosem z ledwo wyczuwalną nutką rozczarowania. -Za to ty na pewno już ukradłeś nie jedno serce w czasie swoich podróż, przyciągając smoki tak cudnie charyzmatycznym charakterem, Myślę, że byłbyś całkiem dobrym zastępcą. Rozwiązywanie konfliktów rozmową jest tak samo dobre jak walką - rzucił pewnym tonem. On też powinien odpowiedzieć komplementami, prawda? Wszak i Delavir na nie zasługuje.
_________________



I thank God every day
That I woke up feelin' this way
And I can't help lovin' myself
And I don't need nobody else, nuh uh

~Chytry Przeciwnik~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania +2 ST do akcji przeciwnika
~Czempion~
+1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę
~Magiczny Śpiew~
raz na pojedynek/2 tygodnie polowania, odejmuje 2 sukcesy przeciwnika
~Znawca Terenów~
znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dużego zioła raz na trzy tygodnie w polowaniu

Jagódka
S:1| W:1| Z:1| M:2| P:2| A:1
L,MO,Skr:1 MA:2

Wariat
S:1| W:2| Z:1| M:2| P:2| A:1
B,MO,MA,Skr:1
+1 ST do akcji fizycznych (problemy z poruszaniem przednimi łapami)
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Legenda Samotnika
Łowca Ognia
Delavir



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Księżyce: 46
Rasa: Wężowy × Drzewny
Mistrz: Zwierzchni Kolec
Partner: Mango
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 369
Wysłany: 2021-05-28, 14:23   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 3| A: 3
   U: W,B,Pł,Prs,A,O,MP,MO,Kż: 1| L,MA,Skr,Śl: 2
   Atuty: Pechowiec; Nieparzystołuski; Przyjaciel natury; Wszechstronny


Gdy w końcu zabrał dłoń z ramienia Mango, skierował spojrzenie z powrotem na jego oczy i uśmiechnął się ciepło. Na jego słowa uniósł ze zdziwieniem brwi. A co z Ważką? Zarumienił się lekko na komplement, jednak myślami wciąż pozostawał przy pierwszej części wypowiedzi Mango. Przecież podobno dobrze im się układało! A może to fioletowołuski tak starał się sobie wmawiać, żeby nie palnąć czegoś głupiego? Cóż, najwyraźniej słusznie robił, bo gdy przestał się na chwilę pilnować, od razu wypalił coś bez myślenia:
- Jak to żadnego serca nie złupiłeś? A co z moim? Już od dawna należy przecież do ciebie! - powiedział szybko, a dopiero gdy skończył mówić, dotarł do niego sens powiedzianych słów. Cofnął nagle głowę i zakrył usta łapą, czując intensywny gorąc na twarzy. - A-haha... Ha... G-głupio wypaliłem... Hah... - zająkał się, usiłując coś wykombinować, podczas gdy w jego głowie panował absolutny chaos. Zazwyczaj w niezręcznych momentach zwyczajnie zmieniał temat, ale teraz jakoś nie mógł nic znaleźć. Zamiast wymyślać coś innego wrócił więc do tematu bycia zastępcą. - Ahaha, ha, d-dziękuję, c-cieszę się że tak uważasz! C-chociaż wiem, że to wielka odpowiedzialność, nie jestem pewien, że poradziłbym sobie z czymś takim... A-ale wiedz, że zawsze chętnie będę cię wspierać, gdybyś potrzebował rady lub zwyczajnie czyjejś opinii! Ziemiści mają szczęście z takim wspaniałym smokiem na pozycji Zastępcy. Jesteś w końcu inteligentny, silny, wytrzymały i czarujący! Eeee, i n-nie tylko ja tak myślę! Gdy rozmawiałem z kimś na twój temat, wszyscy zdawali się być zachwyceni twoją osobą, włącznie ze mną! Aż trochę szkoda, że nie dołączyłem do Ziemi... Jako samotnikowi było mi znacznie łatwiej spotkać się z jakimkolwiek smokiem. Ale cóż, musiałem być odpowiedzialny dla mojego syna! Chciałem, by poznał Stado, z którego pochodzą jego dziadek i prababcia. Być może gdy dorośnie... Będę w stanie zmienić Stado by być bliżej... - urwał zdanie, nim powiedział "ciebie". Odwrócił speszony wzrok, dziękując w duchu łuskom, które skrywały jaskrawo czerwoną skórę. Nie wiedział jedynie, że zaróżowienie w dalszym ciągu było widać, jako że na pysku miał dość cienkie i elastyczne łuski. O ogonie już nie mówiąc, bowiem miotał by się szaleńczo, gdyby nie tylna łapa, którą Delavir przyciskał go do ziemi. Wtem fioletowołuski nagle nieco posmutniał. Nieśmiało też oparł się o Mango i mówił dalej, chociaż jego głos wyraźnie stał się nieco cichszy i... spokojniejszy. - W Ogniu jest... miło. Cieszę się, że tam dołączyłem, ale... Tak naprawdę bardzo trudno jest mi przyzwyczaić się do tego wszystkiego. Już od bardzo wielu księżycy nie należałem do żadnej "grupy". Teraz jedyne o czym słyszę to "zaufaj nam, możesz na nas polegać, jesteśmy jedną rodziną". Nie wątpię w to, że w Stadzie jest bezpiecznie, że mogę liczyć na Ognistych i przestać polegać jedynie na sobie, przecież gdybym nie był tego pewien, to dalej byłby Samotnikiem. Mam jednak wrażenie, że wszyscy spodziewają się, że z dnia na dzień uda mi się wyzbyć instynktów i przyzwyczajeń, jakie nabyłem za całe życie, przestanę się odosabniać i będę czuć się absolutnie komfortowo. Gdy ktoś o to pyta, odpowiadam że jest w porządku i powoli się oswajam z nowym otoczeniem, ale nie mówię na głos tego, co naprawdę myślę. Przyzwyczajenie się zajmuje czas, i nie są to minuty, godziny, dnie czy tygodnie. To mogą być całe księżyce... A i tak zapewne nigdy nie będę czuć się do końca swobodnie. Dla mnie swoboda oznacza brak przynależności... Jednak Ogniści oczekują, że pozbędę się tego przekonania i zacznę wieść szczęśliwe życie jako członek Stada. Chciałbym, by to było takie łatwe... - zastanawiał się, czy byłoby inaczej, gdyby dołączył do Ziemi. Zapewne nie, choć stosunek smoków do niego mógł być inny. Zbyt długo jednak pozostawał samotnikiem i nie był pewien, czy kiedykolwiek się zmieni. Nie wiedział właściwie, skąd ten nagły napływ szczerych wyznań. Po prostu przy Mango wracało do niego to lekkie poczucie młodości, wolności. Potrafił być przy nim otwarty i szczery, a przy tym nie czuć się niepewnie, że smok go odrzuci, jeżeli powie coś nie tak. Czasem nachodziła go myśl, że za bardzo ufa kolorowołuskiemu, jednak to był zwyczajnie głosik tego samego instynktu, który mówił mu, że nie może polegać na nikim oprócz samego siebie. Wygrał z nim raz, gdy dołączył do Stada, wygra z nim i kolejny raz, byle dalej czuć się swobodnie przy Mango.
_________________
ciiiiiiii


>> Pechowiec <<
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
>> Nieparzystołuski <<
-1 ST do Percepcji i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy, +1 ST do Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy
>> Przyjaciel natury <<
Drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze
>> Wszechstronny <<
-1 ST do testów umiejętności opierających się na Mocy i Percepcji
Ostatnio zmieniony przez Legenda Samotnika 2021-05-28, 14:23, w całości zmieniany 1 raz  
  Niespodziewajki: tak
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12