FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Księżycowa łąka
Autor Wiadomość
Deszczowa Kołysanka 
Czarodziej Cienia
Chaos Nieustępliwa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Kapłanka Cienia, SAP
Mistrz: mistrza brak
Partner: poszukuję
Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lis 2016
Posty: 1055
Wysłany: 2017-05-19, 17:05   
   A: S: 1| W: 3| Z: 2| I: 4| P: 2| A: 1
   U: Kż: 1| O: 2| B,L,Pl,S,W,A,MP,Skr,Sl,M: 3 | MA,MO: 4
   Atuty: Inteligentna; Pamięć Przodka; Mistyk


Chaos westchnęła i spojrzała na hasające zwierzątko. Właściwie, plan był taki, że go złapie i dopiero potem zmieni strukturę plamy na kwasową. Ale cóż - nie wyszło.
To może coś prostego?
Może tak jak zaatakowała kiedyś. Zupełnie inny styl ataku mniej przypominający pułapkę. Wyobraziła sobie kulę, zbudowaną w całości z półpłynnej substancji. Na początku pomyślała o ogniu, ale jakby nie było - nie chciała siebie przez przypadek podpalić, a coś co stworzy też jest dobrą opcją. Królik, jak to królik, nie będzie z tego zadowolony, ale to nie jego twór i nie jemu ma się udać.
A więc kulka, o średnicy równej długości łba królika, mierzonej od czubka pyszczka do końcówek uszu, w całości z półpłynnej substancji. Substancja była trochę gumowata i bardzo lepka. Coś jak taki.. glutek. Kolor oczywiście czysto-biały, trochę przypominający śnieg.. Surowiec trzymał się w kuli, nie wypływał ani nie spadał, czy coś. Miał temperaturę pokojową. Zapachu, czy też smaku brak. Chociaż zapach akurat mogłaby w to włożyć, ale nie był on konieczny.
Kula miała pojawić się standardowo jedna czwarta ogona przed pyskiem Deszcza, lewitując w miejscu. A dalej, miała od razu po pojawieniu się, polecieć w kierunku królika z prędkością i zwrotnością pikującej w dół jaskółki. Niezależnie od tego gdzie by skakał, miała lecieć do niego. Oczywiście, tor jej lotu, miał jednocześnie omijać Chaos. To było ważne - takie ubezpieczenie, żeby przypadkiem w nią nie trafiło. Najbliższa odległość pomiędzy powierzchnią tworu a jej ciałem, na jaką mogła przelecieć kula, to trzy szpony - w sam raz, żeby królik nawet po przytuleniu się oberwał, a jednocześnie tak, aby ona nie oberwała.
Wracając jednak do celu, to był to pyszczek zwierzaka - a dokładniej powierzchnia obejmująca żuchwę dolną i górną oraz nosek - tak, żeby po trafieniu uniemożliwić oddychanie. A co tam jeszcze przy okazji trafi, to mniej ważne. Miał uderzyć i przykleić się za sprawą wspomnianej lepkości, blokując króliczkowi oddychanie i trzymać się tam, nie będąc możliwym to zdjęcia, czy zdrapania aż do momentu, kiedy mały się udusi.
Przeanalizowała sobie na szybko te właściwości jeszcze raz i skupiając się na nich, wlała maddarę. Może tym razem się uda.
_________________

A T U T Y
~Inteligentna~

Jednorazowo +1 do Inteligencji

~Pamięć Przodkiń~

Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie)

~Mistyczka~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

S H A N N O N
Karta Postaci, Wygląd, Kolorek: #aab5c0
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
A: 3| O: 3| Śl: 2| Skr: 1| Kż: 1


Jeśli przez dłuższy czas gdzieś nie odpowiedziałam - wyślij przypominajkę ^^
Stoi przed Tobą WYZNAWCZYNI CIENI. Strzeż się, Śmiertelniku.

Teczka Postaci
wypowiedzi: pisklę i adeptka ~ czarodziejka #8eaaff / #2f4980 ~ mentalki ~ myśli ~ myśli i słowa Jaspisu ~ motyw muzyczny pisklęcy ~ motyw muzyczny i głos ~ motyw muzyczny 2 ~ Drzewo genealogiczne Cienia ~
>>Aktualna Lista Fabuł<<
Posiadane mechaniczne: Żeton Srebrny
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-06-23, 23:29   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Słoneczny nie był zwykle zwolennikiem nocnych wędrówek. Ostatnimi czasy nie mógł jednak przespać więcej niż dwa sny. Nie były tak wyraźne i dokładne jak kiedyś, za to pełne rozmazanych kształtów i odlatujących sylwetek. Nie chciał ich interpretować ani leżeć w jaskini, czekając na świt.
Więc latał. Księżycowe noce były przecudne. Rozpostarte błony nieba, usiane duszami Przodków i jasną Srebrną Twarzą pozwalały mu odsunąć na jakiś czas zmory i odetchnąć pełną piersią.
Był już dość zmęczony. Powieki ciążyły mu coraz bardziej, i Słoneczny wolał nie kusić losu. Przelatywał nad Zimnym Jeziorem, toteż wylądował na pierwszym miejscu które nie było wodą - Księżycowej Łące. Nie wiedział, iż tak się nazywa, jednak nie mógłby zaprzeczyć iż nazwa pasowała.
Widok z dołu zapierał dech nie gorzej niż samo przebywanie w przestworzach. Westchnął cicho i zamrugał, odganiajac zmęczenie na jeszcze chwilę. Zaczął powoli iść, wciągając w płuca słodkie powietrze wypełnione zapachami nocnych kwiatów. Pod łapami zobaczył nagle znajomy kształt. Ostróżeczka polna. Zamarł, czując jak w żołądku pojawia się znajomy, zimny ciężar smutku i winy. Nie miał już po co wypatrywać ostróżek... Ani ich zrywać.
Odwrócił się i położył na brzuchu, opierając łeb na skrzyżowanych łapach.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 761
Wysłany: 2017-06-24, 12:51   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Zaraza również nabrała ostatnio ochoty na wieczorne spacery. Pogoda była ładna, przejrzyste niebo ukazywało jaśniejące w czarni nocy gwiazdy. Smoczyca jednak zazwyczaj nie zwracała uwagi na takie rzeczy jak piękno. Zawsze była raczej pragmatyczna. Dopiero tutaj zaczęła cenić na przykład kamienie szlachetne, ale raczej ze względu na ich wartość, nie urodę. Dlaczego zatem polubiła nocne wędrówki? Może miał na to wpływ przyjemny, wieczorny chłód i cisza? Być może nie miała ochoty na spotkania z poniektórymi osobnikami? Sama nie wiedziała. Czuła potrzebę wędrówki, więc wędrowała. Nigdy nie patrzyła dokąd idzie - oczywiście była czujna, chodziło raczej o cel podróży. Nie był ważny, liczyła się sama wędrówka, w czasie której pozostawała sam na sam ze swoimi myślami. A przemyśleń w ostatnim czasie miała naprawdę dużo!
Idąc przybyła na Księżycowa Łąkę, gdzie dostrzegła sylwetkę jakiegoś smoka. W jej nozdrza uderzył znajomy zapas, odrobinę jednak zmieniony. Zapach wody, ale i konkretnego smoka, ze znacznie przytłumiona nuta ziół. Uznała to za nieco zabawne - znów spotkali się w ciemności.
- Słoneczny Kolcu - odezwała się cicho, podchodząc bliżej. Nie za blisko, zatrzymała się w tak zwanej bezpiecznej odległości od wodnego samca, aby nie naruszać jego przestrzeni osobistej - lub aby nie poczuł się zagrożony jej obecnością. kto wie, jak zareaguje, gdy ponownie ujrzy, jak Zaraza wyłania się spośród cieni.
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-06-24, 22:29   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Powoli osuwał się w letarg - a przynajmniej psychiczny aspekt tegoż stanu - i pewnie trwałby tak aż do rana, gdyby coś mu nie przeszkodziło.
Jego własne imię, wypowiedziane cicho przez miękki, wyraźny głos. Niewyraźne wspomnienie wynurzyło się z odmętów pamięci. Twarde krople wody na łuskach, zapach deszczu, ciepły mrok i trzask ognia. Nie niósło ze sobą poczucia zagrożenia. Gdyby instynkt nie podniósł łba i nie zarządził czujności - noc, samotność, potencjalne zagrożenie! - Słoneczny by nie zareagował.
Instynkt zaczął działać. Napiął mięśnie łap, przycisnął skrzydła do boków, uniósł pysk i wreszcie się rozejrzał. Po lewej nic, przed nim nic, po prawej... po prawej ktoś. Kawałek dalej, niecały ogon, stała bezskrzydła postać. Pierwszą cechą na którą Słoneczny zwrócił uwagę były wysokie, wyglądające sztywno, pióra. Były przytwierdzone do reszty ciała - długiego, pokrytego jasnymi łuskami. Srebrzyste światło księżyca utrudniało dokładne poznanie koloru.
Słoneczny poruszył się, strzasajac z siebie wcześniejsze otępienie i zamrugał. Milczał przez moment, wpatrzony w ciemne ślepia.
- Zaraźliwa Łuska - powiedział w końcu, unosząc kąciki pyska. Pamiętał! Spotkali się porę temu, kiedy tereny były błotniste i chmury stale wypluwały wodę. Miała bystre oczy, o kolorze wcześniej nie widzianym przez Słonecznego. Była kleryczką i uczyła Śnieżnego. Wydawało się to tak dawno temu! Gdyby mógł się cofnąć...
Nie! Nie, Słoneczny nie potrzebował się cofać ani marzyć o naprawianiu swojej przyszłości. Nie było w jego życiu nic, z czym by sobie nie poradził.
- Wybacz - mruknął - jestem nieco niewyspany. Miło zobaczyć cię ponownie. - Uśmiechnął się lekko, pozwalając by kły zaswieciły się jasno. Wyprostował się do pozycji sfinksa.
- Usiądziesz? - zapytał. Ciekaw był, gdzie zmierzała o tak późnej porze. I jak się jej wiodło. Obecność drugiego smoka pozwalała Słonecznemu na oderwanie się od męczących myśli, co było mile widziane.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 761
Wysłany: 2017-06-25, 19:47   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Nie umknęło jej uwagi odrętwienie Słonecznego. Jak prosto byłoby do niego podejść, zaatakować z zaskoczenia. Równinny by to zrobił. Nie oznajmiałby swojej obecności, po prostu skorzystałby z okazji. Teraz pamiętała, że nie była już Równinna, chociaż krwi płynącej w jej nie zamierzała się wypierać. W niektórych sytuacjach bywało... Trudniej. Obrzuciła wodnego spokojnym spojrzeniem. Wyglądała na łagodną i zrelaksowana, ale nie znaczyło to, że w pełni porzuciła czujność. Płynnym krokiem podeszła do Słonecznego, siadając obok niego. nieco po skosie, aby móc go widzieć, ale nie dokładnie na przeciwko. Popatrzyła na chwilę w gwiazdy, zanim ponownie spojrzała na smoka.
- Teraz już Morowa Zaraza - odpowiedziała, a na jej pysku pojawił się uśmiech. Nie ciepły, nie wesoły, raczej nieco krzywy, pełen goryczy.
- Niektórzy uznali, że wojna to idealna okazja do sprawdzenia moich umiejętności i mianowania mnie potem Uzdrowicielką. Szkoda, że potem o tym zapomnieli - ostatnie zdanie wypowiedziała raczej bezwiednie. Żałowała, że to powiedziała już w chwili, w których słowa opuszczały jej pysk. W żaden sposób nie mogła ich zatrzymać, podobnie jak nie powstrzymać goryczy, jaka się za nimi kryla. Potrząsnęła lekko głową, a jej pióra nastroszyły się lekko. Nie zamierzała się nad sobą rozczulać, a już na pewno nie w towarzystwie kogoś, kto pozostawał dla niej właściwie obcy.
- Dziwne miejsce wybrałeś sobie na odpoczynek - zauważyła, rozglądając się dookoła. Niby miało w sobie jakiś urok, ale jednocześnie było odsłonięte. Spanie na otwartej przestrzeni zamiast w grocie chroniącej przed atakiem znienacka nie było zbyt rozsądnym pomysłem.
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-06-30, 16:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Teraz widział ją dokładniej. Nie był pewien, ile księżyców minęło od ich ostatniego spotkania, jednak miał wrażenie że niewiele się zmieniła. Przynajmniej w jasnym, chłodnym blasku księżyca. Wtedy, przy ognisku w grocie wiekowej ciemności, wydawała się nieprzewidywalna i groźna. Teraz, nieprzewidywalność pozostała a groźba ustąpiła miejsca pełnej gracji nieprzeniknioności.
Rozpraszał się. I myśli dryfowały mu w dziwacznych kierunkach.
I wcale nie była taka nieprzenikniona, co krótki, gorzki uśmiech doskonale udowodnił. Słoneczny poczuł, iż gratulacje nie są do końca odpowiednie na tą chwilę i tylko kiwnął łbem.
- Morowa? - zagadnął za to. Nie znał tego słowa, a połączenie go z zarazą też nie miało dlań znaczenia. Miał nadzieję, że już-mianowana Uzdrowicielka udzieli mu krótkiego wyjaśnienia. - Przyznam, że "Zaraza" nie wydaje się imieniem które wzbudza zaufanie u pacjenta. - Pozwolił sobie na uniesienie łuku brwiowego i uniesienie jednego kącika warg w rozbawieniu. Szybko jednak odzyskał jako-taką powagę. Nie chciał jej obrazić.
- Wojna - powtórzył za nią, krzywiąc się zupełnie otwarcie. Nie było go tam. Nadal nie wiedział, co dokładnie stało się na Szczerbatej Skale po jego odejściu. Nie wiedział, kto dokładnie walczył ani z kim, kto jakie odniósł rany ani kto je wyleczył. Właściwie jedyne, czego był pewny, to śmierć Cichego Potoku. Wystarczyło odwiedzić grotę i Kurhany. Jak widać, i Zarazę to zdarzenie dotknęło mocno. - Zapomnieli. Nie traktują Cię z należnym szacunkiem? Czy uważają, że to co robisz jest twoim psim obowiązkiem i nie należy Ci się uznanie?
Był świadom, że profesja Uzdrowiciela nie była ścieżką usłaną podziękowaniami, przymilnym nadskakiwaniem ani mnogością ziół. Zwykle polegała na zanurzeniu łap w gorącej posoce przy jednoczesnym mieszaniu naparów, robieniu opatrunków i leczeniu maddarą. Dawne przechodzenie koło miejsca Areny zapewniły mu widoków, jak i wędrówka za granicą Bariery.
- Prawdę mówiąc, pierwszy lepszy kawałek ziemi. - Przyznał uczciwie, lekko wzruszając barkami. Podążył za ruchem jej pyska, patrząc na fiołkowe ślepia może uważniej niż na otaczającą ich łąkę. Łąkę. Ach. Już wiedział, o co jej chodziło. - Chociaż nie zaprzeczam, nietypowe tymczasowe leże. Ale, wiesz, cenię sobie czasami powiew świeżości i nutkę niebezpieczeństwa - uśmiechnął się lekko, mimowolnie rozbawiony własnymi słowami. Mhm, zmęczenie źle wpływało na mózg. Zwłaszcza, że jakby do tego przyszło, nie za dobrze umiałby się obronić.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 761
Wysłany: 2017-07-02, 08:57   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Kątem oka przyglądała się Słonecznemu Kolcowi. Było w tym trochę jej zwyczajnej ostrożności i czujności, ale również równie dużo ciekawości. Przy ich poprzednim spotkaniu wodny wydawał się bardziej spięty, teraz się rozluźnił. A może to ona się rozluźniała, dlatego wydawało jej się, że i inni to czynili? Nie mogła odmówić smokowi Wody uroku, którego chyba nie utracił jak ona w wieku pisklęcym. No dobrze, dla Zarazy urok czy "piękno" nie miały znaczenia. Nie zauważała takich rzeczy, nie poświęcała im uwagi. Była praktyczna, wychowana tam, gdzie to siła wyznaczała wartość innego smoka... I tymi wartościami zazwyczaj mierzyła innych.
- Morowa, czyli przynosząca mór... Śmierć. Ale masz rację, zarówno "Morowa", jak i "Zaraza" nie wydaja się imionami zachęcającymi do skorzystania z moich usług - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Niemniej jednak imię to do niej pasowało. Nie miało zachęcać. Łączyło się z jej przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Miało stanowić ostrzeżenie dla wrogów. Była Uzdrowicielka, ale miała w sobie krew Równin. Kierowała się Prawami Smoków Wolnych Stad, ale znała również Kodeks Krwi.
- Imiona nie zawsze pasują do właścicieli. Moje jest odpowiedzią dla mnie i dla świata - powiedziała, ściszając nieco głos. Nie było to zamierzone, po prostu lekko się zamyśliła. Szybko jednak powróciła myślami do obecnej chwili i miejsca.
- Raczej zapomnieli, kto pomagał komu w czasie wojny. Nie ma dla nich znaczenia, kto pomagał wrogowi i przysięgał obcym przywódcom, dopóki ten smok jest synem Przywódcy, a ja obcą, przybyłą spoza bariery Równinną - tym razem w jej głosie nie było goryczy. raczej zniesmaczenie i pewna zawziętość. Straciła szacunek do Przywódcy oraz w pewnym sensie lojalność wobec Ognia przez zachowanie Buchającego Ognia i słowa, którymi odebrał jej honor. Ale nie zamierzała o tym mówić. Była to ciemność, która gromadziła się w głębi jej duszy, potęgując się i pożerając ją kawałek po kawałku. Ciemność, która prawie zdusiła, gdy tu przybyła, a która ponownie przybierała na sile.
- Odniosłam wrażenie, że tutejsze smoki wola raczej leżeć bezczynnie w ciepłych, bezpiecznych legowiskach, pozwalając, aby zawiązywało się im sadełko - opowiedziała z rozbawieniem, odnosząc się do słów Słonecznego o nutce niebezpieczeństwa. Chociaż przebywała tu tak długo wciąż zdarzało jej się myśleć o Wolnych Stadach jako "o nich".
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-07-02, 14:09   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Słuchając wyjaśnienia, łuki brwiowe Słonecznego podnosiły się coraz wyżej. Śmiercionośna Zaraza. Tak nazwała się Uzdrowicielka Ognia. Mimo wszystko oczekiwał innego znaczenia. Jak... Jak... No, "morowa" mogło znaczyć "dobra". Dobra Zaraza brzmiałaby równie intrygująco i sugerowało, że właściciel imienia zaraża samymi dobrymi rzeczami. Jak... Dobry humor, na przykład. Ale Śmiercionośna? To było bardzo dosadne imię, imię które się nie patyczkowało - tylko trzymało w łapie potężny, dębowy kij i samym spojrzeniem mówiło 'Spróbuj tylko podejść'.
Odchrząknął, o mało nie zagłuszając sobie kolejnych słów Zarazy. Te spowodowały że spojrzał nań poważniej, z wyraźną iskrą zaciekawienia w ślepiach.
- Nie wątpię, że tak właśnie jest. - Pokiwał łbem, odpowiadając na jej ostatnie słowa. Miała swoje powody... A łapy Zarazy z pewnością mogłyby powalić niejednego przeciwnika, pomyślał jeszcze. - Imiona rzeczywiście nie zawsze pasują. Te wymuszone "Kolce" i "Łuski" są okropne.
Westchnął ciężko, pozwalając by opadł mu łeb i przymknął ślepia, wspominając swoją ceremonię. Tak bardzo chciał się odciąć od swojego pisklęcego imienia, jednocześnie nie mając pomysłu na nowe miano. Zadecydowało o tym jedno spojrzenie w niebo. Złota Twarz świeciła wtedy jasno i wisiała wysoko, nad łbami zgromadzonych. - Wiesz, pamiętam że pomyślałem: "Słońce jest ważne i silne!". Że nazywanie się jak ta potężna siła, napędzająca rośliny do rozwoju, jest wcale niezłym pomysłem - zaczął opowiadać, z uśmiechem błąkającym się po wargach. Wspomnienie wywoływało u niego falę uczuć: sentyment, determinację, poczucie winy, żalu, straty, swojej dawnej naiwności. Nie był pewien, czy będzie to interesować Morową, czuł jednak ze powinien się jej zrewanżować informacjami. - I jeszcze: "Kto by się tam przejmował, to i tak przejściowe". - Tu uśmiech zaczął emanować dużą dawką autoironii. Cóż, nie była to wina nikogo innego poza nim samym.
- Obsydianowy jest synem Buchającego Płomienia? - wyrzucił z siebie, marszcząc pysk w zdziwieniu. Nie wiedział... I dość szybko skoczył do konkluzji, jednakże kogo innego Zaraza mogłaby mieć na myśli? W Ogniu drugim klerykiem - pewnie już Uzdrowicielem - był Obsydianowy. Słoneczny chyba tylko raz widział Przywódcę Ognia, i to przelotnie. - Jesteś Równinną? - dodał jeszcze, z wyraźnym zaskoczeniem. Właściwie ta informacja nie niosła dla niego zbyt wiele znaczenia - o Równinnych i Barierze wiedział tyle, że istnieją. I że jedno chroni Wolne Stada przed drugimi. Prawda, podczas swojej wędrówki wyszedł za Barierę, jednak trzymał się niedaleko i nie szukał towarzystwa.
Popatrzył na Zarazę, mrużąc uważnie ślepia i próbując pomyśleć o niej "Równinna".
Nadal była sobą, z wysokim pasem piór, drobnymi plamkami na grzbiecie, zgrabnym ciałem i fiołkowym spojrzeniem.
- Przecież bycie synem Przywódcy niczego nie zmienia! Wiem o tym doskonale - powiedział, nieświadomie podnosząc głos w którym zabrzmiały gorzkie ślady gniewu. - Jesteście na tym samym stanowisku, faworyzowanie nie ma sensu... - urwał ostro, przygryzając język. Bo przecież faworyzowanie miało sens. Nie znał Buchającego Płomienia, nie znał tak dobrze Obsydianowego. Wiedział, że chyba nikt w Wolnych Stadach nie miał przyjemnych skojarzeń ze słowem "Równinny". I Zaraza też to wiedziała. I zapewne pomyślała. I powiedziała głośno, przez co teraz brzmi takie zniesmaczenie.
A Słoneczny właśnie głupawo uniósł się ze swoim pustym oburzeniem, jakby jego zdanie liczyło się w tej kwestii. Wyraźnie zażenowany, wbił pazury w ziemię i odkaszlnął. Mógł zrzucić to na karb bolącego gardła. - Wybacz - dodał, licząc że jego zachowanie nie zepsuje humoru Morowej.
Wdzięczny za krótką zmianę tematu, słabo wyszczerzył kły na wzmiankę o zbieraniu sadła.
- Widać bogowie mnie przysłali bym zmienił te zdanie. Widzisz tu jakiś zbędny tłuszcz? - prychnął. Uniósł ogon i pomachał nim pierw przed swoim bokiem, a potem przed pyskiem. Słoneczny miał niezdrowy zwyczaj pożywiania się niedbale, na ostatnią chwilę i ryzykując wcześniej osłabienia z głodu. To sprawiało że skóra opinała się na jego kościach nieco bardziej niż na innych smokach, co w połączeniu z solidną budową i kanciastym łbem dawało mu wygląd młodego, lekkomyślnego wojownika-włóczykija. No, a przynajmniej tak może by było gdyby był brudniejszy i miał jakieś blizny do pochwalenia się. - Znasz jakiś Wodnych Łowców? Oni dopiero wyglądają jak chodzące kości powiązanie niczym, tylko wyćwiczonymi mięśniami. I są zawzięci. Mistycznooka, nasza najstarsza Łowczyni, jest tytułowana Myśliwym. Warto dodać, że wykluła się niewidoma i taka jest do dzisiaj. Mój brat, Pozłacane Milczenie, radzi sobie śpiewająco. Zdławiony Bunt - smok, z którym Cię pomyliłem, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy - też jest dobry. - Coś, co miało być tylko rozjaśniającym nastrój komentarzem przerodziło się w małą opowieść. Słoneczny ożywił się, zapominając o zmęczeniu i mówił o swoich współ-stadnych ze słyszalną dumą i afektem. Na wzmiankę o bracie zajrzał Zarazie w oczy, jakby bezgłośnie pokazując jej całe swoje braterskie zadowolenie.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 761
Wysłany: 2017-07-04, 09:36   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Słoneczny mówił. Dużo mówił. Ona rzadko miała okazję wypowiadać tyle słów. jedynie w czasie nauki lub wtedy, gdy kłóciła się ze Sprzedawczykiem. Nie przeszkadzało jej to jednak. Ze zdziwieniem zauważyła, że dźwięk głosu Słonecznego Kolca przynosił jej pewnego rodzaju ukojenie. Mogła skupić się na tym, co mówił samiec zamiast na tym, co działo się w jej sercu i myślach. Mogła oderwać się myślami od zdrad i wątpliwości, skupić na rzeczach przyjemniejszych - a przynajmniej takich, które nie budziły w niej negatywnych emocji.
- Te zmiany imion wydaja mi się dziwne, wymuszone - powiedziała, przytakując słowom Słonecznego Kolca. Sama bardzo zdziwiła się, gdy musiała zmienić swoje imię.
- Zwłaszcza jeśli chodzi o te Adepckie imiona, o których mówisz. U nas... U Równinnych zmiany imion następują wtedy, gdy smok zostaje uznany za dorosłego, o ile chce zmienić swoje miano. Jeśli na to zasłużył, a nie kiedy podrósł i poznał coś, co powinno znać każde pisklę, by przetrwać. Macie po prostu inny styl wychowywania piskląt - stwierdziła, strzygąc lekko uszami. Wychwytywała płynące z jego głosu emocje, a także autoironię. Czyżby jego szkolenie szło niezbyt dobrze? Czyżby nie mógł zostać Uzdrowicielem?
- Czy masz problemy ze swoim szkoleniem? Mogę ci pomóc - zaproponowała. Nie wiedziała, że Słoneczny nie jest już klerykiem - bo jako kleryka go poznała. Śnieżnego nie widziała dawno i możliwe, że zaniedbywał szkolenie Słonecznego Kolca... A w takim razie ona mogła pomóc mu to nadrobić.
- Przybranym. Teraz to Czarny Konsyliarz, chociaż dla mnie zawsze pozostanie Sprzedawczykiem - odpowiedziała, jednocześnie dwa razy przytakując głową. raz na potwierdzenie, ze Sprzedawczyk jest synem Przywódcy - przybranym, ale jednak. Drugi na potwierdzenie swojego pochodzenia.
- mój ojciec był Równinnym, a matka branką. Wychowałam się wśród nich, ale różniłam się charakterem. Nie miałam talentu do walki ani polowania, byłam zbyt łagodna jak na tamte standardy, wiec nie potrafiłam się dostosować. Dostałam szansę od ojca, pozwolił mi odejść tutaj i poszukać innego życia... Ale przez to nigdy więcej ich nie zobaczę - powiedziała, a jej głos zadrżał ze smutku i tęsknoty. Nie nienawidziła Równinnych, nie czuła dla nich pogardy. Byli jej rodziną, stadem. Kochała ich i tęskniła, ale nie mogła wrócić. Stała się Smokiem Wolnych Stad, nawet jeśli nie została zaakceptowana, a sama czasem nie czuła się jedną z nich.
- Jak widać w Ogniu system wartości został zaburzony. Na przykład ja w pierwszej kolejności czułam się smokiem Ognia, potem Uzdrowicielką, Sprzedawczyk na odwrót. Jego podejście zostało nagrodzone, ja za moje ostałam skrytykowana. Nie do końca zatem rozumiem, dlaczego mam się uważać za smoka Ognia, skoro Ogień nie dba o żadne wartości - wzruszyła lekko barkami, nawet jeśli jej głos zabrzmiał dość ciężko. Prawda była taka, że chociaż nadal zamierzała być posłuszna bezpośrednim rozkazom Przywódcy, przestała się czuć członkiem stada. W jej oczach nie było to stado.
- Ogień ma tylko jednego Łowcę, Piórko Nadziei. Często korzystam z jego usług. Jak mówiłam nie mam talentu do polowania - uśmiechnęła się lekko, bez goryczy, a z autoironia, która wcześniej wykazywał również Słoneczny.
- To chyba miłe być synem Przywódcy, mieć przy sobie rodzeństwo i stado, które wspiera się nawzajem - zauważyła, spoglądając na Adepta Wody. Ona miała tylko Audrey, a ta niedługo bezie umiała wystarczająco wiele, by móc zamieszkać sama.
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Wybrana Łuska 
Adept Ziemi
imperfekcja



Stado: Ziemi
Rasa: Pustynny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Życie
Dołączyła: 14 Lip 2017
Posty: 199

Wysłany: 2017-08-08, 20:50   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 5| P: 1| A: 1
   U: W,B,S,O,L,Śl,Skr,MP: 1| MA,MO: 2|
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik


***


Była... Głodna. Nie trudno było to zauważyć, gdyby tak uważnie się jej przypatrzeć; jej ruchy były jakby słabsze, bardziej zmęczone, a ona sama szła nieco pochylona, a nie, jak zazwyczaj, dumnie wyprostowana, lustrująca uważnie otoczenie. W jej oczach odbijał się brak jakichkolwiek sił. Poczuła to już na początku dnia, kiedy to również postanowiła wybrać się na polowanie, by uzupełnić swój żołądek. Zawsze jednak wiedziała, że łowca z niej jest mierny; często nie potrafiła wytropić jakiejkolwiek zwierzyny, podczas gdy inni, bardziej utalentowani, znaleźliby już z garść potencjalnych ofiar. Mimo to nie miała zamiaru się poddać, nie miała zamiaru prosić nikogo o pomoc, uznając, że otrzymała jej już zdecydowanie za dużo. Dlatego wybyła z obozu, by zaraz rozpocząć swoje poszukiwania. Szybko jednak przekonała się, iż bogowie zdecydowanie nie byli dla niej łaskawi, los również. Życie uwzięło się na nią, skutecznie chowając jakiekolwiek oznaki obecności czegoś, co nadawałoby się do zjedzenia. Kręciła się po terenach, bezskutecznie, przez długi, długi czas. Kiedy wreszcie uznała, iż to na nic, i tak nic nie znajdzie, westchnęła ciężko. Była przyzwyczajona do głodowania, bardzo często nie mogła nic znaleźć przez dwa dni, by dopiero za trzecim cokolwiek napatoczyło jej się pod łapy.
Znalazła się na jakiejś urokliwej łące, aczkolwiek humor, jaki towarzyszył jej po nieudanym polowaniu, sprawił, że nie potrafiła czerpać przyjemności z pięknego otoczenia. Zamiast tego w pewnym momencie padła dramatycznie na ziemię, cicho wzdychając. Było już ciemno, a ona sama była bez sił. Ułożyła się wygodniej na trawie, przymykając lekko oczy. Musiała... Odpocząć, nim ruszy dalej, do obozu. Tylko chwilkę.
_________________
I used to be a d a r l i n g starlet like a centerpiece
Had the whole world wrapped around my ring

. .

a t u t y

.· Inteligentna ·.
Jednorazowo +1 do Inteligencji.

.· Niezdarna wojowniczka ·.
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.


. .

You said I
Shine too bright




głos
 
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
Vladimir Makaron



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 63
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3526
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-08, 20:58   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Szczęśliwym trafem wokół Zimnego Jeziora leciała Zmora, spokojnie patrolując teren. To był nawyk, nie obowiązek. Robiła to, aby wiedzieć, kto, gdzie, z kim i kiedy. Tak, uwielbiała inwigilować kogo tylko się dało, by kiedyś wykorzystać to przeciw nim. Chociaż o tej porze smoków było znacznie mniej... I tak zawsze ktoś się znalazł. Tak też było i tym razem. Wywerna leciała dosyć nisko, aż w pewnym momencie dostrzegła w oddali błysk różowych łusek, niemal zakrawających o łososiową barwę. Z zaintrygowaniem podleciała bliżej. I zauważyła to, co widziała wiele razy w życiu. Zapadnięte boki, osłabienie. Samica była głodna, a po zapachu Zmora wywnioskowała, że była w Ziemi. Dlatego też, chcąc nie chcąc, przywołała z jaskini mięso [4/4], które pojawiło się przed pyskiem Jingyi. Tak po prostu. Wywerna obdarowała ją tylko krótkim spojrzeniem, nie skinęła nawet łbem, tylko odleciała, nie lądując, bez żadnego słowa. Wkrótce już jej nie było.

[zt]
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Wybrana Łuska 
Adept Ziemi
imperfekcja



Stado: Ziemi
Rasa: Pustynny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Życie
Dołączyła: 14 Lip 2017
Posty: 199

Wysłany: 2017-08-08, 22:01   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 5| P: 1| A: 1
   U: W,B,S,O,L,Śl,Skr,MP: 1| MA,MO: 2|
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik


Och.
Och.
Nagle poczuła, jak coś się przed nią pojawia. Jej oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu, ciało spięło z nerwów, jednak kiedy spostrzegła, iż to jedynie... Mięso, zamrugała parokrotnie. Uniosła łeb, rozglądając się po niebie, aż spostrzegła smoczycę. Zmierzyła ją spojrzeniem różowych oczu, utrzymując jej wzrok. Dlaczego? Za co? Nie znały się. Nie miała powodów jej pomagać, nie miała w ogóle ku temu jakichkolwiek podstaw. Były sobie obce, były, jak wyczuła, z dwóch różnych stad. Chciała coś powiedzieć, może odmówić, a może nawet podziękować; ta jednak zaraz zniknęła, zostawiając ze swoim podarkiem samą. Bez słowa, bez kiwnięcia łbem. Jingyi przełknęła ślinę z trudem, bardzo, bardzo zdezorientowana. Czuła się tak, jakby miała teraz wobec obcej dług, a nie miała nawet pewności, że ją jeszcze kiedykolwiek spotka. Wciągnęła powietrze do płuc i zawiesiła łeb.
~ Dziękuję, nieznajoma - wyrzuciła w przestrzeń mentalną wiadomość, mając nadzieję, iż dotrze do Cienistej. Może kiedyś się spotkają, i różowołuska będzie miała możliwość podziękować jej prosto w pysk.
Spojrzała niepewnie na podarowane mięso. A... Może już nigdy nie będzie miała okazji podziękować komukolwiek? Mogło być zatrute, mogło być nafaszerowane jakimś świństwem. Zaciągnęła się powietrzem, trzymając pysk przy pożywieniu. Nic nie wyczuła, jednak czego miała się spodziewać? Nie była żadnym uzdrowicielem, by potrafić wyczuwać takie rzeczy. Nigdy nie miała styczności z truciznami. Mimo to zaraz zaczęła powoli konsumować mięso, przeżuwając każdy kawałek wolno, delektując się smakiem (i próbując mimowolnie wyczuć coś, co mogłoby się podpisać pod bycie nie tak, jak powinno). Nie wiedziała, ile czasu już zdążyło minąć, jednak w końcu przełknęła ostatni gryz i podniosła się. Poczuła się nieco lepiej, miała siły, by ruszyć dalej. I wrócić do obozu Ziemi.

/zt
_________________
I used to be a d a r l i n g starlet like a centerpiece
Had the whole world wrapped around my ring

. .

a t u t y

.· Inteligentna ·.
Jednorazowo +1 do Inteligencji.

.· Niezdarna wojowniczka ·.
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.


. .

You said I
Shine too bright




głos
 
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-08-11, 20:41   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Nie umknęło mu przejęzyczenie Zarazy. Naturalnym było że nadal myślała o Równinnych jako o swoich. Wśród nich się wykluła. To mu nie przeszkadzało - bardziej zaciekawiło go to, że się poprawiła. Niemniej nie drążył, zamiast tego próbując sobie wyobrazić Uzdrowicielkę jako małe pisklę. Czy była drobna i pulchniutka z masą mięciutkich piórek? A może szczuplutka i smukła jak teraz? Tak czy siak, na pewno wyglądała uroczo.
- Prawda. Bardzo luźny styl. - Kiwnął łbem. Wzburzony niewiele go nauczył. Ba, nawet nie powiedział mu niczego o jego matce! Słoneczny nie był pewny czy ktokolwiek z jego rodzeństwa znał imię partnerki ojca. - Mimo wszystko, "Słoneczny" nie brzmi tak źle. Lepiej niż Promyk. A Ciebie, Zarazo, jak nazwano po wykluciu? Czy Równinni uznają zdrobniałe "pisklęce" imiona? - Przetarł pysk wierzchem prawej łapy i stłumił ziewnięcie. Nie nudził się rozmawiając z Morową, jednak całodniowe zmęczenie trochę mu dokuczało. Następne słowa smoczycy sprawiły że zamrugał gwałtownie i odchrząknął, krzywiąc się gdy zabolało go gardło.
- Właściwie... Właściwie, to byłbym wdzięczny. Mam lekk... spore opóźnienia. - Przyznał powoli, starając się nie zdradzić swojego zażenowania przez spuszczenie wzroku. Mimowolnie wbił pazury w ziemię. Nie miał ochoty przyznawać się do wymuszonej zmiany rangi ani swojego zaniedbania. - Przydałoby mi się jeszcze trochę ćwiczeń z walki i obrony maddarą. Nie musisz nic tłumaczyć... Znaczy, myślę że sama praktyka mi wystarczy. - Wziął głębszy oddech przez pysk, który zakończył się głośnym syknięciem. Aua, gardło.
Wysłuchał opowiadania Zarazy w milczeniu. Jedynie na wzmiankę o "Sprzedawczyku" nie mógł powstrzymać się od parsknięcia. Może i była przygarniętą Ognistą, charakteru jednak nie można było jej odmówić. Nie słyszał wcześniej, by wiele smoków otwarcie wyrażało się o sobie tak... niepochlebnie.
Za to część o rodzinie go zainteresowała. Znał smutek który wybrzmiał w głosie Zarazy, tyle że nie na taką skalę. Czym był jeden ojciec w porównaniu z całym stadem, znajomymi terenami, zwyczajami? Kiwnął łbem i ostrożnie wyciągnął przed siebie ogon, muskając nim jeden z nadgarstków smoczycy. Choć noc była ciepła, łuska pod jego dotykiem była cieplejsza.
Na szczęście jego wcześniejsze oburzenie nie zdenerwowało Uzdrowicielki. Zrobiła się za to smutniejsza. Poczuwszy gorycz w gardle - tym razem nie mającą nic wspólnego z chorobą - pomyślał że Ogniści muszą być niewdzięczni. Woda z pewnością lepiej doceniła by taką smoczycę. Nie zamierzał jej jednak proponować zmiany stada. Większość smoków postrzegała to jako zdradę - to mogłoby tylko pogorszyć sytuację. Na moment owinął ogon wokół łapy Zarazy i ścisnął lekko przed wycofaniem go.
- Ja też nie - mruknął na wzmiankę o polowaniach, odwzajemniając jej uśmiech. - Nie mylisz się, to dość miłe. Może nie bycie synem Przywódcy - to głównie cieszyło mnie, gdy ledwie wylazłem ze skorupy i nie rozumiałem jasno, o co chodzi. Za to rodzeństwo - tak. Nie wymieniłbym ich za żadne błogosławieństwa bogów. - Wyszczerzył kły, nie kryjąc swojej dumy. Spoważniał dość szybko, otrzeźwiony myślą że może i rodzeństwo oraz stado stało za nim... za to on ich zawiódł. Zawodził. Zacisnął kły.
Na razie. Nie zamierzał się poddawać.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 761
Wysłany: 2017-08-12, 08:59   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Była zdziwiona dotykiem Słonecznego. Nie cofnęła łapy, nie było to niemiłe wrażenie. Co prawda nie była przyzwyczajona do podobnych gestów i sama chyba nie posunęłaby się do czego takiego, ale wyczuwała, że intencje wodnego były dobre. Nie odebrała tego jako atak, a nawet poczuła wdzięczność w stosunku do samca. Tylko czy powinna ją czuć? Nikt nie nauczył jej, jak zachowywać się w podobnych sytuacjach. Postanowiła zatem kontynuować rozpoczęty wcześniej watek rodziny.
- W grocie matki posługiwaliśmy się moim imieniem wedle tradycji jej stada. Peste. Równinni nie są jednak zbyt przychylni kulturom innym niż ich własna, dlatego wśród nich moje rodzeństwo i ja byliśmy znani pod imionami z ich, a także tutejszej kultury. Ja nazywałam się Dżuma, a moje rodzeństwo Krzem i Jutrzenka - w jej głosie pojawiło się ciepło, gdy wspominała swoje prawdziwe rodzeństwo, nie to przyrodnie. nie wiedziała, dlaczego mu o tym opowiada. rozmowa ze Słonecznym była po prostu łatwa, słowa same napływały na język i opuszczały jej pysk. Tak, z nim było to łatwe, nie powodowało zbyt wielkiego bólu. Oni lepiej dopasowali się do standardów rządzących poza barierą. Nie miała im tego za złe, to ona była słaba
- Słoneczny brzmi ciepło... Myślałeś już nad imieniem, jakie obierzesz po zdobyciu swojej profesji? - Zapytała z lekka ciekawością. Ona od początku wiedziała, jak będzie się miała nazywać. Było to imię w pełni przemyślane, zaplanowane od chwili, gdy dowiedziała się o konieczności zmiany imienia.
- Poza tym miałam jeszcze przyrodnie rodzeństwo, pełnej krwi Równinnych, ze związku ojca i jego partnerki... A ze związku mamy z ojcem młodsze mioty. My byliśmy pierwszym miotem - w jej głosie pojawiła się duma. Poza bariera ilość potomstwa była w pewnym sensie wyznacznikiem prestiżu. Jeśli miało się dużo potomstwa oznaczało to, że miało się nie tylko dobre geny, ale także potrafiło się utrzymać je przy życiu wystarczająco długo, by mogły założyć własne groty i radzić sobie same. Co się działo z nimi potem było mniej ważne. tutaj rodziny były bardziej zżyte, ale nie wiedziała, czy było to aż tak dobre. Wystarczyło spojrzeć na ilość piskląt - jeden partner, żadnych branek czy niewolników... I zmniejszała się liczba potomstwa, a zatem i siła stada.
- Jeśli chcesz możemy zacząć już teraz. Myślę, że krótki sparing nam wystarczy - powiedziała, uśmiechając się lekko do Słonecznego Kolca. Skinęła mu krótko głową, odsuwając się kilka kroków, aby mogli swobodnie przeprowadzić "naukę". To kiwnięcie oznaczało oczywiście, aby to właśnie on zaczął.
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Słoneczny Kolec
Adept Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Partner: Morowa Zaraza
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 198
Wysłany: 2017-08-12, 12:36   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 2
   U: L,W,B,S,Pł,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Szczęściarz


Zatem i Zaraza miała rodzeństwo! Czy było im szkoda gdy siostra ich opuszczała? A może udzielili jej swojego błogosławieństwa? Słoneczny nie był pewien jak on sam zareagowałby na takie wieści. Na pewno by się martwił. Chociaż... Niebezpieczeństwo było wszechobecne. Czego przykładem była Kryształowa i jej śmierć na Terenach Wspólnych. Nadal nie zapytał nikogo o szczegóły. Nie chciał męczyć Złotego, Śnieżny od jakiegoś czasu był nieuchwytny. Mógł liczyć na to, że Mistycznooka będzie coś wiedzieć. Jeśli nie, będzie musiał zapytać Płacz. Ugh.
- Dżuma? Czyżby to była kolejna nazwa na coś śmiercionośnego? - zagadnął, wróciwszy myślami do rozmowy. Ile rzeczy nieznanych w Wolnych Stadach były powszechną wiedzą u smoków za barierą? Jak bardzo różnił się ich język? Po raz pierwszy Słoneczny poczuł niechęć do Bariery, myśląc iż jest ona bardziej więzieniem niż schronieniem. Nie podobała mu się myśl iż jest zbyt słaby by poradzić sobie bez boskiej opieki.
- Myślałem. Na razie nic. Mam pustkę we łbie. - Wzruszył barkami. Nie był pewien czy chce podążać za dotychczasowym "tematem" imion jakim była Złota Twarz. Podniósł się powoli, przeciągając się niczym żbik rozbudzony z drzemki. Oho, coś mu strzeliło w kręgosłupie. - Imponujące. Też pochodzę z pierwszego miotu... Tylko że w naszym przypadku jest on też ostatni. No, chyba że mój ojciec miał jakieś tajemnice. - Prychnął cicho, po raz drugi wzruszając barkami. Mógł mieć rodzeństwo ze strony matki, jednak o tym nic nie wiedział. Zamachał ogonem, pobudzając krążenie. Skrzydła go bolały po wielogodzinnym locie, toteż zostawił je wygodnie ułożone na grzbiecie.
Pisklaki... Słoneczny nie miał wątpliwości, że sam mógłby ojcować już paru małym smokom. Nie zastanawiał się nad tym często, jednak Morowa niejako przypomniała mu o temacie. Mógłby... Tylko nie chciałby, by jego pisklęta miały starego ojca-adepta. Nie, to musiało poczekać... Jeszcze chwilę. - A ty masz już pisklęta? - zapytał. Nie był pewien, co popchnęło go do zadania tak osobistego pytania. Może to małe, nieprzyjemne ukłucie zazdrości? Stłamsił je, zirytowany.
Błysnął kłami w uśmiechu, odpowiadając Morowej kiwnięciem łba. W gruncie rzeczy… Niezłe warunki na trening. Noc rozświetlona blaskiem Srebrnej Twarzy, zmęczenie ogarniające ciało i umysł. Dobra okazja by sprawdzić swoje refleksy.
W otaczającym półmroku nie musiał przymykać ślepi. Zaczął od wyobrażenia sobie kształtu. Dysk, szeroki na dwa szpony i gruby na jedną łuskę. Krawędzie były ząbkowane, lekko zakrzywione by lepiej zaczepić się między łuskami i w ciele. Przypominały pod tym względem żbicze pazury i miały podobną ostrość. Broń wykonana była z lodu. Słoneczny poświęcił dłuższy moment na stworzenie odpowiedniego materiału . Cząsteczki lodu miały być duże i gęsto ułożone, ciasno ze sobą związane by zyskać wytrzymałość. Nadał im twardość podobną do jednego z mocniejszych kamieni szlachetnych – diamentu. Temperatura tworu miała być porażająco niska. Samo dotknięcie śliskiej, gładkiej powierzchni powinno spowodować dyskomfort i ból lekkiego odmrożenia. Przy dłuższym, jeśli dysk wbiłby się w ciało, odmrożenie byłoby większe i bardziej groźne. Lód był ciężki, co sprawiało że dysk ważył nieco więcej niż Słoneczny by chciał – około półtora kamienia wielkości smoczej pięści. Aby dodać mu większą siłę uderzeniową, wyobraził sobie dodatkowo iż dysk kręci się wokół własnej osi, zmieniając się w rozmazany krąg dzięki prędkości. Gotowy atak miał zmaterializować się przed piersią Słonecznego, nieco na lewo od prawego barku. Zimno powinno być odczuwalne dla jego łusek. Teraz zostało wyznaczenie trasy i celu. Może… Lewy bok. Dysk poleci głośnym szumem, prosto, nabierając szybkości, w ostatniej chwili skręcając w lewo i rozrywając ciało wraz łuskami od lewego barku aż do uda. Powinien zostawić długą, średnio głęboką ranę z odmrożoną tkanką, o nieprzyjemnie poszarpanych krawędziach. Ząbkowane krawędzie powinny nie mieć żadnego problemu z przecięciem łusek ani warstwy skóry, może dochodząc nawet do mięśni. W końcu impet uderzenia miał być spory.
Dawno nie czarował. Nie był pewien, czy zmęczenie nie sprawiło że zapomniał o jakimś aspekcie… Cóż, zaraz zobaczymy. Zaczerpnął maddary ze źródła, ostrożnie kształtując ją i przelewając w utkany przez siebie czar.
_________________


Jestem Laserem

Początkiem wszechrzeczy jest Woda. Bez niej nawet najmniejsza forma życia nie miałaby prawa bytu.

Jedyny sposób na przeżycie i pozostawienie po sobie czegoś więcej aniżeli kupki popiołu to przyłączenie się do Nas. Do Panów Najpotężniejszego Ziemskiego Żywiołu. To My, niczym bijące źródło, odbijamy na Tych Ziemiach Swoje piętno i wyznaczamy granicę życia.

Promyk w moim wykonaniu


Szczęściarz - w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 10