FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Wypalona plaża
Autor Wiadomość
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1959
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-04-15, 13:07   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


//bardzo proszę w przyszłości wkleić cytat ze swojego stanu zdrowia, przyspieszy mi to robotę ;)

Wypalona Plaża. Miejsce szczególne dla Onyksa, który wiele księżyców temu gdy był zaledwie pisklęciem musiał przybiec w to miejsce wezwany nagłym sygnałem od ciężko rannego ojca, któremu demon na arenie Viliara wypalił oczy i połowę twarzy, zaś potem został wyleczony przez tą, którą zamordował. Kapłankę Cienia. Wtedy też pisklak widząc cud uzdrowienia postanowił zostać uzdrowicielem i nieść pomoc nie patrząc na bariery stadne, niczym Esencja Przeszłości przed nim. A teraz, nie będąc już pisklęciem, a młodym uzdrowicielem przybył w to miejsce wracając porankiem z Kanionu Szeptów, wiedziony rykiem wzywającym na pomoc. Zaiste, to nie pierwszy raz że znajdował się w okolicy rannego, czyżby sam Erycal subtelnie kierował jego kroki w miejsca gdzie będzie niebawem potrzebny? Dostrzegł półprzytomną samicę roztaczającą woń Stada Wody, zbyt słabą by się podnieść, zaś z ran sączyła się krew. Szybkim truchtem zbliżył się na odległość połowy ogona, pozostając czujnym i poza zasięgiem kłów.
- Witaj córko Wody. Jestem Czarny Konsyliarz, uzdrowiciel ze Stada Ognia. Jesteś ranna, ale nie bój się, pomogę ci.

Podszedł bliżej, delikatnie dotykając jej policzka. Źródło Onyksa wzburzyło się i zawirowało, po czym wypuściło z siebie nitkę energii, która popłynęła do łapy i przebiła naturalną barierę w miejscu w którym dotykał policzka Mistycznookiej, kierując się wgłąb jej organizmu. Delikatne, niemal niewyczuwalne mrowienie rozchodziło się w miejscach penetrowanych maddarą. Kurczę, był w tym coraz lepszy, czasy w których sonda była niezbyt delikatna minęły bezpowrotnie. Tkanka po tkance oplatała uszkodzone miejsca badając stopień zniszczeń. Trochę uszkodzonych nitek mięśni i nadszarpnięte żyły, nic co bezpośrednio zagrażałoby życiu, ale ranki były bardzo brudne, co stwarzało ryzyko infekcji. Swoją drogą, już gdzieś widział coś podobnego...
- Poznaję takie ślady. Zęby małego humanoida, kobolda albo goblina. Małe, brudne stworzenia, rany po ich kiełkach bez pomocy bardzo źle się goją. Nie martw się, to tylko wygląda źle, ale nie zagraża życiu. Co do oczu... niestety nie przywrócę ci wzroku. Moja maddara napotyka tam na dziwne anomalie i bariery, obawiam się że smocza magia w tym przypadku nic nie pomoże. Być może Erycal, ale za swoją pomoc żąda wielu kamieni szlachetnych - starał się uspokoić samicę, sięgając umysłem do zapasów ziół. Już wkrótce powietrze nad Terenami Wspólnymi przeciął peleton kamiennych miseczek wyrzeźbionych ogniem z trzewi Onyksa i jego maddary, a także liście babki lancetowatej, korzeń żywokostu i ulistniona gałązka jemioły. Ach, biednie wyglądały zapasy ziół, bardzo biednie. Szaleństwo Szczerbatej Skały pochłonęło masę zapasów wszystkich stad.

Nie tracąc więcej czasu, przywołał z najbliższego drzewa kilkanaście świeżych liści. Zwykłych, nie mających właściwości uzdrawiającyh, ale czystych, które namoczył w wodzie pierwszej z miseczek i delikatnymi ruchami, zaledwie muśnięciami oczyścił nasadę szyi i stopę prawej łapy z brudu. Szybka myśl ściągnęła w czarnołuskie łapy liście babki lancetowatej które mocno zgniótł ze sobą, aż kilka kropel soku pociekło po przedramionach młodego uzdrowiciela i ułożył je na krwawiących miejscach, więcej na nasadzie szyi niż na stopie, która była minimalnie zraniona. Niech babka robi swoje, wstępnie zatamuje krwotok i oczyści rany z ewentualnych zalążków zakażenia. Teraz, gdy zyskał trochę czasu spojrzał na dwie miseczki, których zawartość zagotowała się od wzroku Onyksa i nici maddary którym połączył je ze swoim źródłem. Do pierwszej wrzucił listki jemioły, odliczając zawczasu w głowie podczas mieszania i pilnowania odpowiedniej konsystencji ćwierć naparu, którą napoi nieszczęsną Mistycznooką. Następnie chwycił korzeń żywokostu, który obmył z kurzu i ziemi, po czym zręcznie rozciął na pół jednym ruchem ostrego pazura i niezbyt zręcznie, a silnie zgniótł dla puszczenia soków i wrzucił do gotującej się wody, niech się sparzy i zyska właściwości przeciwbólowe. Minęła dłuższa chwila, gdy pozwolił ziołom nabrać mocy, po czym ostudził leki. Jako pierwszą wziął w łapę miskę z gęstym wywarem z jemioły, której trzy ćwierci odlał do osobnego pojemnika.
- To napój z jemioły, pomoże zatamować krwawienie, wypij go proszę - polecił, podstawiając pod pysk Wodnej miseczkę z trzema ćwierciami naparu, pilnując by dopiła do ostatniej kropli, zaś ostatnią ćwierć rozprowadził pod odsłoniętymi liśćmi babki lancetowatej na szyi, by ułagodzić groźniejszy krwotok. Całość dopełnił ułożeniem na ranie połówek korzenia tasznika, czując przez sondę jak uśmierza podrażnione końcówki nerwowe i przykrył opatrunek.

Wziął głębszy wdech. Skupił się i wyciszył. Większa porcja energii opuściła źródło, kierując się wprost do koniuszków palców, które przytknął na krawędziach rany szyi. Czuł jak maddara prawie nie napotkała oporu przemieszczając się przez ścieżkę utorowaną sondą i wniknęła głęboko w ranę, na sam jej spód, aż do rozciętych nerwów, gdzie nitki mocy pobudziły roztargane komórki nerwowe do regeneracji, a odtworzone ściągały ku sobie i łączyły, zaś sygnały zawrotne informowały Onyksa na bieżąco o odzyskaniu czucia, komórka po komórce. Wyżej, ta sama porcja energii skierowała się do żył i naczynek krwionośnych, gdzie naprawiała ściany, pobudzając tkanki do odnowy, pilnując by były tak wytrzymałe, elastyczne i z dobrą przepustowością niczym nowe. Jeszcze wyżej, inna nić powędrowała ku nadszarpniętym mięśniom. Młody uzdrowiciel zamknął oczy przekierowując część energii na komórki mięśniowe by wykwitały i ściągnęły się ku swoim zerwanym końcówkom, naprawiając mięśnie by były wytrzymałe, rozciągliwe i gibkie niczym świeżo wytrenowane. Porcja maddary najbliżej powierzchni skóry zajęła się delikatnym procesem ściągania ku sobie i zszywania skóry właściwej oraz naskórka, komórka po komórce, niczym srebrna igła w rękach elfickiego krawca. Skóra sklepiała się z zachowaniem elastyczności i wytrzymałości niemal w oczach, przynosząc ulgę Mistycznookiej, zaś całość zakończył pobudzeniem gruczołów by wytworzyły nowe łuski na miejsce wyrwanych bądź wypadających z zachowaniem ich kształtu, twardości i koloru by po ranie nie został żaden ślad. Wycofał maddarę z groźniejszej rany, zostawiając zaledwie nitkę sprawdzającą czy wszystko działa jak należy i przekierował resztę pod liść babki na stopie. Tutaj sprawa była prostsza, energia szybko ponaprawiała uszkodzone końcówki nerwów by załagodzić pieczenie, odtwarzała bezpowrotnie zniszczone, łączyła i przywracała czucie, naczynka krwionośne skóry i naskórka przyłączył do siebie by transportowały krew jak nienaruszone i zachowały twardość i elastyczność, skóra wokół niewielkiej ranki połączyła tak, że przypominała elastycznością i miękkością nową, a gruczoły wytworzyły łuski odpowiadające okolicznym, by i tutaj nie został żaden ślad. Gotowe?
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11)


Ostatnio zmieniony przez Płomień Świtu 2017-04-15, 13:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-04-22, 22:04   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


O Bogowie, Sekret. Ależ Ty jesteś słaba.. Wystarczyło że ugryzł Cię jakiś mały niziołek a ty leżysz pod drzewem, rozerwana nad światem mentalnym i fizycznym. Biadoląc, żałośnie skowycząc. Tyle księżyców a to już któryś raz, kiedy jakiś mały drapieżnik Cię tak urządził.. Chyba wszystko pokazuje Ci, że nie dane jest Ci bycie łowcą, hm?
Jego głos..
Rozbrzmiewał złowieszczym chichotem, drwiąc znów z tego jak słaba i krucha jest. Słaba i krucha, nieważne jak bardzo stara się grać silną i twardą. Może lepiej zdechnij?

"Córko Wody"
Mistyczna jęknęła z trudem unosząc łeb. Zdrętwiała niemiłosiernie od tego leżenia, jednak była wdzięczna że ktoś zareagował na jej wezwanie. Uzdrowiciel? Jeszcze cudowniej!
- Sy.. Synu Ognia.. Witaj.. - wydukała żałośnie, spuszczając głowę w dół. Zdawała się nie mieć siły ani ochoty na coś więcej. Dawała się jak ranne cielę, bez krztyny zająknięcia czy grymasu bólu badać Uzdrowicielowi. Od razu poznał, co ją tak załatwiło.. Co za...
- Wstyd.. Goblin załatwił taki kawał smoka, nie? - powiedziała z wyraźną kpiną, skierowaną jednak do siebie samej. Była żałosna. Potem jednak nieznacznie podniosła łeb i rozwarła szeroko mleczne ślepia. Na prawdę, próbował też zrobić coś z jej wzrokiem?.. Uśmiechnęła się - To było.. miłe.. nawet bardzo! Nawet jeżeli zrobił to dla dokładności, Mistyczna poczuła kojące niesforny ból ciepło w sercu.
- Nie martw się. Od urodzenia jestem ślepa, nie przeszkadza mi to. Taki musiał być Boski plan. - powiedziała łagodnie, po czym dawała się "łatać". Nie było to nic przyjemnego jednak Mistyk starała się nie dramatyzować i nawet syczenie spowodowane syczeniem zamykała głęboko w sobie, by czasem nie wyszło z gardzieli. Uzdrawia ją a ona jeszcze by narzekała. Nie, nie! Kiedy doszło do naparu jednak, skrzywiła się najpierw bardzo dokładnie wąchając a potem zamaczając język w wywarze by wybadać coś chmielopodobnego. Nie oduczy się, jednak co się dziwić? Cedziła przez zęby, jakby było to największe ohydztwo świata, czekając aż chmiel połaskota ją w gardło, a ona od razu wszystko zwróci. Tak się jednak nie stało. Uff!
Kiedy skończył dźwignęła się na łapach, od razu zniżając głowę i jedną z kończyn w geście ukłonu.
- Dziękuje Ci za pomoc. Trochę mnie ten cwany chochlik urządził.. niefajnie.. Jestem Mistycznooka, Łowczyni jak już wiesz Wody. - dołączyła przedstawienie się do skromnych podziękowań.
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1959
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-04-25, 19:10   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- To żaden wstyd. Stworzenia na które polujemy bywają przebiegłe, a niektórym tak się czasem poszczęści że powalą nawet doświadczonego wojownika. Niezbadane są kaprysy losu - powiedział, przypominając sobie jak jeden mały kobold powalił nie tylko zaskoczoną Perłę ale i masywnego Skalnego Kolca. Małe, prymitywne stworzonko miało niesamowite szczęście, choć w ostatniej chwili los obrócił się przeciwko niemu i skończył jako posiłek gdy oba smoki doszły do siebie.
- Miło mi cię poznać, Mistycznooko - powitał swoją pacjentkę, nie mogąc nie zauważyć jednego szczegółu. Skoro smoczyca była niewidoma od urodzenia, a jej kanały energetyczne znakomicie uformowane, wręcz pulsowała maddarą, to...
- Nieprzypadkowo wybrałaś swoje imię. Zgaduję że postrzegasz świat maddarą i to o wiele lepiej niż czarodzieje, bo posługujesz się tym cały czas. Jestem pełen podziwu, pamiętam ile wysiłku kosztowało mnie spojrzenie na świat z tej perspektywy. Jak dokładnie widzisz otoczenie? Dostrzegasz tylko kontury, czy może wypełnione są one szczegółami? Jak daleko jesteś w stanie tak postrzegać? - pytał z żywym zainteresowaniem. W ostatniej chwili ugryzł się w język by nie zapytać o kolory, bo skoro nie widziała od urodzenia to kolor był pojęciem abstrakcyjnym. Ach, niech jeszcze nie odchodzi, zapowiadała się interesująca konwersacja. Samica była jeszcze w szoku, ale i aura pogodowa była zmienna i niezbyt ciepła. Zaczerpnął ze swojego źródła i stworzył na popielatym podłożu pomiędzy nimi kulę ognia o średnicy dłoni. Nie dawała zbyt wiele światła, ale biła przyjemnym ciepłem w promieniu półtorej ogona. Pachniała lekko siarką i była bez smaku, nie wytwarzała dymu i była na tyle w stanie stałym by nie rozwiać się na wietrze ani nie rozpłynąć na piasku lub go nie stopić. Jedynie popiół w najbliższej okolicy unosił się od temperatury i odlatywał na bok.
- Teraz chłód nam niegroźny.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11)


 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-04-28, 01:52   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Niby nie wstyd, jednak duży nacisk na ambicje. Mistyczna skrzywiła delikatnie psyk w grymasie po czym westchnęła ciężko. Taka z niej łowczyni, a może jeszcze potyczkę z drakonidem sobie przypomni i całkowicie się w tym momencie dobije?
- Czasami mam wrażenie że Bogowie chcą sobie zapewnić tak rozrywkę. Albo jeżeli chodzi o drapieżniki to ja zawsze wstaje lewą łapą z legowiska i potem ktoś musi mnie składać. - na ostatnie zdanie zaśmiała się z siebie, trzeba przyznać że miała do swoich porażek duży dystans i bardzo ciężko przychodziło jej poddanie się. A potem..
Uzdrowiciel ją zaskoczył. Nie tym że zwalił na nią nawałnicę pytań, akurat Uzdrowiciele często wykazywali żywe zainteresowanie jej przypadłością "No bo jak?!" ale.. maddara? Co? Zniżyła delikatnie łeb i słuchała go z uwagą. Po chwili dopiero dotarło do niej, o czym mówi. Jednak wyglądało to troszeczkę inaczej niż mu się zdawało.. spieszyła jednak z wytłumaczeniem!
- Jeżeli mam być szczera to nie znoszę używać maddary do "widzenia". Potem czuje się strasznie wyczerpana.. Niby jest możliwe bym mogła spróbować za pomocą magii widzieć jak wy, nawet Wzburzony na mnie tego raz próbował. No i prawie padłam jak długa, ból głowy i niesamowite łzawienie oczu. Nie polecam. - zagryzła wargę delikatnie, przypominając sobie to zdarzenie. Była wtedy małym pisklęciem a to dalej bolało tak samo. Cóż za..- Dlatego też mogę zmusić się jedynie do postrzegania czarnych plam i konturów. Dzięki temu nauczyłam się rozróżniać też tylko dwa kolory - czerń i biel. Nie kieruje tego do oczu a bardziej do umysłu za pomocą.. czegoś takiego.. - mówiąc to, smoczyca skupiła się i powołała swój niezawodny twór - Lekka, biała i ciepłą mgiełko-chmurkę o nieregularnych kształtach, która zmaterializowała się jakieś pięć szponów od jej ciała, otaczając ją jak pierścień. Pachniała leśnym mchem, czyli bardzo przyjemny zapach. - To co w nią wpadnie, każdy kształt wysyłany jest do mojego mózgu, dzięki czemu mogę polować bez większych problemów i bez większych problemów się poruszać. Jej właściwości modyfikuje - Czasem traci kolor i zapach jeżeli chce się podkraść bez zwrócenia uwagi zwierzyny. Niestety dalej utrzymywanie jej jest bardzo męczące i muszę robić sobie przerwy. - mówiąc to, jednak nie popuściła chmury od razu gdyby Konsyliarz chciał ją jakoś obadać. Wyjaśniła swoją największą "tajemnice", chociaż liczyła się z tym że dla innych może to być czysta abstrakcja. Jednak trzeba sobie jakoś radzić, prawda?
Jej twór rozmył się dopiero, kiedy wyczuła inne cząsteczki maddary a po nich delikatne ciepło. Zdawało się że Ognisty zadbał o to by nie było im zimno. Chociaż Mistyczna lubiła chłód.
- To miłe, dziękuje. - powiedziała łagodnie, przysuwając się bliżej źródła ciepła.
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

Ostatnio zmieniony przez Mistycznooka 2017-04-28, 01:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1959
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-05-14, 10:16   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- O... nie wpadłbym na to. Muszę spróbować - odpowiedział, słysząc o bardzo nietypowym użyciu energii. Znał się na tkaniu maddary lepiej niż przeciętny smok pod Barierą, ale nie wiedział że wytworzenie delikatnej mgiełki zabierze mniej jego sił niż dostrzeżenie konturów, co robił gdy towarzyszył ojcu jako jego oczy.
Skupił się, zamknął oczy i zaczerpnął ze swojego źródła kolejną porcję energii. Kula ognia nieco przygasła, gdy nić zasilająca ją osłabła, przekierowując część mocy z powrotem do ciała młodego uzdrowiciela, koncentrując się na nowym tworze. Niewidzialna, choć wyczuwalna przez tkaczy maddary mgła rozeszła się dookoła smoka aż osiągnęła promień trzech czwartych ogona od źródła w sercu Onyksa. Gęsta jak przy jeziorze pojawiająca się każdego poranka, bezwonna i bezbarwna, o temperaturze odpowiadającej obecnej porze dnia, choć mniejsze stworzenia mogą wyczuć różnicę gdyż ich skóra nie jest zbudowana z twardych łusek. Choć miał zamknięte oczy czuł jak twór był częścią jego, jak zatrzymywał się i omiatał każdą napotkaną przeszkodę, nieważne czy to smoczyca siedząca przed nim, czy też pojedyncze płatki popiołu leżące na brzegu. Jednocześnie delikatny impuls bólu przeszedł przez jego skroń. Zużywał zbyt dużo koncentracji i energii na podtrzymanie czegoś takiego, kula ognia niemal zgasła. Wycofał mgłę z powrotem do ciała, twór ogrzewający oba smoki zachwiał się i powrócił do dawnego kształtu. Dopiero teraz poczuł pot perlący się na czole.
- Muszę... muszę to przećwiczyć. Zużyłem na to zbyt dużo energii. Świat widziany z tej perspektywy jest... inny. Nie dziwny, nie lepszy, ale... inny.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11)


 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2465
Wysłany: 2017-05-27, 03:45   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Kiwnęła głową. Czyżby od razu próbował się z czymś takim? Szczerze Mistyczna bardzo nie lubiła magi i całego tego męczenia się z tworami ale by polować było to niezbędne. A i tak ta mała cholera często ją zawodziła. Albo Mistyk miała pecha. Albo to że nie znała się na magii za dobrze. Albo i jedno i drugie.
- Nietypowe ale pomaga. Chociaż ja tego nie lubię. Przez to trochę się.. "Uzależniłam" od tego, całkowicie zapominając że dosyć znośnie radziłam sobie bez magii. Jednak mimo wszystko jeżeli chce się dobrze atakować zwierzynę czy walczyć z drapieżnikiem trzeba mieć pojęcie gdzie "obiekt " nawet jeżeli jest czarną plamą się znajduje. - wycedziła patetycznie, wysuwając przednie łapy ku źródłu ciepła, ogrzewając je bardziej. Oczywiście próg ostrzegawczy działał, więc to nie tak że po prostu włożyła je w ten ogień.
Jednak była rzecz, która ją dosyć zastanawiała. Puste oczy zdawały się wbić w rozmówcę smoczycy a jej łeb niekontrolowanie przekrzywił się delikatnie w lewo.
- A.. jeżeli mogę spytać to po co Ci takie fikuśne twory? - spytała z nieukrywanym zdziwieniem i zaciekawieniem na pysku jak i w tonie głosu. No ciekawe, ciekawe..
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Hila 
Pisklę
Bezimienny.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Zagłada.
Dołączyła: 03 Sie 2017
Posty: 100
Wysłany: 2017-08-12, 20:07   
   U: B,Pl,S: 1|


Nad brzegiem plaży stało pisklę. Mała kuleczka niemalże. Pokryta popiołem, roznoszonym przez ciepły, letni wiatr.
Hila stał i wpatrywał się, niemalże nieruchomo, w taflę jeziora. Jego malinowe oczy były pełne zagubienia i nostalgii. Właśnie się pożegnali. Nieco większy, lepiej zbudowany smok zniknął pod powierzchnią wody, płynąc znów w stronę morza. Do domu.
Znajdź mamę, chłopcze. I może znajdziesz też... Gdzieś na powierzchni umysłu był obraz. Szarofutra smukła smoczyca, której uszy i budowę ciała podobno odziedziczył.
Wrócisz kiedyś, tato?
Ojciec rzadko odpowiadał na pytania. Najczęściej był zajęty drzemaniem wśród wodorostów bądź rozmową ze smoczycami z Klanu, przy której mama wydawała się tak inna.
Hila stał już tak od dłuższego czasu. Często był sam. Często musiał zwalczać nudę, kiedy ojciec się nim nie zajmował. Ale dopiero teraz musiał sobie poradzić sam. I był zupełnie zagubiony. Ląd go przerażał, a tutejsze wody były za płytkie.
Zamknął oczy i położył się. Pył pokrywający jego ciało przyjemnie grzał przez to, że wcześniej został odpowiednio naświetlony.
Czekał. Ojciec kiedyś wróci.
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1542
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-12, 20:40   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Smoczyca szła północnym brzegiem jeziora, nadchodząc z zachodu. Futro było zmierzwione, wyraźnie mokre, co sugerowało, że wchodziła niedawno do wody. Lewe ślepie było lekko przymknięte, ale uszy postawione na sztorc, sugerując jakiś poziom czujności.
Zamrugała nagle, czując pod łapami coś innego niż piasek. Przesunęła lewą łapą po popiele, marszcząc lekko pysk. Pożar tak blisko jeziora...? Hm, dziwne. Uniosła po tym lewą łapą, potrząsając nią lekko, aby pozbyć się pyłu. Ale nici. Popiół czepiał się futra jak rzep, tym bardziej mokrego. Westchnęła przeciągle. Piasek był irytujący, ale w tym momencie wolałaby dużo bardziej tradycyjną plażę, niż toto tutaj.
Uniosła lekko łeb, mrużąc ślepie. Chciała się rozgarnąć, gdzie już zaszła. Szła raczej na czuja, bo chociaż znała drogę powrotną - cały czas na wschód - to dobrze było raz na jakiś czas upewnić się, że nie stoi się przed jakimś wąwozem czy nie włazi w krzaki.
Wtedy jej wzrok napotkał coś innego, niż samą szarość popiołowej plaży. Jakiś kolor wokół tej całej marności, mały kształt. Roślin tu było mało, wątpiła, by to jakiś kwiat zakwitał. Oj nie. Przyjrzała się lepiej, mrużąc lekko ślepie, rozpoznając w końcu w tym kształcie smoka.
Zdziwiła się. Nie widziała nikogo w pobliżu, nie wyczuwała żadnego konkretnego zapachu. A smok, nawet biorąc pod uwagę dzielącą ich odległość, wydawał się mały.
Naturalnie, postanowiła to sprawdzić.
Zbliżyła się szybkim krokiem do leżącego, jak się domyślała, pisklęcia. Stanęła w odległości może półtora ogona, przyglądając się małemu. Był... kolorowy. Kanciasty, biorąc pod uwagę te wszystkie wyrostki, ale jednocześnie w jakiś sposób opływowy. Wyciągnęła łeb ku pisklęciu, by spróbować wyniuchać, czyj zapach nosi. Woń nie przypominała żadnego jej smoka. Była... wodnista. Ale nie w typie tych Wodnych. Być może to zadecydowało, że nie obróciła się w tym samym momencie i nie odeszła.
Podeszła bliżej, i szturchnęła leciutko pisklę szponem w grzbiet.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1738
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-12, 21:00   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Od wskrzeszenia minęło trochę czasu, rana nadal bolała, ale nie tak często. Normalnie mogłem się poruszać. Wybrałem się od dłuższego czasu na spacer. Nad Zimne Jezioro spróbować wejść do wody ochłodzić się. Poczułem popiół i zobaczyłem całą wypaloną plażę. Co się tu stało? Coś dziwnego musiało to spalić. Pomyślałem, żeby stąd pójść, ale jeśli są ranni? No w sumie jeden tu chodzi, ale inni? Wyczułem zapach smoka ziemistego i zobaczyłem go w oddali, który podchodził do jakiegoś małego stworzenia. Podszedłem pomału bliżej, co jakiś czas zatrzymując się na głębszy wdech. Mocno się męczyłem przy chodzeniu. Byłem już naprawdę blisko i zobaczyłem Gonitwę, podszedłem bliżej i zobaczyłem małego pisklaka. Był kolorowy jak te śmieszne roślinki pod wodą. Do dziś nie wiem jak to się nazywało.
- Hej Gonitwo. Kto to? - może wiedziała coś więcej, pewnie przyszła tu wcześniej ode mnie. Usiadłem się obok nie chciałem stać, po czasie sprawiało mi to ból. Przyglądałem się temu smokowi, przybyszowi i czekałem co zrobi Gonitwa nie zamierzałem się wtrącać, nie miałem humoru, przez tą całą ranę jakby cała moja energia zgasła.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Hila 
Pisklę
Bezimienny.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Zagłada.
Dołączyła: 03 Sie 2017
Posty: 100
Wysłany: 2017-08-12, 21:14   
   U: B,Pl,S: 1|


Hila zdążył już powoli zacząć przysypiać. Zresztą, nie miał zupełnie orientacji w życiu na lądzie, więc zupełnie nie zorientował się, kiedy zbliżyła się do niego smoczyca. Nagle poczuł tknięcie w bok. Podniósł łeb do góry, ziewając głośno. Gdzieś przez świadomość jeszcze się nie przebiło, że to nie mógł być tata. Aż do momentu, gdy obrócił łeb i zobaczył brązowofutrą.
Zaskoczony zerwał się na cztery łapki, cały się jeżąc i wyginając ciało niczym przestraszony kot. Obnażone kły, zmrużone różowe ślepia. Nie wyglądał wcale, a wcale groźnie. Raczej jak uroczy, choć nieco brzydki kociak.
Szybko powiązał obraz w głowie ze smoczycą przed nim, a postawa nieco złagodniała.
- Mama? - zapytał niepewnie.
Dostrzegł czerwonołuskiego, który właśnie wtedy zadał swoje pytanie. Zastrzygł uszami w zaintrygowaniu. Czyli smoki na ziemi także miały łuski, a nie tylko futro?
- Czy ty też znalazłaś już nowego tatę? Tata zawsze znajduje nowe mamy - powiedział, tak jakby dumny ze swojej wiedzy na temat związków między smokami i smoczycami.
- Tata każe tobie się mną opiekować. Powiedział, że to dlatego, że jesteś samicą - powiedział szybko. Zaskakująco dużo mówił, mimo strachu. A może właśnie to dlatego? Rozkazujący ton w jego głosie wynikał z tego, że tak kazał mówić ojciec.
Ostatnio zmieniony przez Hila 2017-08-12, 21:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1542
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-12, 21:50   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Cofnęła gwałtownie łapę, gdy pisklę wybudziło się. Nie chciała straszyć, ale nie mogła winić smoczego instynktu. W tym samym momencie usłyszała głos Krwistego.
Obróciła głowę w stronę adepta, kiwając mu sztywno łbem. Już otwierała pysk, by odpowiedzieć po prostu "nie wiem" na jego pytanie, gdy to pisklę się odezwało. Czy raczej doszedł do niej sens słowa.
Mama?
Spojrzała z powrotem na pisklę. Zamrugała z dezorientowaniem. Znalazła nowego... co? Ktoś miałby jej kazać się tym o tu opiekować?
Klapnęła na ziemi, a na jej czole pojawiła się marszczka skupienia, gdy próbowała w pamięci wyszukać jakichś zdarzeń, które mogłyby jej pomóc w rozpracowaniu tej sytuacji. Samczyk myślał, że jest jego mamą. Ale... może dobrze myślał? Gonitwa nie przykładała uwagi do samców, z którymi się parzyła. Nie byli zwykle warci uwagi. Jedyne, co ją interesowało, to skutek tychże nieczułych czułości. Pisklęta. Kilka księżyców temu bałamuciła jakiegoś samca, nienoszącego imienia w Wolnych Stadach. Bo był z wody, tej dosłownej wody. Tak samo jak poprzedni był z drzew w okolicy Nawiedzonej Puszczy. Nienazwani, obcy, nieważni.
Poprzednio zachowała wszystkie jaja dla siebie, bo nie było ich dużo. Z trzech jaj wykluło się jedno pisklę, które równie szybko powróciło do gwiazd... Teraz, czy raczej właśnie kilka księżyców temu, obdzieliła się wraz z samcem prawie równo. Z jaj chowanych w legowisku nic nie wylazło, najwyraźniej te oddane miały więcej szczęścia...
No ale nie sądziła, że to szczęście zostanie jej zwrócone.
Na jej pysk wpłynęło jakieś rozluźnienie i ukontentowanie, lewe ślepie zmrużyło się z troską, gdy smoczyca patrzyła na pisklę. Nie było do niej podobne... Ale nie było to ważne. Wszystkie jej dzieci nie były do niej podobne.
Zaraz po tym jakby sens słów małego ponownie dopiero jej doszedł, i smoczyca ściągnęła z irytacją łuki brwiowe.
- Że co on każe? - spytała, z głuchą złością w głosie. Nie-wolne samce były jeszcze gorsze od tych wolnych. - To on miał się tobą opiekować, taka była umowa, mówiłam, że... - urwała nagle. Mogło to zabrzmieć tak, jakby Gonitwa nie chciała pisklęcia.
-... to nieważne, co mówiłam. Taty... nie ma nowego taty. I nie będzie - pokiwała łbem, przytakując samej sobie.
Potem znowu obróciła łeb, patrząc na Krwistego, przypominając sobie o jego obecności.
- To... pisklę. Moje - odpowiedziała w końcu na pytanie smoka.
Dosyć niezgrabne spotkanie.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Krwisty Kolec 
Adept Ziemi
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 15
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1738
Skąd: Prosto z nieba
Wysłany: 2017-08-12, 22:40   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,Pł,MP,Skr,W,MA,MO,M,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Uważnie obserwowałem całą tą sytuację. Czy on patrzył na mnie mówiąc tatą? Byłem przecież głupim adeptem. Spojrzałem na Gonitwe, która pewnie będzie wiedziała o co chodzi.
- Zamierzasz go przygarnąć? Nie możemy go tu chyba tak zostawić? - zadałem pytanie, żeby nie było że znowu coś komuś narzucam. Nie chcę wrócić do tamtej sytuacji.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1
 
 
 
Hila 
Pisklę
Bezimienny.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Zagłada.
Dołączyła: 03 Sie 2017
Posty: 100
Wysłany: 2017-08-13, 19:27   
   U: B,Pl,S: 1|


Kiedy zobaczył irytację matki, na moment przykurczył swoje małe, pisklęce ciało, rozwijając małe skrzydła tak, by choć trochę przysłonić nimi głowę. Odsłonił tym samym podłużne blizny ciągnące się na każdym z boków.
- Nie denerwuj się - poprosił. Przerażone malinowe ślepia uważnie badały każdą reakcję Gonitwy, szukając w niej każdej oznaki agresji. Gdy takiej nie znalazł, od razu rozluźnił całe ciało. Przyjrzał się uważniej czerwonołuskiemu. Wydawał się być stosunkowo niewielki jak na dorosłego. Dodatkowo Hila nigdy nie miał porównania ze smokiem, który nie byłby morski.
- Czyli jesteś mamą. Przyznałaś się - powiedział radośnie. - Nie będę już tutaj sam! Pokażesz mi, jak się poluje?
Ogarnęła go nagła fala ekscytacji. Zniknęły zmęczenie i ból. Pisklęta wyjątkowo szybko sobie radziły ze zmianami, wbrew pozorom. Na tęsknotę za domem jeszcze przyjdzie czas. Teraz był czas na zabawę! A tata wróci. Już niedługo. Hila go przeprosi i już nie będzie Hilą. Odzyska swoje imię. Klan znów go zaakceptuje.
_________________
Avatar to Arkowy Twór.
Mokrutki i różowy, cały kolorowy.
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1542
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-15, 17:22   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Przez czas, w którym spojrzenie było skupione na morskim pisklęciu, Gonitwa zauważyła blizny na jego ciele. Zmrużyła ślepie. Pisklęta nie powinny chodzić zabliźnione. Powinny być małe, cudne i nieskalane żadną złością świata.
Poczuła przestrach dla reszty jaj oddanych morskiemu smokowi. Cóżże działo się pod wodą, by ledwie podrostki chodziły ze szramami?
Zamrugała. I tak nie miała na to wpływu...
Zastrzygła uchem w stronę Krwistego, ponownie słysząc jego głos.
- Oczywiście, że zamierzam go przygarnąć! - żachnęła się, gwałtownie przesuwając ogon po ziemi. Jak adept mógł w ogóle pomyśleć, że byłoby inaczej.
- No, jestem - zwróciła się już do pisklęcia, uśmiechając blado. Uwielbiała to słowo - "mama" - gdy padało z odpowiednich pysków. A już dochodząc do wniosku, że morski był jej pisklęciem, dołączył także do grona odpowiednich pysków. Nadal jednak martwiły ją blizny, ale zapyta o nie później.
- Nie teraz. Jesteś za mały, żeby polować - odparła twardo. Wiedziała, że polowania mogły być ekscytujące, ale i niebezpieczne. - Ale... za kilka księżyców, może. Gdy podrośniesz i poznasz nasze ziemie - dodała. Równie groźne co szpony wilka mogła być zwykła niewiedza. Szczególnie, gdy mowa o Wielkiej Puszczy na południe od obozu. Las był największym pod barierą, nietrudno byłoby młodemu smokowi się w nim zgubić.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Hila 
Pisklę
Bezimienny.



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: Gonitwa Myśli
Partner: Zagłada.
Dołączyła: 03 Sie 2017
Posty: 100
Wysłany: 2017-08-15, 19:18   
   U: B,Pl,S: 1|


Malcowi nie umknęło badawcze spojrzenie Gonitwy, które wydawało się być skierowane w stronę blizn. Zwiesił głowę, tak jakby próbując ukryć szyję i wyraz oczu przed światem. Zdawało się, że młody jest zawstydzony i nie chce, by ktokolwiek wiedział coś o bliznach. Ani o poczuciu winy. Smoki żyjące w Klanach wśród Raf miały inne zwyczaje, odmienne od Wolnych, a także zupełnie różne od Głębinowych, z których wywodziła się Mówiąca Łuska, którą być może kiedyś będzie dane poznać samczykowi. Skąd Hila miał wiedzieć, że Gonitwa nie rozpozna charakterystycznego kształtu blizn? Że teraz może już o wszystkim zapomnieć? Ojciec i tak by mu na to nie pozwolił. Wstyd trzeba ze sobą nosić, aby ponieść ważną lekcję.
Ponury nastrój zaczął ogarniać młodzika. Gonitwa była tak obca. I nie uśmiechała się w uroczy sposób jak smoczyce z Rafy. Nie tak sobie wyobrażał pierwsze spotkanie z mamą. Mama wydawała się taka twarda, jednocześnie zagubiona, tak jakby... był nie do końca spodziewanym prezentem. Ale musiała go przyjąć.
Zamilknął, wpatrując się w Gonitwę, niepewny, co dalej. Wbił wzrok w taflę jeziora, nagle milcząc. Nigdy nie był najbardziej gadatliwym dzieckiem. Teraz działał instynkt przetrwania i zdobył sobie mamę, lecz co dalej? Nie był samodzielny, nie potrafił zaproponować dalszych działań.
_________________
Avatar to Arkowy Twór.
Mokrutki i różowy, cały kolorowy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13