FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Ustronie
Autor Wiadomość
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 00:54   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


W przeciwieństwie do Wodnego, ja nie czułam skrępowania. Wiedziałam już z czym wiążą się relacje z samcami. Wcześnie przeżyłam inicjację, równie szybko złamano mi serce, co tylko utwierdziło mnie ponownie w decyzji, którą podjęłam, jako nastoletni podlotek.
Samce chciały brać, mieć własność, która należy tylko do nich. Wystarczyła jedna chwila zwątpienia, aby smoczyca stała się dla nich nic nie wartym śmieciem. Zwykłą kłamliwą... Mniejsza z tym, musiałam przestać o tym myśleć. Nie po to odleciałam z solnych źródeł, aby rozpamiętywać ostatnie słowa Khardaha oraz wizję oddalających się szerokich pleców.
Zamrugałam powiekami, wyrwana z rozmyślań, słysząc niewątpliwie żart Wędrownego.
Spojrzałam na niego i również się zaśmiałam, strzepując skrzydłami, na których osiadały płatki śniegu.
- Niektórzy pewnie w to wierzą, ja jestem zdania, że lepiej wrogów trzymać blisko - odpowiedziałam w podobnym tonie, marszcząc lekko nos.
Kiedy samiec wyciągnął łapę w kierunku Czaromgły, przekrzywiłam głowę w zainteresowaniu. To ciekawe, chyba nie wiedział czym są kompani i na czym polega więź z nimi. Ametystowe ślepia cienia spojrzały czujnie na Wodnego, a gdy ten musnął jej dymną powierzchnię, poczuł nieznaczny tylko opór, a dym zafalował wokół jego palców, aż musnął moje futro.
- To cień, oswoiłam ją na swojej pierwszej wyprawie - wyjaśniłam, słuchając jego opowieści. - Przykro mi z powodu twojej straty. Mam nadzieję, że tutaj znajdziesz to, czego szukasz, a twoje życie będzie szczęśliwe - odpowiedziałam mu, mając nadzieję, że jest to szczere.
Przecież gdzieś w tym świecie powinno być trochę sprawiedliwości, prawda? Moja nie mogła być... taka.
Propozycja latania brzmiała kusząco. Wiele bym dała, aby móc po prostu odpłynąć, pozwolić mięśniom się zmęczyć, a umysłowi odlecieć gdzieś w siną dal.
Uśmiechnęłam się więc szeroko, a następnie wybiłam się z tylnych łap do przodu, rozkładając dwie pary skrzydeł. Zatrzepotałam nimi z werwą, wzbijając się w górę praktycznie pionowo, aż znalazłam prąd wznoszący, który pozwolił mi się wzbić wyżej i wyżej, byle dalej ku niebu. Wygkręciłam ciało w pionowym piruecie, a następnie wyrównałam lot, rzucając samcowi wyzywające spojrzenie z góry.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 02:23   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Nie mogłem się nadziwić widokiem magicznej istoty. A tu wszystko było magiczne, skomplikowane, powiązane... poznane. Dla mnie to był obcy świat, przepełniony nieznanymi istotami. Gładząc coś co wydawało mi się grzbietem półmaterialnej istoty, mimowolnie wypłynął na mój pysk przyjazny uśmiech. Ledwo poczułem Cienia, a jednak miałem wrażenie, że sprawia mi przyjemność głaskanie towarzyszki smoczycy.
- Jest prześliczna - powiedziałem z zapartym tchem. I nie chodziło mi o sam wygląd, ale o jej wyjątkowość. Nie znałem się na tym i dobrze, że nie wygadałem się wcześniej, że wziąłem ją za samca. Więcej już nad tym się nie zastanawiając, opuściłem łapę i kiwnąłem z podziękowaniem głową, za ciepłe słowa. Potem lekko się cofnąłem widząc, jak samica rozkłada dwie pary skrzydeł. Uśmiechnąłem się na ten widok, bo bardzo chciałem je zobaczyć w pełnej krasie. Co prawda, nie byłem w stanie zobaczyć ich prawdziwej barwy, ale prześwitujące przez pajęczynki błony białe światło księżyca, zakreśliło na ich powierzchni srebrzyste wzorki, które przemykały w losowych kierunkach jak deszcz planetoid.
Sam rozłożyłem lekko swoje skrzydła, ale nie ruszałem się z miejsca. Patrzyłem na nią z dołu, jak się wznosi i wykonuje piruet z lekkością jakiej jeszcze nie widziałem. To zapewne zasługa drugiej pary skrzydeł. Gdybym mógł, to bym zagwizdał, ale i tak nie pozostawiłem tego bez komentarza:
- Niezła jest! - zachichotałem z uznaniem, a potem wyskoczyłem w przód, a gdy łapami dotknąłem pokrytej śniegiem ziemi, odbiłem się od niej jeszcze mocniej i zamachałem skrzydłami wzbijając w powietrze setki milionów srebrzysto-białych płatków, które w świetle księżyca wyglądały jak gwiezdny pył. Opuszczając silne skrzydła wzbijałem się coraz wyżej, aż wreszcie i ja poczułem wiatr, który pomógł mi osiągnąć jeszcze wyższy pułap, a potem z całych sił dwukrotnie uderzyłem skrzydłami prostując sylwetkę. Dzięki nabranemu zapasu prędkości, mogłem wykonać podobny piruet, ale o trochę innym wyglądzie. Moje skrzydła były do połowy rozwinięte i uginały się użebrowaniem do zewnątrz nadając mi równie ładnego wyglądu, lecz zdecydowanie mniej zwiewnego. Od razu było widać, że nie mam tej lekkości samicy i moimi atutami jest dynamika.
Kiedy wytraciłem prędkość wygiąłem grzbiet do tyłu i opadłem na grzbiet, a następnie obróciłem się wokół własnej osi i ponownie rozłożyłem skrzydła... tuż obok czekającej na mnie samiczki. Popatrzyłem na nią, a potem pod nas, na ziemię zaścieloną białym puchem.
- Co jeszcze potrafisz? - zapytałem ciekaw, czy coś jeszcze mi zademonstruje. Nie wiedziałem, czy wypada mi ją prowokować do pokazów. - Może się pościgamy? - zapytałem z błyskiem w oku. To była moja ulubiona dyscyplina. - To dobre na złość albo smutek. Jak miałem jakieś problemy, to machałem skrzydłami tak szybko aż mi nie przeszło. I tak oto zostałem samozwańczym mistrzem prędkości - zaśmiałem się niewątpliwie dumny z tego tytułu. Oczywiście moja propozycja miała inny kontekst, bo przyznałem się między wierszami do sposobu w jaki poprawiam sobie humor. Nie sądziłem, że mój pomysł kiedyś komuś na cokolwiek się przyda. Potrzeba rywalizacji, to normalne u samców i coś jak najbardziej naturalnego.
- Przegrany opowie o tym co go ostatnio spotkało przykrego, zgoda? - zaproponowałem. Byłem gotów zrozumieć jeśli samiczka nie chciałaby podjąć wyzwania, ale z doświadczenia wiedziałem jak ważna była rozmowa na trudne tematy z kimś komu można było zaufać. Czy ja kimś takim byłem dla Wrzosowisk? Nie łudziłem się, że tak, ale zawsze mogła przecież coś zmyślić, a ja i tak bym się tego nie domyślił.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 10:58   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Byłam próżna do szpiku kości.
Tak, wiedziałam o tym, a zwłaszcza teraz, gdy moje serce krwawiło, powoli oblekając się warstewką tężejącego szronu, zlepiającego jego rany, ja rozkoszowałam się tym, że ktoś patrzy na mnie z podziwem. Błyszczącymi ślepiami obserwowałam postać w dole. Zadarty pysk i szeroko rozwarte oczy. Była to dla mnie rekompensata tego zawodu, który dźwięczał pod moją czaszką, zduszonego w prawie warkocie.
Świeża fascynacja była słodka, niczym miód, świeża jak wczesny jesienny poranek. Spłukiwała częściowo gorycz zastałą na duszy, chociaż na chwilę.
Wykorzystywałam to, aby móc się tym upajać do czasu, aż i on nie pozna mnie lepiej - i znienawidzi.
Eksponowałam więc swoje ciało w księżycowej łunie, która posrebrzała moje łuski, a wiatr mierzwił przyjemnie futro chłodnymi szponami. Uśmiechałam się, bo tylko to mi pozostało. Zewnętrzne piękno skrywające brzydotę duszy.
Leniwy ruch skrzydeł nabierających powietrza, piekący mroźny oddech przypominający mi, że żyję i nie zależnie, co się wydarzy nie dam się doszczętnie zniszczyć głupim marzeniom rozpryśniętym, niczym górski kryształ oderwany od powały.
Obserwowałam więc wznoszącego się ku mnie samca, pełen werwy, nieskrępowanego szczęścia.
Był taki niewinny, a ja, jak prawdziwa bestia, chciałam zanurzyć się w niej na chwilę, skąpać w tych ciepłych kaskadach, upić kilka łyczków.
Słysząc jego pytanie, uśmiechnęłam się zmysłowo niepełnymi wargami, przymrużając delikatnie perłowe powieki.
- Więcej, niżbyś przypuszczał, Sorei - mruknęłam, wsączając te słowa wprost do jego umysłu ciepłą pieszczotą.
Zaśmiałam się miękko, mrugnęłam ku niemu, przyjmując wyzwanie.
Samozwańczy mistrz prędkości, tak? Zatem spotkałeś Boginię, mój drogi - pomyślałam.
Tym razem nie zamierzałam dawać samcowi forów, jak to zwykle robiłam przy płci brzydszej, kokietując ich. Potrzebowałam prawdziwego wysiłku, palącego bólu mięśni, aby zapomnieć. Lot był moim drugim żywiołem, wyklułam się po to, aby łączyć się z Niebem, dlatego też ledwo musnąwszy go jednym ze skrzydeł, wygięłam smukłe ciało w prawo, składając częściowo skrzydła, by opaść gwałtownym korkociągiem ku szponom ziemi.
Skok nad lodową taflą rozprostowałam ramiona, łapiąc wiatr w błony i wzbiłam się w górę, młócąc skrzydłami, łącząc się z wiatrami oraz zimnem. Wzleciałam ponad niego, a następnie wyprysnełam szerokim zamachem w przód. Czasem nieco opadałam w poziomych obrotach, to wznosiłam się niczym jaskółka, kręcąc karkołomne beczki, a potem gnałam coraz szybciej i szybciej przed siebie, aż niebo i ziemia zlały się w jedno i nie wiedziałam gdzie góra, a gdzie dół. Nie oszczędzałam go, zwodząc, kusząc, zbliżając się, by znowu odlecieć skrzydło poza jego zasięg. Czasem wzlatywałam ponad niego, muskając futrzastą kitą jego kark, a potem opadałam w obrocie pod niego, brzuchem do brzucha, pazurami zaczepiając jego przednie łapy.
I znowu gnałam hen daleko.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 12:36   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Moja fascynacja jej aparycją nie sprowadzała się tylko to bodźców zewnętrznych, bo ktoś pachnący jak ona, emanujący magią i oddający się szlachetnej misji pomagania cierpiącym, nie mógł być brzydki w środku. Nigdy bym w to nie uwierzył.
Niestety. Świat był okrutny dla takich jak ona. Bezwzględnie wybijał czystą ufność i brutalnie łamał serca. Mgliste Wrzosowiska mogła mieć to już za sobą, albo los dopiero szykował na nią parzące sidła. Patrząc na nią, płynącą na wietrze jak piękny okaz motyla, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że była krucha, a jednocześnie wigorem i emanacją życia przerastała całą wyspę. Chciałbym w takich momentach powrócić do dzieciństwa i poprosić matkę aby nauczyła mnie władać czasem. Mielibyśmy teraz całą wieczność dla siebie.
Chwytaj wiatr
Powtarzałem sobie, kiedy spotykała mnie okazja, aby dotknąć nieuchwytnego. Zaledwie jedno muśnięcie skrzydłem wybudziło mnie z letargu, a potem mruknąłem coś pod nosem. Chyba dałem się zahipnotyzować. "Oddałem jej" delikatnym potrąceniem spodu skrzydła wierzchem własnego. Jej śmiech był cieplutki i otulał szczerością, aż zapomniałem o przenikliwym chłodzie wgryzającym się pod skórę drobnymi lodowatymi kiełkami. Przeciągnąłem wzrok po jej ciele, kiedy zakręciła i zanurkowała ku ziemi. Uśmiechnąłem się pod nosem i wykonałem podobną akrobację: przewróciłem się w prawo i złożyłem prawe skrzydło, lewe zostawiłem rozciągnięte do 1/2 rozpiętości pozwalając wprawić me ciało w kontrolowany korkociąg. Chciałem ją z zaskoczenia pochwycić w tym szaleńczym skoku, ale wystarczyłoby po prostu dotknąć jak w zabawie w berka. Ale niespodziewanie samiczka uciekła mi przyspieszając jak pocisk. Dla naszego bezpieczeństwa zaniechałem pościgu i odgiąłem się równolegle do ziemi. Me potężne skrzydła załopotały w proteście na tak gwałtowne wystawienie ich na wiatr. Złapałem równowagę i spojrzałem pod siebie poszukując samiczki. Nieco się zmartwiłem, kiedy na tle połyskującej tafli jeziora nie zobaczyłem zapamiętanego kształtu. Świst powietrza w uszach zagłuszył opadającej na mnie samicy. Wzdrygnąłem się jak oparzony, kiedy poczułem muśnięcie na karku i przez to lekko wyhamowałem w powietrzu.
- Osz ty! - zaśmiałem się rozbawiony udanym psikusem.
A potem zaczęła się prawdziwa gonitwa. Niemal jednocześnie zaczęliśmy gnać przed siebie jak oszalali. Ziemia mknęła pod nami, zmieniając kształty. Kontury srebrzystych jezior zlewały się z bezkresnymi równinami, a powietrze przyciskało się do ciała coraz mocniej, aż wreszcie wszystko przycichło. Byliśmy tylko my. W zapomnieniu, bez skrępowania tańczyliśmy wokół siebie. Figlarnie zaczepiałem jej gęstą grzywę, kiedy byłem nad nią. A nawet, kiedy była pode mną, obrócona brzuchem do mnie, złączyłem nasze przednie łapy i tak trzymając pociągnąłem ją jeszcze mocniej do przodu wyciskając ze swoich ogromnych skrzydeł ostatnie zapasy mocy, a potem położyłem się na lewe skrzydło wprawiając nasze ciała w poziomy korkociąg, którego zwieńczeniem było pociągnięcie jej za łapy i wypchnięcie do przodu. I podziwiałem ją. Patrzyłem jak się wybija na tych swoich podwójnych skrzydłach obejmując prowadzenie.
Nie zależało mi na zwycięstwie. Ja już odebrałem swoją nagrodę. Był nią niezapomniany lot pośród gwiazd z najpiękniejszą samicą całego kontynentu. Byłem wniebowzięty i mogłem pogodzić się z porażką. Ale to nie koniec zabawy. Miałem jeszcze trochę energii więc odbiłem się jeszcze mocniej ignorując protestacyjne zakwasy w mięśniach. Pochyliłem się w dół i podleciałem pod Wrzosowiska i grzbietem podbiłem ją jak piłeczkę, a potem rozpostarłem skrzydła i przeszedłem do szybowania, stopniowo wytrącając prędkość.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
Ostatnio zmieniony przez Śnieżna Zadyma 2019-12-26, 12:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 13:07   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Świat nie miał w sobie zbyt wiele ze sprawiedliwości. Czyste dusze szybko były brukane jarzmem rozczarować, nazbyt zgorzkniałej dorosłości, która rozdzierała delikatny materiał ufności, odbierając słodkie cząstki niewinności.
Te czasem wracały, jako gwiezdny pył, ledwo wspomnienie, częściej jednak gasły, niczym iskry dogasającego ogniska.
Pozwoliłam się porwać do tańca nocnych gwiazd, które wirowały wokół nas, jako tło widmowych tancerzy. I może gdzieś tam, z wysokości, faktycznie spoglądali na nas przodkowie.
Chłód wprawiał w odrętwienie moją skórę, ale wysiłek rozgrzewał mnie od środka, niczym leniwie płynąca magma dostarczająca życie w obumierające członki. Żyliśmy tą chwilą, wchodząc w zdrową rywalizację, nie wiedziałam kiedy ta przerodziła się w harmonijną grę. Delikatne gesty i poigrywanie ze sobą.
I w końcu zapomniałam. Tak bardzo tego pragnęłam.
Spokój spłynął na mój umysł, wypełniając się czystymi doznaniami, pędem wiatru we włosiu, ciepłym dotykiem jego łap, uśmiechem wkradającym się pod rąbek serca chociaż na kilka mgnień. Pozwoliłam na to, bo tego potrzebowałam.
Kiedy złączył nasze łapy, abym wysunęła się w przód, nagle poczęliśmy się kręcić, a ja zamknęłam powieki, śmiejąc się w głos. I wystrzeliłam w górę niczym srebrno fioletowy pocisk, rozkładając szeroko skrzydła, zawisając na kilka uderzeń serca na tle srebrzącego się księżyca.
~ Spójrz na to srebro, krew Bladej Twarzy,
która nas obmywa, niczym gwiezdne kaskady.
Poczuj ten chłód, muśnięcie wietrznego skrzydła!
Wolność, jej smak, słodka rozkoszy życia.
Zapomnij o złym. Daj się porwać.
Teraz.
~ zanuciłam w naszych umysłach, magią wiążąc go przez chwilę ze sobą. Obserwowałam, jak spada lotem szybowym. Wygięłam ciało do tyłu, opadłam łukiem ku niemu, aby zrównać się nad nim równolegle, między nami cienka pusta przestrzeń. Zanurzyłam szpony w jego futrze, otulając szyję. Ziemia zbliżała się powoli, zaśnieżona wysepka. Uśmiechnęłam się, przekręciłam kontrolowanie, aby znaleźć się pod nim. Patrzyłam błyszczącymi lazurowymi ślepiami w jego złote. Czerwona mgiełka mocy otoczyła nas szczelnie ciepłym, gąbczastym powietrzem, gdy poczeliśmy spadać w dół, ku śnieżnej zaspie, gdzie przetoczyliśmy się, a moja moc chroniła nas od bólu, twardego spotkania z ziemią. Zaśmiałam się ochryple, bo chcąc lub nie, musiał wylądować na mnie. Jeszcze jakiś czas moc migotała wokół nas, aż rozprysła się setkami migotliwych iskier. Ciągle trzymając palcami jego szyję, oddychałam ciężko, zmęczona po locie. Przekrzywiłam delikatnie jasny pysk, owiewając go ciepłym oddechem, a następnie liznęłam go w policzek ze stłumionym śmiechem.
Ciepło ciała przy ciele było tym, czego pragnęłam. Byłam pusta, zachłanna i bezwstydnie sięgnęłam po okruszynę od niego.
- Jesteś świetnym lotnikiem, Sorei - wyrzekłam nieco ochrypłym od chłodu wiatrem, puszczając jego szyję, uwięzioną pod moimi zielonymi szponami.
Skrzydła miałam rozpostarte po bokach, a moja pierś unosiła się dziko.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 14:18   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Wytrwale kontynuowałem podniebny taniec łączący ze sobą dwa talenty. Choć osoba Mgiełki ugasiła wszystkie moje ogniska wiary w siebie fundując mi lodowaty, otrzeźwiający prysznic. To nie pierwszy raz, kiedy łączyłem się z kimś myślami, ale na pewno pierwszy raz byłem w stanie poczuć jak ktoś dzieli się ze mną duszą. To zaparło mi dech w piersiach. Opadałem jak jesienny liść porwany przez podmuch przemijania. Poczułem ją na grzbiecie, napawałem się melodią jej śpiewu, który brzmiał jak słodka kołysanka szemrząca w mojej głowie. Pozwoliłem jej przemieścić się pode mnie. Gdy zsunęła się pod mój brzuch objąłem ją przednimi łapami za szyję i w długiej, pełnej zapomnienia ciszy tonąłem w jej lazurowych oczach, które równie dobrze mogłyby zastąpić letnie sklepienie nieba. Poczułem wyraźnie wibracje maddary w powietrzu, które rozrzedzało się wraz z malejącą prędkością. Nie potrzebowałem wyjaśnień żeby wiedzieć, co się potem stanie. Pozwoliłem jej na to.
Opadliśmy na magiczną poduszkę i przeturlaliśmy się w śniegu. Trzymałem ją z całych sił śmiejąc się w głos. Śnieg oblepił całe ciała i wywołał zamęt w grzywach, które opadły nam na oczy. Upadłem na coś miękkiego i ciepłego. Zamaszystym wymachem głowy zarzuciłem wymieszaną ze śniegiem grzywę za rogi, choć część z nich uporczywie znowu opadła mi na nos.
Popatrzyłem na nią dysząc i łapczywie łapiąc oddech. Chwilowo nie miałem sił poruszać skrzydłami, które spoczęły na śniegu bezwładnie, okrywając nas jak kołderką. Z ciepłym uśmiechem odgarnąłem jej włosy z oczu, sam mając jedno ze ślepi zasłonięte plackiem ze śniegu, co wywołało u mnie jeszcze większe rozbawienie.
Czułem jak jej klatka piersiowa unosi się przyciskając się do mnie. Jej gorący i wilgotny oddech owiewał mi pysk osadzając na nosie szybko odparowujący szron. To miał być kres przygody, nowych wrażeń, a tymczasem ona mnie pocałowała! Z wrażenia aż przymrużyłem oko pod którym musnął mnie jej język, a potem uniosłem łuki brwiowe zaglądając jej głęboko w oczy. To był przyjacielski całus? Nie wiedziałem jak na to zareagować, bo poczułem nieznany dreszcz w sercu promieniujący na całą klatkę piersiową.
- Chyba zemdleję - zachichotałem w odpowiedzi. Chyba naprawdę miałem zawał serca. Jej falujący od przepony brzuch był mięciutki i taki ciepły, że z trudem i ogromną niechęcią zdecydowałem o zsunięciu się z niej żeby pozwolić jej na złapanie oddechu. Przesunąłem się na bok, a potem na grzbiet. Leżąc obok niej, na jej lewym skrzydle odetchnąłem pełną piersią. Uśmiechnięty od ucha do ucha z oczami przesłoniętymi mgiełką rozmarzenia popatrzyłem w górę na świecące nad nami gwiazdy. Ogon przysunąłem do jej ogona i splotłem ich czubki razem.
- Czujesz to? - zapytałem odsapując. - Jakbyś się na nowo urodziła. Jakbyś na nowo uczyła się władać swoim ciałem, które płonie, a krew wrze ci w żyłach, a serce chciało uwolnić się z piersi i mogło stawić czoła całemu światu. Dziękuję! - odetchnąłem rozmarzony.
Nie potrafiłem wyrazić słowami swoich wątpliwości co do tego całusa. Nie brałem w ogóle pod uwagę tego, że mógłbym się jej spodobać. Ona na pewno miała kogoś. Sama przecież mówiła, że kocha "Niebo". Farciarz z tego Nieba. Ech. Zazdrościłem mu, chociaż nigdy nie podejrzewałem, że zdarzy mi się zauroczyć w samicy.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
Ostatnio zmieniony przez Śnieżna Zadyma 2019-12-26, 14:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 14:46   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Uśmiechnęłam się ciepło, słysząc jego śmiech. Obserwowałam, jak odgarnia grzywę za rogi, a nastepnie pochyla się, aby odjąć grzywkę z mojego oka. Zamrugałam szybko powiekami, krztusząc się śmiechem. To było na pewno ciekawe przeżycie.
Widziałam jego zaskoczenie, gdy mój język dotknął jego policzka. Zapomniałam, że najpewniej był niewinny na o wiele więcej sposobów, niż tylko swoją naturą.
Miałam ochotę westchnąć, napotykając na tą granicę, ale tego nie zrobiłam. Odpowiedziałam jedynie znaczącym, dłuższym spojrzeniem, ukazując krańce kłów w uśmiechu, słysząc jego komentarz.
Przez tych kilka chwil mogłam rozkoszować się ciepłem płynącym po moim brzuchu, które wysączało się z jego własnego.
Potem jednak sturlał się na moje lewo. Pozostałam więc chwilę na grzbiecie, obserwując migoczące gwiazdy, chmury oraz delikatnie sypiący śnieg. Stróżki pary wzlatywały, rozwiewając się. Położyłam lewa łapę na piersi, przeczesując szponami własne futro, bawiąc się nim.
Tak, nowe życie.
Odwróciłam się na lewym boku, pozostawiając skrzydło rozluźnione. Ułożyłam łeb na ramieniu, obserwując kontur jego profilu, szeroki łuk uśmiechu, błysk w złotym oku. Zastrzygłam uszami.
- To ja dziękuję, potrzebowałam tej chwili zapomnienia. Wiatr, niebo i gwiazdy, no i ty, pomogliście mi na chwilę oderwać się od rzeczywistości - wymruczałam cichym głosem, już mniej beztroskim, po prostu cichym.
Zielonym szponem musnęłam wrażliwą część jego przedramienia, koło pachy, łaskocząc go. Uśmiechnęłam się nieznacznie.
- Nikczemnie skradłam ci pierwszy pocałunek - rzuciłam żartobliwie, przymrużając perłowe powieki.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 15:23   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Prawdę mówiąc jej bezpośredniość i ten brak hamulców bardzo odzwierciedlała moją osobowość... sprzed kilku księżyców. Ale dojrzewałem, i pewne sprawy, o których istnieniu w ogóle nie wiedziałem, zaczęły się komplikować i plątać zależnościami. Ale to byłem nadal ja. Ten sam Sorei zz Bariery. Figlarny, zawadiacki, bezwstydny i szalony. Tylko ciut ostrożniejszy w kontaktach z samicami w swoim wieku.
Wzdrygnąłem się, kiedy poczułem łaskotanie na boku. Zachichotałem próbując się powstrzymać od ratowania się ucieczką. Znieruchomiałem, kiedy mnie rozgryzła. Powinienem zarumienić się jak brzoskwinia w sadzie, ale nie! To było imponujące.
- Co mnie zdradziło? - zapytałem przekręcając głowę w jej stronę. Nie byłem typem lowelasa, choć zewnętrznie niczego mi nie brakowało. Miałem atrakcyjną posturę, zdrowe łuski, obezwładniający uśmiech. Czego chcieć więcej? A jednak samice nie lgnęły do mnie jak muchy do... Nieważne.
- No tak. Nie spodziewałem się tego - przyznałem z mniejszym uśmiechem. - To było bardzo przyjemne. Przyznaję. Ale nie będziesz przez to miała kłopotów? - zapytałem z troską w głosie.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
Ostatnio zmieniony przez Śnieżna Zadyma 2019-12-26, 15:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 15:34   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Niektórzy dojrzewali szybciej, niż inni. Lub po prostu byli zestawiani w sytuacjach, które im to nakazywało. Sama nie byłam nigdy nazbyt wstydliwa. Lubiłam towarzystwo innych, a płeć przeciwną kusiłam od zawsze. Być może dlatego zaledwie w wieku kilkunastu księżyców zasmakowałam obu braci. Nie skończyło się to dla mnie dobrze.
Samce uwielbiały brać, posiadać. Potem tobą gardziły.
Ale ja też byłam dobra w braniu i trochę lepsza w dawaniu. Zresztą, dlaczego miłość miała być czymś złym? Nawet jeżeli jedna z nich była tylko błędem, nieprzekalkulowanym ryzykiem? Przynajmniej zrobiłam wszystko, aby ten drugi raz był przyjemny, nie zostawił po sobie strachu, czy zagubienia.
Uśmiechnęłam się odrobinę szerzej, słysząc jego chichot, oraz widząc podrygiwania, gdy próbował mi umknąć.
- Zgadywałam - mrugnęłam do niego ślepiem. - Ale tak po prawdzie wiele smoków dopiero w tym okresie odnajduje w sobie fascynację smoczym ciałem, czy to płci przeciwnej czy do tej samej - uściśliłam, zdmuchując znad czoła niesforne, wilgotne kosmyki grzywy.
Kolejne jego pytanie sprawiło, że mój uśmiech miał w sobie coś z przebiegłego kota. Źrenice niewątpliwie miałam rozszerzone, kiedy przesunęłam szpony na jego pierś, przebierając palcami, jak po dobrze skrojonym instrumencie. Wypróbowałam akordy, sprawdzając jego nastrojenie. Spojrzałam na niego, niby to nieśmiało, chociaż z figlarnym błyskiem w oku, spod powiek. - Cóż może grozić smoczycy za całowanie przystojnego samca? - zastrzygłam frędzlami uszu, drocząc się z nim.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 16:16   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Lekko zmrużyłem oczy, kiedy zaczęła mówić jak Uzdrowiciel. No tak. Przecież znała smoczą fizjologię od podszewki. Aż strach pomyśleć, co mogła zrobić z samcem mając takie zaplecze wiedzy. To było przerażające i jednocześnie fascynujące! Zaśmiałem się myśląc o tym.
- Pół biedy jeśli to fascynacja. Przynajmniej jest z tego obopólna przyjemność. Gorzej jak chodzi tylko o... - zająknąłem się. - No wiesz. O jednostronną przyjemność.
W ogóle poczułem się nieswojo schodząc na nieodkrytą dla mnie ścieżkę tematów. Co ja mogłem o tym wiedzieć? Tyle co się czuło i widziało u siebie, czy u innych. Czy tam zasłyszało w grupce przechwalających się i fantazjujących samców.
Zauważyłem jak zmienia się jej mina i przybiera kształt polującego kota. Wywołało to u mnie krótki śmiech, bo było to tak samo podniecające przeżycie dla mnie jak i dla niej. Popatrzyłem na jej łapę, której szpony sunąc do góry wspięły się po żebrze na szczyt klatki piersiowej, chronionej przez pancerz z szerokich płatów łusek. Z zaciekawieniem analizowałem osobliwe uczucie, które wprawiało mnie w zakłopotanie i... fascynację jej talentem do manipulowania samczymi odruchami. Łuski na brzuchu przemieniały się w mniejsze i cieńsze, a im bliżej krocza, przypominały zwykłą, pofałdowaną skórę. Póki co panowałem nad swym ciałem, ale obserwując postępy samicy, nie wiedziałem jak długo to potrwa. To była rozkoszna tortura!
- Czy to było o mnie? - zapytałem z przekąsem, unosząc łuk brwiowy. - Ale twój partner... Niebo? - zapytałem. Chciałem i nie chciałem żeby przestawała. Byłem w rozterce, bo nie wiedziałem nic o "tych" sprawach. Wrzosowiska była piękną, smoczycą. Prawdziwą perłą wśród topornych kamieni i chciałem ją chronić przed konsekwencjami. Bałem się tego co miało nadejść.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
Ostatnio zmieniony przez Śnieżna Zadyma 2019-12-26, 16:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 16:28   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Obserwowałam spokojnie ruch jego klatki piersiowej. Pod opuszkami palców czułam szybsze tętno, które rezonowało spod łusek delikatnym drżeniem. Kącik pyska wygiął mi się w półuśmieszku. Spojrzałam na niego otwarcie. Był uroczy w swym zakłopotaniu, a jego reakcje tylko utwierdzały mnie boleśnie w fakcie, że musze być ostrożna. Nie mogłam na niego naciskać. Mógł nie chcieć...
Nie wróć, chcieć chciałby na pewno, był młody, a w jego ciele szalały hormony - zresztą, jak i w moim - ale musiałam rozegrać to tak, aby to on podjął ostateczną decyzję.
Wszak nie każdy chciał łączyć się na chwilę z obcym, bądź obcą. Ja przestałam mieć ku temu jakiekolwiek opory, pragnęłam zapomnienia, ciepła drugiego ciała. Ale nie ceną złamania go. Nie był chyba w pełni Wodnym, sam mówił, że nie dawno przybył spoza dawnej Bariery, więc mogłam, a nawet musiałam, być delikatna.
- Seks mało kiedy jest przyjemny tylko dla jednej strony, chyba że jest wymuszony, Soreiu - uściśliłam, szponami prześlizgując się leniwie, mimochodem pod mostek, gdzie łuski stopniowo z najszerszych, przechodziły w te mniejsze, a tym samym delikatniejsze, bardziej wrażliwe.
Zaśmiałam się cicho na jego pytanie, każdy z nas miał w sobie coś z nieświadomego narcyza. Nacisnęłam delikatnie mocniej na jego łuski, schodząc tylko kilka niżej. Dla potwierdzenia jego domysłów.
- Zabawny jesteś - spojrzałam znowu w jego ślepia, kładąc lekko po sobie uszy. - Nie mam życiowego partnera, wędrowcze. Niebo jest nieboskłonem, latam w jej objęciach. To matka najwyższego Boga, Immanora - skróciłam jego niepewność, przekrzywiając lekko łeb na przedramieniu.
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 17:13   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Znałem kogoś, kto bardzo cierpiał z tego powodu, ale ugryzłem się w język, bo obiecałem sobie do tego już nie wracać. Spaliłem te wspomnienia kwasem w mięśniach skrzydeł i nie zamierzałem dłużej walczyć z cieniami przeszłości, które ostatecznie pokonałem.
Sfera w którą mnie ostrożnie wprowadzała, należała tylko dla kogoś wyjątkowego. Nie odczuwałem żadnego przymusu, ani nacisku, że musi to być z pierwszą lepszą... To miał być mój wybór. W odpowiednim czasie i z odpowiednią samicą. A patrząc w turkusowo-czerwone oczęta Wrzosowisk uwierzyłem, że to był odpowiedni moment i odpowiednia wybranka.
Uśmiechnąłem się zalotnie i przysunąłem pysk bliżej jej nosa. Wysunąłem szkarłatny język i polizałem ją od wargi do kącika oka. Miał nadzieję, że odbierze to właściwie.
- Niewątpliwie masz dar urody od samych bogów. Ale to twoje wnętrze mnie przyciąga - uśmiechnąłem się do niej ciepło. I spojrzałem w dół ponad swoją piersią, gdzie muskała mnie łapą, a potem znowu przekrzywiłem łeb kiwając lekko głową. Drżałem na samą myśl o tym co mnie czekało. Jej palce były ciepłe, ruchy koliste i intrygujące. Chciałem przewidzieć dokładną trasę pieszczot, ale samiczka bez przerwy mnie zaskakiwała.
Oddychałem równo i ciągle walczyłem o zachowanie trzeźwości myślenia. Walczyłem z własnym oporem. Z własnymi kompleksami i nie mogłem sobie poradzić z tym samemu. Potrzebowałem kogoś, kto obudzi we mnie pierwotne instynkty. Kogoś takiego jak Sufrinah, której dotyk przestał mnie krępować.
Otulony miękkim śniegiem. W ustronnym zaciszu pod baldachimem gwiazd, nie mogłem sobie wyobrazić lepszego klimatu na inicjację. Skąpany w błogosławieństwie białej poświaty księżyca mogłem oddać się zmysłowym pieszczotom najpiękniejszej istoty, która stąpała po tej ziemi.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 17:41   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


Czułam chłód śniegu, który otulał nas, niczym najmiększe skóry. Nie przeszkadzał mi, byłam skrajną dwóch chłodnolubnych ras. Zimno, noc, to było to, co kochałam.
Dawkowałam nam napięcie. Było słodką torturą, chociaż marzyłam o czymś więcej. Dużo, dalej, bardziej. Ale cierpliwie czekałam, korzystając z miękkiej perswazji, powoli przebijając się przez opór, ugłaskując sobie jego ciało oraz umysł.
Chciałam, aby pragnął tego tak mocno, jak ja w tej chwili. Aby to zapamiętał, bo było to jedno z najważniejszych doznań, które rzutowało na dalsze dorosłe życie. I ode mnie nie zazna potem potępienia. Wprowadzę go rozkoszą w ten świat, pokażę czym może się stać, jak daleko zawędrować.
Sama zmażę z siebie poczucie winy, które ktoś próbował we mnie zakorzenić.
Może nawet sama sobie przypomnę tą beztroskę z czerpania oraz dawania?
Bezbłędnie wyczułam moment, kiedy podjął decyzję, a moje serce ścisnęło się ze słodką udręką, bijąc chaotycznie, przeganiając posmak porażki, cierpienia, rozpraszając je częściowo w niebycie. I kilka z głębokich ran poczęło się z wolna zasklepiać. Ulga.
Kiedy uśmiechnął się pewniejszym, zalotnym wygięciem warg, a potem wysunął czerwony, wilgotny jęzorek, przymknęłam powieki, przyjmując to zaproszenie. Jego słowa były piękne, całą sobą chciałam wierzyć, że ma rację. Chciałam, aby ta chwila trwała, nim się na mnie zawiedzie, a jego niewinne spojrzenie odmieni się na dobre. Jak te czarno czerwone.

18+
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




Ostatnio zmieniony przez Mgliste Wrzosowiska 2019-12-26, 17:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2019-12-26, 18:39   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Może to i czas na przerwanie udręki i wsłuchanie się w melodyjną symfonię ściszonych dotąd pragnień. Trudno było mi się dziwić. Bo większość życia opierała się na migracji i walce o przetrwanie. Jedyną przyjemnością było podziwianie zachodów i wschodów Złotej Tarczy.
Nie wiedziałem z jakim bagażem traumatycznych przeżyć przybyła do mnie ta piękność. Ale nawet gdybym znał jej historię, to czy zachowywałbym się inaczej? Bez wątpienia nie. Koniec końców okazało się, że oboje tego potrzebowaliśmy.

18+
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Mgliste Wrzosowiska 
Łowca Plagi
Sufrinah Frywolna



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Frar; Burdig
Mistrz: Mahvran
Dołączyła: 16 Paź 2019
Posty: 1966
Wysłany: 2019-12-26, 18:59   
   A: S: 3| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,W,Pł,A,O,MP,MA,MO,Kż,M: 1| L,Skr,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel natury;


18+
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________


Atuty:
Ostry Wzrok: +1 kość do percepcji [kamienie]
Szczęściarz: + 1 sukces w razie porażki [raz na 2 tygodnie][06.2]
Przyjaciółka natury: Drapieżnik nigdy nie atakuje pierwszy, ruch należy do smoczycy.

Inne: wywar z chmielu


Życie przemija, a wraz z nim złudzenia,
Czas pozostaje z niezmiennym obliczem,
Dla nas pędzi nieubłaganie,
Zabiera,
W zamian daje więcej,
Niż chcemy dostrzegać.




 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 14