FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Rzeka
Autor Wiadomość
Śnieżny Blask 
Uzdrowiciel Wody



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 24
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Sam się z tym oblatał.
Wiek: 21
Dołączył: 14 Mar 2016
Posty: 325
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-04-21, 12:08   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,Pł,O: 1| M,A,B,S,Skr,Śl: 2| Lecz,MP: 3| W:4
   Atuty: Zwinny, Kruszyna


- Stado Ziemi samo wybrało sobie swojego patrona. Tak jak każde możliwe stado. Akurat w stadzie Ziemi to się wiąże z tym, że smoki stamtąd pochodzące są dużo bardziej wytrzymałe niż reszta smoków. Przynajmniej rodzą się takie. A Immanor jest patronem wytrzymałości. Za to w naszym stadzie, naszym patronem jest Nenya, patronka zręczności. W stadzie Ognia jest to bodaj Kamanor. W Cieniu na patrona wzięli sobie Aterala, którego utożsamiają z kolejnym wcieleniem swojego boga, który nawet nie wiem jak się nazywa. Niestety, nie wiem wszystkiego. - Ostatnie zdanie wypowiedział z lekkim smutkiem. Chciał tak bardzo zaimponować bratu wiedzą, a teraz okazało się, że jednak czegoś nie wie!
- Tarram pragnął władzy. Pragnienie władzy prowadzi nas często do zguby. Tak było np ze Słowem Prawdy. Smokiem, który objął przywództwo w stadzie Życia. Wtedy też smoki Wody postanowiły się odłączyć, bo nie chciały żyć pod panowaniem takiego smoka. Jednak wracając. Tarram nie mógł pokonać bogów, a chciał rządzić. Także zszedł na ziemię, opętał jednego z wojowników i chciał podporządkować sobie wolne stada. Uwięził resztę bogów. Nie wiem w jaki sposób, ale uwolnił ich Bóg Zimy - Kaltarel. Bóg, którego się już nie wyznaje. Osłabiony Tarram został uwięziony w ciele Erycala, boga uzdrowień. A na jego miejsce powstał nowy bóg - Ateral, który go zastąpił i stał się bogiem śmierci i sprawiedliwości. - Próbował to ująć w jakimś sensownym skrócie. Gdyby miał opowiadać całą tę historię to zajęłoby to mu na pewno z kilka dni.
_________________


Nic tak mnie nie motywuje do działania jak ludzie, którzy we mnie nie wierzą

POSIADANE:
Pożywienie -
Kamienie -


ATUTY:
- Zręczny
Jednorazowo +1 do Zręczności
- Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.



 
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1549

Wysłany: 2017-04-21, 20:38   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Złocisty znów słuchał brata, który odpowiadał na jego pytanie, jak to dobrze mieć kogoś kto odpowie, na zadane pytania, oczywiście o ile jest to w temacie.
A więc Nenya jest ich patronką, dlatego ich stada jest takie zręczne, to by wiele wyjaśniało. Nie martwiło go, że brat nie wiedział wszystkie, w końcu nie ma smoków wszechwiedzących, nawet sam Prorok może w końcu nie wiedzieć kilku rzeczy.
Najbardziej ciekawiła go sprawa Tarrama, dlatego też najuważniej słuchał gdy Śnieżny o tym mówił. I tutaj znów zainteresowała go pewna Kalterala, Boga Zimy. Skoro jego brat tak dobrze odpowiada, to czemu nie zapytać go jeszcze o to? Jeżeli Złocisty nie dowiedziałby się o tym, to potem męczyłoby go to tak, że nie zasnąłby.
- Kalteral był bogiem zimy, w sensie nie wiem, panował nad pogodą podczas tej pory roku? I tak właściwie, to dlaczego tego Kalterala już się nie wyznaje? Zrobił coś złego? Przecież z tego co mówiłeś to był bohaterem, ratując resztę bogów, takiego to powinno się tym bardziej wielbić. Dziwne że bogów można od tak przestać wyznawać, ciekawe czy będzie taki dzień, że smoki przestaną wyznawać jednego z obecnych bogów. - Zapytał Złocisty, jejku, ile on się dzisiaj dowie, oby mu łeb od tej wiedzy nie pękł.
 
 
Śnieżny Blask 
Uzdrowiciel Wody



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 24
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Sam się z tym oblatał.
Wiek: 21
Dołączył: 14 Mar 2016
Posty: 325
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-04-21, 21:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,Pł,O: 1| M,A,B,S,Skr,Śl: 2| Lecz,MP: 3| W:4
   Atuty: Zwinny, Kruszyna


- Bogowie pojawiają się i znikają w życiu smoków. Nie wiem jak stary jest Kalteral, ale nie jest związany z naszymi wierzeniami. Dlatego nie czcimy go. Smoki często zapominają, mają tendencje do nie pamiętania o najważniejszych smokach ich w życiu, a sądzisz, że będą pamiętać o bogach? Bogowie są dodatkiem w naszym życiu. Oni żyją swoim życiem, my swoim, a czasem nasze drogi się schodzą. - Wyjaśnił bratu. Sam nie pojmował natury wszechrzeczy, nieśmiertelności czy bóstw. Próbował brać to według racjonalnego spojrzenia.
- Przecież smoki z łatwością przestały wyznawać Tarrama. Na jego miejsce pojawił się nowy bóg. Kto wie jak było z Kalteralem. Może na jego miejsce pojawili się obecnie bogowie? Może kiedyś smoki wyznawały bogów pór roku? Nie dowiemy się tego, bo nie ma na świecie tak starego smoka. Nawet prorok nie jest tak stary, aby to wszystko pamiętać. - Wyjaśnił bratu, uśmiechając się serdecznie do niego. Jeśli dzięki tej rozmowie jego brat zrozumie bardziej otaczający go świat to jego serce się naprawdę radowało.

/raport wiedza I
_________________


Nic tak mnie nie motywuje do działania jak ludzie, którzy we mnie nie wierzą

POSIADANE:
Pożywienie -
Kamienie -


ATUTY:
- Zręczny
Jednorazowo +1 do Zręczności
- Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.



 
 
 
Samiec 
Pisklę
Nikt



Stado: Cienia
Rasa: Morski
Księżyce: 52
Płeć: Samiec
Wiek: 20
Dołączyła: 13 Lip 2016
Posty: 784
Wysłany: 2017-05-26, 14:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Skr,Śl: 1| W,A,O,MP,MO,MA,Kż,Pł: 2| M,B,S,L: 3
   Atuty: Inteligentny,Chytry Przeciwnik


// tu już chyba koniec?
/notka dla mnie taka, że to jest fabuła po wydarzeniach z Umbrą, ale przed wydarzeniami w Cieniu. naprawiam zabitą czasoprzestrzeń q~q

Siły miał coraz mniej, z wolna tracił poczucie czasu. Wydawało się, że już nic nie ma znaczenia, obraz na przemian stawał się ciemny i niewyraźny, a potem znów nabierał ostrości, dekoncentrując Samca. Czuł otaczającą go krew, ale starał się oddzielić od jej doświadczania, nie chciał już aby napełniała go niezdrową energią, zależało mu jedynie na wyciszeniu. W głowie dudniła mu odpowiedź Undarii, tak boleśnie prosta i jednocześnie komplikująca wszystkie jego wartości, że zupełnie nie potrafił się skupić. Bolesny mętlik.
Oddychanie pod Wodą było trudniejsze, co z przerażeniem zauważył dopiero po dłuższym czasie, wcześniej zbyt pochłonięty oddalaniem się w pośpiechu od brązowej, jakby istniała szansa, że za nim podąży.
Po dłuższym odcinku wynurzył się, nabierając powietrza tak łapczywie, jakby jego własna Przestrzeń stwierdziła, że już nie zamierza go akceptować. Wyrzucił łapy na brzeg, zahaczając szponami o trawę i tak zastygł, tonąc wciąż we własnej krwi. Jego łapy trzęsły się, ale nie wiedział dlaczego i tylko wpatrywał się w nie, zaskoczony, starając się skoncentrować na tyle, by powstrzymać niepożądany odruch.
Wszystko to tylko tępa przyjemność, dzika i podświadoma, bez żadnej wartości, ani budowanego przywiązania. Jak mógł, w celu zaspokojenia tego pierwotnego instynktu tak niszczyć swoje ciało? Oparł łeb na brzegu, resztę ciała wciąż zostawiając w Wodzie, która go uspokajała i przymknął ślepia, starając się pojąć to wszystko.

2x lekka [Trzy szramy po szponach, ciągnące się wzdłuż lewej łapy, zaczynające się poniżej wysokości łokcia i ciągnące aż w pobliże palców, zadane od frontu, szarpane, ale płytkie, poprzecinane łuski i skóra, nie uszkodzony mięsień; trzy podłużne rany szarpane, zaczynające się za prawym ramieniem, w pobliżu siódmego żebra i ciągnące aż aż do łokcia, rozerwane łuski i płytko przecięta skóra, nie uszkodzony mięsień, lekkie krwawienie na całej długości ran]
1x średnia [Trzy głębokie dziury pozostawione po szponach w lewym ramieniu, wysoko w pobliżu kłębu, wstępnie rana kłuta, ale nieregularna, szpony ugodziły kilkakrotnie w to samo miejsce, rozgrzebując ją, skóra przebita, powgniatane w ciało łuski, odłamki powbijane wewnątrz rany, przebity mięsień czworoboczny, zarysowana łopatka, ból promieniujący aż po palce, lekki paraliż kończyny, obite krwawienie]
1x ciężka [ugryziona lewa strona szyi, głębokie rany kłute, zmiażdżone łuski, przegryziony mięsień ramienno-głowowy, obfite krwawienie, nieregularne skurcze i drgawki, ból promieniujący aż do piersi, duża utrata krwi, możliwość zakażenia, uszkodzone z zewnątrz i wewnątrz skrzela, przerwana błonka, krwawienie wewnętrzne, utrudnione oddychanie pod wodą]
_________________

♥ Głos ♥
×

[color=#99CC99]
 
 
 
Nieprawidłowy Element 
Uzdrowiciel Ziemi
Szewc bez butów



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Kapłanka Cienia
Partner: Kryształowa Łuska*
Wiek: 16
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 3251
Wysłany: 2017-05-27, 13:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: M,Skr,A,O,MA,MO,S,L,Pł,Śl,W,MP,B: 1| Lecz: 2|
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny, Zielarz; Wybraniec bogów


Szedł wesoło, wręcz tanecznym krokiem, a dusza jego się śmiała. Pierwszy raz, od tak dawna, można powiedzieć, że Daimon odczuwał prawdziwe, niewymuszone szczęście. Kto, by pomyślał, że wzajemna miłość jest w stanie mu tyle dać? Dzisiaj czuł się na siłach nawet w tym, by zmierzyć się ze swoją dolegliwością, wariactwem, już sam nie wiedział jak to nazywać i pokonać to raz na zawsze, albo nauczyć się to wreszcie kontrolować. Gdy jest się tak zakochanym, nie myśli się racjonalnie i w tej chwili kleryk Ziemi nie bał się, tak jak jeszcze parę dni temu. Musi działać teraz, póki jest w tak dobrym stanie i póki endorfiny szaleją mu w głowie.
Od spotkania z Umbrą wracał przez tereny wspólne, dokładniej przechodził przez tereny koło Zimnego Jeziora. I już prawie przeszedł wzdłuż brzegu rzeki, kiedy nagle zamarł, kątem oka dostrzegając przed sobą wystające i czepiające się brzegu łapy i wysunięty łeb. Podszedł bliżej i zobaczył na wpół przytomnego smoka, zanurzonego w wodzie, bardzo rannego. Nie poznał go od razu, ale od razu wziął się do działania.
-Trzymaj się tak mocno, jak możesz.- powiedział, choć nie był pewny czy go zrozumiał, przypadł do ziemi i delikatnie, ale stanowczo wsadził mu łapy pod pachy, zauważając przy tym kolejną ranę, nie tylko tą na szyi, po czym zapierając się tylnymi nogami o ziemię zaczął ciągnąć do przodu, by wyciągnąć rannego z wody. Samiec nie należał do tych najlżejszych smoków i Strzaskany trochę się namęczył i nasapał wyciągając go z koryta rzeki, brudząc się przy tym woda i krwią. Ułożył go jeszcze w bezpiecznej pozycji i dopiero teraz pozwolił sobie na sekundę przerwy. Popatrzył na niego raz jeszcze i doznał olśnienia. Przecież go znał, co prawda nie z imienia, ale spotkali się już. W niezbyt przyjemnych okolicznościach. No, ale co z tego, kiedy teraz ten potrzebował pomocy, a on jako przyszły Uzdrowiciel powinien mu jej udzielić? Pomógłby mu nawet, gdyby nie miał dzisiaj tak dobrego humoru. Za pomocą magii zebrał okoliczne patyczki, większe i mniejsze, które ułożył w stosik, osuszył i zapalił niedaleko chorego smoka, robiąc ognisko. Dopiero mając pewność, że ten nie wychłodzi się całkiem, bo nie wiadomo ile w tej wodzie siedział, a rzeka ciepła nie była, przywołał zioła potrzebne do leczenia: kalinę, jemiołę, tasznik, żywokost i babkę lancetowatą, oraz miseczki i patyczki, którymi się posługiwał. Zaczął od przygotowania napar z owoców kaliny, które wsadził do miseczki i zalał wrzątkiem, a następnie po chwili leciutko ostudził. Podszedł do na wpół przytomnego smoka i napoił go gęstym naparem, ostrożnie wlewając mu napój do gardła.
-Pij. Ja Ci pomogę.- wyszeptał i kolejno przygotował napar z liści jemioły, który można było podzielić ją na 4 części. Nałożył odrobinę gęstego i ostudzonego płynu na ranę na lewym ramieniu, a pozostałe 3/4 podał do wypicia. Kolejnie połamał korzenie tasznika na mniejsze części wadził do wypłukanej miski po jemiole i sparzył gorącą wodą. Kiedy krwawienie ustało choć trochę nałożył korzenie na ranę na szyi i na ramieniu, by ulżyć nieco bólowi, jaki musiał doskwierać samcowi. W międzyczasie, pogniótł patyczkiem liście babki lancetowatej, które ułożył na mniejszych ranach zadanych na obydwu, przednich łapach smoka. Przygotował teraz maź ze sproszkowanego korzenia żywokostu, którego wsadził do miseczki, zalał niewielką ilością wody i wymieszał. Taki zgęstniały płyn nałożył na ranę na szyi, by ułatwić jej gojenie. Oczywiście zdjął wcześniej korzenie tasznika. Musiał zrezygnować z podania mu macierzanki i lubczyku, gdyż będzie musiał nadrobić zasób tych ziół w swoim składzie.
Kiedy już nakarmił i nasmarował go wszystkimi ziołami, jakimi tylko mógł w tym przypadku, zaczął leczyć magią.
Położył otwartą dłoń na jego szyi, blisko rany, ale nie na samej ranie, zamknął oczy i wysłał magiczny impuls do jego ciała, który pozwolił mu się przebić przez jego magiczną, naturalną barierę. Skupił się na ranie, na jej właściwościach, na głębokości, szerokości, na wszystkim i dopiero kiedy poznał ją całą, zaczął działać. Oczyścił wpierw ją z brudów, zanieczyszczeń, resztek krwi i zakażenia, które mogło się wdać. Pozbył się tego i dopiero wtedy zaczął łączyć przerwane, uszkodzone żyły i nerwy. Odbudowywał zniszczone tkanki, delikatne naczynka skrzeli, które zostały naderwane. Przywracał dawną świetność blaszkom skrzelowym i błonce, tak by morski mógł dalej, swobodnie oddychać pod wodą. Ostrożnie, z precyzją pobudzał do życia komórki i zmuszał do regeneracji, odbudował zmiażdżone łuski. Kolejno przesunął łapę i położył ją na jego ramię. I tutaj zaczął przesyłać swoją magię, by wyczyścić ranę z burdów, połączyć rozerwane ze sobą żyły, nerwy na mięśniu, które spowodowały paraliż, odbudować zniszczone tkanki, wypełnić ślady po dziurach, zagoić przebicia widoczne na skórze, odbudować łuski, które ucierpiały na skutek tego ciosu. I kiedy już wyleczył te dwie, trudne rany, automatycznie przesunął łapę niżej, tuż pod jego łokieć. Teraz tam zaczął leczyć ranę, która była dużo prostsza i łatwiejsza. Przecięcia na skórze i łuskach łączyły się ze sobą, zasklepiając ranę. Mimo, że tu łatwiej było mu operować również był bardzo skupiony na tym co robi i nie żałował swojej magii, kiedy już wyleczył to przecięcie i umocnił skórę i łuski w tym miejscu, przeniósł dłoń na prawą rękę. Jeżdżąc dłonią wzdłuż rany, jak wcześniej naprawiał uszkodzone łuski, łączył ze sobą przecięcie, regenerował podniszczone tkanki. Kiedy już miał pewność, że to wszystko co może zrobić, odsunął łapę z jego ciała.
_________________
Może jestem szaleńcem,
lecz te głosy wzywają,
wzywają mnie z głębi nocy,
z księżyca, z głębi ciszy w mym pokoju,
abym ruszył i przemierzył suchą stopą morze świata.


Może jestem czarownikiem,
który słyszy jak mówią soki drzew
i widzi poprzez drzewa,
czarownikiem który stracił
władzę zaklinania.



Ulubieniec
W połowie polowania/misji smok spotyka duszka lub boską manifestację. W przypadku polowań łowców/wypraw - raz na 2 tygodni
Niestabilny
Smok dostaje dodatkową kość podczas testów na magię, ma jednak +1 do ST takich akcji. W przypadku niepowodzenia, maddara smoka zadaje mu maksymalną ranę, na jaką pozwala ilość kostek, którymi smok dysponuje, ale nie poważniejszą niż rana krytyczna.
Zielarz
Raz na tydzień Uzdrowiciel napotyka na swej drodze poszukiwane przez siebie dorodne zioło. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia).
Ostatnio zmieniony przez Nieprawidłowy Element 2017-06-04, 12:23, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-07-06, 16:25   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


pora zacząć misję zajmowania wszystkich wodnych tematów xD

Jej wypraw poznawczych ciąg dalszy. Wiedziała już czym były owady i niestety większość co potrafiła o nich powiedzieć, to właśnie to co usłyszała po raz pierwszy od mamy. Wchodzą do nosa.
Niektóre wydawały się naprawdę śliczne, miały kolorowe skrzydełka, błyszczące, gładkie ciała albo porastał je dziwaczny mech, który z bliska kojarzył jej się z ciemną, smoczą sierścią. Te najbarwniejsze stworzenia, nie zbliżały się do niej, ponieważ wolały pozostawać w pobliżu zieleni, ale opinię o ich całym, owadzim gatunku wyrobiły te najmniejsze, szybko latające stworzonka, które chmarami gromadziły się przy brzegach rzek i jezior.
One nie rozlatywały się we wszystkie strony, kiedy wychodziła na brzeg, a jak głupie przylepiały do niej i ginęły, kiedy chowała się pod wodą. Poza tym naprawdę nie miała ochoty udostępniać im swoich nozdrzy jako prywatnej jaskini.
Tutaj rzeka była nie tylko płytsza, ale dno było pełne kamieni, na których co jakiś czas przystawała. Z dna starała się obserwować powierzchnię, gdzie spodziewała się obecności tych małych stworków. Nie łatwo było ją dostrzec, ze względu na jej maskującą maść, więc jej jaskrawe ślepia z daleka przypomniały różowe rybki.
_________________

[color=#5c8a8a]
 
 
 
Ferida 
Pisklę



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Płeć: Samica
Opiekun: Południowy Deszcz
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 550
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-09, 17:27   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,A,O,MP,W,Sl: 1
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik;


Sześcioksiężycowa już Ferida w końcu opuściła bezpieczne tereny Cienia, ruszając na podbój świata bliższego i dalszego. Ta pierwsza wyprawa napawała ją na równi dumą i niepokojem. Dumą, że jest już dość duża, by wędrować samopas, zaś niepokojem, bo nie do końca wiedziała, gdzie poniosły ją łapki.
Szła jednak naprzód, odważnie, strosząc kolce na grzbiecie i skrzydełkiem przyciskając do ciała wazon owinięty szkieletem węża.
- Myślisz, że mama będzie mnie szukać? - zapytała, choć nie było tu nikogo, kto mógłby jej odpowiedzieć.
Zastrzygła uszkami, jakby słuchała odpowiedzi, po czym skinęła łebkiem.
- Ale zanim Shannon nas znajdzie, mamy czas na jedną, małą przygodę. - powiedziała, choć w jej głosie dosłyszeć można było raczej nadzieję, niż pewność.
Drepcząc wciąż naprzód na swoich cieniutkich jeszcze nóżkach, dotarła w końcu nad Wielką Wodę. Do tego czasu nie powiedziała już nic. Najwyraźniej wszelkie kwestie zostały już omówione. Ujrzawszy Wielką Wodę, zatrzymała się jak wryta.
- Ty to widzisz? - wyszeptała.
Nigdy dotąd nie natknęła się na taką wielość mokrości. Nawet małe jej ilości wydawały się młodej groźne i tajemnicze, a co dopiero taki bezmiar! To na pewno tutaj łowi się wodę. Co prawda chwilowo nie widziała żadnych Łowców Wody, jednak była pewna, że gdzieś tu są. A może widziała, po prostu nie byli podobni do Mistycznookiej? Te małe istotki uparcie krążące nad taflą mogły być Łowcami Wody... prawda?
_________________
Atuty
Szczęściarz
Chytry Przeciwnik

Ekwipunek:
Mięso: 0/4
Owoce: 0/4
Kamienie: 10
Fabularne: Łuska Chalcedonu, czaszka

#d77219 - Ferida mówi | #8eaaff - głosy w głowie Feridy mówią
 
 
Zaranna Łuska 
Adept Ziemi
Huncwot



Stado: Ziemi
Rasa: Górski
Księżyce: 31
Płeć: Samica
Opiekun: Gonitwa Myśli
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: a z czym to się je?
Wiek: 24
Dołączyła: 19 Cze 2017
Posty: 380

Wysłany: 2017-07-21, 09:24   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,MA,MO,W,M,Kz: 1| Skr,Śl: 2|
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć przodka


//samodzielka - inny odcinek rzeki

Kolejne księżyce mijały, a Zaranna cały czas starała się rozwijać swoje umiejętności. W przerwach między naukami u Opoki Ziemi i treningach z Gonitwą, sama także starała się utrwalać to co już zapamiętała i ćwiczyć swoją sprawność. W takim też celu przybyła nad jedną z rzek wpadających do Szklistego Jeziora.
Gdy ostatnio ćwiczyła swoje zdolności pływackie na terenach Ziemi robiła to w małym jeziorze pełnym złotych rybek. Tym razem chciała rozwinąć zdolności dłuższego pozostawania pod wodą oraz pływania pod prąd, a nie tylko w wodzie stojącej. Powolutku weszła do rzeki, przyzwyczajając się do jej temperatury. Gdy poczuła, że traci dno pod nogami, odbiła się lekko jakby chciała podskoczyć i zaczęła na przemian poruszać łapami. Prawa przednia, lewa tylna, lewa przednia, prawa tylna. Zauważyła, że chociaż powoli posuwa się do przodu nurt rzeki spycha ją na dół i w efekcie nie porusza się prosto tylko po ukosie. Zaczęła mocniej uderzać łapami, w nieco szybszym tempie, żeby pokonać prąd i dotrzeć do drugiego brzegu. Musiała jednocześnie pilnować oddechu, aby nie zasapać się zbytnio i nie zmęczyć, chociaż walka z rzeką i tak była dla niej bardziej wyczerpująca niż myślała. Gdy po dłuższej chwili pływania poczuła, że jej łapy zahaczają o dno, wyszła na brzeg i odpoczęła chwilę, wyrównując oddech i relaksując się przy spokojnym szumie wody. Potem ponownie weszła do rzeki, ale nie zaczęła płynąć do kolejnego brzegu, tylko dopłynęła do centrum rzeki i ustawiła się głową naprzeciwko jej nurtu. Skrzydła miała mocno dociśnięte do ciała, ogon podobnie jak podczas lotu pomagał jej w sterowaniu. Zauważyła, że gdy wygina lekko ogon w prawo lub w lewo, woda pływa go tak jak powietrze i łatwiej jest jej skręcić. Najpierw przebierała łapami mi średnim tempie i spoglądając od czasu do czasu na prawy lub lewy brzeg spostrzegła, że utrzymuje się mniej więcej na jednym poziomie, nie pozwalając sobie spłynąć z rzeką w dół, ale też nie przesuwając się w jej górę. Zaczęła więc przebierać łapami mocniej i szybciej jak poprzednio, odruchowo wyciągając także do przodu głowę. Powoli płynęła w górę rzeki, choć walka z nurtem nie była łatwa. Nie chodziło nawet o jego siłę, ale także o to jak niespodziewanie potrafił przesunąć ją o kilka skoków w prawo lub w lewo, nawet jeśli kontrowała go ogonem. Po kilku dłuższych chwilach poczuła, że jej łapy stają się coraz cięższe i coraz bardziej zmęczone, a wcale nie popłynęła aż tak daleko. Nie odpuściła jednak, zawzięcie płynąc w górę rzeki, ćwicząc mięśnie łap oraz ucząc się jak zachowują się prądy i starając się zawczasu przygotować odpowiednią kontrę. Gdy poczuła, że nie da rady więcej postanowiła zanurkować. Jednym szybkim uderzeniem wszystkich łap uniosła się do góry biorąc głęboki wdech, a potem opadła w wodę, rozkładając skrzydła, gdy jej rogaty łeb znalazł się pod wodą. Machnęła nimi dwa razy, aby znaleźć się prawie przy samym dnie rzeki. Złapała się pazurami za wielki kamulec i przez krótką chwilę rozglądała się dookoła, pozwalając by woda rozprostowała jej ciało. Potem zaczęła powoli poruszać skrzydłami tak jak w locie, ale znacznie wolniej. Delikatnie puściła kamień i przyciągnęła wszystkie łapy do ciała, utrzymując się w jednym miejscu jedynie za pomocą skrzydeł. Potem zaczęła poruszać nimi mocniej i głębiej, płynąc w górę rzeki. Podobnie jak na powierzchni ogon pełnił rolę głównego steru nadającego jej kierunek, z niewielkimi poprawkami w postaci ruchów skrzydeł pod lekkim kątem. Pływanie pod powierzchnią wody znacznie bardziej jej się podobało, bo nie było tak męczące, choć musiała co jakiś czas wynurzać się, aby zaczerpnąć oddechu. W pewnym momencie głębokość rzeki uległa znacznemu spłyceniu i Zaranna skorzystała z okazji, aby bezproblemowo wrócić do brzegu. Przez jakiś czas odpoczywała wygrzewając się na słońcu, leżąc na miękkim, rzecznym piasku i słuchając szumu wody. Po pewnym czasie podniosła się, przeciągnęła i odleciała w kierunku terenów stada Ziemi.
_________________
Ostry Wzrok
Urodziłeś się z wyjątkowo wyostrzonym jednym z podstawowych smoczych
zmysłów - wzrokiem. Polegając na nim masz większe szanse na sukces.
Pamięć przodka
Nie wiesz skąd, ale wiesz niektóre rzeczy. Kojarzysz walki, których nigdy nie stoczyłeś.
Znasz słabe punkty swoich przeciwników. Smok zna słabe punkty drapieżników,
przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).


Karta kompana
Ostatnio zmieniony przez Zaranna Łuska 2017-07-21, 09:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-07-21, 12:11   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


// po nieobecności miałam nieogar, ale teraz postaram się być regularna xD

Dobiwszy do naturalnej bariery, oparła się łapami na mulistej ścianie i wykrzywiła łeb w kierunku powierzchni. Dotąd nie korzystała z magii bardzo często, a jeszcze rzadziej z tej nie dotyczącej walki, ale próbując dopatrzeć się owadów spod tafli, jako naturalnej bariery doszła do wniosku, że przecież dzięki maddarze mogła dowolnie tworzyć ściany oddzielające ją od tego niepozornego zagrożenia. Uznając za skuteczną metodę, która wpadła jej na myśl jako pierwsza, nie zastanawiając się długo, przelała maddarę w twór, okalający jej głowę, niczym hełm. Zaczepiony pośrodku długości szyi, odstawał kawałek nad i przed łbem smoczycy, idealnie gładki i okrągły, niewzruszany przez żadne fizyczne zjawisko. Bańka nie byłaby widoczna, gdyby Głębinowa zaklęła ją na sobie będąc już na powierzchni, ale teraz, nadając jej na szybko właściwość nieprzepuszczania niczego, zamknęła w sobie wodę, którą wytargała na powierzchnię, kiedy wyniosła łeb ponad taflę. Bańka nie ciążyła jej, jak to magia, więc w pierwszej chwili czarodziejka nie mogła pojąć, dlaczego wynurzając się, nadal jest otoczona swoim żywiołem.
W mniejszej ilości był na tyle przejrzysty, że spod hełmu zdołała dostrzec powierzchniowy świat, w tym i owady, które tym razem zasięgnęły rozumu i oddaliły się od zbitej w kulę, masy wody.
Jako że było to paręnaście litrów, gwałtownie wyrwanych ze swojego środowiska, rzeka uzupełniła braki, z wyraźnym niezadowoleniem uderzając o wygładzany przez lata brzeg, na co jednak Lykke nie zwróciła uwagi.
Do jej ślepi dotarł za to obraz pewnej niebiesko-zielonej istoty (bardzo dopasowanej do podobnej barwy otoczenia), która zatrzymała się znaczny kawałek od wody. Posiadała sierść, tak jak większość dotychczas spotkanych smoków oraz, nie tak rzadkie najwyraźniej, uszka wystające z nieokreślonej barwy, jaskrawej grzywy. Nie umknęło jej, że jedno z mdle umaszczonych skrzydełek odstawało kawałeczek od boku, więc coś musiało się pod nim znajdować.
Nie zastanawiając się jak dla nieznajomego może wyglądać jej łeb, ogromna kula z dwoma szkarłatnymi rybkami uwięzionymi pośrodku, wyciągnęła nad taflę jedną z łap i machnęła na przywitanie. Nie był to zwyczaj pochodzący ze Społeczności, ani nic czego nauczyła się u tubylców, ale pomyślała, że wprowadzenie paru gestów może nieco ułatwić jej komunikację z nowymi smokami.
_________________

[color=#5c8a8a]
 
 
 
Ferida 
Pisklę



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Płeć: Samica
Opiekun: Południowy Deszcz
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 550
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-21, 18:03   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,A,O,MP,W,Sl: 1
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik;


Serduszko Feridy zadrżało, gdy Mokrość zaczęła się ruszać, powstawać, przyjmując postać smoka z dziwną kulą miast głowy.
Miała być odważna. Miała dzielnie bronić Cienia, miała...
Nie ważne, co miała. Gdy dziwna istota podniosła łapę, kończyny Feridy odzyskały sprawność, którą uprzednio odebrał im lęk. Młoda rzuciła się biegiem do najbliższego drzewa. Ratując się ucieczką, nie dbała nawet o ostrożność - miast podjąć wspinaczkę jak należy, skoczyła na drzewo w nadziei, że w trakcie skoku zaczepi o coś pazury. Zderzenie z pniem wyrwało z jej krtani wysoki pisk, przed oczami zaś na chwilę pociemniało. Jednak dokonała swego - pazury jednego ze skrzydeł znalazły oparcie, pozwalając jej zawisnąć na drzewie niczym przerośniętemu nietoperzowi.
Zaczęła na oślep miotać drugim skrzydłem, szukając punktu zaczepienia. Ramię skrzydła, na którym wisiała, nie było w stanie samodzielnie utrzymać jej ciężaru.
Wolała nie myśleć o tym, co może się stać, jeśli spadnie. Ale myślało się samo, bez jej zgody - wiedziała, że jeśli nie ucieknie na drzewo, dziwna istota z kulą Mokrości zamiast głowy pożre ją łącznie z kosteczkami i grzywką.
_________________
Atuty
Szczęściarz
Chytry Przeciwnik

Ekwipunek:
Mięso: 0/4
Owoce: 0/4
Kamienie: 10
Fabularne: Łuska Chalcedonu, czaszka

#d77219 - Ferida mówi | #8eaaff - głosy w głowie Feridy mówią
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-07-23, 19:07   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


Pierwsze wrażenie najwyraźniej nie było szczególnie pozytywne, ale Lykke nie zamierzała winić nieznajomej. Wydawała się o wiele młodszym stworzeniem i w ramach ostrożności, dodatkowo zmotywowanej strachem, wolała oddalić się od potencjalnego zagrożenia. W stresie zaś nie koniecznie myślało się logicznie, do czego można zaliczyć właśnie uciekanie na takie wielkie rośliny. W końcu jeśli smoczę jak ona jest w stanie wdrapać się po pionowej powierzchni, to i stworzenie bardziej wykształcone, chcące ją dopaść, uczyni to bez problemu. Raczej wątpliwe by zielona miała dodatkowe plany łączące się z doborem kryjówki, więc musiał być to instynkt, który automatycznie sklasyfikował możliwego wroga jako stworzenie nie potrafiące się wspinać. Brak tej umiejętności kojarzył się zaś z raczej prymitywnymi jednostkami, nie potrafiącymi w odpowiedni sposób wykorzystać swoich mięśni, czy wyszukać metody, by zbliżyć się do swojej ofiary.
Czy to oznaczało, że w oczach pisklęcia Lykke zdawała się istotą prymitywną, lub nie kojarzyła się ze smokiem?

Rozważała wszelkie za i przeciw, przypatrując się w zupełnym spokoju, jak zielone stworzonko łapie się desperacko kończyn wielkiej rośliny. Ah. To może przez tę bańkę?

Maddarowy twór zniknął uwalniając łeb smoczycy, ujawniając jej ślepiom bardziej kontrastowy w barwach świat. Wtedy też głębinowa doszła do wniosku, że nieznajoma wcale nie jest zielona, a wodny filtr zmienił w ten sposób jej delikatne, szare futerko.
Wygramoliła się na brzeg, przez moment zapominając o owadach, które niespodziewanie przykleiły się do jej pyska oraz tak jak nieszczęśliwie założyła, zaczęły wlatywać do jej nozdrzy. Przemknęła obok nich, kichając kilkakrotnie, żeby je odstraszyć, aż w końcu oddaliła się od wstrętnej chmary, która na szczęście nie zamierzała za nią podążać. Najwyraźniej łuska nie była dla nich aż tak interesującym celem.
-Hej- odezwała się do samiczki, podchodząc nieco bliżej rośliny, choć nie przystanęła pod jej wielką nogą. W jej pobliżu coś leżało, ale choć zagadkowy przedmiot wydawał się bardzo interesujący, głębinowa nie chciała sugerować młodej, że zamierza go zabrać.
-Nie chciałam cie przestraszyć. Jestem jak widzisz, tylko zwykłym smokiem, bańka to tylko taka ochrona przed owadami, no wiesz...- zaczęła wyjaśniać, na tyle głośno by być słyszaną, ale bez zbędnego podekscytowania. Miała spokojny, samiczy głosik, ni to przejęty, ni przepraszający -Jestem Lykke tak w ogóle. Niegroźna- podrzuciła na pysk drobny uśmieszek. To przykre, że wywołała w towarzyszce takie negatywne emocje, ale musiała przyznać, że pisklę dyndające z wielkiej brązowej łapy wyglądało całkiem zabawnie.
_________________

[color=#5c8a8a]
Ostatnio zmieniony przez Mówiąca Łuska 2017-07-23, 19:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Ferida 
Pisklę



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Płeć: Samica
Opiekun: Południowy Deszcz
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 550
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-23, 20:09   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,A,O,MP,W,Sl: 1
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik;


Już przy "hej" Ferida z głuchym łupnięciem spotkała się z ziemią. Leżąc na grzbiecie i łapiąc oddech, odchyliła łeb do tyłu. Nieco jej ulżyło gdy zobaczyła, że dziwnej kuli już nie ma. Stał przed nią smok - dziwny, ale bez wątpienia smok.
- Hej... - powiedziała ostrożnie - Wyglądałaś jak Potwór Mokrości. Masz może w zwyczaju pożerać pisklęta?
Zawsze lepiej się upewnić, prawda?
Przed smokiem nie ucieknie tak łatwo. Mogła liczyć, że Potwór Mokrości nie oddali się specjalnie od Mokrości, albo też nie będzie mógł się wspiąć, ale dla dorosłego smoka nie będzie to problemem.
- Jestem Ferida - przedstawiła się w końcu, dźwigając się na łapy. - Też niegroźna. Chyba.
Młoda nigdy wcześniej nie widziała takiego smoka. Bez rogów, czy uszu, Lykke wyglądała dziwnie łyso. Wrażenie to potęgowała jeszcze gładka skóra i coś na kształt... płetwy ogonowej? Smoka z płetwą na pewno Ferida jeszcze nie widziała. Teoria o Potworze Mokrości nie została więc do końca odrzucona...
_________________
Atuty
Szczęściarz
Chytry Przeciwnik

Ekwipunek:
Mięso: 0/4
Owoce: 0/4
Kamienie: 10
Fabularne: Łuska Chalcedonu, czaszka

#d77219 - Ferida mówi | #8eaaff - głosy w głowie Feridy mówią
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 109
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-08-08, 13:08   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


Lykke powoli zgięła tylne łapy i wyjątkowo niezgrabnie pacnęła zadem o grunt. Było to dalekie od wyczynu jakiego dopuściła się jej młoda towarzyszka, rzecz jasna niecelowo, ale gdyby morska zmuszona była do wspinaczki, zapewne w podobny sposób wróciłaby na ziemię.
Czując się wyjątkowo dziwnie, że tak góruje nad rozmówczynią, po chwili analizy, której się na niej dopuściła, szurnęła przednimi łapami, odpychając tylną część ciała, aż ta wyciągnęła się i zetknęła brzuchem z lądową trawą. Zmienianie pozycji na powierzchni wymagało od niej niespodziewaną ilość wysiłku.
-Potwór Morskości? Sugerujesz, że już wcześniej widziałaś smoka z wielką kulą zamiast głowy?- osobiście nie miała styczności z podobnym stworzeniem, ale któż wie co za dziwadła zamieszkiwały Wodę przy lądowych brzegach? Najprawdopodobniej była to jedynie pisklęca wyobraźnia, ale Lykke nie zamierzała szybko dyskryminować młodzieńczych spostrzeżeń. Cokolwiek mówiła, nie brzmiała może śmiertelnie poważnie, ale też nie lekceważąco. Właściwie trudno było określić jak dokładnie mówiła.
-Nie miałam dotąd okazji spróbować pisklęcia, ale myślę że dopóki starczy jedzenia w wodzie i na lądzie, nie będę do tego zmuszona- rozwinęła nieco ponad potrzebę, patrząc prosto w ślepka Feridy.
-Poza tym to trochę nielegalne prawda?- nie żeby jej moralność była niewystarczająca, ale lepszy smok przestrzegający zasad, niż podążający za własnym sumieniem.
W każdym razie to nie z własnymi myślami miała rozmawiać, a z Feridą.
-Swoją drogą cóż to takiego?- skinęła głową na tajemniczy, ewidentnie nienaturalnego pochodzenia przedmiot, który wcześniej wypadł samiczce.
_________________

[color=#5c8a8a]
 
 
 
Ferida 
Pisklę



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Płeć: Samica
Opiekun: Południowy Deszcz
Wiek: 18
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 550
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-15, 15:57   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,A,O,MP,W,Sl: 1
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik;


Ferida potrząsnęła łebkiem.
- Nie, ale gdybym widziała, wyglądałby właśnie tak. - stwierdziła z niezachwianą pisklęcą pewnością.
Wciąż nie była pewna, czy aby nie ma przed sobą żądnego krwi potwora. Smoczyca była... dziwna. Co prawda miała skrzydła, więc Równinnym być nie mogła, niemniej jej wygląd nie kojarzył się Feridzie z niczym, co by znała. Skinęła więc tylko łebkiem na informację o nielegalności jedzenia piskląt, postanawiając i tak zachować ostrożność. Tak na wszelki wypadek.
Zapytana, zastrzygła uszami, po czym podniosła dzban owinięty szkieletem węża, pokazując go nieznajomej.
- To jest Szczepan. On kiedyś był smokiem, ale teraz siedzi w wazonie i jest moim przyjacielem i czasami do mnie mówi! - przedstawiła wazon.
To, czy rzeczywiście słyszała głosy z wazonów, czy też były one wytworem jej umysłu, jest do dziś sprawą dyskusyjną. W sumie, to nie wiadomo, jak to ze Szczepanem jest. Ale ona w niego wierzyła! A to chyba najważniejsze.
_________________
Atuty
Szczęściarz
Chytry Przeciwnik

Ekwipunek:
Mięso: 0/4
Owoce: 0/4
Kamienie: 10
Fabularne: Łuska Chalcedonu, czaszka

#d77219 - Ferida mówi | #8eaaff - głosy w głowie Feridy mówią
 
 
Pustynny Kolec 
Adept Ognia
Ognisty Bóg



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Dołączył: 07 Sie 2017
Posty: 61
Wysłany: 2017-08-29, 17:28   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,S,MP,MA,MO,Kż,A,O,Skr,Śl:1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik


Po wygranej walce i wyleczeniu przez cienistą uzdrowicielkę razem ze Zmorą udali się w kierunku terenów wspólnych na przechadzkę. Co jak co, ale zwycięstwo należało po jego stronie więc można uznać iż Zmora zgodziła się na przyjemny spacer.
Szli w milczeniu, skupiając się głównie na dźwiękach wydawanych przez naturę po czym doszli do okolic Zimnego Jeziora.
- Nie sądziłem, iż dane mi będzie zwyciężyć. - Mruknął, spoglądając na wywerne z ciekawością. A jak ona czuła się z faktem, że z nim przegrała? Chyba nie była zbytnio zadowolona, zwłaszcza iż była od niego potężniejsza. Jak widać los potrafił płatać nawet takie figle. W dodatku ognisty myślał, że to sprawka Ognistego Boga, który dał mu dostatecznie dużo sił na tamten pojedynek. Sapnął coś pod nosem, obracając łeb w kierunku cienistych terenów.
- Jak wygląda życie w Cieniu? - Zapytał, unosząc lekko pysk ku górze. W zasadzie był w Ogniu krótko i jednak poznał niewiele smoków. Stado nie było zbyt liczne ani nad wyraz zgrane. Kątem oka przeniósł wzrok na jej brzuch, który wcześniej zaatakował.
- Nie wyrządziłem Ci zbytniej krzywdy, prawda? - Zapytał. Czyżby dało się słyszeć w jego głosie troskę? Cóż, to skomplikowane. Smoczyca miała w sobie coś niezwykłego niczym jak Cersei Lannister.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 13