FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:44
Sosnowy Bór
Autor Wiadomość
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2015-12-28, 21:46   Sosnowy Bór
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;




Ostatnio zajęta była wyprawami, znikała na całe dnie i noce, chcąc uzupełnić ciągle uszczuplane zapasy ziół, zwłaszcza teraz nie mogła sobie pozwolić na to, aby miałoby jej ich zabraknąć.
Czystka spała w grocie pośród żubrzych skór, a pieczę nad nią sprawowała Alastriona. Feniks bardzo polubił to młode, tak więc nie miała problemów z przekonaniem samiczki, aby miała oko na jej córkę, która ostatnimi czasy była jakaś osowiała.
Martwiła się, bo to nie wydawało jej się naturalne. Mogłaby to zrzuć na karb tego zimna i... lepkiego, zimnego paskudztwa, które pokryło ziemię, ale jej córka nosiła wszelkie znamiona genów północnego, niemal nic nie przejęła po pustynnych przodkach, nad czym ubolewała w głębi duszy.
Westchnęła, przemierzając ośnieżone połacie ziemi. Drzewa w dużej mierze były nagie, prócz wiekowych sosen, które pokrył koronkowy szron. Chłód wyciskał parę z jej oddechu, ale dzięki wewnętrznemu ogniowi nie marzła tak szybko, jak inne gady. A pierzaste skrzydła tym razem mogły się na coś przydać. Przycisnęła je do karminowych boków, używając ich niczym szlachetnego, połyskliwego złoto czerwonego całunu, który pozwalał jej zachować ciepłotę.
To białe paskudztwo skrzypiało pod łapami, przyklejało się do łusek.
Mimo wszystko musiała przyznać, że okolica otulona bielą wyglądała uroczo, zupełnie inaczej. Chociaż uwielbiała kolory, teraz miała pogląd na inne ich spektrum igrające w tym puchu, który migotał rozkosznie pośród promieni Płonącej Kuli.
Czuła coś w rodzaju ekscytacji, chociaż nie całkiem wiedziała dlaczego, wszakże szła jedynie na spotkanie ze smokiem, który zaatakował jej rodzinę. Jednak nie mieli szans dokończyć tej pamiętnej rozmowy pośród zgliszcz Yraio, bo dotarł do nich wojowniczy ryk rozgorzałej walki...
Zaciekawiona dotarła do zakątka, którego nie kojarzyła, chyba nie dotarła nigdy aż tak głęboko Szklistego Zagajnika. Zapachy tutaj były bardzo rześkie, nie niepokoiły ją wonie wszystkich Stad...
Ciekawe.
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2015-12-29, 14:08   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Głowę zaprzątało mu bardzo dużo spraw stadnych. Wojna, Zwiastun który śmiał prosić Dynamikę o zostanie jej Bratem Krwi, awans Chłodnego. Znalazło się także parę piskląt które bardzo chciały spędzić czas w jego towarzystwie. Nic przeciwko temu nie miał, ale musiał też radzić sobie z buzującymi w nim hormonami. Czuł jak się zmienia.. odkąd minął dwudziesty księżyc życia, zmieniło się jego postrzeganie zarówno samic jak i samców. Nie miał przecież na to czasu! Nadal był jedynym aktywnym czarodziejem w stadzie. Posłaniec Natury zapadł chyba sen zimowy, a Piewca awansował dopiero na adepta. Sam nadal był pochłonięty naukami u Nauczyciela i Cichych Wód. Za dużo spraw na raz.. dlatego kiedy zbliżała się data spotkania, wypatrywał jej. Dni Długich Nocy powoli się kończyły co przyjął z lekką ulgą. Nie chodziło oczywiście o pogodę, a o spotkanie. Siedział na półce przed swoją grotą kiedy Złota Twarz powoli przebijała się ponad lasami. Podniósł się i bez słowa rozłożył skrzydła. Szybował nad równinami i lasami nie przejmując się chłodnym wiatrem. W końcu futro z którego niektóre smoki się wyśmiewały do czegoś mu się przydało. Wąsy powiewały po obu stronach jego pyska, futro pod szyją zagęściło się przez co sam samiec wydawał się większy. Lot trwał całkiem długo, kiedy jednak ujrzał Szklisty Zagajnik, uśmiechnął się lekko pod nosem. Najpierw musiał znaleźć prześwit w drzewach by wylądować. Krążył nad rozległym zagajnikiem, aż znalazł skromną polanę pośród sosen. Nie widział wcześniej tego miejsca, ale czuł.. nie wiedział skąd i jak, że maddara najsilniej ciągnęła go do tego miejsca. Energia nadal była dla niego tajemnicza, ale czasem czuł drżenie w piersi kiedy blisko był jakiś inny smok. Lądowanie nie było zbyt łatwe.. każdy to przyzna jeśli tylko nabawi się urazu przedniej łapy. Machając mocno skrzydłami, najpierw uderzył o ziemię tylnymi łapami, potem na tyle na ile potrafił powoli, postawił na śniegu przednią prawą łapę. Lewą trzymał bliżej piersi. Odetchnął i pokręcił głową.. że też musiał mu złamać przednią łapę.. W sumie łamanie czegokolwiek nie brzmiało zbyt atrakcyjnie. Rozejrzał się poprzez przymknięte lekko zielone ślepia. Na wschód.. I nie namyślając się dłużej pokuśtykał w tamtym kierunku.
Kalinę było dość łatwo wypatrzeć wśród drzew i wszędobylskiej śnieżnej bieli. Najpierw ją ujrzał, dopiero potem przyjemny goździkowy zapach uderzył do jego nozdrzy. Teraz pachniała o wiele lepiej niż podczas spotkania w lesie Yraio. Ruszył powoli w jej kierunku. Nie wyglądał zbyt reprezentacyjnie przez utykanie, ale nic na to nie mógł poradzić.
-Długo mnie szukałaś?- zagaił wychodząc spomiędzy drzew, jeszcze zanim samica go zauważyła. Plusy jasnego futra i ścieżki pod delikatny wiatr. Dopiero teraz Kalina mogła też zauważyć, że na łapie brakuje mu futra. Zdobiła ją długa blizna stworzona z powgniatanych i przeciętych w niektórych miejscach łusek.
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2015-12-29, 14:25   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Idąc próbowała przeanalizować własne uczucia. Dobrze wiedziała, co odpowiadało za jej zniecierpliwienie, czy też raczej kto.
Od czasu, kiedy ustalili jakimś cudem datę spotkania wyczekiwała tego momentu...
To było dziwne uczucie, pęczniało w jej piersi, sprawiało, że serce przyspieszało biegu, a jej ciało ogarniało lekkie drżenie.
Być może to wszystko przez zasnute wojną wspomnienia? Tamta aura była jedyna w swoim rodzaju, smak adrenaliny na języku, popioły spalonego piachu, woń posoki, ryki walczących, wyładowania towarzyszące uwalnianiu Maddary podczas kreowania zaklęć. Może to tylko zbyt wyidealizowane wspomnienie?
Westchnęła, przeskakując nad ośnieżonymi krzewami, a przynajmniej to musiały być krzewy.
Przystanęła na jedną chwilkę, unosząc wyżej trójkątny, złoty łeb, aby móc się rozejrzeć po okolicy. Czy to było to miejsce? Może coś opacznie zrozumiała? Czyżby zabłądziła?
Końcówka ogona smoczycy poruszała się za nią, niczym muskana przez mroźny wiatr.
Otuliła sie szczelniej pierzastymi skrzydłami, gdy wtem dostrzegła jasną, błękitną sylwetkę zmierzającą ku niej pomiędzy drzewami. Chód intruza był nieco niezdarny, zdawało się, że utyka na jedną z łap. Odruchowo pociągnęła nosem, nozdrza zadrżały, jednak nie wyczuła w krystalicznie mroźnym powietrzu posoki.
Przekrzywiła łeb nieco na prawo, mrużąc przy tym powieki. Samiec zbliżał się, a ona nabrala pewności, że zmaga się z jakąś raną lewej łapy.
Wyprostowała się nieco, chcąc ułożyć schludniej skrzydła po bokach. Wyszykowała się niezwykle starannie na to spotkanie. Złoto czerwone łuski błyszczały intensywnie. Natarła je goździkowym olejkiem, tym który umiłowała za młodych czasów pisklęcych. Grzywę dlugo rozczesywała szponami nad zwierciadłem stawu, aby się upewnić, że wszystko wyglada idealnie. Jedyną zmianą w wyglądzie smoczycy był... pysk. Na złotych luskach, biegnąc od żuchwy przez policzki, ku oczom, wiły się fantazyjne wzory, utworzone z migocacych kryształków, czy też raczej kryształowego pyłu, który został wtopiony w fakturę łusek...
Uśmiechnęła sie leciutko samymi kącikami warg, a lazurowe ślepia zalśniły znajomą iskrą kpiny czy też rozbawienia.
- Na twoje szczęście to ty znalazłeś mnie - odpowiedziała swym miękkim, dźwięcznym głosem, w którym znac było rozbawienie.
Podeszła lekkim krokiem ku samcowi, zerkając na jego łapę.
- Widzę, że nastawiona, ale nadal ranna. Dlaczego nikt ci jej nie usztywnił? - zamruczała, unosząc prawą łapę, aby musnąć jego przednia lewą. W ten sposób wysławszy impuls wgłąb jego ciała miała możliwość szybko zapoznać się z jego stanem.
Spojrzała w jego ślepia, unosząc nieco pysk.
- No proszę, urosłeś od naszego ostatniego spotkania - można było to uznać za coś w rodzaju komplementu z nutką typowego rozbawienia, ale bardziej miękkiego, niż szyderczego.
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2015-12-29, 18:14   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Kiedy się do niej zbliżył nie wiedział czy skupić wzrok na jej głowie czy węch na zapachu. Jego ucho drgnęło gdy smoczyca zapytała się o usztywnienie. Myśli od razu powędrowały mu do Azyl. Cóż.. nie znał się na tym, wiedział tylko że maddara uzdrowicieli nie różni się tak bardzo od tej używanej przez czarodziejów. Też czasem mogła nie posłuchać swojego użytkownika. Westchnął i uśmiechnął się nieco słabiej
-Uzdrowiciel złożył mi łapę po pojedynku i.. to chyba wystarczy prawda? Boli tylko gdy chodzę, więc na razie nie ma mowy o walkach.
Usiadł sobie na zadzie by odciążyć łapę i przyjrzał się Kalinie.
-Może i trochę urosłem.. ale ty wypiękniałaś. Jak to możliwe?- zapytał spokojnie, w jego szmaragdowych ślepiach igrały iskierki odbite od kamyków z pyska smoczycy. Jej dotknięcie było przyjemne, zwłaszcza gdy spłynęła na jego łapę maddara uzdrowicielki. Mimo iż tylko sprawdzała jego stan.. To wystarczyło by jej lśniąca jak gwiazdy na niebie maddara dotknęła jego błękitnej, mglistej energii. Drgnął poddając się temu uczuciu. Nigdy tak nie reagował kiedy leczyła go Azyl. Niesamowite. Patrzył w jej lazurowe ślepia, otulone zewsząd czerwienią.
-Następnym razem wezwę ciebie, chyba że znów przyjdzie mi walczyć z Trzmielem. Swoją drogą.. czy słyszałaś jakie imię sobie obrał?- pokręcił głową. Jednak nie spotkali się tu przecież by o nim rozmawiać. Pogoda jak na Długie Dni nawet im sprzyjała. Wiatr nie zawiewał na nich śniegu, ani nie niósł przebijającego na wskroś mrozu. Chłodny wyciągnął szyję tak by zbliżyć pysk do Kaliny. Chciał się lepiej przyjrzeć kryształkom na jej łuskach.
-Sama je zrobiłaś?
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Obrońca 2015-12-29, 18:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2015-12-29, 18:34   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Cóż, Maddara uzdrowicieli w ogóle nie różniła się niczym od tej, której używali czarodzieje, po prostu każde z nich używało jej do nieco innych zaklęć. Uśmiechnęła się leciutko samymi kącikami złocistych, gadzich warg, ukazując przy tym końcówki delikatnych, ostrych kłów.
Przewróciła delikatnie ślepiami, kołysząc karminowym kolczasto pierzastym ogonem.
- Przeważnie to wystarczy, jednak kiedy zadziałają same zioła, rana pozostaje tak jakby... nietknięta, jedynie wspomagają organizm do walki z obrażeniami. Wtedy przy takich ranach warto zastosować usztywnienie, bo złamana kość... nie trzyma się, a musi się zrosnąć. Kiedy zaś zadziała sama Maddara, a wywary się nie uważa lub opatrunki opadną, taka rana praktycznie jest wyleczona, ale sama Maddara nie jest w stanie naprawić wszystkiego, przez co smok musi dojść do siebie, odzyskać siły, aby zaklęcia użyte w leczeniu miały szansę się utrwalić - nieświadomie zaczęła tłumaczyć mu swój punkt widzenia, w między czasie znalazłszy dwie płaskie, dostatecznie sztywne, wąskie gałęzie. Oczyściła je z kory, a następnie ostrożnie schwyciła jego łapę, aby przymocować patyki po obu stronach łapy. Machnąwszy jednym palcem poderwała spod śniegu stertę liści, które oczyściły się, a następnie złożyly ze soba, zespalając, tworząc coś w rodzaju liściastego szalu, który wzmocniła i uelastyczniła, a następnie przewiazała nim łapę samca, mocując temblak na szyi, aby nie spadł. Robiła to dosyć delikatnie, płynnymi ruchami. Na koniec zawiązała węzeł dzięki Maddarze i odsunęła się o krok, oceniając swą pracę.
- No, powinno zdać swój test. Z tego, co wyczułam kość potrzebuje jeszcze około księżyca, więc staraj się nie forsować tej łapy i niech możliwie jak najdłużej znajduje się w usztywnieniu. Cóż, potem będziesz musiał poświęcić nieco trochę czasu, aby rozćwiczyć tą łapę, ale ogółem Uzdrowiciel, który cię leczył nie spartaczył zupełnie - mrugnęła do niego łobuzersko, układając schludniej skrzydła po łuskowatych bokach.
Z nieco fałszywą skromnością spuściła odrobinkę łeb, chociaz usmiechnęła sie przy tym delikatnie, rzucając mu rozbawione spojrzenie, kiedy raczył ją komplementem.
- Sądzę, że jeszcze nie raz cię zaskoczę, Czarodzieju - rzuciła, przysiadając miękko na zadnich łapach, układając ogon tuz przy przednich. Końcówka ogona muskała szpony prawej łapy, jakby bezwiednie.
Spojrzała na niego, przymrużając powieki.
- Trzmieli? - zdziwiła się.
A potem zmarszczyła z niechęcią nos, prychając cicho.
- Czyżbyś mówił o tym rozzłoszczonym kocięciu, zachowującym się niczym oszalały samiec w czasie tarła? - zaśmiała się, kręcąc pyskiem na boki. - Ten samiec mnie nie interesuje, jednak przysięgam, że jeszcze raz uniesie ku mnie swe łapy, pokażę mu, co potrafi zrobić z kimś takim Uzdrowiciel - mówiąc to, uśmiechnęła się drapieżnie, błyskając akwamarynem tęczówek.
Kiedy samiec wyciągnał ku niej pysk, zamrugała powiekami, a złość wyparowała w jednej chwili z jej oczu. Zamrugała powiekami, unosząc prawą lape, aby musnać szpobem mieniącą się strukturę łusek na poliku.
- Genialne, czyż nie? Sproszkowałam górski kryształ, a wtopienie go w łuski to pisklęca igraszka. Zawsze marzyłam o posiadaniu kryształowej maski, ale po tym, jak ten biały przytulak z Wody zaczął obnosić się ze smoczą czaszką straciłam na to ochotę - ożywiła się, mówiąc o tym.
Zerknęła na niego, poruszając końcówką ogona.
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2015-12-30, 18:41   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Słuchał jej uważnie, sam nie wiedział czy ze zrozumienie czy tylko pobieżnie. Cóż.. jak mógł się skupić gdy Kalina podeszła do niego tak blisko. Chyba każdy zdrowy samiec, skupiłby się bardziej na samej samicy niż.. chyba nie powinien tak sobie tego tłumaczyć. Nie był przecież zwyczajnym, ordynarnym samcem! Prawda? Zacisnął mocno zęby by się trochę rozbudzić z tego transu w jaki wprowadziła go uzdrowicielka. Może używała na nim swojej maddary? Nie.. nie czuł jej. To z pewnością wina jej delikatnych łap i spokojnego, nieco wibrującego głosu. Czuł go w swoim gardle i piersi przez cały czas kiedy coś mu tłumaczyła. Lepiej.. żeby teraz nie prosiła go o powtórzenie jej słów.. Opiekuńczość Kaliny mogła zdziwić niektóre smoki, Chłodnego jednak zupełnie to nie dziwiło. Spoglądał na jej pracujące nad opatrunkiem łapy oraz kątem oka na jej pięknie ozdobiony pysk. Nie dość, że karminowe łuski pięknie odbijały światło, to jeszcze przyozdobiła je kolorowymi kryształkami. Całości dopełniał ten piękny zapach goździków i lśniąca grzywa. Czyżby zrobiła to nie tylko dla siebie? Tu już nie był tego taki pewien. Samica była przecież dość pewną siebie smoczycą.. nie upiększałaby się pewnie dla takiego młodzika jak on.
-Staram się.. chociaż pokusa wystąpienia na ubitą ziemię jest silna. Obiecałem pojedynek Zwiastunowi, chciałbym jak najszybciej wrócić do formy. To.. bardzo ważna walka. - rzucił chyba nieco chłodniej niż zamierzał. Zmarszczył też swoje coraz dłuższe brwi, aż ich końcówki zafalowały, wzrok wbił w ziemię. Czyżby wstydził się uczucia jakie wzbudzał w nim ten samiec? Możliwe.. czuł się jakby jadowity wąż wbił mu zęby w serce i powoli je zatruwał.
Na szczęście jego uwagę przykuło prychnięcie Kaliny. Trzmieli..
Uniósł łeb, a kącik jego pyska utworzył uśmiech
-Chciałbym to zobaczyć. Ja niestety z nim przegrałem. Ale pracuję nad tym.. niedługo osiągnę pełną harmonię ze swoją maddarą, wtedy z nim znów pogadam. Gdyby nie moje omdlenie wtedy.. miałem ochotę zamrozić mu łeb by przestał mówić do ciebie takim tonem. Nie sądzę jednak by cokolwiek to pomogło.. Modliszka mi mówiła, że on już taki jest.- westchnął i pokręcił głową.
Mając okazję zbliżyć się do Kaliny, dokładnie obejrzał jej ozdoby, słuchając tym razem uważnie co mu mówiła. Z każdym oddechem samca, delikatne obłoczki powietrza z nozdrzy mogły łaskotać nieco pysk smoczycy. Były dość chłodne, zapewne przez mieszkający w nim lodowy oddech.
-Pewnie mówisz o Wiecznym. Widziałem jego czaszkę i uważam, że chyba ulepił ją sobie z gliny.- wyszczerzył granatowe kły w rozbawieniu
-To dobrze, że wybrałaś taką formę ozdoby. Jest subtelniejsza i lepiej pasuje do.. twojej urody, połyskujących łusek i lśniącej grzywy.- to powiedział już spokojniej patrząc szmaragdowymi ślepiami w jej mieniące się jak turkusowe stawy oczy. Jego ogon też poruszył się nieco, zapanował spokój, który przerywały jedynie ich oddechy widoczne w zimnym powietrzu.
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Obrońca 2016-01-05, 13:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2016-01-29, 11:49   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Uniosła trójkątny łeb znad temblaka, który zmajstrowała z prowizorycznych składników, wychwytując zmianę w głosie jasnofutrego.
Przekrzywiła lekko głowę na bok, obserwując go uważnymi, lazurowymi slepiami, a czarne, wąskie źrenice zwęziły się delikatnie w chwili, gdy złociste wargi drgnęły w lekkim uśmieszku, może nawet właśnie rozbawienia.
- Zwiastun? Sądząc z twego tonu, nie przepadasz za tym samcem. Czyżby szedł w konkury do smoczycy, na której ci zależy? - zagaiła swobodnym tonem.
Mimo wszystko myśl, że samiec miałby już na oku jakąś samicę, którą nawet mogłaby znać, nie całkiem się smoczycy spodobała. Nie rozumiała, dlaczego miałoby ją to interesować, czy chociażby mierzić, dlatego szybko odepchnęła od siebie te dywagacje, powracając do spokojniejszej formy swej myśli.
Otuliła ogonem przednie łapy, kiedy zawiał nagle porywisty, lodowaty wiatr niosący w sobie oddech północy. Tak, chłód był wszechobecny, a do tego zaczął prószyć biały puch, który rozbijając się o gałęzie sosen, opadały na nich lodowym pyłem.
-Tak, czy inaczej chęć walki można zrozumieć, ale ślepą nienawiść? Chociaż w sumie ją też, bo zdarza się pośród nas zbyt często... - ciągnęła dalej, jakby nigdy nic, wzruszając dystyngowanie barkami. - Doprawdy braterskie twe odruchy - zażartowała, uśmiechając się szerzej, ale gdy samiec przybliżył ku niej pysk - znieruchomiała, mrugając powiekami.
Nozdrza zadrżały, kiedy chłód jego oddechu osiadł delikatnym szronem na jej poliku. Szybko odzyskała jednak rezon i przechyliła łeb tak, aby wyeksponować samcowi kryształową ścieżkę, tym samym lekko odsłaniając spód żuchwy i gardziel.
Kącik gadzich warg wygiął się lekko ku górze, gdy usłyszała komentarz odnośnie maski Wiecznego.
- Nie każdy może mieć takie poczucie estetyki, jak my - rzuciwszy to z rozbawieniem, spojrzała na niego.
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2016-02-03, 12:07   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Uniósł brew widząc rozbawienie na pysku Kaliny. Nie był to dla niego temat przyjemny. Zwiastun rzeczywiście zalazł mu za skórę. Samiec oczywiście nawet o tym nie wiedział. Chłodny nie wyobrażał sobie sytuacji gdzie przychodzi do czerwonołuskiego i mówi mu w pysk „przestań podrywać wszystkie ruszające się samice”. Irytował go ten fakt, bo on miał zupełnie inne podejście do tych tematów, niż Zwiastun, ale cóż miał na to poradzić. Prychnął chłodnym, białym dymem z nozdrzy
-Nie przepadam za nim i tyle. Moje podejście do samic jest inne od jego. Wolniejsze i wypełnione szacunkiem, nie ryknięcie, kłapnięcie szczęką i pokazanie jaki to ja jestem wielki i groźny smok.- rzucił z lekką irytacją. Zapomniał na ten moment, że w sumie rozmawia właśnie z jedną samicą. Do tego całkiem ładną.
Uniósł łeb spoglądając na psującą się pogodę. Dobrze, że byli w lesie tu śnieg nie powinien im aż tak doskwierać, taką przynajmniej miał nadzieję. A nawet jeśli… od czego była maddara. W każdej chwili ciepły płomyk mógł rozgrzać ich oboje. Wysłuchał w milczeniu kolejnych słów Kaliny. Chłodny dopiero od niedawna zaczął poznawać wyraźniej uczucie jakim była zazdrość. Kiedyś się tego wstydził, teraz napędzana nienawiścią czy raczej niechęcią zaślepiała zdrowy rozsądek. Będąc małym czuł, że coś jest nie tak. Obecnie, nie zwracał na to uwagi, może nie chciał?
Przyglądając się głowie Kaliny uśmiechnął się w końcu pod nosem. Doprawdy pięknie ozdobiła swoje łuski. To zabawne jak piękno ukazuje się na różne sposoby. Jedna samica była delikatna i naturalne, skromne ozdoby nadawały jej uroki. Z drugiej strony była smoczyca silna i pewna siebie, wspaniale czująca się w blasku kamieni, co z kolei nadawało jej… urok to nie było dobre słowo. To było coś… lubieżnego może? Sam nie wiedział jak to określić i zaczynał się w tym gubić. Wstał nagle i podszedł do drzewa by unieść kilka szyszek w łapie, a potem je rozgnieść. Czemu musiał się wychować w legowisku pełnym samic. Wcale nie pomagało to podejmować… samczych decyzji.
-Są naprawdę piękne.- rzucił w końcu zerkając na Kalinę kątem oka. Gińcie głupie szyszki, no już! Krzyczał jego umysł by czymś się zapełnić. Każdy sposób był dobry, prawda?
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
~ Mistrz Gry
Sędzia



Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 728
Wysłany: 2016-03-05, 20:28   

Nienasycone mgła kontynuowała swój pochód przez tereny wspólne, pochłaniając coraz większe obszary dawniej należące do smoków. Jej apetyt zdawał się nie mieć końca. Nienasycone zielone macki wiły się w poszukiwaniu kolejnych ofiar, powoli przykrywając cały Sosnowy Bór.
 
 
Śnieżny Blask 
Uzdrowiciel Wody



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 24
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Sam się z tym oblatał.
Wiek: 21
Dołączył: 14 Mar 2016
Posty: 325
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-03-20, 20:55   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,Pł,O: 1| M,A,B,S,Skr,Śl: 2| Lecz,MP: 3| W:4
   Atuty: Zwinny, Kruszyna


Sosnowy Bór był idealnym miejscem do tego, aby pobawić się w chowanego, berka... W cokolwiek. Jednak nie po to Śnieżny tu przybył. Sam nie był pewien po co właściwie tutaj przyszedł. Jednak czuł, że powinien znaleźć się w tym miejscu i o tej porze.
Stanął pomiędzy kilkoma drzewami i wyczekiwał. Sam nie wiedział nawet czego, jednak jeśli jego przeczucie było dobre to na pewno coś się stanie w niedługim czasie. Słońce nie było jednak za wysoko na niebie. Było późne popołudnie. Samiec wiedział, że nie powinien zapuszczać się o tej porze w takie zakątki wolnych stad.
_________________


Nic tak mnie nie motywuje do działania jak ludzie, którzy we mnie nie wierzą

POSIADANE:
Pożywienie -
Kamienie -


ATUTY:
- Zręczny
Jednorazowo +1 do Zręczności
- Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.



 
 
 
Brutalna Łuska 
Adept Ognia
Pospolitus Wklepus



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samica
Opiekun: Tak trochę go już nie ma
Mistrz: Uczyła się u wielu
Partner: Jest silna i niezależna!
Wiek: 6
Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 667
Wysłany: 2017-03-20, 21:26   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MP,Kż,Skr,Śl,B,L,S,Pł,A,O,W: 1
   Atuty: Silna; Oporny magik


Samiec czekał. Miał przeczucia, że powinien przyjść do tego miejsca. Akurat do boru składających się z wysokich sosen. Tam, gdzie zmierzała Brutalna Łuska przepełniona mieszanymi uczuciami, nie dająca sobie rady z nowym problemem, jaki sama sobie poniekąd zgotowała - okaleczone na całe życie skrzydło, które ani drgnęło przy poruszaniu, wytężaniu sił. Tak, jakby brakowało mięśni i ścięgien, żeby chociażby drgnęło. Teraz cisnęło ją niemiłosiernie w bok, przyczepione pnączem. Drżała na całym ciele z bezsilnego gniewu i upokorzenia. Szła ze zwisającym łbem, powłócząc za sobą łapami. Nie, żeby nie lubiła chodzenia. Gdyby jednak miała wybór, wolałaby drogę powietrzną, bo tak by było znacznie szybciej i bardziej komfortowo.
W trakcie przechadzki wyczuła znany, morski zapach towarzyszący stadu Wody. Ten jednak, w porównaniu do woni Mistycznej, był inny. Bardziej... ziołowy. Jeśli natrafiła na zielarza, to chyba nie ma co na niego naskakiwać. W końcu, już dwukrotnie ją uratowali. Zdawała sobie sprawę, że nie każdy medyk musi być ciepły oraz miły, więc podeszła do niego z dystansem.
- Jesteś zielarzem? - zapytała, stając w bezpieczniej odległości. Od czasu ostatniej walki stała się bardziej powściągliwa, przynajmniej dopóki czegoś nie zrobi ze skrzydłem ani nie poduczy się w walce.
_________________
audaces fortuna iuvat

₪₪₪ Virtus ₪₪₪
₪ Silna ₪
₪ Oporny Magik ₪
+1 ST na ataki czarodziejów

₪₪₪ Res ₪₪₪
₪ 0/4 mięsa ₪
lapis: nefryt, diament ₪


#ddc726
#1765a3
głos
 
 
Śnieżny Blask 
Uzdrowiciel Wody



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 24
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Sam się z tym oblatał.
Wiek: 21
Dołączył: 14 Mar 2016
Posty: 325
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-03-20, 23:11   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,Pł,O: 1| M,A,B,S,Skr,Śl: 2| Lecz,MP: 3| W:4
   Atuty: Zwinny, Kruszyna


I wyczekał. Zobaczył z daleka smoczycę, która nie wydawała się być zbyt szczęśliwa. Poczuł zapach dymu. Domyślał się jedynie, że może być ze stada ognia. Jednak nie dalby sobie za to uciąć łapy.
Obserwował ją uważnie. Zauważył, że samica ma problem ze skrzydłem. Jednak nie pytał o co dokładnie chodzi. Nie chciał za bardzo ingerować w życie samicy, w końcu jej nie znał.
- Zielarzem? W sensie, że uzdrowicielem? - Zapytał lekko zdezorientowany. Wydawało mu się, że dobrze zrozumiał o co jej chodzi.
- Nie, jeszcze nie jestem uzdrowicielem. Na razie jedynie klerykiem. Mam nadzieję, że za nie więcej niż dwa księżyce będę nosić dumnie to miano. - Powiedział z uśmiechem na pyszczku. W końcu nie mógł się wręcz doczekać aż to nadejdzie.
- Jesteś ze Stada Ognia, tak? - Zapytał chcąc potwierdzić swoje przypuszczenia.
- A tak w ogóle to jestem Śnieżny Kolec. - Przedstawił się. W końcu powinien od tego zacząć.
_________________


Nic tak mnie nie motywuje do działania jak ludzie, którzy we mnie nie wierzą

POSIADANE:
Pożywienie -
Kamienie -


ATUTY:
- Zręczny
Jednorazowo +1 do Zręczności
- Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.



 
 
 
Brutalna Łuska 
Adept Ognia
Pospolitus Wklepus



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samica
Opiekun: Tak trochę go już nie ma
Mistrz: Uczyła się u wielu
Partner: Jest silna i niezależna!
Wiek: 6
Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 667
Wysłany: 2017-03-21, 16:57   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MP,Kż,Skr,Śl,B,L,S,Pł,A,O,W: 1
   Atuty: Silna; Oporny magik


Przeleciała go wzrokiem od góry do dołu. Pokryty beżowymi łuskami na całym ciele, pachnący drażniącym zapachem Wody, ale na szczęście został zagłuszony przez zioła. Zatrzymała się na, jak sądziła, błyszczących,żółtych ślepiach. Przez chwilę nie rozumiała,co miał na myśli.
- Uzdrowiciel? Ale... - Uniosła łuk brwiowy w wahaniu. Przecież czuć było słodką woń typową dla medyków, nie mogła się tak karcąco pomylić. - Zajmujesz się ziołami, czyż nie? Nawet, jeśli dopiero się uczysz! - podniosła głos z zaangażowania. Mogła się dalej wykłócać o to, kim był. Nie widziała problemu.
- Ta, Ogień - przytaknęła z większym znudzeniem. Znów przechodzili do formalności, przedstawianie się i dociekanie do podstawowych informacji o rozmówcy. Kolejne imię,które pradopodobnie prędko wyparuje z jej pamięci.
- Brutalna Łuska - rzuciła szybko uderzenie serca po wypowiedzi samca. Ledwo zdążył dokończyć, a Ognista już się przedstawiła w dwóch słowach. Mogłaby krócej oczywiście, gdyby nie fakt, że nie przepadała za swoim starym mieniem.
_________________
audaces fortuna iuvat

₪₪₪ Virtus ₪₪₪
₪ Silna ₪
₪ Oporny Magik ₪
+1 ST na ataki czarodziejów

₪₪₪ Res ₪₪₪
₪ 0/4 mięsa ₪
lapis: nefryt, diament ₪


#ddc726
#1765a3
głos
 
 
Śnieżny Blask 
Uzdrowiciel Wody



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 24
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Sam się z tym oblatał.
Wiek: 21
Dołączył: 14 Mar 2016
Posty: 325
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-03-21, 18:55   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,Pł,O: 1| M,A,B,S,Skr,Śl: 2| Lecz,MP: 3| W:4
   Atuty: Zwinny, Kruszyna


Samiec zauważył, że Brutalna nie jest zbyt otwarta. Niby próbowała nawiązać dialog, jednak coś irytowało ją w zachowaniu Śnieżnego. A przynajmniej odebrał takie wrażenie. Przyglądał się jednak ze spokojem samiczce.
- Tak, zajmuję się ziołami. Ale to tylko jedno z moich zadań. Na moich barkach spoczywa również obowiązek leczenie smoków w stadzie. A raczej będzie spoczywał. - Odparł samicy. Cóż, nie wiedział sam do czego dąży. Może po prostu nie była uświadomiona w tym wszystkim, a może w stadzie ognia te wszystkie rzeczy się inaczej nazywały? Nie wiedział tego więc po prostu starał się to akceptować.
- Czyli na kogo się szkolisz? - Zapytał głównie z ciekawości. Jej imię sugerowało, że zostanie wojowniczką. Jednak na ile miał racji? Nie mógł tego sam orzec.
_________________


Nic tak mnie nie motywuje do działania jak ludzie, którzy we mnie nie wierzą

POSIADANE:
Pożywienie -
Kamienie -


ATUTY:
- Zręczny
Jednorazowo +1 do Zręczności
- Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.



 
 
 
Brutalna Łuska 
Adept Ognia
Pospolitus Wklepus



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samica
Opiekun: Tak trochę go już nie ma
Mistrz: Uczyła się u wielu
Partner: Jest silna i niezależna!
Wiek: 6
Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 667
Wysłany: 2017-03-21, 21:48   
   A: S: 4| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MP,Kż,Skr,Śl,B,L,S,Pł,A,O,W: 1
   Atuty: Silna; Oporny magik


Niestety. Brutalna mimo starań nie potrafiła wpasować się w towarzystwo tych wszystkich wiecznie spokojnych pacyfistów. Och, jakże chętnie część z nich by, łagodnie rzecz ujmując, poobijała! Przynajmniej nie zwracali uwagi na jej wadę. Cóż, nikomu nie podawała prawdziwego powodu ucieczki. Znaczy się, był to jeden z wielu aspektów, które wzięła pod uwagę. Tym razem mogła nacieszyć się większym spokojem. O ile życie takiego smoka jak ona mogło w ogóle być spokojne.
- Wo... nie twoja sprawa - burknęła nagle przerywając w pół słowa wypowiedź. Zacięcie świdrowała wzrokiem najbliżej rosnącą sosnę po prawej stronie. Skrzywiła się z niezadowolenia. Oczywiście, że prędzej czy później musiało nastąpić to pytanie. W dodatku miała problem ze skrzydłem, ech. Była szkolona na wojonika. Czemu więc tak bardzo nie widziała siebie w tej randze? Wyobrażenie sobie, jak walczy zawsze kończyło się jednym - klęska. Tak, jakby to zostało jej przeznaczone. Bo jak mogłaby wygrać? Znać teorię, acz nie umieć jej prawidłowo wykorzystać pod presją, ledwo powstrzymując emocje. Może dlatego nie pasowała do plemienia? Czyżby stała się wyrzutkiem, kimś na pograniczu? Przez wychowanie trudno było nawiązać relacje z innymi. A przez wrodzony brak umiejętności, czy właśnie nie rozwinięcie tych, w których mogła być najlepsza, potężne smoki zbywały ją lekceważącym machnięciem łapą. Matka stawiała w niej takie nadzieje, lecz najwyraźniej nie dostrzegła, że Khenia nie posiadała tego czegoś, co pozwalało zostać mistrzem w danej dziedzinie walki. Kwestia ćwiczeń? A może była niemal we wszystkim przeciętna? Tego jeszcze nie udało dokładniej określić.
- Skąd w ogóle ta nazwa "uzdrowiciel"? - Skierowała wzrok na Śnieżnego po dłuższej przerwie, gdy wpatrywała się w pień w zamyśleniu, czy też aby pokazać, jak bardzo nie podobałp jej się pytanie.
_________________
audaces fortuna iuvat

₪₪₪ Virtus ₪₪₪
₪ Silna ₪
₪ Oporny Magik ₪
+1 ST na ataki czarodziejów

₪₪₪ Res ₪₪₪
₪ 0/4 mięsa ₪
lapis: nefryt, diament ₪


#ddc726
#1765a3
głos
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13