FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Parujące Źródło
Autor Wiadomość
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2016-08-30, 11:16   Parujące Źródło
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;




Parujące Źródełko znajduje się tuż koło Niewielkiego Zlodowacenia.

[ Dodano: 2016-08-30, 12:20 ]
Heulyn czuła zmęczenie w każdym najmniejszym mięśniu swojego ciała. Wiedziała, że ten wielki dzień zbliża się ogromnymi krokami, ale nim do niego dojdzie miała ochotę spotkać się z tym, który pomógł jej w ten stan się doprowadzić.
Uśmiechnęła się pod nosem z rozbawieniem, wędrując jak najdalej od tej paskudnej, zielonej mgły zastanawiając się jednocześnie, jak w ogóle idą próby pokonania jej.
Miała nadzieję, że Chłodny będzie wiedział co nieco. Z tego, co wiedziała, to miał spotkać się z Elfami i Przywódcami.
Dotarła z mozołem, chociaż nadal z dumą bijącą z jej złotego oblicza do niewielkiego parującego źródła, gdzie w oddali majaczyło zlodowacenie nie topniejące nawet najgorętszą porą. Było tutaj nieco chłodniej, niż gdziekolwiek indziej, ale ją interesowała właśnie ta gorąca woda, która miała pomóc jej się zrelaksować.
Weszła powoli w ciepłą, parującą toń, mrucząc z zadowoleniem pod nosem, kiedy ciepła woda obmywała jej naoliwione szczodrze łuski goździkowym olejkiem, aby napięta skóra zachowała swą elastyczność. Boki były wydęte, widać pod skórą było kilka nierównych wypukłości świadczących o rosnących jajach w jej wnętrzu. Zanurzyła się aż po szyję, poruszając ogonem delikatnie to w lewo, to w prawo.
- Cudownie - mruknęła, przeciągając się lekko, czując jak mięśnie rozluźniają się, a sztywność zanika.
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2016-08-31, 11:21   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Ostatnie księżyce były niezwykle zajmujące dla przywódcy, spotkał się nie tylko ze starym smokiem który obudził ze snu ale ukończył też naukę niezwykłej umiejętności u Nauczyciela, spotkał się z innymi alfami stad, zmienił imię, zebrał swoje smoki i oznajmił im kilka rzeczy. W sumie to nie miał czasu tylko siebie i swojej wybranki. Jego łapa nadal spoczywała w pseudo temblaku, nie miał bowiem czasu by ruszyć na polowanie, z resztą i tak by nie mógł. Mgła zabrała im nie tylko dom ale i tereny łowieckie, zamiast samemu pójść szukać kamieni wysłał swoje dzieci na pierwsze polowania. Musiały tego doświadczyć… a on może jeszcze chwilę poczekać. Przecinał niebo z nieprzeniknionym obliczem na pysku, wpatrzony gdzieś w daleki punkt, niestety przez swoje kalectwo nie mógł w pełni cieszyć się lotem. Cały czas trzeba było pilnować oddechu i mięśni które musiały pracować ze zdwojonym wysiłkiem, stąd brak jakiejkolwiek emocji.
W końcu trafił na ukryty nieopodal Zimnego Jeziora teren gdzie wypływało gorące źródło. Jasna para była miłą odmianą od zieleni Mgły która wywoływała w nim tylko kipiący gniew i buchający z nozdrzy dym. Lądowanie… na bogów kto by pomyślał, że brak łapy będzie tak doskwierający. Uderzył silnie tylnymi łapami o ziemię wzburzając nieco pyłu i powodując, że bliższe kamyki aż podskoczyły do góry. W końcu nie był ptaszkiem tylko tonowym smokiem. Dostawił do zadnich łap przednią i już mógł pokuśtykać do tafli źródła w której siedziała jego ukochana. Ciepłe opary bardzo łatwo wychwyciły jej goździkowy zapach i poniosły w powietrzu ku Chłodnemu, ten z kolei aż przymrużył ślepia czując go. Machnął na boki ogonem, uniósł wyżej łeb i mimo braku łapy podszedł do wybranki z dumą malującą się na obliczu.
-Witaj mój krwawy kwiecie.- rzucił na przywitanie i dopiero wtedy pochylił łeb by skubnąć jej policzek koło najeżonej kłami paszczy. Piękna i perfekcyjna jak zawsze, zawsze czuł że jest w niej coś wyjątkowego o co powinien zawalczyć. Kwestię posiadania przez nią piskląt ze Zwiastunem postanowił przemilczeć. On już nie żył zżerany przez robaki więc po cóż roztrząsać sprawę.
Czarodziej nienawidził niestety wody więc nie zamierzał się w niej kąpać, walnął się ciężko na brzegu tuż obok tafli by mieć Heulyn jak najbliżej siebie. Odetchnął kładąc uszy po sobie, w końcu chwila tylko dla ich dwójki.
-Stęskniłaś się za mną?- wyszczerzył błękitne kły patrząc na nią zaczepnie.
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2016-08-31, 11:37   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


Smoczyca uniosła powoli pazurzastą prawą łapę i przeczesała palcami sploty karminowo złotej grzywy, która okryta wilgocią pary skręciła się w krwawe fale.
Czuła, jak skrzydła nasiąkają wodą, niestety pióra łatwo było zamoczyć, chociaż olejek nieco utrudniał to zadanie wodzie.
Czuła podwodne prądy wirujące wokół jej kończyn, obmywające nabrzmiałe boki.
Oparła się jednym bokiem o skalny brzeg, aby móc podrapać szczególnie newralgiczne miejsca na zadzie, do którego nie mogła sięgnąć! Nawet po wygięciu się w łuk! Najzwyczajniej w świecie spasła się, niczym tur.
Okropieństwo - pomyślała z niesmakiem, jednocześnie jęknąwszy z radością, kiedy swędzenie ustało.
A potem padł na nią ogromny szary cień.
Uniosła złoty łeb, wyginając szyję w łuk do tyłu, aby móc spojrzeć, któż to przybył.
Miała cichą nadzieję, że to był ten na kogo czekała, a nie jakiś nieproszony intruz. Nie była w nastroju do zacieśniania nowych znajomości.
Szczerze mówiąc była ostatnimi czasty okropnie humorzasta i szybko popadała w skrajne nastroje.
Na szczęście łatwo rozpoznała kremowo błękitną sylwetkę swego samca, który kołując wybrał miejsce do lotu, aby wylądować cięzko jakiś skok od niej.
Przymrużyła złociste powieki, kiedy pył i drobne kamyczki wystrzeliły ku niej.
Prychnęła, potrząsając głową na boki, a ogon wierzgnął się przy powierzchni parującej tafli, rozpryskując ją na boki.
- Cóż za dżentelmen - sarknęła z rozbawieniem, wysuwając pysk ku niemu, aby odpowiedzieć pieszczotą na pieszczotę.
Wiedziała, że samiec nie lubi wody, ale to nie powstrzymało ją od tego, aby chlapnąć go ciepłą strugą po poderwaniu jednego ze skrzydeł.
- Naprawdę nie chcesz do mnie dołączyć? - zażartowała, wygrzebując się nieco ociężale na brzeg usłany miękką zieloną trawą, aby legnąć u jego boku, rozmigotana od wilgoci, która skropliła się na jej naoliwionych łuskach, ukazując wydatny brzuch. Położyła łeb na jego barku, wdychając jego zapach.
- Szczerze to tego najbardziej brakowało mi przez ten czas - wymruczała jakby sennie, przeciągając ogon z cichym trzaskiem stawów.
Potem zerknęła na niego, jedną z łap przeczesując jego futro na piersi. - Jak spotkania? Doszedłeś do ładu z innymi Przywódcami?
_________________
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2016-08-31, 14:22   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


-Dżentelmen? Ja? Zawsze.- zaśmiał się krótko, chrypliwie przez swój niski ton głosu. Może i był czasem surowy jeśli ktoś robił coś nie po jego myśli, ale dla dam zawsze miał wachlarz odpowiednich słówek. Zwłaszcza dla tych które były bliskie jego sercu, w sumie nie było ich aż tak wiele. Przymknął ślepia i zmarszczył nos gdy w Heulyn odwdzięczyła mu się chlapnięciem wodą, niby kilka kropli ale pysk miał szczególnie wrażliwy na wilgoć. Nie tolerował jej i tyle, nawet tak ładna samica jak ona nie mogła tego zmienić. Gdyby była akurat w rui mógłby to jeszcze przemyśleć, ale nic poza tym! Dobrze, że potrafił władać magią, mógł utrzymać czystość futra bez wchodzenia do toni, a to zapobiegło wielu nieprzyjemnym stycznościom z cieczą.
-Heulyn moja droga, kocham cię ale nie na tyle by włazić do wody.- odgryzł jej się również żartem. Nawet gdyby samica zaczęła się topić… od czego miał magię?! Ach kochał maddarę… tyle rzeczy mógł dzięki niej obejść w bardziej wygodny i wysublimowany sposób.
Mimo iż woda nadal jawiła mu się jako zło konieczne nie powiedział nic gdy jego partnerka wyszła ze źródła i legła obok niego. Co więcej, wtuliła się nawet! Ech czego się nie robiło dla samic… ugryzł się w język bo o wiele bardziej zaintrygowała go jej fizjonomia. Nie przypominał sobie by Heulyn była aż tak duża. Zamrugał kilkukrotnie i dzięki długiej szyi pochylił głowę pod jej pyskiem, i skierował łeb ku jej brzuchowi. Obwąchał go uważnie po czym uśmiechnął się i spojrzał na nią spode łba.
-To nasze pierwsze pisklęta?- rzucił retorycznie nie mogą się szczerze mówiąc doczekać kiedy zobaczy jaja. Silny czarodziej i utalentowana uzdrowicielka, z takich genów musiało powstać coś znakomitego. Och nie uważał by jego prawie dorosłe pisklęta nie były mądre ale teraz siedział tu z nią i ona była najważniejsza. Łeb wrócił na swoje miejsce dzięki czemu Kalina mogła wygodniej wtulić swoją głowę w jego bark, sam Chłód zamruczał i uszczypnął ją pieszczotliwie w miejsce za podwójnymi rogami i nakrył ją swoim pierzastym skrzydłem.
-Mnie tam bardziej brakowało twojego zapachu i… kilku innych miejsc.- znów w uśmiechu zaświeciły jego kły. Mimo iż kiedyś kochał Azyl to z nią nigdy nie mógł czuć się aż tak swobodnie, widać tamto nie było tym wolnym uczuciem jakim darzył Kalinę. Z nią mógł mówić o wszystkim, drażnić się i droczyć nie bojąc się, że zostanie chłodno zatrzymany.
Chłód westchnął słysząc pytanie i czując łapę swojej wybranki na piersi, wyprostował łeb i spojrzał gdzieś w dal, w biały opar nieco nieobecnym wzrokiem.
-Szaleństwo milczał przez większość spotkania, Pustynia odezwała się kilka razy szkoda że nie raczyła nas uprzedzić o zmianie władzy. Co prawda sprawa dotyczy przede wszystkim Ognia ale dobrze byłoby wiedzieć kto ją zastąpi, w tej chwili wiem tylko że doszło do zmiany ale nie wiem kogo obrała. Leśny czyli Cichy wskazał na Przebłysk jako przyszłą przywódczynię Wody ale i ona się nie odzywała.- pokręcił łbem.
-Niestety to Cichy który właśnie oddał swoje miejsce młodszej samicy mówił najwięcej. Czemu niestety? Bo nie ma przecież już władzy w stadzie, został Starszym ale to wszystko. Co do Mgły, zgodzili się wziąć udział w wyprawie z elfami i to tyle. Od tamtej pory dostałem wiadomość mentalną tylko od Czujnej Łuski, że jest gotowa i chce pomóc oraz od Leśnego. Ech… i tak na razie czekam na Elladana, nie mogę go nigdzie znaleźć, jakby zapadł się pod ziemię. Bez elfów wyprawa nie ma sensu.- rzucił twardo z zawodem barwiącym jego głos.
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło 
Uzdrowiciel Cienia
Amarilla Nieskalana



Stado: Cienia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 34
Płeć: Samica
Mistrz: Krew Mandragory
Wiek: 24
Dołączyła: 21 Maj 2015
Posty: 5585
Wysłany: 2016-09-02, 09:36   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,S,A,O,M,MA,MO,Kż,Śl,Skr,W: 1| MP,Lecz: 2
   Atuty: Ostry Węch; Chytry Przeciwnik; Skupiony;


W lazurowych slepiach czerwonołuskiej samicy pojawiły się przez mgnienie złośliwe błyski, gdy usmiechnęła się nieco kpiąco samymi kącikami złocistych warg w chwili, gdy woda zetknęła się z futrem futrzastego samca.
Cóż, miłość nie zmieniła jej widocznie zbyt mocno. Możliwie tylko wyostrzyła pewne odruchy, które były w niej głeboko zakorzenione. Samiec musiał uważać, aby jej zaborczość, której zapewne nie zdążył zbyt dogłębnie poznać, nie przyniosła krzywdy jakiejś zbyt śmiałej niewiaście.
Przewróciła ślepiami, potrząsając splotami mokrej grzywy.
- A mówią, że miłość jest ślepa - odcięła się.
Kiedy legła wygodnie, można było z czystym sercem stwierdzić, iż samiec miał szczęście, że nie wspomniał nic o jej powiększonych gabarytach.
Kiedy obwąchał jej napęczniały brzuch, rzuciła mu ni to rozbawione, ni zaciekawione spojrzenie, unosząc dumnie przy tym trójkątną głowę.
- Chcesz mi powiedzieć, że nie jesteś pewien czy to nasze młode? Czy może nie wiesz, jak wygląda smoczyca spodziewająca się lada dnia lęgu? - zakpiła, chociaż w ton jej głosu wkradły się nieco cieplejsze nutki, kiedy końcówką ogona musnęła jeden ze swych odsłoniętych boków.
Zaśmiała się zaraz na tą dwuznaczną aluzję.
Ukąsiła go niezbyt delikatnie za uchem, zaraz muśnięciem gorącego jęzora zmywając to nieprzyjemne wrażenie.
- Wy samce macie naprawdę pstro w głowach!
Z ciekawością słuchała opowieści partnera.
Zmarszczyła nieco nozdrza na wzmianke o swym Przywódcy. Musiała przyznać, że był ostatnio nieco nieobecny, odległy, jakby coś zaprzątało jego myśli. To zupełnie do niego nie pasowało, nie takiego Kherrentara pamiętała.
Skinęła powoli głową.
- Tak, zmiana Przywództwa w Ogniu i dla nas była zaskoczeniem, ale sądzę, że to mądry ruch ze strony Oddechu Pustyni, ustąpić, nim sama zacznie niedołężnieć. Ustąpiła pola młodszej, równie zdolnej Wojowniczce, a do tego zdolnej do ekspresji emocjonalnej, sądzę, że Gorączka Ognia będzie potrafiła podejmować bardziej odważne decyzje. Może Ogień odzyska swą dawną ikrę? Kto wie? Chociaż jej nieco gorący temperament może też być kłopotliwy, mimo to trzymam za nią splot ogona. Oby była bardziej zdecydowana do działania, niż jej poprzedniczka - odezwała się po chwili milczenia.
Pociągneła lekko nosem.
- Trzeba zdecydowanych działań, nie można zostawić pola do namysłu. Mgła zagraża nie tylko Życiu, ale i pozostałym Stadom. Ten opar jest bardzo blisko naszego obozu. Dziwię się, że Cień nie działa w tej sprawie bardziej otwarcie. Szaleństwo ostatnio nieco jakby przygasł, chyba coś go dręczy... Będę musiała zamienić z nim słowo. Spróbuję go nieco pobudzić. Tylko te elfy. Dziwne, że milczą. Siedzą, niczym szczury w tym niewielkim skrawku ziemi, który dostali. A mimo to nam pomagają, chociaż wydają się nieco tajemniczy i odlegli. To dziwne, ale jeszcze nigdy żadnego nie widziałam!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Bursztynowe Zwierciadło 2016-09-02, 09:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 27
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2798
Wysłany: 2016-09-08, 15:21   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Za te złośliwe iskierki i uśmieszek miał ochotę złapać ją za kark i nieco przygiąć do ziemi ale się powstrzymał. Czy miało to na celu „prostowanie” samicy? Pff nic z tych rzeczy ale w jej stanie wolał nie wybierać takich zabaw teraz, jeszcze zrobiłby coś niechcący jej sporemu brzuchowi. Trudno, trzeba było zaczekać aż złoży jaja, wtedy nie da jej znów żyć. Uśmiechnął się do niej pod nosem i pokręcił łbem aż wąsy zafalowały leniwie po bokach jego pyska.
-Cóż… nie wszystkie samice obnoszą się z brzuszkiem, zazwyczaj chowają się w grotach jakby zaczęły bać się całego świata i niezbyt często mogę je oglądać z bliska. A tu proszę, nie dość że mogę sobie popatrzeć to jeszcze mogę dotknąć.- zaśmiał się chrapliwie i liznął ją w policzek rozkoszując się ciepłem jej ciała obok siebie. Szkoda, że jej futro było wilgotne i… czyżby specjalnie bardziej się w niego wtulała?
Zgroza!
Zacisnął zęby i uśmiechał się dalej nie chcąc drażnić samicy swoimi słabostkami, jego ogon podrygiwał tylko z rzadka. Kiedy poczuł dziabniecie za uchem otworzył szerzej ślepia ale zaraz potem poczuł jej ciepły jęzor. Powieki opadły na powrót na oczy, a Chłód spojrzał na swoją ukochaną kątem oka.
-Nie prowokuj mnie bo nawet twój stan nie ochroni cię przed moją pstrokacizną we łbie.- rzucił i wyszczerzył błękitne zębiska osadzone w granatowych dziąsłach. Otulił jej zad i udo swoim ogonem i ruszał nim miarowo masując delikatnie samicę. Szkoda, że nie mogli spędzić tak wieczności…
Westchnął ciężko wysłuchując Heulyn i skinął głową. Mimo iż była jego ukochanym kwiatem pustyni to i tak stanowczo za bardzo martwiła się polityką. Sam zajmował się tym przecież na co dzień.
-Gorączka Ognia… z tego co mówisz to imię nawet do niej pasuje. Niestety nie poznałem jej jeszcze i mam nadzieję, że Ogień będzie pod jej panowaniem rósł. – rzucił niemalże formułką którą raczyło się rządzące smoki.
-Bardziej jednak niż o Pustynię i jej stado martwię się o ciebie i Cień.- rzucił szczerze i spojrzał jej w ślepia.
-Tak, słyszałem że Mgła podeszła pod was Obóz a dowiedziałem się o tym od adepta a nie od Szaleństwa.- pokręcił łbem.
-Czyżby Szaleństwo czekał aż spotka go to samo co i mnie.- warknął gorzko. Ostatnią smoczycą jaką chciałby wtedy stracić byłaby Heulyn. Mgła już pożarła jego przybrane pisklę oraz ukochaną siostrę, sprawiła też że jego wierny wojownik postradał zmysły. Tyle złego… gdyby jeszcze opar położył łapska na Czerwieni. Zacisnął zęby i tyle było z luźnej atmosfery, czuł jak jad nienawiści do Mgły zalewa jego serce, jak skapuje też na jego umysł trując go i wyniszczając. Błysk w jego ślepiach był pełen energii i pragnienia krwi… krwi wroga.
_________________


Avatar wzięty z galerii Kabukins
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Strzegący Kolec 
Adept Wody
Zbieracz



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 23
Płeć: Samiec
Opiekun: Jeździec Apokalipsy, Cichy Potok
Wiek: 19
Dołączył: 17 Lip 2016
Posty: 202
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-12-31, 00:11   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 2
   U: B,W,A,Kż,O,S,Pł: 1| L,Skr,Śl,MA,MO,MP: 2| Skr: 3
   Atuty: Spostrzegawczy, Kruszyna


Była wyjątkowo zimna pora i Evarisowi bardzo nie podobała się perspektywa nauki pływania w lodowatych jeziorach. Był jednak na tyle zdeterminowany, że popytał tu i ówdzie i wkrótce dowiedział się o istnieniu źródełka, w którym zawsze jest gorąca woda. Jeśli miał gdzieś opanować sztukę przemieszczania się po tafli wody, to właśnie tutaj. Mieli się też nauczyć ze Szkarłatnym rozwiązywania sporów. Złotołuski nigdy nie wyobrażał sobie siebie w roli przywódcy, a podejrzewał, że jemu najbardziej przydaje się taka zdolność, ale zapewne pojawiało się wiele innych sytuacji, w których mógłby posłużyć się wiedzą zdobytą podczas takich ćwiczeń. Kto wie, może dzięki temu lepiej będą mu szły negocjacje i targowanie się? Ach, gdyby tylko znał się na mediacji przed spotkaniem z Niewidocznym... Może wtedy udałoby mu się wywalczyć lepsze warunki zdobycia Nauragiusa.
Dochodziło południe, czyli dokładna pora, w której miał spodziewać się tu swojego nauczyciela. Trochę błądził, ale para bijąca od gorącego źródła była widoczna z daleka.
_________________
W miarę wzrostu bogactw rośnie i chciwość; im więcej kto ma, tym więcej pragnie.


Nauka? No pewnie! Przyjaciel czy wróg, należy się jeden kamień.

Potrzebujesz pary smoczych łap do wykonania brudnej roboty? Zrobię za kamienie wszystko ;)
 
 
 
Niewinna Łuska 
Adept Ziemi
Niewinny Dotyk



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samica
Partner: Płacz Aniołów
Wiek: 20
Dołączył: 30 Gru 2014
Posty: 1245
Wysłany: 2017-01-10, 23:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO: 1| B,A,O,Śl,Skr,W,MP: 2| L,Pł.S: 3
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Przed moimi oczami ukazał się najprawdziwszy cud natury. Nie mogłam uwierzyć, że przed moimi oczami woda najprawdziwiej paruje pod wpływem ciepła! Pośród tej lodowej pustyni na którą trafiłam, prawdziwy dar z niebios. Może dwunogi miały rację i chmury rzeczywiście są dla nas łaskawe. Nie, to wciąż najgłupsza rzecz o jakiej słyszałam. Pochyliłam się nad parującą cieczą i poczułam jak ciepło owiewa mój pysk. Grzywa lekko się przemieściła i uzyskała nowe, puszyste właściwości. Zaczęłam rozważać, czy aby nie wejść do środka. Choć na tych terenach wciąż miałam wrażenie, że na każdym rogu czai się coś, co ma zamiar zaatakować, gdy tylko stracę czujność.
_________________
~ ~ ~
Z przyjemnością nauczę Cię wszystkiego co wiem.
~ ~ ~


Atuty:

~Szczęściarz
Skoro mnie spotkałeś, rzeczywiście musisz mieć dużo szczęścia.
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
~Kruszyna
Nie, na prawdę, tyle mi wystarczy. Weź resztę...
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

Tutaj są wszyscy których uczę...

A tutaj KP


Kompan: Żywiołak ziemi Neder
Słodki, mały niedźwiadek

http://dorlana.webd.pl/sw...p=193772#193772

Avek i pixelek by Brutal
 
 
Kruczopióry 
Czarodziej Ognia
Ten od maddary



Stado: Ognia
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Wirtuoz Iluzji
Mistrz: Sam sobie mistrzem
Partner: Earie*
Wiek: 27
Dołączył: 14 Wrz 2015
Posty: 3671
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-01-12, 00:55   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| I: 5| P: 1| A: 3
   U: M,Kż,S: 1| A,O,Śl,Skr: 2| W,Pł,L,B,MP: 3| MO,MA: 5
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik; Mistyk; Magiczny śpiew; Poświęcenie


Taaaak... Za każdym rogiem czai się coś, co może cię zaatakować, moja droga. Czasami będzie to krwiożerczy kotołak o pałających żądzą mordu ślepiach, czasami natkniesz się na zieloną mglę zdolną porywać pisklęta swoimi mackami, a czasami... czasami będzie to po prostu gigantoskrzydły impertynent o wielkim nosie, szelmowskim spojrzeniu i czarnych jak noc, błyszczących łuskach, które mienią się jasno w blasku Złotej Twarzy, oślepiając niemalże każdego, kto ośmieli się spojrzeć w kierunku ich właściciela.

- Witaj! - zakrzyknął smok już z daleka, dumnie wyprostowawszy się przed tobą, gdy tylko znalazł się w stosownym dystansie. Jego czarne ślepia lustrowały cię, obserwując kolejno pysk, szyję i ciało, sam smok zaś zdawał się pewny siebie, siadając wyprostowanym i zgrabnie owijając ogon wokół swego zada. - Jestem Kruczopióry... i wydaje mi się, iż jeszcze się nie spotkaliśmy. Z kim mam przyjemność? - zapytał, obserwując cię nieustannie. Mogłaś dostrzec, iż pociągnął lekko nosem - na pewno wyczuł od ciebie woń Ziemi, choć była to jeszcze woń słaba i ledwo odczuwalna, woń zmieszana ze światem zza bariery. Co o tym sobie pomyślał? On jeden wiedział. Ale zdawał się przyjaźnie nastawiony...

...albo i nie? Kto to wie?
_________________

"To [maddara]... uzależnia, przyznaję. Jest jak upojne ziele, którego w każdej chwili chcesz więcej i więcej, niekoniecznie potrafiąc to pragnienie zatrzymać. Ale ja nie chcę go zatrzymywać" - Kruczopióry

Do woli uczę i pomagam wszystkim smokom oprócz tych, których Kruczopióry nie lubi (a te, których nie lubi, o tym wiedzą).

Żetony: 2 x złoty (wrzesień, listopad), 3 x srebrny (MG czerwiec, wrzesień, grudzień)

Szczęściarz: W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Niezdarny wojownik: Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk: Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. (ostatnie użycie w świątyni: 4 lipca)
Magiczny śpiew: Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.
Poświęcenie: Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Kruczopióry by: Szydzia Lisia Szkarłat Szydzia2 Młody Niewidoczek
 
 
 
Niewinna Łuska 
Adept Ziemi
Niewinny Dotyk



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samica
Partner: Płacz Aniołów
Wiek: 20
Dołączył: 30 Gru 2014
Posty: 1245
Wysłany: 2017-01-12, 11:52   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO: 1| B,A,O,Śl,Skr,W,MP: 2| L,Pł.S: 3
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Drgnęłam poddenerwowana, gdy dotarł do mnie odległy krzyk. Zaczęłam już się przyzwyczajać, że większość tutejszych smoków wita się krzycząc. Rozumiem potrzebę smoczego ryku i dobitnego zaakcentowania swojej obecności, lecz gdy już chcemy mówić, to chyba można zrobić te kilka kroków więcej, zamiast przyprawiać mnie o zawał serca. A tak poza tym... Te smoki są naprawdę wszędzie. Nic dziwnego, że nazywają siebie stadami.
Odwróciłam się w stronę nawoływania i, ku mojemu zaskoczeniu, zobaczyłam idącego wprost na mnie największego samca, jakiego udało mi się tutaj spotkać. Ziemia to praktycznie tylko i wyłącznie samice. Co szczerze, mówiąc wcale mi nie przeszkadzało. Skuliłam się mimowolnie, widząc szybkość i zdecydowanie, z jakimi przybysz szedł w moim kierunku. Wszystkie smoki tutaj to miały... To zdecydowanie, tą odwagę, zadziorność walecznych brutali. Pewnie to dlatego, nie mogłam poczuć się bezpieczna.
- Witaj - powiedziałam niegłośno, gdy w końcu smok znalazł się w odległości normalnego głosu, dorzucając mu skinienie łba. Czy wypełniłam już wszystkie formalności powitalne? - Nie jestem stąd, nic dziwnego, że mnie nie widziałeś. Nazywam się Neiverlein... To znaczy, teraz już nie. To znaczy...
Zamilkłam, nie mogąc pozbierać myśli. Obecność nieznajomego, który tak ostentacyjnie zaznaczał swoją pewność siebie, będąc tak wyzywający całą swoją osobą, wprawiał mnie w stan onieśmielenia, nie ważne jak mocno próbowałam z tym walczyć. Musiałam opuścić wzrok, nie mogąc już dłużej znieść tego badawczego spojrzenia. Przestań się na mnie gapić!
Przez moje zażenowanie, długo zajęło mi czasu, zanim dotarł do mnie pewien prosty fakt.
- Ty... nie jesteś z tego stada... - podniosłam ślepia, na nowo zaniepokojona. - Ja... nie chcę walczyć. Zostaw mnie.
Zrobiłam krok do tyłu, bardziej dla zapewnienia sobie resztek komfortu psychicznego, niż prawdziwej linii obrony. I tak nie miałaby szans z wielkim samcem. Jedna z moich tylnych łap, natrafiła na coś mokrego. I ciepłego. Agh! Już zapomniałam, co znajdowało się za moimi plecami. Musiałam ją cofnąć i stanąć w dziwnej pozycji ze środkiem równowagi ciągnącym mnie do tyłu. Wlepiałam w Ciebie ślepia z pisklęcym wyrazem niewinności, o który nawet nie musiałam się starać. Niepewna, czego mógłbyś ode mnie chcieć.
Ostatnio zmieniony przez Niewinna Łuska 2017-01-12, 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szkarłatny Księżyc 
Piastun Wody
Czy to był uśmiech?



Stado: Wody
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 46
Płeć: Samiec
Opiekun: Cichy Potok
Mistrz: Brzmienie Wody
Wiek: 21
Dołączyła: 31 Sty 2016
Posty: 583
Wysłany: 2017-01-12, 19:09   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: MP,Śl,MA,MO: 1| Skr,W: 2| B,S,Pł,L,M,O,A: 3
   Atuty: Silny,Oporny Magik,Mentor,Znawca Terenów


Szkarłatnemu udało się sporo spóźnić. Nie dlatego, że się rozleniwił czy zapomniał o spotkaniu, a dlatego, że najzwyczajniej w świecie nie mógł znaleźć umówionego miejsca. Nie było to miejsce najczęściej przez niego uczęszczane. Ostatnio mało wybywał poza tereny Wody, więc wspólnie nie były dla niego zbyt znane. Dobrze, że wiedział chociaż jak trafić do Zimnego Jeziora. Koniec końców udało mu się znaleźć Evarisa. Jego złote łuski odbijały światło, co w oczach niektórych mogło wyglądać niesamowicie. Szkarłatny wylądował nieopodal, do młodszego brata pochodząc spacerem.
- Wybacz, że musiałeś czekać - powiedział chłodno, jednak nie było to nic wyuczonego czy przymuszonego. Zaraz potem machnął ogonem niecierpliwie. Nie ma co tracić czasu.
- Zaczniemy od teorii. Pływanie wygląda bardzo podobnie do chodzenia. Aby poruszać się w wodzie, należy rytmicznie poruszać łapami. Przyjdzie Ci to dość naturalnie. Do skrętu będziesz korzystał z ogona. Kluczem nie jest jednak ruch łap czy ciała, a oddech. Aby utrzymać się na powierzchni, musi być równomierny i spokojny. Dzięki temu będziesz się unosił. Gdybyś przez przypadek zanurzył głowę pod wodę, po prostu wstrzymujesz oddech - wyjaśnił, póki co omawiając podstawy i nie mówiąc o skrętach.
- Wejdź najpierw do wody. Oswój się z nią. Wejdź po pierś i przejdź się tak, abyś poczuł opór wody. Zanurz głowę, rozłóż i złóż skrzydła. Postaraj poczuć się swobodnie - zarządził starszy samiec, samemu podchodząc do brzegu. Póki co nie zamierzał wchodzić do wody. Zrobi to dopiero, gdy Evaris już nieco samemu oswoi się z tym żywiołem.
_________________


Jestem Piastunem. Wyszkolę Cię w jeden księżyc!

Silny - jednorazowo +1 do siły.
Oporny Magik - kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mentor - może nauczać smoki na taki poziom umiejętności, jaki sam posiada.
Znawca Terenów - Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło.

GALERIA || GŁOS

Uczę smoki Stada Wody oraz Życia za darmo, zaś za cenę jednego kamyczka lub 4/4 mięsa trzech umiejętności podstawowych smoki ze Stada Cienia oraz Ognia! Napisz pw, aby zorientować się, czy aktualnie mam czas.

 
 
 
Strzegący Kolec 
Adept Wody
Zbieracz



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 23
Płeć: Samiec
Opiekun: Jeździec Apokalipsy, Cichy Potok
Wiek: 19
Dołączył: 17 Lip 2016
Posty: 202
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-01-12, 22:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 2
   U: B,W,A,Kż,O,S,Pł: 1| L,Skr,Śl,MA,MO,MP: 2| Skr: 3
   Atuty: Spostrzegawczy, Kruszyna


Uśmiechnął się na widok brata. Gdy Evaris się wykluł Szkarłatny już z nimi nie mieszkał, był najstarszym z rodzeństwa. Wzburzonego złotołuski widywał dużo częściej; można było niemal zapomnieć, że byli spokrewnieni! Pomyślał jednak, że dobrze byłoby to zmienić. W końcu jego ojciec był szanowanym, starym smokiem, niegdyś przywódcą - teraz tę rolę pełnił Wzburzony, natomiast Szkarłatny jako szkolący młodzież smok w sile wieku również cieszył się dobrą opinią. Można było powiedzieć, że najmłodszy z braci był całkiem dobrze ustawiony pod względem więzów krwi - teraz musiał sobie jeszcze zapracować na szacunek. Kto mógł być lepszym wzorem do naśladowania i opoką, podporą i pomocną łapą jak nie starsi synowie Cichego?
- Nie czekałem długo. Witaj, Szkarłatny - odpowiedział, zniżając lekko głos, jakby starając się naśladować postawę brązowołuskiego.
Uważnie słuchał wszystkich słów nauczyciela. Już miał wejść do wody! Powiedziano mu ledwie dwa zdania, o ruszaniu łapami i oddychaniu... Ale blisko brzegu nie było zbyt głęboko, a czujne oko piastuna pilnie go obserwowało. On zawsze tak patrzył. Jakby z opieką połączoną z wiedzą, doświadczeniem i stanowczością. Tak wydawało się Evarisowi.
Ostatecznie przekonał go fakt, że byli w stadzie Wody. To by było strasznie głupie, gdyby pokonał go jego własny żywioł. A on przecież nie był głupi. Nie wahał się długo, wkroczył do gorącej wody. Kontrast w temperaturze powietrza i cieczy był ogromny. Źródło przyniosło przyjemne ukojenie, ogrzewało. Sprawiało, że myśl o konieczności opuszczenia go za kilka chwil niemal napełniała lękiem.
Złoty łeb i grzbiet wystawały pośród białej pary. Smok przyzwyczajał się do uczucia jakim było znajdowanie się w wodzie. Rozłożył skrzydła i pozwolił im się zanurzyć. To na nich najbardziej odczuwał opór. Duża płaska powierzchnia starała się opaść na dno, ale nie było to łatwe. W końcu dosięgnął pazurzastą końcówką kamiennego dna i pozwolił wodzie wypchać kończyny z powrotem ku górze. Ukucnął, pozwalając, aby ciepło ogarnęło przez krótką chwilę jego grzbiet i ogon. Na końcu zamknął szczelnie ślepia i paszczę, łapiąc doń wcześniej powietrza. Zanurzył łeb na jedno, dwa uderzenia serca, po czym ponownie przywrócił szyję do pionu, otwierając oczy, wargi i oddychając.
- Dziwnie - podsumował.
_________________
W miarę wzrostu bogactw rośnie i chciwość; im więcej kto ma, tym więcej pragnie.


Nauka? No pewnie! Przyjaciel czy wróg, należy się jeden kamień.

Potrzebujesz pary smoczych łap do wykonania brudnej roboty? Zrobię za kamienie wszystko ;)
 
 
 
Kruczopióry 
Czarodziej Ognia
Ten od maddary



Stado: Ognia
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Wirtuoz Iluzji
Mistrz: Sam sobie mistrzem
Partner: Earie*
Wiek: 27
Dołączył: 14 Wrz 2015
Posty: 3671
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-01-12, 23:03   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| I: 5| P: 1| A: 3
   U: M,Kż,S: 1| A,O,Śl,Skr: 2| W,Pł,L,B,MP: 3| MO,MA: 5
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik; Mistyk; Magiczny śpiew; Poświęcenie


Tajemniczy nieznajomy parsknął śmiechem, kiedy swoją mową i postawą zdradziłaś towarzyszący ci strach. Ale nie podszedł bliżej, wręcz przeciwnie: leniwie kołysząca się w górze końcówka ogona zdradzała raczej rozluźnienie niż gotowość do ataku, pogodnie wyszczerzony pysk zaś sugerował bardziej politowanie, nie gniew. Może nieznajomy chciał cię podpuścić? Może chciał, żebyś uwierzyła, iż przybył tutaj o czystych intencjach, możne chciał spoufalić się z tobą, przymilić, pozwolić ci przełamać bariery... po czym ściągnąć cię samą do ciemnej groty i jednym ruchem paszczy rozpruć twoją krtań?

A może był po prostu miłym i sympatycznym smokiem, który chciał cię poznać...?

- Nie bój się, nie mam zamiaru walczyć - stwierdził stanowczo, choć bez gniewu w głosie, tak jakby właśnie powiedział coś aż nadto oczywistego. - I to prawda, nie należę do Twojego stada; moim domem jest Ogień. Zresztą nie tylko domem, ale jednocześnie oczkiem we łbie - pełnię tam rolę przywódcy. I zapewniam cię, ze dopóki mnie z tego stanowiska nie zrzucą, dopóty Ognistych bać się nie powinnaś - podkreślił, szeroko wyszczerzając wielkie, białe kły.

- A skoro nie jesteś stąd... to skąd, jeśli wolno spytać? - drążył, zaś pogoda nie zstępowała z jego oblicza, choć teraz czarne ślepia zdominowała raczej ciekawość. Przyglądał ci się niezmiennie bacznie, tak jakby na podstawie samego twojego wyglądu i postury próbował ocenić, jakie powinien mieć o tobie zdanie. I oczywiście na podstawie słów... te już jednak należały do ciebie.
_________________

"To [maddara]... uzależnia, przyznaję. Jest jak upojne ziele, którego w każdej chwili chcesz więcej i więcej, niekoniecznie potrafiąc to pragnienie zatrzymać. Ale ja nie chcę go zatrzymywać" - Kruczopióry

Do woli uczę i pomagam wszystkim smokom oprócz tych, których Kruczopióry nie lubi (a te, których nie lubi, o tym wiedzą).

Żetony: 2 x złoty (wrzesień, listopad), 3 x srebrny (MG czerwiec, wrzesień, grudzień)

Szczęściarz: W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Niezdarny wojownik: Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk: Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. (ostatnie użycie w świątyni: 4 lipca)
Magiczny śpiew: Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.
Poświęcenie: Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Kruczopióry by: Szydzia Lisia Szkarłat Szydzia2 Młody Niewidoczek
 
 
 
Niewinna Łuska 
Adept Ziemi
Niewinny Dotyk



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 28
Płeć: Samica
Partner: Płacz Aniołów
Wiek: 20
Dołączył: 30 Gru 2014
Posty: 1245
Wysłany: 2017-01-13, 00:17   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO: 1| B,A,O,Śl,Skr,W,MP: 2| L,Pł.S: 3
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Bez względu jakie miałeś zamiary, aby w tamtym momencie ściągnąć mnie do swojej groty, musiałbyś wlec mnie po ziemi przez całą drogę, bo żadna ilość mięsa, czy kamieni szlachetnych jaką oferowałbyś mi w swoim domu, nie przekonałby mnie, aby ruszyć się choćby jeden pazur z mojego obecnego miejsca.
Twoje zapewnienie brzmiało... przekonująco. Nawet nie z powodu pewnego, dobrotliwego tonu głosu, a z faktu, że nie byłam właśnie rozrywana na strzępy. Chcąc nie chcąc, powoli postąpiłam krok na przód, aby nie wisieć nad ciepłym źródełkiem, a mieć pewny grunt pod łapami. Usiadłam, choć nie spuszczałam z Ciebie nieufnego wzroku. Znowu spróbowałam skupić się na ślepiach, ale wszelkie starania spełzły na niczym. Zawiesiłam wzrok gdzieś na poziomie barków. Były ładne i smukłe, widać było że jesteś smokiem który nie spędza całych dni leżąc na brzuchu. Zaraz miałam dowiedzieć się, czemu jest to prawdą.
- Przywódca? Ja... mam nadzieję że nie uraziłam niczym. Nie chciałam wyjść na taką niemiłą... - nie mogłam uwierzyć, że znowu natknęłam się na kogoś ważnego. Wewnątrz paszczy przygryzłam język, aby zahamować frustrację. Sprowadzę sobie na głowę kolejne stado smoków, jeśli powiem coś nie tak.
- Skoro tak, musisz być dobrym przywódcą. Jeśli nie powodujesz śmierci - stwierdziłam ostatecznie, uśmiechając się lekko. Twoja przemowa odrobinę mnie uspokoiła. Skupiłam się na wyrównaniu oddechu. Nic mi nie będzie...
- Mieszkałam na Szarym Szczycie - odpowiedziałam na wydechu, rozluźniając jednocześnie spięte barki. - Ah, to daleko. Długo szłam na północ, czasami tylko zbaczałam w kierunku, gdzie zachodzi złota twarz. I teraz jestem tutaj. Tam gdzie mieszkałam... było inaczej. Bes'khani, jak mówili ludzie. Tylko drzewa i drzewa... jak okiem sięgnąć. Tutaj co chwila trafiam na coś nowego.
Skinęłam łbem w stronę parującego źródełka, uśmiechając się mgliście do jakiegoś wspomnienia.
- Przepraszam, jestem pewna, że twoje stado jest silne i sławne, ale niestety z racji, że dopiero tu przybyłam, jeszcze o nim nie słyszałam... Dlatego chciałabym nadrobić te braki - miałam wielką nadzieję, że nie obierzesz tego jako obrazy. Co jeśli twoje stado było akurat tym najpotężniejszym, a ja właśnie ośmieliłam się powiedzieć, że nawet o nim nie słyszałam?
 
 
Kruczopióry 
Czarodziej Ognia
Ten od maddary



Stado: Ognia
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Wirtuoz Iluzji
Mistrz: Sam sobie mistrzem
Partner: Earie*
Wiek: 27
Dołączył: 14 Wrz 2015
Posty: 3671
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-01-13, 00:50   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| I: 5| P: 1| A: 3
   U: M,Kż,S: 1| A,O,Śl,Skr: 2| W,Pł,L,B,MP: 3| MO,MA: 5
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik; Mistyk; Magiczny śpiew; Poświęcenie


- Śmierć czeka tylko tych, którzy działają mnie albo mojemu... albo któremukolwiek stadu na szkodę. Pozostali nie mają się czego bać - stwierdził Kruczopióry, którego pysk znów rozszerzył się w uśmiechu. Tajemniczym, ciut szelmowskim, ale na pewno nie wrogim. Bo przecież chyba nie był wrogiem? Wysłuchał twoich słów i wątpliwości, przytakując nieznacznie łbem. Nie powiedziałaś w gruncie rzeczy wiele... ale czy to dobrze, czy też źle?

- Czy moje stado jest silne i sławne? Moim zdaniem zdecydowanie lepiej mówić, że silny i sławny jest smok, nie stado. W najwybitniejszych grupach zdarzają się czarne owce, jak i nawet wśród złych niekiedy można wyłowić perłę. Każdy odpowiada za swoje czyny, nie za czyny swojego stada... a przynajmniej tak powinno być - podkreślił, mruknąwszy wymownie. - Moim zadaniem - jako przywódcy - jest dbać o to, aby Ogniści postępowali zgodzie z zasadami współżycia i honoru, wychowywać ich w szacunku do pozostałych stad. Każdy Ognisty jest inny; każdy z nich inaczej wyraża swoją miłość do stada, jedni przez walkę w jego imieniu, inni przez polowanie, jeszcze inni przez wychowanie piskląt... Chcę, aby każdy z nich z jednej strony kochał Ogień, ale z drugiej - aby ten Ogień nie uniemożliwiał mu realizacji własnych marzeń i ambicji. I żeby Ogień kochali właśnie za to ostatnie - zaznaczył, uśmiechnąwszy się przy tym szeroko.

- Dlatego myślę, że każdy Ognisty, którego spotkasz, będzie trochę inny od pozostałych. Zapewniam cię jedynie, że żaden z nich nie rzuci się na ciebie z atakiem, jeżeli nie dasz mu ku temu powodu... a gdyby jednak... wezwij mnie, ja zaś osobiście mu za to urżnę łeb - stwierdził tak lekko, jakby zabójstwo nie było niczym nadzwyczajnym. Ale przecież nie tobie groził... prawda? - Tyle niej więcej mogę ci powiedzieć o swoim stadzie - zakończył wątek, nie odrywając od ciebie ślepi.

Choć oczywiście nie znaczyło to, iż miał zamiar zakończyć całą rozmowę.
- Nie mam pojęcia, gdzie jest Szary Szczyt - rzekł, cały czas bacznie cię obserwując - domyślam się jednak, że nie bez powodu stamtąd odeszłaś. Więc dlaczego? - zapytał, lustrując cię ślepiami. Zdawał się naprawdę żywo zainteresowany tematem - a przecież powiedziałaś mu dotąd tak mało...
_________________

"To [maddara]... uzależnia, przyznaję. Jest jak upojne ziele, którego w każdej chwili chcesz więcej i więcej, niekoniecznie potrafiąc to pragnienie zatrzymać. Ale ja nie chcę go zatrzymywać" - Kruczopióry

Do woli uczę i pomagam wszystkim smokom oprócz tych, których Kruczopióry nie lubi (a te, których nie lubi, o tym wiedzą).

Żetony: 2 x złoty (wrzesień, listopad), 3 x srebrny (MG czerwiec, wrzesień, grudzień)

Szczęściarz: W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Niezdarny wojownik: Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk: Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. (ostatnie użycie w świątyni: 4 lipca)
Magiczny śpiew: Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.
Poświęcenie: Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Kruczopióry by: Szydzia Lisia Szkarłat Szydzia2 Młody Niewidoczek
Ostatnio zmieniony przez Kruczopióry 2017-01-13, 00:52, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 13