FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Wzgórze Świetlików
Autor Wiadomość
Kres Pragnień 
Czarodziej Ognia
menacing



Stado: Ognia
Rasa: Północny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Milknący Szept* Światłość Erycala*
Mistrz: Nierozważny Duch
Partner: Błękit Nieba
Wiek: 26
Dołączył: 30 Lip 2019
Posty: 580

Wysłany: 2020-06-26, 17:46   
   A: S: 2| W: 3| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 4
   U: B,Pł,L,A,O,W,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| MO: 2| MA: 3
   Atuty: Atrakcyjny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Magiczny Śpiew, Uzdolniony


Już odszedł? No to cóż, był bardzo przekonany co do swojej decyzji. Płomień martwił się gdy Tweed opowiadał o tym że Ziemia niby była jego rodziną. Takie same wartości pielęgnował w Ogniu, też nazywał swoje smoki rodziną. Czy to znaczyło że jest to coś co dla Tweeda nie ma znaczenia tylko poprzez osobiste relacje rodzinne? Huh, a może? W końcu i w Ogniu zdarzyły się odejścia, głównie jednak przez rodzinę Pacyfikacji Pamięci. Jej krew miała jakąś specjalność do chodzenia własnymi ścieżkami.
Może więc coś w tym wszystkim było? Płomień choć do końca nie był przekonany (bo uważał argumenty Tweeda za płytkie), to jednak nie mógł zignorować swoich własnych odczuć. Relacje mogły na prawdę mieć wielki wpływ na decyzję życiowe, a w Ziemi warto było pamiętać że sytuacja nie miała się najlepiej.
Płomień westchnął cicho, nie wiedząc co mu odpowiedzieć. Stukał pazurami o ziemię, zastanawiając się jaką decyzję podjąć. Czuł że nie mógł się zgodzić, uznając że wszystkie te wartości nie maja porównania do wierności jaką przyrzeka się swojemu stadu. Co jeżeli stanie się coś strasznego i znów Tweed straci przywiązanie, wtedy znowu odjedzie do innego stada?
Lojalność była dla niego najważniejsza.
Tweed jednak nie był w tej sprawie sam. Słowa Urzary zmusiły go do kolejnych namysłów, jak i również świadomości że prawdopodobnie uzdrowicielka zawiodłaby się na nim.
- Tweed. - Zwrócił się bezpośrednio do niego, spoglądając na samotnika uważnie.
- Najważniejsza jest dla mnie lojalność. Ogień traktuje się wzajemnie z szacunkiem, jesteśmy dla siebie rodziną. W Ziemi jak sam mówiłeś również nazywali tak siebie. Nie mogę poddać ocenie tego czy tak faktycznie było, jednak zdecydowałeś się ich opuścić ze względu na swoje własne odczucia. Postanowiłeś porzucić stado które dało ci wszystko żebyś przetrwał w imieniu własnych przekonań. Nie chciałbym żeby taka sytuacja również powtórzyła się w Ogniu który teraz przyjąć miałby cię tylko dlatego że to właśnie tam znajdują się twoje pisklęta i partnerka. - Wyjaśnił, musiał być szczery odnośnie swoich przekonań. Niech chociaż Tweed będzie świadomy.
- Niemniej ostatnie wydarzenia w Ziemi dają jasny sygnał że to stado nie jest w najlepszym stanie. Walczyłeś dzielnie razem z nami przeciwko Mroku. Wynik tej wspólnej walki nie można nazwać sukcesem, ale widziałem że jako jeden z niewielu smoków Ziemi byłeś zdeterminowany by pokonać to monstrum i ani razu nie zawahałeś się. Walczyłeś do końca, tak długo jak tylko twoje siły ci na to pozwalały. - Wypowiedział niejaką dumą, za to jak najbardziej szanował Tweeda.
- Mogę ci więc dać czego pragniesz, pod warunkiem że Ogień będzie twoim ostatnim stadem. Nie nakazuje ci porzucać kontaktów ze smokami z innych stad, ale od kiedy zdecydujesz się przyjąć moje warunki, to stado będzie dla ciebie najwyższym priorytetem. Oczekuje dyscypliny, czynnego udziału w wydarzeniach, służby w imieniu Ognia. Od tego momentu nic nie będzie ważniejsze od twojego stada. Urzara jest Ogniem, ja jestem Ogniem, każdy smok którego poznasz będzie dla ciebie tak samo ważny - będziesz dbał o każdego z nas, tak jak my będziemy dbać o ciebie. Gdy przyjdzie potrzeba, w ochronie swojego stada oddasz życie. - Auć! Czy to nie przesada? Absolutnie nie! Ale jeżeli dla Tweeda było to za dużo, to był doskonały moment na jakieś przemyślenia.
Płomień Wiary odsunął się od zgromadzenia, chcąc odejść. Nie zamierzał jednak tego zrobić bez jeszcze kilku słów.
- Wierzę że podołasz. Widzę cię za księżyc na zebraniu gdzie poznają cię wszyscy. Masz moje zezwolenie by przekroczyć granicę już dziś. Urzara poprowadzi cię po obozie i najbliższych terenach Ognia. Polecam przyjemny spacer wzdłuż piaszczystego brzegu na zachodzie z widokiem na wyspy. - Odparł nieco zadowolony, nie chciał by przez poprzednie jego słowa poczuł się źle.
Już zamierzał iść, ale w pewnym momencie coś mu się przypomniało.
Podszedł bliżej Tweeda, stukając go parę razy pazurem po piersi.
- Ah, i wytarzaj się w popiele wulkanicznym. Przez zapach ziemi inne smoki mogą poczuć się niekomfortowo. - Polecił mu, samemu w końcu oddalając się i odlatując w stronę terenów Ognia.
Urzarze jako jedynej przekazał mentalnie że obowiązki go wzywają i nie może posiedzieć z ich słodką parką dłużej. Polecił jej pooprowadzenie Tweeda po terenach Ognia tak jak wspominał o tym wcześniej.
I odleciał.

z/t
_________________


Atuty:
Atrakcyjny
Jednorazowo + 1 do Aparycji
Szczęściarz
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie
Twardy jak diament
-1 ST do testów na Wytrz.
Magiczny Śpiew
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika: A 1-2 - -1 sukces, A 3-4 - -2 sukcesy, A 5 - -3 sukcesy.

CD Szczęściarz: 05.09.2020
CD Błysk Przyszłości: 10.09.2020

Za'warudo - Cień
S:1| W:1| Z:1| M:3| P:1| A:1
L,MA,MO,Skr: 1

Liquire - Żywiołak Wody
S:1| W:1| Z:1| M:3| P:2| A:1
B,Pł,MA,MO,Skr: 1
 
 
Inny Świat
Wojownik Ognia
wiecznie zagubiony



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: niby ktoś tam był
Mistrz: samouk
Partner: Przebłysk Wspomnień
Wiek: 21
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 1748
Wysłany: 2020-06-26, 23:27   
   A: S: 5| W: 3| Z: 3| M: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion, Pojemne Płuca, Utalentowany


A skąd Tweed miał wiedzieć, co to znaczy rodzina nie na zasadzie więzy krwi, tylko rodzina jako wspólnota smoków niespokrewnionych? Skąd miał wiedzieć, skoro nigdy w życiu nie widział ani nie odczuł tego w dawnym stadzie? Ogólnie nic nie mówił przez całe przemówienie Płomienia, chociaż parę razy przymierzał się do zabrania głosu. Słowa jednak utykały w połowie gardła i wyglądał bardziej jakby go dusiły, niż gdyby faktycznie miały się z niego wydostać. On rozumiał samo pojęcia stado to rodzina, jednak nie czuł tego. Był jednak pewny, że jeśli w Ogniu faktycznie tak jest, to wpłynie to na niego znacznie lepiej. I tak jeszcze będzie musiał przezwyciężyć wszystkie swoje obawy i wycofanie, żeby poznać jak najwięcej smoków z tego stada. Poza tym dla niego zmienienie stada, gdyby nagle stracił całą rodzinę, byłoby bez sensu jeśli naprawdę by czuł, że ta stadna rodzina wciąż istnieje i może jeszcze coś od siebie dać aby ją wesprzeć. A jesli by tego nie czuł, to i tak nie zmieniłby stada. Bo po co? Woda była jak czarna kropka na tle innych stad, Plaga to jak inny świat, gdzie najpewniej zostałby rozszarpany na strzępy za to jaki jest.
Co jakiś czas tylko kiwał głową na portiwerdzenie, to mu wychodziło. Kiwnął gdy padł warunek przyjęcia go do Ognia. Była jeszcze jedna dziwna rzecz, która sprawiała, że czuł jak coś go ciągnie do tego stada. Coś zupełnie nie związane z jego rodziną. Ale to była rzecz o której nie chciał mówić nawet Urzarze, dopóki nie zbierze w sobie wystarczająco psychicznej siły. Kiwnął też łbem, kiedy powiedział o tym, że wierzy, że Ogień to jesto ostanie stado i wierzy, iż ten podoła. To nie podlegało wątpliwości. Trochę cofnął się w tył, kiedy Płomień do niego podszedł i drgnął nerwowo, kiedy ten niepodziewanie postukał go po piersi. Może był smokiem po sześćdziesiątce, jednak wciąż miał swoje ograniczenia, nawyki i odruchy których nie dało się pozbyć. Naruszanie jego przestrzeni osobistej było czymś, czego naprawdę nieznosił. Albo kiedy nie był gotowy na dotyk. Miał nadzieję, że to będzie ostatni raz. Cały czas był spięty i stał bardzo sztywno, ten krok w tył był jednym z większych ruchów jaki wykonał przez cały ten czas. Dopiero kiedy smok odleciał, Tweed mało co nie zemdlał. Wypuścił głośno powietrze z nozdrzy, na chwilę zapominając, że Urzara patrzy. Jednak bardzo szybko sobie przypomniał. Spojrzał na nią, nie wiedzieć czy sie uśmiechać... czy nie... chyba na razie był w zbyt dużym szoku emocjonalnym, żeby się uśmiechać. To się naprawdę stało.
- Pokażesz mi morze?
Zapytał swojej partnerki, podchodząc do niej i czule się w nią wtulając. Nareszcie... mogą wrócić razem, nie muszą się żegnać na dłuższy lub krótszy odstęp czasu. A Tweed nigdy morza nie widział.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 21.02)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV Pojemne płuca - Raz na walkę -2 ST do ataku smoczym oddechu. Pasywnie -1 ST do obrony przed smoczym oddechem.

. [Jaskinia] .:. [Teczka Postaci] .:. [ Amulet od Urzary] .:.
x
AKK - Se'ze (żywiołak powietrza)
AS:1 l W: 1 l Z: 1 l M: 2 l P: 3l A: 1
ASkr,L: 1 l MA,MO: 2
 
 
Przebłysk Wspomnień 
Uzdrowiciel Ognia
Majsterklepka



Stado: Ognia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 70
Płeć: Samica
Opiekun: Poszept/Światłość
Mistrz: Wieczna/Światłość
Partner: Tweed!
Wiek: 26
Dołączyła: 28 Lip 2019
Posty: 744
Wysłany: 2020-06-28, 20:38   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: W,B,Pł,M,L,MA,MO,A,O,Kż,Śl: 1|Mp,Skr: 2 | Lecz: 3
   Atuty: Ostry węch, Szczęściarz, Zielarz, Wybraniec Bogów, Opiekun


Urzara mogła jedynie słuchać tego co ma do powiedzenia Płomień. Oczywiście, wiele z tego jest prawdą. Urzara jest lojalna ogniu, i niby Tweed odszedł z swojego stara w którym się urodził. Ale ona wierzyła swojemu partnerowi niezmiernie, że to co mówił jest prawdziwe. Dlatego będzie się starać, żeby mógł się znaleźć w Ogniu, i żeby to był już jego stały dom. Miała wrażenie że tam się odnajdzie bardzo szybko... W sumie ich stado to zbieranina smoków z różnych miejsc. Chyba tak na prawdę nie wiele z nich się urodziło na ich terenach... Co było poniekąd piękne.
Odetchnęła, kiedy dostał pozwolenie. Oczywiście kiwnęła Płomieniowi, wykona polecenie. I kiedy odleciał, przytuliła się momentalnie do Tweeda, uśmiechając się. Miała nadzieję że nie zraził go trochę surowszy ton Płomienia no i jego gesty. Ale z drugiej strony? Jest przywódcą, taka jego rola. Była pewna że za jakiś czas będą mogli zapoznać się z innych stron, prawda?
Tak czy owak, po czułościach i okazanej radości, Urzara wstała i zerknęła na niego
-Oczywiście... Leć za mną! -powiedziała do niego, po czym wzbiła się w powietrze, biorąc kierunek na tereny stada ognia. Czas odwiedzić ich dom!
/zt
_________________

Ostry Węch
Dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na węchu [zdobycz i zioła]
Szczęściarz
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie,
raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia. [następne użycie- 20.10]
Zielarz
+2 sztuki do zbieranych ziół. [zdobycz i zioła]
Wybraniec Bogów
+1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień
w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji [następne użycie- 04.09]

Opiekun
-2 ST dla kompana.
Bonus: -1st na wszystko w każdy wtorek, możliwość wyleczenia każdej rany [loteria]

Ciapek
|S:1|W:1|Z:1|M:2|P:3|A:1|
|Skr,MO,MA,B: 1|

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
#F8C241||#C78D4A||#D66A2B
 
 
Inny Świat
Wojownik Ognia
wiecznie zagubiony



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: niby ktoś tam był
Mistrz: samouk
Partner: Przebłysk Wspomnień
Wiek: 21
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 1748
Wysłany: 2020-06-29, 20:31   
   A: S: 5| W: 3| Z: 3| M: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion, Pojemne Płuca, Utalentowany


Chyba powoli docierało do niego, że właśnie zostawia za sobą ten cały zły rozdział jego życia jakim była Ziemia. Czy będzie chciał się kiedykolwiek odciąć na stałe od ojca? Nie wiedział. Na pewno nie zostawi Mętnego, jednak ten smok nie był też wystarczającym argumentem aby dalej grzał zadek w Ziemi. Kiwnął tylko Urzarze i kiedy ta była już w powietrzu, on na chwilę zagapił się na ruch jej skrzydeł. Były takie duże i z gracją uderzające w przestrzeń. Rozłożył swoje, nieco mniejsze niż jej, po czym sam - z minimalnym trudem - poleciał za nią.

//zt.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 21.02)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV Pojemne płuca - Raz na walkę -2 ST do ataku smoczym oddechu. Pasywnie -1 ST do obrony przed smoczym oddechem.

. [Jaskinia] .:. [Teczka Postaci] .:. [ Amulet od Urzary] .:.
x
AKK - Se'ze (żywiołak powietrza)
AS:1 l W: 1 l Z: 1 l M: 2 l P: 3l A: 1
ASkr,L: 1 l MA,MO: 2
 
 
Axarus 
Smok Wody
Mackonur



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 81
Płeć: Samiec
Opiekun: Graghess
Mistrz: Wujek Mackołap
Partner: Szaleństwo
Dołączył: 23 Cze 2019
Posty: 244
Wysłany: 2020-07-16, 18:48   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 5| P: 1| A: 1
   U: B,L,A,O,W,M,Kż,MP,MO: 1| Pł,Skr,Śl: 2| MA: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Szczęściarz; Przyjaciel Natury; Wybraniec Bogów; Znawca Terenów;


To był spokojny dzień w Przystani, Axarus i "Nanshe" wypoczywali po pracowitym dniu nic nie robienia! Zazwyczaj coś by jednak robili, ale coś ostatnio nie mieli żadnych pomysłów na zabawy! Już wszyyystko było! Wczoraj bawili się w liczenie krabów, ale od kiedy Mackonur wymordował większość ich populacji na Terenach Wody, to stało się to strasznieee nuuudne! Pozostawało liczenie dzieci Fena, których każdego dnia przybywało! Ale i to w końcu może się znudzić! Chyba czas znowu organizować nielegalne wyścigi krabów w tajnych podziemiach, o których nikt nie wie! NIE! Nie mógł nawet wspominać o tym we własnych myślach, bo tajemnica wyjdzie na jaw jakimś cudem! CHOLERNI OBROŃCY PRAW KRABÓW! Przecież nic im nie robił, a poza tym, to one zaczęły i to jest prawda, to jest najprawdziwszy fakt!
- Tylko wypoczyneeek, Nanshe, wiesz? A w sumie, to fajnie się tak leży! Szkoda, że nie ma z nami Wujka Hexarusa, on to na pewno wiedziałby, co by tutaj zrobić! Wujek Hexaaarus miał takie szaalone pomysły! - Wziął głęboki wdech, a potem obrócił się na drugi bok, może w ten sposób wpadnie na jakiś genialny pomysł uatrakcyjnienia sobie czasu! A przynajmniej SPRÓBOWAŁBY, gdyby coś znowu go nie szturchało! NIEEE! Nie może być! TO ON! Axarus obrócił się za siebie, a potem przekonał się o tym, że przysłowie "Nie wywołuj wilka z lasu", miało pokrycie w rzeczywistości!
- AXARUS! Obijasz się! Co ci powiedziałem ostatnio? Wtedy w nocy! Miałeś iść zbudować świątynie, a zgubiłeś się po drodze i się popłakałeś, NIE TAK CIĘ UCZYŁEM! Światynia, rozumiesz? Przedwieczny wymaga świątyni do swoich planów! Jak inaczej ma się przebudzić? On musi się przebudzić, musi! - Rozległ się znajomy Axarusowi głos, a potem pojawił się OLBRZYMI obłok dymu i to takiego w czarnym kolorze! Trzeba było przyznać, że Wujek Hexarus zainwestował swoje kamienie szlachetne w widowiskowe wejścia! Jak mawiało stare, smocze przysłowie "Twoje wejście świadczy o twojej mroczności!", a Hexarus był bardzo mrooooczny!
- WUJKU HEXARUSIE! Jak to się stało, że zawsze jak o tobie wspominam, to ty się zjawiasz? JA MAM CHYBA JAKĄŚ SIŁĘ SPRAWCZĄ! Wiesz o tym, co to jest, no nie? Ja to mam, mam te moc! To teraz wystarczy, że będę gadał o kamieniach szlachetnych, a na pewno się pojawią! Ooo, chciałbym też kraby, dużo krabów! Taki róg krabowości najlepiej, z którego można czerpać nieskończone źródło tych stworzeń! Ahahah! Wujku Hexarusie, co tam w ogóle u ciebie!? Ostatnio jak cię widziałem, to chciano cię spalić na olbrzymim stosie! - Rzucił do swojego wujka, który stał nad nim dumnie, ale nieco zmienił się od swojej ostatniej wizyty! Przybyło mu... płetw i skrzeli? Dziwne to strasznie! No, ale to nadal był Wujek Hexarus w całej swojej mackowatości! Może i wyglądał nieco śmiesznie, ale ten głos, o bogowie, ten głos! Tym głosem powaliłby całe tłumy, rozbrzmiewał niczym echo w kanionie dusz!
- Dość, dość, dość! To ja mam siłę sprawczą i ci powiem, co się stanie! PÓJDZIESZ TERAZ i będziesz moją łapą w tym miejscu, szerząc nasze wierzenia! BO JAK NIE, TO POWIEM TWOJEJ MATCE! I co!? Jej wściekłej, to nie chcesz widzieć! Jestem słowem Przedwiecznego, a ty będziesz słowem moim, oto bowiem stajesz się słowem słowa! Muszę wracać, bo mam... bardzo ważne sprawy na głowie! A ty bierz się do roboty! - I jak to Hexarus miał w zwyczaju, zrobił magiczne *Puuuf* i zniknął, ale jego obłok dymu pozostał, co było dooosyć dziwne, bo powinien chyba zniknąć razem z nim! W tle było słychać jeszcze ostatnie krzyki Hexarusa "Zacięło się, zacięło się! Moja magia się zacięła", a potem w jednej chwili i obłok zaniknął!
- Nanshe, już wiem, co będziemy dzisiaj robić! Założymy nasz własny kult, ahahah! - I wybiegł z groty, tym razem próbując się nie zgubić! Nanshe przyglądała się całemu zdarzeniu ze zdziwieniem, Axarus znowu gadał do siebie? Przecież tu nie było żadnego Wujka Hexarusa! Aż jej pomalowane patyki... to znaczy najprawdziwsze kolce na jej grzbiecie zleciały, że aż musiała je poprawić! Czy Axarus przypadkiem nie był za stary na zakładanie kultu? A co jej tam! Pobiegła za nim! Jako najprawdziwsza Nanshe, wcale nie przebrana za nią Takhara, musiała podążać za swym kompanem!

Gdy zaczynają się Kwieciste Ziemie
A z nimi chwile wytchnienia
I czasu wolnego jest tyle
Znów pojawia się problem
I maddary wibracje
Jak tu spędzić najlepiej te CHWILE!

NA PRZYKŁAD
Miłosną piosenkę śpiewać
Chochlika Miłości porwać!
Na szczyt Białego Klifu się WDRAPAĆ!
I odkryć to czego
Choć nie ma to jest
Fenka krabami obsypać!
Pływać pośród Wędrujących Fal
Driady uściskać też
Harpiom ukraść jajkoooo!

Za Ogniopiórem gnać
W grocie Dymiącego bazgraaać coś!
Lub Fenkowi wymyślać od różowych zadków!


Axarus! [Głosem Przesilenia Północnego]

Sam widzisz że
Zrobić wiele się da
Nim będzie się na polowanie szło!
WIĘC Z NAMI BĄDŹ
Axarus i Takhara to wszystko zrobią dziiiiś!
Więc z nami bądź
Axarus i Takhara to wszystko zrobią DZIIIŚ!



I tak oto Axarus i Takhara... to znaczy Nanshe, rozbili obóz nad Wzgórzem Świetlików! Przez słowo "obóz", miało się oczywiście na myśli postawienie trzech kamieni i zbudowanie POTĘŻNEGO MURU, w postaci zarysowania pazurem okręgu, bo każdy przecież wie, że linia narysowana pazurem jest nie do przekroczenia! No i tak sobie siedzieli i czekali, aż kult założy się sam! No... nie do końca! Otóż Wujek Hexarus zawsze powtarzał, że jeśli coś ma się stać, to musi się stać! Losowi wystarczy jedynie pomóc, dlatego Mackonur stworzył... DREWNIANE TABLICZKI! Takie z kory drzewa, a na nich nabazgrał następujące słowa; "Chcesz dołączyć do kultu? BO JA WIEM, ŻE CHCESZ! Ty się mnie pytasz skąd ja to wiem, a ja ci powiem, że ja to po prostu wiem! A skoro teraz już ty wiesz, że ja wiem, że ty wiesz, to przybądź na szczyt Wzgórza Świetlików, gdzie czeka na ciebie Axarus i Nanshe!", owych tabliczek było bardzo dużo, a rozsiane były one po całych okolicach Wzgórza Świetlików! Ktoś sobie pójdzie i "O jejuuuniu, tabliczka! Muszę iść do tego Axarusa i dołączyć do kultu!", tak będzie NA PEWNO! Już on to wiedział!
- Słuchaj, Nanshe, bo moim zdaniem to my jesteśmy CIĄGLE! Podglądani! Widzisz te drzewo? DRZEWA MAJĄ OCZY! Ty nawet nie wiesz, kiedy cię obserwują! A po co im te wszystkie informacje? BO ONE KNUJĄ PRZECIWKO NAM! I mają przewagę liczebną! Widzisz ile tu jest tych drzew? GDYBY CHCIAŁY, TO BY NAS POKONAŁY! Aha! Powiesz mi, że one są tylko drzewami, a ja ci powiem, że ostatnio widziałem żywe, ruszające się drzewo! Chwila moment i wszyscy umrzemy, zdominowani przez armię drzewców! DLATEGO! Musimy się poruszać tylko po plażach, bo tam jest tylko piasek i glony! Czy piasek może nam coś zrobić? NIE! Chociaż w cholerę piecze w ślepia! CHOCIAŻ... może? Może i sam piasek jest przeciwko nam? MOŻEMY LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE! - Ochotników do wstąpienia do kultu było tak dużo, czyli tak właściwie ich nie było, że Axarus musiał zająć się swoim ulubionym tematem historii spiskowych, które to musiał przedyskutować z Nanshe! To znaczy, z Takharą! NIE! Z Nanshe! Już mu się wszystko myliło!
Wilczyca, to znaczy, smoczyca, w tym czasie obgryzała olbrzymi kawałek mięsa [2/4], który to wyciągnęła z Axarusowej torby! Musiała przez to nieco... odsunąć twarz na bok? Ktoś powiedziałby, że to maska, ale to był prawdziwy pysk! Dziwne, Mackonur nigdy nie widział, żeby Nanshe tak robiła! Ale z drugiej strony... nigdy nie patrzył, jak ona je! Może i zawsze tak robiła? Kto wie! Jedno było pewne - mięso po chwili zniknęło, bowiem Takhara i Nanshe w jednym wcieleniu - wszamała je niemal od razu! Tak jej smakowało! No i potem położyła się na brzuchu i zasnęła, w oczekiwaniu na przybycie ochotników!
_________________

Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu/wyprawie oparte na danym zmyśle, (wzrok [kamienie szlachetne]) mają dodatkową kość.

Szczęściarz
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji, Atut zamienia ten wynik na 1 sukces.

Przyjaciel Natury
Drapieżnik nigdy nie atakuje smoka jako pierwszy, to do smoka należy pierwszy ruch.

Wybraniec Bogów
+1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.

Znawca Terenów
Znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
 
 
Torvihraak 
Gracz
samozwańczy kupiec



Stado: Waham się
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 88
Płeć: Samica
Mistrz: Błąd życiowy
Partner: Ktoś, kogo nie znacie
Wiek: 19
Dołączyła: 16 Sty 2020
Posty: 161
Wysłany: 2020-07-21, 20:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 4| A: 1
   U: Pł,O,A,W,MO,Skr: 1| B,M,MA: 2| MP: 3
   Atuty: ostry wzrok, chytry przeciwnik, przyjaciel, regeneracja, utalentowany


    Kupczyni jak to miała w zwyczaju, przechadzała się po terenach wspólnych i tak w trakcie przyjemnego spacerku pod odrobinkę mniej przyjemnym ciężarem wielu toreb natknęła się na tabliczkę. Tabliczkę, o której nie wiedziała co myśleć, póki nie doczytała do końca. Axarus. (I jeszcze jakaś Nanshe, ciekawe czy też z wody.) Od Mułka wiedziała, że Pan Macka nie mógł opuszczać obozu wody i nie miała pojecia, czy to się zmieniło, ale chciała wykorzystać okazję i spotkać się z tym szaleńcem. Miała nadzieję, że jak tam przyjedzie to zastanie wodnego, a nie tego "Nanshe" chociaż pewnie on też byłby ciekawą osobistością, jeśli jego imię pojawia się w jednej linijce z Axarusem.
    Niestety, mimo że Torvihraak zdecydowała się pójść na szczyt wzgórza świetlików (nie przejmując się tym, że w sumie chodziło o kult, bo to jednak Axarus był. Nie mogło to być specjalnie groźne, prawda? Prawda?), więc... no, szła szlakiem drewnianych tabliczek (im większe ich zagęstęszczenie tym uznawała, że jest bliżej celu) których nie szukając zbytnio, naliczyka 32. Słodka ciemności, byli zdeterminowany, ten Axarus i Nanshe, co?
    W pewnym momencie nawet Pu'ehr się zainteresowała, oczywiście nie spotkaniem jakiegoś smoka, za którym przepadała jej sługa, oj nie nie. Po prostu gdzie był kult, tam był przywódca kultu, a przywódca kultu posiadał władzę absolutną i to nad fanatykami, o których każdy wiedział, że są zdolni do wszystkiego. Niewolnicy idealni. Albo nie, niewolników zrobi z innych, niekultowych istost, ci z kultu będą hmm... pomniekszymi sługami. O, albo wiedziała. Zwykłymi sługami, a z Torvihraak zrobi mistrza sług, albo arcysługę. Tak! To był plan! Ale najpierw trzeba było pójść do tego Wzgórza Świetlików. Więc leciała.
    W końcu i przybyli! Smok i sowa, a im oczom ukazał się smok i... wilk przebrany za smoka? Takhara?
    -Pu'ehr, ty też musisz mieć taki strój- powiedziała do kompana. No bo to było genialne, takie przebranie smoka! Genialne!
    Sowa zlustrowała sługę. Musi? W sumie... to nie byłby taki zły pomysł. Mieć takie przebrania i integrować się, tylko po to, aby na końcu ukazać, że aha! To caly czas była ona! Kiedy wszyscy już będą wykrwawiać się u jej stóp. Same genialne pomysły dzisiaj miała.
    Zahukała jak to sowy robią. Smoku! Ona też musiała mieć taki strój.
    -Widzi pan, panie Macka-Axarusie, twoja halucynacyjna jaszczurka wróciła, tym razem z sową, która wymaga takiego stoju, jak ten wilk. Taki różowy i patykowy. Zapłacę obficie, słowo halucynacji. Teraz mogę oferować inne rzeczy niż śnieg i kamienie z drogi, ale te oczywiście też zawsze mogę sprzedać. Chociaż śnieg musiałabym najpierw zrobić, ale zapewniam, jakość prawie tak dobra, jak od naturalnego śniegu. Albo nawet mogę sprzedać idealną kopię śniegu normalnego, tylko że ten długo to nie pożyje, niestety. Mniej więcej tak długo, jak będzie mi się chciało o tym myśleć.
    Ale mniejsza! Co tam u ciebie? Kult zakładasz? Co tam czcicie, co kultujecie? Dawaj i opowiadaj, bo miałam chwilowe dyscyplinarne bądź nie zawieszenie zawodu halucynacjnego, ale oto jestem z powrotem! I to jeszcze z sową! Widzisz, warto było poczekać dla tej sowy! I to prawdziwej! Tak apropo sów, Pu'ehr nie licząc stroju smoka chce przejąć kontrolę nad tym kultem. A tak apropo Pu'ehr, napiłbyś się herbatki? Czerwonej pu-ehr, albo czegoś innego? Woda z powietrza też jest w moim asortymencie.
    monologowała oczywiście gestykulując żywo.
_________________

Ostry Wzrok
Dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie]
Chytry Przeciwnik
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy.
Przyjaciel
raz na polowanie smok może zmusić drapieżnika do oddalenia się bez atakowania smoka lub jego towarzyszy.
Regeneracja
raz na tydzień wyleczenie rany lekkiej lub zmniejszenie powagi cięższych ran
Utalentowany
Smok może nauczyć się dwóch umiejętności na poziom 3, ale wtedy może mieć tylko jedną umiejętność na poziomie 2. Atut nie ma wpływu na niższe poziomy U.


takie w sumie fullbody

PU'EHR - SOWA
S:1 I W:1 I Z:1 I M:1 I P:2 I A:1
L,A,O,Skr,Śl: 1

 
 
Pasja Uczuć 
Łowca Wody



Stado: Wody
Rasa: Drzewny
Księżyce: 41
Płeć: Samica
Opiekun: Wysłanniczka Nieba
Mistrz: Wysłanniczka Nieba
Partner: Ha'ara
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Lut 2020
Posty: 1088
Wysłany: 2020-10-28, 11:02   
   A: S: 1| W: 3| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,L,M,A,O,MP,MO,Kż: 1| Skr,MA,Śl: 2
   Atuty: Ostry słuch; Szczęściarz; Lekkostopy;


Wschód pierwszy. Miała iść pod drzewo. Drzewo o białych, niczym śnieg liściach, kontrastujących z jego ciemną korą. Gdy była jednak na miejscu, usłyszała, jak ktoś się zbliża. Dwójka ktosiów. Nim w ogóle zdali sobie sprawę z obecności Paqui, ta uciekła w zupełnie inną część Terenów Wspólnych. Tutaj, na Wzgórzu Świetlików było o wiele spokojniej. Nie spodziewała się, by jakiekolwiek inne smoki miały się zjawić tutaj w najbliższym czasie, a tu... też było ładnie. Gdy nadejdzie wieczór i obudzą się świecące, migające owady - powinno być tu bardzo miło, malowniczo... romantycznie. Tak. To było dobre miejsce. Jej plan wymagał nie lada przygotowań, których - nie jest w stanie dokończyć w tylko jeden dzień. Będzie potrzebowała zapewne pomocy. Zaczęła od dokładnego przyjrzenia się okolicy szczytu. Wśród traw wciąż natrafiała na wyrośnięte pokrzywy, czy kłujący w łapy oset - musiała pozbyć się ich wszystkich. Łapami przemierzała zarośla bardzo, ale to bardzo powoli, rozczapierzonymi palcami wyszukując gałązki i wystające z ziemi kamyki. Miała ze sobą swoją torbę, jak to zazwyczaj. Dziś jednak, zamiast owoców czy pojedynczych kamieni szlachetnych - trafiały tam elementy otoczenia. Miała zamiar ułożyć je w innych miejscach, a to, przynajmniej przez kilka kolejnych wschodów, utrzymywać w idealnym porządku. Uprzątając trawy planowała wszystko w swoim łepku. Tu stanie jej kamienny stół, tam rozłoży skóry, by najedzone i niechętne na rozmowy czy zabawy smoki mogły sobie odpocząć, a tu, na samym szczycie... wszystko się zacznie. Będzie mięso, może nawet jakaś miła muzyka, będą owoce i... ślimaki? Muszą być! Zapasy Paqui mocno się uszczupliły, a nie miała też szczęścia ostatnio w znajdywaniu większych zwierzątek, więc prawdopodobnie - weźmie ze sobą wszystkie swoje zapasy! Pajsa uśmiechnęła się szeroko, lekko machając przy tym ogonem. Jak wszystko się uda, może to być nawet najlepsza uczta, jaką będzie w stanie zorganizować! Tylko... jak przenieść kamienny stół tutaj, kiedy stoi na plaży? Będzie musiała poprosić jakiegoś silnego wojownika o pomoc. Ale póki co...
~ Kochana, Paqu przeszkodzi tylko na moment. Mówiłaś, że twój tata umie muzykę... Mogła byś spytać, czy nie chciałby czegoś zagrać za kilka wschodów? ~ skupiła się i skontaktowała mentalnie z pewną małą, puchatą uzdrowicielką. Zakładała, że trochę zajmie, nim otrzyma odpowiedź, więc... Zaczęła się zastanawiać nad tym, kogo prosić o przeniesienie stołu. Nie mogła być to żadna z Fal, nie chciała psuć im małej niespodzianki więc, drogą eliminacji - postanowiła zacząć od Fena.
~ Przywódco, czy chciałbyś się spotkać z Paqu na plaży? Chyba będzie potrzebowała kogoś silnego do pomocy. ~ tym razem wiadomość miała powędrować w stronę Wody.

Wschód drugi. Porządki trwały w najlepsze. Pasja nie przejmowała się mocno pokłutymi, czy poparzonymi łuskami, szczególnie, gdy po kilku próbach łapnego wyrywania nieprzyjemnych roślin - zaczęła używać do tego maddary. Nie chciała ich zabijać, więc zamiast tego, z pomocą magicznej, kryształowej łopatki, wykopywała je z ziemi razem z korzeniami. Było ich więcej, niż początkowo zakładała! Na szczęście jednak - z każdym kolejnym uderzeniem serca było coraz lepiej. Ach, jak by było miło, gdyby Pasji udało się odnaleźć melony, albo arbuzy! Mogła by wykorzystać ich twarde skórki w charakterze miseczek, albo fikuśnych ozdób! Z dobrych wieści - Burdig zgodził się na zorganizowanie muzyki! Paqui się zupełnie na tym nie znała, ale już teraz wiedziała, że będzie cudownie! Dodatkowo, pod osłoną nocy i z pomocą maddary - udało jej się przenieść stół kawałek bliżej Terenów Wspólnych. No... tak pół ogona bliżej. Był na prawdę ciężki i trudny do poruszenia i Pasja szybko się przy tym zmęczyła. Korzystając z chwili przerwy od pielenia wzgórza, usiadła na oczyszczonym, już fragmencie, oddychając mocniej ze zmęczenia. Nie mając jednak zbyt wiele czasu na bezczynne siedzenie, sięgnęła łapą do swojej torby. Miała tam dwa kolorowe kamienie szlachetne. Jeden z nich, ametyst, miał już idealny kształt dużej kropli, gdzie drugi - szmaragd, nadal nie był dokończony. Drzewna sięgnęła do źródła, wyczarowując swoje zaufane, diamentowe, małe dłutko, którym z uwagą obrabiała zielony kamyczek. Na koniec pozostanie jej tylko zrobić dziurki i założyć do tego złote obręcze, które kiedyś znalazła. Ciekawe, czy się jej spodobają...

Wschód trzeci. Teren wzgórza wyglądał coraz to lepiej. Łapy napotykały już jedynie na miękką roślinność, pozbawioną zbędnych, drobnych elementów. Jedzenie będzie musiała przynieść w dzień uczty, a zanim to - trzeba zająć się stołem.

[ Dodano: 2020-10-29, 17:36 ]
Trzeci wschód ciągnął się niesamowicie długo. Nawet z pomocą Fena przytarganie kamienia długiego na jakieś trzy ogony nie było proste. Gdy na plaży byli rankiem, na Terenach wspólnych znaleźli się późnym wieczorem. Było już tak ciemno, że Przesilenie wyglądał na szaroniebieskiego, a nie białego! A może to tylko dlatego, że trochę się przy tym ubrudził? Tak czy inaczej - kamienny stół Pasji w końcu znalazł się na płaskiej, oczyszczonej części wzgórza. Pasja bardzo ładnie podziękowała Fenowi i... zaprosiła go na ucztę, jaka miała mieć miejsce już wkrótce.
Wschód czwarty. Wszystko było gotowe, poza... samym posiłkiem. Pasja zabrała z groty wszystkie swoje zapasy mięsa, wszystkie skóry, które jeszcze były zdatne do użytku. Zabrała też część owoców, jajka, ślimaki... a nawet krakersy! Stół był biały, więc nie wymagał dodatkowego okrycia. Wyciągnęła z torby wszystkie swoje kamienne misy i zaczęła je równo układać na blacie. Do jednej trafiła garść wciąż świeżych malin, w innej znalazły się suszone jabłka, a tuż obok nich wspomniane krakersy. Na samym środku stołu stanęła większa misa z tymi mniej standardowymi owockami. Kilka granatów i bananów, które przez niektóre smoki mogły być widziane nawet pierwszy raz w ich życiu. Tak było choćby u Paqui, pierwszego dnia, gdy je wybrała wśród stosu innych przedmiotów. Zaczęła rozkładać mięso w jednym miejscu, zanim nie zajęła się jego przygotowaniem, po czym... postanowiła zaprosić gości. Zamiast jednak wysyłać proste, maddarowe wiadomości - zdecydowała się na zwierzątka z wiadomościami! Jak przyuważyła coś takiego u partnerki, tak teraz zamierzała to wykorzystać. Zamiast jednak posłużyć się jak Ha'ara - maddarowymi gołąbkami, lubująca się w kolorach Paqui zdecydowała się na wielobarwne, ale zdecydowanie większe od tych prawdziwych motyle. Wielkością miały dorównywać gołębiom, by smoki nie miały problemu z ich dostrzeżeniem. Gdy tylko same motylki znajdą się wystarczająco blisko wybranych gadów - miały przekazać im wiadomość.
~ Pasja zaprasza serdecznie wszystkie Fale na zorganizowaną przez nią, wieczorną ucztę. Bardzo mi zależy, by zjawili się wszyscy. Będzie bardzo miło! Można zabrać ze sobą rodzinę, przyjaciół czy kompanów - dla każdego znajdzie się miejsce. ~ takie słowa niosły ze sobą motylki. Nie mając dość siły, by wysłać wszystkie na raz - zaczęła od Ziemi i pozostającej tam wciąż Quaran. Kolejne szybowały w stronę Wody, po kolei do każdej z Fal. A na końcu jeden... miał znaleźć Liankę. Mamo, proszę, przyjdź.
A co do przygotowań - Mięso miała tak wielu rodzajów, że sama nie wszystkie kawałki znała. Więc, zamiast dzielić różne rodzaje na różne potrawy - postanowiła do jednej wykorzystać różne rodzaje. Tym sposobem, nad maddarowym ogniem powstawały lisie szaszłyki w delikatnym, morwowym sosie. W przeciwieństwie do tych na poprzedniej uczcie - te były nieco mocniej przypieczone z wierzchu, wręcz chrupiące. Obok nich w dużej misie leżało mięso, owinięte ściśle w liście dzikiego ślazu, podawane w towarzystwie co bardziej ostrych przypraw. Jeden z większych kawałków mięsa, prawdopodobnie tura, został nadziany mieszanką owoców, jak choćby maliny, rokitnik czy odrobina morwy białej. Taki zawijas pieczony był w przykrytej misie i podawany w formie pokrojonej w grube plastry. Wspomniane wcześniej jaja ugotowała na twardo i podawała pokrojone na pół. Wydłubała żółtka z wewnątrz, wymieszała z odrobiną banana i jabłek i nałożyła z powrotem do białkowych, jadalnych miseczek. Dalej miała jeszcze resztę drobiowego mięsa kilku różnych ptaków. Zostało ono upieczone w formie małych kotlecików i podane w towarzystwie podsuszonych, lecz nadal soczystych moreli. Dla smoków, szukających odmiany od standardowego mięsa - miała gotowane ślimaki, podawane z kilkoma liśćmi odpowiednio sparzonej pokrzywy. Okazuje się, że po potraktowaniu wrzątkiem te parzące liście stają się bardzo smaczne. Nie zostało jej już dużo, ale zawsze mogła przygotować na bieżąco, gdy większość porcji zniknie. Z tak przygotowaną ucztą [30/4 mięsa, 8/4 owoców, 1/4 jajek i 1/4 ślimaków], gdy Złota Twarz zbliżała się już w stronę horyzontu - pozostało jej czekać na gości. Stanęła w wybranym miejscu, na szczycie wzgórza, swój wzrok kierując w stronę Plagi. Miała nadzieję, że pamiętają.
_________________

Uczucia są jak dzikie zwierzęta – nie doceniamy ich gwałtownej natury, dopóki nie otworzymy klatek.
Richard Paul Evans, Słonecznik

Atuty:
→ ostry słuch- dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na słuchu [zdobycz i drapieżnik].
→ szczęściarz- odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.
Następne użycie: 15.11.2020
→ lekkostopy- +1 sukces do Skr raz na tydzień.
Następne użycie: 18.11.2020

Gaj - Mantikora
S: 3 W: 2 Z: 1 M: 1 P: 2 A: 1
B: 1 A: 1 O: 1 Skr: 1 Śl: 1 Kż: 1
Gaj by Lepka Ziemia
 
 
Bagienna Gawęda 
Piastun Wody
Uczona Czapla



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 275
Wysłany: 2020-10-29, 23:04   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Rucze nie była świadoma licznych wysiłków, które podjęła Paqui. Dla niej wszystko zaczęło się wraz z przybyciem motylka... I wiadomości. Przyciągnął ją samą swoją barwą, a później myślą, że to raczej rzadki widok o tej porze roku. A później... To nie brzmiało jak kolejna uczta dla stada. Nawet jeśli pominąć fakt, że zaproszenie było dla Fal, a nie dla całości Wody.
Jakkolwiek nie było, Czapla nie zamierzała odmawiać Pasji. Choćby był to jeden z tych dni, gdy wolała pobyć sama... Młodej wyraźnie na tym zależało, więc jak mogłaby odmówić...?
Zerknęła na kompanów, zastanawiając się, czy i tym razem będą robić za eskortę. W końcu Tereny Wspólne są taaak dalekooo...!
Prawie na pewno puszczą się w pogoń. Ale mniejsza z tym. Piastunka pozostawiła im wybór, a sama wzbiła się w niebo, kierując się ku wskazanemu miejscu.

Kompani pewnie doczłapią dopiero za jakiś czas, ale ona już tu była. Natychmiast wypatrzyła Paqui oraz... Czy ona już gdzieś nie widziała tego stołu?
Rucze lekko pokręciła głową. Cokolwiek zamierzała, naprawdę jej na tym zależało. Za każdym razem, gdy stykała się z robotą Paqui, miała dowód prawdziwego, smoczego zaangażowania, ale tym razem miała wrażenie, że Łowczyni jakimś cudem postarała się jeszcze bardziej. Że też to jest możliwe!
- Zitojta! Pywno ni zdradzisz mni celu, póki nie schadzi się ryszta...? - spytała, lekko tykając nosem bark Paqui w ramach czulszego powitania, niż zwykłe słowa.

*

W pewnym momencie jednak żołądek dał o sobie znać. Nie tylko kompani zdołali już dawno dotrzeć na miejsce, ale też i pewnie większość zgromadzonych. A skoro już zebrali się na uczcie, to wypadałoby skorzystać. Choćby tylko po to, by wyrazić uznanie organizatorce! I tym sposobem w natłoku późniejszych wydarzeń, do żołądka Rucze dotarło co nieco z tego, co przyrządziła Łowczyni [by nie było chaosu, uznajmy, że mechanicznie był to tylko jeden rodzaj:4/4 owoców]. Uprzejmość uprzejmością, docenienie docenieniem... Ale taki żołądek na pewno się ucieszył z faktu, że właścicielka jeszcze pamiętała o podstawowych potrzebach swojego ciała.
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1
 
 
Sosnowy Pocisk 
Zastępca Wody



Stado: Wody
Rasa: Północny
Księżyce: 65
Płeć: Samica
Mistrz: Lekkość Wiatru
Partner: Przesilenie Północne
Wiek: 24
Dołączyła: 08 Wrz 2019
Posty: 1769
Wysłany: 2020-11-01, 20:29   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| M: 5| P: 3| A: 3
   U: W,B,L,Skr,M,A,O,Kż,Śl: 1| Pł,MP,MO: 2| MA: 3
   Atuty: Mocarny; Niezdarny wojownik; Twardy jak diament; Magiczny śpiew;


Szyszka nie była zaskoczona wiadomością od Pasji, choć trzeba przyznać, że bardzo spodobała jej się taka forma zaproszenia.

Dzień wcześniej zmęczony Fen wrócił do Przystani długo po zmierzchu i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie chciał czarodziejce zdradzić czym był zajęty przez cały dzień i co chwila rzucał jej znaczące spojrzenia i uśmiechy świadczące o tym, że jest w posiadaniu jakieś tajemnicy. Jak można było się spodziewać, Sosnowa po prostu musiała dowiedzieć się co takiego ukrywa partner. Prosiła, groziła, dokuczała i podpuszczała Fenka, próbując z niego wydobyć ową informację, co tylko spotykało się z jego śmiechem, jeszcze bardziej irytującym bezsilną Zastępczynię Wody. Nie miała innego wyjścia - musiała zagrać bardzo nieczysto i - co najważniejsze - osiągnęła swój cel.
Teraz oboje niewyspani, ale w doskonałych humorach szli obok siebie ku miejscu spotkania, często ocierając się o siebie skrzydłem lub drażniąc ogonami. Grot dreptał przed nimi, a pozostałe pisklęta miały dołączyć później (a może i wcześniej, gdyż lot jest szybszym środkiem transportu niż zwykły spacer).
Gdy dotarli na miejsce, Szyszka grzecznie udawała zaskoczoną całą oprawą i ucztą, która na nich czekała. Przywitała się otarciem pyska z Rucze i Pasją.
- Ktoś tu się nieźle napracował! Z jakiej okazji to wszystko? - zapytała.
_________________


Atuty:
Mocarny - jednorazowo +1 do Mocy
Niezdarny wojownik - kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Twardy jak diament - smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji jego przeciwnikowi odejmuje się 2 sukcesy. Można użyć raz na walkę/bitwę/polowanie.

Umiejętności specjalne:
Błysk Przyszłości (ostatnie użycie: - )

Bonusy:
- Słodki Cukiereczek (Jednorazowe; zjedzony przed walką, w dowolnym momencie pozwala omamić przeciwnika, przez co traci on swój ruch!)
- Psikus Sennah (w walce z 2+ drapieżnikami 1 z nich staje po stronie smoka aż do pokonania wszystkich przeciwników - potem ucieka)

Przedmioty fabularne:
kolczyk pewnej wojowniczki :*
 
 
Przesilenie Północne
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Olbrzymi
Księżyce: 73
Płeć: Samiec
Opiekun: Sztorm Stulecia
Mistrz: Sztorm Stulecia
Partner: Sosnowy Pocisk
Wiek: 20
Dołączył: 04 Sie 2019
Posty: 1653
Wysłany: 2020-11-01, 22:09   
   A: S: 5| W: 4| Z: 2| M: 3| P: 3| A: 3
   U: W,B,L,Skr,M,Śl,Kż,MP,MO: 1| Pł,O,MA: 2| A: 3
   Atuty: Silny; Adrenalina; Twardy jak diament; Magiczny śpiew; Pojemne płuca


    Fen faktycznie był w doskonałym humorze. Poza tym, szli w końcu na ucztę - jak mógł się nie cieszyć z takiej wizji?
    - Nic dziwnego, że potrzebowałaś takiego stołu, skoro zaprosiłaś tyle osób - zaśmiał się do Pasji, jak już dotarli na miejsce. - Zbierze się cała Woda? - Nie mylił się zbytnio; Woda w większości składała się w końcu z Fal.
    Przywitał się też z Rucze i do niej dołączył. Przyglądał się z rozbawieniem udającej Szyszce i skoro przystawki już stały, to podjadał mięsne potrawy [5/4] przez całą długość uczty.
_________________



[KK] B Ó J K A - chmurnik
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 2 | P: 3 | A: 1
L, Skr, MP, Śl: 1| MO, MA: 2


[KK] B A J K A - żywiołak powietrza [wieloryb]
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 3 | P: 2 | A: 1
L, Skr, MA, MO: 1
    I. SILNY
    II. ADRENALINA
      dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne [bieg, atak, obrona], w przypadku niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję
    III. TWARDY JAK DIAMENT
      -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość, raz na miesiąc podczas modlitwy otrzymuje dar od swojego patrona
    IV. MAGICZNY ŚPIEW
      raz na walkę/polowanie, obniżenie o 2 liczby sukcesów przeciwnika
    V. POJEMNE PŁUCA
      raz na walkę -2 ST do ataku opartego na smoczym oddechu. -1 ST do obron przed smoczym oddechem

    BŁYSK PRZYSZŁOŚCI
      Ostatnie użycie: 10 / 06

    kryształ szczodrobliwego 05 / 07
    kryształ ideału -- / --
    kryształ kolekcjonera -- / --
Ostatnio zmieniony przez Przesilenie Północne 2020-11-01, 22:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Niepełny Kolec 
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Wiek: 30
Dołączył: 17 Sie 2020
Posty: 122
Skąd: Wrocław

Wysłany: 2020-11-02, 22:21   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 2| P: 2| A: 3
   U: W,Pł,L,A,O: 1


// Jelitko wie, jakby co xP

Yeccaqui przybył na ucztę wraz z mamą Jelitem - już nie na jej grzbiecie, lecz idąc obok niej, na noszenie był już bowiem zbyt duży. Wchodząc na ucztę, nie przywitał się z nikim, ponieważ nie rozumiał, że tak wypada - a ponieważ wszyscy obecni już znali jego imię, nie widział potrzeby podawania go. Gdy tylko znalazł się u celu... no cóż, postanowił zrobić to, po co przyszedł - czyli zjeść.

Wiedział już, że powinien jeść, gdyż gdyby nie jadł, umarłby, zaś śmierć jest niewłaściwa. Wyróżniał się wśród innych smoków tym, iż nic nie lubił bardziej, dlatego nie robiło mu różnicy, co zje. Chciał jednak poznać jak najwięcej smaków, aby zdobyć nową wiedzę, dlatego wziął po trochu każdego posiłku. I tak przed fioletowym smokiem, który nie powiedział do nikogo ani słowa, znalazło się po trochu każdego frykasa: jeden lisi szaszłyk, jeden większy kawałek mięsa w ślazie, jeden plaster mięsa z owocami, jedno jajo z bananami i jabłkami, jeden kotlecik drobiowy w morelach i jednego ślimaka w pokrzywie. Wszystkiego akurat tyle, ile powinien zjeść, aby nie umrzeć [3/4 mięsa i 1/4 owoców, ilość ślimaków i jajek jest zaniedbywalnie mała xD].

Gdy Yeccaqui zebrał całe jedzenie, ułożył je przed sobą, nic nie mówiąc, po czym przystąpił do pałaszowania. Jajo połknął w całości, tak samo ślimaka, odnotował, że to pierwsze danie było raczej łagodne, to drugie zaś - mocne. Kotlecik drobiowy, który również został zjedzony jednym kęsem, dokładnie przeżutym przez pisklaka, miał w sobie nutę słodyczy. Tak samo plaster mięsa, który już wymagał dwóch kęsów. Trochę więcej czasu Yeccaqui potrzebował na pieczeń w ślazie - tej kolejne elementy odrywał zębami, specjalnie czyniąc tak, aby raz zjeść fragment ze ślazem, a raz bez, aby odnotować różnicę. Na sam koniec zabrał się za szaszłyk - najbardziej skomplikowaną wieloskładnikową potrawę. Odgrywał kawałek po kawałeczku, bardzo dokładnie przeżuwając każdy kęs. Interesujące było, iż danie, oprócz mięsa i sosu, składało się także z patyka - Yeccaqui odnotował, iż ten w kilku miejscach skaleczył jego gardło w środku. Wydawało mu się to niewłaściwe, nie wiedział jednak zbyt wiele o jedzeniu, dlatego uznał, że po prostu wydawało mu się źle. Na szczęście żuł na tyle dokładnie, iż do żołądka powędrowały już dość solidnie zmielone fragmenty gałęzi, które nie mogły mu zaszkodzić.

Gdy zakończył posiłek, podszedł do Paqui, ponieważ - jak zwykle - miał wiele pytań.
- W jaki sposób robisz takie jedzenie? - zaczął, po czym odniósł się od razu do niedawnej rozmowy z Fenem. - Czy robisz takie potrawy dlatego, że smoki lubią je bardziej?
 
 
Gasnący Gwiazdozbiór 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 21
Płeć: Samiec
Opiekun: Przesilenie Północne, Sosnowy Pocisk
Partner: -
Dołączyła: 07 Lip 2020
Posty: 138
Wysłany: 2020-11-03, 00:57   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| M: 5| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,Skr,A,O,MP,MA,MO,Śl,Kż: 1
   Atuty: Boski ulubieniec; Niezdarny wojownik;


Bezgwiezdny został poniekąd zaproszony i z ów zaproszenia postanowił skorzystać. Przybył sam, niesiony własnymi czterema skrzydłami. Wyruszył trochę później niż planował, ale grunt że nie przybył ostatni; jego rodzeństwa wciąż nie było, nie licząc najmłodszego Grota. Pełnia wylądował gładko na ziemi i złożył skrzydła, a jego dwubarwne ślepia zabłysły na widok wyżerki. Ich łowczyni się postarała, nie ma co, ciekawe tylko z jakiej to dokładnie okazji Pasja zadała sobie tyle trudu. Z tego co się orientował nie wszyscy zostali zaproszeni, on sam miał to szczęście, że urodził się w dobrej rodzinie i miał zawsze dojście do najlepszych rzeczy.
Młody adept przywitał się ze wszystkimi za pomocą skinięcia głowy, do rodziny nawet się uśmiechnął, tak samo jak do organizatorki tego spotkania (w końcu wypadało), po czym bez wahania podszedł do stołu. Wyżerka wyglądała bardzo kusząco i widać, iż Paqu włożyła w to dużo wysiłku, a jej starania przecież nie mogły pójść na marne! Pełnia poczęstował się głównie mięsem [5/4], które wyglądało ciekawiej niż zwykły posiłek, i z ochotą zaczął je pożerać.
- Wspaniała robota. I wspaniałe jedzenie! - pochwalił Pasję, gdy napełnił sobie żołądek, a jego nastrój poprawił się o jakieś 100%.
_________________

Avatar by Aekaeri



1. Boski ulubieniec:
Spotkanie duszka raz na polowanie/raz na 2 tygodnie, owocujące o połowę większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego".
2. Niezdarny wojownik:
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
 
 
Kwiat Kurhanu
Uzdrowiciel Wody



Stado: Waham się
Księżyce: 58
Płeć: Samica
Opiekun: Łowcy Smoków
Partner: Dymiące Zgliszcza
Dołączył: 17 Wrz 2019
Posty: 332
Wysłany: 2020-11-03, 13:50   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 3| P: 3| A: 4
   U: W,B,Pł,L,Skr,M,O,MA,MO,Kż,Śl: 1| A,MP: 2| Lecz: 3
   Atuty: Ostry Węch; Szczęściarz; Zielarz; Opiekun;


    Do powiększającego się tłumu dołączyła również mniej spodziewana osoba, której nie dało się uświadczyć normalnie w zbiorowiskach czy w Przystani. Takhara odstawała od tej nietypowej rodziny, niemniej jednak nie była też nieproszonym gościem. Fale od początku były doskonałym towarzystwem, począwszy od Bagiennej Gawędy która bez wahania oddała się jej Uzdrowicielskim łapom gdy dopiero zaczynała pracę w fachu, po Wybebeszone Jelita śpiącą często w zaciszu jej groty, ogrzewającą wychudzone cielsko zielonołuskiej. Sama organizatorka uczty zaznała raz ochrony przed koszmarami u boku Takhary i Karmina.
    Kwiat nie witała się wylewnie, a zamiast tego zmierzyła zebranych krótkim spojrzeniem i ruszyła w stronę Sosnowego Pocisku. Musnęła Jelito ogonem w udo przechodząc, ale Wojowniczka miała na sobie zbyt duże stężenie piskląt. Takhara podeszła do Szyszki i bez słowa zwinęła się w kłębek przy jej boku, kładąc łeb na łapach i strasząc kościanymi skrzydłami wygodnie leżącymi na ciele.
    Uzdrowicielka nie była oczywiście sama. Z jej rogów zwisał melanistyczny Wąż Eskulapa, owinięty wokół prawego poroża i łypiący groźnie na innych. Dwa żywiołaki-jelenie, ziemny Laume i wodna Gilitne, również się pojawiły, ale pozostawały na skraju zbiegowiska. Takhara nie wychodziła z groty bez towarzystwa.
_________________
WHY FEAR DEATH - BE SCARED OF LIVING.

Ostry Węch - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na węchu [zdobycz i zioła].
Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie [28.08/11.09].
Zielarz - +2 sztuki do zbieranych ziół.
Opiekun - -2 ST dla kompana.

Inne: Możliwość osiągnięcia płodności przez smoka szybciej o 5ks, Szaliczek firmy "Chochlik Miłości" (Chroni przed zimnem rasy nieodporne na chłód), Skarpetki na wszystkie cztery łapy firmy Chochlik Miłości (Jednorazowo chronią kończynę przed lodowym oddechem)



KK ~ Laumė
S: 1 W: 1 Z: 1 M: 2 P: 3 A: 1
B, MA, MO, Skr: 1

KK ~ Giltine
S: 1 W: 1 Z: 1 M: 2 P: 3 A: 1
B, Pł, MA, MO, Skr: 1

Fullbody
 
 
Lekkość Wiatru
Uzdrowiciel Wody
Aderyn



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 354
Wysłany: 2020-11-04, 16:30   
   A: S: 2| W: 3| Z: 4| M: 5| P: 3| A: 3
   U: B,Pł,L,Skr,M,A,O,Kż,Śl,MA,MO: 1| MP: 2| MO,Lecz: 3
   Atuty: Bogaty z rodu; Pamięć przodka; Konsyliarz; Utalentowany; Wybraniec bogów;


Co. Za. Zapach! Aderyn zacisnęła zęby, żeby ślina nie pociekła jej po pysku. I jak tu brać się za leczenie Takhary, kiedy jej uwagę odciągały wszystkie apetyczne smakołyki?... Hmmmm!
- Paqu, to wygląda niesamowicie - przyznała, pożerając potrawy wzrokiem. - Nie mogę się doczekać, żeby spróbować wszystkiego po trochu, aale najpierw dokończę dostawę.
Aderyn wyciągnęła z torby miskę, wrzuciła do niej owoce kaliny, zalała wodą z bukłaka i podgrzała aż zabulgotało. Powstały napar był obrzydliwie gęsty, ale dalej zdatny do wypicia - kiedy Lekkość odpowiednio go ostudziła, rzecz jasna. Podała naczynie leżącej Takharze, oczekując, że szybko rozprawi się z lekarstwem.
- Lianko, ruszże swoje szlachetne pośladki, bo córka czeka - przy okazji przesłała mentalnie przyjaciółce.
Kiedy uzdrowicielka skończyła pić, Aderyn także położyła się na ziemi i przyłożyła delikatnie łapę do szyi tej drugiej. Używając magii, odprowadziła flegmę z płuc i złagodziła podrażnienia. Poświęciła dużo uwagi regeneracji błony śluzowej gardła. Na końcu obniżyła temperaturę ciała Takhary do prawidłowej.
- Lepiej? - zapytała, przyglądając się smoczycy.
_________________

pamięć przodka / -2 ST do walki z drapieżnikami
konsyliarz / -1 ST do 2 etapu leczenia, przy co najmniej min. ilości ziół
wybraniec bogów / +1 sukces do dowolnej akcji raz na tydzień

___________________

Ceredig, leszy
S,W,Z,M:1 / P:3 / A:2
B,MA,MO,Skr: 1

___________________

Przypominajki:
wybraniec użyty 20 października
kr. doświadczonego użyty 21 kwietnia
kr. szamana do użycia 29 sierpnia
głód Aderyn do 12 listopada
głód Cerediga do 10 listopada

 – [color=#8b8a9c
 – [color=#b1b0be
 
 
Wysłanniczka Nieba
Łowca Wody
kucharz pułku



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: sama sobie sterem
Mistrz: żeglarzem, okrętem
Partner: wszystkie żony moje
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 189
Wysłany: 2020-11-04, 17:42   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 4| P: 3| A: 1
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,MA,MO,Kż:1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Bogaty z rodu; Szczęściarz; Poszukiwacz; Wybraniec bogów;


W końcu przybyła i ta, do której przybyła specjalna wiadomość.
Jej przybycie zaanonsowały rytmiczne uderzenia skrzydeł. Malachitowe lotki lśniły w promieniach szybko znikającego, złotego dysku. Leciała szybko i od razu zapikowała, celując w podnóże wzgórza. Zdawała się rzeczywiście być pociskiem zesłanym przez niebo.
Opadła na ugięte, tylne łapy i zaczęła zwijać skrzydła. Uniosła łeb, patrząc do góry, na zebranych. Słyszała lekki gwar głosów, czuła intrygujące wonie jedzenia i znajome zapachy smoków.
Ich ognisko.
Prawy kącik warg mimowolnie podniósł się do góry, a Liana zaczęła swoją wspinaczkę.

Nie trwało to długo. Zgrabne, czarne łapy pokonały bez trudu drobne wzniesienie i zaniosły smoczycę dalej, między Wodnych. Dwukolorowe ślepia zatrzymywały się na parach i grupkach. Przechodząc koło Aderyn, wdzięcznie musnęła ją ogonem po boku i mrugnęła zielonym okiem.

Podeszła do organizatorki spotkania, widząc, że przy niej znajduje się także młodsza pociecha. Automatycznie pochyliła się by polizać Yeccę po czole, a potem tak samo przywitała Pasję. Przysiadła koło nich i od razu sięgnęła przednią łapą do szyi - na które coś wisiało. Łańcuszek i wiszący na nim kamień tonęły w gęstym futrze, jednak zabłysły w świetle, kiedy Łowczyni zdjęła je z siebie. Ciemnoniebieski szafir, pięknie oszlifowany, zawieszony na srebrnym łańcuszku, zawisł przed Paqui.
- Dla ciebie, moja mała. Noś ze sobą ten kawałek Matek. - Powiedziała cicho. Potem potoczyła wzrokiem po zebranych. Rucze, Brzask, Aderyn, Szyszka, Fen... Brakowało jej tych paru pysku, a wśród nich najbardziej Szuwarki. Pierwszego dziecka, któremu pozwoliła się wymknąć, które stra...
Cóż, nie po to tu przyszła. Uśmiechnęła się lekko do zebranych i wróciła wzrokiem i myślami do córki.
- Wszystko wygląda przepięknie, Paqui. I tak samo pachnie - pochwaliła ciepło.
_________________
    A jeśli będzie trzeba
    nauczę się dokładnie
    czytać mapę z nieba
    i umieć milczeć zgrabnie

    → szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/
    → poszukiwacz - +1 sukces do Percepcji (bez Śl) raz na tydzień. [następne użycie 30.07]
    → wybranka bogów - +1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.

    Karta Kompana
    Tecuani, żywiołak wody, niebieski tygrys
    S: 1| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 2| A: 1
    B, PŁ, Skr, MA, MO: 1


    Liana od Przebłysku Wspomnień
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12