FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Pacyfikacja Pamięci
Autor Wiadomość
Puryfikacja Piromancji 
Zastępca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Opiekun: -
Mistrz: -
Partner: Insygnium Żywiołów
Wiek: 19
Dołączyła: 02 Lut 2019
Posty: 1262
Wysłany: 2019-08-15, 19:33   Pacyfikacja Pamięci
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 4| A: 2
   U: Pł,M,W,Kż,L,O:1|A,Śl,B:2|Skr:3
   Atuty: Ostry wzrok, Adrenalina, Poszukiwacz,


smoki w życiu Pacyfikacji, trochę w kolejności spotykania, trochę nie, starałam się chronologicznie no ale wiadomo jak to wychodzi xD:

Bursztynowa Łuska - matka, postać bardzo... burzliwa w umyśle Wronki. Samica była surowa i brutalna, a chowając pisklę przed światem wypracowała w nim absolutne, mimo swoich raczej nieprzyjemnych metod wychowawczych, koniec końców posłuszeństwo oraz uwielbienie swojej osoby. Pewnego dnia wyszła i nie wróciła, co zostawiło Wronkę na długie księżyce zafiksowaną na punkcie odnalezienia jej - matka na pewno przecież zrobiła to, by przetestować, czy jej córka do czegokolwiek się nadaje, to wszystko to tylko jeden wielki test, prawda? Możliwe, że przez to została ona potem Łowcą - marnując dzieciństwo na tropienie nie czuła się w stanie robić dalej cokolwiek innego.
Żarliwa pamięć o matce wypłowiała i zanikła mniej/więcej w okresie ceremonii na Łowcę - przez co, częściowo, Pacyfikacja Pamięci ułożyła sobie imię. Chociaż ostatnie słowa Bursztyn "pamiętaj, że przywódca nigdy nie odmawia swoim przyjaciołom" kierują Wronką do dnia dzisiejszego, bo choć z natury egoistyczna, wytrenowała w sobie odruch pewnej empatii, z początku tylko do Ognistych, później i do innych.

Żer Zwierząt - ojciec, osoba równie burzliwa co matka. Wronka nie miała traumy po próbie utopienia, a raczej narodziła się w niej pewna złość i pogłębiła nieufność do innych zapoczątkowana przez Bursztyn, potem kontynuująca się, gdy morski przyznał się do bycia jej tatą w kraterze. Młoda rozmawiała z Żerem po raz ostatni w najgorszym dla siebie momencie, tuż po zostaniu kompletnie opuszczoną przez matkę, przez Kołysankę, niemogąca utulić się do łapy jakiegokolwiek innego dorosłego chętnego na poprowadzenie jej przez życie - wtedy też ktoś, kto była pewna, że z ojcostwem po prostu kłamał, powiedział jej, że matka nie żyje, co była największą z herezji. Na krótko, bo Wronka zaczęła się powoli domyślać, że na pewno tak się stało oraz troszeczkę liczyć, że może i z byciem ojcem Żer także nie kłamał i może po nią jeszcze wróci, bo choć mądrzała, wciąż była nieopisalnie samotna, a jednak... nie wrócił. Widząc go z dwadzieścia księżyców później, że żyje i ma się dobrze i danie sobie z nią spokoju było jego świadomą decyzją, Pacyfikacja wmówiła sobie kompletne zobojętnienie jego osobą i że od zawsze był kłamcą i nikim nawet przez moment nie mającym być ważnym w jej życiu. Jak wszyscy.

Cioteczna Kołysanka - i tak, jak pamięć o matce szanuje, a o Żerze ignoruje, tak istnienie Rek ją chyba, po prostu, słabi. Kołysanka znalazła osieroconą Wronkę i traktując ją jeszcze ozięblej, niż Bursztyn, porządnie wystraszyła na całe życie - Wronka długo myślała, że spotkanie z nią w ogóle było jakimś spotkaniem ze złym duchem, chociaż ceniła je dość mocno, bo Szklana opowiedziała jej trochę o matce i dziadku. I obiecała się Wronką zająć. I jak każdy, powtórzyła schemat i najzwyczajniej w świecie ją pozostawiła na pastwę losu. Tak też Wronka nie była pewna, czy wszystko z potrzeby jakiejś rodziny i przynależności sobie po prostu wymyśliła, a Rek była straszna przez jakąś taką samonienawiść, czy to wydarzyło się naprawdę - dopiero jakieś trzydzieści księżyców później Szklana wróciła i porozmawiała z Pacyfikacją. Otwarcie powiedziała jej, że nie wróżyła jej dobrej przyszłości i dlatego odpuściła swoją pracę z nią, co sprawiło, że Łowczyni w pewien sposób... poczuła ulgę, ale i żal tak głęboki, jakiego jeszcze w życiu nie doświadczyła. Bo z jednej strony od samego początku miała rację - każdy widział ją jako problem, nikt w nią nie wierzył i wszyscy czekali, aż padnie. A drugiej strony... no, też właśnie to. Postęp, jaki samotne i zrozpaczone pisklę Wronka, agresywna i zdziczała adeptka Łapczywa i później starająca się wyjść na prostą Pacyfikacja zrobiła, zniknął w ułamku chwili, pozostawiając Puryfikację obojętną na bardzo wiele rzeczy i znudzoną innymi. W tym i Kołysanką. W innych okolicznościach na pewno byłaby rozżalona, zła, nienawidziłaby jej - a tak, po prostu, osoba starszej ją męczy. Uważająca się za największą męczennicę, wmawiająca sobie nienawiść ze strony Łowczyni, a tak na prawdę, irytowała ją koniec końców faktem, że zamiast wziąć się za siebie i nie zawieść chociaż najnowszego pokolenia Ognia, ta jest... bezużyteczna i taką chce pozostać.

Urojona/Utopia - była chyba pierwszą osobą, która Wronka będąc jeszcze pisklęciem naprawdę sobie upodobała. Urojona była adeptką w czasie spotkania młodych, więc i porozumiewała się sprawnie, i dobrze prowadziła grupę, i miała mnóstwo wiedzy - we Wronka zrodziła się na pewno pewna chęć zaimponowania jej, a jednak, z nauki magii nic nie wyszło, a Wronka, Łapczywa, Pacyfikacja, już nigdy nie usłyszała o Czarodziejce ponownie. Równocześnie była pierwszą osobą, którą Wronka uznawała za najprawdziwszą przyjaciółkę i dopiero księżyce później doszła do wniosku, że sama nigdy nic wielkiego dla niej nie znaczyła, ale cóż - jedno miłe zachowanie wobec Wronki i ta stawała się, mimo nie okazywania tego słowami, wierna jak pies, bo więcej nigdy nie dostała.

Zawiła Łuska/Opiekunka Snów - była kolejną osobą, którą można nazwać autorytetem Wronki. Ta lgnęła do każdego, kto dawał jej jakąkolwiek formę opieki czy uwagi, której była tak krytycznie pozbawiona w pisklęcych latach, że nie dziwne, jak mocno przywiązała się - mimo bycia naprawdę wredną - do Piastunki. Nawet odlatując z miejsca, w którym znaleziono może-nieprzytomną-może-martwą Zawiłą, Wronka zastanawiała się przede wszystkim, czy ta byłaby dumna widząc, jak sobie doskonale dzięki niej radzi w powietrzu.

Pchła Szachrajka - spotkała ją, gdy w Ogień nie był jej w stanie przydzielić nauczyciela łowiectwa. Rzutka, szczera i posiadająca dużą wiedzę Łowczyni bardzo zaimponowała Łapczywej i może nawet trochę, przez te bajeczne wąsy, była jakimś takim bardzo drobniutkim, ale pierwszym zauroczeniem adeptki. Nie widząc jej już nigdy więcej po zakończonej nauce, raczej nie wmawiała sobie przyjaźni takiej, jak przy Utopii, chociaż dobre wspomnienie utrzymywało się chwilę.

Serce Płomieni - chyba ostatnia z serii "burzliwe postacie w życiu Wronki". Serce jako pierwsza usiadła przy Łapczywej i zapytała ją, czy wszystko w porządku, skąd bierze się jej wycofanie względem stada i agresja. Na co nieprzyzwyczajona Łapczywa odpowiedziała tępym, bardzo niezręcznym śmiechem i potokiem słów i unikaniem Serca, a przywódczyni jej przestrzeń po prostu zaakceptowała. Subtelniej podeszła ucząc Łapczywą obrony, utrzymując przyjemną rozmowę, ciepłą, pełną jakiegoś takiego pocieszenia i prostych pochwał, których Łapczywa rzadko słysząc pragnęła najszczerzej na świecie - zupełnie taką, jaką osobą Serce była dla Łapczywej. Nigdy tak naprawdę nie porozmawiały szczerze i do końca, a jednak sama chęć młodej wystarczyła i przez bardzo długi okres widziała przywódczynię wręcz w roli jakiejś takiej drugiej matki. Żarliwość zaczęła słabnąć przed Urwiskiem, w czasie Urwiska poczuła się Sercem zmęczona, jej postawą, ideami, prowadzeniem Ognia, aż... została zawieszona. Serce zniknęła. Jarzyła się w pamięci Pamięci jako ciepła osoba, a jednak samica zaczęła już takie postrzegać jako mocno słabe w smokach. A potem, kolejna ukochana osoba, dla której myślała, że znaczy cokolwiek, opuściła wszystkich żegnając się tylko z Zewem. Nie z nią. Nigdy z nią.

Perspektywa Wieczności - pewnego rodzaju przyjaciółka z dzieciństwa. Aspirując na tą samą rangę wymieniały się zaczepnymi spojrzeniami, uśmieszkami, jakby przez cykl ceremonii Ognia prowadząc jakąś taką nieśmiałą grę. Na tym etapie Łapczywa była mocno zmęczona faktem, że wmawia sobie zbyt dużą rolę w życiach innych osób, nauczona klęskami swoich poprzednich chwilowych i bardzo płytkich relacji z Utopią, Pchłą, Zawiłą, Sercem - co z pewnością przełożyło się mocno na to, że nigdy tak do końca nie zaczęła widzieć relacji z Aank jako początku jedynej, prawdziwej przyjaźni. Która przez niedbalstwo i zaniechanie samicy do poszukiwania sobie przyjaciół i rodziny, bo to na marne, trochę smutnie rozpłynęła się w czasie.

Biel Feniksa/Wieczna Perła - niedługo po którymś z polowań wciąż zaliczających się, do tych mniej więcej pierwszych, Łapczywa przekonała się po raz pierwszy o swojej przypadłości - nam znanej jako adrenalina. Gdy płomień wybuchł jej w pysku i oderwał szczękę poczuła się bezsilna i pewna, że po prostu umrze młodo pośrodku lasu, niemogąca w żaden sposób wezwać pomocy czy podnieść się i jej poszukać - a jednak wypatrzył ją kompan Bieli i wezwał Uzdrowicielkę. Ta, wiecznie spokojna i cicha, była najcudniejszą wtedy rzeczą, jaka mogła się przytrafić, ponieważ medyczka jej nie wyśmiała, Łapczywa była pewna, że również nikomu nieudolności prawie-Łowczyni nie wygada. Półolbrzymka postanowiła jej podziękować, także nieudolnie, niewprawiona w taką sztukę - a nawet zaprzysiężona, że "proszę" i "przepraszam" nigdy nie wypowie - i przynieść kępkę jakiejś całkiem ładnej roślinki, którą znalazła. A Biel okazała się niezwykle wrażliwa i... też najpewniej w jakiś sposób przez los czy relacje pokrzywdzona, w co już Łapczywa nie wnikała, bo była przerażona. Nie widziała płaczących smoków. Nie wiedziała, jak się zachować. Więc zrobiła to po swojemu - agresją. A potem starała się cofnąć jej działania. Aż Biel stała się kolejnym smokiem, którego gdzieś tam w głębi ducha naprawdę lubiła, ale bardzo bardzo bała się nawet próbować myśleć, co ona mogłaby znaczyć. Dzisiaj Uzdrowicielkę po prostu szanuje, a to nieczęsto zdarza się Pacyfikacji w przypadku starszych smoków - nie lubi starości. Boi się starości. A starsi o niej przypominają.

Szarpiący Obłoki - nic nie znacząca osoba w życiorysie Pacyfikacji, a jednak taka, przez którą doczekała się córki. Księżyce mijały, a samica nie dość, że zaczęła czuć, że obok znalezienia sobie rodziny i przyjaciół mogłaby i miłość, to doszła do światłego wniosku, że może już sama rodzinę sobie zacząć tworzyć, powołać na świat kogoś, kto przez choćby i jakiś czas będzie na nią skazany i jej nie opuści - pisklę. Wystarczył jej tylko jakiś przypadkowy samiec... I stało się.

Tejfe - był kolejną, przede wszystkim męczącą osobą. Wywoływał w Pacyfikacji głębokie poczucie winy, że nie potrafi w pełni współczuć i otworzyć się przed drugą osobą, drażnił jej ranę, że nie potrafi nikogo zdrowo i prawdziwie pokochać i że nikt nie potrafi pokochać czy chociażby i po prostu zaakceptować jej - pozwalała z początku ślepemu dotykać jej pyska czy łap, ale szybko zaczęło ją to drażnić, jako niepotrzebne, nadmierne, wyłamujące na chama płotek z tabliczką "moja przestrzeń". Koniec końców postanowiła nie zmuszać się do współczucia, do czucia, do czegokolwiek - i zostawiła Tejfe samego sobie. Nie pozwoliła mu potem paść z głodu, ale to także - tylko z obowiązku.

Zew Płomieni - irytował z początku Pacyfikację. Swoją miałkością, swoim niecharakternym obyciem. Nie mówił nic ciekawego, nie robił nic ciekawego, Pacyfikacja czuła, że pojawił się tylko po to, aby marnować jej czas. A jednak gdy młodzieńcza złość na cały świat zaczęła mięknąć, a ona wymieniać z Zastępcą, potem Przywódcą, coraz więcej zdań, ten... Nie zmienił się w jej oczach. Zmieniło się jej podejście. Nie chciała poświęcać obcym smokom tyle swojej cennej, dzikiej złości czy nienawiści, czy wierzenia w ideały w to, że każdy ma potencjał, a popadła spokojnie w obojętność. I także neutralna pozostaje co do Zewu. Nie spodziewając się po nim nic, czasem jest pozytywnie zaskakiwana. A czasem przypomina jej się zazdrość, że miał on jakąkolwiek wiedzą o swoim pochodzeniu i kontakt z Sercem.

Słodycz Życia - absolutnie i bezkonkurencyjnie osoba, przez którą Pacyfikacja nie skończyła ze sobą znacznie, znacznie wcześniej. Pacyfikacja była już dorosła i pogodziła się z faktem, że była bardzo bardzo niechcianym pisklęciem i adeptem, którego się tylko toleruje i że straciła już swoją szansę zostając skreślona przez biologiczną rodzinę za młodu - a tu proszę! Wieczorna Łuska pewnego dnia po prostu weszła do gawry Pacyfikacji i spytała się, czy ta nie chciałaby zostać jej starszą siostrą. Półolbrzymce wydało się to tak niedojrzałe i absurdalnie głupie, że... co zostało jej więcej, niż się zgodzić? Kochała żart i absurd i sama na jakichkolwiek głębszych poziomach pozostała niezwykle niedojrzała. I ta decyzja, żeby po prostu pójść, za czymkolwiek nowa siostra wymyśli, było najlepszą decyzję, jaką Łowczyni w życiu podjęła. Relacja ze Słodyczą była wszystkim, czego szukała całe swoje życie od porzucenia do teraz - wsparciem. Nigdy już nie musiała czuć się wyobcowana w obecności rodzin z krwi w Ogniu, że do nich nie należy, że należeć nie będzie, nigdy nie musiała siadać sama, nigdy nie musiała już radzić sobie z nawet najprostszymi troskami sama - i Słodycz także, w obliczu porachunkami z demonem przeszłości, nie została sama. Doświadczyła Pacyfikacji tak szczerej i otwartej, jak mało kto miał tą przyjemność. Chyba nikt. Chyba tylko ona. I czy Wronka nie miała racji i rodzina faktycznie jest najpiękniejszą rzeczą na świecie?

Kuhu/Insygnium Żywiołów - najprościej rzecz ujmując, Wronka Kuhu po prostu kocha. I tak, jak po ostatecznym pogodzeniu się ze swoim nieprzygotowaniem do życia i przymusem z niego zrezygnowania, o to znikąd pojawiła się Słodycz mówiąca nie-e, Pacyfikacjo, to jeszcze nie koniec, tak i akceptując fakt, że nie każdy do formowania głębszych związków się nadaje i najlepiej przestać marnować swój i innych czas, pojawił się jak raz Kuhu, który najwyraźniej postanowił udowodnić samicy, że jest inaczej. Tajemniczy, ale diabelnie atrakcyjny Samotnik, sam od swojej przeszłości odcinający się przybyciem pod barierę, nigdy nie oczekiwał, nigdy nie wymagał od Pacyfikacji bycia kimś, kim nie jest a z drugiej strony nie pozwalał jej już nigdy więcej pomyśleć, że wyolbrzymia swoją rolę w czyimś życiu. Związek z Insygnium był nagły, niespodziewany, ale tak niespodziewanie naturalnie biegnący, jakby od zawsze był częścią jakiegoś większego planu; idealnie dopełnił życie Pacyfikacji. Rodzina zaczęta ze Słodyczą i rodzina zaczęta z Insygnium stały się absolutnymi filarami pozwalającymi Łowczyni mierzyć wysoko i sięgać jakichkolwiek więcej ambicji niż to, aby... idk, poistnieć jeszcze trochę?

Potomstwo - cóż, Pacyfikacja pragnęła piskląt z prostych powódek, aby nie zostać samą i nie zostać zapomnianą - relacje z Kuhu i Vitae podniosły Pacyfikację, ale do prawdziwego zmienienia się na lepsze trzeba czegoś więcej - tak i małymi kroczkami, ale wciąż przykra przeszłość i paskudne przekonania za samicą się ciągnęły. Pisklę będzie skazane na jej opiekę, więc będzie ją tak prosto i czysto kochać, bo musi. Z drugiej strony zaczęła wyłazić niedojrzałość samicy i zazdrość o uwagę, jaką jej potomstwo otrzymuje, a ona nigdy nie otrzymała - i zarazem nienawiść do siebie, że przecież taki myślenie jest głupie i niedojrzałe i nie powinno mieć miejsca! Do tego bardzo chciałaby być cieplejsza, bardziej otwarta, wspierająca, jasno kochająca - a nie zawsze potrafi i często się boi, przez co jej dzieci także częściowo podzielić mogą jej los. A z ostatniej, podstawowej strony, po prostu je kocha i jest z nich szczerze dumna, czegokolwiek by w sumie nie robiły. Ten misz-masz odczuć co do rodzicielstwa jest jedną z trzech rzeczy, o których Pacyfikacja nie mówi, bo nie ma za bardzo z kim, jakby bojąc się, że znów będzie musiała wysłuchiwać od innych, że jest zła, niedobra i nie powinno jej w tym miejscu w ogóle być.

Orca/Zwierzchni - dość specjalne pisklę, bo pierwszy syn jej i Kuhu. Pacyfikacja na pewno jest trochę... źle powiedzieć, że zawiedziona, ale boli ją wyrachowanie i porządek syna, gdy sama całą swoją osobę opiera o dzikość, instynkty i uczucia. No i zawsze odrzucała ją maddara, a Orca przejął jeszcze upodobania co do niej po ojcu, zamiast zostać dumnym Łowcą, tragedia!

Scorpia - kolejne raczej chłodne pisklę. I to takie, o którym Pacyfikacja ma wrażenie, że mimo starań absolutnie nic nie wie. Młoda zaskoczyła chyba wszystkich na ceremonii swoim słownictwem, swoim światopoglądem, swoim... wszystkim, czego Pacyfikacji nie udało się do tej pory poznać, wstyd!

Vakkan - Pacyfikacja bardzo lubi rozmawiać z Vakkan, to na pewno. Ma wrażenie, że ze wszystkich jest ona najmniej wycofana i choć nie oczekuje od żadnego otwartości względem niej czy świata, naprawdę docenia charakter Vak.

Setrudin - tutaj Pacyfikacja się po prostu martwi, bo nie dość, że w komunikacji zawsze była słaba, to jeszcze z niemym synem jest ona bardzo utrudniona, póki co, bez... magii.

Urzara - samica widząc dobrą relację jej syna z kleryczką od razu zaczęła swoje podejście do niej jako pozytywne, a nie neutralnie-zimne z nieprzyjemnym obyciem gratis. Peszy się, gdy raz po raz mdleje i krzywdzi siebie na łowach i młoda musi przychodzić ją składać, ale gdzieś tam w głębi czuje to samo, co kiedyś przy Perle - Wspomniana nie będzie jej otwarcie wyśmiewać ani rozpowiadać innym. Chyba.

Żwawy Kolec - Puryfikacja była pod wrażeniem talentu, jaki adept posiada. Sama łowiecką sztukę kocha, a ucząc jej w głównej mierze Czarodziejów nigdy tak naprawdę nie natrafiła na kogoś podobnie nią zainteresowanego. Co więcej, czterdziestoksiężycowa samica, przywiązana mocno do własnych piskląt i pamiętająca swoje nastoletnie problemy, naprawdę rozumiała troski młodego, choć nie poznała wszelkich szczegółów. I tak, jak tak w sumie rzadko faktycznie życzyła komuś pomyślnej przyszłości, bo to ją po prostu nie obchodziło w najmniejszym stopniu, tak tutaj - została z myślą, że miło by było usłyszeć jeszcze o Ziemistym, w kontekście doskonałego Łowcy - lub smoka wolnego od presji rodziny.

~*~

rysunki time

moje:

pisklęcy avatarek


dorosła


ref wzorów i kolorów (tylko oczka jeszcze żółte)


blizny na pysku


much lov


obecny av

od innych:

od Opiekunki/Tweeda


od Erupcji Martwości, ukradłam z disco hehe


od Kuhu!!


od Zwierzchnika <3


słodycz od Tezy!

~~*~~

Fabuły: (ostatnia aktualizacja: 23.08.19)
1. z mamą; 2. z Solą; 3. z Żerem - nauka pływania (topienia); 4. Krater; 5. Młode Spotkanie; 6. z Kołysanką - nauka wiedzy; 7. MM cd - leżę Nauczyciela; 8. z Żerem - kłamliwe wieści; 9. z Zawiłą - nauka biegu i lotu; 10. z Wiecznością - nauka pływania (topienia); 11. z Poszeptem - nauka mediacji; 12. z Pchłą - nauka kamuflażu i skradania; 13. spotkanie Strażnika; 14. spotkanie z Utopią; 15. ceremonia na Adepta; 16. z Sercem - nauka obrony; 16. z Sercem - o uczuciach; 17. opowieść Poszeptu o Skalnym Gigancie; 18. ceremonia na Łowcę; 19. z Duchem Lamparta; 20. spotkanie Szarpiącego Obłoki; 21. terroryzowanie Szakala i Łzy; 22. Opiekunka nie żyje; 23. podziękowanie Bieli; 24. odwiedziny Nauczyciela; 25. chęć zamordowania Remedium; 26. zbiórka na przełęczy; 27. poznanie Kuhu; 28. wzniesienie boga i proroka; 39. z Tejfe; 30. policzę sobie buziak za uszkiem jako fabułę xD; 31. ze Śpiewem; 32. Zdradliwe Urwisko; 33. adoptowanie Wieczornej na Siostrę i zabawa z Sosnowym; 34. z Kuhu - nauka wiedzy i łowczych rzeczy; 35. z Szyderczym Lichem; 36. z Perspektywą - failed piżama party; 37. ze Scorpią - nauka wiedzy; 38. w grocie Wieczornej; 38. Ogień i Świat; 39. Spotkanie Aconitum; 40. z Darem - nauka MP; 41. biwak z Orcą; 42. szybkie rozliczenie z Kołysanką; 43. tulenie siostry; 44. nauka Słonej i Stłuczonej 45. proroka nad zabili a ja sobie randkuję; 46. Setrudin się wykluwa;
_________________

ostry wzrok - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku kamienie szlachetne]
adrenalina - dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne [bieg, atak, obrona], w przypadku niepowodzenia akcji = rana ciężka
poszukiwacz - +1 sukces do Percepcji (szukanie czegoś, bez Śl) raz na tydzień.
następne użycie: 14.11

//notka do fabuł: proszę nie używać imienia "Wronka" w słowach postaci, Pacyfikacja nigdy się nikomu nie przedstawiała tym imieniem bo sama nigdy go nie poznała - matka zabrała jej imię ze sobą do grobu :p pierwszym więc imieniem Wronki było adepckie - Łapczywa. z góry dziękuję!
Ostatnio zmieniony przez Puryfikacja Piromancji 2019-11-11, 14:34, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 12