FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Administrator
2019-07-24, 20:30
Ciemna Grota
Autor Wiadomość
Zmora Opętanych
Gracz
K'Nath Niezgłębiona



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Wiek: 18
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 4101
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-10-01, 19:39   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Chłód, jaki panował w tej jaskini był tak ostry, że poniekąd drażnił nawet ją, przyzwyczajoną do zimna. Wychowywała się wśród gór i tam najczęściej spędzała czas, a jednak... Tutaj było inaczej. Słysząc lakoniczną odpowiedź Aterala na chwilę spojrzała w bok. A więc tak wyglądała sprawiedliwość. Dwóch musiało zginąć, aby dwóch mogło żyć. Padło akurat na nią i na Khagara.
___~ Czy to był kaprys losu, iż akurat mi i mojemu Bratu pozwolono dalej żyć? Rzuciłeś kośćmi i postąpiłeś według ich woli? ~ Zapytała spokojnie i wręcz łagodnie, bez wyrzutów. Klasyczne pytanie. To była ciekawość, którą nadal dysponowała, która nadal ją zżerała. Nie była wścibska jak młode pisklę, ale potrzebowała odpowiedzi, by uciszyć głosy z ciemnych zakamarków swojego umysłu. Nawet, jeżeli wymagało to wejścia do miejsca, z którego ona mogła już nigdy nie wrócić. Nikomu nie powiedziała, gdzie idzie. Nikt nie wiedziałby, gdzie jej szukać. Na pewno nie robiliby tego tutaj, w jaskini Śmierci. Każdy znał jej poglądy dotyczące bóstw wolnych stad.
___~ Mawiają, że otoczyłeś Cień swoją opieką i użyczyłeś mu cząstkę swojej intuicji. Ile jest w tym prawdy? ~ Dodała, by rozwiać kolejną wątpliwość. Cieniści wierzyli, że nad nimi czuwa Absthinius. Zmora ufała Otchłani. Ale co, jeżeli Ateral ma największe wpływy spośród całej trójki? Może nie ma sensu okłamywać samego siebie tylko nauczyć się żyć z prawdą?
___Gdzieś w głębi duszy Upiornej pojawiła się nuta przeszłości. Małe, fioletowołuskie pisklę zapiszczało cieniutkim głosikiem.
___Oddałeś mi życie, ale jeszcze mi go nie odbieraj...
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ateral
Bóg



Dołączył: 15 Sty 2014
Posty: 301
Wysłany: 2017-10-18, 11:36   

Ciemne oczy bez wyrazu spoglądały na Przywódczynię Cienia. Najwidoczniej nie zrozumiała tego, co jej powiedział. Nie zamierzał jednak wyprowadzać jej z błędu. Tkwił nieruchomo, jak posąg. Chłód bijący od jego ciała podstępnie wkradał się pomiędzy łuski wywernowej samicy, wgryzając się w jej ciało.
- Przypisujecie mnie do waszych standardów - odpowiedział, a gwiezdne oczy zalśniły jak nocne niebo w mroźną, zimową noc.
- To wy podejmujecie decyzje, nawet tego nie wiedząc - dodał, a smoczyca miała wrażenie, jakby dookoła niej zakotłowała się ciemność, powoli zaciskając dookoła niej swoje cieniste szpony. Być może mogło jej się to spodobać.
Ateral milczał przez chwile, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią na jej pytanie. A może po prostu nie miał zamiaru ani zwyczaju odpowiadać na wszystko, o co go pytają? W końcu był bogiem śmierci, nie pytań i odpowiedzi
- Czy to smoki obierają swoich patronów czy bogowie tych, których obdarzą swoją łaską? - Odpowiedział pytaniem na pytanie samicy Cienia. Czasem warto było się zastanowić, czy naprawdę chciało się poznać odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.
Ostatnio zmieniony przez Ateral 2017-10-18, 11:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zmora Opętanych
Gracz
K'Nath Niezgłębiona



Stado: Umarli
Rasa: Skrajny
Księżyce: 68
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Wiek: 18
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 4101
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-10-18, 17:36   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Nie bała się i nie okazywała strachu. A przynajmniej tak sądziła. Nie była świadoma tego, że gdzieś w ciemnych czeluściach swojej duszy jest obawa. Co, jeżeli Ateral postanowi zmienić zdanie? Jeżeli pozbawiłby Cień łowcy i przywódcy zarazem, stado znowu spadłoby na dno i musiałoby poświęcać kolejne księżyce, by wybić się ku górze i zwycięsko unieść ręce.
___Niemal niezauważalnie przekrzywiła łeb, czując jak coś ją otacza. Nie mogła tego dostrzec, a jednak odczuwała dziwny ucisk. Zimno jej nie przeszkadzało, wychowywała się wśród gór i to tam spędzała większość czasu, w okolicach swego obozu. A jednak ta ciemna siła była inna, nie kojarzyła się z przyjemnością, lecz była pewną formą najczystszego niepokoju.
___~ Nie znam odpowiedzi. ~ Przyznała, nie zamierzając ukrywać swojej niewiedzy. Głupiec uważa, że jest wszechwiedzący. Mędrzec zdaje sobie sprawę ze swoich licznych braków i dlatego stara się szukać odpowiedzi. W głębi samego siebie, lub u innych, którzy czasem pomagają, czasem nie. Ateral z pewnością to robił, ale na swój własny, pokrętny i niejednoznaczny sposób. Ach, gdyby tylko był śmiertelnikiem... Mógłby być bezcennym smokiem w stadzie Cienia.
___~ Czy mam szansę na przedłużenie swego życia, jak ten, którego zwą Oprawcą Gwiazd? ~ Potrzebowała czasu, by móc przekuć tą myśl we właściwie słowa. Sama sobie nie wierzyła. Czuła się, jakby właśnie zdradzała wszystkich, którzy mieli dla niej jakieś znaczenie w życiu. Sądziła, że usłyszy opętańcze wrzaski w swoim zmęczonym umyśle. Czekała na chaos, który miały rozpętać jej własne demony.
___Ale one milczały. Jakby nigdy ich z nią nie było.
_________________
"Power is only given to those who are prepared to lower themselves to pick it up."

 
 
Ateral
Bóg



Dołączył: 15 Sty 2014
Posty: 301
Wysłany: 2017-11-05, 10:50   

Gdyby wywernowa miała do czynienia z innym bogiem, teraz odczułaby jego rozbawienie. Ateral jednak go nie odczuwał. Wydawałoby się, że nie czuje niczego. Wciąż spoglądał na nią swoim beznamiętnym wzrokiem, nieruchomo jak posag smoka, nie jeden z bogów. A może właśnie dlatego, że był bogiem mógł tkwić nieruchomo?
- Dlaczego nie zapytasz o to Jadu Duszy? - Zapytał w odpowiedzi na jej pytanie. Zapewne łatwiej było uzyskać odpowiedzi od kogoś, kto był bliżej smoków niż od boga Śmierci. Smoki zaczynały traktować ich jak swoje prywatne skrzynki z odpowiedziami na każde pytanie, zapominając o tym, kim byli bogowie.
- Czy ktoś, kto czci obcych bogów może zostać posłańcem tych, którym czci nie oddaje? - Usłyszała jeszcze smoczyca, zanim postać Aterala rozmyła się w ciemności. Razem z nim zniknął chłód, który do tej pory otaczał ciało smoczycy. Wydawać by się mogło, że została sama... Tylko czy na pewno?
 
 
Jad Duszy
Prorok
Zatrute Żądło



Stado: Prorocy
Rasa: Skrajny
Księżyce: 200
Płeć: Samiec
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 4079
Wysłany: 2017-12-18, 15:38   
   A: S: 3| W: 4| Z: 5| I: 3| P: 3| A: 3
   U: B,L,Pł,S,MO,MA,MP,Kż,Skr,M,W: 1| Śl: 2| A,O: 3
   Atuty: Inteligentny; Oporny magik; Czempion; Utalentowany; Magiczny śpiew


Jad i jego kompani przybyli do Ciemnej Groty. Kruk i kotołak sprawiali wrażenie pogodzonych ze sobą, a także ze swoim smoczym towarzyszem. To była nowość, bo zazwyczaj dogryzali sobie gdy tylko mogli. Sam smok niósł ze sobą pojedyncze jajo. Zwykłe, z szara skorupka bez jakichkolwiek znaków charakterystycznych. Takie, z jakiego mogłoby się wykluć jakiekolwiek smocze pisklę. Położył jajo na ziemi, a w jego złotych ślepiach błyszczało rozbawianie. Ostatnia jego kpina.
- Ateralu, czas wykorzystać przysługę, jaką u ciebie miałem - powiedział z cynizmem w głosie, który to zawsze tam gościł.
- Nie dopuść, aby pisklę wewnątrz obumarło. To moje ostatnie jajo, z którego mam nadzieję, że kiedyś coś się wykluje. Zadbaj o nie - cóż, jak zwykle bez oznak szacunku, ale żaden z bogów nie spodziewał się po nim tego, gdy go wybierali. Trudno tez było stwierdzić, czy chodzi o zajecie się jajem czy może pisklęciem, gdyby kiedyś się wykluło.
_________________
Jad ma umysł zamknięty na wszelkie formy telepatii!!

Jadzia

"Myśmy są światło, myśmy są życie, myśmy są ogień!
Wyśpiewujemy elektryczny płomień, dudnimy z podziemnym wiatrem, tańczymy niebo!
Stań się nami i bądź wolny!"


Oporny magik - Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Umiejętność uniemożliwia zostanie magiem i uzdrowicielem.
Czempion - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku. Dodatkowo w świątyni ma -1 ST przy modlitwach do Kammanora.
Magiczny Śpiew - Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.


S: 1| W: 2| Z: 3| I: 2| P: 1| A: 0
A,O: 3| MA: 1


S: 0| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 0
A,O: 3

 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2017-12-28, 00:17   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


Stanęła u progu Ciemnej Groty. Dwukrotnie już odwiedzała Świątynię. I chciała tu przybyć. Chciała zobaczyć boga, który kroczy po tych ziemiach, sądząc umarłych. I... dając im życie. Dusza jest nieśmiertelna... Jeżeli Ateral zwraca życie, daje szansę na poprawienie się, na zyskanie godności, której smok potrzebuje by spotkać się z bogami miast odrodzić się jako pisklę. To... wspaniała siła.
Rek zawsze była ciekawa. Ale obawiała się że będzie to ogromnym egoizmem i przejawem szacunku do boga. Dlatego też miała wątpliwości, czy może tu przybyć. Zawsze miała wątpliwości gdy chciała prosić o coś bogów. Ale Thahar odpowiedział jej. Dał jej mięso, którym mogła nakarmić swego ojca. Pokazał jej, że powinna być odważna, że proszący może liczyć na błogosławieństwo, potrzebujący na pomoc.
Nie przyszła tu z bagatelnych powodów. Choć nie była odpowiednią osobą, która przyjść tu w tej sprawie powinna. Brat Krwi Płomienia,którego traktowała jak wuja, zniknął. Najsilniejszy Wojownik ich stada. A zaraz potem Uzdrowicielka, którą widziała zaledwie raz. Jeżeli taka wiedza przeznaczona była dla żywych... Rek chciała móc ją poznać... Jeżeli coś im się stało, jeśli żyją... mogłaby wezwać pomoc. A jeśli nie... godnym byłby pochówek lub chociaż uroczystość...
Dlatego stanęła przed wejściem do groty Aterala.
- Panie...? Czy mogę wstąpić? Mam... pytania. Czy mogę je zadać? - Powiedziała, mając nadzieję, że kamień odbije jej głos i poniesie wprost do spoczywającego bóstwa. Jej ogon drgnął delikatnie. Jej biało-platynowe łuski lśniły w bladym słońcu. Czy to takie łuski nosiła Nytba? Prawdopodobnie Rek nigdy się tego nie dowie. Ale nie na tym jej zależało. Została mianowana na adeptkę piastuna. Nie miała Mistrza i nie znała nawet magii. Nie mogła komunikować się ze wszystkimi tak często jak by tego chciała. Nie mogła być wszędzie i wiedzieć wszystkiego. Jej pasją była opieka nad słabszymi po tym jak została zaniedbana. Nie miała żalu do ojca. Po prostu tak się stało. I przez to, że jej brat czuł inaczej, odnalazła się w pomaganiu innym i zażegnywaniu sporów.
Z powodu tego drugiego... czy Ateral zgodzi się na audiencję...?
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
 
 
Ateral
Bóg



Dołączył: 15 Sty 2014
Posty: 301
Wysłany: 2018-02-24, 11:47   

    Ateral po wyjściu Proroka i zapewne opuszczeniu przez niego Wolnych Stad zniknął. Po prostu...rozpłynął się w powietrzu, niczym rozwiana przez podmuch powietrza mgła.
    Jakiś czas później do jego legowiska zajrzał śmiertelnik. Pytania. Śmiertelni wciąż mieli tylko i wyłącznie pytania i liczyli na odpowiedź od bogów, zamiast samemu ruszyć mózgownicą. Gwieździste ślepia boga śmierci i sprawiedliwości błysnęły w mroku, jednakże młoda samica i tak nie mogła ich dostrzec. Bóg bowiem nie ukazał się jej w ogóle. Po chwili jednak ze środka mogłaś usłyszeć spokojny, pozbawiony wszelakich emocji głos boga śmierci:
    - Wejdź, wysłucham cię. Jednak porzuć swą pychę, nim zaczniesz ze mną rozmowę...
 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2018-02-24, 23:09   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


//Uznam, że może być to w czasie teraźniejszym, czy też nieco przeszłym, bo sprzed wojny

Skinęła głową i odetchnęła głęboko. Do megalomanki było jej zdecydowanie daleko... Raczej miała tak niskie mniemanie o sobie, że wydawało się jej zbyt wysokie. Dlatego pokornie opuściła głowę. Przecież... nie robi tego dla siebie, prawda? Robi to dla innych smoków i Morowej Zarazy. Poruszyła się... krok za krokiem, powoli do przodu, aż jej błękitne ślepia nie padły na obecnego tutaj boga. Jak często był odwiedzany...? Jak często na to pozwalał? O proroku nie wiedziała wiele... wiedziała, że był, ale zniknął przed księżycami, gdy była mała. Nie miała prawie żadnej wiedzy o Ateralu. I rozpaczliwie mało wiedzy o innych bóstwach. Cóż... była samoukiem.
- Panie... Przepraszam, że zajmuję twój czas. - Choć nieskończony, to przecież równie cenny,prawda? - I dziękuję, że pozwoliłeś mi zobaczyć swoje oblicze... - Szepnęła nieśmiało. To nie było to samo co modły i czekanie na odpowiedź. Widziała przed sobą bóstwo, dla którego prawdopodobnie była niczym dżdżownica w glebie. Maluczka, niezauważalna, głupia... chociaż nawet dżdżownice miały malutką rolę spulchniania ziemi w okolicy... To dlatego tu był, prawda? Nie z sentymentu, ale z widzenia tej maluczkiej roli...?
- Są dwie sprawy, o których chciałabym powiedzieć... - Wciąż była onieśmielona, a całą swoją sylwetką wyrażała bojaźń i respekt. Patrzyła na niego z szacunkiem i starała się ważyć słowa, chociaż obecność tak wielkiej istoty przytłaczała ją. Nawet mimo tego, że Thahar odezwał się do niej, Lahae pobłogosławiła, a Kammanor, choć lakonicznie, wyjaśnił błędy w jej postępowaniu. - Pierwsza z nich to sprawa Morowej Zarazy. Zaginęła wiele księżycy temu i nigdy nie udało mi się nic o niej dowiedzieć. Nasz jedyny łowca, mój ojciec, został ciężko ranny na polowaniu i przez księżyce nie wracał do Obozu, nikt więc nie mógł jej skutecznie poszukać. Smoki... nie opuszczają Stad bez słowa, więc boję się, że nie żyje. Ja... chciałabym wiedzieć cokolwiek. Wiem, że to bardzo dużo i mogę zawdzięczać to tylko tobie, Panie... Ale będę naprawdę szczęśliwa, jeśli zdradzisz mi chociaż czy żyje... Ja... chciałabym napisać jej imię na kurhanach naszego Stada. Nie znałam jej... ale była Uzdrowicielką Ognia. Jesteśmy to winni zmarłym. - Powiedziała z pochyloną głową. Opuściła też wzrok. Szacunek do zmarłych. Gdy pierwszy raz zobaczyła smocze cmentarzysko, poczuła sentyment i przemijalność, a zarazem trwałość tych imion wyrytych w kamieniach... Jeśli Morowa nie żyje, to powinna zostać tam zapisana. Jeśli żyje, mogłoby być to niemal haniebne.
- Druga to... Jakiś czas temu urządziłam na Skałach Pokoju zebranie razem z Nocnym Kolcem z Ziemi. Nauczaliśmy tam wszystkie smoki bez względu na rasę i przynależność Stadną. Wydawało mi się, i nadal wydaje, że jest to odpowiednie. Wiem Panie, że też urządzałeś takie spotkania i ja chciałabym powtarzać je cyklicznie... i chciałam zapytać... czy kiedyś... czy kiedyś byłaby możliwość abyś wsparł takie spotkanie swoją obecnością? Pomyślałam, że twoja obecność zachęciłaby smoki do spotkania... i spychania waśni na dalsze plany. W końcu zamierzeniem Spotkań jakie chcę robić, jest integracja smoków różnych Stad... Gdybyś okazał, że aprobujesz te Spotkania... Myślę, że choć odrobinę łatwiej byłoby uśmierzyć niechęć poszczególnych Stad. W końcu wszyscy jesteśmy smokami... - Pomyślała i cofnęła wzrok pod własne łapy. Chciałaby by wszędzie był pokój. By smoki rozmawiały ze sobą i rozwiązywały spory na drodze mediacji. Wiedziała też, że to niemożliwe. Ale jeśli nikt nie będzie do tego prowadził, ziarna przyjaźni i pokoju będą kiełkować z większym trudem. Speszyła się. Poczuła, że zrobiła coś głupiego. Dla niej mógł być to sens życia, ale czym byłoby dla młodego-starego bóstwa?
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
 
 
Ateral
Bóg



Dołączył: 15 Sty 2014
Posty: 301
Wysłany: 2018-02-25, 13:55   

    Ateral nie wydawał się ani zły, ani szczęśliwy. Patrzył po prostu gwiezdnymi ślepiami na młódkę, która weszła do jego azylu, jego świątyni. Jego szare ciało delikatnie drżało, spowite jakąś dziwną mgłą. Wyglądał jak każdy inny smok, a jednak...było w nim coś zupełnie niepodobnego do smoków. Dał czas na wygadanie się Misternej Łusce, nie przerywał jej, słuchał. W końcu jednak po tym, jak ta zakończyła, bóg milczał. Milczał jeszcze długi czas, by w końcu się odezwać.
    - Morowa Zaraza spogląda na was wraz z Przodkami - odpowiedział lakonicznie, nie ujawniając więcej na temat tej smoczycy.
    Skoro winny nie przyznał się do zabicia, to on będzie sądzić go po śmierci. Tak jak każdą duszę...
    - Co zaś do spotkań. To w waszej kwestii leży czy będziecie się spotykać, czy nie. Wzywając młodych na spotkania także nie przymuszam nikogo do przybycia. To, czy przybędą na twoje spotkania...zależy tylko od nich samych, moja obecność tam nic nie zmieni - powiedział spokojnie, wciąż tkwiąc w zasadzie w bezruchu, świdrując czarnymi ślepiami, nakrapianymi białymi plamkami młodą Ognistą.
 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2018-02-25, 18:06   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


Soundtrack

Pierwsze słowa wypłynęły z pyska Misternej same z siebie. Nie panowała nad tym. Poczuła falę... ulgi. I niepokoju. Dowiedziała się jednak najistotniejszej rzeczy. - Dziękuję, Panie. - Powiedziała, dając upust uldze,która do niej napłynęła. Smoki umierały często... I z różnych powodów. Choroby, drapieżniki... te były najczęstsze... I dość młoda, naiwna i nieobeznana z Cieniem i Stadami była, by posądzić innego smoka o morderstwo kogoś z własnego gatunku. Niebawem wiele się zmieni.
Ateral odpowiedział też na prośbę odnośnie Spotkania Młodych, czy też Spotkania Międzystadnego. Misterna westchnęła cicho. Nie to miała na myśli. Poczuła się nieco skonfundowana. Przesunęła wzrokiem w lewo i w prawo, nim zebrała myśli. Jeśli będzie tak seplenić, jak ktokolwiek mógłby ją zrozumieć? Jeszcze ten mętlik w głowie wywołany przytłoczeniem i onieśmieleniem.
- Przepraszam Panie. Ciężko mi sformułować myśli. Nie chcę Panie, byś przymuszał smoki do przyjścia. Przyjście bez woli mija się z celem... Pomyślałam, że twoja obecność sprawi, że smoki poważniej potraktują to wydarzenie. Nie jako brawurowy wybryk jakiejś nieznanej smoczycy, ale coś, co faktycznie ma znaczenie i cel. Chciałabym zachęcać smoki do wspólnych nauk, by poznały się nawzajem. To może zbyt śmiałe z mojej strony... lecz pomyślałam, że jeśli bogowie patrzą przychylnym okiem na pomoc naszym bliźnim, to mogę poprosić... Ja nie spodziewam się aprobaty z twojej strony, Panie. Chciałam tylko... poprosić. - Przywykła do tego, że bogowie czasem nie odpowiadają, a przynajmniej robią to lakonicznie i tajemniczo. Thahar pomógł jej, ofiarowując jej mięso dla ojca. Pochwalił jej postawę... Lahae udzieliła pokuty... pozwoliła jej sobie przebaczyć i Miss miała nadzieję, że oznaczało to przebaczenie również z jej strony. Jednak zapędziła się, wiedziała... Lecz co mogła osiągnąć sama? Nie było innych Piastunów, nie było Proroków. Nie było też... smoków w jej życiu. Mijała się z bratem, do ojca zbliżyła się niedawno z trudem, jednak on starzał się. Nie poznała nawet nikogo w podobnym do siebie wieku.
Wielu znało ją, niektórzy okazywali szacunek. Inni byli przyjaźnie nastawieni. Znali ją ze Spotkania. Do nikogo nie udało się jej zbliżyć na tyle, by prosić o pomoc. Znała wielu, lecz każdy był tak daleko... A bogowie... Gdyby ich rozumiała... Wiedziała, że to wielkie dobre istoty, które nie znają czasu lecz mają miłość w eterycznych sercach. Podniosła wzrok. Widać było, że rozkleiła się... Czuła przykrość. Czuła jak ograniczonym stworzeniem była. Słaba fizycznie wielokrotnie prosiła bóstwa o pomoc. Chora wielokrotnie ratowana była przez innych. Robiła co mogła i uważała to za zdecydowanie zbyt mało. Była cieniem Ognia. Rzadko przebywała w Stadzie. Była tam, by spotykać się z Lily, Lyrą, Etną i czasem Valerią, by przekazywać im wiedzę o świecie, pomagać im dorosnąć do obowiązków i dojrzeć do problemów. Wędrowała po Ziemiach Ognia i Wspólnych, aby zawsze być na wezwanie. Szwendała się, szukając zagubionych piskląt, czy po prostu tych, którzy nie znali terenów. Gdy tego nie robiła, uczyła się. Obserwowała ryby, umierające drzewa, śnieg, który wychłodził ją niejednokrotnie tej zimy... Dwukrotnie chorowała, raz niemal zasnęła na śniegu... Drobne łuski nie chroniły jej przed zimnem.
Spojrzała na Aterala, jakby zrobiła potworną zbrodnię. Jakby szukała przebaczenia, ale też poddenerwowana. Jej myśli nagle zbłądziły tak daleko... potoczyły się jak kula śniegowa. - Przepraszam Panie... To pycha, prawda? - Zapytała, pochylając znów głowę i opuszczając wzrok. Jej ton stał się definitywnie smutniejszy i był niezwykle spokojny. Zawsze była spokojna. Brak w niej było energii, a usposobienie miała bardzo ciche i niepewne, choć nie wiedział o tym... prawie nikt. - Proszę was o wiele. Nie dla siebie, ale o bardzo wiele. Ja... nie znam was dobrze, bogowie. - Szepnęła, a w jej ton wdarło się poczucie winy. - Gdy byłam mała, opowiedziano mi o was, jednak tak bardzo szczątkowo. Dostałam tylko jakiś niewielki obraz. Po tych wszystkich modłach i prośbach czuję, że was zawodzę. Że zawodzę smoki, Stado i was, was wszystkich. Nie potrafię się domyślić waszej woli na podstawie tego, co mówił mi Nurt. Czuję tylko, że aprobujecie dobroć... ale nie lubicie, gdy śmiertelni chcą zbyt wiele. Chciałabym podążać za waszymi głosami, zgodnie z waszą wolą. Chciałabym przekazywać ją innym smokom. Tylko... tak niedawno się zreflektowałam. Nie... to Kammanor mi powiedział. Że chcę wiele. I pomyślałam... że przecież to co uważam za słuszne według was to mój obraz bogów wykreowany w dzieciństwie. Zagubiłam się. Nie wiem gdzie szukać wiedzy. Niektóre smoki w ogóle o was nie wiedzą, inni nie mogą wiele o was powiedzieć. Ja... czuję się tak niemądra... - Nie podnosiła wzroku wbitego w kamień. Tylko bogom potrafiła mówić tak wiele co płynęło z jej serca. Żaliła się im. Czy nie powinna tego robić? Czy może nie przeszkadzało im to? Czy mogła prosić ich o wskazówki? Jak odnaleźć ich prawa? Wiedziała tylko czym rządzi się Ogień. Nikt nie mówił jej, że zasady są takie a takie. Wiedziała tylko, że trzeba się starać dla Stada z całych sił. Obiecała na ceremonii uczyć siebie i innych, być przy Ogniu. Nie wiedziała tak wielu rzeczy...
- Modlę się... lecz jak powinnam okazywać bóstwom odpowiedni szacunek...? Jak mogłabym was uszczęśliwić...? - Zapytała cicho. Mówiła prawie do siebie. Trochę, jakby wypowiadała rachunek sumienia. Obecność boga śmierci pozwoliła jej na to. Nie bała się go. Nie bała się jego dziedziny. Bała się, że potępi cały jej tok myślenia, ją samą, której dusza wielokrotnie już reinkarnowała się przez setki księżycy smoczej rasy szukając życia, które ją zbawi. Najwyraźniej to było wcielenie, które miało ku temu dążyć...
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Milknący Szept 2018-02-25, 18:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Straceńczy Kolec 
Gracz


Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Na razie brak?
Mistrz: Nocny Łowca
Partner: Za młody
Wiek: 24
Dołączył: 27 Cze 2018
Posty: 55
Wysłany: 2018-08-31, 12:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 2
   U: Skr,W,B : 1|


W końcu Skygan trafił i tutaj. A co tu konkretnie robił? A kto to wiedział?
Po prostu chodził bez celu od miejsca do miejsca zwiedzając swój nowy dom, mimo tego że przywódca nawet go jeszcze nie widział na oczy. Ale może Ognista coś tam komuś wspomniała.

W każdym razie łapy zaprowadziły północnego do świątyni. Kamienne wrota zrobiły na nim nie małe wrażenie i nie wiedział czy aby na pewno w ogóle powinien tu wchodzić. Zdał się jednak na odwagę wchodząc do środka. Zauważył posągi smoków. Bogów? Chyba na to wychodzi. Przez dłuższą chwilę przyglądał się każdemu z nich. Przechodził tak od miejsca do miejsca kierując się do jaskini w której było wyraźnie ciemniej niż w innych. Z środka biło też znaczne zimno, takie przypominajce mu o domu. Gdzie on wlazł? Skierował się do wnętrza z lekka przestraszony.
Ostatnio zmieniony przez Straceńczy Kolec 2018-08-31, 12:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
~ Administrator 
Smoków Wolnych Stad



Dołączyła: 07 Sty 2014
Posty: 14346
Wysłany: 2018-09-09, 19:37   

    W środku groty było jeszcze zimniej niż na zewnątrz. Dużo chłodniej niż pozwalałyby na to naturalne warunki - widać ta temperatura z naturą nie miała wiele wspólnego. Ale to podszeptywało młodemu, iż trafił we właściwe miejsce.
    Ale co z tego, skoro owe miejsce wydawało się być całkowicie opuszczone?
    Kiedy Adept rozglądał się po okolicy, jego ślepia padały na ściany, sklepienie, szron pod łapami. Zbadał każdy zakątek tej niezbyt wielkiej jaskini. Jego wzrok nigdzie nie napotkał nawet starych oznak bytności w niej, czy to boga, czy też po prostu smoczych gości, jakim był on sam. Ale przeszywający kości mróz wyraźnie sugerował, że tak jak postaci boga nie było widac, tak jego obecność nie mogła zostać poddana w wątpliwość. Nie tym razem, nie w tym dziwnym miejscu.
_________________
[ HIENA | RIT | FAO ]

Jeżeli potrzebujesz pomocy, rady, zauważyłeś jakieś nieprawidłowości - sprawdź do kogo najlepiej się zwrócić!

Czasami lawina uzależniona jest od pojedynczego płatka śniegu. Czasami kamyk zyskuje szansę odkrycia, co mogłoby się stać, gdyby tylko odbił się w innym kierunku.
 
 
Nocny Tropiciel
Wojownik Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Dołączył: 04 Maj 2018
Posty: 854
Wysłany: 2018-09-09, 23:15   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,O,MP,MA,MO,Kż,W: 1| Skr,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Czempion; Wybraniec Bogów


Świątynia. Naprawdę nie sądził że przyjdzie tutaj z własnej, nieprzymuszonej woli. A jednak to miało się właśnie stać. Świeżo upieczony łowca postanowił znaleźć swojego świeżo przypisanego mu ucznia. Skoro postanowił pomóc stado w każdy możliwy sposób to właśnie w ten sposób, obok polowań mógł zrobić to najlepiej: szkoląc więcej smoków by mogły objąć dorosłą rangę. Problem polegał na tym że w obozie nie mógł nigdzie znaleźć Skygana. Popytał się więc kilku cienistych aż któryś powiedział mu że adept udał się w kierunku terenów wspólnych. Łowca podążył więc w podanym kierunku i po dłuższych poszukiwaniach na trafił na trop zapachowy który zaprowadził go tutaj: do świątyni.
Czarnołuski bardzo nieśmiało wszedł do środka. Przed sobą zauważył rząd posągów których widok niezbyt mu się spodobał. Doskonale wiedział kogo przedstawiają i czuł jakby nie był tu mile widziany. Gdy był młodszy powiedział kilka słów o bogach i wiedział że te na pewno im by się nie spodobały. Nie wiedział przecież jak bogowie myślą i że docinki z ust rozwydrzonego adepta nie zostałyby wzięte przez nich (zapewne) do serc. Nigdy z nimi nie rozmawiał, gdyż nie sądził by ktokolwiek mu odpowiedział. Ucieszyło go za to to, że trop nie prowadził pomiędzy posągi, a w bok do groty z której biło straszliwe zimno. Jego podopieczny był częściowo północnym, czyżby uciekł przed upałem tutaj? Cóż, jego mistrz był w większości pustynny, więc nie było to zbytnio na łapę Khuranowi. Nie mógł jednak zachowywać się jak jakaś księżniczka i nie wejść do groty bo temperatura w środku mu nie odpowiadała. Łowca zagryzł więc zębiska i wszedł do środka, a jego wzrok szybko przystosował się do panującego w środku półmroku i szybko napotkał Straceńczego.
-Skygan! Tutaj jesteś, szukałem cię. Chciałbym że byśmy rozpoczęli już nau... -i tu łowca przerwał. Dopiero teraz zorientował się że coś tu było nie tak. atmosfera tego miejsca była dziwna, a zimno w głębi groty było o wiele bardziej dotkliwe dla pustynnego. Było tutaj coś niesamowicie potężnego. Przez grzbiet łowcy przeszedł dreszcz. Skupił więc swoje zmysły próbując namierzyć źródło tej dziwnej i nieco złowrogiej atmosfery panującej w środku. Na chwilę zapomniał nawet o młodszym smoku. Dopiero po chwili przypomniał sobie po co tu w ogóle wlazł i ponownie spojrzał się na ucznia.
-A co ty w ogóle robisz w tym dziwnym miejscu? -zapytał się go zastanawiając się czemu ktoś z własnej, nieprzymuszonej woli pchał się w takie miejsce.
_________________


>> Atut grupy I <<
Ostry Wzrok (dodatkowa kość do testów na ten zmysł)

>> Pamięć przodka <<
(-2ST do walk z drapieżnikami)

>> Czempion <<
Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.


>> Wybraniec Bogów <<
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek/dwa tygodnie polowania/misji/bitwy/dla uzdrowicieli raz na tydzień w dowolnie wybranym miejscu.



>>Przedmioty posiadane<<
...


-9/4 minsa
-diament

-1x Sreprny rzeton!
-3x Bronsofy rzeton!
...



#38438C
Ostatnio zmieniony przez Nocny Tropiciel 2018-09-09, 23:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Straceńczy Kolec 
Gracz


Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Na razie brak?
Mistrz: Nocny Łowca
Partner: Za młody
Wiek: 24
Dołączył: 27 Cze 2018
Posty: 55
Wysłany: 2018-09-22, 21:17   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 2
   U: Skr,W,B : 1|


Chłód i ciemność. To były dwie rzeczy które Skygan kochał nad życie. Mimo że tak straszliwie kojarzyły się z śmiercią. Jeszcze jeden obchód po świątyni dał Straceńczemu do myślenia. Te posągi musiały przedstawiać bogów. Ale jednego brakowało... Jednak jego skupienie i spokojne dochodzenie do pewnych wniosków zostało przerwane przez jego mistrza. Na pierwsze słowa Khurana nawet nie zareagował zbyt pogrążony w myślach. Dopiero pytanie o powód jego obecności tutaj go obudziło.
- Jaaa, sam nie wiem. Jakby coś mnie tu przyprowadziło - Skygan mówił te słowa jakby sam niezaczyna do końca wierzył w to co mówi. Że niby bogowie go tu przyprowadzili?
- Z resztą zobacz. W komnacie obok stoją posągi bogów. Ale jednego brakuje... Smoka z czaszką na łbie. Aterala. Smoka śmierci... - tutaj przerwał wychodząc w głąb mroźnej groty, usiadł i luźno rzucił ogonem przez przednie łapy
- Khuran, moglibyśmy się spotkać gdzieś później? Albo po prostu Cię znajdę jeśli Ci to nie przeszkadza - odwrócił się w stronę swojego mistrza patrząc z lekka zdołowanym wzrokiem. To samo w sobie mogło powiedzieć Nocnemu dlaczego Skygan chce tu pozostać sam.
- Ateralu? Moja matka zawsze wierzyła że jesteś sprawiedliwym bogiem i że z twojego osądu nie trzeba bać się śmierci, dlatego przychodzę do Ciebie z prośbą - Straceńczy miał nadzieję że bóg się pojawi...
 
 
~ Administrator 
Smoków Wolnych Stad



Dołączyła: 07 Sty 2014
Posty: 14346
Wysłany: 2018-09-25, 19:13   

    Źródła dziwnej atmosfery niestety nie dało się wyczuć. W tej konkretnej grocie przyduszające ciśnienie, chłód i obcość królowały w każdym zakątku i za każdym załomem skalnym. Pokryte szronem kamienie nie wyglądały ani kusząco ani gościnnie. A, niestety, Aterala jak nie było dotąd, tak nie pojawił się na zawołanie smoków. Nie tym razem. Bóg Śmierci był zajęty gdzieś indziej... Lub działo się tu coś ważniejszego. Coś, o czym smoki jeszcze nie miały pojęcia.
_________________
[ HIENA | RIT | FAO ]

Jeżeli potrzebujesz pomocy, rady, zauważyłeś jakieś nieprawidłowości - sprawdź do kogo najlepiej się zwrócić!

Czasami lawina uzależniona jest od pojedynczego płatka śniegu. Czasami kamyk zyskuje szansę odkrycia, co mogłoby się stać, gdyby tylko odbił się w innym kierunku.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 16